Dodaj do ulubionych

czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzonty?

07.07.08, 23:21
czy by przyjmować jako prawdę poglądy przestarzałe, które siłą rzeczy sa
charakterystyczne dla religii różnej maści, trzeba oszukiwać swoją
inteligencję, okłamywać się i uprawiać ekwilibrystykę intelektualną, by
udowadniać coś, co przeczy naszej obecnej wiedzy?
Obserwuj wątek
    • wiaderko26 W życiu są dwie drogi... 07.07.08, 23:32
      ...hedonizm lub próba znalezienia sensu dla swego istnienia.
      Co brzmi lepiej? Pani mąż umarł, bo bóg tak chciał, czy może - Pani mąż umarł
      ponieważ doszło do rozległego krwotoku wewnętrznego spowodowanego rozerwaniem
      głównych naczyń krwionośnych oraz w wyniku zmiażdżenia organów wewnętrznych.
      Co lepsze - nie mam pracy, jestem sam, jest mi ciężko - boże ześlij mi siłę,
      wiarę i mądrość abym znalazł pracę?
      • Gość: DSD Wazne pytanie i jego implikacje IP: 144.92.199.* 07.07.08, 23:36
        > Co brzmi lepiej? Pani mąż umarł, bo bóg tak chciał, czy może -
        > Pani mąż umarł ponieważ doszło do rozległego krwotoku wewnętrznego
        > spowodowanego rozerwaniem głównych naczyń krwionośnych oraz w
        > wyniku zmiażdżenia organów wewnętrznych.

        Jezeli smierc wynika jedynie z woli bozej to cala medycyna nie ma
        sensu, gdyz ona zajmuje sie tylko krwotokami, naczyniami i organami.
      • Gość: re czyli hedonizmem jest odwoływanie się do boga IP: *.chello.pl 07.07.08, 23:36
        bo to łatwiejsze, sprawia więcej przyjemności i uspokaja
        • wiaderko26 Re: czyli hedonizmem jest odwoływanie się do boga 07.07.08, 23:43
          Każdy czerpie przyjemność z innych rzeczy. Jeden z seksu, drugi z umartwiania
          się. Co kto lubi, co komu do głowy w młodości włożono.
          • leftt Każdy ma w jakiś sposób 08.07.08, 10:11
            ograniczone horyzonty. Jedni mniej, inni bardziej. Pozostaje
            pytanie: czy za tymi horyzontami coś jest? Wierzący zakładają, że
            tak.
            • Gość: antmoher kiedyś kończyły się na płaskiej ziemi IP: *.chello.pl 08.07.08, 10:20
              • leftt Re: kiedyś kończyły się na płaskiej ziemi 08.07.08, 10:26
                Rozumiem, że teraz wszystko już wiemy, wszystko zostało odkryte i co
                do wszystkiego mamy stuprocentowa pewność.
                • Gość: antymoher NIE - na krańcu płaskiej ziemi jest bóg :)) IP: *.chello.pl 08.07.08, 10:44
                  trzyma ją w dłoni i rzuca do drugiego boga jak talerz
                  • Gość: ryzyko Re: NIE - na krańcu płaskiej ziemi jest bóg :)) IP: *.chello.pl 08.07.08, 10:52
                    Gość portalu: antymoher napisał(a):

                    > trzyma ją w dłoni i rzuca do drugiego boga jak talerz

                    Trzymaj sie stołka, albo innego mebla bo jak nic zlecisz...:)
                    • Gość: antymoher to praktyczne wytłumaczenie trzęsień ziemi :)) IP: *.chello.pl 08.07.08, 11:06
                • matylda1001 Re: kiedyś kończyły się na płaskiej ziemi 08.07.08, 11:34
                  >Rozumiem, że teraz wszystko już wiemy, wszystko zostało odkryte i
                  co do wszystkiego mamy stuprocentowa pewność.<

                  Tak, kiedyś ludzkość też miała te pewność a potem okazało się, że
                  Ziemia się kręci i odkryto Amerykę. "Rzeczą ludzką jest dochodzić
                  prawdy", jak powiedzial wielki astronom. Chyba nie można mieć
                  pretensji do Boga, że zmusza nas do myślenia?

                  • Gość: antymoher nie mam pretensji do kogoś, kogo nie ma IP: *.chello.pl 08.07.08, 11:51
                    swoją drogą, to ty coś wspominasz o pretensjach...
                    • matylda1001 Re: nie mam pretensji do kogoś, kogo nie ma 08.07.08, 12:23
                      >nie mam pretensji do kogoś, kogo nie ma<

                      No to w takim razie wielki dylemat filozoficzno-moralny masz z
                      głowy.
                      Moja uwaga o pretensjach wzięła się z tego, że niedawno czytałam
                      ciekawy artkuł o tym jak to facet (ateista) zgłaszał żal do Boga, że
                      skoro jest taki mądry, wszystko wie to dlaczego swojemu pupilowi -
                      człowiekowi nie dał gotowej recepty na życie tylko do wszystkiego
                      każe dochodzić samodzielnie. Gdyby był to by dał. Ja sobie
                      pomyślałam, że to dobrze bo przez to życie jest ciekawsze. Mądrzy
                      rodzice też czasami pozwolą dziecku zbliżyć się do ognia, chociaz
                      czuwają, żeby nie wlazło do ogniska.
                      • Gość: antymoher to chyba nie żal tylko pytanie - ale złośliwość IP: *.chello.pl 08.07.08, 17:20
                        boga to już można byłoby udowodnić, jeśli zakładałoby się, że istnieje
                        • chwila.pl Re: to chyba nie żal tylko pytanie - ale złośliwo 08.07.08, 17:50
                          Gość portalu: antymoher napisał(a):

                          > boga to już można byłoby udowodnić, jeśli zakładałoby się, że istnieje

                          Masło maślane.
                          • Gość: antymoher niezbyt wiesz co to powiedzenie oznacza IP: *.chello.pl 08.07.08, 17:59
                            • chwila.pl to wytłumacz 08.07.08, 20:23
                              A najlepiej udowodnij. Przedtem jednak dokładnie sprecyzuj: założenie i tezę.
      • matylda1001 Re: W życiu są dwie drogi... 08.07.08, 11:27
        >Co brzmi lepiej? Pani mąż umarł, bo bóg tak chciał, czy może -
        Pani mąż umarł ponieważ doszło do rozległego krwotoku wewnętrznego
        spowodowanego rozerwaniem głównych naczyń krwionośnych oraz w wyniku
        zmiażdżenia organów wewnętrznych<

        Nic nie dzieje sie bez woli bożej więc:

        "Pani mąż umarł bo Bóg chciał, żeby doszło do rozległego krwotoku
        wewnętrznego spowodowanego rozerwaniem głównych naczyń krwionośnych
        oraz w wyniku zmiażdżenia organów wewnętrznych"

        Przyczyna śmierci nie jest istotna. Ważne jest, że Bóg nie
        zdecydował sie na pozostawienie człowieka przy życiu. Taki skrót
        myslowy.
        • mama303 Re: W życiu są dwie drogi... 08.07.08, 22:05
          matylda1001 napisała:

          > Nic nie dzieje sie bez woli bożej więc:
          >
          > "Pani mąż umarł bo Bóg chciał, żeby doszło do rozległego krwotoku
          > wewnętrznego spowodowanego rozerwaniem głównych naczyń
          krwionośnych
          > oraz w wyniku zmiażdżenia organów wewnętrznych"
          >
          > Przyczyna śmierci nie jest istotna. Ważne jest, że Bóg nie
          > zdecydował sie na pozostawienie człowieka przy życiu. Taki skrót
          > myslowy.

          A czemuz to Bóg wybrał az tak okrutny sposób zakończenia żywota
          przez człowieka?
          • matylda1001 Re: Nie do mnie to pytanie... 08.07.08, 23:31
            Nie wiem.
    • migreniasta Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koniec 08.07.08, 11:42
      Wszystkim pisany jest jednaki koniec.A nadzieja na to co się
      wydarzyć może potem wpływa pozytywnie lub negatywnie na nasze
      losy.Nie widzę powodów by Gloryfikować bądź umniejszać
      któremukolwiek sposobowi postrzegania świata. Póki co żyjemy tu i
      teraz razem.Wzajemny szacunek przysporzy poczucia komfortu choć na
      tym świecie. A na drugi niech czekają ci ,którzy żywią się nadzieją.
      • matylda1001 Re: Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koni 08.07.08, 12:10
        Żeby wszyscy tak właśnie myśleli to nie byłoby ani niesnasek między
        ludzmi, ani wojen religijnych, ani czsami głupich kłótni na Forum.
        • leftt Re: Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koni 08.07.08, 12:13
          matylda1001 napisała:

          > Żeby wszyscy tak właśnie myśleli to nie byłoby ani niesnasek
          między
          > ludzmi, ani wojen religijnych, ani czsami głupich kłótni na Forum.

          No i bardzo fajnie, dla wszystkich jest miejsce. A pewnych rzeczy i
          tak nigdy rozum ludzki nie ogarnie.
          • matylda1001 Re: Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koni 08.07.08, 12:32
            >No i bardzo fajnie, dla wszystkich jest miejsce. A pewnych rzeczy
            i tak nigdy rozum ludzki nie ogarnie.<

            Dlatego niebezpieczna jest pewnośc tak w jedną, jak i w druga
            stronę. Pożyjemy - zobaczymy a raczej... umrzemy - zobaczymy. Ważne,
            żeby do odmiennych przekonań podchodzic z szacunkiem. Nie drwić i
            nie być zbyt pewnym swoich racji bo nigdy nic nie wiadomo.

            • mama303 Re: Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koni 08.07.08, 22:07
              matylda1001 napisała:

              > Nie drwić i
              > nie być zbyt pewnym swoich racji bo nigdy nic nie wiadomo.

              Jak to nie wiadomo? Ci co wierzą, są chyba pewni nie?
              • matylda1001 Re: Wiara bądź jej brak nie rzutuje na marny koni 08.07.08, 23:42
                >Jak to nie wiadomo? Ci co wierzą, są chyba pewni nie?<

                Niby wychodzi, że tak. Jednak czym innym jest wiara a czym innym
                pewność. Bezwarunkowo wierzę w istnienie Boga ale nie wiem, czy moja
                droga do Niego jest tą właściwą. Jeżeli jest takim, jakiego Go czuję
                to każda droga mnie do Niego zaprowadzi. A jeżeli sie mylę?

        • migreniasta Wojny i kłótnie * 08.07.08, 22:49
          Nie ma wojen religijnych.Są wojny ,które prowadzi się pod takimi lub
          innymi sztandarami ale cel wojny jest jeden-strefa wpływu.Wojny
          religijne to wojny jak każde inne prowadzone przez
          człowieka.Nieświadomy żołnierz myśli,że walczy w obronie wiary.
          Wiara nie potrzebuje takich poświęceń.
          A głupie kłótnie to inna para kaloszy.
          • matylda1001 Re: Wojny i kłótnie * 08.07.08, 23:50
            Zgadzam się. Jeżeli napisałam o wojnach religijnych to dlatego
            właśnie, że religie są często pretekstem. Gdyby na świecie nie było
            żadnej religii to człowiek prawdopodobnie znalazłby sobie inny
            pretekst ale ten jest bardzo wygodny. Człowiek do spraw religii
            podchodzi wyjątkowo osobiście i emocjonalnie. Bardzo łatwo daje się
            podpuścić i zanim się opamięta zabija sąsiada, z którym od pokoleń
            żył w zgodzie. Masz rację pisząc, że wiara nie potrzebuje takich
            poświęceń.
            • migreniasta Re: Wojny i kłótnie * 09.07.08, 08:11
              Zastanawiałam się wielokrotnie nad genezą wiary.Czy impulsem był
              strach czy radość.Jakie bóstwo było pierwotne? Te ,którego panicznie
              się bano,czy te ,któremu dziękowano ? Człowiek u zarania wieków miał
              podobne do naszych dylematy.Nie udaje się nam oszukać
              natury.Zdobycze nauki są obracane w perzynę przez siły natury.Gdybym
              miała składać dziękczynne hołdy jakiemuś bóstwu to z całą pewnością
              byłoby to bóstwo płodności. To jest chyba najwspanialsza rzecz jaka
              nas spotkała na tym nędznym łez padole.
    • piwi77 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 12:25
      Ludzie w coś tam wierzą, bo tak zostali wychowani, a ich geny się
      przed tym nie broniły. Wiara nie jest skutkiem przemyśleń, więc nie
      ma wiele wspólnego z horyzontami. Chyba z nią podobnie jak z
      paleniem papierosów.
      • matylda1001 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 12:39
        >Ludzie w coś tam wierzą, bo tak zostali wychowani, a ich geny się
        przed tym nie broniły. Wiara nie jest skutkiem przemyśleń, więc nie
        ma wiele wspólnego z horyzontami. Chyba z nią podobnie jak z
        paleniem papierosów.<

        Nie. Znam ludzi, którzy uwierzyli mimo "uwarunkowań gnetycznych", na
        skutek własnych przemyśleń. Znam też takich, którzy przestali
        wierzyc z tych samych powodów. Widać to nie takie proste. Z paleniem
        jest inaczej. Tu sa dowody namacalne.

    • raveness1 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 14:54
      Tak to wyglada. Ale wierzacym to nie przeszkadza. Oni przeciez
      wierza, ze ich horyzonty sa nieograniczone. Nie ma potrzeby niczego
      udowadniac ani sobie, ani innym. Wiara zastepuje wszystko -
      wszystkie zmysly i intuicje.
      • mg2005 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 23:05
        raveness1 napisał:

        > Tak to wyglada. Ale wierzacym to nie przeszkadza. Oni przeciez
        > wierza, ze ich horyzonty sa nieograniczone. Nie ma potrzeby
        niczego
        > udowadniac ani sobie, ani innym. Wiara zastepuje wszystko -
        > wszystkie zmysly i intuicje.

        Piszesz o sobie ? :)
        • raveness1 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 09.07.08, 08:31
          Nie, o was, wierzacych.
          Dla mnie problem wiary w ogole nie istnieje. Juz kiedys o tym
          pisalem.
    • facettt owszem. 08.07.08, 18:03
      gdyz , gdy sie ma NIEograniczone horyzonty
      - (jak sam Bog), to sie nie wierzy, lecz sie WIE :)))
      • chwila.pl Re: owszem. 08.07.08, 20:31
        facettt napisał:

        > gdyz , gdy sie ma NIEograniczone horyzonty
        > - (jak sam Bog), to sie nie wierzy, lecz sie WIE :)))

        Albo:
        dysponując ogromną, stale poszerzaną wiedzą, coraz bardziej się wierzy. I wiara
        ta staje sie coraz dojrzalsza, głębsza i prawdziwsza.
    • chwila.pl Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 22:29
      Nie wiem czemu to przypisać, ale na tym forum podejmowane są cyklicznie próby
      utożsamiania wiary z ograniczeniem umysłowym, brakiem wykształcenia, marazmem
      umysłowym, etc etc
      Tymczasem wiara w żaden sposób nie ogranicza percepcji człowieka, jego
      zainteresowań naukowych, nie wpływa na umiejętność abstrakcyjnego myślenia.
      Zaryzykuję twierdzenie, że im więcej człowiek wie, im więcej pozna zjawisk
      otaczającego nas świata, tym jego wiara staje się bogatsza, pełniejsza. I co
      równie ważne, nie istnieje konflikt między wiedzą a nauką. Nie istnieje zatem
      konieczność rezygnowania z wiary na rzecz nauki. Te dwie dziedziny pozostają ze
      sobą w przyjaźni.
      • chwila.pl ERRATA 08.07.08, 22:36
        Miało byc:
        Nie istnieje konflikt miedzy wiarą i nauką.
    • mg2005 Re: czy by wierzyć trzeba mieć ograniczone horyzo 08.07.08, 22:59
      jp-3 napisała:

      > czy by przyjmować jako prawdę poglądy przestarzałe,

      Dlaczego 'przestarzałe' ?...

      > trzeba oszukiwać swoją
      > inteligencję, okłamywać się i uprawiać ekwilibrystykę
      intelektualną,

      Nie.

      > by
      > udowadniać coś, co przeczy naszej obecnej wiedzy?

      Co przeczy ?...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka