Dodaj do ulubionych

Religa i smierc ateisty

09.03.09, 09:19
Odwaga w gloszeniu swiatopogladu i brak strachu w procesie umierania
To co zrobil dla pacjetow sie liczy,nie prosil o bezwzgledna
terapie,podtrzymywanie "sztucznego" zycia.Profesorze byles wielki i
to do ostatniego oddechu.Godnie umrzec to umrzec bez strachu,leku.
www.dziennik.pl/opinie/article336713/Ateista_ktorego_szanowali_wierzacy.html
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 10:48
      Jakżesz różna śmierć od umierania JP2. Nietabloidowa. Wspaniały człowiek, który naprawdę dużo zrobił dla innych, który tylu dał życie tutaj, na ziemi... Nieidealny, ale wspaniały przez to, ile zrobił dla innych.
      • piwi77 Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 12:27
        I nie był wolny od błędów. Normalny człowiek, nie fałszywie
        wylukrowany ideał.
        • 33qq Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 22:17
          A ktoś był?
    • rkcb Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 13:33
      Publiczne przyznanie się Jakuba Kumocha do braku wyobraźni było by może odważnym krokiem, gdyby nie było podlane religijnym bełkotem zindoktrynowanego umysłu.
      Żałosnym jest fakt, że ktoś nie wstydzi się publicznie głosić wiary w bajki na potwierdzenie których nie ma żadnego dowodu.
      Skąd redaktor wie gdzie, po śmierci, trafia dusza człowieka (o ile w ogóle istnieje - na jej istnienie też nie ma dowodu)?
      Może do Hadesu lub do Walhalli - szanse na to są takie same jak, że do katolickiego nieba - czyli żadne.
      Szczerza współczuje wszystkim wierzącym - życie w świecie, gdzie trzeba godzić wiarę w bajki z rzeczywistością musi być niełatwe. Chrześcijanom współczuje szczególnie - godzić teksty pół piśmiennych pasterzy z współczesnym światem to zadanie karkołomne i z góry skazane na porażkę. Ale cóż - sami wybierają swój los.
      A mądrym i konsekwentnym do końca w swoich poglądach - takim jak Zbigniew Religa - cześć i szacunek.
      • piwi77 Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 13:52
        I ta łatwość rzucania wielkimi liczbami, jakoby liczba jednych
        miliony razy przewyższała innych (nawet nieważne kim są jedni a kim
        drudzy, bo chodzi jedynie o wytwór redaktorowej fantazji). Na
        przykładzie redaktora widać jak płodna i jak jednocześnie
        ograniczona bywa fantazja, z jednej strony redaktor nie może sobie
        wyobrazić (sic!), by za chwilę bez żadnego oporu zafantazjować o
        milionach.
      • a.giotto Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 23:50
        rkcb napisał:


        > Może do Hadesu lub do Walhalli - szanse na to są takie same jak, że do katolick
        > iego nieba - czyli żadne.

        baju, baju... skoro tak się podniecasz "udowadnianiem" wszystkiego, to udowodnij,że szanse są "żadne".
        hehe... to co piszesz, to czysta ideologia bez żadnych racjonalnych podstaw.
        • rkcb Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 12:01
          > baju, baju... skoro tak się podniecasz "udowadnianiem"
          > wszystkiego, to udowodnij,że szanse są "żadne".
          > hehe... to co piszesz, to czysta ideologia bez żadnych
          > racjonalnych podstaw.
          To ci co głoszą istnienie jakiegoś bytu - nieba, boga itd., itp. - muszą
          przedstawić dowód na jego istnienie - jeżeli w ogóle potrafią spójnie
          zdefiniować to, czego istnienie próbują udowodnić. Inaczej to są bajki - takie
          jak o Czerwonym Kapturku.
          Uważasz, że niebo istnieje - przedstaw dowód.
          Nie masz dowodu, a twierdzisz, że istnieje - ośmieszasz się, ale to twój problem.
          • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 12:31
            rkcb napisał:

            > Uważasz, że niebo istnieje - przedstaw dowód.
            > Nie masz dowodu, a twierdzisz, że istnieje - ośmieszasz się, ale
            to twój proble
            > m.

            Bardziej wg mnie osmieszaja sie ci, co zadaja dowodu istnienia nieba.
            A jak ktos wierzy w obce cywilizacje, to tez ma dostarczyc dowodu?
            Nonsens. Wiara to wlasnie tylko przekonanie niepoparte dowodami.

            Wierzyc w niebo nie jest czyms zlym.

            Byc fanatykiem wiary lub niewiary - to jest zlo.
            • dritte_dame Obce cywilizacje 10.03.09, 20:18
              malgosiagosia napisała:

              > A jak ktos wierzy w obce cywilizacje, to tez ma dostarczyc dowodu?

              To zależy od tego, co dokładnie ten ktoś twierdzi.

              Jeśli twierdzi że obce (pozaziemskie) cywilizacje na pewno istnieją,
              to powinien przedstawić na to obserwacyjny dowód.

              Jeśli twierdzi że prawdopodobieństwo istnienia przynajmniej jednej obcej
              (pozaziemskiej) cywilizacji istot rozumnych jest bardzo wysokie,
              to powinien szczegółowo przedstawić sposób rozumowania, który doprowadził go do
              takiego wniosku.
            • andybla Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 19:53
              malgosiagosia napisała:

              > rkcb napisał:
              >
              > > Uważasz, że niebo istnieje - przedstaw dowód.
              > > Nie masz dowodu, a twierdzisz, że istnieje - ośmieszasz się, ale
              > to twój proble
              > > m.
              >
              > Bardziej wg mnie osmieszaja sie ci, co zadaja dowodu istnienia
              nieba.
              > A jak ktos wierzy w obce cywilizacje, to tez ma dostarczyc dowodu?
              > Nonsens. Wiara to wlasnie tylko przekonanie niepoparte dowodami.
              > Wierzyc w niebo nie jest czyms zlym.
              > Byc fanatykiem wiary lub niewiary - to jest zlo.


              • andybla Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 20:07
                coś mi nie poszło ...
                wszyscy są matematykami - wiara i niewiara to tylko założenie a
                założenie to 100% pewności. Jak w końcu dojść do czegoś więcej nie
                myśląc o lepszym życiu. Mi nie wystarczy myśleć tylko o tym co
                osiągalne. To co wczoraj nieosiągalne i niemożliwe dziś już nim nie
                jest choć wówczas mogło być brak jakichkolwiek dowodów na takie
                rozwiązanie. Ja przestałem wierzyć w Boga, po prostu zakładam że jest
                i nie ma takiej siły która może to zmienić (poza samym Bogiem).
                • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 15.03.09, 14:30
                  andybla napisał:

                  > coś mi nie poszło ...
                  > wszyscy są matematykami - wiara i niewiara to tylko założenie a
                  > założenie to 100% pewności. Jak w końcu dojść do czegoś więcej nie
                  > myśląc o lepszym życiu. Mi nie wystarczy myśleć tylko o tym co
                  > osiągalne. To co wczoraj nieosiągalne i niemożliwe dziś już nim
                  nie
                  > jest choć wówczas mogło być brak jakichkolwiek dowodów na takie
                  > rozwiązanie. Ja przestałem wierzyć w Boga, po prostu zakładam że
                  jest
                  > i nie ma takiej siły która może to zmienić (poza samym Bogiem).

                  Skad sie wzielo Twoje zalozenie?
            • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:12
              Chyba jednak, malgosiugosiu, nie rozumiesz problemu. Oczywiście
              wierzyć w to czy tamto (np. w niebo) nie jest złem, nikt tak nie
              twierdzi. Problem pojawia się natomiast w chwili, kiedy wierzący
              zacierają różnicę pomiędzy wiedzą, a wiarą i zaczynają operować
              pojęciami z dziedziny wiary w identyczny sposób jak pojęciami z
              dziedziny wiedzy. Stawiają w ten sposób w jednym rządzie byty
              rzeczywiste z bytami wyobrażalnymi, hipotetycznymi, domagając się
              przy tym respektu dla swoich impresji, równego z respektem dla
              twierdzeń zweryfikowanych naukowo. Niestety, jest to praktyka
              powszechna do tego stopnia, że wielu ludzi (w tym chyba również Ty)
              traci kompletnie miarę rzeczy i przestaje odrózniac świat
              rzeczywisty od świata domniemanego, choć granica pomiędzy tymi dwoma
              światami jest oczywista i bardzo wyrazista.
              • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 14.03.09, 13:11
                Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                > Chyba jednak, malgosiugosiu, nie rozumiesz problemu.

                Bierzesz mnie za kogos kim nie jestem i dlatego Twoj wpis nie ma dla
                mnie sensu.
                Jedno mnie jednak zainteresowalo. Napisales -


                Niestety, jest to praktyka
                > powszechna do tego stopnia, że wielu ludzi (w tym chyba również
                Ty)
                > traci kompletnie miarę rzeczy i przestaje odrózniac świat
                > rzeczywisty od świata domniemanego,

                W jaki sposob weryfikujesz ktory swiat jest bardziej rzeczywisty -
                Twoj czy domniemany wg Ciebie swiat kogos innego?


                • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 13:23
                  Widzę, że dla Ciebie istnieje tylko rzeczywistość, do której należy
                  także imaginacja. Oczywiście, można przyjąć i takie założenie
                  filozoficzne. Język wszystko wytrzyma.
                  • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 14.03.09, 13:55
                    Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                    > Widzę, że dla Ciebie istnieje tylko rzeczywistość, do której
                    należy
                    > także imaginacja. Oczywiście, można przyjąć i takie założenie
                    > filozoficzne. Język wszystko wytrzyma.

                    Upraszczasz i bagatelizujesz.

                    Nie ma obiektywnej rzeczywistosci.
                    • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 16:34
                      malgosiagosia napisała:
                      > Upraszczasz i bagatelizujesz.

                      Każdy model, zasada, definicja są z założenia "uproszczeniem".

                      > Nie ma obiektywnej rzeczywistosci.

                      Oczywiście, proton i elektron są tak samo subiektywne jak Pan Bóg.
                      Dobre!
                      • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 15.03.09, 12:20
                        Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                        > Oczywiście, proton i elektron są tak samo subiektywne jak Pan Bóg.
                        > Dobre!

                        Sa tak samo enigmatyczne. Zauwaz, ze uzywasz slow - proton i
                        elektron - podobnie jak np. katolik uzywa slowa - Bog. Ciebie i
                        owego katolika wiaze ta sama pewnosc co do wiedzy o powyzszych
                        zjawiskach.
                        Zarowno Ty jak i ow katolik czerpiecie wiedze z ksiazek.
                        Podobnie jestescie pewni co do prawdziwisci swojej wiedzy.
                        Podobnie uzywacie umyslu do weryfikowania wiedzy.

                        Jednak tak naprawde ani Ty nie wiesz co to jest proton, ani
                        przykladowy katolik nie wie czym jest Bog.
                        Ta niewiedza bedzie trwala, bo im glebiej wchodzisz w wiedze o
                        przedmiocie (proton, Bog), tym mniej mozesz tego
                        przedmiotu "namacac", rozplywa sie on i "zanika".
                        A jednak istnieje i tryumfuje (proton i Bog) w postaci np. Twojej
                        szlachetnej osoby.
                        • malgosiagosia Do Burlasino - uzupelnienie 17.03.09, 08:15
                          "O cząstkach nie możemy powiedzieć nic ponad to, co mogą nam
                          powiedzieć nasze detektory. Oznacza to, że budowa detektora wpływa
                          na możliwe wyniki. Właściwość, której nasz detektor nie może
                          odebrać, pozostanie niewidzialna. To, co nazywamy cząstkami, to
                          pewne skutki wywoływane w naszej aparaturze i klasyfikujemy je jako
                          obiekty na podstawie owych rozmaitych skutków. Dzięki samej fizyce
                          nie dowiemy się, czym one naprawdę są. Możemy tylko powiedzieć,
                          jakie skutki wywierają one na nasze urządzenia. Jak wspomniano we
                          wprowadzeniu, fizyka nie może nas pouczyć o samej naturze rzeczy,
                          możemy dowiedzieć się tylko o tym, w jaki sposób się one
                          przejawiają."
                        • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 13:52
                          Pleciesz bzdury aż szkoda "strzępić" palce na klawiaturze w
                          odpowiedzi. Napisałem proton i elektron, ale równie dobrze można
                          napisać stołek czy wiadro. Według Ciebie te przedmiote istnieją też
                          tylko subiektywnie, jak Pan Bóg. Nieprawdaż?
                          • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 18.03.09, 16:25
                            Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                            > Pleciesz bzdury aż szkoda "strzępić" palce na klawiaturze w
                            > odpowiedzi. Napisałem proton i elektron, ale równie dobrze można
                            > napisać stołek czy wiadro. Według Ciebie te przedmiote istnieją
                            też
                            > tylko subiektywnie, jak Pan Bóg. Nieprawdaż?

                            Stolek czy wiadro jest tym tylko wtedy, kiedy patrzymy na nie z
                            zewnatrz. Kiedy bedziesz chcial wniknac w glab ich materii bedzie
                            tam tylko Twoj "proton i elektron".
                            • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 02:43
                              Kombinujesz mała Gosiu jak przysłowiowy koń pod górę. Twierdziłaś,
                              że przedmioty materialne istnieją tylko subiektywnie, podobnie jak
                              Pan Bóg. Teraz żądasz wnikania w ich głąb dla stwierdzenia, że ich
                              nie widać? A po cóż aż takie kombinacje? W nocy też gorzej widać, a
                              można też ostatecznie załonić oczy, jak czynią to dzieci kiedy chcą
                              być "niewidoczne". Ej, Małgosiu, Małgosiu ...
                              • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 19.03.09, 14:40
                                Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                > Kombinujesz mała Gosiu jak przysłowiowy koń pod górę. Twierdziłaś,
                                > że przedmioty materialne istnieją tylko subiektywnie, podobnie jak
                                > Pan Bóg. Teraz żądasz wnikania w ich głąb dla stwierdzenia, że ich
                                > nie widać? A po cóż aż takie kombinacje? W nocy też gorzej widać,
                                a
                                > można też ostatecznie załonić oczy, jak czynią to dzieci kiedy
                                chcą
                                > być "niewidoczne". Ej, Małgosiu, Małgosiu ...

                                Widze, ze zabraklo argumentow:)

                                Chcialam Ci pokazac, ze istnienie czegos zalezy przede wszystkim od
                                perspektywy z jakiej dokonywany jest oglad.

                                • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 23:52
                                  Na jakiej podstawie twierdzisz, że "zabrakł argumentów"? Żeby dodać
                                  sobie animuszu? Przekonać samą siebie o wyższości twoich "dowodów"?
                                  Argumenty, owszem, były, tylko ich nie zrozumiałaś, czego dowodem
                                  fakt, iż powtarzasz uporczywie ten sam błąd logiczny.
                                  Otóż, istnienie w żadnym wypadku nie zależy od tego "z jakiej
                                  perspektywy dokonywany jest ogląd". Od "perspektywy" zależy najwyżej
                                  opinia oglądającego, ale nie samo istnienie. Syndrom "perspektywy"
                                  jest argumentem infalntylnym, bo właśnie dzieci zasłaniając sobie
                                  oczy udają, że ich nie ma.
                                  Dla stwierdzenia istnienia jest wiele zobiektywizowanych metod
                                  poznawczych jak obserwacja, eksperyment, obliczenia, wnioskowanie
                                  logiczne itp.
                                  Niestety, w przypadku Boga jedyną przesłanką jego istnienia jest ...
                                  marzenie człowieka czyli tzw. myślenie życzeniowe. Poza tym
                                  pragnieniem nadziei nie ma żadnych argumentów, ani obserwacyjnych,
                                  ani doświadczalnych, ani obliczeniowych ani logicznych. Można
                                  powiedzieć, że stopień prawdopodobieństwa jest w tym przypadku
                                  niemal identyczny ze stopniem prawdopodobieństwa istnienia zielonych
                                  słoni w czerwoną kratkę, noszących niebieskie majtki.
                                  • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 20.03.09, 10:21
                                    Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                    Świat pełen jest
                                    tajemnic nie odkrytych jeszcze przez człowieka, niemniej Bóg do nich
                                    nie należy.

                                    No to o co Ci Chodzi? Po co zaczynasz w ogole rozmowy na ten temat?

                                    A jezeli chodzi Ci o to, aby wszyscy mysleli tak jak Ty, to tracisz
                                    czas.
                                  • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 20.03.09, 10:35
                                    Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                    Świat pełen jest
                                    tajemnic nie odkrytych jeszcze przez człowieka, niemniej Bóg do nich
                                    nie należy.

                                    Takimi zdaniami sam sobie wystawiasz swiadectwo.

                                    • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 11:57
                                      malgosiagosia napisała:

                                      > Gość portalu: Burlasino napisał(a):
                                      >> Świat pełen jest tajemnic nie odkrytych jeszcze przez człowieka,
                                      niemniej Bóg do nich nie należy.

                                      > Takimi zdaniami sam sobie wystawiasz swiadectwo.

                                      Czy uważasz, że na tak banalnych i nonszalanckich komentarzach
                                      zbudujesz sobie jakąś pozycję?
                                      Twoja aluzja jest pusta, bo nie opiera się na żadnym konkrecie. Ja
                                      dość jednoznacznie wyjaśniłem dlaczego Bóg nie jest żadną tajemnicą,
                                      a tylko pragnieniem, marzeniem człowieka. Nie należy więc cytować
                                      wybiórczo fragmentów cudzej wypowiedzi, bo to żadna metoda polemiki.
                                      Nie zależy mi wcale na tym aby inni myśleli TAK JAK JA, ale skoro
                                      dyskutujemy to mam prawo oczekiwać by mój rozmówca myślał z pewną
                                      elementarną poprawnościa logiczną. Oczywiście, nie ma zakazu
                                      myślenia nielogicznego, nie jest zabronione posiadanie marzeń,
                                      złudzeń, nadziei, bo do tego sprowadza się idea Boga. Bardzo wielu
                                      ludzi znajduje w tych złudzeniach spokój, chęć do życia, cel
                                      istnienia. Tego nie neguję, w tym sensie idea Boga sprawdza się
                                      bardzo dobrze. Od człowieka dorosłego i w pełni sprawnego umysłowo
                                      można jednak wymagać aby kiedy dochodzi do poważenj dyskusji, umiał
                                      przekroczyć ten "Rubikon" myślenia życzeniowego i potrafił odważnie
                                      spojrzeć faktom w oczy!
                                      • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 20.03.09, 12:34
                                        Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                        > Czy uważasz, że na tak banalnych i nonszalanckich komentarzach
                                        > zbudujesz sobie jakąś pozycję?

                                        No przeciez to Ty starasz sie budowac swoja pozycje poprzez bycie
                                        nonszalanckim i w nonszalancki sposob traktowac mnie. Twoje aluzje
                                        sa pelne madrosci i opieraja sie na konkretach. Bardzo konkretnym
                                        konkretem jest kon pod gore, mala gosiunia itp konkrety, ktorych
                                        nie chce mi sie cytowac. Nie umiesz odroznic wymiany argumentow od
                                        wymiany mysli.

                                        Chyba jednak, malgosiugosiu, nie rozumiesz problemu
                                        Pleciesz bzdury aż szkoda "strzępić" palce

                                        • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 20.03.09, 12:55
                                          cos sie wyslalo nie tak, wiec jeszcze raz

                                          Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                          > Czy uważasz, że na tak banalnych i nonszalanckich komentarzach
                                          > zbudujesz sobie jakąś pozycję?> Twoja aluzja jest pusta, bo nie
                                          opiera się na żadnym konkrecie.

                                          No przeciez to Ty starasz sie budowac swoja pozycje poprzez bycie
                                          nonszalanckim i w nonszalancki sposob traktowac mnie. Twoje aluzje
                                          sa pelne madrosci i opieraja sie na konkretach. Bardzo konkretnym
                                          konkretem jest;
                                          - Chyba jednak, malgosiugosiu, nie rozumiesz problemu
                                          - Pleciesz bzdury aż szkoda "strzępić" palce
                                          - Ej, Małgosiu, Małgosiu ...
                                          - Kombinujesz mała Gosiu jak przysłowiowy koń pod górę.

                                          itp konkrety.

                                          Naucz sie dyskutowac z elementarna kultura. Co do elementarnej
                                          logiki, to tez nie masz czym zaimponowac.
                                    • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 12:05
                                      Dodam jeszcze, że właśnie profesor Religa był takim człowiekiem,
                                      który na codzień akceptował obecność religii w zyciu wielu ludzi,
                                      ba, należał nawet do partii politycznych obnoszących się
                                      manifestacyjnie z wiarą w Boga. Wewnętrznie zachował jednak
                                      dyscyplinę poprawnego myślenia, jaka wymagana jest od naukowców, i
                                      nie porzucił jej nawet w obliczu śmierci.
                                      Ja również nie zwalczam bynajmniej ludzi wyznających jakieś religie.
                                      Jeśli jest im z tym dobrze, to niech sobie wierzą ku swemu
                                      zadowoleniu (i na chwałę Pana:). Niemniej sprzeciwiam się tym,
                                      którzy usiłują ten nielogiczny i nieracjonalny sposób myślenia
                                      przedstawiać jako "jedynie słuszną prawdę" i w dodatku narzucać ten
                                      pogląd innym pooprzez prezentowanie go jako czegoś dowiedzionego,
                                      oczywistego i powszechnie obowiązującego.
                                      • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 20.03.09, 13:06
                                        Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                                        > Dodam jeszcze, że właśnie profesor Religa był takim człowiekiem,
                                        > który na codzień akceptował obecność religii w zyciu wielu ludzi,
                                        > ba, należał nawet do partii politycznych obnoszących się
                                        > manifestacyjnie z wiarą w Boga. Wewnętrznie zachował jednak
                                        > dyscyplinę poprawnego myślenia, jaka wymagana jest od naukowców, i
                                        > nie porzucił jej nawet w obliczu śmierci.

                                        Nie wiadomo co naprawde w obliczu smierci myslal, wiec nie juz nie
                                        cuduj.
                                        Nie wiadomo tez, co jest poprawnym mysleniem, wiec sie tak nie
                                        ekscytuj.
                                        Religa nie byl dla mnie moralnym autorytetem.
                                        Dla mnie osobiscie, naukowiec - ateista znaczy mniej wiecej tyle co
                                        naukowiec - katolik. Jeden i drugi kieruje sie swiatopogladem, a
                                        nauka powinna byc otwarta, niezalezna od wszelkich wplywow.
                      • Gość: Gość Re: Religa i smierc ateisty IP: *.stargard.vectranet.pl 16.03.09, 15:01
                        Chyba pojąłem, o co Ci chodzi. Pewnie proton i elektron możesz złapać w rękę, a
                        Boga nie, czyż tak?
          • syjonserca Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 14:10
            rkcb napisał:

            > > baju, baju... skoro tak się podniecasz "udowadnianiem"
            > > wszystkiego, to udowodnij,że szanse są "żadne".
            > > hehe... to co piszesz, to czysta ideologia bez żadnych
            > > racjonalnych podstaw.
            > To ci co głoszą istnienie jakiegoś bytu - nieba, boga itd., itp. - muszą
            > przedstawić dowód na jego istnienie - jeżeli w ogóle potrafią spójnie
            > zdefiniować to, czego istnienie próbują udowodnić. Inaczej to są bajki - takie
            > jak o Czerwonym Kapturku.
            > Uważasz, że niebo istnieje - przedstaw dowód.
            > Nie masz dowodu, a twierdzisz, że istnieje - ośmieszasz się, ale to twój proble
            > m.

            Nie wiem czy się śmiać czy płakać :( chyba jedno i drugie... przekonasz się przyjacielu, przekonamy się kiedyś, kto się ośmieszał... moim zdaniem to Ty masz jakieś problemy wewnętrzne, skoro tak nam wszystkim chcesz wmówić, że Boga nie ma. Będziesz czuł się przez to lepszy? Nie wiem czy zauważyłeś, ale Czerwony Kapturek nie namawiał ludzi do tego, by się miłowali. Skoro nie wierzysz, dlaczego nie uszanujesz tego, że dla wielu ludzi słowa Biblii stanowią motywację do dobrego działania? Doświadczyłeś prawdziwej, głębokiej miłości?? Potrafisz ją spójnie zdefiniować zapewne...
            • lumpior Zegnaj Profesorze. 13.03.09, 14:54
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6378411,Polska_zegna_prof__Relige_w_Warszawie.html
            • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 16:39
              syjonserca napisała:
              > Nie wiem czy się śmiać czy płakać :( chyba jedno i drugie...
              przekonasz się prz
              > yjacielu, przekonamy się kiedyś, kto się ośmieszał... moim zdaniem
              to Ty masz j
              > akieś problemy wewnętrzne, skoro tak nam wszystkim chcesz wmówić,
              że Boga nie m
              > a.

              Ponieważ istnienia Boga nie można w żaden sposób stwierdzić, pogląd,
              że Bóg nie istnieje jest w pełni uzasadniony. Zatem każdy, kto
              twierdzi przeciwnie, "chce wmówić" coś innym. Twój wniosek i zarzut
              wobec rkcb jest błędny logicznie i nieuprawniony.
              • Gość: bruno Re: Religa i smierc ateisty IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 11:33
                Wyobraz sobie ,ze istnieje planeta,gdzie jedyne istoty rozumne ktore
                ja zdominowaly to gatunek przypominajacy weze.I otoz te weze tak jak
                to bywa z tymi ziemskimi, dysponuja jedynie czterema
                zmyslami.Brakuje im sluchu.I otoz pewnego dnia pojawil sie wsrod tej
                spolecznosci osobnik ,ktory USLYSZAL.To znaczy zakomunikowal w
                sposob znany tylko tejze spolecznosci swoje wrazenia czy tez
                odczucia diametralnie nie przystajace do calej reszty wezy.Jak
                myslisz jaka grupa wezy sprobuje naukowo udowodnic ,ze ow oryginal
                realnie przezyl to co przezyl,a jaka grupa przyjmie jego odczucia na
                wiare.Naukowcy nie posiadajac odpowiedniego narzedzia, tzn.zmyslu
                nie beda w stanie jednoznacznie odpowiedziec na to
                pytanie,pozostawiajac kwestie prawdziwosci istnienia SLUCHU wezom
                wierzacym.
                Po co ta opowiastka?
                A no po ty aby dotarlo do Ciebie jak i innych osobnikow homo
                sapiens,ze przekonanie o tym,ze jestesmy wyposazeni w komplet
                zmyslow pozwalajacych nam odbierac wszystkie informacje naplywajace
                z otoczenia MOZE byc mylace i tak naprawde jestesmy nadal
                ograniczeni w calkowitym zrozumieniu otaczajacego nas swiata.
                Pomysl o wezach: nie znaja G-String Bacha,Wesela Figara Mozarta,Hey
                Jude Beatlesow ani tez nie tancza walca czy tango.I wejdz w skore
                czlowieka:ile to wspanialych doznan jestesmy, byc moze,pozbawieni
                brakiem szostego ,siodmego,osmego.....itp.zmyslu.
                Wniosek:Bog jest byc moze bardzo blisko,na wyciagniecie reki,ale go
                niestety nie jestesmy w stanie poznac naszymi zdekompletowanymi
                zmyslami.
                • Gość: Siostra Diesel Re: Religa i smierc ateisty IP: 155.140.122.* 17.03.09, 12:12
                  Dźwięk jest falą, mierzalną i wykrywalną na wiele sposobów. Tzw. bóg z założenia
                  ma być nie wykrywalny zmysłami. Ot, różnica.
                  • Gość: bruno Re: Religa i smierc ateisty IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 21:46
                    Tylko dlatego,ze jako istoty slyszace zastanawiamy sie nad
                    fenomenenem tego zmyslu.Gdyby sluch nie byl nam dany nie byloby
                    powodu aby badac to co jest poza naszym zasiegiem.Spolecznosc
                    skladajaca sie wylacznie z ludzi gluchoniemych nie zastanawialaby
                    sie w sposob racjonalny nad czyms czego empirycznie nie jest w
                    stanie udowodnic.Swoja droga tak sie zastanawiam,jedyny dzwiek jaki
                    wytwarza natura sama z siebie to grzmot w trakcie burzy,szum
                    wiatru,uderzenie fali morza,zejscie lawiny z gor.Swiat bez istot
                    zywych bylby wypelniony praktycznie CISZA.
                  • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 14:07
                    Skoro poruszyłaś temat "niewykrywalności" Boga (zresztą bardzo
                    słusznie), uzasadnionym jest zadanie następujacych pytań:
                    - Dlaczego Bóg uczynił się niewykrywalnym dla człowieka, swojego
                    własnego (celowego) produktu? Czy chciał się pobawić z nim "w kotka
                    i myszkę"? Przecież jako projektant i wytwórca całego "układu" i tak
                    znał z góry wynik swojego "eksperymentu", bo dla "wszechmocnego" nie
                    może być żadnych niespodzianek, wszystko jest zależne od jego woli.
                    - Po co Bóg miałby w ogóle tworzyć człowieka, a nawet tworzyć
                    cokolwiek? Przecież jako wszechmocny (w wszechmoc jest warunkiem
                    koniecznym do stworzenia Wszechświata) nie ma żadnych potrzeb (bo
                    wszystko może). Czyżby więc Bóg był przecherny, kapryśny, a przy tym
                    sadystyczny (zważywszy na los człowieka - klęski, choroby, śmierć)?
                    Oczywiście, admiratorzy idealizmu i kreacjonizmu powiedzą w tym
                    miejscu, że "plan boski" jest nieznany, ale jest to kolejna
                    oczywista bzdura i dalszy ciąg kompletnie nielogicznej koncepcji
                    tworzenia przez wszechmocnego Boga dziwacznych bytów, których
                    istnienie nie ma żadnego obiektywnego sensu i których stopień
                    świadomości (pomimo jej stopniowego rozwoju, co zreszta zaprzecza
                    kracjonizmowi) wyklucza takiego (ewentualnego) sensu poznanie.
                    • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 18.03.09, 16:45
                      Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                      > Skoro poruszyłaś temat "niewykrywalności" Boga (zresztą bardzo
                      > słusznie), uzasadnionym jest zadanie następujacych pytań:
                      > - Dlaczego Bóg uczynił się niewykrywalnym dla człowieka, swojego
                      > własnego (celowego) produktu?

                      Nie wiem czy czlowiek jest celowym "produktem". Moze wszechswiat
                      jest eksperymentem "naukowym".
                      Dlaczego nie jest wykrywalny?
                      Moze zalezy to od naszego nastawienia, podobnie jak w eksperymentach
                      w fizyce kwantowej.

                      Czy chciał się pobawić z nim "w kotka
                      > i myszkę"? Przecież jako projektant i wytwórca całego "układu" i
                      tak
                      > znał z góry wynik swojego "eksperymentu", bo dla "wszechmocnego"
                      nie
                      > może być żadnych niespodzianek, wszystko jest zależne od jego woli.
                      > - Po co Bóg miałby w ogóle tworzyć człowieka, a nawet tworzyć
                      > cokolwiek? Przecież jako wszechmocny (w wszechmoc jest warunkiem
                      > koniecznym do stworzenia Wszechświata) nie ma żadnych potrzeb (bo
                      > wszystko może).

                      Znac wynik eksperymentu to nie to samo co doswiadczyc eksperymentu.
                      Wiesz np. ze O + H2 = H2O, ale doswiadczyc tego "na wlasnej skorze",
                      to troche inna bajka. Wiedziec, ze palenie powoduje raka, to jedna
                      rzecz, a druga - umierac dzien po dniu bez nadziei na wyzdrowienie.

                      Czyżby więc Bóg był przecherny, kapryśny, a przy tym
                      > sadystyczny (zważywszy na los człowieka - klęski, choroby, śmierć)?
                      > Oczywiście, admiratorzy idealizmu i kreacjonizmu powiedzą w tym
                      > miejscu, że "plan boski" jest nieznany, ale jest to kolejna
                      > oczywista bzdura i dalszy ciąg kompletnie nielogicznej koncepcji
                      > tworzenia przez wszechmocnego Boga dziwacznych bytów, których
                      > istnienie nie ma żadnego obiektywnego sensu i których stopień
                      > świadomości (pomimo jej stopniowego rozwoju, co zreszta zaprzecza
                      > kracjonizmowi) wyklucza takiego (ewentualnego) sensu poznanie.

                      Byc moze jest tak, ze Bog zbiera doswiadczenia zycia w materii, by
                      byc nie tylko wszystkowiedzacym, ale tez wszystkodoswidczonym.
                      • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 02:49
                        1. Jeśli człowiek byłby produktem Boga, to tylko celowym, innej
                        możliwości nie ma. Tyle, że celu takiego nie sposób wykoncypować. Co
                        poważnie podważa hipotezę człowieka jako wytworu boskiego.
                        2. Bóg nie może zbierać żadnych doświadczeń, bo gdyby wszystkiego
                        nie wiedział i nie umiał, nie byłby Bogiem tylko jakąś ułomną
                        istotą. Brak doświadczenia czy wiedzy zaprzecza wprost boskości Boga.
                        • opornik4 Re: Religa i smierc ateisty 19.03.09, 04:54
                          Burlasino napisał(a):

                          > 1. Jeśli człowiek byłby produktem Boga, to tylko celowym, innej
                          > możliwości nie ma. Tyle, że celu takiego nie sposób wykoncypować. Co
                          > poważnie podważa hipotezę człowieka jako wytworu boskiego.

                          Mówi głupi w swoim sercu:
                          "Nie ma Boga".
                          Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
                          nikt nie czyni dobrze.
                          2 Pan spogląda z nieba
                          na synów ludzkich,
                          badając, czy jest wśród nich rozumny,
                          który szukałby Boga.
                          3 Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni:
                          nie ma takiego, co dobrze czyni,
                          nie ma ani jednego. (Ps 14, 1-3)


                          8 Nikt bowiem siebie samego nie może wykupić
                          ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu
                          9 - jego życie jest zbyt kosztowne
                          i nie zdarzy się to nigdy -
                          10 by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady.
                          11 [Każdy] bowiem widzi: mędrcy umierają,
                          tak jednakowo ginie głupi i prostak,
                          zostawiając obcym swoje bogactwa.
                          12 Groby są ich domami na wieki,
                          ich mieszkaniem na wszystkie pokolenia,
                          choć imionami swymi nazywali ziemie.
                          13 Bo człowiek nie będzie trwał w dostatku,
                          przyrównany jest do bydląt, które giną.
                          14 Taka jest droga tych, co ufność pokładają w sobie,
                          i [taka] przyszłość miłośników własnej mowy.(Ps 49, 8-14)

                          • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 00:18
                            Czy ten cytowany przez Ciebie bełkot ma stanowić jakiś argument?
                            Ciekawe jaki?
                    • Gość: bruno Re: Religa i smierc ateisty IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 23:30
                      ad rem panie Burlasino:
                      -dla zydow,chrzescijan,muzulmanow Bog jest wykrywalny,gdyby nie
                      byl,nie powstalyby ich religie-chyba proste,aha razem daje to chyba
                      jakies 3 mld wyznawcow,moze lekko przeszacowalem,
                      -Bog dal czlowiekowi swobode decydowania o sobie,nie rozumiem wiec
                      twierdzenia,ze wszystko zalezne jest od woli Najwyzszego,trzeba sie
                      doszkolic w religioznawstwie,zwlaszcza monoteistycznym panie
                      Burlasino,
                      -Bog stworzyl czlowieka kiedy uznal to za stosowne,masz pretensje do
                      Boga w tym zakresie pyszalku? Zwroc uwage,ze czlowiek ma wszystko
                      podane na tacy:drzewa-moze stworzyc z nich papier,piasek-mozemy
                      wypalac szklo,wegiel-mamy energie elektryczna dzieki niemu,ropa
                      naftowa-dzieki niej poruszaja sie samochody itd,itp.,Bog przygotowal
                      czlowiekowi podloze dla jego rozwoju,nie da sie temu zaprzeczyc,
                      -wiedz czlowiecze,ze kazde ludzkie cierpienie ma wymiar jednostkowy
                      a nie ogolny,wszystko ponadto to efekt naszej wyobrazni.Kiedy wiec
                      myslisz o holocauscie,inkwizycji,smierci glodowej na
                      Ukrainie,czarnej ospie,to nigdy nie bierz pod uwage,ze wszystkiego
                      doswiadczylbys naraz.Moglbys byc tylko jednostkowa ofiara
                      wymienionych tragedii.Stalin byl najwiekszym zbrodniarzem w historii
                      ludzkosci,ale bezwiednie wypowiedzial rzecz prawdziwa:smierc
                      jednostki to tragedia,smierc tysiecy,milionow to statystyka
                      -jako marny zuczek nie mozesz autorytatywnie stwierdzic co jest
                      bzdura o co nie jest w boskim planie,logika na pewno jest wazna,ale
                      tyle rzeczy jest pieknych i byc moze wazniejszych na tym swiecie,ze
                      raczej daj sobie spokoj z walkowaniem tej jednej kwestii.Byc moze
                      tak jest,ze w danej kwestii logika jest malo istotna,a wrecz
                      zepchnieta na manowce.

                      • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 02:58
                        > -dla zydow,chrzescijan,muzulmanow Bog jest wykrywalny,gdyby nie
                        > byl,nie powstalyby ich religie-chyba proste,

                        Religie mogą sobie powstawać (i powstają) niezależnie od tego czy
                        Bóg jest "wykrywalny" czy nie. Np. Indianie nie twierdzili, że
                        widzieli Wielkiega Maniutu, a jednak w niego wierzyli i czcili go.
                        Religie sa wyn ikiem zapotrzebowania człowieka na otuchę i nadzieję,
                        a nie wynikiem badań i doświadczenia.

                        > aha razem daje to chyba
                        > jakies 3 mld wyznawcow,moze lekko przeszacowalem,

                        Ilość o niczym nie świadczy. Much jest więcej niż 3 mld, ale nie
                        znaczy to, że należy ich wzorem spożywać odchody, bo taka liczba
                        osobników nie może się mylić. Rozbawiasz mnie swoim argumentem
                        ilościowym.

                        > -Bog dal czlowiekowi swobode decydowania o sobie,nie rozumiem wiec
                        > twierdzenia,ze wszystko zalezne jest od woli Najwyzszego

                        Wielu rzeczy nie rozumiesz. Także tego, że istotą wszechwiedzy jest
                        znajomość tego, co zrobi istota obdarzona tzw. wolną wolą. Wynika to
                        z definicji. Każde inne twierdzenie zaprzecza wszechwiedzy Boga, a
                        ta z kolei jest warunkiem koniecznym boskości.

                        Reszta twoich wywodów może tylko rozbawić, więc ich nie komentuję.
                        Argument o pyszałkowatosci skieruj w swoją stronę. Choć tak do końca
                        nie wiem czy jest to akurat pyszałkowatość czy tylko infantylizm.
          • Gość: rgb Re: Religa i smierc ateisty IP: *.171.107.18.static.crowley.pl 16.03.09, 12:45
            W kwestii braku dowodu a nieistnienie ... ciekawe co by powiedzial człowiek z Cromagnon na ideę internetu ... i jak możnaby przedstawić mu dowód na prawdopodobieństwo że coś takiego jest możliwe ... :) my w próbie zrozumienia istoty Boga jestesmy daleko za neandertalczykiem w kwestii pojmowania procesu klonowania...

            to wyjatkowa zarozumialosc twierdzic ze jezeli czegos nie da sie udowodnic to znaczy ze to nieistnieje ... (vide Leevenhook, Pasteur i bakterie :) )

            rgb
            • Gość: tlenek_wegla Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 08:39
              Dowiedzenie istnienia internetu czlowiekowi pierwotnemu jest nad wyraz proste.
              Mozna mu go pokazac.


              Ogolnie idea polaczenia maszyn kablami nie jest o wiele bardziej skomplikowana
              od idei absolutu.
            • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 14:17
              Niestety, z Panem Bogiem sytuacja jest znacznie gorsza niż z
              internetem czy bakteriami. Jego istnienie nie tylko jest
              nieudowodnione, ale także sprzeczne z elementarną logiką. Kluczowym
              jest tu pytanie o powód tworzenia przez istotę wszechmocną
              czegokolwiek. Zaspokojenie jakiejś potrzeby oraz eksperyment są tu z
              góry wykluczone, gdyż wszechmocny jest również wszechwiedzącym.
              Pozostaje więc tylko kaprys, fanaberia, a te z kolei cechy są raczej
              wykluczone u istoty doskonałej.
              Samo istnienie Wszechświata zaprzecza więc logicznie idei Boga,
              chyba że byłby to osobnik nadzwyczaj "filuterny".
              • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 18.03.09, 17:00
                Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                > Niestety, z Panem Bogiem sytuacja jest znacznie gorsza niż z
                > internetem czy bakteriami. Jego istnienie nie tylko jest
                > nieudowodnione, ale także sprzeczne z elementarną logiką.

                Masz na mysli elementarna logike ludzka?
                Byc moze logika boska jest troche nieco inna. Warto brac to pod
                uwage.


                Kluczowym
                > jest tu pytanie o powód tworzenia przez istotę wszechmocną
                > czegokolwiek. Zaspokojenie jakiejś potrzeby oraz eksperyment są tu
                z
                > góry wykluczone, gdyż wszechmocny jest również wszechwiedzącym.

                Po prostu nie wiemy co jest przyczyna tworzenia, nie wiemy tez co w
                ogole znaczy "wszechwiedzacy". Byc moze w zakresie dla nas
                niewyobrazalnym, Bog wszechwiedzacy nie jest. Trzylatek patrzy na
                Ciebie jak na wszechwiedzaca, ale Ty wszechwiedzaca nie jestes.

                > Pozostaje więc tylko kaprys, fanaberia, a te z kolei cechy są
                raczej
                > wykluczone u istoty doskonałej.
                > Samo istnienie Wszechświata zaprzecza więc logicznie idei Boga,
                > chyba że byłby to osobnik nadzwyczaj "filuterny".

                Nie mozesz wyjsc poza wyobrazenie Boga jako istoty myslacej "po
                ludzku" . Wszyscy popelniaja ten sam blad - wierzacy i ateisci.
                • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 03:13
                  > Masz na mysli elementarna logike ludzka?
                  > Byc moze logika boska jest troche nieco inna. Warto brac to pod
                  > uwage.

                  Nie ma żadnej "logiki boskiej". To, co uprawiasz to sofistyka;
                  przyjmujesz hipotezę istnienia Boga, a następnie wywodzisz z niej
                  jakieś pochodne ("logika boska"), których usiłujesz używać do
                  argumentowania i dowodzenia. Jest to próba objaśniania rzeczy
                  niezrozumiałej jeszcze bardziej niezrozumiałą.

                  > Po prostu nie wiemy co jest przyczyna tworzenia, nie wiemy tez co
                  > w ogole znaczy "wszechwiedzacy".

                  Taaa, ale wiemy, że świat "stworzono". Bzdura! Patrz wyżej!

                  > Nie mozesz wyjsc poza wyobrazenie Boga jako istoty myslacej "po
                  > ludzku" . Wszyscy popelniaja ten sam blad - wierzacy i ateisci.

                  Niestety, dysponujemy tylko ludzkim aparatem poznawczym i nie ma
                  żadnych przesłanek do zakładania, że istnieje jeszcze jakiś inny.
                  Póki się takiej hipotezy co najmniej nie uprawdopodobni, nie można
                  posługiwać się pojęciem istoty myślącej "nie po ludzku", bo w ten
                  sposób automatycznie dopuszczamy do "gry" krasnoludki
                  oraz "zielonych ludzików" i wszelkie inne wytwory fantazji.

                  Podumać i pobajać miła rzecz, ale w dyskusji obowiązują pewne zasady
                  i dyscyplina.
                  • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 19.03.09, 14:30
                    Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                    > Niestety, dysponujemy tylko ludzkim aparatem poznawczym i nie ma
                    > żadnych przesłanek do zakładania, że istnieje jeszcze jakiś inny.

                    Przyznajesz wiec, ze "aparatem ludzkim" nie mozemy zglebic
                    wszystkiego, przede wszystkim byc moze najwazniejszego, ze
                    istnieja "inne aparaty".
                    Dajesz przyklad muchy (w innym poscie) zywiacej sie odchodami. Mucha
                    posiada swoj wlasny aparat poznawczy i nie wglowie jej dysputy w
                    internecie. Jej mozliwosci zbadania rzeczywistosci innej niz jej
                    wlasna, sa zerowe. Gdybys tylko dopuscil na chwile mozliwosc
                    istnienia mozgu ludzkiego, ktory dysponuje wiekszymi mozliowosciami
                    poznawania, niz przecietny ludzki mozg, mialbys szanse zastanowienia
                    sie nad rzeczywistoscia inna niz Twoja wlasna. Ludzie tacy jak Ty,
                    lubia sadzic, ze wszystko co jest, jest takie jak oni widza, a
                    jezeli jest inne, zadaja dowodow.

                    Znasz geniuszy sztuki i mysli ludzkiej? Gdyby np. Michal Aniol w
                    dziecinstwie stracil reke, nigdy nie przekonalibysmy sie, ze jest
                    geniuszem.
                    Mogby nawet mowic, ze gdyby mial dwie rece stworzylby dajmy na to
                    Piete, ale nikt nie bralby jego gadaniny powaznie. Licza sie
                    przeciez fakty i dowody. Zmierzam do tego, ze dowodow na pewne
                    procesy umyslowe i duchowe po prostu nie da sie dostarczyc.
                    Niemozliwe jest nie tylko dlatego, ze sa niematerialne, ale dlatego
                    tez, ze z chwila ich ujawniania one zanikaja. Wszelkie doswiadczenia
                    Boga moga odbyc sie tylko osobiscie, indywidualanie i nie mozan tych
                    doswiadczen przekazac innym. Mozna o nich najwyzej mowic, ale to
                    zazwyczaj jest tylko ubozuchne odzwierciedlenie innej rzeczywistosci.

                    Wiekszosc ludzi intuicyjnie wyczuwa wyzsza rzeczywistosc, ale nigdy
                    jej bezposrednio nie doswiadcza, totez wierza oni w slowa zapisane w
                    ksiegach nie zastanawiajac sie nad nimi zbytnio. W innej sytucji sa
                    ludzie, ktorzy mysla na wlasny rachunek, ich intuicja zagluszana
                    jest przez rozsadek, oni nienawidza czesto swojej intuicji i
                    teskonoty za Bogiem. Zaprzeczanie istnieniu Boga, wysmiewanie jego
                    rzekomych atrybutow, sprawia im przyjemnosc podobna do przyjemnosci
                    jaka sprawia ludziom przy rozwodzie wyzywanie i pomawiania bylego
                    partnera. Sa ateisci obojetni, on nawet nie pomysla o Bogu, ale
                    wiekszosc kieruje sie agresja skierowana przeciwko niemu. Oni chca,
                    zeby Bog istnial, ale ich rozum odrzuca taka mozliwosc. Rozum
                    odrzuca, ale serce teskni. Teskni nie za bibilijnym potworem, nie za
                    Jezusem Chrystusem, ale za wieksza niz nasza ziemska rzeczywistocia,
                    za sprawiedliwoscia, za miloscia i pokojem.

                    Bog dla czlowieka jest tajemnica, ktora odkrywa sie tylko tym,
                    ktorzy chca ja zglebiac. Podobnie jak swiat, ktory odkrywa swoje
                    tajemnice tylko tym, ktorzy chca je poznawac.
                    • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 00:32
                      Nawet ujmująca i miejscami wzruszająca ta "tyrada", niemiej z
                      logicznego punktu widzenia jest to bełkot. Byty realnie obecne
                      wymieszane są z bytami hipotetycznymi, którym przypisujesz zdolność
                      działania i tworzenia, fantazja z rzeczywistością itd itp.
                      Piszesz: "Bóg dla człowieka jest tajemnicą" czym znowu czynisz
                      nieuprawnione założenie istnienia takiego bytu. Świat pełen jest
                      tajemnic nie odkrytych jeszcze przez człowieka, niemniej Bóg do nich
                      nie należy. Należy on do kategorii marzeń, snów i tęsknot, baśni,
                      legend i pragnień. Tajemnicą jest natomiast skąd wątroba wie jak
                      należy rozkładać tłuszcze w organizmie i umożliwiać zamianę materii
                      w energię.
        • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 11:49
          Ech, ty biedaczku. Nie dowodzi się nieistnienia czegoś, bo to z
          zasady jest niemożliwe (dowiedź np. nieistnienia krasnoludków),
          udowodnić można tylko istnienie. To na twierdzącym o istnieniu duszy
          i nieba spoczywa obowiązek udowodnienia tego istnienia (i zarazem
          szans na tzw. zbawienie), a nie odwrotnie!
      • syjonserca Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 14:02
        "Żałosnym jest fakt, że ktoś nie wstydzi się publicznie głosić wiary w bajki na potwierdzenie których nie ma żadnego dowodu."

        -> a wiesz co to jest wiara?? gdyby na wiarę był dowód... nie byłoby wiary, bo wiara to pewność BEZ DOWODU.

        Nie potrzebuję Twojego współczucia... Jeżeli koniecznie chcesz płakać, to nad sobą. Chrystus umierał na krzyżu... zwyciężył. Bogu dzięki, że nie mogę Ci niczego udowodnić... gdyby tak było... jaką wartość miałaby wiara?
      • Gość: Wojtek Re: Religa i smierc ateisty IP: *.128.44.3.static.crowley.pl 16.03.09, 12:53
        Facio gó... jesz i gó... wiesz...
    • black-emissary Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 13:57
      Poza ostatnim akapitem bardzo dobry tekst.
    • facet123 Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 15:15
      Swoją drogą, nie rozumiem dlaczego ateista miałby bać się śmierci
      bardziej niż osoby wierzące. Z punktu widzenia ludzkiego poznania
      smierć to koniec wszelkiego postrzegania, zatem jest to coś
      neutralnego, w żadnen sposób nie niosącego żadnych negatywnych
      odczuć, ponieważ jest to koniec wszelkich odczuć.
      To wierzący powinni czuć się mniej komfortowo ponieważ rzekomo czeka
      ich segregacja na podstawie bilansu przestrzegania absurdalnych
      reguł wiary na tych którzy pójdą do piekła (niezbyt przyjemnie
      opisywanego przed kościelnych "mędrców") lub nieba, które opisywane
      jest mniej obrazowo, ale kraina wiecznej szcześliwości w której
      wszyscy mają się kochać i jednoczyć sugeruje albo utopię w stylu
      Orwellowskim, albo obcięcie każdej duszyczce tego fragmentu która
      czyniła ją człowiekiem - w takim kontekście zastanawiać się można
      który z opisywanych miejsc jest nagrodą, a które karą, bo ja nie
      wiem gdzie wolałbym trafić - chyba nigdzie.
      Pojęcie "Cywilizacja śmierci" używane chętnie przez ideologów
      kościoła o wiele lepiej pasuje do opisu ideologii religii właśnie.
      Kult śmierci to coś w czym religie (zwłaszcza katolicyzm)
      specjalisują się od dawna. Celebrowanie śmierci i podporządkowywanie
      życia wiernych rzekomemu życiu które ma nastąpic po ziemskiej
      śmierci, to przecież nic innego jak czynienie ze śmierci celu ku
      lepszemu, niebiańskemu życiu. Cywilizacja śmierci to cywilizacja
      religii właśnie.
      • a.giotto Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 23:46
        facet123 napisał:


        > To wierzący powinni czuć się mniej komfortowo ponieważ rzekomo czeka
        > ich segregacja na podstawie bilansu przestrzegania absurdalnych
        > reguł wiary na tych którzy pójdą do piekła (niezbyt przyjemnie
        > opisywanego przed kościelnych "mędrców") lub nieba, które

        facet, twoje pojęcie o religii jest na poziomie 7-latka.
        • lumpior Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 00:00
          Profesor pokazal i wskazal jak sie umiera godnie,naturalnie,a
          szczegolnie ODWAZNIE,z honorem.Smierc to nie spektakl,pokaz
          meczennictwa i wyznania,blagan i lamentow.To zwykle wydarzenie,
          zjawisko fizyczne,biologiczne a nawet fizyczne.Zyl,pracowal odwaznie
          i tak zmarl.Pozostawil wiele osiagniec naukowych,medycznych,tworzyl
          nowa medycyne,sposoby leczenia i ulge w cierpieniu.Nie tworzyl
          mitow,cudow,zapewnien ozdrowienczych.Byl ateista,czyli
          realista,godnym zaufania bo mial wiedze ziemska a nie kosmiczna.
        • facet123 Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 08:10
          Moja wiedza o religii przekracza znacznie średnią wiedzę osób
          wierzacych. A to, że mogą ci się nie podobać ci się moje wnioski to
          inna sprawa.
        • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:20
          a.giotto napisał:
          > facet, twoje pojęcie o religii jest na poziomie 7-latka.

          Taaa, za to twoja odpowiedż jest na poziomie Einsteina. Śmiechu
          warte!
    • benek231 Przy calym szacunku... 09.03.09, 16:28
      Ateizm na prywatny uzytek, przy jednoczesnym przesiaknieciu katolicka ideologia
      nie tylko smieszny jest dla mnie lecz wrecz zalosny. To taki ateizm na pokaz -
      dla pobrylowanie sobie w towarzystwie w charakterze oryginala. Oczywiscie nie
      mialbym nic przeciwko takiej postawie gdyby miala ona miejsce w "nieco" innym
      kraju a nie w sklerykalizowanej Polsce, nie w polskim panstwie wyznaniowym.
      Manifestowaniem siebie w szatkach "dobrego ateisty" potwierdzal byl Religa
      klerykalny system oraz jego katolicka ideologie jako nie budzace zastrzezen.

      Bezsprzecznie zachowujac sie jak na ateiste przystalo zostalby Religa bardzo
      predko zagryziony i do zaszczytow nie doszedl - z czego z cala pewnoscia zdawal
      on sobie sprawe.



      • Gość: sakreble Re: Przy calym szacunku... IP: *.plantpath.wisc.edu 09.03.09, 16:39
        Przy calym szacunku - gdyby Relidze zalezalo na latwym poklasku, nie
        zwiazalby sie z PiSem ale z SLD, PO, albo UW.
        • piwi77 Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 16:41
          Jeżeli mniej mu zależało na poklasku, a bardziej na uczestnictwie w
          realnej władzy to wybór PiSu był właśnie najodpowiedniejszy.
        • Gość: Burlasino Re: Przy calym szacunku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:32
          Nie masz, niestety, Kolego (Koleżanko?) dostatecznej wiedzy o
          działalności politycznej Religi. W tej dziedzinie profesor był
          elastyczny jak mało kto. Po raz pierwszy na arenie politycznej
          pojawił się z czerwoną kokardką w klapie marynarki w pierwszym
          szeregu pochodu pierwszomajowego, obok Wojciecha Jaruzelskiego,
          bodajże w roku 1988. Po "rewolucji" 1989 r. przystąpił do
          Wałęsowskiego bloku BBWR, a następnie, po rozpadzie tegoż,
          współzakładał partię Centrum. Po nieudanym eksperymencie został
          przywódcą równie efemerydalnego ugrupowania Liberałowie, które
          szybciutko poddał fuzji ze Stronnictwem Konserwatwno-Ludowym. To
          statnie zresztą również nie odegrało żadnej politycznej roli i
          Religa wylądował gdzie na "obrzeżach" AWS-u, a następnie "oscylował"
          pomiędzy PO i PiS-em, popierając w kampanii precydenckiej Tuska, ale
          po zwycięstwie PiS-u przyjmując posadę ministra od Jarosława
          Kaczyńskiego. Był więc wyjątkowo aktywnym "turystą politycznym", co
          mozna rozmaicie tłumaczyć (np. chęcią czynienia dobrze medycynie pod
          każdym sztandarem), ale nie można mówić o wierności przekonaniom
          politycznym. Cóż, nikt nie jest doskonały ....
      • black-emissary Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 18:52
        benek231 napisał:
        > Ateizm na prywatny uzytek, przy jednoczesnym przesiaknieciu katolicka ideologia
        > nie tylko smieszny jest dla mnie lecz wrecz zalosny.

        Nie "przesiąknięciu katolicką ideologią", a własnymi przekonaniami częściowo
        pokrywającymi się z ideologią katolicką.
        Śmieszne, wręcz żałosne, jest dla mnie ustawianie wszystkiego i wszystkich po
        dwóch stronach barykady.
        • benek231 Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 19:48
          black-emissary napisała:

          > benek231 napisał:
          > > Ateizm na prywatny uzytek, przy jednoczesnym przesiaknieciu katolicka
          ideologia nie tylko smieszny jest dla mnie lecz wrecz zalosny.
          >
          > Nie "przesiąknięciu katolicką ideologią", a własnymi przekonaniami częściowo
          pokrywającymi się z ideologią katolicką.
          Śmieszne, wręcz żałosne, jest dla mnie ustawianie wszystkiego i wszystkich po
          dwóch stronach barykady.

          ===
          Ja nie jestem z tych co ustawiaja; jedynie opisuje gdzie dany ktos ustawil sie sam.

          "Dobry ateista" to taki ateista na swoj prywatny uzytek, ktory jednoczesnie nie
          tylko nie jest antyklerykalem (czego nalezaloby oczekiwac od ateisty w
          sklerykalizowanej polsce) ale wrecz prezentuje kluczowe poglady koscielne jako
          swoje wlasne. I to wlasnie byl Religa - ateista konfesyjny.

          Podobnym byl Michnik: ateista ktory za przyslowiowa miske soczewicy
          przehandlowal demokracje na rzecz panstwa wyznaniowego. Co mi zatem po ateizmie
          jednego i drugiego. Oni nie powinni byli probowac wychylac sie ze swym ateizmem.

          Przez kilka lat obrzucano mnie na tych forach wszelkimi mozliwymi
          nieczystosciami albowiem zupelnie nie pasowalem do, i nie pozwalalam na
          wciskanie mnie w ubranko "dobrego ateisty" jakie skroili mi ww panowie. Oni sami
          ustawili sie zatem po stronie szkodzacej ateistom i antyklerykalom - jako
          "ateisci dobrzy", przez co akceptowani przez kk i reszte wiernych. Na tych
          forach podobnych "ateistow" odnotowalem dziesiatki - afiszujacych sie jako
          ateisci lub agnostycy, ktorzy... we szystkim zgadzaja sie z zaleceniami kk.
          • black-emissary Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 20:03
            Odzierasz ateizm z wszystkiego, co w nim cenne. Przede wszystkim z wolności
            wyboru. Ateista NIC nie musi. Może być antyklerykałem, a może nie być. Może
            krytykować religijne wartości, a może je podzielać dochodząc do nich inną drogą.

            To religijni MUSZĄ.
            • benek231 Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 21:37
              black-emissary napisała:

              > Odzierasz ateizm z wszystkiego, co w nim cenne. Przede wszystkim z wolności
              wyboru. Ateista NIC nie musi. Może być antyklerykałem, a może nie być. Może
              krytykować religijne wartości, a może je podzielać dochodząc do nich inną drogą.
              >
              > To religijni MUSZĄ.

              ====
              Mysle, ze sie zapedzilas z tym "musi" - nigdzie nie napisalem tego, ze "musi".
              Napisalem, ze oczekiwalbym od niego konkretnych postaw i zachowan - postaw
              licujacych z ateistycznym swiatopogladem. Dla mnie ateista moze ksiedza pod
              lokiec na procesji trzymac - to kwestia jego wyboru :O)), do ktorego mnie nic
              zgola. Niemniej moge jedynie splunac na widok takiego ateisty w panstwie
              wyznaniowym - i to jest moj wybor.

              Ateizm to konkretny przemyslany wybor. Do tego dochodzi sie droga przemyslen,
              analiz, rozwazan - to jest przemyslany swiatopoglad a nie wpojony droga
              indoktrynacji. Od osoby przywiazanej do tego swiatopogladu oczekiwalbym wiec
              rownie przemyslanych postaw ktore, spodziealbym sie, wspolbrzmiec beda ze
              swiatopogladem. Ateista otoz, nie bedzie popieral religii w szkolach, panstwa
              wyznaniowego, konkordatu, a w swerze obyczajwej powstrzyma sie choc przed
              popieraniem koscielnych zakazow i nakazow - nawet gdy zbiezne sa z jego
              pogladami. Ateistyczny swiatopoglad w Polsce do czegos zobowiazuje. W takiej
              Anglii, ateista moze sobie pozwolic na komfort ateizmu "czysto akademickiego" -
              moze sobie negowac Boga, i podobnie przelewac z pustego w prozne. W Polsce
              ateista ktory nie jest jednoczesnie antyklerykalem jest po prostu zalosny. Z
              wyboru.
              • black-emissary Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 21:49
                Obawiam się, że mamy kompletnie odmienne wizje ateizmu.
                Po pierwsze absolutnie nie rozróżniam ateizmu w zależności od kraju.
                Po drugie nie uważam ateizmu za światopogląd.
                • benek231 Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 22:51
                  black-emissary napisała:

                  > Obawiam się, że mamy kompletnie odmienne wizje ateizmu.
                  > Po pierwsze absolutnie nie rozróżniam ateizmu w zależności od kraju.
                  > Po drugie nie uważam ateizmu za światopogląd.
                  ====
                  A co uwazasz za swiatopoglad?

                  Ad1) ja nie roznicowalem w zaleznosci od kraju lecz w zaleznosci od moich
                  oczekiwan. I tak w demokratycznej i neutralnej idologicznie Anglii ateista moze
                  sobie pozwolic na idealizowanie swego ateizmu oraz dzielenie Boga na czworo,
                  podczas gdy w Polsce oczekiwalbym od niego zajecie sie sklerykalizowanym
                  panstwem wyznaniowym w pierwszej kolenosci. Na sobie z muzom, byc moze,
                  przyjdzie czas pozniej.

                  Oczekiwania sa zmienne takze w zaleznosci od okolicznosci. I tak, za komuny
                  sprzyjalem kk, gdyz stanowil on bastion oporu przeciw systemowi.
                  Inni ateisci popierali w tamtym czasie ustroj (nie wiesz przypadkiem jak bylo z
                  Religa?) Aktualnie to kk i religia ustanowily panstwo wyznaniow w miejsce
                  oczekiwanej liberalnej demokracji. Stworzyly warunki wrogie ateiscie, a wiec ten
                  winien zwalczac wrogi sobie system wraz z jego ideologami. Nie musi, ale tego
                  bym od ateisty polskiego oczekiwal.


                  • black-emissary Re: Przy calym szacunku... 09.03.09, 23:25
                    To Ty nie ateista, a antypaństwowiec :p.

                    Ateista to - w wielkim skrócie - człowiek nie uznający istnienia żadnej istoty
                    zasługującej na miano boga.
                    I na tym się sprawa kończy.

                    Z wiary w Boga czy bogów można wyciągać wszelakie przekonania o świecie nazywane
                    światopoglądem.
                    Z niewiary ciężko.
                    • benek231 Re: Przy calym szacunku... 10.03.09, 00:39
                      black-emissary napisała:

                      > To Ty nie ateista, a antypaństwowiec :p.

                      jedno i drugie :), z tym, ze antypanstwowiec jedynie w przypadku panstwa
                      wyznaniowego.

                      ==
                      >
                      > Ateista to - w wielkim skrócie - człowiek nie uznający istnienia żadnej istoty
                      zasługującej na miano boga.
                      > I na tym się sprawa kończy.
                      =
                      A moze dopiego zaczyna sie :) Bo na przyklad jednostka taka dobiera sobie
                      przyjaciol o podobnych pogladach, predzej niz teista sklonna bedzie do
                      zakwestionowania "niepodwazalnych autorytetow", raczej przeciwna bedzie
                      konkordatowi i utrzymywaniu kk przez podatnika...
                      Jak widzisz ateizm laczy sie z szeregiem konsekwencji. Takze swiatopogladunie
                      bedzie mial ateista takiego jak katolik - raczej opowie sie za racjonalizmem cy
                      materializmem anizeli za tzw. "spolecznmi naukami JP2".

                      =
                      >
                      > Z wiary w Boga czy bogów można wyciągać wszelakie przekonania o świecie
                      nazywane światopoglądem.
                      > Z niewiary ciężko.

                      Mysle , ze na to pytanie odpowiedzialem powyzej :)
                      • black-emissary Re: Przy calym szacunku... 10.03.09, 20:56
                        benek231 napisał:
                        > A moze dopiego zaczyna sie :) Bo na przyklad jednostka taka dobiera sobie
                        > przyjaciol o podobnych pogladach, predzej niz teista sklonna bedzie do
                        > zakwestionowania "niepodwazalnych autorytetow", raczej przeciwna bedzie
                        > konkordatowi i utrzymywaniu kk przez podatnika...
                        > Jak widzisz ateizm laczy sie z szeregiem konsekwencji. Takze swiatopogladunie
                        > bedzie mial ateista takiego jak katolik - raczej opowie sie za racjonalizmem cy
                        > materializmem anizeli za tzw. "spolecznmi naukami JP2".

                        Nie zgodzę się. To nie ateista będzie przeciwny konkordatowi czy utrzymywaniu KK
                        przez podatnika, ale teista (też nie każdy) będzie im przychylny.
                        • benek231 Re: Przy calym szacunku... 11.03.09, 02:47
                          black-emissary napisała:

                          >
                          > Nie zgodzę się. To nie ateista będzie przeciwny konkordatowi czy utrzymywaniu
                          KK przez podatnika, ale teista (też nie każdy) będzie im przychylny.

                          ===
                          Zwroc uwage na slowo "raczej" w mej wczesniejszej wypowiedzi :) Generalnie,
                          zatem' ateista jednak bedzie przeciwko konkordatowi i utrzymywaniu tej bandy
                          nygusow przez podatnika. Niby dlaczego mialby mu podobac sie ten bandytyzm.
                          Twierdze powyzsze w oparciu o przyklad wlasny oraz znajomosc kilkudziesieciu
                          podobnych mi osobnikow. jako ateista Religa byl tu wyjatkowym wyjatkiem :)
                          Powyzsze oznacza tez, ze my na ten temat rozmawiamy - ze glosimy odnosne poglady.

                          Sprawy maja sie nieco inaczej w przypadku katolikow. Ci, jesli juz maja podobne
                          stanowisko odnosnie konkordatu i utrzymywania kleru to staraja sie nie wychodzic
                          z nim na zewnatrz. Prywatnie przyzna taki racje, gdyz oplacanie kleru przez
                          podatnika oslabia (badz uniemozliwia) kontrole kleru przez parafian (aktualnie
                          kler olewa parafianina gdyz materiualnie nie zalezy od niego). Gdy jednakze
                          trafia sie okazja zajecia oficjalnego stanowiska - parafianin milczy (choc po
                          cichu ma zdanie podobne do mojego). I taki wlasnie byl Religa - choc nie
                          parafianin :O))


              • kolter_one Re: Przy calym szacunku... 10.03.09, 11:28
                benek231 napisał:
                W Polsce
                > ateista ktory nie jest jednoczesnie antyklerykalem jest po prostu zalosny. Z
                > wyboru.

                Benek jaką wódkę pijesz ? już lecę po skrzynkę :))
              • opornik4 Re: Przy calym szacunku... 13.03.09, 21:53
                benek231 napisał:
                > Ateizm to konkretny przemyslany wybor. Do tego dochodzi sie droga
                przemyslen,
                > analiz, rozwazan - to jest przemyslany swiatopoglad a nie wpojony
                droga
                > indoktrynacji. Od osoby przywiazanej do tego swiatopogladu
                oczekiwalbym wiec
                > rownie przemyslanych postaw ktore, spodziealbym sie, wspolbrzmiec
                beda ze
                > swiatopogladem. Ateista otoz, nie bedzie popieral religii w
                szkolach, panstwa
                > wyznaniowego, konkordatu, a w swerze obyczajwej powstrzyma sie
                choc przed
                > popieraniem koscielnych zakazow i nakazow - nawet gdy zbiezne sa z
                jego
                > pogladami. Ateistyczny swiatopoglad w Polsce do czegos
                zobowiazuje.

                Jakże podobnym jest poniższy tekst do Twoich poglądów.

                Władze sowieckie liczyły, że w dekadzie lat trzydziestych
                ostatecznie doprowadzą do upadku i zaniknięcia religii na całym
                obszarze ZSRR. W pięcioletnim planie uprzemysłowienia kraju z 1930
                roku zapowiadano: „(...) „ostateczne rozwiązanie” otumanienia
                religijnego mas i bezwzględną walkę z wszelkimi religiami w
                najszerszym znaczeniu tego słowa (...)”. 5 maja 1932 roku
                ogłoszono „pięciolatkę antyreligijną”, zapowiadając jako
                najważniejsze planowe zadanie to ,iż: „Do dnia 1 maja 1937 roku na
                całym terytorium ZSRR nie powinno pozostać ani jednego domu modlitwy
                i samo pojęcie Boga winno zostać przekreślone jako przeżytek
                średniowiecza; jako instrument ucisku mas robotniczych”.
                W „Bezbożniku” ze stycznia 1935 pyszniono się: „ZSRR jest pierwszym
                krajem w historii, który ogłosił nieubłaganą walkę z religią”.

                Bolszewickie hasło: „Precz z miłością bliźniego!”

                Bolszewicy byli konsekwentni w deptaniu wszelkich podstawowych
                standardów cywilizacji zachodniej, odgrywając pod tym względem iście
                prekursorską rolę w stosunku do nazizmu. Całkowicie zrywali z
                utrwalonym w cywilizacji zachodniej, pod wpływem chrześcijaństwa,
                negatywnym stosunkiem do wszelkich przejawów manifestowania
                fanatycznej nienawiści do innych ludzi. W Związku Sowieckim taka
                nienawiść, w szczególności do wrogów klasowych była na każdym kroku
                eksponowana jako wzór działalności dla całego społeczeństwa. Stąd
                wywodziły się tak szokujące hasła bolszewickie jak: „Precz z
                miłością bliźniego! Nam nade wszystko potrzebna jest nienawiść”. W
                piśmie młodych komunistów „Prawda Komsomołu” z 1929 roku (nr 28)
                stwierdzono, że jest rzeczą konieczną „(...) uzbroić się w dynamit
                nienawiści klasowej i walczyć wszystkimi środkami przeciwko
                dobroduszności w walce antyreligijnej”.
                • kolter_one Re: Przy calym szacunku... 13.03.09, 21:56
                  opornik4 napisała:

                  > Bolszewickie hasło: „Precz z miłością bliźniego!”

                  Na pewno zerżnęli je z jakiejś katolickiej doktryny ::))))
                  • opornik4 Re: Przy calym szacunku... 14.03.09, 01:23
                    kolter_one napisał:

                    > opornik4 napisała:
                    >
                    > > Bolszewickie hasło: „Precz z miłością bliźniego!”
                    >
                    > Na pewno zerżnęli je z jakiejś katolickiej doktryny ::))))

                    Katolicka doktryna nigdy nie glosiła haseł nienawiści.
                    Nawet gdy na stos skazywano - czyniono to z milości do grzesznika,
                    tylko dlatego, aby jego dusze ocalić.:)))
                    • kolter_one Re: Przy calym szacunku... 14.03.09, 14:19
                      opornik4 napisała:
                      > Katolicka doktryna nigdy nie glosiła haseł nienawiści.
                      > Nawet gdy na stos skazywano - czyniono to z milości do grzesznika,
                      > tylko dlatego, aby jego dusze ocalić.:)))

                      To kato kaci nie znali tych słów ;Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie
                      sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie
                      należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój
                      cierpi głód - nakarm go. (Rz 12,19)

                      No ale czego się spodziewać po patologicznych mordercach w sukienkach ?.
            • kolter_one Re: Przy calym szacunku... 10.03.09, 11:25
              black-emissary napisała:

              > Odzierasz ateizm z wszystkiego, co w nim cenne. Przede wszystkim z wolności
              > wyboru. Ateista NIC nie musi. Może być antyklerykałem, a może nie być. Może
              > krytykować religijne wartości, a może je podzielać dochodząc do nich inną drogą
              > .
              >
              > To religijni MUSZĄ.

              W Polsce ateista który nim jest naprawdę musi tez być antyklerykałem ,bo zmusza
              do tego samo życie pełne kościoła w koło i jego kundelków
      • opornik4 Re: Przy calym szacunku... 13.03.09, 19:20
        benek231 napisał:
        > Ateizm na prywatny uzytek, przy jednoczesnym przesiaknieciu
        katolicka ideologia
        > nie tylko smieszny jest dla mnie lecz wrecz zalosny.

        Czyli nie bierzesz pod uwage, że ateista może wyznawac etyczne
        wartości?
        Prof.Religa nie był przesiąkniety katolicka (chrześcijańska)
        ideologia. On, po prostu zachował prawe sumienie.
        Czyli mowiąc zrozumiałym językiem - szanował każde życie, nie dał
        sobie mózgu zlasować lewacka ideologią.
        Właśnie będąc lekarzem z powołania, nie dla kasy - w swoich
        poglądach nade wszystko kierował sie Przysięgą Hipokratesa.
        • kolter_one Re: Przy calym szacunku... 13.03.09, 21:36
          opornik4 napisała:

          > Czyli mowiąc zrozumiałym językiem - szanował każde życie, nie dał
          > sobie mózgu zlasować lewacka ideologią.

          Ciołku tylko mi nie pisz ze kościelni Inkwizytorzy byli z SLD ?
        • Gość: Burlasino Re: Przy calym szacunku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 11:59
          Wartości etyczne nie są przypisane do żadnej ideologii. Wartości
          etyczne i moralne, takie jak np. szacunek i miłość do rodziców,
          potępienie dla zabijania, kłamstwa czy kradzieży, wrażliwość na
          dobro, piękno itd. istniały odwiecznie (choć w różnych kulturach z
          róznym "naciskiem" na poszczególne wartości) i nie są
          bynajmniej "wynalzakiem" chrześcijaństwa, jak często usiłuje się
          sugerować lansując pojęcie tzw. wartości chrzescijańskich.
          Chrześcijaństwo, do istniejacych wczesniej wartości dołożyło tylko
          trzy "przykazania" mówiące o Bogu i to jest cały faktyczny "wkład"
          chrześcijaństwa w moralny i etyczny dorobek ludzkości. Przy czym
          słowo "wkład" należy obowiązkowo pisać w cudzysłowie, bowiem to
          własnie dopiero od pojawienia się chrzescijaństwa i jego Boga
          zaczęły się nieznane wczesniej wojny religijne i masowe mordowanie
          się nawzajem wyznawców konkurencyjnych religii.
    • arek103 Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie... 09.03.09, 18:31
      lumpior napisał:

      > Odwaga w gloszeniu swiatopogladu i brak strachu w procesie umierania
      > To co zrobil dla pacjetow sie liczy,nie prosil o bezwzgledna
      > terapie,podtrzymywanie "sztucznego" zycia.Profesorze byles wielki i
      > to do ostatniego oddechu.Godnie umrzec to umrzec bez strachu,leku.
      > www.dziennik.pl/opinie/article336713/Ateista_ktorego_szanowali_wierzacy.html

      Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie... - za to go nie szanuje. Co to
      za lekarz, ktory pali papierosy? Jaki on daje przyklad?
      • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: 84.234.4.* 09.03.09, 22:47
        Koniecznie zatem trzeba wprowadzic zakaz palenia papierochow przez lekarzy. Jak ktos chce palic to nie moze byc lekarzem. A gdy sie chce byc lekarzem to papierochow palic nie wolno.
        I pewnie Religa zylby o wiele dluzej
        • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 10.03.09, 11:23
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > Koniecznie zatem trzeba wprowadzic zakaz palenia papierochow przez lekarzy. Jak
          > ktos chce palic to nie moze byc lekarzem. A gdy sie chce byc lekarzem to papie
          > rochow palic nie wolno.
          > I pewnie Religa zylby o wiele dluzej

          W Anglii od dawna kardiochirurdzy odmawiają pomocy medycznej palaczowi .
          • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: 84.234.4.* 10.03.09, 12:45
            A armia Zjednoczonego Krolestwa zabrania palic papierochow w czasie sluzby wartowniczej, bo zar papierosa w nocy jest widoczny i IRA ma latwiejszy cel.
            • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 10.03.09, 12:51
              Gość portalu: lol napisał(a):

              > A armia Zjednoczonego Krolestwa zabrania palic papierochow w czasie sluzby wart
              > owniczej, bo zar papierosa w nocy jest widoczny i IRA ma latwiejszy cel.

              Wiesz ze mis Koralgol to jest cham ?
              • lumpior Swiecki charakter pozegnania Prof.Religi. 10.03.09, 12:58
                Taka uroczystosc odbedzie sie w piatek /cmentarz wojskowy W-wa/.
                Taka byla Jego wola i rodziny,czyli zasady do konca.
                • malgosiagosia Re: Swiecki charakter pozegnania Prof.Religi. 10.03.09, 13:03
                  lumpior napisał:

                  > Taka uroczystosc odbedzie sie w piatek /cmentarz wojskowy W-wa/.
                  > Taka byla Jego wola i rodziny,czyli zasady do konca.

                  Czym tu sie podniecac?
                  Zasadami? Chrzescijanie tez maja zasady - do konca:)

                  • Gość: Burlasino Re: Swiecki charakter pozegnania Prof.Religi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:45
                    Chrześcijańskie "zasady" wynikają wprost z lęku przed śmiercią i
                    nicością, kurczowe trzymanie się więc do końca nadziei na "życie
                    wieczne" nie jest niczym niezwykłym, a raczej oczywistym.
                    Konsekwentny ateizm w obliczu śmierci wymaga natomiast odwagi i
                    niezwykłego hartu. Rzeczywiście, nie ma się czym tu podniecać, ale
                    trzeba to uczciwie dostrzec i przyznać.
              • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: 84.234.4.* 10.03.09, 13:06
                A co? Masz pol literka?

                kolter_one napisał:
                > Wiesz ze mis Koralgol to jest cham ?
                • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 10.03.09, 14:33
                  Gość portalu: lol napisał(a):

                  > A co? Masz pol literka?
                  >
                  > kolter_one napisał:
                  > > Wiesz ze mis Koralgol to jest cham ?

                  Nie ja, ale twój kolega Koralgol.
                  • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: *.nj.pl 10.03.09, 18:00
                    Kotlet - to, ze sie poglaskales z moim bratem nie znaczy, ze jestesmy kumplami.
                    wiec sobie nie slodz alkoholiku jeden ŁP

                    kolter_one napisał:
                    > Nie ja, ale twój kolega Koralgol.
                    • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 11.03.09, 20:30
                      Gość portalu: lol napisał(a):

                      > Kotlet - to, ze sie poglaskales z moim bratem nie znaczy, ze jestesmy kumplami.
                      > wiec sobie nie slodz alkoholiku jeden ŁP

                      Lolek jak mu powiem to ci dupę skopie::(((
                      • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: *.netis.net.pl 12.03.09, 09:39
                        kto komu?
                        :)
          • opornik4 Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 13.03.09, 19:32
            kolter_one napisał:
            > W Anglii od dawna kardiochirurdzy odmawiają pomocy medycznej
            palaczowi .

            TYLKO w przypadku "państwowego" ubezpieczenia, po prostu chodzi o
            kasę.
            Tam też, osoby powyżej 65 roku życia, nie są poddawane
            skomplikowanym (drogim) procedurom medycznym.
            Jak ktoś sobie PRYWATNIE zapłaci, beda go operować nawet wtedy,
            gdy kopci 5 p./dz.
            • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 13.03.09, 21:38
              opornik4 napisała:

              > TYLKO w przypadku "państwowego" ubezpieczenia, po prostu chodzi o
              > kasę.
              > Tam też, osoby powyżej 65 roku życia, nie są poddawane
              > skomplikowanym (drogim) procedurom medycznym.

              Każdy palacz tak ma .
              • opornik4 Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 13.03.09, 21:49
                kolter_one napisał:
                > > TYLKO w przypadku "państwowego" ubezpieczenia, po prostu chodzi o
                > > kasę.
                > > Tam też, osoby powyżej 65 roku życia, nie są poddawane
                > > skomplikowanym (drogim) procedurom medycznym.
                >
                > Każdy palacz tak ma .

                Jeszcze raz powtarzam.
                Chodzi o oszczędność.
                W Anglii czeka się w kolejce na operację podobnie jak w Polsce,
                a może nawet jest jeszcze gorzej.
                Jak by nie było - w Polsce operuja ludzi powyżej 65 roku życia.
                Natomiast jak masz pieniądze w Anglii, to Cię będą leczyć -
                prywatnie.
                Co ciekawe, jeśli chodzi o aborcję - to można być nałogową palaczką;
                wtedy ten nałóg nie stanowi przeszkody.
                • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 13.03.09, 21:54
                  opornik4 napisała:,

                  > Jeszcze raz powtarzam.
                  > Chodzi o oszczędność.

                  Jeszcze raz powtarzam , palisz to sam siebie zabijasz to won nam ze stołu .
                  • opornik4 Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 14.03.09, 01:20
                    kolter_one napisał:

                    > opornik4 napisała:,
                    >
                    > > Jeszcze raz powtarzam.
                    > > Chodzi o oszczędność.
                    >
                    > Jeszcze raz powtarzam , palisz to sam siebie zabijasz to won nam
                    ze stołu .

                    A ja mąwię, że glupi jesteś.
                    Ludzie palą i żyją do 90, nie palą i też mogą (choćby na raka)
                    umrzeć.
                    Teraz właśnie obcięto noge do pachwiny, mojej dobrej znajomej.
                    Nigdy nie paliła, nie przebywała też między palącymi.
                    • kolter_one Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 14.03.09, 14:14
                      opornik4 napisała:
                      >
                      > A ja mąwię, że glupi jesteś.

                      Ty :::))))))))))))))))))).

                      > Ludzie palą i żyją do 90, nie palą i też mogą (choćby na raka)
                      > umrzeć.
                      > Teraz właśnie obcięto noge do pachwiny, mojej dobrej znajomej.
                      > Nigdy nie paliła, nie przebywała też między palącymi.

                      Co to ma do tematu ?
        • arek103 Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 10.03.09, 22:49
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > Koniecznie zatem trzeba wprowadzic zakaz palenia papierochow przez lekarzy.

          Nie

          > Jak
          > ktos chce palic to nie moze byc lekarzem.

          Tak

          > A gdy sie chce byc lekarzem to papie
          > rochow palic nie wolno.
          > I pewnie Religa zylby o wiele dluzej

          Owszem. Palacy lekarz to nie jest dobry lekarz.
          • Gość: lol Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: 84.234.4.* 11.03.09, 05:44
            > > Koniecznie zatem trzeba wprowadzic zakaz palenia papierochow przez lekarz
            > y.
            >
            > Nie
            >
            > > Jak
            > > ktos chce palic to nie moze byc lekarzem.
            >
            > Tak

            Zeby przeczzyc samemu sobie?


            > Palacy lekarz to nie jest dobry lekarz.

            I wlasnie dlatego nalezy wprowadzic zakaz palenia papierochow przez lekarzy. Niedborzy lekarze sa zbedni.
        • opornik4 Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie 13.03.09, 19:25
          lol napisał(a):

          > Koniecznie zatem trzeba wprowadzic zakaz palenia papierochow przez
          lekarzy. Jak
          > ktos chce palic to nie moze byc lekarzem. A gdy sie chce byc
          lekarzem to papie
          > rochow palic nie wolno.
          > I pewnie Religa zylby o wiele dluzej

          Nie popieram palenia papierosów, szczególnie przez gó...arzerię.
          Niemniej, grubo przesadzasz.
          Były kanclerz Niemiec Schmidt, pali 60 papierosów dziennie i właśnie
          w tym roku skonczy ... 90 lat.
          • Gość: Burlasino Re: Ale jednak kopcil papierochy przez cale zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:55
            Oczywiście, nie ma prostej zależności (tzw. liniowej) pomiędzy
            paleniem papierosów a długością życia, ponieważ palenie jest tylko
            jednym z wielu elementów wpływających na stan zdrowia. Jest
            natomiast dowiedzione STATYSTYCZNIE, że przeciętna (en masse)
            długość życia palacza jest mniejsza niz osób niepalących, ponieważ
            ci pierwsi częściej zapadają na choroby układu krążenia i nowotwory.
            Przykład Schmidta nie obala bynajmniej statystyki, a jest tylko
            jednym z jej elementów. Podobnie jak przykład dziecka, które nigdy
            nie paliło, a zmarło w wieku 5 lat, np. na białaczkę. Suma
            i "średnia arytmetyczna" z tych przypadków wskazuje jednak na
            negatywną korelację palenia ze średnią długością życia.
    • Gość: ja35cudownymedalik Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 20:15
      mocne, a z drugiej strona normalna postawa czlowieka myslacego,
      myslacego samodzielnie, wybral najtrudniejsza droge - ratowania
      ludzkiego zycia - wiara w zabobon w tym wypadku nie idzie w parze,

      "Przeczytałem znowu to, co mówił Religa. "Jestem ateistą coraz
      bardziej" - mówił w jednej z ostatnich rozmów z moją gazetą. "Wiem,
      że po śmierci nie będzie nic" - dodawał."

      no tak, coz nie kazdy "kupuje" polise ubezpieczeniowa na "drugie"
      życie (po smierci) sprzedawana przez marnych domokrążców.

      a juz napewno nie ktos tak doswiadczony mądry i pracowity jak pan
      Religa.

    • 33qq Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 22:22
      I tak to jest. Katolik nie zrozumie, że można być porządnym człowiekiem nie ze
      strachu przed czymś po śmierci, tylko dlatego, że się uważa to za jedyną
      sensowną drogę.
      • black-emissary Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 22:36
        A gdzie Ty to w tym tekście wyczytałeś?
        • 33qq Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 22:42
          A gdzie napisałem, że wyczytałem?
          Mówiłem głównie o tutejszych katolikach, jeszcze togo brakowało żeby dziennikarz
          wypisywał takie rzeczy w tekście o zmarłym, wystarczy, że dał się ponieść w
          ostatnich słowach.
          • black-emissary Re: Religa i smierc ateisty 09.03.09, 22:48
            Wyglądało to jak komentarz do tekstu dziennikarza, stąd moje zdziwienie.
        • benek231 Wiera w paniczny strach ateisty przed smiercia 09.03.09, 23:01
          black-emissary napisała:

          > A gdzie Ty to w tym tekście wyczytałeś?

          =====
          On to wyczytal na poczatku artykulu:

          >>Gdy wyobrażam sobie umieranie ateisty, mam przed oczami przerażenie, panikę,
          wręcz niewyobrażalny lęk. Za chwilę mnie nie będzie, za chwilę obrócę się w
          proch, zniknie wszystko: obrazy, odczucia, świat wokół mnie, zapadnę w wieczny
          sen, przestanę istnieć. Nie na darmo liczba tych, którzy przed śmiercią łapią
          się religii, jest milion razy większa niż tych, którzy w obliczu śmierci
          porzucają samą koncepcję Boga.>>

          Powyzsze przekonanie, iz ateista bielizne brudzil bedzie ze strachu nie jest
          czyms wyjatkowym wsrod ludzi wierzacych. na tych forach dziesiatki, jesli nie
          setki, katolikow podobnie dawalo wyraz swemu niezmaconemu przekonaniu. Oni
          wiedieli lepiej. A ja nie spodziealbym sie az tyle buty i arogancji po
          wychowanka kosciola uczacego ponoc skromnosci i pokory...
          • black-emissary Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 09.03.09, 23:28
            Ale w tym fragmencie mowa jest wyłącznie o strachu przed śmiercią, a nie o byciu
            dobrym w strachu przed tym, co po śmierci spotkamy.

            Nie podzielam religijnych wierzeń, ale rozumiem to zdziwienie wierzących jak
            można spokojnie odchodzić w nicość.
            • Gość: ja35 Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 00:37
              kazdy odchodzi w nicosc bo tym wlasnie jest smierc, niektorzy tylko
              nie chca tego zaakceptowac.
            • benek231 Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 00:52
              black-emissary napisała:

              > Ale w tym fragmencie mowa jest wyłącznie o strachu przed śmiercią, a nie o
              byciu dobrym w strachu przed tym, co po śmierci spotkamy.

              Masz racje: to moja nadinterpretacja

              ==
              >
              > Nie podzielam religijnych wierzeń, ale rozumiem to zdziwienie wierzących jak
              można spokojnie odchodzić w nicość.

              W ich przypadku mamy do czynienia z tzw. "wtornym infantylizmem" albowiem ich
              wierzenia w zycie pozagrobowe niebo, raj, itp. Krasnoludki sa kolejna wersja
              wierzen w byty typu Swiety Mikolaj, tyle, ze zycie pozagrobowe jest bajka dla
              doroslych. No coz nie tylko milo jest zyc w basniowym swiecie uludy ale i zdrowo
              niejednokrotnie. Wierzacy ma gotowe odpowiedzi na wszelkie pytania - nie ma
              watpliwosci i zwiazanych z tym frustracji. Ateizm to zabawa dla silniejszych
              psychicznie jednostek, przy czym ateisci juz sama swa obecnoscia godza w idylle
              jaka wierzacy skonstruowali ku satysfakcji wlasnych wewnetrznych potrzeb.


              • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 08:45
                Atam zaraz silnych. Wystarczy nie wierzyć żeby być ateistą
                • Gość: ja35cudownymedalik Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 11:29
                  wedlug mnie dla silnych, zobaczenie swiata takim jakim jest, bez
                  sztucznie pocieszajacych rojen wymaga pewnej odwagi,

                  chowanie sie pod parasol wykreowanego złudzenia zabobonu i bajki
                  jest dla slabych dziecinnych tchorzy.
                  • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 12:50
                    Ja tam siebie nie uważam za jakiegoś szczególnego twardziela, ale i tak nie
                    wierzę w życie pośmiertne.
              • black-emissary Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 20:54
                benek231 napisał:
                > Masz racje: to moja nadinterpretacja

                Właśnie o ową nadinterpretację mi chodziło.

                > W ich przypadku mamy do czynienia z tzw. "wtornym infantylizmem" albowiem ich
                > wierzenia w zycie pozagrobowe niebo, raj, itp. Krasnoludki sa kolejna wersja
                > wierzen w byty typu Swiety Mikolaj, tyle, ze zycie pozagrobowe jest bajka dla
                > doroslych. No coz nie tylko milo jest zyc w basniowym swiecie uludy ale i zdrow
                > o
                > niejednokrotnie. Wierzacy ma gotowe odpowiedzi na wszelkie pytania - nie ma
                > watpliwosci i zwiazanych z tym frustracji. Ateizm to zabawa dla silniejszych
                > psychicznie jednostek, przy czym ateisci juz sama swa obecnoscia godza w idylle
                > jaka wierzacy skonstruowali ku satysfakcji wlasnych wewnetrznych potrzeb.

                Niczego nie można kompletnie wykluczyć, nawet tego, że "tam" czekają na nas
                krasnoludki. Można co najwyżej na własne potrzeby skorzystać z brzytwy Ockhama
                (nota bene - zakonnika). Ale pogardliwe podejście do wierzeń innych osób uważam
                za co najmniej niekulturalne.

                Zgodzę się, że żyć w wierze jest łatwiej, stąd zapewne tyle osób starających się
                własnej niepewnej wiary nie weryfikować.
                Z moim ateizmem żyje mi się dobrze, nie potrzebuję gotowych odpowiedzi, wolę ich
                sama szukać. Ale umierać z nim nie jest łatwo i trochę zazdroszczę wierzącym, że
                mają tę ostateczną nadzieję.
                Nawrócenia na łożu śmierci jednak nie planuję ;).
                • benek231 Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 11.03.09, 03:00
                  black-emissary napisała:

                  >
                  > Niczego nie można kompletnie wykluczyć, nawet tego, że "tam" czekają na nas
                  krasnoludki. Można co najwyżej na własne potrzeby skorzystać z brzytwy Ockhama
                  (nota bene - zakonnika). Ale pogardliwe podejście do wierzeń innych osób uważam
                  za co najmniej niekulturalne.

                  ==
                  Rozbawilas mnie. W wyznaniowym panstwie przez ktore nalozono mi obowiazek
                  utrzymywania religii, w ktorym kler szarogesi sie wszedzie gdzie tylko moze ja
                  niby mam martwic sei o kulturalne traktowanie wierzen ludzi ujezdzajacych mnie
                  jak roboczego wolu... Dobre.

                  I pomyslec, ze ja kiedys popieralem ten kosciol i te religie...

                  ==

                  > Zgodzę się, że żyć w wierze jest łatwiej, stąd zapewne tyle osób starających
                  się własnej niepewnej wiary nie weryfikować.
                  Z moim ateizmem żyje mi się dobrze, nie potrzebuję gotowych odpowiedzi, wolę ich
                  sama szukać. Ale umierać z nim nie jest łatwo i trochę zazdroszczę wierzącym, że
                  mają tę ostateczną nadzieję.
                  > Nawrócenia na łożu śmierci jednak nie planuję ;).

                  ====
                  Sprobuj pragmatycznego podejscia, bo w gruncie rzeczy co to znaczy "nawrocenie
                  sie"? Ale rozumiem, ze mozesz miec na mysli katolicyzm czy cos w tym rodzaju.
                  Wyobrazenie sobie Krasnoludkow na lozu smierci to nie to samo co nawrocenie sie.
                  Wymysl sobie na przyklad jakis bardzo mily zakatek we wszechwiecie - do ktorego
                  byc moze trafisz. A umierajac wyobras sobie siebie sama w nim. :O)
                  Takzebedzie Ci latwiej.:)
                  • Gość: Burlasino Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 13:12
                    Sympatyczna ta twoja koncepcja "miłego zakątka we Wszechświecie". Ja
                    rónież, w chwilach rozterek, miewam podobne myśli kierując swoje
                    zaufanie w stronę przyrody i ewolucji, która - skoro
                    nas "wymyśliła" - to pewnie jakoś "rozsądnie" nas zagospodaruje.
                    Generalnie jednak uważam, że ateiści, skazani na swoistą "samopomoc"
                    psychologiczną, mają nieco trudniej niż bezkrytycznie wierzący.
                    • benek231 Re: Wiara w paniczny strach ateisty przed smierci 14.03.09, 17:01
                      Gość portalu: Burlasino napisał(a):

                      > Sympatyczna ta twoja koncepcja "miłego zakątka we Wszechświecie". Ja
                      > rónież, w chwilach rozterek, miewam podobne myśli kierując swoje
                      > zaufanie w stronę przyrody i ewolucji, która - skoro
                      > nas "wymyśliła" - to pewnie jakoś "rozsądnie" nas zagospodaruje.
                      > Generalnie jednak uważam, że ateiści, skazani na swoistą "samopomoc"
                      > psychologiczną, mają nieco trudniej niż bezkrytycznie wierzący.

                      ==
                      Dziekuje :) Obawiam sei przy tym, ze jest to kolejna z moich dobrych rad z
                      ktorych zazwyczaj sam nie korzystam. Chociaz kto wie co mnie najdzie gdy bede
                      bliski smierci...
                      Generalnie jestem dosc pogodnie usposobiony - takze w odniesieniu do przyszlych
                      ostatnich chwil. Po prostu zapada sie w wieczny sen. Cos w rodzaju uspienia
                      narkotycznego, z ktorego czlowiek nie budzi sie.

                      Podzielam Twoja opinie, ze ateistom trudniej jest ale jedynie w pewnym sensie.
                      Otoz na tym ateista polega, ze jest mu trudniej, czyli praktycznie nie znajac
                      "tatwiej"... nie jest mu trudniej. :)

                      To cos na podobienstwo latwiej trudniej w przypadku porownywania praworecznego
                      czlowieka z mankutem. Z punktu widzenia kazdego z nich moze wygladac, iz temu
                      drugiemu jest trudniej. W praktyce jest im tak samo latwo.
            • Gość: Dziunia Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: 212.59.240.* 10.03.09, 14:18
              black-emissary napisała:

              > , ale rozumiem to zdziwienie wierzących jak
              > można spokojnie odchodzić w nicość.

              A istnieją w ogólw tacy wierzący, co wierzą w NICOŚĆ?
              • Gość: ja35cudownymedalik Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 00:49
                > black-emissary napisała:
                >
                > > , ale rozumiem to zdziwienie wierzących jak
                > > można spokojnie odchodzić w nicość.
                >
                > A istnieją w ogólw tacy wierzący, co wierzą w NICOŚĆ?

                tak, nicosc po smierci, nic, nazwij jak chcesz wiadomo o co chodzi,
                ja uwazam ze sie umiera i po tym nie ma nic.

                ale sa tacy co wierza w duchy czarymary krasnoludki zjawy glosy itd
                jak jest im latwiej zyc to czemu nie, ja np jestem wyjatkowo
                niepodatna na scieme:) przypadek nieuleczalny.
            • Gość: Burlasino Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 12:59
              Zdziwiłbyś sie dopiero, gdybyś zobaczył jak "spokojnie" odchodzą w
              nicość wierzący...
          • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 08:43
            To jednak nie to samo, czym innym jest strach w obliczu śmierci, to że naturalną
            rzeczą jest chęć przedłużania życia, choćby w ten sposób jaki proponują religie,
            a czym innym jest życie ze świadomością i tego, że po śmierci to już tylko
            robaki i tego, że żeby być człowiekiem trzeba na to zasłużyć.
            • leftt Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 08:53
              Strach przed śmiercią jest chyba czymś naturalnym, niezależnym od
              tego, czy ktoś jest ateistą czy wierzącym. Na ogół każdy chce żyć.
              Tak naprawdę to możemy tylko gdybać, bo każdy człowiek jest inny i
              inne ma w tym momencie odczucia. Dlatego nie stawiałbym tu
              generalnych wniosków: katolicy czują to - a ateiści inaczej. Nie
              wiemy, co czuje umierający człowiek. Dowiemy się dopiero w TYM
              momencie.
              • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 09:02
                Albo się nie dowiemy ;-)
              • kolter_one Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:21
                leftt napisał:

                > Strach przed śmiercią jest chyba czymś naturalnym, niezależnym od
                > tego, czy ktoś jest ateistą czy wierzącym. Na ogół każdy chce żyć.

                To mnie zawsze u tzw wierzących zastanawia , ten strach przed niebem ::)))
                Może jednak to prawda ze bóg zaszczepił w ludziach chęć do życia na ziemi stąd
                ten strach ?
                • leftt Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:25
                  To raczej strach przed nieznanym.
                  • kolter_one Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:27
                    leftt napisał:

                    > To raczej strach przed nieznanym.

                    Jak nie znane? skoro dzień i noc na klęczkach przed obrazkami przedstawiającymi
                    niebo spędzają ::))
                    • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:31
                      Bo wiara nie jest wiedzą. Ci którzy mówią, że wiedzą co będzie po śmierci muszą
                      być bardzo pyszni.
                      • kolter_one Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:34
                        33qq napisał:

                        > Bo wiara nie jest wiedzą. Ci którzy mówią, że wiedzą co będzie po śmierci musz
                        > ą
                        > być bardzo pyszni.

                        Tzw wierzący w boga(nie mylić z katolikami) wiedzą co ich czeka ;To złem jest
                        wśród wszystkiego, co się dzieje pod słońcem, że jeden dla wszystkich jest los.
                        A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła i głupota w ich sercu, dopóki
                        żyją. A potem - do zmarłych! (4) Bo któż stanowi wyjątek? Wszyscy żyjący mogą
                        jeszcze mieć nadzieję - bo lepszy jest żywy pies niż lew nieżywy - (5) ponieważ
                        żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej
                        już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie. (6) Tak samo ich
                        miłość, jak również ich nienawiść, jak też ich zazdrość - już dawno zanikły, i
                        już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we wszystkim, cokolwiek się dzieje pod
                        słońcem. (Kohelet 9,3-6)
                        • 33qq Re: Wiera w paniczny strach ateisty przed smierci 10.03.09, 11:44
                          haha, to fajne. Podawanie jednych opowiastek przeciw innym :D
    • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 11:47
      Mnie nie podnieca czy ktos wierzy czy nie wierzy. Gdyby Religa
      wyznal, ze nie wierzy, ze istnieja inne cywilizacje, albo, ze
      ogromnie wierzy w istnienie cywilizacji we wszechswiecie, byloby to
      dla mnie podobnie malo istotne.


      Religa byl przede wszystkim lekarzem i to sie dla mnie liczy.
      Niestety byl lekarzem i palil, tym samym dawal ludziom zly przyklad,
      byl nieopowiedzialny. A jesli chodzi o odwage umierania? Napatrzyl
      sie tylu smierciom, ze bylby ostatnim glupcem, gdyby uciekal od
      wyroku jaki sam na siebie wydal. Dobrze wiedzial, ze zajadlosc
      terapeutyczne, przedluzylaby tylko jego agonie. Wybral to co bylo
      latwiejsze i rozsadniejsze. Mial to szczescie, ze mogl sam decydowac
      o sobie, a to sie niewielu ludziom zdarza, kiedy juz popadna w
      smiertelana chorobe i znajada sie lapach wspolczesnej medycyny i
      szpitalnej biurokracji. Moglby pozyc jeszcze ze dwadziescia lat, ale
      tez niewiadomo jakie by to zycie bylo. Wiec nie ma co drzec szat.
      Niech spoczywa w spokoju. Mysle, ze jego smierc bedzie dobra nauczka
      dla palaczy i ze na koniec przysluzyl sie jeszcze medycynie
      prewencyjnej.

      • Gość: Dziunia Re: Religa i smierc ateisty IP: 212.59.240.* 10.03.09, 14:30
        malgosiagosia napisała:

        > Niestety byl lekarzem i palil, tym samym dawal ludziom zly
        > przyklad,

        A kto tu jest święty, niech pierwszy rzuci kamień.

        > byl nieopowiedzialny.

        Jak to nieodpowiedzialny? A czymże była jego choroba, jak nie ponoszeniem
        odpowiedzialności m.inn. za palenie.

        > A jesli chodzi o odwage umierania? Napatrzyl sie tylu smierciom, ze bylby
        ostatnim glupcem, gdyby uciekal od wyroku ...

        Jedno to się przyglądać, drugie grać tą role, - różnica lat świetlnych! Musisz
        widzieć, że w tej roli podobno zawsze się jest debiutantem.
        • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 14:40
          Gość portalu: Dziunia napisał(a):

          > malgosiagosia napisała:
          >
          > > Niestety byl lekarzem i palil, tym samym dawal ludziom zly
          > > przyklad,
          >
          > A kto tu jest święty, niech pierwszy rzuci kamień.

          Przeciez nie domagam sie swietosci, stwierdzam tylko fakt.
          Dawal ludziom zly przyklad, bo wielu palaczy usprawiedliwialo
          palenie tym, ze "Religa tez pali, a to przeciez lekarz".

          >
          > > byl nieopowiedzialny.
          >
          > Jak to nieodpowiedzialny? A czymże była jego choroba, jak nie
          ponoszeniem
          > odpowiedzialności m.inn. za palenie.

          To nie jest odpowiedzialnosc, to jest ponoszenie konsekwencji.

          >
          > > A jesli chodzi o odwage umierania? Napatrzyl sie tylu smierciom,
          ze bylby
          > ostatnim glupcem, gdyby uciekal od wyroku ...
          >
          > Jedno to się przyglądać, drugie grać tą role, - różnica lat
          świetlnych! Musisz
          > widzieć, że w tej roli podobno zawsze się jest debiutantem.

          Niekoniecznie, zdarza sie, ze umrze, a potem jednak zyje. Medycyna
          ma w koncu osiagniecia. Ludzie na ogol umieraja godnie. Idz do
          hospicjum i zobacz, czy ktos tam panikuje i histeryzuje.
          • leftt Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 14:45
            malgosiagosia napisała:
            Niekoniecznie, zdarza sie, ze umrze, a potem jednak zyje


            Jest znany jeden taki przypadek, a i tak nie wszyscy w to wierzą.
            • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 14:57
              leftt napisał:

              > malgosiagosia napisała:
              > Niekoniecznie, zdarza sie, ze umrze, a potem jednak zyje
              >
              >
              > Jest znany jeden taki przypadek, a i tak nie wszyscy w to wierzą.

              Ja znam pare innych. Najlepiej odwiedzic odzial reanimacji w jakims
              szpitalu.
            • kolter_one Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 15:02
              leftt napisał:

              > malgosiagosia napisała:
              > Niekoniecznie, zdarza sie, ze umrze, a potem jednak zyje
              >
              >
              > Jest znany jeden taki przypadek, a i tak nie wszyscy w to wierzą.

              No a Marie pominąłeś ? No chyba ze jej lot w 1950 roku do nieba żywcem się nie
              liczy ?
              • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 15:09
                kolter_one napisał:

                > No a Marie pominąłeś ? No chyba ze jej lot w 1950 roku do nieba
                żywcem się nie
                > liczy ?

                To byla Tiereszkowa, chyba Walentyna, i troche pozniej.
                • kolter_one Re: Religa i smierc ateisty 11.03.09, 20:27
                  malgosiagosia napisała:
                  > To byla Tiereszkowa, chyba Walentyna, i troche pozniej.

                  Znowu ta ateistyczna niewiedza , drugą po Marii kosmonautką była Łajka
                  ,Tiereszkowa był trzecią ,,kobietą " w kosmosie ::))
          • Gość: Dziunia Re: Religa i smierc ateisty IP: 212.59.240.* 10.03.09, 16:32
            malgosiagosia napisała:

            > Przeciez nie domagam sie swietosci, stwierdzam tylko fakt.
            > Dawal ludziom zly przyklad, bo wielu palaczy usprawiedliwialo
            > palenie tym, ze "Religa tez pali, a to przeciez lekarz".

            A jak ksiądz grzeszy, to nasz to coś tłumaczy z naszych win. Małgosiu, ile Ty
            masz lat? Tak mogą usprawiedliwiać się tylko dzieci, ale nie dorośli!

            > To nie jest odpowiedzialnosc, to jest ponoszenie konsekwencji.

            Odpowiedzialność to jest zagrożenie ponoszeniem konsekwencji i ich ponoszenie.
            Samo zagrożenie bez ponoszenia konsekwencji, nie można nazwać odpowiedzialnością.

            > Niekoniecznie, zdarza sie, ze umrze, a potem jednak zyje. Medycyna
            > ma w koncu osiagniecia.

            Z tego co wiem, medycyna nie odnotowała dotychczas ani jednego przypadku
            ożywienia osoby zmarłej i chyba nigdy jej się to nie uda.
            W Biblii mamy Łazarza i Jezusa, ale sadzę iż nie tych miałaś na myśli.

            > Idz do hospicjum i zobacz, czy ktos tam panikuje i histeryzuje.

            Takowe miejsca są mi znane z autopsji. Ataki histerii z objawami zewnętrznymi
            nie są tam częste. Ale co się rozgrywa we wnętrzu tych ludzi, to z tym bywa
            zapewne baaardzo różnie. Widzę, że dla ciebie ma znaczenie tylko zewnętrzny
            ogląd schodzącego do szeolu. Bądź pewna, to tylko czubek góry lodowej.
            • malgosiagosia Re: Religa i smierc ateisty 10.03.09, 18:50
              Gość portalu: Dziunia napisał(a):

              > A jak ksiądz grzeszy, to nasz to coś tłumaczy z naszych win.
              Małgosiu, ile Ty
              > masz lat? Tak mogą usprawiedliwiać się tylko dzieci, ale nie
              dorośli!

              Ludzie uzaleznieni chwytaja sie kazdej okazji, by usprawiedliwic
              swoj nalog i zmniejszyc poczucie winy.
              Nie mowie, ze Religa grzeszyl, mowie, ze dawal zly przyklad.
              Dzieci i mlodziez wychowuje sie poprzez dobry przyklad a nie np.
              poprzez kazania z ambony.


              > Odpowiedzialność to jest zagrożenie ponoszeniem konsekwencji i
              ich ponoszenie.


              Opowiedzialna jestes tylko wtedy, kiedy wiesz, ze poniesiesz
              konsekwencje braku odpowiedzialnosci? To ja teraz spytam - ile
              Dziuniu masz lat?
              Smierc w tym wypadku jest poniesieniem konsekwencji, a nie
              odpowidzialnoscia, jest nieodwolalna koniecznoscia. Gdyby Religa
              mogl odroczyc swoja smierc, to jednoczesnie odroczylby wg Ciebie
              odpowiedzialnosc? Moze masz na mysli, ze sam odpowida za swoja
              glupote?


              > Z tego co wiem, medycyna nie odnotowała dotychczas ani jednego
              przypadku
              > ożywienia osoby zmarłej i chyba nigdy jej się to nie uda.

              Z tego co wiem, wypadki takie sa nagminne.


              > Takowe miejsca są mi znane z autopsji. Ataki histerii z objawami
              zewnętrznymi
              > nie są tam częste. Ale co się rozgrywa we wnętrzu tych ludzi, to z
              tym bywa
              > zapewne baaardzo różnie. Widzę, że dla ciebie ma znaczenie tylko
              zewnętrzny
              > ogląd schodzącego do szeolu. Bądź pewna, to tylko czubek góry
              lodowej.

              W wypdaku smierci Religi, tez widzimy tylko czubek gory lodowej.
              Wiec nie ma sie czym tak ekscytowac.
              • Gość: Echo Re: Religa i smierc ateisty IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 11.03.09, 07:08
                Poglady, pogladami. Nie ze wszystkimi pogladami Religi bym sie jednak zgodzila:

                Kariera polityczna Religi:

                "W latach 80. zaangażował się w działalność Patriotycznego Ruchu Odrodzenia
                Narodowego (PRON), z ramienia którego bez powodzenia startował w 1989 w wyborach
                do Senatu I kadencji."

                Pamietacie WRONE z PRONciem?
                • walonka Re: Religa i smierc ateisty 11.03.09, 22:12
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > Poglady, pogladami. Nie ze wszystkimi pogladami Religi bym sie jednak zgodzila:
                  >
                  >
                  > Kariera polityczna Religi:
                  >
                  > "W latach 80. zaangażował się w działalność Patriotycznego Ruchu Odrodzenia
                  Narodowego (PRON), z ramienia którego bez powodzenia startował w 1989 w wyborac
                  > h
                  > do Senatu I kadencji."
                  >
                  > Pamietacie WRONE z PRONciem?

                  ====
                  Zupelnie zapomnialam o tym PRONie. Do ktorego przynaleznosc potwierdza moje
                  podsumowanie Religi: facet bez charakteru skoncentrowany wylacznie na sobie.
                  Teraz jednak lepiej rozumiem jego sluzalczosc wobec kk. bal sie ze go zgnoja, za
                  ten PRON.
                • pocoo Re: Religa i smierc ateisty 11.03.09, 22:30
                  Gość portalu: Echo napisał(a):
                  > Kariera polityczna Religi:
                  >
                  > "W latach 80. zaangażował się w działalność Patriotycznego Ruchu Odrodzenia
                  > Narodowego (PRON), z ramienia którego bez powodzenia startował w 1989 w wyborac
                  > h
                  > do Senatu I kadencji."
                  >
                  > Pamietacie WRONE z PRONciem?

                  No i? Jeżeli o zmarłym nie możesz z katolickim miłosierdziem napisać dobrze , to
                  zdejmij paluchy z klawiatury i idź się pomódl za jego pogańską duszę.
                  • Gość: Echo Re: Religa i smierc ateisty IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 13.03.09, 15:05
                    > > Pamietacie WRONE z PRONciem?
                    >
                    > No i? Jeżeli o zmarłym nie możesz z katolickim miłosierdziem napisać dobrze , t
                    > o
                    > zdejmij paluchy z klawiatury i idź się pomódl za jego pogańską duszę.

                    Myslisz ze cytowanie biografii Religii jest niechrzescijanskie??
              • Gość: Burlasino Re: Religa i smierc ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 13:37
                Gość portalu: Dziunia napisał(a):
                > > Z tego co wiem, medycyna nie odnotowała dotychczas ani jednego
                > przypadku
                > > ożywienia osoby zmarłej i chyba nigdy jej się to nie uda.

                malgosiagosia napisała:
                > Z tego co wiem, wypadki takie sa nagminne.

                Masz na myśli przywrócenie do życia po tzw. śmierci mózgowej (płaski
                zapis encefalograficzny) czy znów usiłujesz zaklinać rzeczywistość
                słowami?
      • walonka Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosciolowi 10.03.09, 20:41
        Ciekaw jestem czy wiecej znalezlibysmy tego rypu rozbieznosci u Religi.

        Masz racje, ze palenie nie najlepiej swiadczy o kardiologu. Tyle, ze artykul
        dotyczy glownie Religi jako ateisty.I tu mamy do czynienia z ateista idacym
        jakby na pasku kosciola. Oczywiscie moze to byc zbieznosc przypadkowa, jako ze
        ateista niekoniecznie musi opowiadac sie za prawem kobiety do decydowania o
        wlasny brzuchu, niemniej takich rozbieznosci jest wiecej.

        Nie sadze, ze ryzykowac ktos bedzie wiele twierdzac, ze Religa najwyrazniej
        przyzwyczajony byl robic to co sprawialo mu przyjemnosc a unikac tego
        wszystkiego co mogloby laczyc sie z jakimis klopotami. Rzucanie palenia to
        niejednokrotnie wgryzanie sie w sciany (niezbyt sympatyczne doswiadczenie),
        poruszanie sie w spolecznosci katolickiej w charakterze ateisty wojujacego to
        zamykanie sobie wielu furtek do wielu mozliwosci (jako "ateista poczciwy" mogl
        byc, i byl, akceptowany).
        • kan_z_oz Szufladkowanie ludzi 11.03.09, 05:51
          Czyli wkladanie ich w jakies tam przegrodki, ktore maja udowodnic
          Nasz punkt wiedzenia???

          Bardzo mnie 'zniesmyaczyla' jakos ta dyskusja. Moze dlatego, ze
          mialam okazje poznac Relige osobiscie??? i zapewniam nie bylo, to
          nic przyjemnego...
          Chyba z tego powodu czesc 'prymitywnych' kultur jak np; ta 40,000
          tys tradycja aborygenska zakazauje wspominania imienia zmarlego.
          Mysle, ze w tym ukladzie ma to sens...rodzina w zalobie. Bliscy
          odczuwaja strate - a ja nie ma nic naprawde dobrego do powiedzenia o
          zmarlym.

          Moze wiec nie nalezoloby mieszac ateizmu, KK i chrzescijanstwa ze
          smiercia w jednym watku???

          A oprocz tego, to oprocz tych wyzej wymienionych sa inne opcje; jak
          np; czucie, ze cos jednak istnieje. Czucie czyli wlasne
          niepodwazalne przekonanie, ze jednak 'cos' jest. Nie wynikajace z
          religii, wiary tylko no wlasnie ' odczucia'...czyli przekonania
          ponad wszelka wiare.
          I w tym momencie aby nie bylo niejasnosci - w moim kraju jest to
          wlasnie najszybciej rosnaca grupa ludzi, jak rowniez najobficiej
          reprezentowana...Nie przynalezaca do zadnej religii, nie gloszaca
          zadnych manifetow - poprostu bedaca i cieszaca sie wlasnym zyciem.

          Pozdrawiam z Sydney
          Kan
          • walonka Re: Szufladkowanie ludzi 11.03.09, 15:59
            kan_z_oz napisała:

            > Czyli wkladanie ich w jakies tam przegrodki, ktore maja udowodnic
            > Nasz punkt wiedzenia???
            ==
            To ja sama prezentuje swoja opinie nt. niektorych cech Religi - nie robia tego
            za mnie "przegrodki" czy "szufladki".
            To co czynie nie jest przyklejaniem generalnej "etykietki rodzaju", gdyz
            koniecznie musze miec goscia zaszufladkowanego.

            Na podstawie dysonansu postaci ujawniajacego sie chocby w postaci
            "kardiologa-palacza" i "ateisty-katolika", stwierdzam po prostu, ze facet
            dokonywal wyborow, ktore sprawiac mogly jak najmniej klopotow (rzucenie palenia
            kosztuje a postawienie sie klerowi takze).

            Ostatnim napotkanym na forach "Kangurem" byl niejaki Kagan...
            >
            > Bardzo mnie 'zniesmyaczyla' jakos ta dyskusja. Moze dlatego, ze
            > mialam okazje poznac Relige osobiscie??? i zapewniam nie bylo, to
            > nic przyjemnego...
            > Chyba z tego powodu czesc 'prymitywnych' kultur jak np; ta 40,000
            > tys tradycja aborygenska zakazauje wspominania imienia zmarlego.
            > Mysle, ze w tym ukladzie ma to sens...rodzina w zalobie. Bliscy
            > odczuwaja strate - a ja nie ma nic naprawde dobrego do powiedzenia o
            > zmarlym.
            >
            > Moze wiec nie nalezoloby mieszac ateizmu, KK i chrzescijanstwa ze
            > smiercia w jednym watku???
            ===
            Dlaczego nie? Bo masz inne poczucie smaku? Przecie nikt nie wylewa na niego pomyj.
            Jesli jeden facet mogl napisac o jego ateizmie, i to bylo OK, to dlaczego inny
            nie moze blizej scharakteryzowac tegoz samego; dlaczego nie moze go nazwac
            "dobrym ateistom", ktory swa postawa wspiera kk a oslabia usilowania ateistow
            krytycznych w stosunku do kk(?)

            ===
            >
            > A oprocz tego, to oprocz tych wyzej wymienionych sa inne opcje; jak
            > np; czucie, ze cos jednak istnieje. Czucie czyli wlasne
            > niepodwazalne przekonanie, ze jednak 'cos' jest. Nie wynikajace z
            > religii, wiary tylko no wlasnie ' odczucia'...czyli przekonania
            > ponad wszelka wiare.
            > I w tym momencie aby nie bylo niejasnosci - w moim kraju jest to
            > wlasnie najszybciej rosnaca grupa ludzi, jak rowniez najobficiej
            > reprezentowana...Nie przynalezaca do zadnej religii, nie gloszaca
            > zadnych manifetow - poprostu bedaca i cieszaca sie wlasnym zyciem.
            >
            ==
            Alez ja nie mam nic przeciwko temu bys wierzyla sobie w co tylko chcesz i jak
            chcesz. My jednakze rozmawiamy tu o ateizmie Religi, ktory na swoj sposob wpisal
            sie do historii konformizmu swego wlasciciela.
            > Pozdrawiam z Sydney
            > Kan
            • kan_z_oz Re: Szufladkowanie ludzi 12.03.09, 03:10
              walonka napisała:
              > To ja sama prezentuje swoja opinie nt. niektorych cech Religi -
              nie robia tego
              > za mnie "przegrodki" czy "szufladki".
              > To co czynie nie jest przyklejaniem generalnej "etykietki
              rodzaju", gdyz
              > koniecznie musze miec goscia zaszufladkowanego.

              ODP: Dlatego moj wpis, ma nowy tytul i nie odnosi sie bezposrednio
              do Twojej wypowiedzi.
              • walonka Re: Szufladkowanie ludzi 12.03.09, 16:40
                kan_z_oz napisała:

                > walonka napisała:
                To ja sama prezentuje swoja opinie nt. niektorych cech Religi -
                nie robia tego za mnie "przegrodki" czy "szufladki".
                To co czynie nie jest przyklejaniem generalnej "etykietki rodzaju", gdyz
                koniecznie musze miec goscia zaszufladkowanego.
                >
                > ODP: Dlatego moj wpis, ma nowy tytul i nie odnosi sie bezposrednio
                > do Twojej wypowiedzi.

                ===
                Przede wszystkim Twoj post jest odpowiedzia na moj. Moze powinnas byla wpisac
                sie jako odpowiedz do pierwszego postu. Wtedy, niejako, zwracalabys sie do
                wszystkich.

                Ponadto Twoja odpowiedz jak najbardziej odnosi sie do moich (mojej) wypowiedzi.
                Takze jesli uzywasz metody znanej jak "nie powiem kto tu oszukuje, ale...".
                Inaczej nie odpowiadalabym :)

                Mam nadzieje, ze nie jestes dzis w klotliwym nastroju, i moze pociagniemy te
                interesujaca dyskusje na kolejny poziom.
                • kan_z_oz Re: Szufladkowanie ludzi 20.03.09, 06:35
                  walonka napisała;
                  > Przede wszystkim Twoj post jest odpowiedzia na moj. Moze powinnas
                  byla wpisac
                  > sie jako odpowiedz do pierwszego postu. Wtedy, niejako,
                  zwracalabys sie do
                  > wszystkich.
                  >
                  > Ponadto Twoja odpowiedz jak najbardziej odnosi sie do moich
                  (mojej) wypowiedzi.
                  > Takze jesli uzywasz metody znanej jak "nie powiem kto tu oszukuje,
                  ale...".
                  > Inaczej nie odpowiadalabym :)
                  >
                  > Mam nadzieje, ze nie jestes dzis w klotliwym nastroju, i moze
                  pociagniemy te
                  > interesujaca dyskusje na kolejny poziom.

                  ODP: Nie zagladalam tutaj od kilku dni - stad brak odpowiedzi z
                  mojej strony. Nie jestem w klotliwym nastroju z zasady...wpis jak to
                  wpis nowego 'nika'na Forum stalych bywalcow...hehehe.

                  Podtrzymuje; nie byl to komentarz do Twojej wypowiedzi. Uwage
                  przyjmuje, o koniecznosci wpisywania sie w ustalonym miejscu - w
                  jasnym celu.
                  Moj wpis byl wiec w glownej mierze komentarzem do artykulu...

                  Smak mam chyba taki sam jak wszyscy inny - w sumie chyba nawet nieco
                  przecietny. Sprostuje wiec,wyrazenie 'zniesmaczenia'...
                  Religa 'chodzil' mi po glowie jakos ostatnio, a konkretnie
                  okolicznosci w jakich Go poznalam. Tak wiec rzucilam sie niejako na
                  ten watek, bo nie mialam mu okazji powiedziec mu co o Nim naprawde
                  mysle w realu - i tego w sumie zaluje.
                  Tak wiec kublo pomyj, przez chwile wisialo w moich rekach, ale po
                  przeczytaniu, czy pod wplywem watku jakos mi wypadlo i nie mam
                  naprawde checi juz nic wylewac...no, moze wiec to zniesmaczenie bylo
                  tylko przeskokiem myslowym, bo naprawde sama sie chyba zniesmaczylam
                  wlasnymi zamiarami??. Jak wiadomo, mysli moga mnozyc sie jak te
                  przyslowiowe kroliki, wiec lapanie ich to tez jak tych ww - zawsze
                  ktorys ucieknie.

                  W sumie Religa, ani Jego 'bohaterska smierc ateisty' mnie nie
                  interesuje - ciekawia mnie natomiast wasze dyskusje ateistyczno-
                  inne. hihihi.

                  Wiec byc moze inne watki???

                  Pozdrawiam
                  Kan


        • walonka PS... Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosciolowi 13.03.09, 15:14
          W miedzyczasie przypomniano nam, iz byl Religa czlonkiem PRON w stanie wojennym,
          a wczesniej nalezal do PZPR. Jego obraz stal sie przez to bardziej wyrazisty.

          Spotkalam w swym zyciu wielu podobnych ludzi, ktorych wspolna cecha byla
          zdolnosc wlasciwego ustawienia sie do wiatru. Konkretniej zawsze ochoczo sluzyli
          tym co u wladzy - zawsze wychodzili na tym znacznie lepiej niz pozostali, ktorzy
          bywali wladzy mniej spolegliwi. W PRL u wladzy byl PZPR wiec i Religa wolal sie
          zapisac. Czlonkostwo moglo jedynie pomoc w karierze. Po upadku komuny realna
          wladza stal sie w Polsce kler, wiec Religa wybral sobie wewnetrzna emigracje
          ateistyczna i glosowania po linii koscielnej.
          Sa tu tacy, ktorzy twierdza, ze mogly to byc przeciez jego poglady. No coz, i
          bardzo mozliwe ze maja racje. Tacy ludzie zawsze przyjmuja poglady wladzy jako
          swoje wlasne.
          • lumpior Re: PS... Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosci 13.03.09, 19:59
            Prof.Religa ma wiekszy szacunek w spoleczenstwie,nauce niz caly
            poczet papiezy.Jego zaslugi sa niepowtarzalne i przetrwaja wieki.
            • walonka Re: PS... Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosci 13.03.09, 22:32
              Nie sadze by ktos tu podwazal zalugi i osiagniecia Religi. Podobno byl to takze
              dobry czlowiek. Autor artykulu Kumoch zupelnie niepotrzebnie rozpisal sie na
              temat ateizmu Religi, ktory to ateizm odbierany jest przez wielu innych ateistow
              jako policzek. Ze swoim 'wzorcowym ateizmem" moglby on rownie dobrze byc
              parafianinem.
              • kan_z_oz Re: PS... Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosci 20.03.09, 06:39
                walonka napisała:

                > Nie sadze by ktos tu podwazal zalugi i osiagniecia Religi. Podobno
                byl to takze
                > dobry czlowiek. Autor artykulu Kumoch zupelnie niepotrzebnie
                rozpisal sie na
                > temat ateizmu Religi, ktory to ateizm odbierany jest przez wielu
                innych ateisto
                > w
                > jako policzek. Ze swoim 'wzorcowym ateizmem" moglby on rownie
                dobrze byc
                > parafianinem.

                ODP: Walonka, Ty mnie nie kus, bo w rece trzymam wciaz to kublo
                pomyj i z szacunku na rodzine, czcigodnego profesora jeszcze nie
                wylewam,heheheh

                Kan
    • Gość: calm is music Re: Religa i smierc ateisty IP: 83.168.79.* 11.03.09, 22:22
      [*]

      Czy nie można dać temu człowiekowi spoczywać w ..spokoju??
      Jak się czuje Rodzina jeśli to czyta??
      Pozdrawiam
      • chochlik5 Re: Religa i smierc ateisty 12.03.09, 10:48
        Małgosia napisała:
        Mnie nie podnieca czy ktos wierzy czy nie wierzy. Gdyby Religa
        wyznal, ze nie wierzy, ze istnieja inne cywilizacje, albo, ze
        ogromnie wierzy w istnienie cywilizacji we wszechswiecie, byloby to
        dla mnie podobnie malo istotne.

        Religa byl przede wszystkim lekarzem i to sie dla mnie liczy.
        Niestety byl lekarzem i palil, tym samym dawal ludziom zly przyklad,
        byl nieopowiedzialny. A jesli chodzi o odwage umierania? Napatrzyl
        sie tylu smierciom, ze bylby ostatnim glupcem, gdyby uciekal od
        wyroku jaki sam na siebie wydal. Dobrze wiedzial, ze zajadlosc
        terapeutyczne, przedluzylaby tylko jego agonie. Wybral to co bylo
        latwiejsze i rozsadniejsze. Mial to szczescie, ze mogl sam decydowac
        o sobie, a to sie niewielu ludziom zdarza, kiedy juz popadna w
        smiertelana chorobe i znajada sie lapach wspolczesnej medycyny i
        szpitalnej biurokracji. Moglby pozyc jeszcze ze dwadziescia lat, ale
        tez niewiadomo jakie by to zycie bylo. Wiec nie ma co drzec szat.
        Niech spoczywa w spokoju. Mysle, ze jego smierc bedzie dobra nauczka
        dla palaczy i ze na koniec przysluzyl sie jeszcze medycynie
        prewencyjnej.
        Zgadzam się z wypowiedzią Małgosi w 100%
        Ateista to człowiek myślący, szukający prawdy, świadomy ludzkich
        słabości. Prawego ateistę stać na tolerancję wobec słabych i dla
        tego ufajacych autorytetom w sprawach których nie poznali i nie
        rozumieją.
        • lumpior Re: Religa i smierc ateisty 12.03.09, 17:28
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6375073,Pogrzeb_prof__Religi___trebacz_zagra__What_A_Wonderful.html
          • lumpior Pogrzeb prof.Religi.Zegnaj przyjacielu. 13.03.09, 09:57
            www.tvn24.pl/-1,1590567,0,1,8222zawdzieczam-mu-kariere-chce-pozegnac-ojca-duchowego8221,wiadomosc.html
            • kan_z_oz Re: Pogrzeb prof.Religi.Zegnaj przyjacielu. 20.03.09, 06:45
              lumpior napisał:

              > www.tvn24.pl/-1,1590567,0,1,8222zawdzieczam-mu-kariere-chce-pozegnac-ojca-duchowego8221,wiadomosc.html

              ODP: Lumpior przesadzasz. Facet uamrl - odszedl godnie wg opowiesi
              autora artykulu. Pomog wielu osobom, co moga potwierdic pacjenci.

              Poza tym, to nie przesadzalambym z tych histeryczna rozpacza oraz
              juz stawieniem pomnikow.

              Wiesz ktos kiedys powiedzial; ze tylko 'ryba nie bierze'. W tym
              ukladzie Religa to pobil wszystkie ryby, rekiny i
              wieloryby...Spokojnie wiec z tymi zaslugami...

              Kan
              • opornik4 Re: Pogrzeb prof.Religi.Zegnaj przyjacielu. 21.03.09, 20:18
                kan_z_oz napisała:
                > Wiesz ktos kiedys powiedzial; ze tylko 'ryba nie bierze'. W tym
                > ukladzie Religa to pobil wszystkie ryby, rekiny i
                > wieloryby...Spokojnie wiec z tymi zaslugami...
                >
                > Kan

                Za tego typu insynuacje - powinnaś padalcu, przed sądem odpowiadać.
                Bochaterka (celowo używam "ch"), kryjąca się pod nickiem.
                Właśnie to wyróżniało profesora od innej lekarskiej swołoczy, że nie
                brał łapówek.
                Czyżby odezwało sie dziecko, któregoś z gnojków, gotowych Religę w
                łyżce wody utopić?
                • kan_z_oz Re: Pogrzeb prof.Religi.Zegnaj przyjacielu. 22.03.09, 13:16
                  opornik4 napisała:

                  > kan_z_oz napisała:
                  > > Wiesz ktos kiedys powiedzial; ze tylko 'ryba nie bierze'. W tym
                  > > ukladzie Religa to pobil wszystkie ryby, rekiny i
                  > > wieloryby...Spokojnie wiec z tymi zaslugami...

                  >
                  > Za tego typu insynuacje - powinnaś padalcu, przed sądem odpowiadać.
                  > Bochaterka (celowo używam "ch"), kryjąca się pod nickiem.
                  > Właśnie to wyróżniało profesora od innej lekarskiej swołoczy, że
                  nie
                  > brał łapówek.
                  > Czyżby odezwało sie dziecko, któregoś z gnojków, gotowych Religę w
                  > łyżce wody utopić?

                  ODP: Insynuacje, alez gdziezbym smiala. hihihi
                  Wiem, bo pracowalam w firmie, ktora mu dala. Chcesz szczegoly???
                  Bardzo duzo, bardzo ordynarnie i sad na nieboszczyku niestety nie
                  nie dziala. hehehe
                  Bylo jeszcze kilku kolegow do podzialu - 5-ciu dokladnie. Przetrag
                  na 2 milonow dolarow przepchniety przez kolesia...brrr

                  Kan
                  • kan_z_oz Re: Pogrzeb prof.Religi.Zegnaj przyjacielu. 22.03.09, 13:31
                    Wklep sobie poza tym kan_z_oz, zeby zobaczyc wszystkie ineteresujace
                    Cie szczegoly na moj temat. Jak poszukasz dobrze, to nawet
                    znajdziesz gdzies, oprocz zdjec mojej osoby, e-mail adres, dane
                    dotyczce calego zycia - oprocz Religi. Ten fragment
                    probuje/zapomniec/wymazac/zakonczyc,hihihi

                    Fakt, ze wzial nawieksza lapowke jaka mi sie udalo w zyciu wyorazic,
                    byl ok...heheheh

                    Pozdrawiam z Sydney
                    Kan
    • tok33 Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 18:51
      Rzadki to dzisiaj przypadek normalnej, cywilnej odwagi, w sytuacji, gdy ze
      strachu przed kk płaszczy się przed nim i antyszambruje w pałacach biskupich
      większość polityków.
      Jak pamiętamy, parę lat temu nawet obecny pan premier poczuł wolę bożą i
      związek niesakramentalny ze swą żoną zmienił w sakramentalny.
      Prof. Religa miał charakter, osobowość i odwagę.
      Cześć jego pamięci !
    • werbownik No i po coz on ten nieszczesny ateizm wywlokl? 13.03.09, 19:05
      Mam na mysli pana Jakuba Kumocha - autora dyskutowanego artykulu.


      Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosciolowi
      walonka 10.03.09, 20:41 Odpowiedz

      Ciekaw jestem czy wiecej znalezlibysmy tego rypu rozbieznosci u Religi.

      Masz racje, ze palenie nie najlepiej swiadczy o kardiologu. Tyle, ze artykul
      dotyczy glownie Religi jako ateisty.I tu mamy do czynienia z ateista idacym
      jakby na pasku kosciola. Oczywiscie moze to byc zbieznosc przypadkowa, jako ze
      ateista niekoniecznie musi opowiadac sie za prawem kobiety do decydowania o
      wlasny brzuchu, niemniej takich rozbieznosci jest wiecej.

      Nie sadze, ze ryzykowac ktos bedzie wiele twierdzac, ze Religa najwyrazniej
      przyzwyczajony byl robic to co sprawialo mu przyjemnosc a unikac tego
      wszystkiego co mogloby laczyc sie z jakimis klopotami. Rzucanie palenia to
      niejednokrotnie wgryzanie sie w sciany (niezbyt sympatyczne doswiadczenie),
      poruszanie sie w spolecznosci katolickiej w charakterze ateisty wojujacego to
      zamykanie sobie wielu furtek do wielu mozliwosci (jako "ateista poczciwy" mogl
      byc, i byl, akceptowany).

      PS... Kardiolog-palacz - ateista ulegly kosciolowi
      walonka 13.03.09, 15:14 Odpowiedz

      W miedzyczasie przypomniano nam, iz byl Religa czlonkiem PRON w stanie wojennym,
      a wczesniej nalezal do PZPR. Jego obraz stal sie przez to bardziej wyrazisty.

      Spotkalam w swym zyciu wielu podobnych ludzi, ktorych wspolna cecha byla
      zdolnosc wlasciwego ustawienia sie do wiatru. Konkretniej zawsze ochoczo sluzyli
      tym co u wladzy - zawsze wychodzili na tym znacznie lepiej niz pozostali, ktorzy
      bywali wladzy mniej spolegliwi. W PRL u wladzy byl PZPR wiec i Religa wolal sie
      zapisac. Czlonkostwo moglo jedynie pomoc w karierze. Po upadku komuny realna
      wladza stal sie w Polsce kler, wiec Religa wybral sobie wewnetrzna emigracje
      ateistyczna i glosowania po linii koscielnej.
      Sa tu tacy, ktorzy twierdza, ze mogly to byc przeciez jego poglady. No coz, i
      bardzo mozliwe ze maja racje. Tacy ludzie zawsze przyjmuja poglady wladzy jako
      swoje wlasne.

      .........

      Powyzej ktos napisal, ze byl Religa porzadnym i dobrym czlowiekiem. Od siebie, i
      w swietle powyzszego, dodalbym tylko, ze byl takze dobrym chrzescijaninem:
      oddawal cesarzowi co cearskie.
      • werbownik PS: No i po coz on ten nieszczesny ateizm wywlokl 13.03.09, 20:01
        Na marginesie...

        Ja takze napotykalem ludzi ktorzy zawsze wiedzieli z kim trzymac. Zazwyczaj byla
        to cecha wyniesiona z domu: rodzice wiedzieli, dziadkowie wiedzieli... Zawsze
        wiedzieli gdzie konfitury...
    • tok33 Re: Religa i smierc ateisty 13.03.09, 19:16
      Czy biskup kościoła katolickiego powinien pójść na pogrzeb ateisty? Episkopat Polski ma nie lada problem. Jak być człowiekiem, nie będąc człowiekiem, jak zachowywać się dalej tak, by zaścianek się nie obraził. Jak udawać, że zaściankiem się nie jest, skoro naprawdę się nim jest.

      "Źle wyglądałoby, gdyby biskupi ubrali się na pogrzeb w zwykłe garnitury i poszli na Powązki jako osoby prywatne. Nie lepiej, gdyby przyszli w biskupiej purpurze. Wyglądałoby to na manifestację, a tego chcemy uniknąć - powiedział 'Dziennikowi' członek episkopatu".

      Czy biskup ewangelicki, rabin lub pop też nie powinni iść na pogrzeb znanego ateisty?
      I czemu nie powinni iść...
      Gdzie jesteś Polsko A.D. 2009.
      W średniowieczu?
    • tyveog Re: Religa i smierc ateisty 15.03.09, 00:17
      Chciałbym mieć taką śmierć- w domu, bez bólu, w otoczeniu najbliższych, w spokoju.
      Profesor pokazał, że można tak umrzeć, że jest to prawo każdego człowieka. I za
      to właśnie, wielkie podziękowania. Oczywiście nie oznacza to, lekceważenia
      naukowego dorobku Profesora.
      • Gość: śmierć śmierć kliniczna IP: 87.105.189.* 16.03.09, 11:37
        Moja historia jest zgoła inna jednak nie odbiega od tematu.

        Mając 17 lat byłem przygotowywany do rutynowego usg kontrastowego.
        Ponieważ mam wrodzona wade nerek potrzebowałem pilnie się do tego przygotować.
        Na dwa dni wcześniej nie jadłem brałem espumisan, piłem wodę i czekałem na wizytę.
        W dniu wizyty czułem sie źle może dlatego że miałem pusty żołądek i sam strach
        przed wynikiem USG.
        Zdziwiło mnie natomiast to że przy USG kontrastowym asystuje anestezjolog.
        Połozono mnie na kozetce chwila rozmowy wymiana uprzejmości i wstrzyknięto mi
        kontrast. Poczułem przez chwile pieczenie ale przeszło.
        Leżałem chwilę może 15 minut troszkę spadło ciśnienie krwi ale nic szczególnego.
        kiedy kazano mi przejść na stół na którym wykonywano USG cholernie zakręciło mi
        się w głowie ale wstałem i poszedłe w stronę stołu. Położyłem się i znów
        podłączono mi urządzenie które tam bada rytm serca itp. (nie pamietam nazwy). Po
        chwili zacząłem tracić słuch, czułem jak bym był cholernie zmęczony i nic nie
        mógł zrobić zapadałem się jakby w siebie w koło zaczął się zbiegac tłum lekarzy,
        biegali jak w ulu. Ja miałem wrażenie cholernego spokoju było mi wszystko jedno.
        Usłyszałem tylko przeraźliwy pisk który strasznie mnie męczył na tyle że miałem
        ochotę krzyczeć. Świdrował mi głowę i nagle cisza i znów nagle jest ten pisk
        słyszalny ale tak jak by w drugim pokoju. Więc obserwuje tych lekarzy co oni tam
        robią coś tam podłączają widzę jakieś przerażenie miałem wrażenie że trwa ta
        chwila z dobre 10 minut. Nagle poczułem tak straszliwy lęk, zimno, strach że
        znów leże na tym stole. I słowo cholera ale mnie pan wystraszył. Wszystko ok.
        Myślę że idiotę za mnie robi nawet mówię mu że zastanawiałem się co im się stało
        że tak biegali. Pokiwał tylko głową.
        Zrobiono mi to USG i opowiedziano co się stało.
        Okazało się że organizm był na tyle wycięczony że zareagował na kontrast który
        był mi wstrzyknięty. Przez 15 do 20 sekund akcja serca się zatrzymała. za nim
        cokoliwek mi podano i podłączono samoistnie wszystko wróciło do normy.
        Później często się nad tym zastanawiałem i analizowałem krok po kroku co się
        działo. I zwróciłem uwage na jedną rzecz. Ja patrzyłem na lekarzy z innej
        perspektywy nie jako osoba leżąca. No i sam powrót był ciężki cholernie
        destrukcyjne doznanie. Tak jak bym wracał za karę.
        Czytałem wiele na temat śmierci klinicznej i mój przypadek był troszkę inny niż
        wszystkie poprostu nie umierał mi mózg więc nie widziałem tuneli , światła.
        Pamięć wsteczna itp.
        Po tym wszystkim zmieniłem patrzenie na świat na kruchość życia oraz
        nieuchronność śmierci.
        Najlepiej do śmierci przygotowuje Buddyzm i polecam poczytać o Buddyzmie i nie
        mówię tu o samej reinkarnacji natomiast o momencie samego umierania i śmierci.
        Jest tam 17 zwrotkowy wiersz,modlitwa opisująca poszczególne stadia przejścia.
        Krótko mówiąc umieranie krok po kroku. Coś niesamowitego.
        I zrobiło mi sie lepiej na duszy że jest na tym świecie wiara która w sposób
        idealny,prosty i prawdziwy opisuje stadium śmierci.
        Więc ile tracą np. chrześcijanie którym krzyczy się z ambon o polityce ,opowiada
        się o rzeczach które w chwili śmierci nie mają odzwierciedlenia w tym co
        przekazywano przez tyle lat. Co z tego że mówi się o aniołach skoro w chwili
        śmierci nikt taki przy mnie nie był. Dopiero jak miałbym halucynacje spowodowane
        umieraniem przesadki mózgowej może wtedy się pojawiają??? ale czy to nie jest
        już wtedy obraz mojej fantazji oczekiwań lub leków???

        Wciąż jestem osoba nie wierzącą więc szukam swojej drogi.

        • Gość: Dziunia Re: śmierć kliniczna IP: 212.59.240.* 17.03.09, 12:24
          Gość portalu: śmierć napisał(a):

          Witam!

          Tak piszesz:

          "Najlepiej do śmierci przygotowuje Buddyzm i polecam poczytać o Buddyzmie i nie
          mówię tu o samej reinkarnacji natomiast o momencie samego umierania i śmierci.
          Jest tam 17 zwrotkowy wiersz,modlitwa opisująca poszczególne stadia przejścia.
          Krótko mówiąc umieranie krok po kroku. Coś niesamowitego.
          I zrobiło mi sie lepiej na duszy że jest na tym świecie wiara która w sposób
          idealny,prosty i prawdziwy opisuje stadium śmierci."

          Ciekawi mnie skąd Ty wiesz, że Buddyzm ma rację? Opisany Twój przypadek wcale
          nie świadczy, że umarłeś i później ożyłeś. W całej historii ludzkości takiego
          przypadku nie było, oprócz kilku opisywanych w świętych księgach, które i tak
          wielu poddaje w wątpliwość. Coś tu mi kręcisz!
          Pozdr.
    • Gość: Bety Re: Religa i smierc ateisty IP: *.elpos.net 21.03.09, 20:04
      Wielu mu wiele zawdzięcza. W swoim życiu realizował zasady moralne.





      ---------------------
      Sąsiedzi www.wredny-sasiad.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka