piwi77
31.05.09, 16:32
Uroczystość mizerna, ksiądz tłumaczył zawiłości ewangelii na bazie
czasowników i imiesłowów jednych i drugich. Zamiast organów
przygrywał jakis lipny dziwczęcy zespołek, było ogólnie ciemno,
zabrakło marszu Mendelsohna i Ave Maria. Nie wiem dlaczego, może był
to slub niskobudżetowy, nie mój biznes, w końcu byłem tylko dalekim
obserwatorem. Ale jedna rzecz po raz kolejny zwróciła moja uwagę. To
nie pierwszy slub, który widziałem i zawsze jest podobnie, panna
młoda wygląda lepiej niz na codzień, pan młody jakoś tak nieco
gorzej. Ona uśmiech od ucha do ucha, on zamyślony, lekko speszony.
Czego tak?