Dodaj do ulubionych

sposób na sąsiada

07.12.07, 22:47
czy ktoś ma pomysł na nireformowalnych sąsiadów. Mieszkam pod
zdawałobysię inteligencką rodzinką. On dyrektor ona ekskluzywna żona
Córka robi dwa kierunki na SGH i dziesięcioletni
rozpieszczony .......
I od września od godziny 16 z minutami moje spokojne życie zmienia
się w koszmar
Biegające 10 letnie dziecko i dwóch zaproszonych kolegów.
Słuchanie muzyki jak tylko można najgłośniej. Basy ustawione tak
żeby było Fan.
Rozmowy moje i sąsiadki zakończyły się stwierdzeniem że
" Przecież my wszyscy mieszkamy w bloku - musisz sobie wyciszyć całe
mieszkanie bo jesteś przewrażliwiona"
Pomocy !!!!
Proszę o jakieś rady. Bez różnicy czy prawne czy takie żeby im
dokuczyć.
Ja chcę spokoju.
Obserwuj wątek
    • hypatia69 Re: sposób na sąsiada 07.12.07, 23:23
      Dokuczanie nic nie załatwi. Możesz zgłosić rzecz na policję,
      zakłócanie spokoju nawet przed 22.00 jest karalne.
    • gintaras2 Re: sposób na sąsiada 07.12.07, 23:28
      Zdaje się, że znacie się "nie tylko z widzenia", więc może przydałoby się
      zaprosić sąsiadkę na herbatę i świeżo upieczone ciasto, kiedy akurat u niej
      będzie najgłośniej:-)
    • piwi77 Są dwa sposoby 07.12.07, 23:31
      1. Porozmawiać sensownie z sąsiadami, to z reguły przynosi skutek
      2. Wyprowdzić się.
      • uyu Re: Są dwa sposoby 07.12.07, 23:45
        My po dwoch latach wyjechalismy z wyspy, ktora dla wielu ludzi jest
        synonimem raju na ziemi wlasnie z powodu megabasow, tzn. Tego co ty
        nazywasz Fun Bass. Dydnilo ze wszystkich stron na wyspie o
        powierzchni 1040 km².
        Najlepsza metoda jaka znalezlismy to zakup boomblastera i sluchanie
        Wagnera z korkami w uszach. Poploch byl taki, ze az przyjemnie sie
        robilo :)))))
        Na wyspie naz juz nie ma, za to od tamtej pory wynajmujemy albo domy
        albo mieszkania na ostatnim pietrze.
        • uyu P.S. 07.12.07, 23:46
          Niech nagly szlag i jasna cholera trafia wynalazce i dystrybutorow
          boomblasterow i im podobnych swinstw.
        • Gość: hubert Re: Są dwa sposoby IP: *.pbg-sa.pl 16.01.08, 11:20
          nie jestem w stanie przeczytać wszytskich postów, ale w jednym z
          nich jest napisane ze tak zwana cisza nocna obowiązuje od 22 do 6
          rano..ale jest jeszcze coś takiego jak mir dzienny i obowiązuje pzez
          cały dzien, i w związku z mirem dziennym można zgłaszac na policję
          zakłócenie tegoż. Policja kazde takie zgłoszenie musi sprawdzić, i
          jezeli faktycznie natrafią na zakłocanie spokoju to mogą zgłosic
          sprawę do sądu grockiego, ale zazwyczaj działa samo pojawienie się
          policji po raz któryś..i powinno być spokojniej.
          powodzenia
          pozdrawiam
          hubert
      • wami41 Re: Chamstwu, ustapic? 12.01.08, 21:26
        piwi77 napisał:

        > 1. Porozmawiać sensownie z sąsiadami, to z reguły przynosi skutek


        > 2. Wyprowdzić sie

        Swietna rada, wyprowadzic sie. Stracic na mieszkaniu i wyprowadzic
        sie. A moze tak wystapic do sadu i zarzadac odszkodowania od sasiada
        za stresy ktore sie przechodzi?Ze co? Ze tego w Polsce sie nie robi?
        Przepraszam jestesmy w Europie czy w Mongolii? Rzygac mnie sie chce
        jak wszyscy domagaja sie ustapienia zwyklemu chamstwu.
        • Gość: Robert Re: Chamstwu, ustapic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 13:31
          Ej! Mongolia jest całkiem spoko miejscem.
        • piwi77 Re: Chamstwu, ustapic? 14.01.08, 16:05
          wami41 napisała:

          > A moze tak wystapic do sadu i zarzadac odszkodowania od sasiada
          > za stresy ktore sie przechodzi?

          Jasne, że można i tak, ale przegrana prawie pewna i na mój punkt 1.
          bedzie już za późno, pozostanie już tylko punkt 2. Oczywiscie racja
          będzie po Twojej stronie.
    • stefa75 Re: sposób na sąsiada 07.12.07, 23:45
      poznaliśmy się jak kupili mieszkanie i potrzebowali pomocy .
      poleciłam im fachowców i okazało się że fachowcy byli niezadowoleni
      z pracodawcy. już czyłam kłopoty.
      Odkąt zaczęłam zwracać delikatnie uwagę że może troszkę ciszej to
      nawet jak zapraszam żeby posłychała jak to u nas słychać nie raczy
      zwlec swojego d....a
      Chętnie bym się wyprowadziła ale niestety - kredyt.
      • pomrocznosc.jasna Re: sposób na sąsiada 08.12.07, 01:35
        A nie możesz też coś puścić na pół dnia i wyjść z domu ?
    • gintaras2 Re: sposób na sąsiada 08.12.07, 10:01
      Z doświadczenia wiem, że dokuczanie w odwecie może przede wszystkim pogorszyć
      sytuację i potem wpada się w błędne koło. Wtedy będzie za późno na rozmowę, bo
      każdy unosi się dumą. Nie polecam...

      Natomiast proponuję, wykorzystać wszystkie inne metody. Napisałaś, że
      rozmawiałaś z nią delikatnie; spróbuj być bardziej formalna, jeśli to nie pomoże
      pójdź porozmawiać całą rodziną. Jeśli to nie pomoże weź osobą postronną, która
      będzie uczestniczyć w rozmowie i uprzedź sąsiadów, że tak nie da się żyć, a
      mieszkając w bloku, muszą przystosować się do panujących zasad i że jeśli się
      nic nie zmieni będziesz zmuszona pójść ze sprawą do administracji, zarządu
      spółdzielni. Takie działanie może pomóc. Przede wszystkim pamiętaj, że oni mogą
      tam mieszkać już zawsze i pokłócić się to nie sposób. Chyba że są to ludzie
      bardzo zadufani w sobie, ale i tak uważam że w takich sytuacjach trzeba upominać
      do skutku:-)
      Jak myślisz strefa75, dasz radę?
      • Gość: as Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 11:04
        Idź do zarządu - żądaj zajęcia się tą sprawą. Musi przecież być
        jakiś regulamin. Niech go egzekwują!
      • Gość: Colosseum Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 16:27
        Ja niestety wypróbowałem wszystkie metody i te kulturalne, stanowcze i te
        odwetowe. Jak ludzie tak jak moi sąsiedzi przekonani są o swej wyższości to nic
        nie pomoże....
        teraz ( skutecznie ) schodzę z drogi i omijam to G...
    • polska_potega_swiatowa nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 11:17
      spokoj to tez luksus za ktory trzeba placic ekstra...

      Myslisz, dlaczego ludzi mieszkaja w domu za miastem z duzym ogrodem?


      • Gość: as Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 11:43
        więc niech do takiego sie przeniosą jeśli chcą hałasować sobie - a w
        dużych skupiskach ludzkich obowiązują zasady zachowania. Nie
        hałasowania!
        • polska_potega_swiatowa Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 12:29
          Gość portalu: as napisał(a):

          > więc niech do takiego sie przeniosą jeśli chcą hałasować sobie - a
          > w dużych skupiskach ludzkich obowiązują zasady zachowania. Nie
          > hałasowania!

          O nie, nie, nie! Spokoj kosztuje, halas jest za darmo :) Nie sadze
          zeby pan Trump, Gates, Kulczyk czy Solorz mieszkal w wielkim domu,
          tylko dlatego zeby mogl sobie tam swobodnie halasowac.

          Cisza to tez komfort za ktory trzeba placic. Jesli ktos mieszka w
          bloku, placi grosze i oszczedza, to niech zrozumie co to
          znaczy "oszczedzac". Wlasnie tacy oszczedzaja mieszkajac w
          halasliwym sasiedztwie takim jakim jest z zasady blok.
          • Gość: ;) Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 13:16
            polska_potega_swiatowa napisał:


            >
            > O nie, nie, nie! Spokoj kosztuje, halas jest za darmo :) Nie sadze
            > zeby pan Trump, Gates, Kulczyk czy Solorz mieszkal w wielkim domu,
            > tylko dlatego zeby mogl sobie tam swobodnie halasowac.
            >
            > Cisza to tez komfort za ktory trzeba placic. Jesli ktos mieszka w
            > bloku, placi grosze i oszczedza, to niech zrozumie co to
            > znaczy "oszczedzac". Wlasnie tacy oszczedzaja mieszkajac w
            > halasliwym sasiedztwie takim jakim jest z zasady blok.

            Otóż to! Pchać się do kołchozu, jakim są blokowiska z wielkiej płyty
            i oczekiwać, że się będzie miało ciszę jak w apartamentowcu. Tylko
            nikt z takich ludków nie bierze pod uwagę faktu, że przy budowie
            takiego apartamentowca stosuje się zupełnie inne technologie. Stropy
            mają po pół metra grubości, z czego polowa to materiał wyciszający.
            Panie w takich mieszkaniach chodza w szpileczkach, szczekają psy,
            można głośno puszczać muzykę i nikt nikomu nie wadzi, ani nie
            czuje się przez kogokolwiek ograniczany.

            Ale tak jak napisałeś- za luksus ciszy płaci się ogromne pieniądze.
            W blokowiskach, niestety, choćby mieć nie wiem jak cichych sąsiadów,
            zawsze będziemy słyszeć odgłosy zza ściany, a i sami też będziemy
            słyszani, choć wielu się wydaje, że jest inaczej.
            • gintaras2 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 14:13
              ...mnie to bardziej brzmiało na sąsiadów, którzy mocno przesadzają i sami się
              zachowują jakby mieszkali w domu z lasem do koła.
              • Gość: ;) Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 16:36
                gintaras2 napisała:

                > ...mnie to bardziej brzmiało na sąsiadów, którzy mocno przesadzają
                i sami się
                > zachowują jakby mieszkali w domu z lasem do koła.


                Niewykluczone, niemniej- znamy wersję tylko jednej ze stron, nie
                wiadomo co usłyszelibyśmy z ust drugiej. Mnie ,,na dzień dobry''
                uderzyło słowo ,,dokuczyć''. Wendeta. Rozumiesz?

                Inna sprawa, że w dzisiejszych czasach wielu ludzi jest zwyczajnie
                przewrażliwionych. Zmieniła się mentalność, nie zmienił się
                natomiast standard większości budynków wielorodzinnych- są to nadal
                komunistyczne ,,króliczaki'', w których będzie słychać nawet
                najcichszy odgłos dobiegający od sąsiada. Są one tylko docieplone i
                pomalowane na ładne kolorki, lecz nadal najmniejsze stuknięcie
                niesie się po budynku.

                Mnie, podobnie jak i wielu moim znajomym dane było wychowywać się na
                blokowiskach. Kiedyś zamieszkiwanie pod wspólnym dachem polegało na
                większej tolerancji, nikomu nawet nie przychodziło do głowy robić
                aferę z rzeczy, z których robi się dziś. Nie było
                zjawiska ,,blokersów'', bo nikt młodzieży nie wyganiał z
                mieszkań ,,bo ma być cisza''. w chwili obecnej chce się wprowadzać
                standardy zachodnioeuropejskie, lecz nikt tego nie bierze pod uwagę,
                że na zachodzie nie stawiano rezonujących koszmarków, a u nas
                niestety tak i nadal znaczna część społeczeństwa je zamieszkuje.
                • Gość: fiffi Re: zrób tak IP: *.chello.pl 08.12.07, 16:52
                  ja to kiedyś przerabiałem. Ani prośby, ani grozby nie pomogą .Zrób
                  tak. Zaobserwuj, kiedy rano sąsiedzi chcą dłużej pospać. Często jest
                  to sobota albo niedziela. Cisza nocna się kończy i ty wtedy wstawaj,
                  otwieraj okna i puszczaj na cały regulator muzykę, ale taką karczmową
                  jak np."cztery razy po dwa razy", "widziałem,widziałem w stodole na
                  sianie" i coś w tym stylu. Pobudka gwarantowana i tak z kilka razy.
                  U mnie to pomogło i to do tego stopnia,że dzieci jak zostawały same,
                  to też starały się być w miarę cicho.
                  • Gość: ditrich Re: zrób tak IP: *.devs.futuro.pl 10.01.08, 09:40
                    No tak, teraz nauczymy Pańśtwa jak ludzie przyjezdni, najczęściej ze wsi, radzą sobie ze stresem i niepowodzeniami. Ewidentny przykład blokowej inteligencji. Słowo kompromis to w końcu dla niektórych jakiś wyraz obcy.
                    Gratuluję pomysłu!
                    • Gość: ania Re: zrób tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 10:40
                      nie prowadzi się rozmów o sprawach oczywistych dla innych,bo po co
                      dyskutować o niczym,po prostu głosnik w okno,albo wiertarka i już
                      ludzie "domyslają się",jaka oszczędność zbędnych konwersacji






                      '
                    • Gość: astra Re: zrób tak IP: *.wroclaw.mm.pl 11.01.08, 22:52
                      Jak chcesz uzyskac kompromis z kims kto nawet nie chce Ciebie wysluchac i z
                      gory zaklada ze sie czepiasz? Tez mam takich sasiadow, wiem co mowie.
                • Gość: ditrich31 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.devs.futuro.pl 07.01.08, 17:37
                  Uwaga! Teraz wszystkich zaszokuję, ale powiedzmy, że jestem drugą stroną. My z mężem kupiliśmy od właściciela mieszkanie w 4 piętrowym bloku z eleganckim parkietem i zaczął się od tego momentu koszmar. Kartki umoralniające jak mamy się zachowywać, ciągłe nachodzenie sąsiada z dołu, powoływanie się przez jego żonę stanowiskiem, walenie w kaloryfer, jak tylko dziecko przebiegnie z pokoju do pokoju, skończywszy na waleniu pięściami w drzwi i skargami do spółdzielni. Uważam tego pana za niepoważnego, bo nie kupię sobie od razu wszędzie mebli i dywanów i nie zmienię 6 letniego dziecka w dorosłego, które będzie na paluszkach spacerować po domu, albo fruwać. Ja też słyszę sąsiadkę z góry jak przesuwa taboret, odkurza i składa łóżko i nie chodzę na nią do spółdzielni, że wszystko słychać. Ten sąsiad wpędził mnie w obsesję, ale i tak nie potrafię zmienić faktu, że parkiet niesie hałas jak się chodzi w drewniakach, albo jak ktoś coś upuści. Teraz jestem w ciąży i mam ciągłego stresa, że koleś przyjdzie w każdej takiej sytuacji, a przecież nie robi się tego specjalnie. Nie robimy nocnych libacji, nie puszczamy głośno muzyki, mamy tylko 6 letnie żywe dziecko, które ma swój pokój nad ich sypialnią, na co nic nie poradzę. W takim pokoju są autka, klocki, plastikowe budowle etc. a ja... na szczęście nie jestem niewolnikiem swojego mieszkania. A tak w ogóle to nie jesteśmy członkami spółdzielni tylko właścicielami mieszkania, za które kredyt będę spłacać przez 30 lat ciężkie pieniądze, więc niech każdy się zastanowi, czy wielka płyta dla delikatnych nie jest miejscem nieodpowiednim, bo głośnym, niewyciszonym. Zaraz pojawi się drugie dziecko, to pan zwiększy częstotliwość wizyt i złośliwości?
                  Tak to wygląda od drugiej strony, jakby ktoś był ciekaw.
                  Pozdrawiam
                  Ditrich
                  • Gość: mnm Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 18:07
                    miękkie kapcie, dywan, słuchawki i po kłopocie. Czy to na prawdę
                    takie trudne? Lepiej sie użerać?
                    • Gość: Michalak Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.aster.pl 10.01.08, 23:07
                      Coooo? jakie miekkie kapcie, dywan? Ludzie nie mozna byc niewolnikiem w swoim
                      mieszkaniu. Dajcie spokoj.
                      • wami41 Re: no to, wal drewniakami w parkiet ile wlezie 12.01.08, 21:36
                        Gość portalu: Michalak napisał(a):

                        > Coooo? jakie miekkie kapcie, dywan? Ludzie nie mozna byc
                        niewolnikiem w swoim
                        > mieszkaniu. Dajcie spokoj.

                        i skarz sie na sasiada.
                    • aga7211 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 13.01.08, 21:01
                      chyba sobie żartujesz,ja noszę miękkie kapcie, mam na parkiecie
                      wykładziny i do tego 3 -letniego synka,dziś pokręciłam go przez 2
                      piosenki na "szansie na sukces" bo chciał zatańczyć i przyszedł
                      sąsiad z dołu żeby nas opieprzyć(a sam ma syna w wieku mojego),nie
                      wiem co by było gdybyśmy czasami zabalowali w domu albo słuchali
                      głośno muzyki.
                      Ludzie trochę wyrozumiałości,ja sama mam dwójkę małych sąsiadów nade
                      mną i nigdy cześniej nie pomyślałam ze biegaja ,po prostu tego nawet
                      nie słyszałam,dopiero jak ten sasiad do mnie przyszedł zdałąm sobie
                      sprawę ze u góry ciągle biegaja,ale mi to nie przeszkadza,po prostu
                      przyjmuję to jako coś normalnego,są gorsze rzeczy niz małe dzieci-a
                      co by było gdyby były libacje pijackie i wyzywania
                  • Gość: mn Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 18:49
                    Zwykłe chamstwo z twojej strony. W Niemczech taki numer by nie przeszedł i
                    musiałabyś wyprowadzić się z niegrzecznym bachorem na parter.
                  • Gość: karolka Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.08, 09:15
                    A ten elegancki parkiet to nie przypadkiem panele, albo deska
                    barlinecka? Niestety każdą podlogę jakaby nie była TRZEBA wyciszyć!
                    Rok mieszkałam pod debilami z panelamii to był horror! Teraz
                    mieszkam pod ludźmi z prawdziwym drewnianym parkietem i pomimo
                    robienia częstych imprez przez ich córkę-studentkę nie są uciążliwi.
                    • Gość: ania Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 14:43
                      z tego powodu nie kładłam sobie paneli,bo już w mieszkaniu nie mogę
                      słuchać tego pogłosu szurania,stukania
                  • Gość: . Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.aster.pl 11.01.08, 10:48
                    Mój sąsiad z dołu zasugerował nam, że za głośno korzystamy z toalety.
                    • Gość: wt Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: 145.64.134.* 11.01.08, 19:39
                      nie wiem czy to prawda... ale kiedyś czytałem, że w Szwajcarii jak po 22
                      spłuczesz wodę, i sąsiad się poskarży, to masz solidne kłopoty. bo prawo do
                      ciszy jest świętym prawem... ale to w Szwajcarii
                      • exotique Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 31.03.08, 15:49
                        Ktos Ci bajki opowiadal. W Szwajcarii ludzie szanuja innych.
                        Przypadki o spuszczaniu wody to urban legends, ktore maja sie
                        odwolywac do organizacji Szwajcarow. Choc jak wszedzie zdarzyc sie
                        moze upierdliwy sasiad.
                        Inna sprawa, ze w CH poza specjalnymi osiedlami nie ma muzyki na
                        full. Kazdy zachowuje sie tak, jakby chcial by inni sie zachowywali.
                        Nie ma grilli weglowych na balkonie w bloku (na to jest prawo) by
                        nie smrodzic sasiadom. Psy mniej szczekaja (bo ludzie maja ciche
                        koty). Jest inaczej juz.
                    • Gość: scarlet Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 20:13
                      w poprzednim mieszkaniu slyszalam nie tylko dzwiek spuszczanej wody (standard,
                      prawda?), ale i np. wode lejaca sie do wanny.
                      • Gość: babe Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 10:17
                        ja słyszę jak sąsiad leje wodę do wanny,ma chyba blaszaną
                    • teclaw Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 13.01.08, 10:54
                      Gość portalu: . napisał(a):

                      > Mój sąsiad z dołu zasugerował nam, że za głośno korzystamy z toalety.

                      To korzystaj ciszej! - pewnie jak on zasypia ok 23 to ty przez godzinę
                      tłuczesz się po łązience, uderzasz w wanne spuszczasz kilka razy wode - i ciągle
                      coś ci upada na podłogę - oszalec można O TEJ GODZINIE!
                  • Gość: astra Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.wroclaw.mm.pl 11.01.08, 22:58
                    Cenna informacja ale mam pare uwag. Uwazasz ze jestes w porzadku, a powiedzmy
                    sobie szczerze ze czego sie zmienic nie da tego sie nie da, ale mozna kupic
                    dziecku do pokoju gruby dywan? Mozna. Mozna nie chodzic po domu w drewniakach
                    skoro powrzechnie wiadomo ze daje to upierdliwy halas? Mozna.
                    Problemem w takich sytuacjach nie jest fakt, ze dziecko jest zywe albo ze czasem
                    cos spadnie, czy tez slychac jak ktos rozklada lozko.
                    Problemem jest bezmyslnosc i egoizm bardzo czesto. A tak na prawde wystarczy
                    tylko chciec, ale z obu stron. Jedna musi sie postarac zminimalizowac halas w
                    miare mozliwosci, a druga nie czepiac sie dla zasady. Ot cala tajemnica. Tylko
                    jak zmusic obie strony zeby sie raczyly do niej zastosowac?
                  • teclaw Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 13.01.08, 10:46
                    Nie masz racji. Jeśli zdecydowałaś się mieszkać w bloku to trezba przestrzegać
                    pewnych zasad i nie być uciążliwym...

                    - w drewniakach po parkiecie? - przecież ci na dole mogą dostać na głowę!
                    - do pokoju dziecka kup gruby duywan skoro wstaje ono pewnie o 8 rano w
                    niedziele i upuszcza samochodziki albo jeździ nimi po parkiecie! - pewnie nie
                    wiesz jak słychć to na dole
                  • Gość: aval Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.iil.pwr.wroc.pl 15.01.08, 13:57
                    Nie wiem co masz na myśli mówiąc zywe dziecko? Czy dziecko chowane
                    bezstresowo? Trudno sie dziwić komuś, gdy przez cały dzien słyszy
                    bieganie, wrzeszczenie rzucanie i krzyki z przerwami na głośną
                    muzykę lub telewizor puszczony na full. A już do furii doprowadza
                    przekrzykiwanie tej muzyki lub darcie sie nawzajem, bo inaczej w
                    rodzinie się nie rozmawia. O! zapomniałam o trzaskaniu drzwiami - to
                    najlepsza zabawa! Ja tu nie widze deliaktności. Chodzi jednie o
                    fakt, iż w przypadku mieszkania w bloku nalezy liczyć się z innymi.
                    Nie zmuszać nikogo do całodziennego słuchania np. Ich Troje. Jeżeli
                    chcemy to są słuchwki i wtedy na full, aż uszy odpadną.Nie rozumiem
                    również dlaczego wszyscy muszą wstawać o 5.00 jak sąsiad idzie do
                    pracy. Nikt nie jest świętą krową. Dzieci również powinny znać pewne
                    zasady współżycia z innymi. Nie są same na tym świecie. A może
                    wystarczyć znaleźć sensowne zajęcie dla dzieci żywych - sport,
                    czytanie książek, gry.A może miejmy wszystko i wszystkich gdzieś i
                    mieszkajmy w blokach jak w domach wariatów - każdy robi co mu się
                    podoba.Co tam inni! Ja jestem i tylko to się liczy!
                    • Gość: ditrich31 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.devs.futuro.pl 21.02.08, 18:34
                      Nawet nie chodzi o żywe dziecko, moja sąsiadka z parteru ma syna w
                      tym samym wieku i też biega ale w piwnicy na szczęście nikt nie
                      mieszka. Tamtem chłopiec siedzi cały czas u siebie w pokoju, ale do
                      mamy do dużego to biegnie jak słoń. A tak w ogóle ostatnio był u nas
                      ten sąsiad z dołu i mimo, że rzeczywiście kupiliśmy grube dywany, to
                      jemu przeszkadza, że mój mąż w nocy z kolegą grali w Tekena i od
                      czasu do czasu się zaśmiali. Rano miałam wybitą szybę w samochodzie
                      i wizytę z groźbą zabiję Was, bo ja się nie będę kłócił z żoną. To
                      była sobota rano a w niedzielę walił w kaloryfer, jak przyszli
                      znajomi z córką która zatańczyła na środku dużego pokoju jedną
                      piosenkę. Nasi wszyscy goście doświadczyli ingerencji
                      naszych "kochanych" sąsiadów. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest w
                      tym moja wina, teraz po prostu zostały mi 4 miesiące do porodu i po
                      prostu mam arytmię, jak mój syn coś zrzuci na podłogę, albo głośniej
                      przejdzie. Wierzcie mi, że czasami na prawdę innym przeszkadza
                      normalne użytkowanie. My nie robimy w domu śpiewanych imprez, nie
                      puszczamy głośnej muzyki, a goście to u każdego czasem zabawią do
                      północy, więc bez przesady, żeby gości uciszać, bo nie mogą się
                      głośniej zaśmiać. Ja autentycznie czuję się niewolnikiem swojego
                      domu. Rady mile widziane.
                      • potulny.misio Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 27.02.08, 22:30
                        Taki jest urok życia z burakam. Korzystać to trzeba z mózgu, nawet jeśli jest
                        kurzej wielkości. Przenieść to sie powinni tacy co nie umieją zachowywać sie na
                        poziomie w domu, w którym mieszka wiele rodzin.
                        Jak chce ci sie głośnej muzyki to są do tego odpowiednie miejsca samolubny dupku.
                        Jak ktoś się wychował w stodole to tam powinno by jego miejsce na zawsze.
                        Możesz sobie frajerze wyobrazić jak wyglądałoby życie osobnika który ma z jednej
                        dupka jak ty, z drugiej
                        jak to nazywasz bachory wrzeszczące w nocy a w dzień tupiące od rana do wieczora,
                        z kolejnej strony sąsiada dzięcioła, dalej wyjącego szczekającego kundla,
                        i jeszcze studenci, którzy co drugą noc używają sobie do woli, wrzasków i hałasu
                        pod wpływem nie żałując nikomu w promieniu 1 km.
                        Dlaczego takim burakom wydaje się że on jest na 1 miesjcu?Dlaczego każdy uważa
                        że inni MUSZĄ go tolerować? Ilu w tym kraju jest normalnych,
                        myślących,rozumnych, kulturalnych ludzi? Statystykom bym nie wierzył, ale gołe
                        fakty byłyby niewątpliwie zatrważające.
                        Dupek o kurzym móźdżku (ty) hałasuje muzyką ( bo przecież płaci to co go
                        obchodzi,a że przeszkadza?Drobiazg.Co ma zrobić jak słuchawki go nie kręcą,
                        kluby, za drogo, to i tamto nie)
                        rodzimy z dziećmi wrzeszczą i tupią ( bo przecież nie przywiążą dzieci do
                        kaloryfera-tak nawiasem mówiąc też przykład chamstwa tupetu i buractwa rodziców,
                        którzy wychowują swe dzieci na buraki i tak buraczany kraj z kulturą buraczą się
                        kręci i tapla w tym buractwie)
                        Pies wyje, bo właściciel musi pracować i co ma zrobić, ( psa przeicież nie
                        wyrzci),pracy nie rzuci!
                        Sąsiad dzięcioł choroba z a w o d o w a nie może sie obyć, żeby stukać i wiercić
                        świątek piątek i niedziala już od rana.
                        Więc biorąc pod uwagę ok.200 najbliższych mieszkań na zamknietym osiedlu,
                        400 razy do roku jeden drugi i trzeci burak MA PRAWO ( patrząc z poziomu kurzego
                        móżdżka czyli ciebie) dać innym w kość, pokazać, kto tu rządzi.
                        Uwzględniając jeszcze remonty, które niekotrzy muszą zrobić, po prostu życie jak
                        w raju kolego dupku.
                        Przed 22;00 też można wzywać policję, wystarczy spisanie notatki, jednaj
                        drugiej, kolejnej i żebyś się nie zdziwił pajacu jak kiedyś dostaniesz porządną
                        grzywnę z sądu grodzkiego, jesteś aż tak głupi i leniwy że nawet nie chce ci się
                        mysleć.


                        > kasę za mieszkanie i mam prawo z niego korzystać. Sam często (nie
                        > mówię codziennie, ale często) lubię sobie coś głośniej puścić.
                        > Oczywiście nie po 22giej, ale na pewno u sąsiadów sporo słychać.
                        > Taki już jest urok życia w bloku, niestety...
                        > U mnie nikt się nie rzuca, ale nawet jeżeli byłby problem to bym
                        > sąsiadów po prostu olał - przed 22 mogą sobie wzywać policję do
                        > woli..
                        > Zresztą jeżeli ktoś zrobiłby mi taki numer, to z kolei ja wzywałbym
                        > dzielnicowego w momencie kiedy wydziera się ich dzieciak (i to
                        > bynajmniej nie przed 22-gą). Dla wszystkich "krytykantów" - co
                        > byście powiedzieli gdybym napisał na forum - rodziny nie powinny
                        > mieć dzieci w blokach bo to się dopiero niesie!!??
                        > Żyjemy w bloku, a to wymaga pewnej tolerancji - ja nie robię
                        > problemu z drącym się w niebogłosy bachorem, ale z kolei mnie wolno
                        > puścić sobie głośniej muzę...
                        > Niestety niektórzy (wiem od znajomych mających podobne problemy)
                        > uważają, że ich dziecko jest najważniejsze i ono to może ciszę
                        > zagłuszać, ale ten kto puszcza muzykę to wredny sąsiad zakłócający
                        > ich święty spokój. I to z takimi jest największy problem...
                • Gość: wt Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: 145.64.134.* 11.01.08, 19:34
                  bez przesady. ja słyszę odgłosy codziennej krzątaniny, i do głowy by mi nie
                  przyszło protestować. ale na ump, ump reaguję.. to zupełnie co innego.


                  ale co innego, jak ktoś kupuje najlepsze głośniki ze sklepu dla idiotów. Tak,
                  zgodzę się, że ludzie się trochę zmienili, i niektóre rzeczy akceptowane kiedyś
                  są obecnie nie tolerowane. Ale kiedyś nie było techno i megawatowych głośników
                  podłączanych do "domowego" zestawu audio.

                  To jest kwestia kultury. Jeśli siostra uczy się w domu do egzaminu, nie robię w
                  domu imprezy. Konsekwentnie, jeśli wiem, że za ścianą jest małe dziecko, nie
                  puszczam muzyki na maxa. bo ja też mieszkam w bloku, i też biorąc mieszkanie
                  powinienem się liczyć, że nie będę mógł dowolnie hałasować, i robić co chcę -
                  tylko mieć trochę względu na ludzi, którzy mieszkają obok. Inna sprawa, że jak
                  upuszczę garnek, i dziecko się obudzi - oni też nie powinni mieć pretensji -
                  tak długo, jak wierzą, że nie było to działanie celowe...
                  • Gość: astra Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.wroclaw.mm.pl 11.01.08, 23:01
                    Gdyby tylko ludzi z takim podejsciem bylo wiecej... Gratuluje postawy bo to
                    niestety w dzisiejszych czasach niezwykle rzadkie :(
                  • Gość: Fenrisulfr Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.acn.waw.pl 14.01.08, 14:43
                    Sorry, ale ja jestem po "drugiej stronie". Ja też zapłaciłem ciężką
                    kasę za mieszkanie i mam prawo z niego korzystać. Sam często (nie
                    mówię codziennie, ale często) lubię sobie coś głośniej puścić.
                    Oczywiście nie po 22giej, ale na pewno u sąsiadów sporo słychać.
                    Taki już jest urok życia w bloku, niestety...
                    U mnie nikt się nie rzuca, ale nawet jeżeli byłby problem to bym
                    sąsiadów po prostu olał - przed 22 mogą sobie wzywać policję do
                    woli..
                    Zresztą jeżeli ktoś zrobiłby mi taki numer, to z kolei ja wzywałbym
                    dzielnicowego w momencie kiedy wydziera się ich dzieciak (i to
                    bynajmniej nie przed 22-gą). Dla wszystkich "krytykantów" - co
                    byście powiedzieli gdybym napisał na forum - rodziny nie powinny
                    mieć dzieci w blokach bo to się dopiero niesie!!??
                    Żyjemy w bloku, a to wymaga pewnej tolerancji - ja nie robię
                    problemu z drącym się w niebogłosy bachorem, ale z kolei mnie wolno
                    puścić sobie głośniej muzę...
                    Niestety niektórzy (wiem od znajomych mających podobne problemy)
                    uważają, że ich dziecko jest najważniejsze i ono to może ciszę
                    zagłuszać, ale ten kto puszcza muzykę to wredny sąsiad zakłócający
                    ich święty spokój. I to z takimi jest największy problem...
                    • pos3gacz Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 14.01.08, 22:33
                      Gość portalu: Fenrisulfr napisał(a):

                      > Sorry, ale ja jestem po "drugiej stronie". Ja też zapłaciłem
                      ciężką
                      > kasę za mieszkanie i mam prawo z niego korzystać. Sam często (nie
                      > mówię codziennie, ale często) lubię sobie coś głośniej puścić.
                      > Oczywiście nie po 22giej, ale na pewno u sąsiadów sporo słychać.
                      > Taki już jest urok życia w bloku, niestety...
                      > U mnie nikt się nie rzuca, ale nawet jeżeli byłby problem to bym
                      > sąsiadów po prostu olał - przed 22 mogą sobie wzywać policję do
                      > woli..
                      > Zresztą jeżeli ktoś zrobiłby mi taki numer, to z kolei ja
                      wzywałbym
                      > dzielnicowego w momencie kiedy wydziera się ich dzieciak (i to
                      > bynajmniej nie przed 22-gą). Dla wszystkich "krytykantów" - co
                      > byście powiedzieli gdybym napisał na forum - rodziny nie powinny
                      > mieć dzieci w blokach bo to się dopiero niesie!!??
                      > Żyjemy w bloku, a to wymaga pewnej tolerancji - ja nie robię
                      > problemu z drącym się w niebogłosy bachorem, ale z kolei mnie
                      wolno
                      > puścić sobie głośniej muzę...
                      > Niestety niektórzy (wiem od znajomych mających podobne problemy)
                      > uważają, że ich dziecko jest najważniejsze i ono to może ciszę
                      > zagłuszać, ale ten kto puszcza muzykę to wredny sąsiad zakłócający
                      > ich święty spokój. I to z takimi jest największy problem...
                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                      Gościu, Tobie od tej głośnej muzyki już mózg się zlasował.
                      Mieszkając w bloku, musisz się podporządkować pewnym przepisom i
                      normom prawnym. W innym przypadku sam Sobie wystawiasz świadectwo.
                      Jakie??? To już sam się domyśl.
                      A może byś założył słuchawki i dopiero podkręcił na maksimum.
                      No, chyba, że uszy zamiast umyć to tylko je wietrzysz i wtedy żaden
                      hałas Ci przeszkadza.
                      • Gość: Fenrisulfr Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.acn.waw.pl 14.01.08, 23:44
                        Niestety na słuchawkach to nie to samo, ale to akurat nie o to
                        chodzi. Mówisz, że mam się podporządkować przepisom jak mieszkam w
                        bloku (przypominam że nie piszę o puszczaniu muzy po 22giej, bo to
                        jest sprawa oczywista). Ok, zgoda, ale inni chyba w takim razie też
                        muszą, prawda?
                        To zgodnie z taką logiką rodziny z małymi dziećmi nie mogą w blokach
                        mieszkać, bo one przecież też hałasują...
                        • Gość: data-loss Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.171.3.90.crowley.pl 15.01.08, 12:40
                          Ależ mogą mieszkać, tak jak Ty możesz mieszkać. Tylko rozwiązanie... może
                          analogicznie do proponowanych Tobie słuchawek - zakneblować dziecko. :)

                          Nie, nie dam się przekonać, że dziecko MOŻE się drzeć, a ja NIE MOGĘ posłuchać
                          głośniej muzyki.
                        • ewa1125 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 23.01.08, 12:43
                          Nie mozesz sobie puszczac muzy na full-art.51 Kodeksu Wykroczen i
                          regulamin porzadku domowego,ktory wisi na twojej klatce przewiduja
                          za to sankcje,z eksmisja wlacznie.Przeczytaj sobie "Ustawe o
                          ochronie lokatorow" to dowiesz sie jakie sa prawa i obowiazki
                          lokatora bloku.Glosne dzieci i remonty od 6 do 22 nie podlegaja tym
                          restrykcjom.
                          • Gość: Fenrisulfr Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.acn.waw.pl 24.01.08, 17:13
                            Moje mieszkanie nie jest miejscem publicznym.

                            A po drugie w art 51 jest mowa zarówno o hałasie (rozumiem, że tak
                            klasyfikujesz moje puszczanie muzy) jak i krzyku (i pod to dziecko
                            raczej podpada...). Remont to na ogół też hałas.

                            Sorry, ale z tą eksmisją na podstawie regulaminu porządku domowego
                            to też będzie ciężko. Eksmisja (jestem właścicielem, nie
                            wynajmującym) nie może odbyć się na podstawie regulaminu, tylko
                            ustawy (Art 64 Konstytucji).

                            Ustawa o ochronie lokatorów mnie nie dotyczy, poniewaz nie jestem
                            lokatorem (słowniczek na początku), tylko właścicielem.
                            • Gość: Fenrisulfr Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.acn.waw.pl 24.01.08, 18:58
                              Nawiązując jeszcze do mojego poprzedniego posta, nie chcę
                              powiedzieć, że nie ma przepisów, które pozwalają na eksmisję
                              uciążliwego właściciela lokalu - są, chociaż akurat nie te które
                              podałaś. Tyle tylko że sformuowania są bardzo ogólne ("rażące i
                              uporczywe wykroczenia przeciwko porządkowi domowemu", "czynienie
                              uciążliwym korzystanie z innych lokali") i nigdzie nie opisane, a
                              więc będą zależeć od decyzji sądu. Jeżeli ktoś idzie "na noże"
                              ryzykuje retorsje (on pójdzie do sądu z moją muzą, ja pójdę z jego
                              za głośno nastawionym telewizorem, krzyczącym dzieckiem, itd).

                              Nie lepiej po prostu być dla siebie nawzajem trochę bardziej
                              tolerancyjnym i nie psuć sobie nawzajem życia??? U mnie na całe
                              szczęście to tak działa...
            • ferrment Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 10.01.08, 13:09
              Bez przesady. Są pewne zasady współżycia i chamstwu trzeba się przeciwstawić. Jasne, że jak ma się kasę, to można się po prostu przeprowadzić, ale nie dla wszystkich takie rozwiązanie jest możliwe. Jak się ma buraki za sąsiadów, to trzeba użyć prawa.
            • Gość: scarlet Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 20:08
              Mieszkam w apartamentowcu i slysze smiechy, chichy zza sciany, szczekajace psy,
              baby chodzace w szpilkach, glosna muzyke (na tyle, zeby wiedziec, kto akurat gra
              i spiewa), kino domowe i inne bzdety.
              Teraz pewnie powiesz: kiepsko zrobiony ten apartamentowiec. A ja na to: jest
              to blok w centrum Warszawy, na razie najwyzszy budynek mieszkalny w stolicy :)
          • hypatia69 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 17:00
            Jak zwykle pitolisz...
            • jdbad Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 17:07
              Waldek tam ma i nie wie co to jest Dakota House na przykład:))))
              • hypatia69 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 17:12
                Co ma? Bo, że nie równo pod sufitem i doświadczenia z Komanda fok to
                wszyscy wiedzą;)))
                • jdbad Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 17:14
                  No właśnie to o czym piszesz:)))
          • Gość: wt barbarzyństwo IP: 145.64.134.* 11.01.08, 19:22
            no nie wiem. ostatnio mieszkam w Holandii. jeden z sąsiadów zaczął puszczać
            takie ump, ump... jakiś czas zdzierżyłem, bo myślałem, że każdy ma prawo do
            imprezy raz na jakiś czas. ale jak mi drugą niedzielę z rzędu hałasował,
            powiedziałem właścicielowi mieszkania, że ja w niedzielę chcę odpoczywać.
            właściciel przyszedł, posłuchał, powiedział "za głośno" i poszedł porozmawiać z
            sąsiadem. od tej pory cisza i spokój.

            nie wolno naruszać spokoju innych. dom to nei dyskoteka, ani sala kinowa. Jak
            ktoś by mi zwrócił uwagę, że za głośno oglądam filmy, to bym przeprosił, i ściszył.
            myślenie, że jak mama ochotę, to sobie mogę zachowywać się dowolnie, nie myśląc
            o innych ludziach to barbarzyństwo - godne jakichś dzikusów, ale nie ludzi
            cywilizowanych. to, że cywilizowane społeczeństwa staczają się w barbarzyństwo,
            to inna sprawa.

            aha, tutaj w Holandii, jak ktoś robi imprezę, to kilka dni wcześniej wysyła
            listy do sąsiadów, z informacją, że impreza będzie, i związku z tym będzie
            trochę głośniej, za co z góry przeprasza. i ludzie z reguły nie mają nic
            przeciwko, jeśli sprawa jest tak postawiona...
        • Gość: kk Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: 74.9.205.* 11.01.08, 16:01
          Ludzie podobno tym roznia sie od zwierzat, ze potrafia sie
          zachowywac w sposob cywilizowany. Niestety niektorym obce sa zasady
          zycia w spoleczenstwie. Uwierz mi na slowo, ze nawet kupno domku za
          miastem nie uwolni Cie od jaskiniowcow w ich samochodach. Jedyna
          alternatywa jest kilkuhektarowa (albo wieksza) posiadlosc, ale wtedy
          do pracy jedziesz pol dnia i na dobra sporawe spedzasz czas w pracy
          i samochodzie i nie masz kiedy nacieszyc sie ta cisza i spokojem.

          Dobrym rozwiazaniem jest porzadnie napisany regulamin wspolnoty i
          sprawny zarzad. Ale na to moze byc za pozno - nie mzesz zmusic
          ludzi, ktorzy juz mieszkaja do przestrzegania regulaminu, ktorego
          nie bylo jak sie wprowadzali.

          Jest nadzieja, ze regulamin byl i oni podpisali, ze beda
          przestrzegac, ale nikt nie egzekwuje. Poszperaj, moze znajdziesz
          jakis punkt, ktory mozna bedzie zastosowac i nekaj zarzad az sie
          zlamia. A jak sie nie zlamia, to znajdz prawnika, ktory im
          wytlumaczy, ze albo sie zlamia, albo kupuja od Ciebie mieszkanie po
          Twojej cenie (i splacaja kredyt)
        • wami41 Re: Zasady kultury obowiazuje wszedzie 12.01.08, 21:32
          Gość portalu: as napisał(a):

          > więc niech do takiego sie przeniosą jeśli chcą hałasować sobie - a
          w
          > dużych skupiskach ludzkich obowiązują zasady zachowania. Nie
          > hałasowania!


          zarowno w miescie jak i na wsi. Nasze spoleczenstwa jednak dotknela
          degeneracja. W miescie chamstwo i na wsi chamstwo. Zamiast
          przepraszam mamy "co tam q...wa" bedzie mnie dyktowac itp.
          Cofnelismy sie kulturalne o cale wieki.
      • Gość: asa Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 20:55
        Rzygać sie chce - jeśli świat by szedł wg Twojej zasady to za rok
        czy dwa wszyscy się pozagryzają! Na głowę upadłeś?????? Skąd bierze
        Ci się przekonanie że wszystko Ci wolno???????????
        • hypatia69 Re: nie chce Ciebie zniechecac ale... 08.12.07, 22:16
          Bo on jest boski...
          • Gość: Jantygona A co zrobić z burasem IP: *.enterpol.pl 08.12.07, 23:38
            który wywala pety przez okno?
            Czasami zbiera się tego całe mnóstwo.Mówiono mu,pisano do niego i...nic.Ostatnio
            pet spadł mi prawie na głowę.Buras jest z małego miasteczka.Powiedzmy -
            wiocha.Czy tam się tak praktykuje?Co burasowi zrobić?Zamierzam zebrac te
            wszystkie pety i nasypac mu na jego :śliczny6"złoty samochodzik.
            • yoma Re: A co zrobić z burasem 09.12.07, 10:28
              Bardzo dobry pomysł
            • nelsonek Re: A co zrobić z burasem 11.01.08, 09:32
              Polska_potega wyjasni Ci, ze czystosc w Twoim otoczeniu to tez
              luksus za ktory trzeba placic...
    • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 17:49
      ja na muzykę zza ściany typu rap i to taki ostry,a basy chodzą,że
      hej, albo na dico polo na full z drugiej ściany nastawiałem na CD
      na max.głośność i repeat 1 utwór przez 5 godzin! i wychodziłem z
      domu.Utwór z repertuaru Guns&Roses/ jest taki jeden:))/,albo jakiś
      horrorek typu wspołczesna muzyka symfoniczna :)). Przychodziłem po
      5 godzinach,a wszędzie cicho. Potem widzialem ten pomysł w Dniu świ-
      ra.
      Miałem sąsiadkę,ktora codziennie o 6 rano ćwiczyła na pianinie ten
      sam utwor i myliła się w tym samym miejscu i od początku,tak przez
      3 tygodnie :).
    • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 18:10
      albo kup lub pożycz wiertarkę,znajdż jakiś kącik w ścianie lub sufi-
      cie,ktory można czymś zastawić,przesłonić,tak,że ściany nie szkoda,
      w końcu to tylko kawałek 5 cm na 5 cm i zacznij wiercić namolnie i
      powolnie z przerwami albo i bez przez 20 min.gdy sąsiedzi oglądają
      np.jakiś program w tv,albo mają gości lubo coś innego.Rewelacja.
      I tak codziennie,albo co kilka dni.Ja tak też robię,czasami nawet
      "wiercę" stalowy kątownik w ścianie :)0,a huk i wibracja,że he,he !
      • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 18:20
        aha, i nie chodze na żadne rozmowy z sąsiadami na te tematy,stawiam
        na ich domyślność :)0
        • Gość: lemurzyca Re: sposób na sąsiada IP: *.pools.arcor-ip.net 07.01.08, 18:28
          Zmien mieszkanie z socjalnego na prywatne. Mowie ci komfort, fajni
          sasiedzi. Blogostan, nirwana.
          • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 18:31
            nie chce mi się,wychowałem sobie sąsiadów i spoko,to nie jest
            mieszkannie socjalne :))
      • Gość: Michalak Re: sposób na sąsiada IP: *.aster.pl 10.01.08, 23:10
        Aniu jestes prawdziwą Polką, jestem z Ciebie dumny. Twoje metody, szkoda gadac.
        • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 03:45
          dziękuję
    • hymen Podaj w wątpliwość pozycję społeczną sąsiadów 10.01.08, 13:33
      Tacy z opisu nie mieszkają w blokowisku.
      • Gość: ja Re: Podaj w wątpliwość pozycję społeczną sąsiadów IP: *.wroclaw.mm.pl 11.01.08, 23:05
        Owszem mieszkaja, jak chca miec blisko do pracy i nie chca zawracac sobie glowy
        trawnikiem albo innym remontem dachu.
    • Gość: ndsflknalknb uszczelnić akustycznie sufit... IP: 62.29.136.* 10.01.08, 15:16
      ... nie ma innego pewnego sposobu :(
    • achomiak Re: sposób na sąsiada 10.01.08, 19:36
      niektóre z postów wyżej są całkiem rozsądne, ograniczę się więc do "nowinek",
      życie w hałasie to niezły stres, potrafi nieźle zobrzydzić życie i zadowolenie z
      codzienności, psują się relacje, dużo napięcia,
      może można zastosować coś w rodzaju "presji psychologicznej nie-wprost"?
      spróbować się zaprzyjaźnić "po sąsiedzku" wpadać co jakiś czas, tak na rozmowę,
      tak na posiedzieć, płytami się wymieniać, różne takie,
      ani razu nie wspominać o hałasie
      na początku drętwo, potem poznanie się, łatwiej już zachodzić, znacie się z
      imienia, może nie jesteście "kolegami" ale znacie swoje imiona, coś o sobie wiecie,
      kiedyś napomknąć, że hałas dość męczy, bo egzamin bo coś tam, może nawet nie
      ciebie, tylko sąsiada z dzieciakiem, nieważne kim-byle był podobny do "pana/pani
      głośnej" do którego zachodzisz,
      zawsze kiedyś można wezwać anonimowo policję, by ktoś miał świadomość, że komuś
      się nie podoba,
      potem, po okresie "zapoznywania się" gdy jesteście "prawie znajomymi" albo
      znajomymi, gdy może już raze nie raz wypiliście (nieistotne czy traktujesz te
      wyjścia "strategicznie" by cel osiągnąć, czy się polubiliście - dużo łatwiej
      uzyskać rozmową to co się chce
      skrótem - postaw sąsiadowi piwo i wproś się a może coś zakiełkuje...?
    • sexowny_edek Re: sposób na sąsiada 10.01.08, 20:25
      Tak kup se zatyczki powie somsiad. Bo jesteś przewraźliwiona. Trzeba
      go większym powerem powalić. Kup głośnik, wielki przyłóż do sufitu od rana i
      wyjdź z domu na parę godzin.
      • Gość: ania Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 21:00
        tylko wiertarka,prosto i jakże wyrafinowanie,1 bieg rrrr,2 bieg rrri
        włączyć udar rrr i zmiana biegu er..er.. i znowu na wyższy,a można
        jeszcze tępe wiertło,ooo.. cudnie jest
      • pos3gacz Re: sposób na sąsiada 14.01.08, 22:19
        sexowny_edek napisał:

        > Tak kup se zatyczki powie somsiad. Bo jesteś przewraźliwiona.
        Trzeba
        > go większym powerem powalić. Kup głośnik, wielki przyłóż do sufitu
        od rana i
        > wyjdź z domu na parę godzin.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Edziu, naucz się wpierw pisać poprawnie.
    • Gość: KArolka Re: sposób na sąsiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.08, 09:09
      Obawiam się że jeżeli ludzie nie są normalni masz tylko jedno
      wyjście - wyprowadzić się. Na debili nic nie działa. W moim
      przypadku proszenie, tłumaczenie, zapraszania a następnie
      zapraszanie straży miejskiej nie przyniosło efektów.
      Mega basy i budzenie mi dziecka o 2 w nocy waleniem w podłogę, było
      na porządku dziennym.
      Z resztą Panowie ze straży miejskiej przyznali,że albo ich
      zastraszymy albo się wyprowadzimy, więc się wyprowadziliśmy.
      • Gość: anonim Re: i chamstwo jest gora!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 23:14
        Wyprowadzilismy sie. Fajnie i chamstwo jest gora. Tak robic
        obywatele, tak robic. Wkrotce nie bedzie gdzie sie wyprowadzac.
    • Gość: bubba Re: sposób na sąsiada IP: 193.120.72.* 11.01.08, 10:44
      Jesli masz z sasiadem wspolna sciane betonowa, udekoruj ja sobie boazeria, przy
      czym kazda listewke mocuj na 5 kolkow do betonu. Wybierz dlugie sruby. Kup mocna
      wiertarke z udarem. Wybieraj pory kiedy u nich jest cicho.
    • Gość: vito Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 11:58
      Wpier....ć h.... i to mocno to naprawdę pomaga,znam to z autopsji
    • Gość: sp1 co to "ekskluzywna żona" ? IP: 213.199.212.* 11.01.08, 17:24
      ??
    • Gość: wódz Re: sposób na sąsiada IP: *.lom.netster.pl 11.01.08, 17:35
      najprościej będzie jak nastraszysz trochę tego dzieciaka jak nie ty to ktoś
      inny, można mu powiedzieć że jak nie ściszy swojego sprzętu to mu go porostu
      zabierzesz, ostateczność to wykręcanie korków w całym bloku zaraz po tym jak
      bachor włącza głośno swój sprzęt i mówić wkurzonym sąsiadom, że to właśnie przez
      tego dzieciaka ;)
    • Gość: ASDFGH Re: sposób na sąsiada IP: *.range86-145.btcentralplus.com 11.01.08, 23:07
      ZROB TAK SAMO JAK TWOI SASIEDZI -CZYLI -JESLI MASZ SWOJ ULUBIONY TYP MUZYKI - PO
      PROSTU ZROB TO SAMO CO TWOI SASIEDZI [CO - TY WIESZ ] .MAM NADZIEJE ZE PODZIALA.
      POWODZENIA.
    • Gość: lavinka z nielogu Re: sposób na sąsiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 23:21
      Kiedyś sąsiadki zrobiły imprezę. Do północy im pozwoliliśmy szaleć(no bo co-loda
      krew itp),ale potem ich bum-bas zagłuszyliśmy metalem(jakąś stara porysowaną
      płytą Sepultury). Przystawiliśmy głośniki do otwartych okien i rozkręciliśmy na
      fuul. Impreza u sąsiadek skończyła się po 15 minutach i co więcej nigdy już
      imprez nie urządzały :)
    • anula_a Re: sposób na sąsiada 13.01.08, 09:49
      Kodeks wykroczeń
      USTAWA z dnia 20 maja 1971 r.
      (Dz. U. 71.12.114 z dnia 31 maja 1971 r.)

      Art. 51. § 1. (56) Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
      podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
      § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
      podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
      § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

      • Gość: Pierdman Re: sposób na sąsiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.08, 13:06
        Ha! Wychodzi na to, że znakomita część postów w tej dyskusji podpada pod paragraf!.
    • jkredman Re: sposób na sąsiada - pozbawić anonimowości 13.01.08, 15:47
      sąsiedzi mają imiona i nazwiska, a dyrektor kieruje firmą która ma nazwę
      • Gość: ania Re: sposób na sąsiada - pozbawić anonimowości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 18:20
        mozna wywiesić ogłoszenie na płocie z imieniem i nazwiskiem :)
        albo naskarżyć się do gazety
    • Gość: Igokas Re: sposób na sąsiada IP: *.chello.pl 13.01.08, 19:23
      Prostym i skutecznym sposobem jest powiadomienie Straży Miejskiej,
      do czego Masz pełne uzasadnienie jeśli dzieje się to po 22-ej i
      zakłóca ciszę nocną. Niewątpliwie należy się w konsekwencji takiego
      działania liczyć z efektem "małej popularności" u sąsiadów, którzy
      zostali poddani takiemu zabiegowi, lecz zapewniam jest to skuteczne
      i zyskuje się u innych mieszkańców, którzy jak i Ty w domu pragną
      głównie ciszy i spokoju.
    • Gość: koks20 Re: sposób na sąsiada - powództwo cywilne IP: *.globalconnect.pl 13.01.08, 23:12
      w opisanym problemie mamy doczynienia z sytuacja gdzie sasiad zakłóca korzystanie z nieruchomosci sasiedniej.Hałas jest to tzw: immisja (posrednia, materialna).Granice dopuszczalnych oddzialywan halasu(immisji)ocenia sie biorąc pod uwage spoleczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomosci i stosunki miejscowe.w takim wypadku powstaje roszczenie negatoryjne(art.222§2KC) czyli o przywrocenie stanu zgodnego z prawem i zaprzestanie naruszen. jesli prosby nie pomagaja powodztwo cywilne wydaje sie byc odpowiednim rozwiazaniem.a co do wypowiedzi sugerujacej wykroczenie wydaje mi sie ze bardziej skuteczne bedzie raczej droga cywilna
    • substantiv Sasiedzi... 14.01.08, 13:29

      "Probuje sie uczyc, co mi w niedziele ciezko przychodzi, a sasiad ryczy
      telewizorem z dolu, tak ze mi podloga rezonuje... Juz ze 3 razy w tym
      miesiacu bylam prosic o sciszenie... nie wiem czy mam tam zasuwac czy nie,
      bo mi tak glupio prosic..."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=66327717
      + + +
      Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
      • ataszka33 Re: Sasiedzi... 14.01.08, 21:45
        Do..Stefa_75

        Witaj Stefa_75, ja znalazłam sposób na sąsiadów..;)
        Moja historia zaczęla się w rutynowy sposób, tzn,, do dotychczas zajmowanego
        przez starszą cichą panią mieszkania, po jej smierci wprowadzili się nowi
        mieszkancy. Na początku dobiegał nas hałas remontu, więc nic nie mówilam, bo
        nawet mi to nie przeszkadzało..J
        Po pół roku remont się skonczył,,,ale hałasy dopiero zaczęły..Rodzina składała
        się z 3 osób ( rodzice w moim mniej więcej wieku, 13-letnia panna..) i psa..
        Slychac była przez całe popołudnia,,bieganie panny z psem..jej rozbieg z kuchni
        do salonu i...długi, potężny skok przez całą długość pokoju..na dodatek tatus i
        mamusia kibicowali sprytnej pociesze, również skacząc z psem..tatus dodatkowo
        wyprawial w ramach sportu domowego;) jakąś dziwną ekwilibrystykę ze swoim
        ulubiencem w postaci pojedynczych, aczkolwiek bardzo głosnych, a więc i
        uciązliwych podskoków..J
        Te 'uciechy' sąsiadów dosyć mnie jako zwolenniczkę domowego zacisza, irytowały.
        Na skutek, któregos z kolei ich wybryku, dawalam delikatnie znac,,pukając w
        kaloryfer. Odwet był jednak nie po mojej myśli,,’zabawy’ nasilały się..J Tak
        minęło ok. pół roku, sytuacja się nawet pogorszyła, bo sąsiedzi zaczęłi
        hałasowac też w nocy,, stukając, przewracając stołki itp. Przez te pół roku
        stalam się z zawsze uśmiechniętej dziewczyny strzępkiem nerwów.
        Aby się ratowac postanowiłam spróbowac zaprzyjaźnic się z uciążliwymi sąsiadami
        Aze nasze córki chodziły kiedyś do jednego przedszkola, mialam niby sprawę
        ułatwioną..
        Kiedys zawitałam do nich z puszkami piwa...(widzialam nieraz ich córkę
        przynoszącą im piwo,, hehe 13-letnią!!!!) i jakims przysmakiem w postaci
        zrobionego przeze mnie ‘kremu sułtańskiego’..Było naprawdę miło,
        pogadalismy..napilismy się..wychodziłam zadowolona i pełna nadziei..Hałasy
        jednak nie ustąpiły,,,a wręcz nasilila się ich częstotliwosc. Widocznie
        sąsiedzi mylnie zinterpretowali moją wizytę ;)
        Zaplanowałam więc następną. Jak zwykle było piwo,,,..znowu pogadałysmy..przy
        koncu wizyty napomknęlam o przeszkadzających mi hałasach i moim stanie zdrowa..
        sąsiadka powiedziała tylko: o Boże napij się piwa to nie będziesz niczego
        słyszała..;););)
        Następny raz było spotkanko u mnie..sąsiadka na moją ponowną wzmiankę o hałasie,
        powiedziala: ja to bym nie miała śmiałosci nikomu mowić co ma robić w swoim domu..;)
        Czulam się strasznie..pomału wpadałam w depresję. Panna zaczęła wagarowac,
        przyprowadzając do domu całe watahy kumpli, którzy,,zachowywali się dosłownie
        jak stado koni..
        Kiedyś po mojej wizycie i kolejnej prośbie typu : Joleczko bardzo Was proszę ,
        bo cały sufit się trzęsie..usłyszalam za moment dosłownie kolejny wielki huk,,
        dochodzący po rozbiegu z kuchni mojej ‘ulubienicy’..;) Depresja się pogłębiała,,
        mój dom przestał być już ‘domem’ oazą ciszy i spokoju,,nie mialam już ‘domu’ to
        miejsce , które kiedys uwazałam za dom,,przestało istnieć,,czułam się strasznie
        źle z tą świadomością..J
        Minął rok.. był czas ,,że zajęłam się intensywnie pracą,, potem jednak,,wszystko
        wróciło..J
        Najgorsze w tym było to,,ze czułam się wobec tego bezradna, to mnie zabijało.Nic
        nie mogłam zrobic..
        Mój organizm, umysł w przeciwieństwie do mnie postanowili się jednak bronić.
        Wpadłam na pomysł zagłuszenia hałasu. Ponieważ mam wieżę Technicsa o mocy 360 W
        i dosyc mocnych basach,,postanowiłam ich użyć..;) Stala w salonie,, kupilam więc
        dłuzsze kable do głosników i ustawiłam kolumny odpowiednio,, w kuchni na
        wysokiej lodówce, i sypialni na meblościance,, do komputera zaś ,,, dokupilam
        zestaw głośnikowy 5.1 creativa o dosyc porządnej mocy.. mąż ucieszony zestawem,,
        zaraz zagrał w swoją ‘strzelaninkę’ aż zadrżały szyby w oknach. Sąsiedzi (
        hahaha) zapukali w kaloryfer. Nie reagowałam..
        Musialam przecież się jakoś ratowac..moje zdrowie też jest CENNE, I GODNE
        SZACUNKU..!!!!!.. PO RAZ PIERWSZY CZUŁAM ,ŻE ODŻYWAM,,JUŻ NIE BYŁAM
        BEZSILNA..!!!!!! Wieża zagłusza wszelkie odgłosy,,nawet ich rewanzu wpostaci
        rannego wiercenia..wiertarką..;) zresztą już mi to nie przeszkadza...a ich
        dopiero to nakręca..hehehe..;)
        Był nawet taki motyw,,że panna już prawie 16-letnia obnosila się przy mnie z
        cyganami i blockersami w celu ‘zastraszenia mnie’,, olewalam to jednak
        totalnie..!!! miałam tylko ubaw.. póżniej w pokoju słyszałam wielki huk
        rzucanych z bardzo wysoka,,(chyba) obciąznikow..aż mi odpadł kawałek listewki
        ozdobnej ( mam sufit podwieszany, panelowy)..mąż zaraz na drugi dzien listwewkę
        przykleił,,i przybił..sąsiedzi słysząc,, chyba się domyslili,,o wystraszyli,,bo
        się to nie powtórzyło..;)Na skarę do administracji jednak nie poszłam..potem
        zalali mi sypialnię...poszedł im bojler..nie powiadomiłam administracji ponownie..
        Po 3 latach stresu i dwuletnih depresjii,,mam immunologiczną nadczynność
        tarczycy..J lekarz stwierdził bardzo dużą rolę stresu w tej chorobie..J
        Jak więc widzicie próbowalam ‘po dobroci’,, nie skutkowało..poskutkowało’siłowe
        załatwienie’ sprawy.. cóż tak bywa,,że niektórzy inaczej nie rozumieją..J
        Zyczę wszystkim, aby na swojej drodze nigdy nie spotkali takich ‘sąsiadów’..J

        Teraz myslę o sprawie z powództwa cywilnego,,o ewentualnym odszkodowaniu,,za
        utratę zdrowia,,nie wiem ,,czy coś w tej kwestii da się zrobić..chyba jednak
        spróbuję..;)

        Pozdrawiam wszystkim serdecznie..;)

        • ataszka33 Ja znalazłam sposób na sąsiadów..:) 14.01.08, 21:50
          Do..Stefa_75

          Witaj Stefa_75, ja znalazłam sposób na sąsiadów..;)
          Moja historia zaczęla się w rutynowy sposób, tzn,, do dotychczas zajmowanego
          przez starszą cichą panią mieszkania, po jej smierci wprowadzili się nowi
          mieszkancy. Na początku dobiegał nas hałas remontu, więc nic nie mówilam, bo
          nawet mi to nie przeszkadzało..J
          Po pół roku remont się skonczył,,,ale hałasy dopiero zaczęły..Rodzina składała
          się z 3 osób ( rodzice w moim mniej więcej wieku, 13-letnia panna..) i psa..
          Slychac była przez całe popołudnia,,bieganie panny z psem..jej rozbieg z kuchni
          do salonu i...długi, potężny skok przez całą długość pokoju..na dodatek tatus i
          mamusia kibicowali sprytnej pociesze, również skacząc z psem..tatus dodatkowo
          wyprawial w ramach sportu domowego;) jakąś dziwną ekwilibrystykę ze swoim
          ulubiencem w postaci pojedynczych, aczkolwiek bardzo głosnych, a więc i
          uciązliwych podskoków..J
          Te 'uciechy' sąsiadów dosyć mnie jako zwolenniczkę domowego zacisza, irytowały.
          Na skutek, któregos z kolei ich wybryku, dawalam delikatnie znac,,pukając w
          kaloryfer. Odwet był jednak nie po mojej myśli,,’zabawy’ nasilały się..J Tak
          minęło ok. pół roku, sytuacja się nawet pogorszyła, bo sąsiedzi zaczęłi
          hałasowac też w nocy,, stukając, przewracając stołki itp. Przez te pół roku
          stalam się z zawsze uśmiechniętej dziewczyny strzępkiem nerwów.
          Aby się ratowac postanowiłam spróbowac zaprzyjaźnic się z uciążliwymi sąsiadami
          Aze nasze córki chodziły kiedyś do jednego przedszkola, mialam niby sprawę
          ułatwioną..
          Kiedys zawitałam do nich z puszkami piwa...(widzialam nieraz ich córkę
          przynoszącą im piwo,, hehe 13-letnią!!!!) i jakims przysmakiem w postaci
          zrobionego przeze mnie ‘kremu sułtańskiego’..Było naprawdę miło,
          pogadalismy..napilismy się..wychodziłam zadowolona i pełna nadziei..Hałasy
          jednak nie ustąpiły,,,a wręcz nasilila się ich częstotliwosc. Widocznie
          sąsiedzi mylnie zinterpretowali moją wizytę ;)
          Zaplanowałam więc następną. Jak zwykle było piwo,,,..znowu pogadałysmy..przy
          koncu wizyty napomknęlam o przeszkadzających mi hałasach i moim stanie zdrowa..
          sąsiadka powiedziała tylko: o Boże napij się piwa to nie będziesz niczego
          słyszała..;););)
          Następny raz było spotkanko u mnie..sąsiadka na moją ponowną wzmiankę o hałasie,
          powiedziala: ja to bym nie miała śmiałosci nikomu mowić co ma robić w swoim domu..;)
          Czulam się strasznie..pomału wpadałam w depresję. Panna zaczęła wagarowac,
          przyprowadzając do domu całe watahy kumpli, którzy,,zachowywali się dosłownie
          jak stado koni..
          Kiedyś po mojej wizycie i kolejnej prośbie typu : Joleczko bardzo Was proszę ,
          bo cały sufit się trzęsie..usłyszalam za moment dosłownie kolejny wielki huk,,
          dochodzący po rozbiegu z kuchni mojej ‘ulubienicy’..;) Depresja się pogłębiała,,
          mój dom przestał być już ‘domem’ oazą ciszy i spokoju,,nie mialam już ‘domu’ to
          miejsce , które kiedys uwazałam za dom,,przestało istnieć,,czułam się strasznie
          źle z tą świadomością..J
          Minął rok.. był czas ,,że zajęłam się intensywnie pracą,, potem jednak,,wszystko
          wróciło..J
          Najgorsze w tym było to,,ze czułam się wobec tego bezradna, to mnie zabijało.Nic
          nie mogłam zrobic..
          Mój organizm, umysł w przeciwieństwie do mnie postanowili się jednak bronić.
          Wpadłam na pomysł zagłuszenia hałasu. Ponieważ mam wieżę Technicsa o mocy 360 W
          i dosyc mocnych basach,,postanowiłam ich użyć..;) Stala w salonie,, kupilam więc
          dłuzsze kable do głosników i ustawiłam kolumny odpowiednio,, w kuchni na
          wysokiej lodówce, i sypialni na meblościance,, do komputera zaś ,,, dokupilam
          zestaw głośnikowy 5.1 creativa o dosyc porządnej mocy.. mąż ucieszony zestawem,,
          zaraz zagrał w swoją ‘strzelaninkę’ aż zadrżały szyby w oknach. Sąsiedzi (
          hahaha) zapukali w kaloryfer. Nie reagowałam..
          Musialam przecież się jakoś ratowac..moje zdrowie też jest CENNE, I GODNE
          SZACUNKU..!!!!!.. PO RAZ PIERWSZY CZUŁAM ,ŻE ODŻYWAM,,JUŻ NIE BYŁAM
          BEZSILNA..!!!!!! Wieża zagłusza wszelkie odgłosy,,nawet ich rewanzu wpostaci
          rannego wiercenia..wiertarką..;) zresztą już mi to nie przeszkadza...a ich
          dopiero to nakręca..hehehe..;)
          Był nawet taki motyw,,że panna już prawie 16-letnia obnosila się przy mnie z
          cyganami i blockersami w celu ‘zastraszenia mnie’,, olewalam to jednak
          totalnie..!!! miałam tylko ubaw.. póżniej w pokoju słyszałam wielki huk
          rzucanych z bardzo wysoka,,(chyba) obciąznikow..aż mi odpadł kawałek listewki
          ozdobnej ( mam sufit podwieszany, panelowy)..mąż zaraz na drugi dzien listwewkę
          przykleił,,i przybił..sąsiedzi słysząc,, chyba się domyslili,,o wystraszyli,,bo
          się to nie powtórzyło..;)Na skarę do administracji jednak nie poszłam..potem
          zalali mi sypialnię...poszedł im bojler..nie powiadomiłam administracji ponownie..
          Po 3 latach stresu i dwuletnih depresjii,,mam immunologiczną nadczynność
          tarczycy..J lekarz stwierdził bardzo dużą rolę stresu w tej chorobie..J
          Jak więc widzicie próbowalam ‘po dobroci’,, nie skutkowało..poskutkowało’siłowe
          załatwienie’ sprawy.. cóż tak bywa,,że niektórzy inaczej nie rozumieją..J
          Zyczę wszystkim, aby na swojej drodze nigdy nie spotkali takich ‘sąsiadów’..J

          Teraz myslę o sprawie z powództwa cywilnego,,o ewentualnym odszkodowaniu,,za
          utratę zdrowia,,nie wiem ,,czy coś w tej kwestii da się zrobić..chyba jednak
          spróbuję..;)

          Pozdrawiam wszystkim serdecznie..;)

          Ps..teraz mam calkowity spokój,,,słucham ulubionej muzy,,oglądam ulubione
          filmy,,sąsiedzi chodzą smutni...trochę mi ich szkoda..ale nie mam sobie nic do
          wyrzucenia w tej kwestii..skoro nie cieszy ich moje szczęście..(kiedyś to ich
          cieszyła moja rozpacz;)moze mam satysfakcję,,ale czy mam się za to obwiniać..?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka