wypasiona_foczka
05.02.08, 14:04
Czy możecie o sobie powiedziec, że jesteście w życiu szczęsciarzami?
Zastanawiam się czesto nad tym tematem bo mi wszystko niemal z nieba
spada. Zawsze okoliczności splotą sie w taki sposób, że mimo
problemów spadam na cztery łapy. Nie mam pieniędzy - jakis od dawna
nie widziany znajomy przypomni sobie, że ma u mnie dług; zależy mi
na jakiejś pracy - dostaję ją; szukam mieszkania - znajduję
fantastyczny standard w śmiesznej cenie; nie dostaję się na studia -
za tydzien list, że jednak pomyłka i się dostalam; mój związek to
marzenie - ten sam facet od prawie dekady i miłośc jak w pierwszysch
miesiacach znajomości; jestem zdrowa - nigdy mnie nawet osa nie
użadliła o złamaniach i poważniejszych sprawach nie wspominam;
myslę, że ładna - faceci się mną interesują; niczego mi nie brakuje.
Kurde, ostatnio jak tylko pomyslałam sobie, że przydałby mi sie
samochód bo niewygodnie dojeżdzać autobusem do pracy - dostałam
wysoki spadek i samochód mogłam sobie kupic. I tak jest ze
wszystkim! Zawsze jestem w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie,
wszystko mi sie udaje i od wielu lat nie mam żadnego poważnego
powodu do zmartwień. Czy to normalne? Myślę, że nie. Przez długi
czas bałam się powiedziec głośno, ze mam w życiu szczęście w obawie,
że ono się skończy. Czasem sobie myslę, że jeśli kiedyś moje
szczęscie mnie zawiedzie (a pewnie się to prędzej czy później
stanie) to jako osoba nieprzyzwyczajona do porażek zniosę to duzo
ciężej niż inni "śmiertelnicy". Czy sa ludzie tacy jak ja? jak sobie
swoje szczęście tłumaczycie? może to tylko kwestia podejscia i
patrzenia na pozytywne strony zycia? A może nie szukac uzasadnień
tego jak los sie toczy tylko życ i korzystać? Co myslicie?
PS. Dla zainteresowanych: moje szczęscie nie dotyczy gier
liczbowych :)))