Dodaj do ulubionych

konkubinat -......dylemat

13.05.08, 15:44
Witam
- pytanie,mam nadzieję ze to właściwe forum i ktoś będzie umiał mi
podpowiedzieć?
chodzi o to że zyję kilka lat w zwiazku bez ślubu,na tzw.kocią łapę
czy też w konkubinacie?
Mieszkamy razem kilka lat ,mamy 2 dzieci małych.
Jestem skłonna podjąć decyzję o rozstaniu,myślę że to już tylko
kwestia czasu(musi dojrzeć) ,dlaczego ? to myślę odrębny i długi
temat.
Chodzi mi oto co się dzieje w przypadku rozstania z "dobytkiem"który
razem osiągneliśmy?
Oczywiście wszystko jest kupione na mojego
partnera,mieszkanie,meble,agd itd itp
Niestety nie myslałam o tym wcześniej by na przyszłość jakoś się
zabezpieczać pod tym względem.nie spodziewałabym sie nigdy takiego
obrotu sprawy,no a teraz mam zagadkę.
Jeżeli nie mam nic udokumentowanego i oficjalnie podczas trwania
naszego związku juz później nie pracowałam(dzieci) to znaczy że nic
mi się nie należy?
Z początku pracowałam również,z tym ze jak pisałam wszystko było w
dokumentach na niego.
Teraz mam wyjście -wziąć dzieci za rękę i wtym co na sobie iść
sobie gdzie chcę?
Nie wiem co powinnam robić i jak postąpić?
On mi raczej nie będzie ułatwiał.
prosze podpowiedzcie -jak to wygląda prawnie i co robią osoby w
takich sytuacjach?
dziękuje z góry


Obserwuj wątek
    • yoma Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 18:34
      No to niestety tylko dobra wola partnera. No i alimenty na dzieci. Dzieci są uznane?
    • rosporeg Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 23:02
      nadia-80 napisała:

      > Witam
      > - pytanie,mam nadzieję ze to właściwe forum i ktoś będzie umiał mi
      > podpowiedzieć?
      > chodzi o to że zyję kilka lat w zwiazku bez ślubu,na tzw.kocią łapę

      Sa jakies przepisy na to, ale nie jestem pewien czy to wlasciwe forum.
      • truten.zenobi Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 23:23
        pewnie żadne forum nie będzie dobre tylko porada u dobrego prawnika -
        toznaczy takiego który powie Ci jakie są realia anie to co chcesz
        usłyszeć.

        myślę że nie dokońca jest tak że to jego(twojego ex) dobra wola ale
        napewno brak zapisów o wspólnym majątku poważnie komplikuje
        sytuację.

        jeśli będzie Ci komplikował zawsze możesz wystąpić o zaległe
        alimenty (ale pewnie w ograniczonym zakresie)

        proponuje jednak byscie sie dogadali - jesli pójdziecie na udry to
        skorzystają jedynie prawnicy.
    • eeela Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 01:35
      Bardzo mi przykro, ale jeśli nie masz żadnych rachunków, faktur czy innych
      prawnych poświadczeń na swój wkład finansowy, to nie ma takiego prawa, na
      podstawie którego możesz się ubiegać o cokolwiek. Tylko alimenty na dzieci ci
      przysługują, nic więcej. Taki jest urok konkubinatu w Polsce - ludzie decydujący
      się nań powinni o tym pamiętać zawczasu.
      • Gość: P.S.J. Re: konkubinat -......dylemat IP: *.sferia.net 15.05.08, 10:22
        Zeznania świadków to też dowód...
    • snajper55 Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 03:34
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=21299

      S.
    • agulha Re: konkubinat -......dylemat 15.05.08, 01:23
      Zapewne nie będzie dobrze. Pisano niedawno obszernie o regulacjach prawnych
      obowiązujących w Niemczech, a dotyczących uznawania wkładu niepracujących żon w
      dorobek małżeński (tzn. że nie można - w Niemczech - uznać, że skoro Hans
      pracował zarobkowo, a Gretchen zajmowała się ich pięciorgiem dzieci, to
      wszystko, co małżeństwo posiada, jest własnością Hansa, bo on na to zarobił). Z
      artykułu wynikało, że w Polsce takich regulacji nie ma - nawet w odniesieniu do
      żon. Niepracująca konkubina i wszystkie rzeczy kupione na nazwisko konkubenta -
      obawiam się, że tylko alimenty na dzieci pozostaną (jeżeli dzieci uznane). W
      odróżnieniu od państw uznających w jakiś urzędowy sposób konkubinaty (Szwecja,
      instytucja sambo) - w Polsce jest to całkowicie WOLNY związek. Aha, jeszcze
      można pokładać nadzieję w ew. wkładzie sprzed konkubinatu - może sprzedałaś
      kawalerkę, kawałek ziemi po rodzicach, żeby kupić coś, co jest na niego? Jeżeli
      możesz to udowodnić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka