srebrna.pliszka 06.08.09, 17:44 I co wy na to??? wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6901317,Kobieta_z_Klobucka__Na_moim_podworku_mordowano_psy.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: prl Re: Na jej podwórku mordowano IP: *.pools.arcor-ip.net 06.08.09, 17:49 Opanujcie sie.:( Nawet bez czytania dopadla mnie migrena i nie wiem, czy nie nie bedzie potrzebny kosztowny seans u psychospowiednika. Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Sezon ogórkowy trwa! 06.08.09, 18:58 A my na to, jak na lato. Gazeta co rusz to produkuje jakieś sensacyjne informacje o skandalicznym wydźwięku. Po co? By zrobić poruszenie na forum, bo jedni będą współczuć biednym pieskom, a drudzy zauważą przytomnie, że krowy i świnie też są mordowane na smalec i nikt nie robi z tego powodu informacji na pierwszą stronę. Naturalnie pojawi się masa wege-spamu przy okazji oraz tradycyjny nalot na katoli i lewaków. Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Sezon ogórkowy trwa! 06.08.09, 20:07 > Naturalnie pojawi się > masa wege-spamu przy okazji oraz tradycyjny nalot na katoli i > lewaków. Plus takie posty jak Twój... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: Sezon ogórkowy trwa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 20:34 "jedni będą współczuć biednym pieskom," tutaj dodatkowo współczuć można zjadaczom tego smalcu, nie wiadmo kto biedniejszy - oni czy pieski. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Sezon ogórkowy trwa! 10.08.09, 18:00 Ale psi smalec nie jest do jedzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: Sezon ogórkowy trwa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 20:40 "krowy i świnie też są mordowane na smalec i nikt nie robi z tego powodu informacji na pierwszą stronę" oczywiście że tak, powinni tylko rzetelne informacje na opakowaniu towaru umieszczac, z czego zrobiony, klient ma prawo wiedziec co kupuje prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
lernakow Re: Sezon ogórkowy trwa! 06.08.09, 20:58 seth.destructor napisał: > A my na to, jak na lato. > Jak najbardziej. Nakisiłem ogórków (bo sezon), wczoraj zjadłem je do chleba ze smalcem (nie wiem jakim - nie przeczytałem etykiety). Ten artykuł to chyba pokłosie mojej wczorajszej kolacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: Sezon ogórkowy trwa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 21:33 "chleba ze smalcem (nie wiem jakim - nie przeczytałem etykiety). " podobno z psa lepszy problem w tym że tego na etykiecie nie umieszczaja nie wiedziec czemu! przeciez mieli by lepszy zbyt... Odpowiedz Link Zgłoś
yoki-oki Re: Sezon ogórkowy trwa! 08.08.09, 21:53 lernakow napisał: wczoraj zjadłem je do chleba ze > smalcem (nie wiem jakim - nie przeczytałem etykiety). Na 100% był z Buldoga . Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Sezon ogórkowy trwa! 07.08.09, 22:22 Mordujesz na podwórku świnie na smalec? Gdzie mieszkasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re:To nie temat na Sezon ogórkowy 08.08.09, 08:22 seth.destructor napisał: > A my na to, jak na lato. > > Gazeta co rusz to produkuje jakieś sensacyjne informacje o > skandalicznym wydźwięku. Po co? By zrobić poruszenie na forum, bo > jedni będą współczuć biednym pieskom, ....... mylisz pojęcia " sezon ogórkowy" to czas lekkich odjazdowych tematów np potwor z Loch Ness czy taka a taka lub taki a taki miał majtki w teatrze okrucieństwo sadyzm itp. to nie są tematy na sezon ogórkowy a drudzy zauważą przytomnie, > że krowy i świnie też są mordowane na smalec i nikt nie robi z tego powodu informacji na pierwszą stronę. .......... w ogóle jakoś temat rzeźni jest wstydliwie ukrywany nawet w sezonie nie -ogórkowym Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Sezon ogórkowy trwa! 09.08.09, 12:37 seth.destructor napisał: > > jedni będą współczuć biednym pieskom, a drudzy zauważą przytomnie, > że krowy i świnie też są mordowane na smalec i nikt nie robi z tego powodu informacji na pierwszą stronę. ........ a ty nie wspołczujesz ? rzeczwyiście trzeba przytomnie skontstatowac że, traktowanie róznych gatunków zwierząt przez społeczenstwo zalezy od niejasnych kryteriow - gdyby przyjąc ze podobnie nalezy traktowac zwierzeta o podobnej inteligencji- to pies i swinia winny byc traktowane podobnie; swinie domowe - tez bywają trzymane w domach jako pet-animals przywiązują sie do własciciela bawią sie z nim\(nią) lubią rozrywkę- potrafia np, nauczyć ssię grac w piłkę potrafią przyniesc gazete ited mozna je tresować tez do wielu pozyteccznych funkjci np do wykrywania narkotyków - sa swinie (zwierzeta) pracujaće w policji Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: Sezon ogórkowy trwa! 09.08.09, 14:12 Dobrze wiesz, że nie współczuję i uważam empatię w stosunku do zwierząt przy jednoczesnej pogardzie i braku empatii w stosunku do ludzi za chore. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: Na jej podwórku mordowano IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 20:19 "mordowano psy i przerabiano je na smalec." człowiek to lepiej niż świnia - zje wszystko :) Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Zanim... :( 07.08.09, 08:04 ... Zanim jednak pies padnie ofiarą bezgranicznej ludzkiej głupoty i bezduszności, jest chwila dla skrajnego okrucieństwa. Jak twierdzą producenci smalcu, trzeba psa wcześniej porządnie obić kijami. Wtedy smalec jest lepszy ... www.polityka.pl/chce-sie-wyc/Text01,933,271382,18/ :p Odpowiedz Link Zgłoś
bronek.ze.wsi Re: Zanim... :( 07.08.09, 18:35 ave.duce napisała: > ... Zanim jednak pies padnie ofiarą bezgranicznej ludzkiej głupoty i > bezduszności, jest chwila dla skrajnego okrucieństwa. Jak twierdzą > producenci smalcu, > > trzeba psa wcześniej porządnie obić kijami. Wtedy smalec jest lepszy ... > > www.polityka.pl/chce-sie-wyc/Text01,933,271382,18/ > :p Okropne. Podobnie jest np. z okrutnym karmieniem gęsi. Wciska się gęsiom pokarm przez rurki, do oporu, nie zważając na sprawiany ptakom ból, aż padną - bo niby gęsi smalec jest cacy :((( Odpowiedz Link Zgłoś
kieprze_paczynskich Re: Zanim... :( 07.08.09, 19:21 Gęsi smalec to odpad. W tym tuczu chodzi o przerośniętą wątrobę. Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Zanim... :( 07.08.09, 20:59 ... Od 2000 r. w Polsce obowiązuje zakaz tuczu gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby. Wprowadzono go dlatego, że tę metodę uznano za bestialską ... wyborcza.pl/1,75478,6288873,Czy_wroci_tucz_gesi_na_stluszczone_watroby_.html :p Odpowiedz Link Zgłoś
kieprze_paczynskich Re: Zanim... :( 07.08.09, 21:59 >metodę uznano za bestialską ... Bo jest. W hodowli jest wiele bestialstwa. (Ale akurat nie w tych miejscach, które wskazują wege.) Metoda dozwolona jest nadal w wielu krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Zanim... :( 07.08.09, 23:53 kieprze_paczynskich napisał: > >metodę uznano za bestialską ... > > Bo jest. W hodowli jest wiele bestialstwa. (Ale akurat nie w tych miejscach, > które wskazują wege.) .............. och , cóż za figura retoryczna ! ( dla takich jak ty zawsze winni ci "wege" ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kieprze_paczynsch Re: Zanim... :( IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.08.09, 00:42 > ( dla takich jak ty zawsze winni ci "wege" ) Brumbak. weź buraka pastewnego i trzaśnij się w nać. Odpowiedz Link Zgłoś
bronek.ze.wsi To normalka 07.08.09, 08:48 U nas na wiosce to normalka. Codziennie mordują króliki, kury, świnie... A miastowe to myślą, że mięso na ich talerzach to niby skąd jest? Bo niby dziadek zabijał, i ociec zabijał, to i synek nie lepszy :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sklep-mięsny Re: To normalka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 10:26 smalec z psa rasy mieszanej cena 2.45 zł Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: To normalka 07.08.09, 19:27 Smalec z psa z rodowodem - 24,50? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smalczyk Re: To normalka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 11:13 smalec z psa rasy mieszanej ze świnią - 3,25 zł :) Odpowiedz Link Zgłoś
srebrna.pliszka Nie popieraj mordowania! 07.08.09, 14:19 Na świecie na mięso zabijanych jest ponad 24 mld zwierząt rocznie. W Polsce zabija się (tylko na mięso) ponad 470 mln zwierząt rocznie, co daje więcej niż milion dziennie, czyli około tysiąc na minutę. Na szczęście mamy wybór - możemy wybrać weganizm :) Przechodząc na weganizm ocalisz wiele istnień, będziesz zdrowiej żyć i uratujesz od zagłady Ziemię. Jedząc mięso, kupując mięso, podając mięso innym - popierasz codzienne mordowanie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popieram Re: Nie popieraj mordowania! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 14:51 dlaczego? mordowanie jest fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway Re: Nie popieraj mordowania! 10.08.09, 10:20 Gość portalu: popieram napisał(a): > dlaczego? mordowanie jest fajne. ??????? Odpowiedz Link Zgłoś
lernakow Re: Nie popieraj mordowania! 07.08.09, 15:00 srebrna.pliszka napisała: > W Polsce zabija się (tylko na mięso) ponad 470 mln zwierząt > rocznie, co daje więcej niż milion dziennie, czyli około tysiąc > na minutę. > W tym ssaków 25 milionów sztuk rocznie (5%). Resztę stanowi drób. Człowiek w Polsce statystycznie zjada mniej niż jedną świnię i jakiś ułamek krowy rocznie. Za propagandową skalę zabójstw odpowiadają drobiożercy. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Nie popieraj mordowania! 07.08.09, 17:07 srebrna.pliszka napisała: > Na świecie na mięso zabijanych jest ponad 24 mld zwierząt rocznie. > W Polsce zabija się (tylko na mięso) ponad 470 mln zwierząt > rocznie, co daje więcej niż milion dziennie, czyli około tysiąc na > minutę. Mylisz się. Zabijanych jest wielokrotnie więcej. To, co zabija człowiek, jest małym ułamkiem tego, co zabijają same zwierzęta. > Na szczęście mamy wybór - możemy wybrać weganizm :) Na szczęście możemy też go nie wybrać. > Przechodząc na weganizm ocalisz wiele istnień, Przechodząc na weganizm nie uratujesz ani jednego istnienia, co najwyżej możesz nie pozwolić mu zaistnieć. A skąd wiesz, czy ono nie wolałoby jednak trochę pożyć? > będziesz zdrowiej żyć Nie będziesz. Jeśli chcesz żyć zdrowiej, znajdziesz lepsze sposoby niż weganizm. > i uratujesz od zagłady Ziemię. Ziemi nie grozi żadna zagłada, więc nie zachodzi potrzeba jej ratowania. > Jedząc mięso, kupując mięso, podając mięso innym - popierasz > codzienne mordowanie! Nie. Popierasz zabijanie, a to różnica. Zwierząt się nie morduje, tylko zabija. Odpowiedz Link Zgłoś
bronek.ze.wsi Nie popieram mordowania! 10.08.09, 11:51 srebrna.pliszka napisała: > Jedząc mięso, kupując mięso, podając mięso innym - popierasz codzienne mordowanie! Nie popieram mordowania - dlatego nie jem mięsa i nie podaję go innym, już od wielu lat :) Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway Podobno mamy XXI wiek 08.08.09, 11:04 Podobno mamy XXI wiek. Ciekawe, dlaczego jeszcze tak dużo ludzi uparcie opowiada się za kontynuowaniem agresji, krzywdzenia, zabijania, mordowania, zjadania zwierząt...? Właściwie to nie jest ciekawe, to jest smutne :( Tak naprawdę, to nie są ludzie, tylko osobniki człowiekopodobne - jednak ufać należy, że i w nich jest dobro i ono wkrótce zwycięży :) Odpowiedz Link Zgłoś
yoki-oki Re: Podobno mamy XXI wiek 08.08.09, 21:49 adminoway napisał: > Podobno mamy XXI wiek. > Ciekawe, dlaczego jeszcze tak dużo ludzi uparcie opowiada się za kontynuowaniem > agresji, krzywdzenia, zabijania, mordowania, zjadania zwierząt...? 21 wiek powoduje że nie potrzebujemy opitolić schaboszczaka ? Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway Re: Podobno mamy XXI wiek 10.08.09, 10:12 yoki-oki napisał: > 21 wiek powoduje że nie potrzebujemy opitolić schaboszczaka ? Och, przecież podobno jesteśmy coraz bardziej cywilizowani. Jednak nadal naszym (ludzkości) logo jest prymitywizm i łatwość przelewania krwi żyjących istot :((( Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Podobno mamy XXI wiek 11.08.09, 09:00 adminoway napisał: > > 21 wiek powoduje że nie potrzebujemy opitolić schaboszczaka ? > > Och, przecież podobno jesteśmy coraz bardziej cywilizowani. Dlatego jemy schaboszczaki lepiej przyrządzone, w ładniejszym otoczeniu i nie palcyma, tylko nożem i widelcem. ;-) > Jednak nadal naszym (ludzkości) logo jest prymitywizm i łatwość > przelewania krwi żyjących istot :( Prymitywizm wyziera ze sposobu rozumowania wegusiów: "cztery nogi dobrze, dwie nogi źle". Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: Podobno... 09.08.09, 19:44 adminoway napisał: > Tak naprawdę, to nie są ludzie, tylko osobniki człowiekopodobne Ergo roślinożerca jest człowiekiem? Hm... Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: Podobno mamy XXI wiek 12.08.09, 18:59 Ja czekam aż zwierzęta wykonają pierwszy ruch. Np. lwy mogłyby przejść na wegetarianizm. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 w ramach 'nalotu na katoli': 08.08.09, 18:35 taki felieton niedawno przeczytałam: goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1244404098&dzi=1104798052&katg= Jak byłam mała, to mnie pouczano,że płakać po psie to grzech (sic!), bo pies nie ma duszy. Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix-kiddo Re: w ramach 'nalotu na katoli': 08.08.09, 19:09 grenouille7 napisała: > taki felieton niedawno przeczytałam: > goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1244404098&dzi=1104798052&katg= Przeczytałam i groza mnie zdjęła. Jak bardzo musi nie mieć sumienia ten, kto to pisał?! Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 08.08.09, 21:10 beatrix-kiddo napisała: > Przeczytałam i groza mnie zdjęła. Jak bardzo musi nie mieć > sumienia ten, kto to pisał?! Przeczytałem i nie znalazłem tam niczego usprawiedliwiającego taką ocenę. Spodziewałem się nie wiadomo czego, a to spokojny, wyważony i bardzo rozsądny tekst. Czy Ty na pewno przeczytałaś ten sam tekst, co ja? Co taką grozę w Tobie wzbudziło i dlaczego odmawiasz autorowi sumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: w ramach 'nalotu na katoli': 08.08.09, 23:53 A bo te zwierzaki takie dobre, a ludzie tacy źli – psy wiążą przy budzie, do schronisk oddają, konie na ubój wysyłają. Jasne, że zwierzęta też mają problemy. Ale mówienie o prawach dla nich jest tak samo zasadne, jak debata nad lokalizacją lotniska dla krów. No comment :( Odpowiedz Link Zgłoś
