Dodaj do ulubionych

Wesele czasów PRL-u ;)

23.11.07, 19:58
Wesele za PRL-u

Świetny pomysł na konkurs (szkoda ze też i reklama) ale zdjęcia z wesela
naszych rodziców i dziadków z okresu PRL bardzo mi się podobają. Sama myślę o
takim weselu z okresu PRL na prowincji w małym miasteczku.

Np.:

www.czystykonkurs.pl/gallery.php?cmd=photo&id=30
prawda ze słodkie...i te okulary
całusy 102 Marta
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Wesele czasów PRL-u ;) 23.11.07, 20:51
      Ta "miłość w PIWIEtrzu" to freudowska pomyłka, czy efekt zamierzony?! :))

      Nienawidziłam PRL-owskich imprez zasiadanych... Toż to koszmar był! Sledzik,
      jajo w majonezie i hektolitry wódki...
      • Gość: ferment Re: Wesele czasów PRL-u ;) IP: *.chello.pl 23.11.07, 22:10
        >. Toż to koszmar był! Sledzik,
        > jajo w majonezie i hektolitry wódki... <

        O gustach ponoć nie dyskutuje się... Jednak zamierzam bronić zarówno śledzika,
        jaja w majonezie, nie zapominając o hektolitrach wódki!
    • matylda1001 Re: Wesele czasów PRL-u ;) 23.11.07, 22:17
      Jakie jajko, jaki śledzik? Gdzie jak gdzie ale na weselach to było
      żarcie super. Może dlatego, że na codzień trudno było o wszystko...
      Kupowało sie wieprzka, cała rodzina stała w kolejkach po "pieprz i
      rodzynki", uruchomiało sie znajomości i imprezka była wspaniała.
      Pamiętam jak z okazji mojego wesela cała młoda, żeńska część rodziny
      siekała sałatke jarzynową. Taki wieczór panieński :))) Szkoda tylko,
      że nie było wtedy kamery.
      • Gość: ferment Re: Wesele czasów PRL-u ;) IP: *.chello.pl 23.11.07, 22:26
        >> Jakie jajko, jaki śledzik? Gdzie jak gdzie ale na weselach to było
        > żarcie super<

        A śledź to nie jest super, jajo też nie? Nie miałaś śledzia i jaja na weselu?
        Samo mięso? Tak bez majonezu? nie wierzę.
        • matylda1001 Re: Wesele czasów PRL-u ;) 23.11.07, 22:56
          :))) Pewnie ze był śledzik! Ja tylko tak, że nie tylko... Majonez
          tez byl, to akurat doskonale pamietam, ciocia robiła znakomity i
          nawet pamiętam kto "zorganizował" taki wielki baniak z oliwa z
          kościelnych darów (na ten majonez właśnie).
          • Gość: jaija Re: Wesele czasów PRL-u ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.07, 23:07
            A mało kto pamięta, że wesela organizowano w domach, także w
            mieście. Ciasnota nieziemska, jakieś nieznane kuzynki, uginający się
            stół, wiejskie, zdrowe wieprzowinki, jaja w majonezie, niewątpliwie
            miało to swój urok, choć ja bym tam inaczej chciała ;)
            • 33qq Re: Wesele czasów PRL-u ;) 23.11.07, 23:23
              A już napewno nie było czystej żołądkowej, to wymysł ostatnich lat, a szubrawcy
              z marketingu żołądkowej chcą sobie przywłaszczyć heklolitry wyborowej lub
              żytniej wypijane na peerelowskich weselach, tym powinien się zająć ipn!
          • Gość: ferment Re: Wesele czasów PRL-u ;) IP: *.chello.pl 24.11.07, 12:25
            >matylda1001 napisała:

            > :))) Pewnie ze był śledzik! Ja tylko tak, że nie tylko... Majonez
            > tez byl, to akurat doskonale pamietam, ciocia robiła znakomity i
            > nawet pamiętam kto "zorganizował" taki wielki baniak z oliwa z
            > kościelnych darów (na ten majonez właśnie).<

            No, to już jestem spokojny. Chciałem nawet pytać, gdzie mieszkasz, bo sądziłem,
            ze to może jakaś regionalna niechęć do śledzika, wódeczki i
            jaj w majonezie:)
            Pozdrawiam i życzę smakowitych wspomnień.
      • nessie-jp Re: Wesele czasów PRL-u ;) 23.11.07, 23:43
        Matylda, ja nie pisałam o weselach jako takich, tylko o imprezach w ogóle! Z
        mojego punktu widzenia (3 cm nad stołem) tak to właśnie wyglądało. I żadnych
        prezentów nie dawali, i nie było normalnego jedzenia typu gotowana marchewka z
        groszkiem, i trzeba było siedzieć cicho, i w ogóle było strasznie nudno, bo
        dorośli tylko ze sobą gadali ;)
        • Gość: Bilbo Bagins Re: Wesele czasów PRL-u ;) IP: *.brutele.be 23.11.07, 23:49
          Musze przyznac, ze pamietam dwa wesela. Moje siostry i brata...

          Jedno jak na typowe weselicho PRLu odbywalo sie na wsi, w sali remizy przy
          ubitych swiniakach i orkiestrze ochoczo przygrywajacej na akordeonie. Drugie -
          brata - juz w miescie, ale za to wszystie ciocie zebraly sie na miejscu i kilka
          dni wczesniej juz pichcily wszelkie smakolyki....


          Oj lezka sie w oku kreci. Jako berbec mialem okazje uczestniczyc w weselach z
          lat 70-tych i jako nastolatek w latah 90 tych (juz kapitalizm ). Niezapomniane
          przezycia...
          • dwa-filary Re: Wesele czasów PRL-u ;) 24.11.07, 12:41
            Przyjęcia,wesela czy dancingi w PRL były fantastyczne.Stać nas było na to ,żeby co miesiąc być na dancingu,pobawić się, potańczyc i nie było to ujmą dla budżetu domowego.Czy teraz stać nas na to aby wyjść raz w miesiącu na kolacje do lokalu,a jeszcze tam gdzie są tańce????
            Zasiadanie przy stołach też miało swój urok i zapewmiam,że nie chodziło o uchlanie się.Wtedy była rodzina,przyjaciele..a teraz są raczej konwenanse :)
        • matylda1001 Re: Wesele czasów PRL-u ;) 24.11.07, 18:48
          Trochę rozumiem, tez mnie to w dzieciństwie męczyło i wcale fajnie
          nie wspominam. Jednak miało swój sens. Dzieci siedząc przy stole z
          dorosłymi uczyły się dobrych obyczajów. Jedzenie nożem i widelcem
          nie przedstawiało dla nas takiego problemu jak teraz kiedy dzieci sa
          wypychane do dziecięcego pokoju. Z tymi hektolitrami wódki to też
          przesada. Obecność dzieci przy stole łagodziła obyczaje. Nie
          pamiętam żeby czy w domu czy "w gościach" w mojej obecności odbywały
          się jakies pijackie orgie.
          • billy.the.kid Re: Wesele czasów PRL-u ;) 25.11.07, 18:44
            jak było co zeżreć-to mozna było pochlać.
            potrawy z onych czasów o niebo przerastają jakies wynalazki typu
            sushi czy inne robactwo.

            bigos
            i bez tych przypraw potrawą nie lada
            jest bigos- bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa
            bierze si doń siekana kwaszona kapusta
            która wedle przysłowia sama idzie w usta.
            ukryta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
            wyszukane najlepsze kawałki mięsiwa
            i praży się aż ogień wszystkie z niej wyćisnie
            soki a z brzegów naczynia war pryśnie
            i powietrze dokoła zionie aromatem.

            gdzie dzis dostaniecie TAKI BIGOS.
            • matylda1001 Re: Wesele czasów PRL-u ;) 26.11.07, 11:09
              Tak, tylko że ten bigos jadali w Soplicowie a to było jakby troche
              wcześniej. Ja pamiętam, że w ostatnich latach PRL-u w knajpach
              królowały dwa rodzaje bigosów: "firmowy" i "myśliwski". Właściwie
              niczym sie nie różniły. Każdy składał sie z kiszonej kapuchy mocno
              zaprawionej mąka. Nie mogę zrozumieć po co to było bo kapusty nawet
              w tamtych czasach nie brakowało. "Firmowy" dlatego, że było w nim
              wszystko co konsumenci danej firmy w ciągu tygodnia zostawili na
              talerzach a "myśliwski"? Podobno trzeba było byc dobrym myśliwym,
              żeby złowić w tym bigosie kawałeczek mięsa. Jednak masz rację w tym,
              że nawet taki bigos był lepszy od sushi.
              • udyaane Re: Wesele czasów PRL-u ;) 26.11.07, 14:59
                matylda1001 napisała:

                Jednak masz rację w tym,
                > że nawet taki bigos był lepszy od sushi.

                A to już rzecz gustu :) Bigos i szyneczka to dwa koszmary mojego dzieciństwa.
                Ciocie i babcie (mama dała za wygraną) uważaly za punkt honoru nakłonienie
                krnąbrnego dzieciaka do skosztowania ww. wymienionych "smakołykow" (bo jak to
                można nie lubić bigosu, a szyneczka - ten rzadki ptak - zdobyta wysiłkiem
                odstania połowy dnia w kolejce!) Ta nienawiść do kapusty pod każdą postacią
                zostala mi do dziś, a sushi zajadam z przyjemnością.

                Natomiast imprezy z tamtych lat (poza jedzeniem) wspominam jako najlepsze
                imprezy w życiu, z racji tego, że mialam świetne kuzynki i kuzynów, z którymi
                się fantastycznie bawiło. Całe szczęście, że nie istniała wtedy instytucja
                'opiekunki do dziecka' :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka