nadia-80
13.05.08, 15:44
Witam
- pytanie,mam nadzieję ze to właściwe forum i ktoś będzie umiał mi
podpowiedzieć?
chodzi o to że zyję kilka lat w zwiazku bez ślubu,na tzw.kocią łapę
czy też w konkubinacie?
Mieszkamy razem kilka lat ,mamy 2 dzieci małych.
Jestem skłonna podjąć decyzję o rozstaniu,myślę że to już tylko
kwestia czasu(musi dojrzeć) ,dlaczego ? to myślę odrębny i długi
temat.
Chodzi mi oto co się dzieje w przypadku rozstania z "dobytkiem"który
razem osiągneliśmy?
Oczywiście wszystko jest kupione na mojego
partnera,mieszkanie,meble,agd itd itp
Niestety nie myslałam o tym wcześniej by na przyszłość jakoś się
zabezpieczać pod tym względem.nie spodziewałabym sie nigdy takiego
obrotu sprawy,no a teraz mam zagadkę.
Jeżeli nie mam nic udokumentowanego i oficjalnie podczas trwania
naszego związku juz później nie pracowałam(dzieci) to znaczy że nic
mi się nie należy?
Z początku pracowałam również,z tym ze jak pisałam wszystko było w
dokumentach na niego.
Teraz mam wyjście -wziąć dzieci za rękę i wtym co na sobie iść
sobie gdzie chcę?
Nie wiem co powinnam robić i jak postąpić?
On mi raczej nie będzie ułatwiał.
prosze podpowiedzcie -jak to wygląda prawnie i co robią osoby w
takich sytuacjach?
dziękuje z góry