yoki-oki Re: w ramach 'nalotu na katoli': 08.08.09, 23:55 ave.duce napisała: Ale mówienie o prawach dla nich jest tak samo zasadne, jak debata nad > lokalizacją lotniska dla krów. To jest temat ! krowy mając swoje lotnisko szybciej trafiały by na stoły konsumentów :) Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 00:07 No, nie wiem :) Mogłyby lecieć jednym samolotem z Jasiem Marysią Władziem & małżonką jego, Nelly. A wtedy raczej spóźnione byłyby te krowy ;) ps. ten wątek nie wydaje mi się odpowiednim miejscem do żartów, więc udanego wieczoru życzę i b/o :) :p Odpowiedz Link Zgłoś
yoki-oki Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 00:08 ave.duce napisała: > ps. ten wątek nie wydaje mi się odpowiednim miejscem do żartów, więc udanego > wieczoru życzę i b/o :) Niby dlaczego nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 08:12 ave.duce napisała: > A bo te zwierzaki takie dobre, a ludzie tacy źli – psy wiążą > przy budzie, do schronisk oddają, konie na ubój wysyłają. Jasne, > że zwierzęta też mają problemy. Ale mówienie o prawach dla nich > jest tak samo zasadne, jak debata nad lokalizacją lotniska dla > krów. > No comment :( A ja właśnie ciekaw jestem komentarza. Co jest nie tak w tych paru zdaniach? Autor przecież ma rację - mówienie o tzw. "prawach zwierząt" jest absurdem. "Żadnych praw zwierząt nie znamy, ani one ich nie znają" I cóż jest takiego strasznego w wiązaniu psa przy budzie, oddaniu do schroniska, albo wysłaniu konia do rzeźni? Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 13:32 Nie będę powtarzać celnych argumentów Grenouille7 > przeczytaj sobie jej posty. :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli':/ ..do misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 14:15 misiu-1 napisał: "mówienie o tzw. "prawach zwierząt" jest absurdem. " zgadza sie - jest, najważniejsze żebyś rozumiał ze zwierzeta trzeba normalnie/dobrze traktować, i też ważne żebys zrozumiał że zwierze to nie istota nad ktorą człowiek (gorszy od zwierza nieraz) wyżywa swoją agresje z róznych dziwnych powodów, jesli to pojmiesz - nie bedą potrzebne rozmowy o prawach dla zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli':/ ..do misia 09.08.09, 14:33 Gość portalu: św.obrazek napisał(a): > zgadza sie - jest, najważniejsze żebyś rozumiał ze zwierzeta trzeba > normalnie/dobrze traktować, i też ważne żebys zrozumiał że zwierze > to nie istota nad ktorą człowiek (gorszy od zwierza nieraz) wyżywa > swoją agresje z róznych dziwnych powodów, > jesli to pojmiesz - nie bedą potrzebne rozmowy o prawach dla > zwierząt. Czy do tego, żeby ktoś zrozumiał, że bezsensowne niszczenie drzewostanu jest niepożądane, należy powołać do życia ruch "obrony praw roślin", a kto by sobie z tego kpił, ten będzie winien wycinki puszczy amazońskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli':/ ..do misia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 18:08 nic nie zrozumiałes, sory ale chyba szkoda czasu na dyskusje z tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli': IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 11:47 ave.duce napisała: "A bo te zwierzaki takie dobre, a ludzie tacy źli – psy wiążą przy budzie, do schronisk oddają, konie na ubój wysyłają. Jasne, że zwierzęta też mają problemy. Ale mówienie o prawach dla nich jest tak samo zasadne, jak debata nad lokalizacją lotniska dla krów.[/b]" naprawde jesteś aż tak głupia?... Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 13:28 Ja jestem głupia czy autor tego cytatu? :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli': IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 14:06 autor cytatu, nie bylo znaczka "" sorry jesli to nie ty, przepraszam, ale next time jak cytujesz uzyj cudzyslow. Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 14:23 Nie ma sprawy, mea culpa, bo tylko "pogrubiłam" :) :p Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 11:11 A ja uważam, że odwołanie do sumienia jest jak najbardziej na rzeczy. W Polsce dochodzi do wielu aktów bezmyślnego okrucieństwa, a często wręcz sadyzmu wobec zwierząt, tymczasem zdaniem autora należy piętnować i wyśmiewać tych, którzy zwierzęta kochają i chcą bronić ich praw. Po co? Żeby jeszcze bardziej umacniać przekonanie niektórych, że to "tylko zwierzę", "nie ma duszy", więc nie trzeba się nim zbytnio przejmować? A w chrześcijaństwie istnieje też przecież i tradycja franciszkańska. Argument o łajdaczących się mężach jest w stylu straszenia czarną wołgą. Akurat cudzołóstwo jest zjawiskiem uniwersalnym i nie ma związku ze statusem zwierząt w danej kulturze. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 14:27 grenouille7 napisała: > A ja uważam, że odwołanie do sumienia jest jak najbardziej na > rzeczy. W Polsce dochodzi do wielu aktów bezmyślnego okrucieństwa, > a często wręcz sadyzmu wobec zwierząt, tymczasem zdaniem autora > należy piętnować i wyśmiewać tych, którzy zwierzęta kochają i chcą > bronić ich praw. Po co? Żeby jeszcze bardziej umacniać przekonanie > niektórych, że to "tylko zwierzę", "nie ma duszy", więc nie trzeba > się nim zbytnio przejmować? To, że dochodzi do aktów okrucieństwa w stosunku do zwierząt, nie prowadzi do wniosku, że należy zwierzęta stawiać na piedestał, a kto z tego kpi, ten "nie ma sumienia" i jest tego okrucieństwa współwinny, bo "umocnił przekonanie" itd. Czy samo to, że tzw. "obrońcy zwierząt" robią coś, co Ci się podoba, wyjmuje ich spod wszelkiej krytyki? Obrona zwierząt przed okrucieństwem nie wymaga stawiania ich na równi z człowiekiem, dlatego odsądzanie kogoś od czci i wiary z tego tylko powodu, że ośmielił się lekką ironią potraktować oszołomstwo jakichś aktywistów, samo jest oszołomstwem. Nie istnieją żadne "prawa zwierząt". Co najwyżej istnieją obowiązki ludzi względem zwierząt, a okrucieństwo wobec nich już jest karalne. To, że zwierzęta nie mają duszy nie powinno spędzać snu z oczu osobom o lewicowej proweniencji, dla których samo pojęcie duszy jest obce. > Argument o łajdaczących się mężach jest w stylu straszenia czarną > wołgą. Akurat cudzołóstwo jest zjawiskiem uniwersalnym i nie ma > związku ze statusem zwierząt w danej kulturze. Istnieje jednakowoż wspólny mianownik tych kwestii - lewicowa rewolucja obyczajowa. Z jednej strony promocja całkowitej swobody seksualnej, z drugiej - negacja pozycji człowieka i sprowadzanie go do roli jeszcze jednego, odrobinę sprytniejszego zwierzęcia na Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:01 misiu-1 napisał: > Nie istnieją żadne "prawa zwierząt". Co najwyżej istnieją >obowiązki ludzi względem zwierząt, Boszszszsz, coz za demagogia. Skoro czlowiek ma obowiazek traktowac zwierze dobrze, to automatycznie zwierze ma prawo do bycia traktowanym jak zywe, czujace stworzenie. To nigdy nie jest uklad jednostronny. > Istnieje jednakowoż wspólny mianownik tych kwestii - lewicowa >rewolucja obyczajowa. Naprawde, ja tylko czekam kiedy sie okaze ze spadajacy na Ziemie meteor to rezultat lewackiego czegos tam.... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:08 wilma.flintstone napisała: > Boszszszsz, coz za demagogia. Boszszszszsz, cóż brak argumentów. > Skoro czlowiek ma obowiazek traktowac > zwierze dobrze, to automatycznie zwierze ma prawo do bycia > traktowanym jak zywe, czujace stworzenie. Nieprawda. Jeśli człowiek ma np. obowiązek przestrzegania określonych procedur pozbywania się zużytej lodówki, to to wcale nie oznacza "praw lodówki" do bycia traktowaną w odpowiedni sposób. > To nigdy nie jest uklad jednostronny. Owszem, to jest układ jednostronny, ponieważ żadne zwierzę nie ma prawnych obowiązków wobec człowieka. > Naprawde, ja tylko czekam kiedy sie okaze ze spadajacy na Ziemie > meteor to rezultat lewackiego czegos tam.... Jak znam życie, to prędzej okaże się, że to wina śmiercionośnej cywilizacji przemysłowej, niszczenia matki-Gai przez człowieka, patriarchalnego porządku społecznego i homofobii. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:26 misiu-1 napisał: > Boszszszszsz, cóż brak argumentów. I to piszesz jako komentarz do pierwszego zdania postu? No to coz...bez komentarza... > Nieprawda. Jeśli człowiek ma np. obowiązek przestrzegania >określonych procedur pozbywania się zużytej lodówki, to to wcale >nie oznacza "praw lodówki" do bycia traktowaną w odpowiedni sposób. Trudno, zeby przedmiot nieozywiony mial prawa. Nie widzisz roznicy miedzy psem a lodowka? Znow demagogia, bo w podanym prez ciebie przykladzie nie idzie o prawa lodowki, ale o prawo spoleczenstwa do nie napotykania sie na czyjs zepsuty sprzet AGD na srodku autostrady lub tez we wlasnym ogrodku. > Owszem, to jest układ jednostronny, ponieważ żadne zwierzę nie ma >prawnych obowiązków wobec człowieka. Tu nie chodzi o to czy zwierze ma jakies obowiazki wobec czlowieka, ale o twoje stwierdzenie, ze prawa zwierzat nie istnieja, a co najwyzej czlowieka wobec nich obowiazki. I ja twierdze, ze to nie jest uklad jednostronny, bo czyjs obowiazek rowna sie istnieniu istnieniu czyjegos prawa (lodowki wykluczam). Gdyby bylo inaczej, czlowiek mialby wolny wybor i moglby traktowac zwierze jak mu sie podoba. Skoro jednak umawiamy sie na obowiazek dobrego traktowania , traktujac zwierze zle, czlowiek lamie jego prawa. > Jak znam życie, to prędzej okaże się, że to wina śmiercionośnej >cywilizacji przemysłowej, niszczenia matki-Gai przez człowieka, >patriarchalnego porządku społecznego i homofobii. Przejrzyj watki na forum - niemal w kazdym pojawia sie argument nt lewactwa. O matce-Gai jakos ani widu ani slychu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:46 wilma.flintstone napisała: > I to piszesz jako komentarz do pierwszego zdania postu? No to > coz...bez komentarza... Piszę to jako komentarz do zarzutu demagogii. To dyżurny zarzut tych, którym brakuje argumentów. > Trudno, zeby przedmiot nieozywiony mial prawa. Nie widzisz roznicy > miedzy psem a lodowka? Trudno, żeby stworzenie nie będące człowiekiem miało prawa. Nie widzisz różnicy między człowiekiem a psem? > Znow demagogia Znów brak argumentów. Wyciąganie z faktu nałożenia na człowieka obowiązku w stosunku do czegokolwiek, istnienia praw tego czegoś jest absurdalne i to właśnie chciałem ci pokazać > bo w podanym prez ciebie przykladzie nie idzie o prawa lodowki, > ale o prawo spoleczenstwa do nie napotykania sie na czyjs zepsuty > sprzet AGD na srodku autostrady lub tez we wlasnym ogrodku. Tak samo w podanym przykładzie nie idzie o żadne "prawa zwierzęcia" tylko o prawo społeczeństwa do nienatykania się na maltretowanie zwierząt, ponieważ uważa się, że taki widok byłby szkodliwy społecznie. > Tu nie chodzi o to czy zwierze ma jakies obowiazki wobec czlowieka, > ale o twoje stwierdzenie, ze prawa zwierzat nie istnieja, a co > najwyzej czlowieka wobec nich obowiazki. No właśnie. Zwierzę nie ma żadnych obowiązków wobec człowieka, tylko człowiek względem zwierzęcia. Dlatego to jest układ jednostronny. > I ja twierdze, ze to nie jest uklad jednostronny, bo czyjs > obowiazek rowna sie istnieniu istnieniu czyjegos prawa (lodowki > wykluczam). Gdyby bylo inaczej Gdyby tak było, to prawo człowieka do życia oznaczałoby zarazem obowiązek zwierzęcia do poszanowania tego prawa. Nie istnieje taki układ. > czlowiek mialby wolny wybor i moglby traktowac zwierze jak mu sie > podoba. Skoro jednak umawiamy sie na obowiazek dobrego traktowania > traktujac zwierze zle, czlowiek lamie jego prawa. Nieprawda. Łamie tylko i wyłącznie swój obowiązek względem niego. Jeśli porównanie z lodówką do ciebie nie przemawia, ponieważ to przedmiot nieożywiony, to użyję innego - zakaz wycinania drzew bez zezwolenia nie oznacza istnienia żadnych "praw drzew", a złamanie takiego zakazu - naruszenia tych "praw". > Przejrzyj watki na forum - niemal w kazdym pojawia sie argument nt > lewactwa. O matce-Gai jakos ani widu ani slychu. Przejrzyj sobie strony nawiedzonego, zielonego oszołomstwa. O lewactwie tam ani widu ani słychu. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 16:19 misiu-1 napisał: > Trudno, żeby stworzenie nie będące człowiekiem miało prawa. A to czemu? Stworzenie nawet nie bedace czlowiekiem, takze odczuwa bol. To wystarczy, zeby mialo prawo do bycia traktowanym w sposb humanitarny. > Wyciąganie z faktu nałożenia na człowieka obowiązku w > stosunku do czegokolwiek, istnienia praw tego czegoś jest >absurdalne i to właśnie chciałem ci pokazać Chciec to moze i chciales, ale wyszlo nie za bardzo. > Tak samo w podanym przykładzie nie idzie o żadne "prawa >zwierzęcia" tylko o prawo społeczeństwa do nienatykania się na >maltretowanie zwierząt, ponieważ uważa się, że taki widok byłby >szkodliwy społecznie. Wybacz, ale to jest tak cienki argument, ze az zal komentowac... Szkodliwosc spoleczna widoku maltretowania zwierzat nie wyklucza istnienia nich prawa do bycia traktowanym w sposob humanitarny. W przypadku sprzetu AGD o jakichkolwiek prawach mowic nie sposob. > No właśnie. Zwierzę nie ma żadnych obowiązków wobec człowieka, tylko człowiek > względem zwierzęcia. Bo zwierze nie jest istota rozumna w ten sam sposob co czlowiek, wiec obowiazkow miec nie moze. A przynajmniej obowiazkow wypelnianych samodzielnie i swiadomie, bo przeciez jakies tam jednak ma - kon musi orac pole, pies szczekac na zlodzieja itd. Co jednak nie wyklucza posiadania przez zwierzeta praw, zwlaszcza ze nie mowimy tu o prawie wyborczym i prawie do strajku, a prawie do miski wody w goracy dzien i metra lancucha wiecej...Ja reszta nie bardzo rozumiem o czym ta dyskusja - jak go zwal tak go zwal, na jedno wychodzi - czy czlowiek ma obowiazej dbac o zwierze, czy tez zwierze ma prawo do tego zeby o nie dbac - co za roznica? Po co z tego robic dyskusje ideologiczna czyniaca z autora cytowanego artykulu oszoloma nie mniejszego niz wspomniani przez ciebie Zieloni? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 16:54 wilma.flintstone napisała: > A to czemu? Stworzenie nawet nie bedace czlowiekiem, takze odczuwa > bol. To wystarczy, zeby mialo prawo do bycia traktowanym w sposb > humanitarny. Nie wystarczy. Ból nie jest czynnikiem relewantnym z kwestii podmiotowości prawnej. Potrzeba jest świadomość prawna, a tej zwierzętom brak tak samo, jak lodówce. > Chciec to moze i chciales, ale wyszlo nie za bardzo. Gdybym tłumaczył to swojemu kotu, też by mi pewnie nie wyszło i raczej niekoniecznie dlatego, że nie miałem racji. > Wybacz, ale to jest tak cienki argument, ze az zal komentowac... Tak uważasz? To sporządź jakąś rzeczową krytykę tej koncepcji Kanta i opublikuj w odpowiednim medium. > Szkodliwosc spoleczna widoku maltretowania zwierzat nie wyklucza > istnienia nich prawa do bycia traktowanym w sposob humanitarny. Zwierzęta nie mają żadnych praw i wynika to wprost z braku zdolności do ich pojęcia i braku zdolności do przyjęcia na siebie obowiązków, które zawsze z prawami się łączą. Nie mają ich też z takiego powodu, że byłyby one wewnętrznie sprzeczne. > W przypadku sprzetu AGD o jakichkolwiek prawach mowic nie sposob. Jeśli można mówić o prawach zwierząt, można i o prawach sprzętu AGD. To taki sam absurd. Nie mniejszy, ani nie większy. > Bo zwierze nie jest istota rozumna w ten sam sposob co czlowiek, > wiec obowiazkow miec nie moze. A przynajmniej obowiazkow > wypelnianych samodzielnie i swiadomie, bo przeciez jakies tam > jednak ma - kon musi orac pole, pies szczekac na zlodzieja itd. Więc właśnie dlatego, że zwierzę nie jest istotą rozumną, nie może mieć też żadnych praw. A to, do czego używamy zwierząt nie jest ich obowiązkiem. Od telewizora wymagamy, żeby odbierał programy. Nie oznacza to, że rozumiemy to w kategoriach jego obowiązku. > Co jednak nie wyklucza posiadania przez zwierzeta praw, zwlaszcza > ze nie mowimy tu o prawie wyborczym i prawie do strajku, a prawie > do miski wody w goracy dzien i metra lancucha wiecej... Wyklucza to brak rozumu. > Ja reszta nie bardzo rozumiem o czym ta dyskusja - jak go zwal tak > go zwal, na jedno wychodzi - czy czlowiek ma obowiazej dbac o > zwierze, czy tez zwierze ma prawo do tego zeby o nie dbac - co za > roznica? Po co z tego robic dyskusje ideologiczna czyniaca z > autora cytowanego artykulu oszoloma > nie mniejszego niz wspomniani przez ciebie Zieloni? Jeśli dla ciebie nie ma różnicy, to się nie upieraj przy tym, co nie ma znaczenia. Dla mnie to rozróżnienie jest istotne. Nie uważam przy tym, żeby jakakolwiek dyskusja, w której autor nie uczestniczy, mogła z niego uczynić oszołoma. W ogóle zresztą nie wygląda mi na oszołoma. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:16 W ten sposb mozemy dyskutowac do rana, a nie chce mi sie, szczerze powiedziawszy. Problem w tym, ze dla ciebie prawo jest czyms czego istnienia jego posiadacz powinien byc swiadomy. Ja zas uwazam, ze zwierze prawa ma, nawet jesli nie uswiadomione. I doprawdy, nie widze w tym zadnego lewackiego dazenia do zrownania ludzi ze zwierzetami. Wystarczy, ze jako czlowiek zdaje sobie sprawe ze zwierze nie jest swiadome swoich praw (logiczne w sumie, bo przeciez ich w zaden sposob nie egzekwuje, w przeciwienstwie do czlowieka, ktory egzekwuje od zwierzecia wypelnianie pewnych obowiazkow, mimo ze, jak twierdzisz, zwierze zadnych wobec nas obowiazkow nie ma) oraz ze mam swiadomosc istnienia pewnej skali praw i tego, ze zwierze jest na tej skali lata swietlne pode mna. I to wystarczy, bym nie musiala sie czuc zrownana z bezrozumnym bydleciem, jak to ujmuje oszolomski tekst artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 10.08.09, 12:41 wilma.flintstone napisała: > Problem w tym, ze dla ciebie prawo jest czyms czego > istnienia jego posiadacz powinien byc swiadomy. Ja zas uwazam, ze > zwierze prawa ma, nawet jesli nie uswiadomione. To, że ty tak uważasz, nie zmienia faktu, że zwierzęta żadnych praw nie mają i mieć nie mogą. To absurdalna, lewacka koncepcja, nic więcej. > I doprawdy, nie widze w tym zadnego lewackiego dazenia do zrownania ludzi > ze zwierzetami. A ja tak, bo koresponduje to z licznymi wypowiedziami lewaków, w których dają wyraz swojemu przekonaniu, że człowiek jest takim samym zwierzęciem, jak wszystkie inne, tylko trochę sprytniejszym. > Wystarczy, ze jako czlowiek zdaje sobie sprawe ze zwierze nie jest > swiadome swoich praw (logiczne w sumie, bo przeciez ich w zaden sposob nie > egzekwuje, w przeciwienstwie do czlowieka Właśnie dlatego nie może mieć żadnych praw. > ktory egzekwuje od zwierzecia wypelnianie pewnych obowiazkow, mimo > ze, jak twierdzisz, zwierze zadnych wobec nas obowiazkow nie ma) Człowiek nie egzekwuje od zwierzęcia wypełniania żadnych obowiązków, tak jak nie egzekwuje ich od łyżki, młotka czy samochodu. Człowiek używa zwierzęcia do wykonania jakiejś pracy, tak jak używa narzędzi. > I to wystarczy, bym nie musiala sie czuc zrownana z bezrozumnym bydleciem, > jak to ujmuje oszolomski tekst artykulu. To nie tekst artykułu jest oszołomski. Oszołomskie jest to, co bardzo trafnie opisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 10.08.09, 19:42 > Człowiek nie egzekwuje od zwierzęcia wypełniania żadnych obowiązków, tak jak ni > e > egzekwuje ich od łyżki, młotka czy samochodu. Człowiek używa zwierzęcia do > wykonania jakiejś pracy, tak jak używa narzędzi. Sugerujesz, że prawo zrównuje zwierzę z przedmiotem?;) To byłoby trochę dziwne u formalisty czepiającego się formalnej nieprawidłowości potocznego zwrotu "prawa zwierząt"... Czyżby przyganiał kocioł garnkowi? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 11.08.09, 09:08 kot_behemot8 napisała: > Sugerujesz, że prawo zrównuje zwierzę z przedmiotem?;) Gdzie znalazłaś taką sugestię? Nawet człowiekiem można się posłużyć jak narzędziem, manipulując nim, co jednakowoż nie sugeruje wcale, jakoby prawo zrównywało człowieka z przedmiotem. > To byłoby trochę dziwne u formalisty czepiającego się formalnej > nieprawidłowości potocznego zwrotu "prawa zwierząt"... To nie jest żaden formalizm, bo nieprawidłowość tego zwrotu wykracza daleko poza formalne znaczenie. Nieprawidłowa jest jego treść. To nie forma, tylko treść winduje bydło na piedestał, zarazem sprowadzając człowieka do poziomu bydła. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 11.08.09, 11:46 misiu-1 napisał: > kot_behemot8 napisała: > > > Sugerujesz, że prawo zrównuje zwierzę z przedmiotem?;) > > Gdzie znalazłaś taką sugestię? Sugestię znalazłam w zadaaniu pod którym się podpisałam. I zauważ, że użyłam słowa sugestia a nie jednoznaczne stwierdzenie... I ta sugestia jest całkiem czytelna. Nawet człowiekiem można się posłużyć jak > narzędziem, manipulując nim, co jednakowoż nie sugeruje wcale, jakoby prawo > zrównywało człowieka z przedmiotem. Oczywiście. Po prostu użyłeś tu przenośni, posłużyłeś się językiem potocznym podobnie jak wcześniej twoi rozmówcy. Stwierdzenie "zwierzę ma prawo" też jest przenośnią, czymś powszechnie zrozumiałym na gruncie języka potocznego i tu gdzie jesteśmy nie musi być koniecznie traktowane tak formalnie jak ty to zrobiłeś. > > > To byłoby trochę dziwne u formalisty czepiającego się formalnej > > nieprawidłowości potocznego zwrotu "prawa zwierząt"... > > To nie jest żaden formalizm, bo nieprawidłowość tego zwrotu wykracza daleko poz> a > formalne znaczenie. Nie sądzę. Stwierdzenie "zwierzę ma prawo do właściwiego traktowania" (a dokładnie to mieli na myśli twoi rozmówcy, prawda?) jest potocznym odpowiednikiem tego wszystkiego co - już w języku prawniczym - opisuje ustawa o ochromnie zwierząt. Wystarczyłoby zresztą zapytać twoich rozmówców czy pisząc o prawach mają na myśli chocby już 1 art tej ustawy: "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę." Z pewnością potwierdziliby, że właśnie o to im chodzi i nie upieraliby się przy nieszczęsnym zwrocie "zwierzęta mają prawo". TY się przyczepiłeś do słowa, im chodziło o treść. A że nie jesteśmy na forum prawniczym, to im należy przyznać rację w tym sporze:) Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 11.08.09, 12:13 kot_behemot8 napisała: > Sugestię znalazłam w zadaaniu pod którym się podpisałam. I zauważ, > że użyłam słowa sugestia a nie jednoznaczne stwierdzenie... > I ta sugestia jest całkiem czytelna. Mylisz się. Sugestia to nie coś, co Ty wbrew intencjom autora wyczytasz między wierszami, tylko to, co on intencjonalnie tam włożył, zakładając że to odczytasz. > Oczywiście. Po prostu użyłeś tu przenośni, posłużyłeś się językiem > potocznym podobnie jak wcześniej twoi rozmówcy. > Stwierdzenie "zwierzę ma prawo" też jest przenośnią, czymś > powszechnie zrozumiałym na gruncie języka potocznego i tu gdzie > jesteśmy nie musi być koniecznie traktowane tak formalnie jak ty to > zrobiłeś. Co do tego także się mylisz. Zwrot "prawa zwierząt" nie jest żadną przenośnią. Jest wręcz wzorowany na prawach człowieka, a tu masz na to dowód: www.wolfpunk.most.org.pl/unesco.htm > Nie sądzę. Zatem się mylisz. > Stwierdzenie "zwierzę ma prawo do właściwiego traktowania" (a dokładnie to > mieli na myśli twoi rozmówcy, prawda?) jest potocznym odpowiednikiem tego > wszystkiego co - już w języku prawniczym - opisuje ustawa o ochromnie > zwierząt. Wystarczyłoby zresztą zapytać twoich rozmówców czy pisząc o > prawach mają na myśli chocby już 1 art tej ustawy: > "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie > jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę." W świetle oczywistych faktów, czyli jawnego dążenia organizacji pro-zwierzęcych do zdefiniowania tzw. "praw zwierząt" na wzór i podobieństwo praw człowieka, a także zakłamania potocznego języka przez wprowadzenie do niego elementu nowomowy, moje stanowisko jest takie, jakie jest. > Z pewnością potwierdziliby, że właśnie o to im chodzi i nie > upieraliby się przy nieszczęsnym zwrocie "zwierzęta mają prawo". Skoro tak, to niech to po prostu bez mojego pytania potwierdzą, przestaną używać tego propagandowego zwrotu i sprawa załatwiona. W czym problem? > się przyczepiłeś do słowa, im chodziło o treść. A że nie jesteśmy na > forum prawniczym, to im należy przyznać rację w tym sporze:) Niestety, mylisz się po raz trzeci, ponieważ ja odnosiłem się nie tylko do stwierdzeń moich rozmówców, ale do całokształtu zagadnienia, a owo "potoczne rozumienie" jest celową manipulacją i oszustwem językowym animalistów, które, jak uważam, należy piętnować. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 11.08.09, 14:30 misiu-1 napisał: > > Mylisz się. Sugestia to nie coś, co Ty wbrew intencjom autora wyczytasz między > wierszami, tylko to, co on intencjonalnie tam włożył, zakładając że to odczytas > z. A sugestia mimowolna?;) > Co do tego także się mylisz. Zwrot "prawa zwierząt" nie jest żadną przenośnią. > Jest wręcz wzorowany na prawach człowieka, a tu masz na to dowód: > www.wolfpunk.most.org.pl/unesco.htm To, że pewna grupa ludzi używa jakiegoś zwrotu z określoną intencją, nie znaczy że należy taką intencje przypisywać wszystkim. W tym przypadku żadnej szczególnej intencji nie było. Wystarczyłoby zresztą zapytać twoich rozmówców czy pisząc o > > prawach mają na myśli chocby już 1 art tej ustawy: > > "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie > > jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę." > > W świetle oczywistych faktów, czyli jawnego dążenia organizacji pro-zwierzęcych > do zdefiniowania tzw. "praw zwierząt" na wzór i podobieństwo praw człowieka, a > także zakłamania potocznego języka przez wprowadzenie do niego elementu > nowomowy, moje stanowisko jest takie, jakie jest. Twoje prawo. Jednak moim zdaniem demonizujesz zarówno poczynania tych organizacji (w większości to nieszkodliwi pasjonaci którzy bywa że robią coś pożytecznego - np prowadząc schroniska dla psów) jak i zjawisko które nazywasz "zakłamywaniem potocznego języka". > > > Z pewnością potwierdziliby, że właśnie o to im chodzi i nie > > upieraliby się przy nieszczęsnym zwrocie "zwierzęta mają prawo". > > Skoro tak, to niech to po prostu bez mojego pytania potwierdzą, przestaną używa > ć > tego propagandowego zwrotu i sprawa załatwiona. W czym problem? Potwierdzić nie mogą, bo chyba już ich na tym wątku nie ma - wpisałam się nie patrząc na daty, więc to trochę moja wina:) A przestać używania mogą ale nie muszą - mogą uważać podobnie jak ja, że to ty jesteś nadmiernie wrażliwy na tym punkcie i nie czuć się w obowiązku troszczenia o twój dobrostan;) > > Niestety, mylisz się po raz trzeci, ponieważ ja odnosiłem się nie tylko do > stwierdzeń moich rozmówców, ale do całokształtu zagadnienia, a owo "potoczne > rozumienie" jest celową manipulacją i oszustwem językowym animalistów, które, > jak uważam, należy piętnować. Moim zdaniem nie jest ani oszustwem, ani manipulacją i nie nalezy tego piętnować - aczkolwiek można zwrotu "prawa zwierząt" nie używać jako nieuprawnionego formalnie. Ja tak robię, inni nie muszą. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 11.08.09, 15:01 kot_behemot8 napisała: > A sugestia mimowolna?;) To coś na kształt mimowolnego wkręcenia żarówki? ;-) > To, że pewna grupa ludzi używa jakiegoś zwrotu z określoną intencją, > nie znaczy że należy taką intencje przypisywać wszystkim. W tym > przypadku żadnej szczególnej intencji nie było. To mało istotne. Motywem tej części dyskusji jest artykuł, w którym autor odnosi się do tzw. "praw zwierząt" w takim właśnie rozumieniu. Jeśli więc jego krytycy mają inne intencje, to im zwróć uwagę, a nie mnie. > Twoje prawo. Jednak moim zdaniem demonizujesz zarówno poczynania > tych organizacji (w większości to nieszkodliwi pasjonaci którzy bywa > że robią coś pożytecznego - np prowadząc schroniska dla psów) jak i > zjawisko które nazywasz "zakłamywaniem potocznego języka". A to Twoje prawo tak uważać. Moim zdaniem bagatelizujesz poważny problem. > Potwierdzić nie mogą, bo chyba już ich na tym wątku nie ma - > wpisałam się nie patrząc na daty, więc to trochę moja wina:) > A przestać używania mogą ale nie muszą - mogą uważać podobnie jak > ja, że to ty jesteś nadmiernie wrażliwy na tym punkcie i nie czuć > się w obowiązku troszczenia o twój dobrostan;) O mój dobrostan troszczyć się nie muszą. Wszakże niech nikt nie ma do mnie żalu, że w zamian ja nie zatroszczę się o ich dobrostan. Tak będzie sprawiedliwie, nie sądzisz? :-) > Moim zdaniem nie jest ani oszustwem, ani manipulacją i nie nalezy > tego piętnować - aczkolwiek można zwrotu "prawa zwierząt" nie używać > jako nieuprawnionego formalnie. Ja tak robię, inni nie muszą. Pozostaniemy więc przy swoich zdaniach. Dla mnie jest to tradycyjna dla lewicowych ruchów społecznych nowomowa, fałszująca rzeczywistość. Przyszłość pokaże, kto miał rację. Artykuł zresztą odwołuje się do realnych konsekwencji - hiszpańscy czerwoni naprawdę dążą do przyznania [na razie tylko] małpom [na razie części] praw ludzkich. Może więc to nie ja mam na to zbyt dużo wrażliwości, tylko Ty zbyt mało? Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:18 Małe dzieci i niepełnosprawni umysłowo też nie mają szczególnej samoświadomości. Idea praw jednostki ma aspekt nie tylko utylitarny, ale i etyczny. Zakłada się, że nie wolno krzywdzić istoty zdolnej do odczuwania cierpienia. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:40 grenouille7 napisała: > Małe dzieci i niepełnosprawni umysłowo też nie mają szczególnej > samoświadomości Oczywiście. Dlatego nie mają też takich praw, jak w pełni świadomy człowiek. To chyba nie ulega wątpliwości? > Idea praw jednostki ma aspekt nie tylko utylitarny, ale i etyczny. > Zakłada się, że nie wolno krzywdzić istoty zdolnej do odczuwania > cierpienia. Wcale nie. Zdolność do odczuwania cierpienia jest przez utylitarystów traktowana jako czynnik etycznie relewantny na zasadzie uzurpacji. Po prostu tak to sobie założyli i już. Tak samo można by arbitralnie twierdzić, że nie wolno krzywdzić istoty zdolnej do trawienia, wydalania czy wypełniania jakiejkolwiek innej funkcji fizjologicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 19:04 misiu-1 napisał: > Oczywiście. Dlatego nie mają też takich praw, jak w pełni świadomy człowiek. To > chyba nie ulega wątpliwości? A czy ktoś żąda praw wyborczych dla psów? > Wcale nie. Zdolność do odczuwania cierpienia jest przez utylitarystów traktowan > a > jako czynnik etycznie relewantny na zasadzie uzurpacji. Po prostu tak to sobie > założyli i już. Tak samo można by arbitralnie twierdzić, że nie wolno krzywdzić > istoty zdolnej do trawienia, wydalania czy wypełniania jakiejkolwiek innej > funkcji fizjologicznej. Założenie, że człowiekowi coś tam przysługuje z natury jest mniej arbitralne? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 19:15 grenouille7 napisała: > A czy ktoś żąda praw wyborczych dla psów? Nieważne, jakich praw żąda, pies żadnych praw mieć nie może. > Założenie, że człowiekowi coś tam przysługuje z natury jest mniej > arbitralne? Oczywiście, że mniej, bo nie potrzeba żadnego arbitra, który by to wymyślił i innym, wbrew ich przekonaniu, narzucił. To nie jest jakiś wzięty z sufitu system filozoficzny. Każdy to czuje sam przez się. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 21:24 misiu-1 napisał: > > > Założenie, że człowiekowi coś tam przysługuje z natury jest mniej > > arbitralne? > > Oczywiście, że mniej, bo nie potrzeba żadnego arbitra, który by to wymyślił i > innym, wbrew ich przekonaniu, narzucił. To nie jest jakiś wzięty z sufitu syste > m > filozoficzny. Każdy to czuje sam przez się. Przecież prawa człowieka to filozofia i to dość świeża. Z historii i współczesności znamy takie rzeczy jak tortury, ofiary z ludzi, niewolnictwo, święte wojny, systemy kastowe, dyskryminację różnych grup... Najpierw piszesz, że prawa przysługują pod warunkiem posiadania odpowiedniego poziomu zdolności poznawczych (Czy to nie arbitralne kryterium? A czemu nie zdolności do trawienia i wydalania? Ze zdrowym psem nawiążesz lepszy kontakt niż z głęboko upośledzonym człowiekiem) Później piszesz, że człowiek coś czuje sam przez się. Fajne sformułowanie. Np. diabolus et alii daemones ipsi per se facti sunt mali ;) Inni dyskutanci piszą o empatii wobec cierpiących istot. Empatia dobra rzecz (tak myślę), nie trzeba jej osłabiać takimi bałamutnymi wypowiedziami jak w zalinkowanym tekście. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 22:28 grenouille7 napisała: > Przecież prawa człowieka to filozofia i to dość świeża. Z historii > i współczesności znamy takie rzeczy jak tortury, ofiary z ludzi, > niewolnictwo, święte wojny, systemy kastowe, dyskryminację różnych > grup... I cóż z tego? Czy św.Pawłowi przeszkadzał brak dzisiejszej filozofii "praw człowieka", żeby być świadomym swoich praw Rzymianinem? (Dz. 22:25) > Najpierw piszesz, że prawa przysługują pod warunkiem posiadania > odpowiedniego poziomu zdolności poznawczych (Czy to nie arbitralne > kryterium? A czemu nie zdolności do trawienia i wydalania? Dlatego, że inaczej nie mają one żadnego sensu. O swoje prawa każdy musi potrafić upomnieć się sam. Prawa człowieka to pewna umowa społeczna, którą trzeba rozumieć i aprobować. Jak można być podmiotem umowy, o której nie ma się pojęcia? > Ze zdrowym psem nawiążesz lepszy kontakt niż z głęboko > upośledzonym człowiekiem) Lepszy, bo przyniesie patyk, pomerda ogonem, będzie się cieszył na widok pana i nauczy się kilku poleceń głosowych? Nie rozśmieszaj mnie. Mój telefon też potrafi nauczyć się wykonywania pewnej liczby poleceń głosowych. To może też mu dać jakieś prawa? Aha, zapomniałem, że on nie potrafi trawić i wydalać. Będzie problem, co? > Później piszesz, że człowiek coś czuje sam przez się. Fajne > sformułowanie. Np. diabolus et alii daemones ipsi per se facti > sunt mali ;) A dlaczego to akurat ludzie, a nie psy od zarania dziejów tworzyli systemy prawne? > Inni dyskutanci piszą o empatii wobec cierpiących istot. Empatia > dobra rzecz (tak myślę), nie trzeba jej osłabiać takimi > bałamutnymi wypowiedziami jak w zalinkowanym tekście. A niby dlaczego "empatia dobra rzecz"? Wcale niekoniecznie dobra. Jeśliby na przykład przeszkadzała w sprawiedliwym ukaraniu przestępcy, to dlaczego dobra? W dodatku z empatii wcale nie wynika potrzeba obdarowywania zwierząt jakimiś wziętymi z plam na suficie prawami. L. Kołakowski wyartykułował bardzo celną myśl: "Nie jest jednak rozsądne nazywanie prawami człowieka wszystkich dóbr, jakich życzylibyśmy sobie i innym." Jeśli więc nawet w przypadku człowieka nie należy uprawiać absurdalnego koncertu życzeń, to tym bardziej w stosunku do zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 19:20 misiu-1 napisał: >Zwierzęta nie mają żadnych praw i wynika to wprost z braku >zdolności do ich pojęcia i braku zdolności do przyjęcia na siebie >obowiązków, które zawsze z prawami się łączą. Co w takim razie z postulowanym prez katolikow prawem do zycia zygoty, embrionu oraz plodu ludzkiego? Zadna z tych form rozwoju czlowieka nie jest w stanie pojac swoich praw ani przyjac obowiazkow. Czyzbys tym stwierdzeniem rozcial wezel gordyjski...? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 19:36 wilma.flintstone napisała: > Co w takim razie z postulowanym prez katolikow prawem do zycia > zygoty, embrionu oraz plodu ludzkiego? Zadna z tych form rozwoju > czlowieka nie jest w stanie pojac swoich praw ani przyjac > obowiazkow. Czyzbys tym stwierdzeniem rozcial wezel gordyjski...? O to, co postulują katolicy, niech się martwią sami. Mnie do stwierdzenia, że nie wolno uśmiercić płodu ludzkiego czy urodzonego już noworodka nie potrzeba koncepcji zakładającej jakieś jego domniemane prawa. W zupełności wystarczy koncepcja obowiązków człowieka w stosunku do innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 19:53 misiu-1 napisał: > O to, co postulują katolicy, niech się martwią sami. Mnie do >stwierdzenia, że nie wolno uśmiercić płodu ludzkiego czy urodzonego >już noworodka nie potrzeba koncepcji zakładającej jakieś jego >domniemane prawa. W zupełności wystarczy koncepcja obowiązków >człowieka w stosunku do innych ludzi. Coz, gladko lawirujesz, tej umiejetnosci ci odmowic nie mozna...Uwiera nieco stwierdzenie: "obowiazki czlowieka wobec innych ludzi", bo w kontekscie tego iz pisalam nie o noworodku ale o zygocie, embrionie i plodzie, zakladamy ze te ostatnie to tez ludzie. A w tej sprawie, jak wiadomo, konsensusu nie ma. No ale to juz temat na inna dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 20:45 wilma.flintstone napisała: > Coz, gladko lawirujesz, tej umiejetnosci ci odmowic nie > mozna... Twierdzisz, że lawiruję, ponieważ przypisałaś mi w swojej wyobraźni katolicyzm i wydawało Ci się, że złapiesz mnie na niekonsekwencji, a tu kiszka? To nie ja lawiruję, tylko twoje wyobrażenia były błędne. > Uwiera nieco stwierdzenie: "obowiazki czlowieka wobec innych > ludzi", bo w kontekscie tego iz pisalam nie o noworodku ale o > zygocie, embrionie i plodzie, zakladamy ze te ostatnie to tez > ludzie. A w tej sprawie, jak wiadomo, konsensusu nie ma. No ale to > juz temat na inna dyskusje. O ile trudno określić, kiedy zaczyna się człowiek, o tyle z pewnością nie dzieje się to w momencie porodu. Dlatego należy z dużą ostrożnością podchodzić do kwestii przerywania ciąży. Tym większą, im ciąża późniejsza i im powód aborcji bardziej błahy. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 22:03 misiu-1 napisał: > Twierdzisz, że lawiruję, ponieważ przypisałaś mi w swojej >wyobraźni katolicyzm Twierdze, ze lawirujesz bo podczas gdy ja o zygocie i embrionie, ty od razu przechodzisz do noworodka. A tylko w przypadku tego ostatniego dyskusja o obowiazku czlowieka wobec czlowieka moze sie skonczyc porozumieniem. > O ile trudno określić, kiedy zaczyna się człowiek, o tyle z >pewnością nie dzieje się to w momencie porodu. Ooooo, ale to sugeruje ze jednak da sie ten moment okreslic inaczej. >Dlatego należy z dużą ostrożnością podchodzić do kw > estii przerywania ciąży. Tym większą, im ciąża późniejsza i im >powód aborcji bardziej błahy. A tu sie zgadzam. Nie moge jednak nie nadmienic, ze ktos kto w kontekscie aborcji odwoluje sie do kwestii stopnia zaawansowania ciazy, chcac nie chcac wkracza na obszar zdolnosci do odczuwania cierpienia, tak nikczemie wykorzystywany przez utylitarystow jako czynnik etycznie relewantny na zasadzie uzurpacji. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 22:47 wilma.flintstone napisała: > Twierdze, ze lawirujesz bo podczas gdy ja o zygocie i embrionie, ty > od razu przechodzisz do noworodka. A tylko w przypadku tego > ostatniego dyskusja o obowiazku czlowieka wobec czlowieka moze sie > skonczyc porozumieniem. A co to ma do lawirowania? Czy wcześniak urodzony po 6 miesiącach ciąży jest bardziej człowiekiem niż 7-miesięczny płód w brzuchu matki? > Ooooo, ale to sugeruje ze jednak da sie ten moment okreslic > inaczej. Wcale nie. O zasadzie nieoznaczoności Heisenberga słyszałaś? Nie zawsze informacja o granicach obszaru, wewnątrz którego znajduje się to, czego szukamy, pozwala na dokładne określenie miejsca. > A tu sie zgadzam. Nie moge jednak nie nadmienic, ze ktos kto w > kontekscie aborcji odwoluje sie do kwestii stopnia zaawansowania > ciazy, chcac nie chcac wkracza na obszar zdolnosci do odczuwania > cierpienia, tak nikczemie wykorzystywany przez utylitarystow jako > czynnik etycznie relewantny na zasadzie uzurpacji. Wcale nie wkracza, ponieważ czym innym jest uznawanie zdolności odczuwania bólu jako czynnika relewantnego w odniesieniu do przyznania jakichś praw, a co innego uznawanie pracy mózgu za czynnik relewantny w odniesieniu do ustalenia początku życia ludzkiego. Zresztą, jak już mówiłem, jestem przeciwny ochronie płodu na zasadzie "praw człowieka" (inna sprawa, że owe "prawa" są wykorzystywane w celu dokładnie przeciwnym), tylko na zasadzie obowiązków człowieka. Konkretnie - obowiązku powstrzymania się od szkodzenia innemu człowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli': IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 18:10 wilma.flintstone napisała: "Stworzenie nawet nie bedace czlowiekiem, takze odczuwa bol. To wystarczy, zeby mialo prawo do bycia traktowanym w sposb humanitarny." jak widać nie dla "miłosiernych" katoli, szkoda słów, i czasu na dyskuje na takim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:44 Co do oszołomstwa: "Niedawno w radiu ktoś stwierdził, że gdyby wyginęły owady, życie na Ziemi przestałoby istnieć, a gdyby wyginęła ludzkość, natura rozkwitłaby w najlepsze." I co w tym nieprawdziwego? "Ta mądrość padła z okazji Dnia Praw Zwierząt, jaki przypadł w sąsiedztwie Dnia Matki i Dnia Dziecka." I co z tego? "W tych szopkach z „prawami” zwierząt wcale nie chodzi o zwierzęta – to idzie o człowieka. Czy ktoś myśli, że hiszpańscy socjaliści z miłości do szympansów przyznali im część praw ludzkich? Nie – to skutek nowej wizji człowieczeństwa, opartej na założeniu, że nie ma Boga ani żadnej siły wyższej." A to perfidne diabły z tych ekologów, a wydają się tacy niewinni. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 15:56 grenouille7 napisała: > "Niedawno w radiu ktoś stwierdził, że gdyby wyginęły owady, życie > na Ziemi przestałoby istnieć, a gdyby wyginęła ludzkość, natura > rozkwitłaby w najlepsze." > I co w tym nieprawdziwego? Całość. O ile sobie przypominam ewolucjonistyczne opowiastki, życie na ziemi nie zaczęło się od owadów, prawda? Skoro tak, to istniał czas, kiedy istniało na Ziemi życie bez owadów i nie przestało z tego powodu istnieć, a wręcz przeciwnie - z powodzeniem się rozwinęło. c.b.d.u. > "Ta mądrość padła z okazji Dnia Praw Zwierząt, jaki przypadł w > sąsiedztwie Dnia Matki i Dnia Dziecka." > I co z tego? Może autor chciał dać do zrozumienia, że zbyt mało wagi przywiązuje się do matek i dzieci, a zbyt dużo do zwierząt, choć powinno być odwrotnie? > "W tych szopkach z „prawami” zwierząt wcale nie chodzi o zwierzęta > – to idzie o człowieka. Czy ktoś myśli, że hiszpańscy socjaliści z > miłości do szympansów przyznali im część praw ludzkich? Nie – to > skutek nowej wizji człowieczeństwa, opartej na założeniu, że nie > ma Boga ani żadnej siły wyższej." > A to perfidne diabły z tych ekologów, a wydają się tacy niewinni. Autor ma tutaj 100% racji. Lewicowe dążenia do zrównania człowieka ze zwierzęciem są oczywiste. Socjaliści traktują człowieka jak bezrozumne i nieodpowiedzialne bydlę, niezdolne do samodzielnego troszczenia się o siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 16:30 misiu-1 napisał: > Całość. O ile sobie przypominam ewolucjonistyczne opowiastki, życie na ziemi ni > e > zaczęło się od owadów, prawda? Skoro tak, to istniał czas, kiedy istniało na > Ziemi życie bez owadów i nie przestało z tego powodu istnieć, a wręcz przeciwni > e > - z powodzeniem się rozwinęło. > c.b.d.u. Fakt, nieuważnie przeczytałam. Niemniej zniknięcie owadów miałoby poważne konsekwencje dla ludzkości, chyba że Bóg postanowiłby uchronić "koronę stworzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 16:57 grenouille7 napisała: > Niemniej zniknięcie owadów miałoby poważne konsekwencje dla > ludzkości Oczywiście. Ale chyba nie poważniejsze niż zniknięcie ludzkości? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:20 Nie wiem. Aż tak się nie znam na metafizyce. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 16:02 misiu-1 napisał: To, że zwierzęta > nie mają duszy nie powinno spędzać snu z oczu osobom o lewicowej proweniencji, > dla których samo pojęcie duszy jest obce. > Nie twoja rzecz rozstrzygać w tej kwestii. > Istnieje jednakowoż wspólny mianownik tych kwestii - lewicowa rewolucja > obyczajowa. Z jednej strony promocja całkowitej swobody seksualnej, z drugiej - > negacja pozycji człowieka i sprowadzanie go do roli jeszcze jednego, odrobinę > sprytniejszego zwierzęcia na Ziemi. Autor napisał tak: "To „wierność naturze” usprawiedliwia mężów z niewierności żonom, bo ponoć każdy męski ssak z natury jest poligamistą i powinien rozsiać po świecie jak najwięcej plemników." To ciekawe, ale argumenty oparte na socjobiologii słyszę najczęściej z ust katolickich konserwatystów - kiedy mowa o tzw. naturze kobiety i naturze mężczyzny(co moim zdaniem kłóci się z nauką o wolnej woli i rozumie, jakim Bóg obdarzył człowieka). Katolicy często głoszą sprzeczne poglądy, w zależności od tego, co im pasuje w danej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 17:05 grenouille7 napisała: > Nie twoja rzecz rozstrzygać w tej kwestii. Ja nie rozstrzygam. Ja konstatuję. Zauważam, znaczy. To chyba rażąca niekonsekwencja, prawda? > To ciekawe, ale argumenty oparte na socjobiologii słyszę > najczęściej z ust katolickich konserwatystów - kiedy mowa o tzw. > naturze kobiety i naturze mężczyzny(co moim zdaniem kłóci się z > nauką o wolnej woli i rozumie, jakim Bóg obdarzył człowieka). > Katolicy często głoszą sprzeczne poglądy, w zależności od > tego, co im pasuje w danej sytuacji. To nie jest wcale sprzeczność w ich poglądach. To jest przyjmowanie punktu widzenia ideowego przeciwnika w celu wykazania sprzeczności i niekonsekwencji w jego poglądach. Bo to oni, czyli lewicowi ideolodzy, wynaleźli marksistowską dialektykę po to, żeby dopasowywać poglądy do bieżącej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
grenouille7 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:37 > Ja nie rozstrzygam. Ja konstatuję. Zauważam, znaczy. To chyba rażąca > niekonsekwencja, prawda? No rozumiem, konstacośtam. Tylko nie wiem, czy założenie nie jest zanadto manichejskie. > To nie jest wcale sprzeczność w ich poglądach. To jest przyjmowanie punktu > widzenia ideowego przeciwnika w celu wykazania sprzeczności i niekonsekwencji w > jego poglądach. Bo to oni, czyli lewicowi ideolodzy, wynaleźli marksistowską > dialektykę po to, żeby dopasowywać poglądy do bieżącej potrzeby. Może ta domniemana "sprzeczność i niekonsekwencja" to wynik złej diagnozy "założeń ideowych przeciwnika"? Wystarczy powiedzieć, że się popiera np. wychowanie seksualne w szkołach, a już człowiek jest obwołany żydokomuchem, masonem i cyklistą :) Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: w ramach 'nalotu na katoli': 09.08.09, 18:50 grenouille7 napisała: > Może ta domniemana "sprzeczność i niekonsekwencja" to wynik złej > diagnozy "założeń ideowych przeciwnika"? > Wystarczy powiedzieć, że się popiera np. wychowanie seksualne w > szkołach, a już człowiek jest obwołany żydokomuchem, masonem i > cyklistą :) Przesada. Prędzej już wystarczy powiedzieć, że jest się przeciwko temu, a człowiek jest obwołany ciemnogrodem, moherem, słuchaczem Radyja i rydzykowcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św.obrazek Re: w ramach 'nalotu na katoli': IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 19:42 "płakać po psie to grzech (sic!), bo pies nie ma duszy." taa, i dobre traktowanie zwierzęcia to też pewnie grzech, z kopa mu przywalic albo siekierą w łeb to jest dopiero po bożemu ? jak prawdziwy katolik? Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Na jej podwórku mordowano 09.08.09, 17:21 grenouille7 napisała: > taki felieton niedawno przeczytałam: > goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1244404098&dzi=1104798052&katg= Traktować zwierzęta po ludzku jest jednym z obowiązków ludzi, a nie prawem zwierząt. Kto ma psa albo kota, powinien traktować go jak człowiek, a nie jak człowieka. Kto ma świnię, powinien po ludzku dać jej jeść, a potem ją zjeść. Uprzednio po ludzku zabiwszy. Tak samo z pozostałą gadziną." .. ortodoksja katolicka promuje obyczjowośc żywcem przeniesioną z prymitywnych plemion z okresu biblijnego autor artykułu używa tu eufemizmu "zabiwszy po ludzku" nie wnikajac w szczegóły bo te okazałyby sie duzym stopniu - nieludzkie kościelni ortodoksi jak najbardziej akceptują okrucienstwo wobec zwierząt na skalę masową - wiuększośc wpsołczesnych ludzi - gdyby znalazła się w rzeźni i obserwowała ów proces "zabijania po ludzku" przezyła by szok jeśli się mówi A trzeba powiedzieć i B jeżeli Gośc Niedzielny nazywa to co się dzieje a rzeźniach albo i przy prywatnym uboju niech to pokaże zdjęcia w magazynie obok artykułów o dobroci i miłosierdziu jest wtym artykule pelno hipokryzji i obłudy owszem - wiadomo że ludzie jedza mieso i beda dłuuuuuuuuugo jedli niech jednak ci ktorzy tak czynia w tym ortodoksi katoliccy nie udają że w sama rzęźnia jest czymś normalnym , ludzkim że nie ma tam okrucieństwa i cierpien zwierząt Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Na jej podwórku mordowano 09.08.09, 18:04 brumbak111 napisał: > autor artykułu używa tu eufemizmu > "zabiwszy po ludzku" > nie wnikajac w szczegóły bo te okazałyby sie duzym stopniu - > nieludzkie Wręcz przeciwnie. Nieludzkie byłoby na przykład zjadanie zwierząt żywcem - tak, jak to robią zwierzęta. Człowiek najpierw zwierzę zabija, zadając mu możliwie jak najmniej cierpienia, a dopiero potem zjada. To jest ludzkie. > wiuększośc wpsołczesnych ludzi - gdyby znalazła się w rzeźni i > obserwowała ów proces "zabijania po ludzku" przezyła by szok Nie sądź innych według własnego braku odporności psychicznej. > niech jednak ci ktorzy tak czynia w tym ortodoksi katoliccy nie > udają że w sama rzęźnia jest czymś normalnym , ludzkim > że nie ma tam okrucieństwa i cierpien zwierząt Bo też niczego nie trzeba udawać. Rzeźnia jest czymś normalnym i nie ma tam okrucieństwa, bo cierpienia zwierząt są na miarę możliwości minimalizowane. Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: Na jej podwórku mordowano 09.08.09, 18:12 Ale jak na razie zyjemy w Polsce nie w Chinach gdzie zjada sie wszystko co sie rusza. Kwestia pewnych przyzwyczajen i norm kulturowych.U nas psa wciaz jeszcze trzyma sie jako 'najlepszego przyjaciela czlowieka' jako zwierzatko domowe dla przyjemnosci nie do zjadania. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Na jej podwórku mordowano 09.08.09, 19:06 10iwonka10 napisała: > Ale jak na razie zyjemy w Polsce nie w Chinach gdzie zjada sie > wszystko co sie rusza. Kwestia pewnych przyzwyczajen i norm > kulturowych. U nas psa wciaz jeszcze trzyma sie jako 'najlepszego > przyjaciela czlowieka' jako zwierzatko domowe dla przyjemnosci nie > do zjadania. To prawda. Trzyma się jednak w takim charakterze także króliki czy świnki. Nie przeszkadza to nam jadać królików i świnek, prawda? Jak jesteś przeciwko jedzeniu psów, to nikt Ci ich jeść nie każe, prawda? Nikt też nie zamierza zjeść Twojego własnego psa. Jednak dlaczego zabraniać Chińczykowi czy Koreańczykowi, bawiącym w naszym gościnnym kraju, jedzenia ich zwyczajowych potraw? Jeśli będą one przyrządzone z ICH psów, a nie z Twoich? Ja swojego kota na potrawkę nikomu nie oddam, ale ktoś ze swoim niech sobie robi, co chce. Co mi to szkodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Na jej podwórku mordowano IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.09, 22:39 A to chyba tylko węże połykają zywcem. Drapieżne ssaki zabijają przed konsumpcją swe ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Na jej podwórku mordowano 09.08.09, 22:56 Gość portalu: Wilia napisał(a): > A to chyba tylko węże połykają zywcem. Drapieżne ssaki zabijają > przed konsumpcją swe ofiary. Niekoniecznie. Wystarczy im w zupełności unieruchomienie ofiary. Niedawno w National Geographic można było sobie obejrzeć lwy jedzące żywcem unieruchomionego w bagnie bawołu. Zaczęły od zadka. To bardzo wartościowy kanał. Można się dowiedzieć o zwierzętach więcej niż z filmów o Babe-śwince z klasą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Na jej podwórku mordowano IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 09:38 Wyjątkowa reakcja na wyjątkową sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Na jej podwórku mordowano 11.08.09, 10:53 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Wyjątkowa reakcja na wyjątkową sytuację. I, cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności, wyjątkowo akurat na miejscu znalazł się reporter. Oszukujesz się. Zjadanie ofiar żywcem przez drapieżniki to nie żaden wyjątek, tylko częste zjawisko. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 No i co z tego ? 09.08.09, 23:59 No i co z tego, że na jej podwórku mordowano psy ? Na podwórku sąsiada mordowano kury. A na podwórku kolejnego sąsiada mordowano świnie. Lub gęsi. I wytapiano z nich smalec. Gęsi, świński czy psi - co za różnica ??? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smalec z burka Nic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 00:12 "Gęsi, świński czy psi - co za różnica ???" podobno psi najlepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotlet z reksia Nic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 00:16 "Gęsi, świński czy psi - co za różnica ???" a skwarki z kota rasy dachowiec, (może zawierać śladowe ilości sierści i odchodów) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Nic 10.08.09, 10:37 Gość portalu: kotlet z reksia napisał(a): > "Gęsi, świński czy psi - co za różnica ???" > > a skwarki z kota rasy dachowiec, > > (może zawierać śladowe ilości sierści i odchodów) Skwarki ze świnki także mogą zawierać śladowe ilości szczeciny i odchodów. Dlatego produkty spożywcze należy robić w odpowiednich warunkach. Wyroby spożywcze ze świnek, gąsek, kotków czy piesków. S. Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: No i co z tego ? 10.08.09, 00:47 Może po przeczytaniu tego artykułu zauważysz różnicę: www.polityka.pl/chce-sie-wyc/Text01,933,271382,18/ :p Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No i co z tego ? 10.08.09, 10:35 ave.duce napisała: > Może po przeczytaniu tego artykułu zauważysz różnicę: Przeczytałem i jakoś nadal nie widzę różnicy. Czy chodzi Ci o to, że gdy zwierzę się obije, to smalec jest lepszy ? To przekonanie dotyczy także świnki czy gęsi. Hołdujący takim przekonaniom obije każde zwierzę, z którego będzie chciał wytopić smalec. A nie wierzący w takie bzdury zabije pieska czy gąskę w ten sam pozbawiony sadyzmu sposób. A może odrzuca Cię to, ze pies podobno zjada odchody. Wiesz co zjadają świnki ? Albo gęsi ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
yoki-oki Re: No i co z tego ? 10.08.09, 09:18 snajper55 napisał: > No i co z tego, że na jej podwórku mordowano psy ? Na podwórku sąsiada mordowan > o > kury. A na podwórku kolejnego sąsiada mordowano świnie. Lub gęsi. I wytapiano z > nich smalec. Gęsi, świński czy psi - co za różnica ??? Inaczej się skubie ? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No i co z tego ? 10.08.09, 10:38 yoki-oki napisał: > snajper55 napisał: > > > I wytapiano z nich smalec. Gęsi, świński czy psi - co za różnica ??? > > Inaczej się skubie ? Świnek się nie skubie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: No i co z tego ? 10.08.09, 17:31 snajper55 napisał: > No i co z tego, że na jej podwórku mordowano psy ? Na podwórku sąsiada mordowano kury. A na podwórku kolejnego sąsiada mordowano świnie. Lub gęsi. I wytapiano z > nich smalec. Gęsi, świński czy psi - co za różnica ??? > > S. ............. jest różnica w powszechnym postrzeganiu takiego incydentu oraz w polskim prawie na które tak często się powołujesz na forum Unia Europejska tu występujesz jako zwolennik bezprawia prawda że prawo to jest jeszcze ułomne Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No i co z tego ? 11.08.09, 11:00 brumbak111 napisał: > jest różnica w powszechnym postrzeganiu takiego incydentu > oraz w polskim prawie Polskie prawo inaczej traktuje psa, a inaczej gęś ? A które to paragrafy gęsi dyskryminują ? Podaj je, proszę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: No i co z tego ? 11.08.09, 16:51 snajper55 napisał: > Polskie prawo inaczej traktuje psa, a inaczej gęś ? A które to paragrafy gęsi dyskryminują ? Podaj je, proszę. > > S. ........... polskie prawo inaczej traktuje obcięcie głowy siekiera gesi na wlasnym podwórku a obcięcie głowy psu inaczej polskie prawo traktuje traktuje taki czyn gdy ktos zabiera komuś swinie i ją szlachtuje wtedy jet to rozbój a inaczej gdy zabierze komuś psa i zaszlachtuje go wtedy złoczyca bedzie potraktowany także za okrutne traktowanei zwierząt a powszechna ocena moralna takiego wystepku tez będzie zupełnie inna Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No i co z tego ? 13.08.09, 02:56 brumbak111 napisał: > polskie prawo inaczej traktuje obcięcie głowy siekiera gesi na wlasnym > podwórku a obcięcie głowy psu Bredzisz, Brumbak. Polskie prawo nie robi różnicy między obcięciem łowy psu a obcięciem głowy gęsi. Podaj przepis, który to odróżnia albo zjedz już ten kawałek schabu i przestań majaczyć. S. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: No i co z tego ? 13.08.09, 11:14 snajper55 napisał: > > Bredzisz, Brumbak. Polskie prawo nie robi różnicy między obcięciem łowy psu a obcięciem głowy gęsi. Podaj przepis, który to odróżnia albo zjedz już ten kawałek schabu i przestań majaczyć. > ...... bredzisz Snajper przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem informację o mordowaniu psów tam wkroczyła policja i prokuratura twierdzisz że bezprawnie postawiono zarzuty ? gdyby ta pani hodował swinie , zabijała je i sprzedawała smalec -interwencji i zarzutów by nie było Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway Dopóki będą istniały rzeźnie... 10.08.09, 10:25 "Jak możemy oczekiwać idealnych warunków na Ziemi, gdy nasze ciała są grobami zamordowanych zwierząt? Dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew" - Lew Tołstoj Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... 10.08.09, 10:40 adminoway napisał: > "Jak możemy oczekiwać idealnych warunków na Ziemi, gdy nasze ciała są grobami z > amordowanych zwierząt? Dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew > " - Lew Tołstoj "Tylko okrutni i bez serca ludzie jedzą zwierzęta. Przecież to są żywe istoty." Adolf Hitler S. Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway :( 1. 10.08.09, 11:16 W związku z pojawiającymi się co jakiś czas bredniami powtarzanymi w prasie i radio, jakoby A. Hitler był wegetarianinem, zachęcam do poczytania na ten temat poniższego fragmentu ksiażki dr Charlesa Pattersona pt."Wieczna Treblinka". Ralph Meyer w swojej książce pt. The „Hitler Diet” for Disease and War, pisze, że Goebbelsowska propaganda przedstawiająca Hitlera jako łagodnego wegetarianina, ogłupiła nawet wielu czołowych przywódców i biografów: „Te brednie są wciąż powtarzane, by zdyskredytować wegetarianizm i obrońców praw zwierząt. Jak wielu ludzi zostało zniechęconych przez samo tylko napomknięcie o tym, ponieważ oni brzydzą się czymkolwiek, co mogłoby mieć związek z Hitlerem”. Hitler a zwierzęta. Adolf Hitler, podobnie jak wielu jego przyjaciół, używał epitetów zwierzęcych do krytykowania i oczerniania ludzi. Często nazywał swych przeciwników „świniami” i „parszywymi psami”. Bolszewicy byli „zwierzętami”, a Rosjanie „bestiami”, podczas gdy Słowianie „rodziną króliczą”, którą Stalin uformował w państwo totalitarne. Po podbojach w Rosji, Hitler chciał, by „sto milionów Słowian żyło w oborach dla świń”. Brytyjskich dyplomatów nazwał „małymi robakami”, a na częściowo zjudaizowanych, częściowo zafrykanizowanych Amerykanów powiedział, że „mają kurze móżdżki”.(76) Hitler gardził także własnymi ludźmi, mówiąc, że jest to „wielkie, głupie stado baranów”, a gdy wraz z końcem wojny zbliżała się klęska, oskarżał ich, że nie byli w stanie sprostać wyzwaniu. Swoje własne siostry Hitler nazywał „głupimi gęsiami”. Jakiekolwiek braki mogli posiadać członkowie niemieckiego narodu, Hitler wierzył, że aryjsko-nordycka rasa była nieskończenie wyższa w otaczającym ją morzu pod-ludzi „monstrów i małpoludów”, jak to ujął w przemówieniu w Monachium w 1927 r.: Widzimy przed nami aryjską rasę, która jest zwiastunem wszelkiej kultury, prawdziwym reprezentantem całej ludzkości. Nasz przemysł i nauka jest bez wyjątku dziełem nordyków. Wszyscy wielcy kompozytorzy od Beethovena do Richarda Wagnera są aryjczykami. Wszystko co ma jakieś znaczenie zawdzięczamy walce i jednej rasie, która pomyślnie się rozwija. Wyrzućcie stąd nordyckich Niemców, a nie zostanie nic, tylko taniec małp.(80) Hitler lubił psy, zwłaszcza owczarki niemieckie (boksery uważał za rasę „zdegenerowaną”)[81], które lubił kontrolować i dominować nad nimi. Podczas I wojny światowej zaprzyjaźnił się na froncie z białym terierem wabiącym się Fuchsl, który zabłądził i przeszedł przez linię wroga. Później, gdy jego oddział musiał się przenieść i nie można było znaleźć Fuchsla, Hitler bardzo nad tym ubolewał. „Tak bardzo go lubiłem” - wspominał - „on słuchał tylko mnie”. Hitler często nosił ze sobą pejcz i czasem używał go do bicia swego psa w okrutny sposób, podobnie jak robił to jego ojciec wobec własnego psa. Podczas II wojny światowej, przebywając w kwaterach głównych Führera, Hitler zaprzyjaźnił się z Blondi, suką rasy owczarek niemiecki. „Lecz zarówno ze swymi psami, jak i z każdym człowiekiem, z którym wszedł w kontakt” - pisze Ian Kershaw - „wszelka relacja była oparta na dominacji i podporządkowaniu”. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: :( 1. 10.08.09, 12:05 dminoway napisał: > W związku z pojawiającymi się co jakiś czas bredniami powtarzanymi w > prasie i radio, jakoby A. Hitler był wegetarianinem, zachęcam do > poczytania na ten temat poniższego fragmentu ksiażki dr Charlesa > Pattersona pt."Wieczna Treblinka". Książka wegetarianina, aktywisty pro-zwierzęcego, żywotnie zainteresowanego zaprzeczaniem związkom Hitlera z wegetarianizmem, nie jest żadnym argumentem. Tym bardziej, że i w innych sprawach operuje kłamstwem i manipulacją, znajdując je zapewne . Hitler był wegetarianinem, sam się za niego uważał i świadczą o tym dokumenty i zeznania osób z jego bliskiego otoczenia, w tym osobistej sekretarki czy szefa organizacji Todt, głównego architekta Hitlera, Alberta Speera. Potwierdzają to także trzej najwięksi biografowie Hitlera - Alan Bullock, Ian Kershaw i John Toland. www.geocities.com/hitlerwasavegetarian/ Jeśli więc chodzi o brednie, to szukaj ich u Pattersona, w tej jego "Wiecznej Treblince", która w całości na bredniach stoi. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: :( 1. 10.08.09, 12:25 Uzupełnienie uciętego zdania: [...] Tym bardziej, że i w innych sprawach [Patterson] operuje kłamstwem i manipulacją, znajdując je zapewne wygodnym narzędziem wegetariańskiej propagandy. [...] Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: :( 1. 10.08.09, 12:22 Warto dodać, że ulubiony kompozytor i niemal idol Hitlera, Richard Wagner, także był wegetarianinem i antysemitą. Odpowiedz Link Zgłoś
adminoway :( 2. 10.08.09, 11:17 Chociaż Hitler konsumował produkty zwierzęce, jak ser, masło i mleko, próbował unikać mięsa, by uspokoić swój „nerwowy żołądek”. Cierpiał na niestrawność i pojawiające się co jakiś czas bóle żołądka, które zaczęły go nawiedzać począwszy od wieku młodzieńczego(85), jak również na nadmierne wzdęcia i nie dającą się opanować potliwość.(86) Pierwsza wzmianka o jego próbie wyleczenia swych problemów żołądkowych odpowiednią dietą, pojawia się w liście, jaki napisał w 1911 r., gdy mieszkał w Wiedniu: „Cieszę się, że mogę Cię powiadomić, że już czuję się na ogół dobrze... to nic takiego nie było, tylko mały rozstrój żołądka i próbuję leczyć się dietą złożoną z owoców i warzyw”. Odkrył on, że kiedy zmniejszył spożycie mięsa, wówczas nie pocił się tak bardzo i miał czystszą bieliznę. Hitler był także przekonany, że jedzenie warzyw zmniejsza wzdęcia - coś, co okropnie go krępowało i powodowało duże zakłopotanie.(88) Obawiał się bardzo zachorowania na raka, który zabił jego matkę i wierzył, że raka powodowało jedzenie mięsa i zanieczyszczenia. Mimo to, Hitler nigdy całkowicie nie zrezygnował ze swoich ulubionych dań mięsnych, zwłaszcza: kiełbasek bawarskich, klusek z wątróbką oraz pieczonej i faszerowanej dziczyzny.(90) Dione Lucas, która przed wojną pracowała jako szefowa kuchni w hamburskim hotelu, pamięta, jak była często wzywana do przygotowywania Hitlerowi jego ulubionych dań. „Nie zamierzam zepsuć waszego apetytu do nadziewanych gołąbków (świeżo opierzonych około 4-tygodniowych)” - napisała w swojej książce kucharskiej - „lecz jeśli chcecie wiedzieć, była to ulubiona potrawa Hitlera, który często stołował się w tym hotelu. Niech to, mimo wszystko, nie zniechęci nas do tego znakomitego przepisu”. Jeden z jego biografów twierdzi, że w swej konsumpcji mięsa, Hitler ograniczał się w większości do kiełbasek. Jakiekolwiek były jego preferencje dietetyczne, Hitler nie okazywał sympatii dla sprawy wegetariańskiej w Niemczech. Gdy doszedł do władzy w 1933 r., zdelegalizował wszystkie towarzystwa wegetariańskie w Niemczech, aresztował ich przywódców i wstrzymał publikowanie głównego czasopisma wegetariańskiego wydawanego we Frankfurcie. Nazistowskie prześladowania zmusiły niemieckich wegetarian - maleńkiej mniejszości w mięsożernym oceanie - albo do ucieczki z kraju, albo do zejścia do podziemia. Niemiecki pacyfista i wegetarianin, Edgar Kupfer-Koberwitz, uciekł do Paryża, a później do Włoch, gdzie został aresztowany przez Gestapo i wysłany do obozu koncentracyjnego w Dachau. W czasie wojny nazistowskie Niemcy zdelegalizowały wszystkie organizacje wegetariańskie na okupowanych terytoriach, mimo iż dieta wegetariańska pomagała łagodzić braki żywnościowe w czasie wojny. Według historyka Roberta Payne, mit ścisłego wegetarianizmu Hitlera był głównie dziełem ministra propagandy nazistowskich Niemiec, Josepha Goebbelsa: Ascetyzm Hitlera odgrywał ważną rolę w jego wizerunku jaki kreował w Niemczech. Według szeroko rozpowszechnionej legendy, nigdy nie palił, nie upijał się, nie jadł mięsa, ani nie miał nic wspólnego z kobietami. Tylko to pierwsze było prawdą. Często pił piwo i rozwodnione wino, darzył szczególnym zamiłowaniem bawarskie kiełbaski i utrzymywał kochankę, Ewę Braun, która żyła z nim po cichu w Berghof. Miał także inne dyskretne związki z kobietami. Jego ascetyzm był fikcją wymyśloną przez Goebbelsa, by podkreślić jego całkowite oddanie, opanowanie i dystans, jaki dzielił go od zwykłych ludzi. Poprzez takie zewnętrzne pozorowanie ascetyzmu, mógł twierdzić, że był oddany służbie dla swojego narodu. W rzeczywistości, Hitler „nadzwyczaj sobie folgował i nie posiadał żadnych skłonności ascetycznych” - pisze Payne. Jego kucharzem był Willy Kannenberg, wyjątkowo otyły mężczyzna, który przygotowywał wykwintne dania i grał rolę nadwornego błazna. „Chociaż Hitler nie lubił mięsa poza kiełbaskami i nigdy nie jadł ryb, to bardzo lubił kawior.(96) Był koneserem słodyczy, kandyzowanych owoców i ciast z kremem, które konsumował w ogromnych ilościach. Pił herbatę i kawę z dużą ilością śmietany i cukru. Żaden inny dyktator nie był większym łasuchem na słodycze”. Jeśli chodzi o współczucie i łagodność, były to uczucia znienawidzone przez Hitlera, który wierzył, że tylko siła stanowi prawo i że tylko silny zasługuje na dziedziczenie ziemi. Całkowicie gardził wegetariańską filozofią niestosowania przemocy i szydził z Gandhiego. Hitler uważał, że naturą rządzi prawo walki. Chciał, by młodzi Niemcy byli brutalni, władczy, nieustraszeni i okrutni („Młodzież jaka wyrośnie w moich fortecach zastraszy świat”). Nie wolno im było okazywać słabości i łagodności. „Spojrzenie wolnego, drapieżnego zwierza musi znów promieniować z ich oczu. Chcę, by moja młodzież była silna i piękna.” Pewnego razu Hitler podsumował swój pogląd na świat w jednym krótkim zdaniu: „Ten, kto nie posiada siły, traci prawo do życia”. Rzekome zamiłowanie Hitlera i innych przywódców nazistowskich do zwierząt, zwłaszcza psów, celnie wyjaśnili Max Horkheimer i Theodor Adorno. Dla pewnych osobowości autorytarnych - piszą - „miłość do zwierząt” jest częścią ich metody zastraszania ludzi. Gdy magnaci przemysłowi i przywódcy faszystowscy chcieli otaczać się zwierzętami domowymi, to wybór padał na drapieżne, niebezpieczne zwierzęta, jak agresywne rasy dużych psów czy młode lwy, które stanowiły dodatek do ich siły poprzez postrach jaki w sobie wzbudzają. „Zbrodniczy przywódca faszystowski dostrzega zwierzęta tylko jako środki do poniżania i upokarzania ludzi. Faszystowska pasja i zainteresowanie zwierzętami, naturą i dziećmi jest zakorzeniona w żądzy prześladowań”. W obliczu siły, żadne stworzenie nie jest istotą wolną, mogącą się czuć bezpiecznie. „Żywa istota jest jedynie narzędziem do realizacji krwawych celów swojego pana”. Na podst. książki dr Charlesa Pattersona pt. "Wieczna Treblinka" Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: :( 2. 10.08.09, 11:22 "Dla pewnych osobowości autorytarnych - piszą - „miłość do zwierząt” jest częścią ich metody zastraszania ludzi. (...) Zbrodniczy przywódca faszystowski dostrzega zwierzęta tylko jako środki do poniżania i upokarzania ludzi. Faszystowska pasja i zainteresowanie zwierzętami, naturą i dziećmi jest zakorzeniona w żądzy prześladowań." Ten cytat chyba w wystarczająco jasny sposób pokazuje "obiektywizm" tekstu. Dla niektórych nawet zainteresowanie malarstwem będzie pewnie wyraźną oznaką sadyzmu i częścią metody zastraszania ludzi. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: :( 2. IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.09, 15:44 I którym to obrazem mozna tak skutecznie postraszyc jak amstafem? Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... 10.08.09, 17:28 snajper55 napisał: > > "Tylko okrutni i bez serca ludzie jedzą zwierzęta. Przecież to są żywe istoty." > Adolf Hitler > > S. .......... ataku Hitlerem - jak to wielokrotnie wyjasniano na Forum dokonuje ten kto totalnie nie ma racji szczególnie taką bzdurą Hitler jadał mieso , uwielbiał m.in kiełbaski bawarskie, potrawy z dzikiego ptactwa coz kiedy problemy gastryczne zmuszały go go okresowej diety podajesz jakies slowa przypisywane Hilerowi ale na pierwszy rzut oka widac że to wymysł co bylo wielokrotnie wyjasniane gdyby Hitler miał takie poglady na temat praw zwierząt i wegetarianizmu ktore mu ktoś tam przypisal to znalazłoby to odzwierciedlenie zarówno w jego działalnosci publicznej jak i w zyciu prywatnym zachowąłyby sie zapewne jego debaty z Eichmanem bBormanem i Goeringiem natemat przyszlosći ludzkości bez miesa a wiedząc jak apodyktyczny był Hitler i jak wielu służalców się wokół niego kręciło na pewno powstałoby kółko wegetarianskie wsród świty Hitlera - nic takiego nie miało miejsca Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... 11.08.09, 08:53 brumbak111 napisał: > ataku Hitlerem - jak to wielokrotnie wyjasniano na Forum > dokonuje ten kto totalnie nie ma racji Na atak Tołstojem odpowiedź Hitlerem jest jak najbardziej odpowiednia. Kto usiłuje przekonywać do wegetarianizmu terrorem autorytetu, ten musi się zmierzyć z anty-autorytetem. > Hitler jadał mieso , uwielbiał m.in kiełbaski bawarskie, potrawy z dzikiego > ptactwa coz kiedy problemy gastryczne zmuszały go go okresowej diety > podajesz jakies slowa przypisywane Hilerowi Hitler był wegetarianinem, a jego wegetarianizm miał podłoże ideowe, a nie zdrowotne, jak usiłują ściemniać agitatorzy wegetariańscy. Sam uważał się za wegetarianina, czemu dawał wyraz w licznych, zanotowanych wypowiedziach. Być może zanim został wegetarianinem, jadał kiełbaski bawarskie, tak samo, jak ty kiedyś jadałeś mięso, co wcale nie przeszkadza ci mienić się wegetarianinem dzisiaj. > ale na pierwszy rzut oka widac że to wymysł co bylo wielokrotnie wyjasniane To nie wymysł, tylko historyczna prawda, którą potwierdzają świadkowie i dokumenty. Zakłamują to tylko wegetariańscy ideolodzy, którym postać Hitlera jest solą o oku, ponieważ psuje propagandową robotę, w której terror autorytetu jest jedną z ulubionych metod manipulacji. > gdyby Hitler miał takie poglady na temat praw zwierząt i wegetarianizmu > ktore mu ktoś tam przypisal to znalazłoby to odzwierciedlenie zarówno w > jego działalnosci publicznej jak i w zyciu prywatnym Czy w działalności publicznej Leonardo da Vinci to samo znalazło jakiekolwiek odzwierciedlenie? A może w działalności Tomasa de Torquemady? > zachowąłyby sie zapewne jego debaty z Eichmanem bBormanem i Goeringiem > natemat przyszlosći ludzkości bez miesa > a wiedząc jak apodyktyczny był Hitler > i jak wielu służalców się wokół niego kręciło > na pewno powstałoby kółko wegetarianskie wsród świty Hitlera - > nic takiego nie miało miejsca Zachowały się liczne rozmowy. Można je sobie przeczytać w zbiorze "Hitlera rozmowy przy stole". Może i Hitler był apodyktyczny, ale nie był idiotą i wiedział, że rojenie o "ludzkości bez mięsa" może odwrócić od niego poparcie narodu, na którym się opierał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 13:15 No widzisz Misiu-1, gdyby był naprawdę ideowym wegeterianinem, to idea wegeterianizmu byłaby mu droższa niż władza. Zresztą gdy w grę wchodzą ludzie tak pomieszani psychicznie jak Hitler, to trudno doszukiwać się spójności w ich postepowaniu. (Podobnie Stalin: był ponoć zadziwiająco uprzejmy, łagodny i wyrozumiały dla swej służby domowej). Osobiście, w ślad za Marią Grodecką ,pierwszą z polskich powojennych badaczek wegeterianizmu, autorką ksiązki "Zmierzch świadomości łowcy", rozróżniam ze względu na motywacje, cztery typy ludzi pozostajacych na diecie wegetariańskiej: jedni robią to z powodów finansowych, drudzy - zdrowotnych , trzeci - religijnych, a czwarta grupa to ci, którzy kierują się współczuciem. Ludzie z trzech pierwszych grup, porzucają często wegetarianizm, gdy ich sytuuacja finansowa ulega korzystnej zmianie, zdrowie poprawia się lub zmieniają religie. Najwierniejsi wegeterianizmowi pozostają zazwyczaj ludzie z czwartej grupy, ci kierujacy się współczuciem i nazwę "Wegetarianie" -proponuje M. Grodecka zastrzec właśnie dla nich. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... 11.08.09, 14:09 Gość portalu: Wilia napisał(a): > No widzisz Misiu-1, gdyby był naprawdę ideowym wegeterianinem, to > idea wegeterianizmu byłaby mu droższa niż władza. A niby dlaczego? Bo Tobie tak się wydaje? Można by też twierdzić, że tylko ten jest "prawdziwym wegetarianinem", dla kogo idea wegetarianizmu jest droższa niż życie, więc prędzej umrze niż zje marchewkę krojoną tym samym nożem, co mięso. > Zresztą gdy w grę wchodzą ludzie tak pomieszani psychicznie jak Hitler, to > trudno doszukiwać się spójności w ich postepowaniu. (Podobnie Stalin: był > ponoć zadziwiająco uprzejmy, łagodny i wyrozumiały dla swej służby > domowej). A ktoś się doszukuje spójności? Bo chyba nie ja. > Osobiście, w ślad za Marią Grodecką [...] Koncepcje Grodeckiej zostawmy w spokoju. Są mało przydatne, uprzejmie oceniając. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 17:57 Bo widzisz, ludzie prawdziwie ideowi tak mają, że nie zdradzają dla władzy i pieniędzy swych ideałów, a czasem faktycznie oddają za nie życie. Już ci to tutaj tłumaczono, że wegetarianin pogardziłby władzą, która wymagałaby od niego prześladowania wegetarian. Tak jest, czy to ci się w głowie mieści czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Dopóki będą istniały rzeźnie... 12.08.09, 08:16 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Bo widzisz, ludzie prawdziwie ideowi tak mają, że nie zdradzają dla > władzy i pieniędzy swych ideałów, a czasem faktycznie oddają za nie > życie. Zatem Hitlerowi nic pod tym względem nie możesz zarzucić. Nie rzucił wegetarianizmu, dochodząc do władzy. Wręcz przeciwnie - został wegetarianinem mając władzę. > Już ci to tutaj tłumaczono, że wegetarianin pogardziłby > władzą, która wymagałaby od niego prześladowania wegetarian. Tak > jest, czy to ci się w głowie mieści czy nie. To jest myślenie życzeniowe. "Jutro będzie ładna pogoda, bo musi być ładna, bo nie może być brzydka, bo przecież urlop mi się zaczyna". Czy ci się to w głowie mieści, czy nie mieści, Hitler był wegetarianinem. Odpowiedz Link Zgłoś
promyk.nadziei Odnośnie artykułu 11.08.09, 11:03 Czy znany pan X jadł mięso albo, czy znana pani Y nie je mięsa - jest bez znaczenia. Czy znany pan X napisał, że spożywanie mięsa jest szkodliwe, czy znana pani Y napisała, że konsumowanie mięsa jest nieszkodliwe - jest bez znaczenia. Otóż, wystarczy spojrzeć wokół siebie. Wszędzie płynie krew, ludzie zabijają ludzi i zwierzęta, zjadają zwłoki wcześniej zamęczonych zwierząt i jeszcze do tego dorabiają teorię, że to niby jest w porządku (co wyraźnie widać na tym forum) :((( Odnośnie artykułu, nasuwa się jedno pytanie: Dlaczego dobrzy ludzie nie reagują widząc zło? A może to są tylko niby-dobrzy ludzie? Ludzie...? Nie, tak nie jest. Niektórzy reagują (dowodem jest niniejszy wątek), i to pozwala zachować wiarę w CZŁOWIEKA! Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Odnośnie artykułu 11.08.09, 11:53 promyk.nadziei napisał: > Otóż, wystarczy spojrzeć wokół siebie. Wszędzie płynie krew, ludzie zabijają lu > dzi i zwierzęta, zjadają zwłoki wcześniej zamęczonych zwierząt i jeszcze do teg > o dorabiają teorię, że to niby jest w porządku (co wyraźnie widać na tym forum) Jaką znowu teorię? Nikt mięsożerny nie dorabia teorii do jedzenia miesa tylko po prostu je zjada. To wegetarianiu czują jakąś dziwną potrzebę dorabiania ideologii do jedzenia sałaty. Jakby nie mogli po prostu jeść i nie zawracać innym głowy zawartością swoich kiszek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 13:29 Kocie kochany - nie mogą. Gdyby mięso rosło na drzewach - nic by to ich nie obchodziło. Ale mięso zanim znajdzie się na talerzu w postaci dania, poprzedzone jest udręką zwierzat, które wegetarianie darzą sympatią, pewnego rodzaju szacunkiem i współczuciem. To nie jest sprawa preferencji kulinarnych, lecz wyborów aksjologicznych Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 11.08.09, 14:18 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Kocie kochany - nie mogą. Gdyby mięso rosło na drzewach - nic by to > ich nie obchodziło. Ale mięso zanim znajdzie się na talerzu w > postaci dania, poprzedzone jest udręką zwierzat, które wegetarianie > darzą sympatią, pewnego rodzaju szacunkiem i współczuciem. To nie > jest sprawa preferencji kulinarnych, lecz wyborów aksjologicznych I niech sobie aksjologicznie wybierają, co chcą. Nikt im tego nie broni. Niech tylko nie narzucają tych wyborów tym, którzy im nie narzucają swoich. Stadiów oszołomstwa może być wiele, więc nie da się wykluczyć, że kiedyś znajdą się tacy, co powiedzą, że dla nich jedzenie roślin jest sprawą wyborów aksjologicznych i zażądają, żeby ich nie jeść. I jeśli Ciebie takie stanowisko śmieszy, to pomyśl, że jedzących mięso w podobny sposób może śmieszyć Twoje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 17:47 Mnie to stanowisko nie śmieszy, a prędzej smuci. Wyjasniam tylko powody dla których raczej nie zaprzestaniemy uswiadamiać jedzacym mięso, że za ich jedzeniem stoi cierpienie innych istot, a my nie jesteśmy na nie obojętni. Po prostu tak mamy ukształtowane sumienia. Kazdy broni tego, co kocha. Tak to już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 08:30 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Mnie to stanowisko nie śmieszy, a prędzej smuci. Wyjasniam tylko > powody dla których raczej nie zaprzestaniemy uswiadamiać jedzacym > mięso, że za ich jedzeniem stoi cierpienie innych istot, a my nie > jesteśmy na nie obojętni. Po prostu tak mamy ukształtowane sumienia. > Kazdy broni tego, co kocha. Tak to już jest. Tak macie ukształtowane sumienia, że z reguły nie potraficie poprzestać na przedstawieniu swojego stanowiska, musząc je koniecznie poprzeć kłamstwami i manipulacją. Można też powiedzieć, żeście sobie bardzo wygodnie ukształtowali te sumienia, bo widzicie tylko cierpienie stojące za cudzym jedzeniem, a na stojące za waszym zamykacie oczy. Tak to już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 09:12 No pewnie Misiu-1, masz racje : kłamiemy! nie ma czegos takiego jak koszmarne hodowle, koszmarne transporty zwierząt rzeźnych i koszmarne rzeźnie. Skadze znowu ? Wszystko to wegetarianie wyssali sobie z palca.... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 09:45 Gość portalu: Wilia napisał(a): > No pewnie Misiu-1, masz racje : kłamiemy! Owszem, kłamiecie. Na przykład kłamiecie na temat rzekomej szkodliwości mięsa. Kłamiecie na temat głodu na świecie, będącego rzekomo skutkiem spożycia mięsa. Przyłączacie się do globalnego szwindlu doklejając do niego temat hodowli zwierząt. > nie ma czegos takiego jak koszmarne hodowle, koszmarne transporty zwierząt > rzeźnych i koszmarne rzeźnie. Skadze znowu ? Wszystko to wegetarianie > wyssali sobie z palca.... A to już manipulacja uogólnieniami. Także forma kłamstwa. Żeby lepiej uzmysłowić, jak to wygląda, posłużę się analogią - znajdujemy parę patologicznych przykładów maltretowania dzieci przez rodziców, robimy obszerny reportaż ubarwiony zdjęciami siniaków, podbitych oczu, rączek w gipsie, a potem na tej bazie osnuwamy kampanię propagandową pod hasłami: "rodzina piekłem dziecka", "rodzina = patologia", "odbierzmy dzieci oprawcom" itd. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: dokończenie 12.08.09, 09:49 ... a kiedy ktoś przeciwko takiej propagandzie zaprotestuje, wówczas rzucamy mu w oczy: "A co, nie ma czegoś takiego jak rodziny patologiczne? Nie ma ojców-alkoholików? Nie ma przemocy? Nie ma molestowania seksuanego? Skądże znowu? To wszystko wyssaliśmy sobie z palca?" Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Odnośnie artykułu 11.08.09, 17:17 kot_behemot8 napisała: > Jaką znowu teorię? Nikt mięsożerny nie dorabia teorii do jedzenia > miesa tylko po prostu je zjada. . tu bym zdecydowanie polemizował w razie co poprę konkretami -otóz sporo osob jadających mieso dorabia teorię jakoby rosliny i zwierzeta odczuwały boł tak samo i cierpiały tak samo po drugie tworzysz tu obrazek biało- czarny - miesożerni tak- nie -mieśożerni siak tymczasem wiele osób jadajacych mieso mysla podobnie jak wegetarianie o zabijaniu zweirząt klasyczny przykład to nie jadanie np. meiśa konia czy krolika bo to kjaryzłoby im sie z zabijaniem tego zwierzećia które darza sympatią To wegetarianiu czują jakąś dziwną > potrzebę dorabiania ideologii do jedzenia sałaty. ..... wegetarianie opisuja tylko rzeczywistośc jaka jest - zwierzeta hodowane na mieso sa trakowane okrutnie i okrutny jest ich los slusznie tez uwazaja ze spożywanie mieśa nie jest konieczne dla przezycia Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 10:07 > -otóz sporo osob jadających mieso dorabia teorię jakoby rosliny i zwierzeta > odczuwały boł tak samo i cierpiały tak samo A uważasz, że jeśli rośliny cierpią mniej od zwierząt to stanowi wystarczający powód by ich cierpienie pomijać? O ile pamietam twoje wcześniejsze posty to właśnie tak uważasz. Czym w takim razie różnisz sie od mięsożerców twierdzących, że skoro zwierzę cierpi mniej od człowieka to zwierzęta można zabijać i zjadać? Niczym... > tymczasem wiele osób jadajacych mieso mysla podobnie jak wegetarianie o > zabijaniu zweirząt > klasyczny przykład to nie jadanie np. meiśa konia czy krolika bo to > kjaryzłoby im sie z zabijaniem tego zwierzećia które darza sympatią Oki, jem krowę czy rybę, nie jem psa czy konia. Gdzie tu widzisz dorabianie sobie ideologii? To znowu ty dorabiasz ideologie do faktu, że ja nie jadam psów. > wegetarianie opisuja tylko rzeczywistośc jaka jest > - zwierzeta hodowane na mieso sa trakowane okrutnie i okrutny jest ich los > slusznie tez uwazaja ze spożywanie mieśa nie jest konieczne dla przezycia W aspekcie jednostkowym może nie (z akcentem na "może") Natomiast w aspekcie globalnym z całą pewnością spożywanie mięs jest niezbedne do przeżycia z prostego powodu - Ziemia nie ma wystarczających zasobów żyznych gleb by wyżywić całą ludzkość jadłem wegetariańskim. Krowy, owce, zwierzęta dzikie, ryby - mozna "wyprodukowac" tam gdzie nie posadzisz warzyw, które mają bardzo duże wymagania glebowe. Rośliny paszowe dla świń i drobiu też można produkowac na słabszych glebach - soję i warzywa nie. To jeden z oczywistych faktów na które wegetarianie sa ślepi i głusi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 11:32 Ból jest zjawiskiem psychicznym, do zaistnienia którego trzeba centralnego układu nerwowego z wyspecjalizowanymi ośrodkami, czego roslinom brak. Nie jest tak, ze olbrzymie stada rzeźne, np. Mc Donalda wypasają się głównie na nieużytkach. Firma ta dla powiększenia areału swych pastwisk, wycina wiele obszarów leśnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 12:24 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Ból jest zjawiskiem psychicznym, do zaistnienia którego trzeba > centralnego układu nerwowego z wyspecjalizowanymi ośrodkami, czego > roslinom brak. Podobnie jak zwierzętom brak emocji zwiazanych ze śmiercią - np świadomości, że nie doczeka się urodzenia wnuków albo że osieroci się małe dzieci. Ludzki strach przed śmiercią to przede wszystkim uczucia metafizyczne a nie instynkt jak u zwierzęcia. Lęk zwierząt prowadzonych do rzeźni nie ma nic wspólnego z lękiem człowieka który znalazłby się w podobnej sytaucji a jednak wegetarianie do takich właśnie ludzkich emocji się odwołują. Zaś co do roślin, to już teraz istnieją radykalne grupy wegetariańskie twierdzące, ze wolno zjadac tylko to co roślina sama nam ofiarowuje czyli owoce, zaś zjedzenie całej rośliny oznacza jej zamordowanie. Zdajesz sobie chyba sprawę z tego, ze dla nich zjedzenie marchewki oznacza zabójstwo zywej istoty? Nie jest tak, ze olbrzymie stada rzeźne, np. Mc > Donalda wypasają się głównie na nieużytkach. Firma ta dla > powiększenia areału swych pastwisk, wycina wiele obszarów leśnych. A jakie to ma znaczenie w kontekście w którym to napisałam? Czyżbyś sugerowała, że wycinanie lasów w celu uprawy warzyw jest oki a w celu zrobienia pastwiska nie oki? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 16:15 Kocie , wydaje mi się, że jako ludzie jestesmy wobec bólu odchodzenia w lepszej sytuacji własnie dzieki naszej zdolności _że tak powiem- metafizycznego dystansu do tego niuchronnego zdarzenia. Jednbak jakie by ono nie było - cierpienie zwierząt jest faktem, nad którym nawet nie mam nawet specjalnej odwagi dyskutować. Starczy mi to co wiem i nie trzeba mi wiecej. Kto siebie przekonał, ze nie ma nad czym sie roztkliwiac, to ja go do swego zdania nie przekonam. Zawsze tak jakoś z nami ludźmi było, ze jak chcielismy wykorzystywać inne istoty, to musieliśmy to jakos wytłumaczyć sobie, żeby nie czuć się podle. Najczęstszym sposobem było odmawianie wyzyskiwanym posiadania duszy i zdolności do odczuć podobnych naszym (ten zabieg stosowano wobec niewolników). Widzisz kocie to jest tak: aktualna konsumpcja mięsa nie przypomina specjalnie tego spożycia, które miało miejsce gdzieś do połowy XIX w. Przedtem mięso było dla znakomitej wiekszości populacji uzupełnieniem diety roslinnej. Teraz w miare jak metody "doskonalenia" hodowli pozwalają na uzyskiwanie mięsa coraz wiecej, coraz taniej - hodowla i konsumpcja przybrały zupełnie zwyrodniałą postać, doszły do jakiegoś extremum, a odpowiedzią na to są z drugiej strony propozycje skrajnych diet roślinnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 20:02 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Kocie , wydaje mi się, że jako ludzie jestesmy wobec bólu > odchodzenia w lepszej sytuacji własnie dzieki naszej zdolności _że > tak powiem- metafizycznego dystansu do tego niuchronnego zdarzenia. > Jednbak jakie by ono nie było - cierpienie zwierząt jest faktem, > nad którym nawet nie mam nawet specjalnej odwagi dyskutować. Starczy > mi to co wiem i nie trzeba mi wiecej. Kto siebie przekonał, ze nie > ma nad czym sie roztkliwiac, to ja go do swego zdania nie przekonam. \ Jedna uwaga: problemem jest złe traktowanie zwierząt np w ubojniach nie zaś to, ze te ubojnie w ogóle istnieją. Analogicznie jak w przykładzie który wyżej dał Misiu - problemem jest patologia w rodzinie a nie sama rodzina jako taka. Ten kto twierdzi, że jedzenie mięsa jest nieetyczne i jako argumentu używa patologii do jakiej dochodzi w niektórych rzeźniach, jest dla mnie niesmacznym propagandystą. > Zawsze tak jakoś z nami ludźmi było, ze jak chcielismy > wykorzystywać inne istoty, to musieliśmy to jakos wytłumaczyć sobie, > żeby nie czuć się podle. Najczęstszym sposobem było odmawianie > wyzyskiwanym posiadania duszy i zdolności do odczuć podobnych naszym > (ten zabieg stosowano wobec niewolników). No i znowu to robisz - dokonujesz nieuprawnionej projekcji odczuć wobec ludzi na emocje wobec zwierząt. Więc ja odpowiem w takim samym stylu: zgodnie z twoim rozumowaniem ty też musisz sobie różne rzeczy tłumaczyć żeby usprawiedliwić swoją agresję w stosunku do żyjącej marchwii czy komara;) Widzisz kocie to jest > tak: aktualna konsumpcja mięsa nie przypomina specjalnie tego > spożycia, które miało miejsce gdzieś do połowy XIX w. Przedtem mięso > było dla znakomitej wiekszości populacji uzupełnieniem diety > roslinnej. Teraz w miare jak metody "doskonalenia" hodowli pozwalają > na uzyskiwanie mięsa coraz wiecej, coraz taniej - hodowla i > konsumpcja przybrały zupełnie zwyrodniałą postać, doszły do jakiegoś > extremum, a odpowiedzią na to są z drugiej strony propozycje > skrajnych diet roślinnych. A to juz jest zupełnie inny temat. Osobiście uważam, że lepiej jest jeść miesa mniej ale za to wyższej jakości. Najbogatsze kraje stopniowo w tym kierunku zmierzają, np można tam kupic prawdziwe wiejskie kurczaki - za kilkanaście euro. Ale nie oszukujmy sie, to zawsze będzie dotyczyło tylko najbogatszych, bo zdrowe jedzenie jest zawsze bardzo drogie. A co do "skrajnych diet roślinnych" to nie jestem zwolenniczką rozwiązań ekstremalnych. Złoty środek czyli dieta zrównoważona zawsze najlepiej się sprawdza:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.09, 00:36 Wiesz co? Moze to nie do uwierzenia, ale ja w ogóle nie zabijam (przynajmniej świadomie i dobrowolnie , bo przez przypadek sie zdarza) komarów, much ani w ogóle żadnych owadów. Nawet jak miałam na strychu dwa gniazda os to je zostawiłam w spokoju, nie tępie ślimaków, nie truję myszy, nie prześladuję kretów. Nawet zostawiłam trochę niuprawianego ogrodu, by sobie tam mogły swobodnie bujać roslinki jakie chcą. Myślałam, ze będzie tam tylko trawa i ewentualnie pokrzywy, a wyrosło wiele ziół leczniczych. (Ostatnio nawet odkryłam roslinkę, która w ludowej medycynie uznawana była za działajacą antykoncepcyjnie). Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 08:12 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Wiesz co? Moze to nie do uwierzenia, ale ja w ogóle nie zabijam > (przynajmniej świadomie i dobrowolnie , bo przez przypadek sie > zdarza) komarów, much ani w ogóle żadnych owadów. Może to nie do uwierzenia, ale ja nie zabijam żadnych krów, świń ani kurczaków. Przynajmniej świadomie i dobrowolnie. Możesz to sobie wyobrazić? Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Odnośnie artykułu 12.08.09, 17:26 kot_behemot8 napisała: > A uważasz, że jeśli rośliny cierpią mniej od zwierząt to stanowi > wystarczający powód by ich cierpienie pomijać? ................. to ty dorabiasz teorię i niesitniejace byty rosliny w ogóle nie cierpia ani nie odczuwają poniewaz nie maja systemu nerwowego - ani śladu mózgu wróć do szkoły podstawowej i naucz się elementarza wiedzy o przyrodzie to że rosliny nie cierpią nie odczuwają bólu jest powszechnie wiadome i znajduej odzwirciedlenie w przepisach prawnych np. dozwolone jest pubiczne koszenie "głowek" słonecznika rosnacego na polu nie jest dozwolone publiczne koszenie głowek królików hodowanych na mieso - gdyz byłby to czyn zaliczny do okrutnego traktowania zwierząt jeżeli masz tu watpliwosci - po porstu spróbuj jednego i drugiego twoje reakcje beda diametralnie różne to jest zakodowane w psychice człowieka > Oki, jem krowę czy rybę, nie jem psa czy konia. Gdzie tu widzisz > dorabianie sobie ideologii? To znowu ty dorabiasz ideologie do > faktu, że ja nie jadam psów. ........................ tu akurat nie chodzi o dorabianie ideologii- napisałem wyraźnie - chodzi o myślenie i odczuwanie podobne / analogiczne przez osoby wegetarian i osoby jadajaće mieso otóż motywem nie jadania miesa konia przez konkretną osobę która jada wieprzowine jest wspołczucie dla istoty odczuwajaćej jaką jest koń ten zjadacz mięsa nie chce jeśść koniny bo kojarzyłoby mu się to z krzywda wyrzadzoną tej istocie > W aspekcie jednostkowym może nie (z akcentem na "może") > Natomiast w aspekcie globalnym z całą pewnością spożywanie mięs jest > niezbedne do przeżycia z prostego powodu - Ziemia nie ma > wystarczających zasobów żyznych gleb by wyżywić całą ludzkość jadłem > wegetariańskim. ....... bzdura - i tu znow sie klania szkoła podstawowa łancuch pokarmowy matematyka jest odwrotnie niż ci sie wydaje - gdyby ludzkośc odżywiała się wylacznie pokarmami roslinnymi nie byłoby potrzeby użytkowania aż tak ogromnych obszarów Ziemi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.09, 00:53 Gdyby rośliny cierpiały tak jak zwierzęta i ludzie, wówczas na nich by testowano środki przeciwbólowe, czego się przecież nie robi, choć byłoby to niepomiernie tańsze niz uzywanie w tym celu zwierząt. Zwierząta są na tyle bliskimi człowiekowi organizmami, że ich ból, przynajmniej ten fizyczny, jest bardzo podobny do ludzkiego i wyzwalany oraz uśmierzany przez podobne czynniki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 09:23 Gość portalu: Wilia napisał(a): > Gdyby rośliny cierpiały tak jak zwierzęta i ludzie, wówczas na nich > by testowano środki przeciwbólowe, czego się przecież nie robi Gdyby cierpiały tak, jak zwierzęta i ludzie, to by może testowano. Być może jednak cierpią inaczej. > Zwierząta są na tyle bliskimi człowiekowi organizmami, że ich ból, > przynajmniej ten fizyczny, jest bardzo podobny do ludzkiego i > wyzwalany oraz uśmierzany przez podobne czynniki. Serio? Bliskimi człowiekowi? Bardzo podobny? Oto przykład przykrawania argumentów do bieżącej potrzeby. Kiedy potrzeba jest inna, wówczas "obrońcy zwierząt" twierdzą, że zwierzęta tak się różnią od człowieka, że wyniki badań na zwierzętach są bezużyteczne w odniesieniu do człowieka. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.09, 20:15 Serio. Bliskimi człowiekowi. Bardzo podobny. Dlatego ludzie ufają środkom przeciwbólowym, ktore uśmierzają ból u zwierząt, ale okazuje się, że istnieją bardzo duże różnice np. w tolerancji trucizn. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 09:13 Ty twierdzisz, że rośliny nie cierpią tak jak zwierzęta gdyż nie mają mózgu a ja twierdzę, że zwierzęta nie cierpią tak jak ludzie gdyż nie mają umysłu. Niczym się nie różnimy poza tym, że ja w przeciwieństwie do ciebie nie jestem fanatyczką ("drobiazgi" w rodzaju twojego braku kultury osobistej i umiejętności dyskutowania bez ataków personalnych pomijam.) eot Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 16:19 kot_behemot8 napisała: > Ty twierdzisz, że rośliny nie cierpią tak jak zwierzęta gdyż nie > mają mózgu . nie - po pierwsze nie ja tylko podaję powszechny pogląd wpsierany przez weidze który mówi że o ile zwierzeta ( o ktorych tu mowa- jak swinie, krowy , konie czy psy) z pewnością odczuwają ból, także strach, to te pojecia nie mają zastosowania do roslin a ja twierdzę, że zwierzęta nie cierpią tak jak ludzie > gdyż nie mają umysłu. > Niczym się nie różnimy poza tym, że ja w przeciwieństwie do ciebie > nie jestem fanatyczką ...... to ja w odróżnieniu do ciebie temat ten rozpatruje racjonalnie i po ludzku ("drobiazgi" w rodzaju twojego braku kultury > osobistej i umiejętności dyskutowania bez ataków personalnych > pomijam.) ........ ja nie pomijam bo u ciebie jest to jaskrawo widoczne Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 09:15 brumbak111 napisał: > rosliny w ogóle nie cierpia ani nie odczuwają poniewaz nie maja systemu > nerwowego - ani śladu mózgu A co to jest cierpienie od strony fizycznej? To przewodzenie impulsów elektrycznych i reakcja na nie. W roślinach także występujące. Gdzie twardy dowód, że koniecznie potrzebny jest do tego jakiś mózg? Boli cię czasem coś? Jeśli tak, to sam jesteś dowodem na to, że niekoniecznie. > wróć do szkoły podstawowej i naucz się elementarza wiedzy o przyrodzie > to że rosliny nie cierpią nie odczuwają bólu jest powszechnie wiadome Nie, b***baczku. Między "nic nie wiadomo o tym, żeby rośliny odczuwały ból", a "wiadomo, że rośliny nie odczuwają bólu" jest kolosalna różnica. Nic nie wiadomo o tym, żeby b***bak potrafił jeździć na rowerze, co jednakowoż nie pozwala stanowczo twierdzić, że nie potrafi. > i znajduej odzwirciedlenie w przepisach prawnych > np. dozwolone jest pubiczne koszenie "głowek" słonecznika rosnacego na polu > nie jest dozwolone publiczne koszenie głowek królików hodowanych na mieso - Czy ty masz jakąś nerwice natręctw, b***baczku? W kółko o tych króliczych główkach. Podświadomie chciałbyś ucinać im te główki i to twoje gadanie to jakiś mechanizm wyparcia? Wyobraź sobie, że drzew też nie można sobie ot tak sobie wycinać. Skoro przepisy prawne są odzwierciedleniem zdolności do odczuwania bólu, to... ogarniasz? > gdyz byłby to czyn zaliczny do okrutnego traktowania zwierząt Jeśli publiczne zabijanie królików jest niedozwolone, ale niepubliczne już tak, to najwyraźniej nie chodzi tu o żadne okrucieństwo, tylko o nieprzyjemny widok. Zabronione jest też publiczne oddawanie moczu, publiczne obnażanie się i publiczne uprawianie seksu. Po prostu - niektóre rzeczy nie nadają się do upubliczniania. > jeżeli masz tu watpliwosci - po porstu spróbuj jednego i drugiego > twoje reakcje beda diametralnie różne > to jest zakodowane w psychice człowieka Nie znudziło ci się powtarzanie ciągle tych samych bzdur? Co ty, ***** wiesz o psychice człowieka? Twoje zahamowania psychiczne nie dają żadnych informacji na temat innych ludzi. > tu akurat nie chodzi o dorabianie ideologii- napisałem wyraźnie - chodzi o > myślenie i odczuwanie podobne / analogiczne przez osoby wegetarian i osoby > jadajaće mieso > otóż motywem nie jadania miesa konia przez konkretną osobę która jada > wieprzowine jest wspołczucie dla istoty odczuwajaćej jaką jest koń > ten zjadacz mięsa nie chce jeśść koniny bo kojarzyłoby mu się to z krzywda > wyrzadzoną tej istocie B***bacze chciejstwo. Motywem nie jadania koni przez osoby jedzące mięso jest obyczaj. W naszym kręgu kulturowym konie służyły do pracy, a nie do jedzenia. Nie jadamy też zazwyczaj gołębi, łabędzi, szczurów i wielu innych zwierząt, które w innych kulturach są jadane. > bzdura - i tu znow sie klania > szkoła podstawowa > łancuch pokarmowy > matematyka > jest odwrotnie niż ci sie wydaje > - gdyby ludzkośc odżywiała się wylacznie pokarmami roslinnymi nie byłoby > potrzeby użytkowania aż tak ogromnych obszarów Ziemi Nieprawda, b***baczku. Sam wróć do szkoły. Ludzkość nie jada trawy, nie jada liści ani łodyg kukurydzy, słomy czy innych części roślin. A zwierzęta tak. Dlatego zwierzęta, zjadając niejadalne dla człowieka części roślin i przerabiając je na jadalne białko, zwiększają wydajność ziemi, a czasem w ogóle umożliwiają jej wykorzystanie. W rejonach górskich, gdzie żadne zboża nie wyrosną, z powodzeniem udaje się wypas owiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.09, 20:50 To fakt, że rośliny wykazują reakcje i skierowane na utrzymanie się przy zyciu, zachowanie mozliwości wzrostu i rozmnażania się. Czy jednak odczuwają ból? Osobiście mam taką teorię, że organizmy roślin funkcjonują podobnie jak organizmy zwierzęce po wyłączeniu ośrodków bólu.np. bierzemy środek przeciwbólowy przy zranieniu a wszystkie mechanizmy działają tak, żeby rana sie goiła choć organizmu nie zmusza do tego ból. Gdy pojawia się ból - reakcją jest ucieczka. Moze przyroda w ogóle "wymysliła" ból, by wymusić w organizmach ruch w poziomie, warunkujący rozwój związany z przemieszczaniem sie, a tym samym znajdowaniem się w róznych miejscach i koniecznością dostosowywania się do nich? Tak się zastanawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Odnośnie artykułu 13.08.09, 22:40 Gość portalu: Wilia napisał(a): > To fakt, że rośliny wykazują reakcje i skierowane na utrzymanie się > przy zyciu, zachowanie mozliwości wzrostu i rozmnażania się. Czy > jednak odczuwają ból? Osobiście mam taką teorię, że organizmy > roślin funkcjonują podobnie jak organizmy zwierzęce po wyłączeniu > ośrodków bólu.np. bierzemy środek przeciwbólowy przy zranieniu a > wszystkie mechanizmy działają tak, żeby rana sie goiła choć > organizmu nie zmusza do tego ból. Gdy pojawia się ból - reakcją > jest ucieczka. Roślina nie może reagować ucieczką, bo nie jest w stanie się przemieszczać. Istnieją jednak badania wykazujące "ostrzeganie" przez uszkodzoną roślinę innych, które podejmują odpowiednią reakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilia Re: Odnośnie artykułu IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.09, 23:06 Zgadza się, właśnie to bierą pod uwagę frutarianie komponujćc swą dietę. Czytam aktualnie coś na ten temat. Bardzo ciekawe i inspirujące... Odpowiedz Link Zgłoś