Dodaj do ulubionych

święta bez świąt

23.12.08, 09:43
Kolejne święta, które spędzam sama. Jest jakiś dom rodzinny, w którym już
dawno kwitnie patologia, ale tam świąt tez nie ma i raczej nie będzie...jest
to trudny dla mnie czas, bo mam poczucie (nie po raz pierwszy w życiu)
nieuczestniczenia w czymś, co w jakiś sposób jest powszechne. To już nawet nie
o to chodzi, że jestem sama, samotne święta nie są trudne. Zamykam drzwi
mieszkania, sięgam po dobrą książkę i udaję, że jestem na urlopie. Nie czytam
gazet, nie oglądam telewizji, nie słucham radia. Nagłówki krzyczą: wyglądaj
elegancko na wigilii, świąteczne przepisy, jak udekorować dom... Nie mam nic
przeciwko!W radiu słychać kolędy. To piękny czas. Nawet mi miło, kiedy bank,
szkoła językowa, wydawcy newsletterów wysyłają standardowe karki. Nawet jestem
w stanie zdzierżyć firmowy "opłatek" na którym przez ponad godzinę słucham jak
koledzy z pracy rozprawiają o swoich zwyczajach świątecznych, o tym jak obiorą
choinkę i jakie ciasta upieką, a ja milczę, bo nigdy świąt nie zaznałam (może
kiedyś jakieś wspomnienia o małej choince i dużej butelce wódki, o płaczu w
samotności i odliczaniu czasu do końca). Teraz jestem sama. Może byłoby i
fajnie, gdyby nie wysłuchiwanie po raz dziesiąty życzeń, które sie nie
spełnią. Rozumiem, że nieznajomi czy dalecy znajomi,którzy nic o mnie nie
wiedzą czują się w obowiązku (a może to rutyna)złożyć życzenia spokojnych,
wesołych świąt w rodzinnej atmosferze (jakie to oczywiste, że tak będzie),
pytają ile osób będzie na wigilii i czy zrobiłam już wszystkie potrzebne
zakupy. Ale dlaczego moi bliżsi znajomi oraz przyjaciele, którzy doskonale
wiedzą w jakiej jestem sytuacji, (nie wspominając o tym, że ja przed każdymi
świętami,odpowiadam po raz kolejny na pytania o wigilię: nie, będę sama, ja
nie mam świąt) w szale świątecznym dzwonią i życzą mi ciepłych, rodzinnych
świąt i odpoczynku wśród bliskich? Ja się nie obrażę, jeśli nie otrzymam
życzeń, naprawdę. Co więcej, będzie mi o wiele mniej przykro.
Dlatego proszę, jeśli macie samotnych znajomych, przyjaciół, i chcecie
powiedzieć im coś miłego na święta wystarczy "wszystkiego dobrego", bez
historyjek o wesołych świętach, rodzinnej atmosferze i wielu prezentach. Bo
mimo wigilijnych cudów, ten się raczej nie ziści. A bez zapowiedzi owych
cudów, nasze święta, a przynajmniej czas przedświąteczny, będą o wiele
spokojniejsze.
Wszystkiego dobrego.
Obserwuj wątek
    • troll_bagienny Re: święta bez świąt 23.12.08, 10:20
      Gdybyś była moją "znajomą", zostałabyś z automatu zaproszona na
      Wigilię, nie ze współczucia, ale dlatego, że na 99,9% te święta z
      kimś takim, jak Ty, byłyby dla mnie o wiele bardziej wartościowe,
      niż tradycyjna nasiadówka z "rodziną". Powiem Ci, że choć u mnie nie
      ma takiej "rasowej" patologii (czyt.: wódka w tle), to jednak czuję
      co roku, że się dosłownie zmuszam do udziału w tym całym rytuale, w
      tzw. gronie rodzinnym, którego członkowie tak naprawdę ledwo się
      znoszą i nie odpuszczą sobie nawet w Wigilię prawienia drobnych
      złośliwości, krytykanctwa i różnych nieprzyjemnych gestów. Ja
      wywodzę się z tzw. rozbitej rodziny (tak to chyba formułuje prawo
      rodzinne), wychowywali mnie dziadkowie, więc święta wyglądały zawsze
      tak, że najpierw była Wigilia u nich, a potem rajd po dalszej
      rodzinie - matki, ojca, czasem wypad do dziadków ze strony ojca i
      jego nowych teściów. Z Wigilii pamiętam różne kwasy - np. pewnego
      razu pojechaliśmy do rodziców mojej macochy i jako jedyny nie
      otrzymałem prezentu, bo dziadkowie mojego przyrodniego rodzeństwa
      jakoby się mnie nie spodziewali. Pamiętam, jak babcia mojej
      przyrodniej siostry w pośpiechu przetrząsała regał i dała mi w
      prezencie lekko przykurzonego kurczaka wielkanocnego z ubiegłego
      roku. To była dla mnie, dziecka, straszna zniewaga. Nie wyobrażam
      sobie, żeby to mi się przytrafiła taka wpadka. Podobna scena
      wydarzyła się w Wigilię u siostry mojego ojca, nota bene, mojej
      chrzestnej, która nie przyzwyczajona do oglądania mnie na codzień po
      prostu zapomniała kupić mi prezent, a obdarowała hojnie moje
      przyrodnie rodzeństwo, tłumacząc się brakiem podarunku dla mnie w
      sposób mało delikatny: "no przecież ciebie nie miało być".
      Niepojęte! Kiedyś bardzo się starałem, żeby święta wypadły dobrze,
      ale mojemu otoczeniu zwisało to i powiewało, więc i mi przestało
      zależeć, ponadto zalew komercji (nachalne promowanie Bożego
      Narodzenia już od połowy listopada co roku) zniechęca mnie do
      jakichkolwiek działań w tym kierunku. Jedyne dobre wspomnienia
      bożonarodzeniowe mam ze spędzania świąt w górach w pensjonacie w
      gronie obcych osób albo Wigilię z sąsiadami. W tym roku próbuję
      wymiksować się ze spotkania w większym gronie rodzinnym, krew mnie
      zalewa na myśl o konieczności znoszenia przez parę godzin ludzi,
      których tak naprawdę nie obchodzę na codzień. Gdybym wpadł w poważne
      tarapaty, jest stuprocentowa pewność, że odwróciliby się ode mnie.
      Raz już to udowodnili, kiedy straciłem pracę, dosłownie wykluczyli
      mnie ze swojego towarzystwa, poza, oczywiście, świętami, co zdaje mi
      się, oznacza, że cała ta celebra jest po prostu na pokaz. Co roku
      próbuję różnych uników - wyjazdy poza miasto, udawana choroba. Raz
      nawet wprost poinformowałem, że mi się nie chce, to mi się zwalili
      na głowę, chyba chcieli sprawdzić, dlaczego nie przychodzę - może mi
      nogi ucięło albo się upiłem, ktoś mnie pobił. Nie było w tym jednak
      troski, a zwykła ciekawość i milion wymówek, że nie potrafię żyć z
      ludźmi. Co na to poradzę, że ci ludzie zawiedli moje zaufanie, nie
      dali mi radości świąt w dzieciństwie, nie dają teraz, a każdy
      kolejny kontakt z nimi to bolesne wspomnienia albo mało przyjemne
      dyskusje kończące się często awanturą i obrażaniem na siebie
      wzajemnie...do kolejnych świąt. Mam nadzieję, że znajdziesz swoje
      miejsce i radość z okazji tych nadchodzących, a potem kolejnych
      świąt, myślę, że tak naprawdę brakuje Ci drugiej osoby, która
      mogłaby Ci pokazać, że na każdą rzecz, wydarzenie można spojrzeć z
      różnych perspektyw, chyba brakuje Ci miłości, dlatego nie potrafisz
      przeżywać czegoś, co jest tylko feerią nastrojów, a radość i
      przyjemność są tu niemożliwe do osiągnięcia w pojedynkę, jedyne co
      można w tym czasie osiągnąć bez bliskiej osoby, to spokój i
      wyciszenie, ale nie bez żalu, że samotność bywa nie do zniesienia.
      • wuzet21 Re: święta bez świąt 23.12.08, 21:51
        Zrób wszystko, żeby w Twojej rodzinie takie wydarzenia nie mogły się
        zdarzyć
      • Gość: Kinga Drogi Michalku , nie wiem jak masz na imie , wiec IP: *.dsl.teksavvy.com 25.12.08, 20:21
        nie obraz sie ze tak Cie nazwalam. Dla mnie jest to ulubione imie. ...Zmien ten
        nick... troll bagienny...dlaczego uzywasz takiej nazwy? czyzbys sie sam nie
        lubial??? Czytajac twoj list pierwsze na co mam ochote to Cie usciskac, tak
        szczerze , od serca, po matczynemu.... drugie co chcialabym zrobic to spuscic
        porzadne manto twoim rodzicom, ktorzy zapomnieli o swoim najwiekszym skarbie,
        czyli o Tobie... beznadziejni....Po trzecie wlalabym tym wszystkim doroslym
        ktorzy daja prezenty innym dzieciom a jedno pomijaja.... powinni nie dawac wcale
        zadnych prezentow...nikomu...Co do twojego pol rodzenstwa to pewnie sa
        przekonani o swojej wyjatkowosci i "wyzszosci", wylacznie z tego powodu ze ich
        rodzice sie nie rozwiedli....wiesz co... nie przejmuj sie tym co bylo.... tego
        nie zmienisz. Badz dla siebie samego najlepszym przyjacielem i kochaj siebie,
        otworz sie na innych ludzi..... moze jakis wolontariat w hospicjum, domu
        dziecka... moglbys dac innym tyle radosci i ciepla ktore masz w
        sobie...pozdrawiam cieplo...
    • ola5777 Re: święta bez świąt 23.12.08, 15:30
      Tzrymaj sie i musisz byc naprawde dobrej mysli,poki co wysyłam Ci
      bombke
      choinka.kfc.pl/strona.php
    • mondrian4 Re: święta bez świąt 23.12.08, 16:37
      > Kolejne święta, które spędzam sama. Jest jakiś dom rodzinny, w którym już
      > dawno kwitnie patologia, ale tam świąt tez nie ma i raczej nie będzie...

      no to wszystkiego dobrego.

      ps. nie wierz w te opowieści o wigilijnej idylli . większośc ludzi swietuje bo
      tak wypada, bo teściowa, bo matka bo dzieci... Większosć facetów świąt
      nienawidzi a jeśli już je kocha to dlatego ze parę dni wolnego, pełna lodówka i
      wolne szkło. Poza tym nie jest tajemnicą ze domy publiczne dokładnie dziś mają
      swoje żniwa. To jest przerażajace po prostu. Wiele osób mi o takim zjawisku
      wspominało. O użeraniu się ludzi przy ubieraniu choinek, całym tym bałaganie
      który z religinjnym świętem nie ma nic wspólnego nie chce mi się nawet pisać.
      Ciesz sie ze masz przyjaciół choć jak jesteś sama to znaczy ze ich tak naprawdę
      nie masz. ja już dawno ich potraciłem i czasem nie ma nawet do kogo gęby
      otworzyć. Tak mi sie już poukładało - nie bardzo mnie rozumieli.
      Boze Narodzenie to świeto hipokryzji tak naprawdę. niewielki procent tylko
      świętuje aspekt religijny. Dla większosci to tylko tradycja a dla coraz większej
      "większosciości" okazja do imprezy i popijawy. Ludzie nie widzą tego co za
      oknem. Że te swieta to dla ludzi samotnych i chorych katorga. Sam kiedyś byłem
      ciężko chory i pamietam jak pozwolono mi zamiast w szpitalu swieta 93 spędzić w
      domu.Były to moje świeta naj i były to moje ostatnie swięta oczyma dzieciaka.
      Życie się trochę zmieniło i tak już zostało.
      Siedzac tak przy stole to czase zadaje sobie pytanie: ilu z tych którzy dziś
      siedzą i męczą tego bidnego karpia a nawet z tych co pastorałkę zasmęcą tak
      naprawdę nie ma wątpliwości co do tego w co ponoć wierzą.
      Dziś już nie robi mi róznicy czy w święta byłbym sam (raz mi się zdarzyło i nie
      skończyło się jakąś traumą). Generalnie to dziś juz nie wywołują we mnie
      praktycznie zadnych emocji ale wiem ze dla niektórych świadomość ze jest się sam
      w pustym mieszkaniu a obok rodzina, świece i coś tam jest nie do zniesienia.
      Rada jest jedna. Albo nauczyć sie tłumić takie uczucia albo założyć własną
      rodzine skoro samotnosć doskwiera.
      A na razie to głowa do góry. napisałaś posta i jak znam zycie to każdy kto
      odpowiada to pomyśli sobie przy stole o tobie
      pozdro.
      • gapuchna Re: święta bez świąt 23.12.08, 18:36
        A na razie to głowa do góry. napisałaś posta i jak znam zycie to każdy kto
        > odpowiada to pomyśli sobie przy stole o tobie
        > pozdro.
        --------

        Szkoda, ze nikt z nas - ja również - nie potrafimy wyjść poza schemat i po
        prostu zaprosić. Kogoś obcego, a potzrebującego. No tak, mogę tylko głowę
        spuścić, bo jestem taka sama....
    • wuzet21 Re: święta bez świąt 23.12.08, 20:26
      Ubierz się ładnie, zrób jakieś paczki, i pójdź do najbliższego Domu
      Dziecka, dopiero tam zobaczysz, i doświadczysz uczuć, prawdziwych.
    • znj2 Re: święta bez świąt 23.12.08, 21:44
      No cóż, to bardzo przykre. Człowiek jest istotą stadną i dlatego
      między innymi tworzy rodzinę. A życzenia, są różne. Najważniejsze,
      żeby były szczere.
      Dużo uśmiechu na codzień.
    • Gość: Fazora Re: święta bez świąt IP: *.eranet.pl 25.12.08, 01:24
      nie smuć się :) ja też sama jestem... znajdź radość w samej
      sonbie... ciesz się z danego Ci życia :) dzis to czas cudu...
      znajdź w Sobie coś co kochasz. nie czuj się sama...
    • Gość: F Re: święta bez świąt IP: *.eranet.pl 25.12.08, 01:35

      kochana.. nie tylko Ty... ja samotna życzę Ci spełnienia tych
      najskrytrzych marzeń :) UŚMIECH DLA CIBIE :):):)
    • luci-fer Re: święta bez świąt 25.12.08, 17:44
      Smutna Twoja opowieść, szkoda że tak to odczuwasz... To okres gdy nie powinniśmy
      być sami, choc czasem robimy to z własnego wyboru. Czy naprawdę nie masz nikogo-
      żadnej bratniej duszy by być właśnie z nią w te jedną noc w roku??
    • obrotowy smutne... 25.12.08, 18:27
      ale ladne :)

      pozdrawiam.
    • wuzet21 Re: święta bez świąt 25.12.08, 20:07
      Jeżeli to poprawi Twoje samopoczucie, to zapraszam do siebie.
    • Gość: Emi Re: święta bez świąt IP: *.aster.pl 25.12.08, 21:22
      A u nas - kolejne święta, a przed świętami tradycyjna od kiedy pamiętam,
      rodzinna awantura. Mimo, że Babcia, której mój ojciec nie cierpiał, umarła
      parenaście lat temu, że my - dzieci już wyprowadziliśmy się z domu....Powód
      zawsze się znajdzie. Przyzwyczajenie? Wzajemna nienawiść rodziców? Tradycja ? A
      ja już nie mam siły i po każdej takie awanturze z: "wpędzaniem do grobu" z:
      "wychodzę i już nie wrócę. nie biorę żadnych dokumentów i telefonu" z: "szkoda,
      ze: jeszcze żyję, tak to byście mogli kwiatek położyć na grobie i już" zaczynam
      ryczeć i ryczę równy tydzień.

      Po każdej takiej Wigilii, na którą od lat zapraszani są goście na godzinę zbyt
      wczesną dla nas (bo im tak pasuje), po Wigilii, przygotowywanej z wywieszonym
      językiem, z mamą, która nie ma czasu na to, żeby się jakoś tam ogarnąć i zawsze
      wygląda jak kopciuszek na tle zadbanych krewnych - ja tylko się cieszę, ze
      święta się kończą.

      Od paru lat unikałam tych rodzinnych awantur przychodząc z kilkoma
      przyrządzonymi potrawami tuż przed Wigilią. Z wyrzutami sumienia, że powinnam
      mamie trochę bardziej pomóc. W tym roku miałam wyrzuty sumienia większe niż
      zwykle (Mama jest naprawdę chora, a rodzeństwo- bynajmnniej nie obarczone
      jeszcze swoją rodziną, wprowadza zwyczaj przychodzenia na gotowe)- i spędziłam
      prawie dwa dni na szorowaniu,pieczeniu, krojeniu, gotowaniu. O dwa dni za dużo...

      Usłyszałam tyle, że na Wigilię do nich wróciłam przed 22.00 - na jakąś godzinę,
      żeby nie uciekł mi ostatni autobus. Już nie potrafię tego, co oni - najpierw
      awantura, a potem budzi-budzi, życzenia, prezenty, opłatek....

      Teraz wpadłam do nich na chwilę - są sami - ojciec jak zwykle śpi, z matką nie
      rozmawiamy - po prostu nie mam jej nic do powiedzenia. Co tu mówić...

      Kolejne święta...

      Dwa lata temu też była pewnie awantura, a potem "cudowna" wigilia i opłatek.
      Tylko mój brat odreagowując urządził o 1.30 w powrotnej drodze z pasterki, w
      samochodzie tak koszmarną awanturę, że do dzisiaj nie wchodzę z nim do jednego
      samochodu.....

      A dlaczego ojciec do samochodu w Wigilię się nie dotyka - bo do północy jest,
      jak co roku, porządnie wstawiony...

      W tym roku pasterkę olałam. Mogłabym tylko się rozpłakać na środku kościoła...

      Jest super. Skończyłam 30 lat. Jak pomyślę o założeniu rodziny i posiadaniu
      "potomstwa" to aż mi się słabo robi. Jak pomyślę o następnych świętach - to robi
      mi się niedobrze....

      Samotne święta to nie jest taka złą rzecz! W radiu lecą kolędy, w telewizji
      uśmiechnięci ludzie składają nam życzenia...
      • lapeste Re: święta bez świąt 25.12.08, 21:46
        emi,
        skad ja to znam?
        I te niedziele, zwane przez nas, dzieci - bozymi. Najpierw dasy,
        serca na talerzu, groby i kwiatki oraz czarna niewdziecznosc a potem
        odpicowany rodzinny spacer.
        Nie mam dzieci. Nie chcialam nikomu robic az takiego swinstwa.
    • arek103 Jaki przesympatyczny post!!! :) 25.12.08, 21:23
      ko-mo-sa napisała:

      > Kolejne święta, które spędzam sama. Jest jakiś dom rodzinny, w którym już
      > dawno kwitnie patologia, ale tam świąt tez nie ma i raczej nie będzie...jest
      > to trudny dla mnie czas, bo mam poczucie (nie po raz pierwszy w życiu)
      > nieuczestniczenia w czymś, co w jakiś sposób jest powszechne. To
      > ...

      Jeden z niewielu normalnych postow na tym forum w okresie Swiat! Oczywsiecie, w
      swietach nie chodzi o urodziny pana boga, prezenty, wymiar duchowy czy cielesny.
      W swietach chodzi wylacznie o wrazenie uczestniczenia w czyms co jest powszchne.
      Takie igrzyska dla plebsu...
      • uyu Re: Jaki przesympatyczny post!!! :) 25.12.08, 23:41
        arek103 napisał:
        "Jeden z niewielu normalnych postow na tym forum w okresie Swiat!"

        W pelni zgadzam sie z arkiem. Cieszy mnie takze to, ze - choc temat
        watku jest niezbyt radosny - moglam sie za jego pomoca przekonac o
        tym, ze sa na tym forum normalni, ciepli ludzie.

        Wszystkim zycze wiele szczescia :)
    • paco_lopez Re: święta bez świąt 25.12.08, 21:46
      to ciekawe, bo ja mam rodzinę, życzenia esemesowe tez mi latają koło
      tylniej części ciała i dostaję ich coraz mniej. także wytrwałości
      życzę i za jakiś czas nikt nie będzie do ciebie dzwonił w szale.
      kurka do mnie nikt nie dzwoni w szale ani bie w szale. jak ja tego
      dokonałem ??? chyba wypije za to lampę wina. za samotnych jak ty też.
      • nad-oceanem Re: święta bez świąt 26.12.08, 05:02
        a ja Swieta spedzam tradycyjnie !! i mam w nosie wszelkich nowo-
        myslacych w stylu Unii ,co po kilku tygodniach pobytu w Anglii sa
        bardziej angielscy jak urodzeni tam !!

        - Polacy zawsze malpowali chetnie Zachodnie wzorce- szczegolnie
        dotyczace obyczajow !! i noszenia ciuchow !!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka