Wizerunek wegetarian

07.05.09, 16:16
Prawdziwi mięsożercy sami zdobywają i zabijają swoje pożywienie.
Ci, co obecnie odżywiają się mięsem, nawet pod padlinożerców nie podchodzą.;P

Tak? A ile z roślin które zjadłaś w zeszłym tygodniu SAMA posadziłaś i
zebrałaś? Ta sama sytuacja, przez grzeczność nie nazwę nikogo kompostożercą. ;)

Ps: Nie przepadam za tym i w większości sytuacji nie ma takiej konieczności,
ale zdarzało mi się zabić zwierzaka żeby go potem zjeść.
_____________________________________

Tak? A ile z roślin które zjadłaś w zeszłym tygodniu SAMA posadziłaś i
zebrałaś? Ta sama sytuacja, przez grzeczność nie nazwę nikogo kompostożercą. ;)

Ps: Nie przepadam za tym i w większości sytuacji nie ma takiej konieczności,
ale zdażało mi się zabić zwierzaka żeby go potem zjeść.Jedrzej Majewski
edytował(a) ten post dnia 01.05.09 o godzinie 09:20
Mi również zdarza się jadać uprawiane przeze mnie rośliny.
Jakbyś nie zauważył, chodzi o świadomość dokonywanych czynów.
Jeżeli dla Ciebie spożywanie roślin i ciał zwierząt to jest to samo, to cała
dyskusja nie ma sensu, bo Twój system wartości jest kompletnie różny od mojego.
A kompostu jeszcze nie jem. Jak mi się zdarzy to przynajmniej będę miała
świadomość, ze nikogo tym nie krzywdzę (prócz samej siebie, ma się rozumieć).:)

_____________________________________


Zdarzało się? Więc to nie jest standart tak? W takim razie dlaczego oczekujesz
od mięsożerców wyższych standartów? Dla nas mięso to jedzenie, hodujemy tyle
na ile kto ma warunki a pozostałą część zapotrzebowania wypełniamy w sklepach,
tak jak ty. Według naszych standartów etycznych nie ma w tym nic złego. Według
twoich jest więc tego nie robisz.

Natomiast określenie padlinożerca jest obraźliwe i nieprecyzyjne. Mięsożercy
jedzą to co ktoś dla nich bądź sami zabili nie padlinę.


Zdarzało się? Więc to nie jest standart tak?
A co to znaczy wg Ciebie standard?
I co ma ten standard do świadomości, w jakich okolicznościach dochodzi do
wyprodukowania np. kotleta wieprzowego? Samo porównanie uprawy roślin na
pożywienie i hodowli zwierząt pod ubój jest kuriozalne.
W takim razie dlaczego oczekujesz od mięsożerców wyższych standartów? Dla nas
mięso to jedzenie, hodujemy tyle na ile kto ma warunki a pozostałą część
zapotrzebowania wypełniamy w sklepach, tak jak ty. Według naszych standartów
etycznych nie ma w tym nic złego. Według twoich jest więc tego nie robisz.
Wyższe standardy u mięsożerców? A cóż to znowu znaczy? Czy nie wiesz, czy
raczej tylko udajesz, że znaczna większość populacji ludzkiej tzw.
cywilizowanego świata, która spożywa mięso, nigdy naocznie nie doświadczyła
tego o czym piszemy: zdobywania i samodzielnego zabijania tego, co potem
stanowiłoby żywność. Ci ludzie nie mają pojęcia, co to znaczy i czy po takim
doświadczeniu nie porzuciliby tego procederu.
Ty wiesz, bo zdarzyło Ci się zabić dla pokarmu. Czy musiałeś to zrobić żeby
nie umrzeć z głodu, to następna sprawa... Na Tobie zabijanie nie robi
większego wrażenia. Nie wiemy jednak, jaką wrażliwość na cierpienie innych
czujących, podobnie do ludzi, istot, posiada reszta "Twoich" mięsożernych
pobratymców. Oni nawet nie mają szansy poznać prawdy i zdecydować, bo kupują
gotowy produkt w sklepie, który w ich świadomości ma niewiele wspólnego z
bezsensownym cierpieniem i śmiercią.A nawet jeśli zdają sobie sprawę, łatwo
się łudzić, że ta odpowiedzialność spada jedynie na rzeźnika...
Natomiast określenie padlinożerca jest obraźliwe i nieprecyzyjne. Mięsożercy
jedzą to co ktoś dla nich bądź sami zabili nie padlinę.
Szczerze? Wolę padlinożerców niż mięsożerców. :)
Nie widzę w tym stwierdzeniu NIC obraźliwego.

Padlinożerca nie zabija, a nawet nie przyczynia się do śmierci, bądź
cierpienia. Niejako korzysta z zastanej kolei rzeczy.

Mięsożerca (ten współczesny, głównie zaopatrujący się w sklepach) popytem
wymusza istnienie fabryk śmierci. A ten, który sam zabija (a nie jest to
życiowy przymus, bo istnieje dla niego alternatywa) sam wystawia sobie
świadectwo na temat swojej etyki i wrażliwości, jako istoty myślącej i
współczującej.
___________________________________-


Samo porównanie uprawy roślin na pożywienie i hodowli zwierząt pod
ubój jest kuriozalne.

Dla mnie zupełnie normalne i oczywiste. Produkcja pożywienia.
Wyższe standardy u mięsożerców? A cóż to znowu znaczy? Czy nie wiesz, czy
raczej tylko udajesz, że znaczna większość populacji ludzkiej tzw.
cywilizowanego świata, która spożywa mięso, nigdy naocznie nie doświadczyła
tego o czym piszemy: zdobywania i samodzielnego zabijania tego, co potem
stanowiłoby
żywność.

Większość ludzi w mieście nigdy nic nie uprawiała, ponownie podobna sytuacja.
Czy musiałeś to zrobić żeby nie umrzeć z głodu, to następna
sprawa...

Nie musiałem ale chciałem jeść.
Na Tobie zabijanie nie robi większego wrażenia.

Wręcz przeciwnie robi i to duże, jak już pisałem nie jest to przyjemne. Ale
dla mnie nie ma to wymiaru etycznego.
Oni nawet nie mają szansy poznać prawdy i zdecydować, bo kupują gotowy produkt
w sklepie, który w ich świadomości ma niewiele wspólnego z bezsensownym
cierpieniem i śmiercią.

Większość z nich wie skąd jest mięso i wie jak wygląda jego produkcja. Nie
chcą tego oglądać lub nie obchodzi ich to bo nie ma dla nich wymiaru etycznego.
Szczerze? Wolę padlinożerców niż mięsożerców. :)

To akurat rozumiem,tej odpowiedzi się spodziewałem.
Nie widzę w tym stwierdzeniu NIC obraźliwego.

Z twojego punktu widzenia teoretycznie nie ma w nim nic obraźliwego, tyle że
kiedy wypowiadałaś się powyżej to nie wyglądało na żartobliwą ksywkę. Ale
przyjmuję że faktycznie w tym przypadku to ja nie mogę ci narzucać standardów
etycznych.
A ten, który sam zabija (a nie jest to życiowy przymus, bo
istnieje dla niego alternatywa)
sam wystawia sobie świadectwo na temat swojej etyki i wrażliwości, jako istoty
myślącej i współczującej.

Współczucie nie ma nic do jedzenia. Moge debatować o tym w jakich warunkach
hodujemy zwierzęta ale nie o tym czy je potem zjadać czy nie.

A wracając do tematu wątku to chciałem pokazać że żądanie w tej chwili od
szpitali wprowadzenia jadłospisu wegetariańskiego (a przy tym poszło by
jeszcze parę innych) jest mało relistyczne. A fakt że takigo tam nie ma nie
jest wynikiem DYSKRYMINACJI tylko biedy i sytuacji naszej slużby zdrowia.


Samo porównanie uprawy roślin na pożywienie i hodowli zwierząt pod
ubój jest kuriozalne.

Dla mnie zupełnie normalne i oczywiste. Produkcja pożywienia.
Dla mnie nie. Świnia, krowa, czy ryba to nie rośliny, ale kręgowce, jak my.
Ale już gdzieś toczyła się podobna dyskusja, więc nie będę tworzyć OT.
Wyższe standardy u mięsożerców? A cóż to znowu znaczy? Czy nie wiesz, czy
raczej tylko udajesz, że znaczna większość populacji ludzkiej tzw.
cywilizowanego świata, która spożywa mięso, nigdy naocznie nie doświadczyła
tego o czym piszemy: zdobywania i samodzielnego zabijania tego, co potem
stanowiłoby
żywność.

Większość ludzi w mieście nigdy nic nie uprawiała, ponownie podobna sytuacja.
Niezupełnie. Ja całe moje życie dotychczas mieszkałam jedynie w miastach i
zawsze coś uprawiałam: choćby szczypiorek w doniczce, czy rzeżuchę.
Czy musiałeś to zrobić żeby nie umrzeć z głodu, to następna
sprawa...

Nie musiałem ale chciałem jeść.
To brzmi jak zachcianka nie potrzeba, ale oczywiście wszystko kwestia
poukładania priorytetów.
Na Tobie zabijanie nie robi większego wrażenia.

Wręcz przeciwnie robi i to duże, jak już pisałem nie jest to przyjemne.
Całe szczęście. :) Czerpanie przyjemności z zabijania to, zdaje się, pod
sadyzm podpada.
Ale dla mnie nie ma to wymiaru etycznego.
No comments.
Oni nawet nie mają szansy poznać prawdy i zdecydować, bo kupują gotowy produkt
w sklepie, który w ich świadomości ma niewiele wspólnego z bezsensownym
cierpieniem i śmiercią.

Większość z nich wie skąd jest mięso i wie jak wygląda jego produkcja. Nie
chcą tego oglądać lub nie obchodzi ich t
    • dzagreus Re: Wizerunek wegetarian 07.05.09, 16:17
      Większość z nich wie skąd jest mięso i wie jak wygląda jego produkcja. Nie chcą
      tego oglądać lub nie obchodzi ich to bo nie ma dla nich wymiaru etycznego.
      Podziwiam Twoją pewność w wypowiadaniu się w imieniu innych.
      Szczerze? Wolę padlinożerców niż mięsożerców. :)

      To akurat rozumiem,tej odpowiedzi się spodziewałem.
      Nie widzę w tym stwierdzeniu NIC obraźliwego.

      Z twojego punktu widzenia teoretycznie nie ma w nim nic obraźliwego, tyle że
      kiedy wypowiadałaś się powyżej to nie wyglądało na żartobliwą ksywkę. Ale
      przyjmuję że faktycznie w tym przypadku to ja nie mogę ci narzucać standardów
      etycznych.
      :)
      A ten, który sam zabija (a nie jest to życiowy przymus, bo
      istnieje dla niego alternatywa)
      sam wystawia sobie świadectwo na temat swojej etyki i wrażliwości, jako istoty
      myślącej i współczującej.

      Współczucie nie ma nic do jedzenia. Moge debatować o tym w jakich warunkach
      hodujemy zwierzęta ale nie o tym czy je potem zjadać czy nie.
      Ty też możesz być czyimś pożywieniem, albo ktoś Twojej rodziny...Masz rację, dla
      tych potencjalnych konsumentów współczucie nie będzie miało znaczenia. Ale to
      prawdopodobnie będą zwierzęta, więc nie ma się co dziwić: one kierują się
      jedynie instynktem.
      A wracając do tematu wątku to chciałem pokazać że żądanie w tej chwili od
      szpitali wprowadzenia jadłospisu wegetariańskiego (a przy tym poszło by jeszcze
      parę innych) jest mało relistyczne. A fakt że takigo tam nie ma nie jest
      wynikiem DYSKRYMINACJI tylko biedy i sytuacji naszej slużby zdrowia.
      Jest to jak najbardziej jawna dyskryminacja (sprawdź definicję).
      Wegetarianin (bez względu na powody, dla których nim jest), któremu podaje się
      mięso, nie będącym jego pożywieniem, jest dyskryminowany, ponieważ skazany jest
      na przymusowy głód.
      A o jakiej biedzie piszesz? Jedynie bardzo kiepskie zarządzanie finansami się
      kłania. W Somalii to np. mają biedę, pisanie o niej w odniesieniu do Polski
      wydaje się co najmniej zabawne.


      Jest to jak najbardziej jawna dyskryminacja (sprawdź definicję).

      Dyskryminacja (łac. discrimino - rozróżniam) oznacza odmienne traktowanie
      różnych podmiotów, które znajdują się w podobnej sytuacji.

      Podobieństwo sytuacji ocenia się w oparciu o obiektywne i weryfikowalne
      okoliczności istotne. Wyodrębnienie takich okoliczności zależy zawsze od
      kontekstu danej sprawy. Przepisy prawa zakazujące dyskryminacji ze względu na
      płeć, wyznanie, przynależność państwową etc. ustalają katalog cech, które, co do
      zasady, nie mogą być uznawane za okoliczności istotne.

      Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Dyskryminacja_(prawo)”

      Jak na moje to jednak nie jest.
      • dzagreus Re: Wizerunek wegetarian 07.05.09, 16:18
        A o jakiej biedzie piszesz? Jedynie bardzo kiepskie zarządzanie
        finansami się kłania. W Somalii to np. mają biedę, pisanie o niej w odniesieniu
        do Polski wydaje się co najmniej zabawne.

        Powstrzymam się od dalszej dyskusji na temat naszej służby zdrowia, to się
        zawsze kończy kilkoma stronami tekstu...


        Nie bardzo mogę pojąć jak można zajadać się zwłokami zwierząt. Co do sztucznych
        dodatków to ja żadnych nie stosuję, jedynie czasem łykam magnez ale to z innych
        przyczyn. Dobrze dobrana dieta na pewno nie jest ani niezdrowa ani też nie jest
        niepełna. Regularnie robię badania krwi i mój lekarz mówi, że gdyby wszyscy jego
        pacjenci mieli takie wyniki jak ja to straciłby pracę.


        Tutaj twarz nieskażona myślą okazuje przejawy aktywności intelektualnej z
        częstotliwością możliwości zobaczenia z naszej Ziemi komety Halleya. Ja na
        głupie argumenty i trollowanie reaguję odpowiednim poziomem. Głupie argumenty=
        złośliwa reakcja proste.
        • dzagreus Re: Wizerunek wegetarian 07.05.09, 16:20
          Fragmenty rozmów z różnych forów wegetariańskich. Po latach uciemiężenia
          zapomnieli czym jest brak tolerancji.Skąd u nich taka agresja?
          • seth.destructor Większość wegetarian nie jest agresywna 08.05.09, 00:16
            Po prostu ci, których znamy jako wegetarian, są akurat takimi ludźmi, którzy muszą 1. obwieszczać wszem i wobec, że są inni albo 2. nawracać innych na swą ideologię. Homiki paradujące w marszach po ulicach i wrzeszczące wszystkim o swoich pozycjach seksualnych to coś z wersji 1, a Świadkowie Jehowy to coś z wersji 2.
            Większość wegetarian nie afiszuje się ze swoim jadłospisem, więc nie ma o co kruszyć kopii.
            • mloda_gosposia Re: Większość wegetarian nie jest agresywna 08.05.09, 07:48
              Wielu wegetarian szczyci sie tym, ze nie je miesa, wydaje im sie, ze sa lepsi od ludzi jedzacych mieso, ale taka pycha, taka postawa w rzeczywistosci czyni ich maluczkimi, sa o wiele nizej w hierarchii od miesozercow.
              A ci co probuja na forach nawracac miesozercow sa gorsi od jehowcow i faszystow razem wzietych. Ja zawsze wtedy mam ochote, jakby im na przekor, siegnac po krwisty stek po lekturze ich postow i zazwyczaj dla wlasnej satysfakcji ide do lodowy, wiec osiagaja odwrotny efekt :D
    • sppb Re: Wizerunek wegetarian 08.05.09, 00:45
      No jednak ważniejsze etycznie jest niezadawanie bezsensownego ciepienia ludziom
      (zadawane jest bynajmniej nie po to, żeby przeżyć) niż niezadawanie
      bezsensownego cierpienia zwierzętom, a zatem i zapobieganie temu pierwszemu
      należałoby uznać za etycznie bardziej wartościowe.
      • dzagreus Re: Wizerunek wegetarian 08.05.09, 19:32
        A wy wiecie kto pisze takie teksty? Ja się zdziwiłam. Dojrzali wiekowo ludzie,
        wykształceni, nawołujący do tolerancji. Także jak by ktoś myślał, że tu na forum
        albo gdzie indziej są wklejane propagandowe (bo to jest propaganda) teksty w
        emocjonalnym tonie, to niestety nie jest to nasza młodzieży z liceum, a dorośli,
        którzy są gotowi ukrzyżować.
        • brumbak111 Re: Wizerunek wegetarian 08.05.09, 23:08
          dzagreus napisała:

          > A wy wiecie kto pisze takie teksty? Ja się zdziwiłam. Dojrzali wiekowo ludzie,
          > wykształceni, nawołujący do tolerancji. Także jak by ktoś myślał, że tu na foru
          > m
          > albo gdzie indziej są wklejane propagandowe (bo to jest propaganda) teksty w
          > emocjonalnym tonie, to niestety nie jest to nasza młodzieży z liceum, a dorośli
          > ,
          > którzy są gotowi ukrzyżować.
          .......
          tak tez sie z tym niestety spotkałem
          na forach rezyduja ludzie którzy każdego kto cos pozytwynego powie na temat
          wegetarianizmu sa gotowi ukrzyżowac
          dla nich zabic słowem to mało
          przyklady:


          , oni się karmią kłamstwami. Ideologia wegetariańska nie może istnieć bez
          obrzydliwej łże-propagandy. Bez instrumentalnego wykorzystywania do własnych
          celów już to umierających z głodu dzieci, już to ofiar ludobójstwa.
          Wegetariańska propaganda, wzorując się na metodzie dr. Goebbelsa,

          Zamiast "nawiedzonych wegusiów, którym ideologia zaciemnia obraz
          rzeczywistości" (co jest przecież prawdą), powienienem zatem użyć "fanatycznych
          głupków"? Wtedy to by się nazywało dobre wychowanie, tak?

          > Oto kwintesencja wegetariańskiej etyki i moralności. Jeśli kiedyś przydarzy
          się, że ***** sama będzie potrzebowała pomocy, mięsożercy na pewno nie odseślą
          jej po ratunek do świń czy innych nutrii. Taka to i różnica między moralnością
          zwykłą a wegetariańską. / Następna grupka zielonego oszołomstwa zajmującego się
          głównie powielaniem wegetariańskich kłamstw w internecie. Jak zwykle wycierają
          sobie gęby głodującymi dziećmi:
          itd
          itd
        • sppb Re: Wizerunek wegetarian 09.05.09, 07:36
          To było tylko pytanie. Nie wynika z niego, jaki jest mój stosunek do cierpienia
          zwierząt, a jeśli chodzi o emocje, to akurat pisałem to po szarpaniu się z
          jakimiś faszystami, gdy wywalono ich na jakiś czas z forum i były pozytywne,
          tzn. stwierdziłem nawet, że dobrze, że są takie uspokajające wątki.
Pełna wersja