Dodaj do ulubionych

Prawda o USA i Australii

IP: *.ains.net.au 27.07.03, 06:41
W USA czy w Australii tajna policja moze zaaresztowac kazdego i trzymac w
zamknieciu bez zgody sadu, pod pretekstem "wojny z terrorrem".
Szczegoly: BBC World
15:30 (Melbourne time) Taking Liberties?
A look at the USA's new surveillance society since the terrorist attacks on
9/11. But is the country sacrificing civil liberties in the name of national
security?
www.bbcworld.com/content/template_tvlistings.asp?pageid=668#start
Obserwuj wątek
    • Gość: Karol Wielki Re: Prawda o USA i Australii IP: 210.9.230.* 27.07.03, 15:12
      Gość portalu: Emigrant napisał(a):

      > W USA czy w Australii tajna policja moze zaaresztowac kazdego i trzymac w
      > zamknieciu bez zgody sadu, pod pretekstem "wojny z terrorrem".
      > Szczegoly: BBC World
      > 15:30 (Melbourne time) Taking Liberties?
      > A look at the USA's new surveillance society since the terrorist attacks on
      > 9/11. But is the country sacrificing civil liberties in the name of national
      > security?
      > www.bbcworld.com/content/template_tvlistings.asp?pageid=668#start

      Ja tez uwazam, ze te kraje sa mocno przereklamowane. Sprobujcie innych.
      • kontrowers Prawda o knowaniach imperialistów 28.07.03, 02:03
        Gość portalu: Karol Wielki napisał(a):

        > Ja tez uwazam, ze te kraje sa mocno przereklamowane. Sprobujcie innych.
        Właśnie - innych! Takie jak opisane wyzej sytuacje na pewno nie mogą mieć
        miejsca w nieskażonych angloamerykańsko-syjonistycznym imperializmem ostojach
        wolności, jak Kuba, Białoruś, Libia, Mozambik, Koreańska Republika Ludowo -
        Demokratyczna, Sri Lanka i Bangladesz.
        Precz z odwetowcami z Bonn, giełdziarzami z WallStreet i wywrotowcami z RWE!
        Niech żyje i rozrasta się wielki i potężny Światowy Front Pokoju ze Związkiem
        Socjalistycznych Sowieckich Republik na czele!
        Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!
        • Gość: Karol Wielki Re: Prawda o knowaniach imperialistów IP: *.netspeed.com.au 28.07.03, 04:13
          kontrowers napisał:

          > Gość portalu: Karol Wielki napisał(a):
          >
          > > Ja tez uwazam, ze te kraje sa mocno przereklamowane. Sprobujcie innych.
          > Właśnie - innych! Takie jak opisane wyzej sytuacje na pewno nie mogą mieć
          > miejsca w nieskażonych angloamerykańsko-syjonistycznym imperializmem ostojach
          > wolności, jak Kuba, Białoruś, Libia, Mozambik, Koreańska Republika Ludowo -
          > Demokratyczna, Sri Lanka i Bangladesz.
          > Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!

          Oni juz nie moga sie z niczym polaczyc, nawet z mufa (taka instalacja
          klozetowa), bo nie ma pieniedzy na rury i pare innych rzeczy, ale na propagande
          zawsze jest!
          • Gość: M. Kolbe Re: Prawda o knowaniach imperialistów IP: 140.159.68.* 29.07.03, 07:18
            http://www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_50.html
            Akcja katolicka i masoneria
            Za obszerny jest ten temat, bym go mógł w tym referacie wszechstronnie
            wyczerpać.

            Pominę więc najważniejszy, chociaż niestety w naszych czasach niedoceniony
            dział akcji katolickiej, tj., modlitwę i wielkie znaczenie zakonów
            kontenplacyjnych. Opuszczę też działalność cierpienia i pokuty. Nawet o dobrym
            przykładzie, chociaż "exempla właśnie trahunt", mówić tu nie zamierzam.
            Ograniczę się do akcji słowa i to słowa drukowanego - prasy.

            Boć doprawdy słusznie powiedział Napoleon, jeszcze przed laty stu, kiedy
            niewielu jeszcze umiało czytać: "prasa jest piątą potęgą świata". Zrozumieli to
            też zaraz żydzi i niech mi będzie wolno jaśniej powiedzieć masoni, którzy z
            żelazną konsekwencją dążą do zrealizowania dewizy uchwalonej jeszcze w 1717
            roku: "zniszczyć wszelką religię, a zwłaszcza chrześcijańską". Żyd francuski
            Cremieux, założyciel wszechświatowego związku żydowskiego, na zjeździe masonów
            nie wahał się jeszcze przed 60 laty mówić: "Miejcie sobie wszystko za nic, za
            nic pieniądze, za nic poważanie, prasa jest wszystkim. Mając prasę, będziemy
            mieli wszystko". A na międzynarodowym zjeździe rabinów w Krakowie w roku 1848
            rabin angielski Mojżesz Montefiore głosił: "Jak długo gazety świata nie będą w
            naszych rękach, wszystko na nic się nie przyda. Bądźmy pomni przykazania
            XI: "()".

            W myśl tych haseł zebrali się oni intensywnie do pracy i, niestety, dokonali
            już bardzo wiele. Znaczna część, jeżeli nie większość najpoczytniejszych
            dzienników, znajduje się w ich rękach. Dość powiedzieć, że w
            takiej "katolickiej" Austrii już w początku bieżącego stulecia w samym języku
            niemieckim 360 czasopism walczyło przeciw Kościołowi, a 83 z nich wychodziło
            nawet codziennie. Nakład złej prasy wynosił 2.000.000 egz., z czego 1.200.000
            przypadało na dzienniki. O Niemczech pisał krytyk literacki Bartels, że 2/3 -
            jeżeli nie 3/4 - pism i czasopism należy do żydów; na Węgrzech - na 1000
            czasopism - 800 znajduje się w rękach żydów. Następnie opanowali oni prawie
            wszystkie agencje telegraficzne i przez nie kierują innymi pismami. Sama
            agencja Reutera w Londynie zaopatruje 5.000 dzienników; agencja Stefani w
            Rzymie - wszystkie dzienniki włoskie: agencja Havasa w Paryżu - francuskie,
            hiszpańskie i belgijskie; agencja Wolffa w Berlinie - wszystkie niemieckie, a
            agencja "Stowarzyszenie Prasy" w Nowym Jorku - dzienniki amerykańskie.

            Zgubny proces skutecznej działalności złej prasy podaje nam o. Abel - jezuita,
            zwany apostołem Wiednia, w klasycznym tego przykładzie. Zawezwano go raz do
            chorego. Umierający, ujrzawszy księdza pokazał mu cały stos gazet złożonych w
            rogu pokoju i tak opowiada swą historię: "Patrz, ojcze, oto jest największy
            wróg mojego życia. Byłem synem pobożnych rodziców, którzy mnie dobrze
            wychowali, tak że jeszcze w czasach uniwersyteckich byłem dobrym katolikiem. Z
            chwilą, gdy zostałem lekarzem, uważałem za stosowne zaabonować tak zwane pismo
            dla inteligencji, a mianowicie jedno z żydowskich czasopism. W pierwszych
            czternastu tygodniach gniewały mnie ciągłe napaści tego dziennika na moją
            wiarę, potem jednak stałem się obojętnym, a w przeciągu jednego roku
            zaprzestałem wszystkich praktyk religijnych i zostałem niewierzącym, aż do tej
            właśnie chwili, w której Łaska Boża na powrót mi moją wiarę przywraca". - Nie
            inaczej działa prasa i wśród ludu.

            Słusznie też skarży się ludowy pisarz Wetzel: "Spojrzycie na dzisiejszy świat,
            jak się w ostatnich dziesiątkach lat odmienił! Kto sieje niewiarę między ludem?
            Kto odbiera mu nadzieję nieba i sprawia, że ten lud w rozkoszach ziemskich i
            używaniu szuka swego szczęścia? Kto przytłumił sumienie w sercach? Kto złamał
            prawo państwowe, zakłócił porządek publiczny, tak że coraz częściej powtarzają
            się zbrodnie wszelkiego rodzaju?!

            To wszystko dziełem wrogiej Kościołowi codziennej prasy. W kilku większych
            miastach Europy cały szereg przepłaconych pismaków wylewa codziennie całą swą
            żółć na wszystko, co katolickie. Setki gazet i dzienników powtarza to samo i w
            ten sposób jad ten wciska się z dnia na dzień w setki tysięcy rodzin,
            zatruwając miliony dusz. Tak pracuje olbrzymia maszyna codziennej prasy,
            stojąca na usługach niewiary i złych obyczajów".

            Lassalle, choć sam socjalista, patrząc na ogrom złego, które zdziałała prasa,
            nie może się powstrzymać od jej potępienia: "W jej kłamliwości, podłości i
            niemoralności - pisze on - przewyższa ją chyba tylko jej własna głupota. Jeżeli
            nie nastąpi zmiana w naszej prasie, a ta prasa jeszcze dalej przez jakie 50 lat
            w ten sposób szaleć będzie, to duch ludu zostanie w zupełności zatruty. - To
            jest największa zbrodnia jaką ja znam".

