Dodaj do ulubionych

tzw. jalmuzna

22.05.09, 10:26
pare dni temu na Basztowej cichym glosem zaczepila mnie starsza pani
okolo 70-tki proszac o pieniadze. Odruchowo powiedzialam ze nie mam
i poszlam dalej, spieszylam sie...to nie byla menelka, pijaczka
tylko starsza kobieta ktora nie podejzewalabym o to ze moglaby
prosic o pieniadze.
Co wy robicie dajecie pieniadze przygodnie spotkanym osobom?
Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 10:28
      Nigdy. To oszuści, gdyby ich sytuacja była rzeczywiście trudna,
      mogliby sie zgłosić do odpowiedniego urzędu po pomoc.
      • ona3010 Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 10:33
        Zdarza się dla staruszków.
        Po domach jak chodzą nie daję kasy ale dostaną jedzenie.
        Nie daję zadnym Cyganom i Rumunom.
        • gato.domestico Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 10:42
          ja normalnie nie daje wogole nawet nie mam wyrzutow ale ta babcia
          naprawde wygladala na taka zahukana i speszona prosba...sama nie
          wiem jakos odruchowo poprostu nie dalam.
      • Gość: frankzappa Re: tzw. jalmuzna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.09, 12:11
        piwi77 napisał:

        > Nigdy. To oszuści, gdyby ich sytuacja była rzeczywiście trudna,
        > mogliby sie zgłosić do odpowiedniego urzędu po pomoc.

        A urząd przyzna babci 20 zł na miesiąc. Nie miałeś styczności z wszelkimi
        MOPS-ami to nie pie...ol.
        • piwi77 Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 12:29
          Jeżeli przyzna 20, oznacza to, że pozostałą kwotę brakującą do
          minimum socjalnego babcia dostaje, np w formie emerytury.
          • nelsonek Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 12:35
            Ta niezachwiana wiara w skutecznosc panstwowych osrodkow pomocy spolecznej.:)

            Ja kasy nigdy nie daje. Zdarza sie, ze pomagam proszacym o pomoc, ale nigdy nie
            daje pieniedzy.
    • grenzoid Re: tzw. jalmuzna 22.05.09, 15:06
      Miłosierdzie mi podupadło, kiedy - parę lat temu - starsza pani zadzwoniła do
      moich drzwi i poprosiła o parę złotych na jedzenie. Wesół na okoliczność
      popełnienia dobrego uczynku popędziłem do kuchni i zapakowałem jej konserwę,
      pudełko serków i trochę pieczywa. Budząca zrazu litość starsza pani obejrzała
      zawartość siatki i pełnym pogardy głosem rzuciła retoryczne pytanie: "co mi pan
      tu daje!?" i wcisnęła mi ją z powrotem do rąk. Nie daję, nie udzielam, nie
      wspomagam z jednym wyjątkiem. Mieszka w moim mieście starszy pan, który - o ile
      samopoczucie mu pozwoli - zbiera puszki, butelki, złom. Znamy go, wiemy, że nie
      pije, nie rozrabia. A ponieważ większość ludzi tego nie wie i odmawia mu (czemu
      się nie dziwię) to wraz ze znajomymi zawsze jakieś drobne oddamy. Ale to wszystko!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka