mg2005
11.02.09, 14:20
Ministerka Hall bardzo chce się wykazać, ale co się ruszy, to sadzi
krowie placki...
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20090210&id=my62.txt
W ciągu minionego roku rodzice przeżywali prawdziwą huśtawkę
nastrojów. Najpierw Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło, że
zamierza od września 2009 roku obowiązkowo posłać do szkół dzieci
urodzone w pierwszej połowie 2003 roku. Później, pod wpływem
protestów, złagodzono wyrok: do szkoły miały iść maluchy, których
rodzice nie wyrażą sprzeciwu. W następnej wersji wysyłano do szkoły
sześciolatki tylko na wniosek rodziców, a ostatnio mówi się jedynie
o pilotażu, czyli o wybranej grupie najmłodszych uczniów.
Jednak z tego zgiełku reformowania nie pozostał tylko opadający
kurz. Mamy też pewne realia, z którymi przyjdzie nam żyć. Te realia
to nowa podstawa programowa, która była szykowana pod kątem
sześciolatków. W oparciu o nią wydawnictwa przygotowują teraz nowe
podręczniki, z których będą uczyły się głównie... siedmiolatki.
Podręcznik dla sześcio-siedmiolatków?
Ten paradoks próbował wytłumaczyć ostatnio jeden z przedstawicieli
resortu, mówiąc, że podręczniki były przygotowywane dla
zdolniejszych sześciolatków, czyli - można powiedzieć - są
uniwersalne. Sprzeczność w tym rozumowaniu bardzo szybko wychwycili
rodzice na forach internetowych. Zwrócili uwagę, że podstawy
programowej przecież nie pisano dla najzdolniejszych sześciolatków,
ale dla wszystkich z rocznika 2003. Część z nich miała przecież iść
do szkoły w roku szkolnym 2009/2010, a pozostała grupa w 2010/2011.
Wątpliwości zatem pozostają.
Specjaliści zwracają uwagę na trudności w
konstruowaniu "uniwersalnych" podręczników. Siedmiolatki
po "zerówce" znają już bowiem litery i spora część z nich, lepiej
lub gorzej, ale czyta. Sześciolatki z "pionierskich" roczników na
ogół nie mają takich umiejętności. Jak w praktyce zatem miałby
wyglądać "uniwersalny podręcznik", który pogodziłby dzieci
nieumiejące czytać z tymi, które już te umiejętności posiadły?
Kwestia różnic w umiejętności czytania czy pisania nie jest tu
jedyną. Istnieje wiele innych cech różnicujących zdolności poznawcze
dzieci sześcio- i siedmioletnich. Wystarczy choćby wspomnieć o
różnicach w rozwoju układu nerwowego, psychomotoryki oraz na fakt,
że im dzieci młodsze, tym bardziej jako naturalną formę aktywności
preferują zabawę. Nauka w klasie wymaga większej dojrzałości i
cierpliwości.