            Czas i czas najwyższy, by nastąpiła ta zmiana. Pierwszym jednak krokiem do tej
            zmiany - to bezwzględne bojkotowanie złej prasy; następnie - popieranie dobrej.
            Bolesne są słowa Wetzla w tym względzie: "bezbożna prasa nigdy by była nie
            doszła do takiego rozwoju, gdyby miliony katolików nie popierało wrogich
            Kościołowi i tzw., bezbarwnych pism i dzienników, czy to abonowaniem czy też
            współpracą" a o. Kolbe na V zjeździe katolików w Austrii używa nawet ostrych
            słów: "Cóż powiedzieć o narodzie, który płaci za własne poniżenie? Nie znajduję
            na to nazwy! A ta hańba ciąży na katolikach, obrażanych ciągle przez tysiące
            dzienników. Te pisma, które katolików bezwstydnie wyszydzają, drukuje się dla
            nas, katolików! Nie posyła się ich jednakże anonimowo w rodzaju paszkwilów, ale
            my sami je zamawiamy i za nie płacimy. Czyż można być więcej ślepym wobec tak
            groźnego niebezpieczeństwa! A ta ślepota nasza staje się wprost zbrodnią, skoro
            się nie tylko przeciw temu niebezpieczeństwu nie bronimy, ale trzymając i
            czytając złe pisma, za obrazę i wyszydzanie wiary płacimy! Zaprawdę na nas
            katolikach spełniają się słowa Proroka: "Szukaliśmy ściany jako ślepi i jako
            bez oczu uderzaliśmy się. W południe potykaliśmy się jakoby we mgle i jakoby
            umarli w zmroku" (Iz 59,10).

            O tych mówi biskup Zwerger (1884): "Kto daje pieniądze na złą prasę, ten
            prowadzi wojnę przeciwko Kościołowi i nie może zwać się prawdziwym katolikiem",
            a biskup moguncki Ketteler posuwa się dalej i twierdzi, że kto względem prasy
            jest obojętny, ten nie ma prawa zwać się wiernym synem Kościoła.

            Kardynał Nagl, 1911 rok, pisze: "Obowiązkiem każdego katolika jest występować w
            obronie katolickiej prasy i popierać ją modlitwą, słowem i czynem". Arcybiskup
            Saragossy na kongresie dziennikarzy katolickich w roku 1910 nie wahał się
            mówić: "Dużo jest bogatych katolików, co swych bogactw używają na to, by
            fundować nowe kościoły i klasztory, albo je przyozdabiać w obrazy świętych.
            Bezsprzecznie bardzo to piękna rzecz! Ale, niestety, jeden nieszczęśliwy
            wypadek może to wszystko zniszczyć, podczas gdy owoce dobrego dziennika są
            wprost niezniszczalne. Czyżby zatem nie było lepszą rzeczą zakładać wielkie
            dzienniki dla dobra ludu? Dziennik jest w dzisiejszych czasach szybko
            strzelającym działem. Bóg tak chce!".

            Nie inaczej zapatrują się na tę sprawę papieże.

            Jeszcze Pius IX mówił: "Jest świętym obowiązkiem każdego katolika popierać
            prasę i rozszerzać ją między ludem. Dobra prasa to najpożyteczniejsze dzieło,
            które kładzie ogromne zasługi", a Leon XIII: "Zła prasa zgubiła chrześcijańską
            społeczność, trzeba jej zatem przeciwstawiać dobrą prasę. Katolicy nie powinni
            ustawać w pracy dla swojej dobrej prasy, pamiętając o tym, że dobra prasa to
            nieustająca misja", a przemawiając (21 lutego 1879 r.) do katolickich
            redaktorów mówił: "Jesteśmy przekonani, że nasze czasy wymagają tych właśnie
            środków (katolickich pism) i energicznych obrońców Mężowie przewrotu silili się
            na to, by rozrzucić między ludem cały szereg dzienników, których głównym celem
            zaczepiać zasady prawd wiary, powtarzać Kościół i wpajać w dusze zgubne
            przekonania Poni
            • Gość: M. Kolbe Re: Prawda o knowaniach imperialistów - c.d. IP: 140.159.68.* 29.07.03, 07:19
              Nie inaczej zapatrują się na tę sprawę papieże.

              Jeszcze Pius IX mówił: "Jest świętym obowiązkiem każdego katolika popierać
              prasę i rozszerzać ją między ludem. Dobra prasa to najpożyteczniejsze dzieło,
              które kładzie ogromne zasługi", a Leon XIII: "Zła prasa zgubiła chrześcijańską
              społeczność, trzeba jej zatem przeciwstawiać dobrą prasę. Katolicy nie powinni
              ustawać w pracy dla swojej dobrej prasy, pamiętając o tym, że dobra prasa to
              nieustająca misja", a przemawiając (21 lutego 1879 r.) do katolickich
              redaktorów mówił: "Jesteśmy przekonani, że nasze czasy wymagają tych właśnie
              środków (katolickich pism) i energicznych obrońców Mężowie przewrotu silili się
              na to, by rozrzucić między ludem cały szereg dzienników, których głównym celem
              zaczepiać zasady prawd wiary, powtarzać Kościół i wpajać w dusze zgubne
              przekonania Ponieważ zaś sposób wydawania dzienników jest uznany za główny
              środek tej akcji w dzisiejszych czasach, dlatego też głównym obowiązkiem
              katolickich pisarzy jest ten środek, używany przez wrogów na zgubę
              społeczeństwa i Kościoła, zamienić na środek zbawczy dla ludu i wyzyskać na
              cele obrony Kościoła".

              Ojciec św. Pius X w 1905 r., pisze do biskupów meksykańskich: "Co się tyczy
              dzienników i gazet, to chciałbym raz wszystkich trzeźwo myślących przekonać, że
              należy wszystkimi siłami starać się by katolicy tylko prawdziwe katolickie
              pisma i dzienniki trzymali. W dzisiejszych czasach jest to, moim zdaniem,
              najważniejsza sprawa".

              W roku zaś 1908 mówiąc na audiencji do duchownych wyraził się nawet
              silniej: "Ani cud, ani duchowieństwo nie rozumie znaczenia prasy. Powiadają, że
              przedtem prasy nie było, nie rozumiejąc że czasy się zmieniły. Dobrze jest
              budować kościoły, mówić kazania, zakładać misje i szkoły, ale ten wszelki trud
              próżny będzie, jeżeli zaniedbamy najważniejszą broń dzisiejszych czasów, tj.,
              prasę". A kardynał Pizy dodaje: "Wy głosicie kazania w niedziele, a dzienniki
              je głoszą co dzień, co godzinę. Wy mówicie do wiernych w kościele, a dziennik
              idzie za nimi do mieszkania. Wy mówicie pół godziny, albo godzinę, a dziennik
              nie przestaje nigdy mówić".

              U nas sprawa prasy katolickiej pozostawia bardzo wiele do życzenia. Istnieją
              wprawdzie i silniejsze ogniska jak Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha w
              Poznaniu, Wydawnictwo OO. Jezuitów w Krakowie, Wydawnictwo Karola Miarki w
              Mikołowie itd., ale przeważnie spotyka się rozstrzelone wysiłki, nieraz i
              bardzo wielkie, pojedynczych ludzi. Brak nam jeszcze ogólnego porozumienia się
              w tej pracy i wzajemnej pomocy. Ze strony zaś społeczeństwa wielkie jeszcze
              panuje niezrozumienie doniosłości tej pracy, a ofiarność okazuje się
              niedostateczna, by prasę katolicką w Polsce postawić na silne nogi. Wrogowie
              Kościoła mają miliony i miliardy (z dolarów np.) a pracownik na niwie
              katolickiej prasy nie może wytężyć sił, by prace swe doskonalić i potęgować, bo
              musi po prostu walczyć o byt materialny dla swojej prasowej działalności. Mało
              też mamy świeckich ludzi dostatecznie wyrobionych, by mogli pracować piórem na
              katolickiej niwie: stąd też dorobek prasy katolickiej u nas jest bardzo, a
              bardzo jeszcze skromny. - Przygotować i świeckich pracowników i zapewnić
              wydawnictwom byt materialny - to najbardziej może piekąca sprawa w akcji
              prasowej.

              Dalej i kolportaż za słaby. Mało jest bowiem takich, którzy by uważali za swój
              obowiązek rozszerzanie dobrej prasy.

              Wreszcie wielki brak publicznych szczerze katolickich biobiotek, czytelni,
              wypożyczalni, księgarni. Aż serce boli, gdy się widzi w oknach wystawowych
              miejskich wypożyczalni książki wprost gorszące, a wewnątrz długi ogonek
              młodzieży. A książki pożycza żydówka. To druga bolączka w działalności prasowej
              i tym dotkliwsza, że bezpośrednio tyczy zatruwania serc młodzieży.

              Daj Boże, by w najbliższej przyszłości nie było miasta, nie było wsi, gdzy by
              się nie znajdowały w odpowiedniej liczbie za bezcen albo bezpłatne,
              wypożyczalnie i czytelnie dobrych książek czy czasopism. Niechby wszędzie
              powstały koła mające za cel kolportować i szerzyć dobrą prasę, a nawet by
              odmieniło się oblicze ziemi (por. Ps. 103, 30). Ci zaś, którym Pan Bóg użczył
              trochę giętkościo pióra i zdolności w jakiejkolwiek dziedzinie literatury,
              niechby też zjednoczeni w osobne koła używali tych darów Bożych na produkowanie
              jak najwięcej dobrej prasy w każdej dziedzinie piśmiennictwa. - Nie należałoby
              oczywiście zacieśniać się do wiernych, ale pisać i dla katolików i im podawać
              dobrą strawę duchową. To są też obecne cele "Milicji Niepokalanej" i niejedno w
              ten sposób nastąpiło już nawrócenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka