Goscie niezapowiedziani

26.12.07, 17:58
Jakie jest wasze zdanie na temat niezapowiedzianych gosci i nieuzgodnionych
wczesniej telefonicznie odwiedzin?
Bo przyznam szczerze, ze choc uwielbiam gosci w systemie 'zapowiedzianym', tak
niezapowiedziane wizyty doprowadzaja mnie do furii. Po prostu caly czas z
ogromnym trudem tlumie wscieklosc. A naprawde, gdyby gosc zadzwonil 15 minut
wczesniej i uprzedzil, byloby zupelnie inaczej!
Co Wy o tym sadzicie?
Dawniej, gdy bylam nastolatka, niezapowiedziane wizyty byly norma - nie
mielismy telefonu (przez 12 lat czekalismy na laske zalozenia nam linii TPSA)
a teraz, w dobie powszechnej telefonizacji? Dlaczego nie zadzwonia?
A moze ja przesadzam?
    • Gość: as Re: Goscie niezapowiedziani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.07, 18:03
      też nie cierpię tego.
    • hypatia69 Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 18:40
      Moi niegdyś niezapowiedziani goście już tacy nie bywają. Ogłosiłam
      niezbyt gromko, za to dobitnie, że niezapowiedzianych wizyt nie
      przyjmuję, co czynić poczęłam. Wystarczyło kilkakrotne [poniżej 5
      razy] niedopukanie się do drzwi mimo mojej słyszalnej obecności,
      żeby szanowni wizytatorzy przyswoili, ze to akurat nie było
      niewinnym żartem...
      • antidotumm Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 18:53
        Ja bym sie na to nie zdobyla... Jakby ktos pukal i slyszal ze jestem to nie
        mialabym sily i odwagi nie otworzyc. Ba! - nawet jak mnie nie slychac to i tak
        otwieram. Z piana na ustach, ale otwieram. Usmiech mam wymuszony, ale otwieram.
        Gdybym nie otworzyla mialabym kaca moralnego i dzien spartolony do wieczora.
        • hypatia69 Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 21:12
          Ja wolałam kilka razy pomieć niejakie wyrzuty, za to teraz mam
          święty spokój.
          • piwi77 Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 23:57
            hypatia69 napisała:

            > Ja wolałam kilka razy pomieć niejakie wyrzuty, za to teraz mam
            > święty spokój

            Okropne! Ludzie niezdolni cieszyć sie niezapowiedzianym gościem
            chyba nie umieją też cieszyć się życiem.
            • xtrin Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 01:13
              piwi77 napisał:
              > Okropne! Ludzie niezdolni cieszyć sie niezapowiedzianym
              > gościem chyba nie umieją też cieszyć się życiem.

              Ależ dlaczego? Może wręcz przeciwnie, ich życia są tak ciekawe i szczęśliwe, że
              niezapowiedziany gość może to tylko zniszczyć? :)

              Mój dom to miejsce, w którym czuję się w pełni komfortowo. Łażę po nim pół
              ubrana, albo ubrana w byle co, bo tak wygodniej. Jak gotuję to cała kuchnia i ja
              sama jesteśmy upaprane i lepiące się. Jak farbuję włosy to mam czarne smugi na
              twarzy. Czy to takie straszne, że nie mam ochoty, by mnie w takim stanie znajomi
              widzieli?
              Czasami zaplanuję sobie coś do zrobienia. Czasami w domu pracuję. Czasami mam po
              prostu ochotę usiąść z książką albo film obejrzeć. To zbrodnia?
              • hypatia69 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 08:59
                Jak słusznie zauważył poniżej Naprawdtrzezwy: mój dom to moja
                twierdza. Zaś kolega Piwi nie zna rozkoszy przyjmowania wizyty
                drogich krewnych o 8.00 rano, kiedy niedość, że człowiek właśnie
                ruszył odwłok z wyra i miałby ochotę potkwić jeszcze chwilę w
                szlafroku, a musi się szybko przyodziać, to jeszcze drodzy krewni
                domagają sie kawy, ciasteczek i zabawiania ich rozmową przez 3
                godziny:| To jest prawdziwa rozkosz po prostu. Dla ascetów... Bardzo
                mam to w nosie i wolę sie cieszyć życiem bez niezapowiedzianych
                gości:)))
                • piwi77 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 10:34
                  Znajomy to ktoś z kim się rozumiemy przynajmniej do tego stopnia, że
                  nie przyjdzie mu do głowy wdpadać niezapowiedzianie o 8 rano żeby
                  siedziec przez 3 godziny. Moi znajomi jakoś szczęśliwie zawsze swą
                  niezapowiedzianą wizytę składają o właściwej porze (moze dlatego
                  jesteśmy znajomymi) i bardzo lubię te niespodzianki. Nawet jak się
                  zasiedzą.
                  • xtrin Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 12:41
                    piwi77 napisał:
                    > Moi znajomi jakoś szczęśliwie zawsze swą
                    > niezapowiedzianą wizytę składają o właściwej porze

                    A dla mnie jedyna właściwa pora to ta zapowiedziana. I tyle :).
                    • piwi77 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 12:50
                      I w porządku, nie mam zamiaru zmieniać Twojego podejścia, dziwię się
                      tylko trochę.
                      • xtrin Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 14:34
                        piwi77 napisał:
                        > dziwię się tylko trochę.

                        A ja się dziwię Twojemu.
                        Ciężko zaprzeczyć, że gość niezapowiedziany może być problematyczny. A zadzwonić
                        w drodze, że się zaraz zjawi to żaden problem. Dlaczego więc tego nie zrobić?
                        Nie pojmuję...
                        • piwi77 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 15:04
                          Że Ty się dziwisz mojemu podejściu już sie nie dziwię. A jak gość
                          zadzwoni z komórki 5 min. przed wtargnięciem to i tak jest
                          niezapowiedziany. A dziwię sie Wam wszystkim, bo ogólnie robicie
                          niezłe wrażenie aż tu nagle taka niechęć do spontaniczności. Jakoś
                          to jedno do drugiego nie pasuje. W moim pojęciu. Więc sie dziwię.
                          • xtrin Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 15:09
                            piwi77 napisał:
                            > A jak gość zadzwoni z komórki 5 min. przed
                            > wtargnięciem to i tak jest niezapowiedziany.

                            5 min to rzeczywiście krótko, ale już w 15 czy 20 można się choć minimalnie
                            przygotować. Ale i na takie wtargnięcia pozwalam wyłącznie najbliższym. Inni
                            mają prosić o zgodę na przyjście, a nie anonsować.

                            > A dziwię sie Wam wszystkim, bo ogólnie robicie niezłe
                            > wrażenie aż tu nagle taka niechęć do spontaniczności.

                            Nigdy nie uważałam spontaniczności za zaletę. I staram się z niej leczyć.
                  • hypatia69 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 19:47
                    Qrna! A taki teściu to kto, Twoim zdaniem? Nieznajomy? Bo rodzina to
                    dla mnie nie jest... I nijak się z nim nie rozumiem...
    • xtrin Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 19:07
      Nie uznaję, nie toleruję, nie wpuszczam.
      Najbliżsi powinni się anonsować przynajmniej kwadrans (lepiej pół godziny) przed
      przybyciem. Reszta umawiać z wyprzedzeniem, w zależności od rodzaju wizyty od
      godzinnego (wpadnięcie po książkę) do tygodniowego (nocleg).

      Swoją drogą totalnie nie pojmuję jak można do kogoś przychodzić bez zapowiedzi.
      A co jeżeli gospodarza po prostu nie ma?
    • matylda1001 Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 19:25
      Wolę oczywiście wizyty zapowiedziane ale przeciez nie 15 min.
      wcześniej bo to nic nie daje. Ten czas potrzebny mi jest na
      zorganizowanie jakiegoś fajnego poczęstunku. Jeśli ktoś przyjeżdza z
      drugiego końca miasta niezapowiedziany to ryzykuje tylko tym, że
      może mnie nie zastać. Jeśli jestem to gość jest tak samo mile
      widziany jak umówiony. Kilka rodzajów kawy, herbaty i jakies kruche
      ciasteczka zawsze w domu są.
    • Gość: Lena Re: Goscie niezapowiedziani IP: 83.136.224.* 26.12.07, 20:09
      Miewam ale wyjątkowo rzadko. Zdarzało się, że wychodzę spod
      prysznica za świeżo umytymi włosami, dzwonek do drzwi, otwieram a to
      znajomi z drugiego końca miasta, jest 12:30, ja w pełnym biegu
      skręcam gołąbki które do piekarnika ma wstawic mój mąz po powrocie z
      pracy bo w wieczorem przyjeżdżają zapowiedziane na te gołabki
      ciotki, jeszcze chcę zrobić sos pomidowrowy, posprzątac kuchnię,
      wziąć prysznic i najpóźniej 13:10 wyjść do pracy bo na 14-tą zdąrzyć
      a tu dzwonek do drzwi a za nimi od roku niewidziany kumpel z jakimś
      swoim (mnie nieznanym) kolegą wpada pogadać bo jest "przejazdem"
      obok mnie.
      Dzisiaj nie otworzyłabym drzwi
    • naprawdetrzezwy Są dwie szkoły. Falenicka i otwocka. 26.12.07, 20:56
      Jedna mówi, że dom twym zamkiem (i po prostu nie wpuszczasz
      niezapowiedzianych gości), gruga, że gość choć swinia, swoje prawa
      ma i wtedy poświęcasz wszystko tym, którzy albo uwielbiają żyć u
      ciebie, albo cię nie szanują wiedząc, że i tak ich przyjmiesz.

      Ja otwieram tylko wtedy (niezapowiedzianym) jeśli czuję taką
      potrzebę.
    • piwi77 Niezapowiedziani goście mają ogromną zaletę, 26.12.07, 21:26
      nie trzeba byc dla nich przygotoanym, takie wizyty wolę najbardziej
    • deodyma Re: Goscie niezapowiedziani 26.12.07, 22:35
      nie uznaje takich wizyt. po prostu nie wpuszczam do domu i tyle.
    • piwi77 Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 26.12.07, 23:58

      • xtrin Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 00:25
        Hm hm dlaczego?
        • Gość: jaija Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.12.07, 00:35
          Jestem przeciwna niezapowiedzianym wizytom. Zaliczyłam kilka wtop,
          głównie dzięki mojej mamie, która np. wprowadziła moich kolegów do
          potwornie zabałaganionego (przez odbywające się właśnie porządki,
          hihi) pokoju, gdzie szalałam z rozwianym włosem i zakurzonym
          obliczem, bo ja sama, zazwyczaj, nie będąc w stanie z wyżej
          wymienionych, bądź innych względów, nie otwieram drzwi, przy czym
          przyznaję, że nie jestem na tyle odważna, by szurać, a udaję, że
          mnie nie ma :)
          Jest parę wyjątków, nie bądźmy tacy sztywni, ale wyjątkami są tylko
          b. bliskie osoby w szczególnych sytuacjach. Reszta powinna się
          zapowiedzieć, inaczej niech się nie dziwi, że pocałuje klamkę :D
          • Gość: jaija Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.12.07, 01:42
            A, dodam jeszcze jedno - w godzinach 16:30-19:00 zniosę jakoś
            niezapowiedziane wizyty ;) choć niechętnie. Ale szczytem braku
            kultury są wizyty w godz. 08:00-15:30 (chyba, że zapowiedziane),
            oczywiście, w dniach wolnych od pracy, chyba, że ktoś nie pracuje.
            Nie lubię siedzieć na szpilkach, gdy mam np. robić obiad i jeszcze
            się gdzieś na popołudnie szykować, a tu gość zawraca gitarę.
            • hypatia69 Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 09:06
              A wizyty o 18.30, kiedy dziecię w kąpieli? O 20.00 kiedy dziecię
              trzeba oddelegować do wyra? O 22.00 kiedy juz w ogóle nie wiadomo po
              jakie licho najbliźsi krewni i powinowaci potrafią przywlec tłuste
              dupska, bo akurat byli na balandze u cioci, która mieszka niedaleko
              i pomyśleli, że nas odwiedzą, bo dawno nie byli ["hihihi, hep
              <czkniecie pijackie> ostatni raz w drodze do cioci, hep"]:|
              To też euforia...
              • piwi77 Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 10:15
                Rzeczywiście, nie wiedziałem, ze masz takich znajomych, zaczynam Cię
                rozumieć...
                • hypatia69 Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 10:20
                  Jeśli Cię to pocieszy, to nie ja jedna... Ale cieszę się, że
                  zaczynasz.
                  • piwi77 Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 10:36
                    Takie zrozumienie połączone z lekkim współczuciem.
                    • hypatia69 Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... 27.12.07, 19:59
                      Dzięki, boski...
              • Gość: jaija Re: Wiecie co? Trochę mnie przerażacie... IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.12.07, 12:51
                Na szczęście, nie mam znajomych, którzy mnie podpici nachodzą po 22.
                Dziecka też nie mam, więc na razie nie zawracam sobie głowy
                problemem z kąpielą ;) Tak, czy inaczej, trzeba się zapowiadać, bo
                to w dobrym tonie jest :)
    • Gość: TP sa Re: Goscie niezapowiedziani IP: *.nycmny.east.verizon.net 27.12.07, 03:39

      Moze na impuls nie wystarcza?
      • hypatia69 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 09:07
        ...zdrowego rozsądkku i taktu...
    • seth.destructor No, mialabys czas 27.12.07, 13:07
      Na upindrzenie sie i posprzatanie... czy oznacza to ze po
      nieposprzatanym domu chodzisz rozczochrana?
      • xtrin Re: No, mialabys czas 27.12.07, 14:35
        seth.destructor napisał:
        > Na upindrzenie sie i posprzatanie... czy oznacza to
        > ze po nieposprzatanym domu chodzisz rozczochrana?

        Tak, jak jest bałagan to specjalnie się czochram.
        • Gość: jaija Re: No, mialabys czas IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.12.07, 14:54
          No przecież muszą być zachowane proporcje i jaki pan, taki kram :D
    • inaa1 Re: Goscie niezapowiedziani 27.12.07, 16:24
      nie lubię niezapowiedzianych wizyt.

      na szczęście moi znajomi wiedzą, do czego służy telefon ;-))
    • camel_3d lubie 28.12.07, 10:22
      szczerze mowac nie przeszkadza mi, kiedy ktos wpadnie wieczorem na kawe czy
      herbate...
      natomiast przeszkadaloby mi gdyby ktos sie zdecydwoal przyjechac do mneina 2-3
      dni i nie zapowiedzial sie:)
    • the_dzidka Re: Goscie niezapowiedziani 28.12.07, 13:29
      Jest w dobrym tonie zapowiedzieć swoją wizytę i nie ma w tym cienia
      przesady. Po prostu dobrze wychowany człowiek nie stawia gospodarza
      w niezręcznej sytuacji zwalając mu się do drzwi bez uprzedzenia.
      Teraz, kiedy prawie każdy ma komórkę, wydawać by się mogło, że taki
      problem w ogóle nie powinien istnieć! A tu mało że istnieje, to
      jeszcze są osoby, które są zaszokowane, że nie otwiera się drzwi
      niezapowiedzianym gościom. Ja nie mówię, że trzeba ubiegać się o
      audiencję tydzień wcześniej, ale telefon z pytaniem "jesteś w domu?
      CZY MOGĘ wpaść?" jest moim zdaniem czymś oczywistym.
Pełna wersja