Dodaj do ulubionych

sposób na sąsiada

    • Gość: yello Re: sposób na sąsiada IP: 91.104.45.* 14.01.08, 22:02
      Sprawa jest prosta. Stefa75, kupujesz snickersa, albo inny
      wafelek,strzykawke z igla,gumowe rekawiczki i jakies pestycydy np.
      Faszerujesz snickersa strzykawka i chemia ,oczywiscie w rekawiczkach
      i wrzucasz przez drzwi,maly zezre, idzie do Bozi i masz rok spokoju
      bo w koncu zaloba za sciana. Ew mozna do drzwi sasiadow przywiazac
      mine MPP-B.

      Uffff, sorry za glupie pomysly ale sam mam sasiadke z psem
      obszczekiwaczem ktory daje kilkugodzinne koncerty i potrafi zamienic
      zycie w pieklo.Na szczescie teraz zima to go trzyma w domu i sciany
      tlumia ale na wiosne pewnie znowu bedzie go zamykac w
      ogrodku.Rozmowa i tlumaczenie nic nie daje. Otruc nie moge,
      zastrzelic z okna tez glupio i tak sie mecze.
    • pos3gacz Re: sposób na sąsiada 14.01.08, 22:05
      stefa75 napisała:

      > czy ktoś ma pomysł na nireformowalnych sąsiadów. Mieszkam pod
      > zdawałobysię inteligencką rodzinką. On dyrektor ona ekskluzywna
      żona
      > Córka robi dwa kierunki na SGH i dziesięcioletni
      > rozpieszczony .......
      > I od września od godziny 16 z minutami moje spokojne życie zmienia
      > się w koszmar
      > Biegające 10 letnie dziecko i dwóch zaproszonych kolegów.
      > Słuchanie muzyki jak tylko można najgłośniej. Basy ustawione tak
      > żeby było Fan.
      > Rozmowy moje i sąsiadki zakończyły się stwierdzeniem że
      > " Przecież my wszyscy mieszkamy w bloku - musisz sobie wyciszyć
      całe
      > mieszkanie bo jesteś przewrażliwiona"
      > Pomocy !!!!
      > Proszę o jakieś rady. Bez różnicy czy prawne czy takie żeby im
      > dokuczyć.
      > Ja chcę spokoju.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Ekskluzywna to może być "panienka", a żona to tylko kulturalna
      lub ........ .
      Poproś dzielnicowego o wizytę w godzinach w których najwięcej
      hałasują. Jeżeli odmówi,powiadom go, że zgłosisz to na piśmie
      u jego przełożonych, opisz wszystko i na koniec zagroź, że
      w przypadku nie podjęcia działań z ich strony, możesz psychicznie
      nie wytrzymać i spuścić bachora ze schodów. Zrób to, a najlepiej
      aby pismo miało kilku adresatów [może być ze 2 redakcje gazet-=-
      nie musisz wysyłać, wystarczy, że zobaczą] i daj mu do osobistego
      podpisu oraz złóż w sekretariacie jego szefa.
      SKUTEK murowany.
      Wypróbowane osobiście.
    • Gość: MAXX Re: sposób na sąsiada IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.01.08, 15:33
      Nie ma sposobu na TAKICH sasiadów -ja po roku walki i poczatkach
      choroby nerwowej sprzedałem mieszkanie i wyprowadziłem sie pod
      miasto do wolnostojącego domku...
      • Gość: ataszka33 ja znalazlam sposób..cz. 2 IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.08, 18:22
        jeszcze dodam,,ze sąsiadka na moje prosby o ciche zacowanie odparła dokładnie:
        'wypij piwo,,lub puść głośniej telewizor..' no więc po 3 latach męki puszczam i
        telewizor i wieżę..;)
        zaś po kolejnych ekscesach jej córki wraz z kumplami,, zadzwoniłam do niej i
        powiedziałam,,wyrażnie,,że jesli się nie uciszą..to ja dostosuję się do
        wyznawanej przez nich zasady: 'wolność w Tomku w swoim domku'..i słowa
        dotrzymałam..hehe ale lojalnie uprzedziłam ;)
        nie napisałam też..że pociecha sąsiadów miała dodatkowo uroczy nawyk TRZASKANIA
        DRZWIAMI,, i to najczęściej zaraz po 6-tej rano ..w taki sposób,,że serce
        dosłownie mi stawało..;)
        teraz jak patrzę z perspektywy czasu,,naprawdę dziwię się,,że wytrzymałam tak 3
        lata..:)
        obecnie kiedy wiedzą,,,że nie słyszę niczego..oprócz swojej wieży lub TV są
        wyjątkowo cicho..zabawy z psem ucichły,,,chyba nawet całkowicie ich
        zaprzestali,,czyżby więc nie chodziło o zabawy tylko o złośliwości w stosunku do
        nas..?
        W poprzednim mieszkaniu mieli pod sobą sąsiadów alkoholikow,,którzy całe noce
        się awanturowali i trzaskali róznymi przedmiotami,,,czyżby nie potrafili
        docenić,,ze tutaj mają ciszę i spokój..? a może odreagowywali poprzedni stres
        na nas..?
        co by to nie było,,nie mam żadnych wyrzutow sumienia..;P;P;P..tymbardziej,,ze
        nie stac mnie na zamianę mieszkanie,,w którego remont wywaliłam grube pieniądze..;)
        Stefa spróbuj jakoś zagłuszyć te dźwięki,,napewno masz sprzęt grający,,kup sobie
        tez MP3,,lub 4 słuchaj duzo relaksacyjnej muzy..:) Jak potrzebujesz spokoju ,,(
        np. w czasie nauki) można zakładać stopery do uszu,,teraz jest duży wybór..:)

        pozdrawiam..serdecznie..:)
        • Gość: tomek A co z sąsiadami, którzy wymyślają sobie hałasy? IP: *.bigram.pl 16.01.08, 16:48
          Hej,

          tak czytam i czytam i nie mogę się naczytać. My mamy stosunkowo
          podobny problem, a jednak zupełnie inny. Jakiś czas temu
          zdecydowaliśmy z moją narzeczoną, że zamieszkamy razem i dzięki temu
          wynajmujemy moje mieszkanie, a ja zamieszkałem u niej ( kluczowa
          była kwestia dojazdów :-)). Uprzedzała mnie, że ma bardzo dziwnych
          sąsiadów, którzy skarżą się na hałasy dochodzące z jej mieszkania,
          ale dawała sobie radę (jest miła, grzeczna i uprzejma). Wydawało mi
          się, że to wyolbrzymiony problem, do momentu, w którym zamieszkałem
          w jej bloku. Jest stosunkowo nieduży, zamieszkały głównie przez
          starsze osoby, nie ma w nim płaczących dzieci, za to są osoby ,które
          cenią ciszę i spokój. Nie ukrywam, że bardzo mi to pasowało, mam
          stresującą pracę i lubię wypocząć. Po stosunkowo krótkim czasie
          zaczęły się dziwne akcje: walenie kijem od szczotki w sufit,
          stukanie w kaloryfer, tłluczenie w ścianę. Dodam, że odkąd mieszkam,
          nikt nie przyszedł z interwencją do nas, a walenie w ścianę odbywa
          się zawsze po akcjach typu skaczący kot (ważący 2 kg), który
          zeskoczy z łóżka na podłogę, ja przejadę krzesłem komputerowym po
          podłodze, narzeczona przesunie buty w przedpokoju itp. absurdy.
          Kiedyś się wkurzyłem i poszedłem wyjaśnić sprawę, ale nikt mi nie
          otworzył - dziecinada! Zaczyna mnie wkurzać to, że nie mogę wbić
          gwoździa pół godziny przed 22, nie mogę postawić czegoś ciężkiego na
          podłodze itp. Może przesadzam, ale do jasnej cholery, nigdy mi się
          nie zdarzyło takie zachowanie, które mnie delikatnie mówiąc ostro
          wkurza, kiedy naprawdę nie ma problemu, a ktoś twierdzi, że go ma.
          Najbardziej przeszkadza mi w tym obciążenie psychiczne, związane z
          tym, że jakiś palant będzie obstukiwał sobie tynk z sufitu, a nie
          sam fakt interwencji, których DE FACTO nie ma. Co z takimi zrobić?
          • ataszka33 Re: A co z sąsiadami, którzy wymyślają sobie hała 16.01.08, 23:25
            witaj Tomku..:).. są dwa sposoby...mianowicie: albo kupić grube wykładziny,,i
            sąsiadów być może to uspokoi,,,sama miałam podobny problem ze starszym
            schorowanym sąsiadem pode mną,,któremu przeszkadzało bieganie ( bardzo rzadkie
            zresztą,,mam wyjątkowo spokojne dziecko..;)) mojej 4-letniej wówczas córeczki..i
            na nasze prośby córeczka naprawdę przestała biegać po mieszkaniu..:)
            albo nie reagowac na stukania,,przyzwyczajając ich do normalnych odgłosów
            życia..:) w skrajności na pewno nie wolno popadać..:)bo rzeczywiście nie będzie
            niedługo nam wolno nawet,,pie....ć we własnym mieszkaniu..hehe;)..
            pozdrawiam..
          • bimbombam Re: do tomek 17.01.08, 09:45
            Mam taka sąsiadke, która nie akceptuje wszelkich przejawów
            aktywności życiowej. Nie mówie tu o biegających dzieciach, których
            nie posiadamy, psie, głośnej mózyce itp. kobieta w wieku emerytalnym
            regularnie obraża tj. przeklina na cały głos wszytkich do okoła. ma
            tak donośny głos, że słyszę ją jakby stała w łazience. nie akceptuje
            niczego ścielenia łóżka, zamykania szafek, spuszczania wody po 22,
            nikt nie ma prawa się kąpać, rozmawiać nie wolno, pokłócić się nie
            wolno, telewizor jest za głośny.

            przedwczoraj wyrwało mnie ze snu stukanie w kaloryfer bo jak zwykle
            kogos z sąsiadów ucziszała, wczoraj przeklinała na czym świat stoi
            bo gdzieś woda leciała.

            ciągle szłyszę ten sam repertuar typu k..wa pier..ni i cos tam
            jeszcze

            doprowadza to do tego że jak po 22 rozmawiam z chłopakiem i nie
            podnosimy głosu anie się nie kłócimy to to babsko nasłuchuje
            wszystko i wrzeszczy z zapytaniem czy będzie tam spokój czy nie

            oczywiscie baba nie "generuje" żadnych chałasów, jakby nie żyła,
            tylko słychać jej przezwiska, wrzaski i ostatnio w repertuarze
            pojawiło się walenie w kaloryfer.

            cóż pod nami mieszka mieszka albo ktos chory psychicznie-dosłownie,
            albo ktos mocno przewrazliwiony

            i co za taką robić, chodzić na palcach i szeptać, po co i tak bedzie
            słychac jak wrzeszczy na innego sąsiada np. z boku. Przedłużać najmu
            nie zamierzamy, życze tylko z całego serca aby po nas wprowadzili
            sie studenci i to tacy co więcej imprezują niż się uczą.
            • Gość: jadwiga Re: do bimbombam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 15:24
              Heh! Odnoszę wrazenie, ze mieszkamy w tym samym bloku. Mam
              identyczną sytuację. Kiedys się w końcu wku...łam i poszłam na
              skargę do dzielnicowego. Poradził, żeby wzywać policję za kazdym
              razem gdy baba zaczyna się wydzierać i walić w kaloryfer. Jest
              podstawa, bo jej zachowanie w tym momencie jest jeszcze bardziej
              uciązliwym dla współmieszkańców niz jakiekolwiek odgłosy normalnego
              korzystania z mieszkania. Nikt nie ma prawa zmuszać innych, żeby o
              22 szli spać (bo tylko w ten sposób można sprawić, że w budynku
              wielorodzinnym zapanuje kompletna cisza), budynek mieszkalny to nie
              jakaś pieprzona kolonia karna. Nie wolno popadać z jednej skrajności
              w drugą.

              PS:,,Nasza'' drze się bez względu na porę dnia, ale o 22 wpada wręcz
              w szał. Ona idzie spać o 22-ej i tego samego żąda od pozostałych i
              wystarczy najcichszy odgłos a zaczyna się jazda. Wali wtedy na
              ślepo;)
              • bimbombam Re: do jadwiga 18.01.08, 09:27
                no co racja to racja-kolonia karna to dobre określenie. w tej
                kolonii jest jedena strażnczka moralności i pożądku mieszkańców. a
                na drzwiach wymalowane kredą K+M+B 2008-smutne bo fałszywe, ja w
                ciągu półroku nie przeklinam tyle co się na dołu nasłucham przez
                tydzień.

                Największą paranoją jest to że "UCISZAJĄCA" osoba hałasuje i
                przeszkadza. kiedyś mi nerwy puszczą, oj puszczą, dlatego że ja nie
                rozumiem jej postępowania, poprostu nie pojmuje jak tak można.
          • Gość: kasia Re: A co z sąsiadami, którzy wymyślają sobie hała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 11:45
            Hej! Mój problem jest bardzo podobny do Twojego. Sasiadka z dolu
            oskarża mnie o coś czego nie robie. Twierdzi że szuram po podlodze,
            hałsuje i zakłocam jej cisze noca. Co noc wali w ściene, używa pod
            moim adresem wulgarnych słów i to wszystko dzieje sie w nocy. Ja
            wstaje do pracy o 5 rano, studiuje i jestem poprostu wykończona,
            zmeczona. Tylko najgorsze jest to ze nikt nie potrafi mi pomoc ani
            policja ani administracja. W tej sprawie juz trzy razy podala mnie
            do sądu. Nigdy nie mialam problemu z prawem a tym bardziej z sądem.
            Nie wiem co mam robić. Ona sie czuje bez karna. Chodzi po sąsiadach
            i mnie obgaduje. Nawet nie da sie z tą babą pogadać robi sceny na
            całą klatke tak żeby tylko słyszeli ją sąsiedzi. I co ja mam zrobić?
    • Gość: szkoda zdrowia! Re: sposób na sąsiada IP: *.icpnet.pl 15.01.08, 21:50
      Znam autentyczny przypadek.Sprzed 2 lat...Tak sobie dokuczali,że jedni nie wytrzymali i sprzedali po latach wzajemnej udręki - swoje mieszkanie.Ale właścicielka sprzedanego mieszkanka tak nadszarpnęła zdrówko,że wkrótce zeszła ze świata! Całkiem młoda kobieta!Okropieństwo!Proponuję wysłać oficjalne pismo z ogromną prośbą o stosowne zachowanie zgodne z obowiązującym regulaminem.Poprosić o to w elegancki sposób.Wysłać koniecznie poleconym i za potwierdzeniem/zbierać pełną dokumentację sprawy/W piśmie zastrzec sobie,że w przypadku nie zastosowania się do prośby,skieruje Pani sprawę do postępowania administracyjnego.
      Zgodnie z prawem ma Pani prawo do ubiegania się o wyeksmitowanie z bloku lokatorów łamiących w sposób rażący przepisy i regulaminy.
      W sprawie proszę konsekwentnie postępować,ale zawsze elegancko i nie dawać się sprowokować do awantur,wyzwisk.Wykorzystywać wszelkie organa powołane do tych spraw..Policja,Straż Miejska..Rada Nadzorcza Spółdzielni,Zarząd Spółdzielni,Zebranie Przedstawicieli Spółdzielców.Zainteresować miejscowych radnych sprawą.tak,by opinia o uciążliwych sąsiadach poszerzała kręgi , a nawet docierała do nich.Zbierać dokumentację, opinie organów administracyjnych ,bo może trafi sprawa do Sądu .Nigdy nie wiadomo...Zakładam,że sprawa potrwa,ale nie wierzę,by władze Spółdzielni na Pani wnioski o pomoc nie zareagowały...Życzę powodzenia! Proszę dać kiedyś znać,jak sobie Pani poradziła! Moje GG8883058
    • Gość: I Re: jest sposób na głośnego sąsiada!!! IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.08, 09:22
      Mam podobna sytuacje, tylko moj na gorze jest prawnikiem.
      Jedyny sposob, to zainstalowanie monitoringu, ktory nagrywa te wszystkie halasy
      i przedstawienie tego na Policji i administracji.
      Wzywanie Policji nic nie daje.
      • aicrod5 Re: jest sposób na głośnego sąsiada!!! 29.01.08, 13:29
        Ja czuję się bezsilna wobec moich sąsiadów z góry, już naprawdę nie
        wiem co można byłoby z tym zrobić. Otóż nade mną miszka rodzina z
        dzieckiem około 3 lat. To,że dziecko biega to rozumiem, że rzuca
        zabawkami też rozumiem. Ale gdy robi się godzina 12 w nocy, potem 1
        a często około 2 w nocy a dziecko nadal biega, tupie, przy pełnym
        aplauzie jego taty, to nie wiem czy tata jest normalny a dziecko
        nadpobudliwe, czy odwrotnie. Chodziłam prosiłam żeby przynajmniej w
        nocy zmienić formę zabawy, ale zostałam totalnie zignorowana. Pan
        poradził mi,żebym włączyła sobie radyjko to na peno nic nie będę
        słyszała. Mam tej sytuacji dość, nie mogę ani odpocząć po pracy ani
        wyspać się w nocy. To tupanie szuranie taboretami bez podkładek,
        rzucanie klockami o gołą podłogę mogłoby umarłego w grobie obudzić,
        szczególnie, że pozostali sąsiedzi są naprawdę niesłyszalni. Apel do
        rodzin z dziećmi - to naprawdę uniemozliwia normalne życie
        sąsiadom, cieszcie się własnym życiem i pozwólcie żyć innym, nie
        skazujcie sąsiadów na takie męki. Rodzicu Twoje Dziecko Nie Jest
        Jedynym Dzieckiem Na Tym Świecie!
    • obywatel_szarak Re: sposób na sąsiada 19.01.08, 12:47
      Wszystkim katowanym przez hałasliwych sąsiadów polecam
      bardzo dobre rady, których ktoś udzielił tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=656&w=74426203&v=2&s=0
      • alicjasz0 Re: sposób na sąsiada 20.01.08, 02:30
        Wkurzają mnie ludzie zupełnie nie liczący się z innymi, zarówno ci,
        którym przeszkadza tupanie kota, jak i ci, co uważają, że skoro są u
        siebie, to mogą wszystko. W moim przypadku mają zastosowanie obie
        opcje. Pode mną mieszka rąbnięta baba, która waliła w kaloryfer, gdy
        po 10 brałam prysznic a po sąsiedzku rodzina pyskaczy z przygłuchym
        synem słuchającym metalu po całych dniach. Najpierw grzecznie
        prosiłam, ale w końcu straciłam cierpliwość i ruszyłam do boju. Po
        pierwsze zaczęłam regularnie dzwonić na policję i straż miejską i za
        każdym razem prosiłam o notatkę z interwencji. Baba z dołu o mało
        nie dostała zawału, gdy o 12 w nocy wezwałam policję, kiedy
        wychowywała mnie waleniem w kaloryfer, bo spuściłam wodę w sedesie.
        Policjantowi powiedziałam, że nie wiem co się stało, ale sąsiadka
        mieszka sama i być może wali w ścianę, bo potrzebuje pomocy.
        Sąsiadka odpuściła sobie takie metody wychowawcze a ja przestałam
        się stresować, gdy w kuchni spadła mi łyżeczka na podłogę. Starszych
        sąsiadów z boku wyciszyły trochę interwencje policji, ale przygłuchy
        synio był odważny i nie bał się policji. Poza tym nie krępowało go
        życie osobiste, co miało miejsce w przypadku jego rodziców, którzy
        doszli jednak do wniosku, że nie zależy im aby wszyscy wiedzieli, że
        on już nie może a ona to ku.. z tłustą dupą itp itd. Zadziałałam
        więc poza prawem. Zaczepiłam paru chłopaków z osiedla, którzy na
        ławce raczyli się piwkiem i kontemplowali swój marny los i porosiłam
        o pomoc. Opowiedziałam co i jak obiecałam piwo, jak uda się im
        uciszyć gó..arza. Nie wiem, jaka była akcja odwetowa, ale synalek
        przestał grać na cały regulator i złośliwie tłuc w ścianę a za to
        zaczął mówić mi dzień dobry. Co ciekawe moja upierdliwa sąsiadka,
        której hałasy ze strony moich sąsiadów musiały przeszkadzać nigdy
        ich nie upominała. Najwyraźniej oceniła, że swoje dydaktyczne
        umiejętności może wykorzystywać tylko na nas, bo nie grozi jej to,
        że od nas dostanie w zęby.
        • Gość: Izabella1991 Re: sposób na sąsiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 18:10
          Alicjasz0-Duża buźka;-)))! Tak trzymać!
          • Gość: ataszka33 Re: szkoda zdrowia.. IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.08, 10:06
            do: szkoda zdrowia..:)

            to ja zdecydowanie mam wiecej szczęścia w życiu..:)w moim przypadku zawsze
            sprawdza się przysłowie: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..:)dzięki
            sąsiadom,,,tzn.dzięki całej tej sytuacji,,nauczylam się regularnie korzystać z
            MP3,(słucham więc bez końca swojej ulubionej muzy ) marillion (tylko ten z
            fishem), genesis( tylko ten z gabrielem), TOTO, led zeppelin, deep purple,king
            crimson, iron buterfly,kansas,the doors, pearl jam,i wiele innych;P)..dzięki
            słownikowi angielsko-polskiemu na cd wkuwam słowka..angielskie;P,,teraz mam
            zamiar wziąc się za francuski..:)
            w domu na okrągło leci 'antyradio' i 'trójka',,)oczywiście nie na cały
            regulator), także wiele innej ciekawej muzy można posłuchać..:D
            halasow od sąsiadow już nie słyszę,,może po prostu mi juz nie
            przeszkadzają,,bowiem przestalam być wobec nich BEZSILNA.. a to właśnie poczucie
            prowadzi do frustracji..:)
            tak więc wszystkim życzę,,aby się nie poddawali,,ale 'twórczo' wykorzystywali
            swój stress..;P..naprawdę się da..:):)

            pozdrawiam serdecznie..:)
            • Gość: ataszka33 Re: szkoda zdrowia.. IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.08, 10:11
              aha,,zebrałam calą dokumentację lekarską swojej choroby,,(dobrze,,ze podawalam
              zawsze w wywiadzie,,co leży u podstaw mojej choroby)..bo mam zamiar jeszcze na
              sąsiadach zarobić.;P;P;P
    • aziza_kama Re: sposób na sąsiada 27.02.08, 17:09
      Jeśli komuś przeszkadzają sąsiedzi to niestety, ale jedynym
      skutecznym sposobem jest zmiana mieszkania, najlepiej na dom
      jednorodzinny. Niestety, jeśli decydujemy się na mieszkanie w
      budynku wielorodzinnym, to musimy przyjąć do wiadomości, że nie
      będziemy tam sami, że musimy liczyć się z innymi mieszkańcami. Ja
      też już przebolałam jakoś kopanie piłki przez dziecko sasiadów na
      klate schodowej - trudno, najwyżej zapłacę za kolejną zbitą szybę (u
      nas za tego rodzaju szkody płacą właściciele mieszkań bez względu na
      to, kto szkodę wyrządził)- nie zbankrutuję od tego. Też się
      wściekałam, ale co mi to dało? Nastoletnie dzieci innych sąsiadów z
      kolei mają zwyczaj przyjmować swoich kolegów i koleżanki zamiast w
      domu - też na klatce schodowej (kurczę, jakaś nowa młodzieżowa moda
      czy co?). Małolaty palą (smród jak diabli), piją wódkę (potem trzeba
      po nich sprzątać puste butelki, gorzej, jak są potłuczone), nie
      mówiąc już o ich wrzaskach i przekleństwach przez kilka godzin, a
      często i załatwianiu się na schodach. Też wolałabym po pracy mieć
      spokój i ciszę. Niestety, jak mi powiedziano - "Jak się pani nie
      podoba, to niech się pani wyprowadzi, ludzie mają prawo robić w domu
      i na klatce schodowej co im się podoba, a jak pani taka
      nietolerancyjna i nie umie współżyć z ludźmi, to proszę sobie kupić
      własny dom". Cóż, na dom mnie nie stać, więc trzeba się po prostu
      przyzwyczaić i dać sobie na luz. Nie ma sensu tracić nerwów, szkoda
      zdrowia. Ja już dałam sobie na spokój czego i innym życzę.
      • Gość: inka Re: sposób na sąsiada IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.08, 20:03
        Czy kiedy zgłasza sie policji głosnego sąsiada, trzeba podawc swoje dane osobowe?
        U mnie dzis w bloku az do 3:30 imprezowali, było tak głosno ze nie dało sie do
        tej godziny spac. Dziwie sie sasiadom w tamtej klatce, ci z góry, z dołu i obok
        musieli słyszec kazde słowo, bo ja z klatki obok i nie sąsiadujacej z tamtym
        głośnym mieszkaniem słyszałam słowa piosenki spiewanej w tym pijackim bełkocie.
        Masakra.
        Dlaczego nikt tego nie zgłosił, nie wiem, ale skoro tam mieszkaja tacy którzy
        sie boja ( czego???) to pozostaje mi nastepnym razem zgłosic to policji. Teraz,
        nie dosc ze przesuwano godzine do przodu, wiec i tak o godzine mniej spania, to
        na dodatek towarzystwo pijaków-imprezowiczów. ja rozumiem impre, tak do połnocy,
        ale zeby az tak długo? Miałam wrazenie ze oni robia na złosc, tak tupali nogami,
        ze u mnie zyrandol drzał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka