Dodaj do ulubionych

A to niespodzianka;)))

07.08.09, 10:24
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,6899084,Wielki_deficyt_umyslow_scislych_na_studiach.html

No, niech mi ktoś jeszcze raz powie, że likwidacja obowiązkowej
matematyki na maturze była słuszna...
Na szczęście ktos pomyślał i od przyszłego roku matma wraca, więc za
parę lat pojawią się chętni do studiowania tego co naprawdę
potrzebne.
Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 10:31
      Deficyt nie wynika z tego, że matma nie jest na maturze obowiązkowa.
      Wynika z tego, że studiowanie kierunków ścisłych jest nie tylko
      trudne, ale nie daje perspektyw na dobrze płatną pracę. W
      przedsiębiorstwach, także koncernach, inżynierowie są w hierarchii
      prestiżu na niewysokich pozycjach. Tak jest w Polsce, tak jest na
      całym świecie. Obowiązkowa matematyka niewiele tu zmieni, a będzie
      niepotrzebną dolegliwością dla tych, co nie najlepiej się w niej
      czują.
      • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 10:45
        > Deficyt nie wynika z tego, że matma nie jest na maturze
        obowiązkowa.
        > Wynika z tego, że studiowanie kierunków ścisłych jest nie tylko
        > trudne, ale nie daje perspektyw na dobrze płatną pracę.


        Zwróciłeś uwage jakie deficytowe kierunki wymieniono w artykule?
        Akurat tam zarobki sa wysokie a bezrobocie nie grozi, w dodatku
        teraz można dostać na nie dodatkowe stypendium. Tylko jak ma sobie z
        takimi studiami poradzić ktoś, kto nigdy nie uczył się na serio
        przedmiotów ścisłych?
        • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:14
          W podanych zawodach kariery się nie zrobi, a trzeba się sporo
          narobić. Przed bezrobociem, wbrew powszechnej opinii, też nie
          chronią. Nic tu 1000 zł nie pomoże.
          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:00
            Znacznie łatwiej znaleźć pracę dającą przyzwoite zarobki
            informatykowi niż poloniscie. I nie zmienia tego faktu to, że jeden
            na tysiąc polonisów może zostać modnym prezenterem telewizyjnym i
            zarabiać kokosy.
            • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 13:30
              Generalnie masz słuszność, ale co to jest ten informatyk? Ten zawód
              to tysiące krzyżujących się specjalności, których zywotność jest
              bardzo krótka. Informatyka, ze znajomością, dajmy na to, IBM
              mainframe, albo BS2000, czy AS/400 i nawet 20-letnim doswiadczeniem
              nie zatrudni dzisiaj nikt. Nie da mu nawet szansy przekwalifikowania
              się na inną specjalność, bo będzie się obawiał jego szkodliwych
              nawyków związanych z tamtymi systemami. Ten sam problem będą już
              wkrótce mieli specjaliści np. w PL/SQL, a niedługo także J2EE.
              Przyjdą nowe technologie i ci ze znajomością starych dinozaurów będą
              mogli sobie sprzedawać marchewkę. To jest ten profit za trudne
              studia i konieczność ciągłego douczania się. Lekarze (wcale nie jest
              tak, że ich nie lubię) nie mają tego problemu. Ich specjalizacje nie
              znikaja przeciętnie co 10 lat z rynku. Kardiolog i po 50 latach
              pracy również znajdzie zatrudnienie jako kardiolog. Ich
              specjalizacje się jedynie unowocześniają, ale nie dezaktualizują. To
              duża różnica.
              • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 14:37
                Nie jestem informatykiem, więc trudno mi polemizowac. MAm jednak w
                rodzinie informatyka, który studiował w czasach gdy mało kto miał
                własny komputer (lata 80), nadal jest w swojej specjalności
                rozchwytywany i zarabia naprawdę duże pieniądze. Zresztą to właśnie
                on mi opowiadał, że jest w Polsce wielki deficyt informatyków po
                dobrych uczelniach - a właśnie te uczelnie nie mogą znaleźć chętnych
                do studiowania (podczas gdy rozmaite powiatowo-gminne szkoły wyższe
                też wypuszczają informatyków i oni na brak naboru nie narzekają - bo
                stawiają znacznie niższe wymagania kandydatom)
                Moim zdaniem wszystko to zaczeło się gdy spadła ranga matematyki w
                ogólniakach - poprzez jej nieobowiązkowość na maturze.
                • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 14:47
                  Przypuszczam, ze Twój znajomy informatyk zajmuje jakieś kierownicze
                  stanowisko, wtedy to co innego, wtedy nie trzeba juz być specjalistą
                  w konkretnej dzidzinie, bardziej liczą się softskills, ale to juz
                  inna szuflada.
              • chwila.pl Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:33
                piwi77 napisał:

                > Generalnie masz słuszność, ale co to jest ten informatyk? Ten zawód
                > to tysiące krzyżujących się specjalności, których zywotność jest
                > bardzo krótka. Informatyka, ze znajomością, dajmy na to, IBM
                > mainframe, albo BS2000, czy AS/400 i nawet 20-letnim doswiadczeniem
                > nie zatrudni dzisiaj nikt. [...]
                > Przyjdą nowe technologie i ci ze znajomością starych dinozaurów będą
                > mogli sobie sprzedawać marchewkę. To jest ten profit za trudne
                > studia i konieczność ciągłego douczania się.

                Dokładnie tak. To nawet nie jest konieczność douczania się, co nauki niemal od
                nowa. Nowe technologie to często nie kontynuacja starych, nie ich modernizacja,
                tylko całkowicie odmienne koncepcje. Podam tu przykład z własnego doświadczenia.
                Programowałam biegle w PL/I. Potem nastąpiła konieczność poznania FORTRAN IV,
                potem FORTRAN VI, potem FOXPRO. I tu nauka nowych języków programowania,
                odmiennych technologii konstruowania baz danych była raczej bezproblemowa. Ale
                za chwilę musiałam opanować Visual Fox Pro, co wymagało zupełnie innego
                jakościowo, bo obiektowego przetwarzania. Niełatwo się przestawić na zupełnie
                inne procesy mając do dyspozycji co najwyżej kilka miesięcy, jednocześnie
                realizując powierzone zadania. Po roku musiałam opanować DB2, by móc być
                zatrudniona za granicą. A po dwóch latach przyszedł ORACLE i zabawa zaczęła się
                od nowa. Ci, którzy znają DB2 i ORACLE wiedzą, jaki jest stopień trudności w ich
                opanowaniu. To nie język PASCAL, którego się można nauczyć w dwa, trzy tygodnie.
                Ja nie narzekam bo projektowanie i programowanie jest moją pasją. I, co może być
                dziwne, ubóstwiam się uczyć. Tyle tylko, że jak ktoś porównuje ten zawód do
                zawodu lekarza i podkreśla, że w obu trzeba się jednakowo dużo uczyć, to
                oznacza, że nie wie o czym mówi.
                • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:41
                  chwila.pl napisała:

                  > Tyle tylko, że jak ktoś porównuje ten zawód do zawodu lekarza i
                  > podkreśla, że w obu trzeba się jednakowo dużo uczyć, to
                  > oznacza, że nie wie o czym mówi.

                  Podpisuję się obiema rękami. Dodam (lekarze mnie za to chyba
                  uwielbiają), że doktorzy ani w ułamku nie dźwigaja takiej
                  odpowiedzialności jak informatycy. Nieuwaga informatyka może
                  kosztować miliony (jedna godzina przestoju onlineshopu, na przykład)
                  i ów nieszczesny informatyk będzie załatwiony, natomiast błąd
                  lekarza prowadzi co najwyżej do śmierci pacjenta, którą zawsze
                  będzie mógł wyjaśnić zbyt ciężką choroba delikwenta i lekarzowi
                  nawet włos z głowy nie spadnie.
                  • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:44
                    Tak sie jednak głupio składa, że to lekarze zarabiają więcej niż
                    informatycy. Ludzie, gorąco odradzam, nie idźcie na informatykę,
                    chyba, że jest to Wasze hobby, bez którego nie dacie rady żyć.
                  • dritte_dame Odpowiedzialność 08.08.09, 03:01
                    piwi77 napisał:

                    > Dodam [...] że doktorzy ani w ułamku nie dźwigaja takiej
                    > odpowiedzialności jak informatycy.

                    Żarty sobie stroisz :)))


                    > Nieuwaga informatyka może
                    > kosztować miliony (jedna godzina przestoju onlineshopu, na
                    przykład)

                    To jest całkowicie nieprawdopodobne.

                    Onlajnszopy obracające milionami w ciągu godziny mają przez
                    prawdziwych profesjonalistów wbudowaną taką systemową nadmiarowość
                    swoich funkcji że znokautować na dłużej niż ułamek sekundy nie może
                    ich nie tylko "nieuwaga" jakiegoś pojedyńczego człowieka ale rzadko
                    nawet dobrze przemyślany sabotaż.

                    Myślisz że nie było takich prób?
                    No i kiedy po raz ostatni nie był czynny przez godzinę Amazon lub
                    Google?

                    I celowo piszę "prawdziwych profesjonalistów", gdyż tacy doskonale
                    wiedzą że najsłabszym ogniwem każdego dużego systemu jest
                    zawsze "czynnik ludzki".

                    Na godzinę to sobie może upaść stronka jakiegoś małego biznesu,
                    przetwarzająca pięć transakcji dziennie (więc nie ma mowy o
                    milionowych stratach) i utrzymywana na zlecenie przez osobny mały
                    biznes informatyczny obsługujący równocześnie kilkadziesiąt innych
                    takich stronek.


                    > i ów nieszczesny informatyk będzie załatwiony

                    Pomijając już to, że to (jak wyaśniłam powyżej) sytuacja całkiem
                    nieprawdopodobna, to niby jak "załatwiony"?
                    Zwolnią go z pracy?

                    A jaka jest gwarancja że następca będzie lepszy?


                    > natomiast błąd
                    > lekarza prowadzi co najwyżej do śmierci pacjenta, którą zawsze
                    > będzie mógł wyjaśnić zbyt ciężką choroba delikwenta

                    Hi, hi, ... "zawsze będzie mógł wyjaśnić" :))

                    Wiesz jaki jest największy problem w reformowaniu systemu ochrony
                    zdrowia w USA?
                    Astronomiczne koszty, które ponoszą lekarze ubezpieczając się
                    od pozwów za "błędy w sztuce" lekarskiej!
                • dritte_dame Re: A to niespodzianka;))) 08.08.09, 03:09
                  chwila.pl napisała:

                  > Tyle tylko, że jak ktoś porównuje ten zawód do
                  > zawodu lekarza i podkreśla, że w obu trzeba się jednakowo dużo
                  uczyć, to
                  > oznacza, że nie wie o czym mówi.


                  Fakt (że nie wie o czym mówi).

                  Bo nie ma pojęcia ani o ogromie materiału nowoczesnych studiów
                  medycznych ani o tym czym jest na przykład w Ameryce Północnej
                  rezydentura szpitalna (której odbycie jest koniecznym warunkiem
                  usyskania prawa do praktykowania medycyny).
                  • matylda1001 Re: A to niespodzianka;))) 03.09.09, 14:55
                    dritte_dame napisała:

                    >Fakt (że nie wie o czym mówi).
                    Bo nie ma pojęcia o ogromie materiału nowoczesnych studiów
                    medycznych <

                    Może w ogóle nie warto kształcić lekarzy, przecież jest już tyle
                    literatury medycznej, że każdy może leczyc się sam. Tylko, żeby
                    pacjenci nie umierali z powodu błędów korektorskich! :D
                    Prawda jest taka, że lekarz jest wiecznym uczniem.
              • dritte_dame Przekwalifikowanie 07.08.09, 20:22
                piwi77 napisał:

                > Informatyka, ze znajomością, dajmy na to, IBM
                > mainframe, albo BS2000, czy AS/400 i nawet 20-letnim doswiadczeniem
                > nie zatrudni dzisiaj nikt. Nie da mu nawet szansy przekwalifikowania
                > się na inną specjalność

                Mylisz się.
                IBM takiego zatrudni :)

                I jak najbardziej - da mu szanse przekwalifikowania się na inną specjalność.

                W IBM istnieje cały specjalny i dość sformalizowany proces uaktualniania
                zawodowych umiejętności pracowników.
                • dritte_dame Re: Przekwalifikowanie 08.08.09, 03:31
                  dritte_dame napisała:


                  > W IBM istnieje cały specjalny i dość sformalizowany proces
                  uaktualniania
                  > zawodowych umiejętności pracowników.

                  Konkretnie polega to na tym że chciał czy nie chciał - musisz
                  sporządzić co roku własny plan rozwoju zawodowego - określając po
                  kilka swoich rozwojowych celów, tak długofalowych (5+ lat) jaki i
                  krócej terminowych.

                  Na podstawie owych celów masz następnie wyliczyć środki ich
                  osiągnięcia (takie jak na przykład: mentoring, własne studia, studia
                  z instruktorem, przyjęcie czasowego zlecenia lub czasowe przejście
                  do zespołu używającego nowszej technologii, itp..) - po czym
                  wyszukujesz dostępne kursy i inne materiały szkoleniowe
                  odpowiadające owym środkom i deklarujesz kiedy każdy zaplanowany
                  trening zostanie ukończony i ile na każdy z nich potrzebujesz czasu.

                  Tak sporządzony szkic planu jest następnie dyskutowany przez
                  pracownika z jego bezpośrednim kierownikiem a po zatwierdzeniu
                  pracownik realizuje go zgodnie z tym planem, w czasie pracy i na
                  koszt firmy.


                  (Po czym, w odpowiednim czasie, realizacja planu rozwojowego i
                  osiągnięcia postawionych sobie celów podlega weryfikacji ;))


                  Jeżeli nie jest to "danie szansy przekwalifikowania się" to w takim
                  razie co takiego? ;))
          • dritte_dame Kariera 07.08.09, 20:07
            piwi77 napisał:

            > W podanych zawodach kariery się nie zrobi

            Co to takiego - "kariera"?

            Co to znaczy: "zrobić karierę"?
            • piwi77 Re: Kariera 07.08.09, 20:18
              dritte_dame napisała:

              > Co to takiego - "kariera"?

              Trudno to opisać, choc każdy i tak rozumie o co chodzi.
              • dritte_dame Re: Kariera 07.08.09, 20:28
                piwi77 napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > Co to takiego - "kariera"?
                >
                > Trudno to opisać,

                Postaraj się, proszę... :)


                > choc każdy i tak rozumie o co chodzi.

                No, mi to słowo kojarzy się z podobnym hiszpańskim, które oznacza: "wyścig".

                Ale wyścig ku czemu?
      • dritte_dame Jedno pytanie... 07.08.09, 20:02
        piwi77 napisał:

        > W
        > przedsiębiorstwach, także koncernach, inżynierowie są w hierarchii
        > prestiżu na niewysokich pozycjach. Tak jest w Polsce, tak jest na
        > całym świecie.

        Co określa ową hierarchię prestiżu?
        • piwi77 Re: Jedno pytanie... 07.08.09, 20:21
          dritte_dame napisała:

          > Co określa ową hierarchię prestiżu?

          Wystarczy obejrzeć sobie na jakiejś firmowej imprezie kto siedzi
          razem z szefami, w najblizszym kregu nie widuje się inżynierów.
          Nawet tych bardzo zdolnych, najlepszych, wychwalanych, bez
          których ...
          • dritte_dame Re: Jedno pytanie... 07.08.09, 20:25
            piwi77 napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Co określa ową hierarchię prestiżu?
            >
            > Wystarczy obejrzeć sobie na jakiejś firmowej imprezie kto siedzi
            > razem z szefami,

            Zwykle inni szefowie.


            > w najblizszym kregu nie widuje się inżynierów.

            No i...?
            • Gość: inz Re: Jedno pytanie... IP: *.subscribers.sferia.net 03.09.09, 00:15
              jestem inzynierem informatyki i inne tytuly, ale tu inz jest
              naistotniejsze
              1. inzynierowie wcale nie chca siedzie kolo szefow - nie potrzebuja
              tego, bo tak wiedza, ze ich praca jest wazniejsza od niejednego z
              nich
              2. inzynierowie nie potrzebuja "sieciec obok szefow", gdyz to oni
              bardziej decyduja o tym kiedy np. awansuja (nie obok tego, to obok
              innego) szefa, wiec do awansu nie potrzebuja siedziec obok szefow
              3. zarobki przecietne sa porownywalne z lekarzami
              4. inzynierownie maja szanse nie popelnic bledu poprzez testy,
              mysle, ze lekarze az takiej nie maja (mysle, bo lekarzy tylko znam
              priv, nie ich zawodu)
              5. fakt, ze odpowiedzialnosc jest wieksza, a konsekwencje
              popelnienia bledu wrecz niedopuszczalne
              6. jesli inz (programista) sie nie uczy, to traci profesje - lekarz
              nie musi sie az tak edukowac - tempo zmian jest jednak mniejsze, a
              papierki, to nie wymog rynku
              7. inzynierstwo to nie zmiany w jezykach programowania, badz
              dopasowywanie sie do technologii, to sposob rozwiazania problemu,
              ulepszania rozwiazania, to MYSL/koncepcja/wizja/umiejetnosc
              znalezienia rozwiazanie problemow z pozoru nierozwiazywalnych
              8. IMB, etc... zawiewa karierowictwem. Wizjonerswo pociaga pieniadze
              i "kariere", ale prawdziwosc podejscie inzyniertwa nie na tym sie
              opiera, lecz na zaangazowaniu w realizacje wlasnych wizji. Wtedy nie
              tylko IMB, Microsfoft, Google i inni beda ubigac sie tego inz... Ale
              to zawsze inz decyduje do kogo przejdzie, bo to on wiec co chce
              robic. Tak jest nie tylko w moim przypadku, ale innych znanych mi
              programistow - pasjonatow, wizjonerow.
              9. rozwoj jest przyjemnoscia jesli wykonuje sie ten zawod. Dotyczy
              sie to kazdego zawodu, jesli stanowi to dla kogos problem - pomylil
              zawod. Tylko pasja wykonywania zawodu jest dowodem obrania wlasciwej
              sciezki zyciowej (zawodowej)
              10. Lekarz, zawod historyczny - konieczny, niezbedny dla ludzkosci.
              Programista - zawod niezbedny do cywilizacyjnego rozwoju - nie jest
              niezbedny, ale kazdy z wygody chce rozwoju go i
              cywilizacja/ekonomia/technika sie bez nich nie rozwinie - dlatego
              tak chetnie wszyscy placa programistom wcale nie male pieniadze - bo
              chca wygody... wyrzuccie pilota i ile wytrzymacie... a potem ile
              jestescie gotowi zaplacic, zeby go miec spowrotem. Najbardziej
              glupie jest to , ze wiecej niz za leki....
              11. Ale i tam zycie prywatne jest najwazniejsze i jesli wykonywanie
              ktorys z tych zawodow mialoby je zrojnowac, mysle, ze winien zmienic
              zawod.
              Pozdrawiam
    • Gość: św.obrazek Re: A to niespodzianka;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 10:33
      nie rozumiem co ma obowiazkowa matematyka na maturze do braku
      chetnych na kierunki scisle...
      • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 10:52
        Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

        > nie rozumiem co ma obowiazkowa matematyka na maturze do braku
        > chetnych na kierunki scisle...


        Bo kierunków ścisłych nie da się studiować mając braki w matematyce.
        • Gość: św.obrazek Re: A to niespodzianka;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 11:05
          ale ci co chca chyba uczą sie matematyki a ci co niezainteresowani
          nawet obowiązek nie zmusi.

          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:09
            Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

            > ale ci co chca chyba uczą sie matematyki a ci co niezainteresowani
            > nawet obowiązek nie zmusi.


            13 latek jest o wiele za młody żeby wiedzieć czego chce naprawdę. On
            najczęściej chce nie mieć problemów w szkole i dobrze się bawić, a w
            jakiejś odległej (jego zdaniem...) przyszłości mieć dobry zawód i
            zarabiać kupę szmalu. No i tutaj media mają dla niego czytelny
            przekaz: piekni, sławni i bogaci są ludzie szołbiznesu,
            dziennikarze, prezenterzy tv, politycy, biznesmeni itp. 13 latek
            jest jeszcze za głupi żeby wiedzieć, jaki procent absolwentów szkół
            np artystycznych robi potem karierę albo że ludzie z pierwszej setki
            najbogatszych Polaków zazwyczaj pokonczyli kierunki ścisłe.
            13 latkowi wygodniej jest sobie powiedzieć, że jest humanistą i
            matematyki/fizyki na maturze nie wybierze, więc nie warto się jej
            uczyć. No więc się nie uczy, jak nie musi...


            >
    • tytanya Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 10:39
      Tak i nagle ci, którzy nie lubią matematyki ją polubią i pójdą na
      kierunki ścisłe.
      • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 10:50
        tytanya napisała:

        > Tak i nagle ci, którzy nie lubią matematyki ją polubią i pójdą na
        > kierunki ścisłe.


        Będą i tacy co polubią. A ci którzy nie polubią, ale będą zmuszeni
        się jej przez 5 lat uczyć, będą przynajmniej mieli jakiś wybór - być
        kolejnym bezrobotnym socjologiem (pedagogiem, menedżerem itp) czy
        moglącym przebierać w ofertach pracy informatykiem, specjalistą od
        biotechnologii czy robotyki.
        Teraz tego wyboru nie mają, bo 13 latek jest za mało dojrzały by
        świadomie planować swoją przyszłość i uczyć sie trudnej matematyki
        skoro mozna tego uniknąć i tylko jakoś prześlizgiwać się na
        dopuszczających.
        • tytanya Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:02
          Jaki trzynastolatek???
          • Gość: ferment Re: A to niespodzianka;))) IP: *.chello.pl 07.08.09, 11:05
            Szesnastolatek.
            • tytanya Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:06
              Kot napisała trzynastolatek.
              • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:12
                tytanya napisała:

                > Kot napisała trzynastolatek.


                A miała napisać "15-latek"
                Ewt. 16:)
                • Gość: patriota Re: A to niespodzianka;))) IP: *.subscribers.sferia.net 03.09.09, 00:24
                  jesli ktos czuje "blusa" to i tak zdawalby mature z matematyki -
                  tylko tacy sa nam potrzebni... intelektualizcji scisli, a nie z
                  przymusu, ktorzy poczuja pasje moze dlatego, ze matura obowiazkowa,
                  a moze sie posczesci.
                  jak ktos do tego nic nie czuje/ to by jej nie zdawal, a jesli
                  siedzenie wielogodzinne przed ksiazkami i zadaniami ma w nim
                  wzbudzic poczucie, ze sie do tego nadaje, bo zdal mature z obnizonym
                  poziomem (ostatnie 3 lata) i jest w tym fachofcem i ... przedzej czy
                  pozniej zrezygnuje ze studiow scislych - to po co nam ... koszty
                  jego edukacji
                  dla mnie bez sensu, ale ... zweryfikujemy wszyscy za kilka lat, bo
                  nikt sie nie kwapi, zeby to wycofac, czyli experyment potrwa (ja
                  sadze, ze 2 lata, jak zdawalnosc spadnie)

                  p.s. wiecie, ze juz sie nic o pochodnych nie dowiecie konczac
                  liceum.... skutek matury obowiazkowej - obnizenie poziomu... coz
                  wiecej komentowac.
        • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:26
          kot_behemot8 napisała:

          > będą przynajmniej mieli jakiś wybór - być
          > kolejnym bezrobotnym socjologiem (pedagogiem, menedżerem itp) czy
          > moglącym przebierać w ofertach pracy informatykiem, specjalistą od
          > biotechnologii czy robotyki.

          Mogącym przebierać? Kto może przebierać? Wśród tych zawodów też jest
          bezrobocie. Wymagania na rynkach tych zawodów są takie, że trzeba
          umieć wszystko z branży i mieć 10 lat praktyki, i to wszystko za
          niewielkie pieniądze. I całe życie intensywnie się uczyć, bo w
          branżach tych są stale zmiany. To już lepiej zostać lekarzem (nie
          trzeba sie tyle uczyć), lub nauczycielem (uczyc nie trzeba sie
          wcale), robota pewna, żadnej odpowiedzialności, a korepetycjami
          można dorobić ile wlezie.
          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:34
            piwi77 napisał:

            >
            > Mogącym przebierać? Kto może przebierać? Wśród tych zawodów też
            jest
            > bezrobocie.


            Nie ma. Informatyk, automatyk czy matematyk w Polsce jeżeli nie może
            znaleźć pracy, to dlatego, że ma za duże wymagania albo jest
            beznadziejnie marnym fachowcem. Ludzie po politologii czy socjologii
            z reguły znajdują pracę tylko gdy są świetni albo mają mocne plecy,
            i zazwyczaj nawet wtedy nie jest to praca super dobrze płatna.



            Wymagania na rynkach tych zawodów są takie, że trzeba
            > umieć wszystko z branży i mieć 10 lat praktyki, i to wszystko za
            > niewielkie pieniądze.


            Przesadzasz, jak ktoś już wie wszystko z branży i jeszcze ma 10 lat
            doświadczenia, to zarabia naprawdę bardzo dobrze. Pogadaj choćby z
            jakimś informatykiem.



            I całe życie intensywnie się uczyć, bo w
            > branżach tych są stale zmiany. To już lepiej zostać lekarzem (nie
            > trzeba sie tyle uczyć),


            Strasznie coś tych lekarzy nie lubisz:)) Nie komentuję tego co
            napisałeś, bo rozumiem, ze to taka prowokacja:)




            lub nauczycielem (uczyc nie trzeba sie
            > wcale), robota pewna, żadnej odpowiedzialności, a korepetycjami
            > można dorobić ile wlezie.


            Absolwenci kierunków nauczycielskich mają w tej chwili spory problem
            ze znalezieniem pracy. Szkół nie przybywa bo mamy niż demograficzny,
            wiele szkół zatrudnia emerytowanych nauczycieli więc młodzi odchodzą
            z kwitkiem. Swoją drogą, najbardziej brakuje matematyków i fizyków,
            którzy ponadto mogą łatwo dostać pracę za granicą...
            • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 13:39
              kot_behemot8 napisała:

              > Nie ma. Informatyk, automatyk czy matematyk w Polsce jeżeli nie
              > może znaleźć pracy, to dlatego, że ma za duże wymagania albo jest
              > beznadziejnie marnym fachowcem.

              Można być dobrym fachowcem, ale w specjalności, która jest już out i
              pracy się nie dostanie. A nie jest łatwo przekwalifikować się z
              systemadministratora IBM mainframe na np Webmastera aplikacji
              lecącej na JBoss. Przecież nie oczekujemy od anestezjologów, aby się
              przekwalifikowali na laryngologów (lubie te prównania z lekarzami i
              wcale nie świadczy to, że ich nie lubię). Ludzie decydujący się
              zostać informatykami powinni wiedzieć, że ceną za stosunkowo łatwe
              znalezienie pracy po studiach (przynajmniej tak to wygląda z
              dzisiejszej perspektywy), są ciężkie studia i ryzyko
              wyspecjalizowania się w dziedzinie, która szybko wypadnie z rynku.
              Ten zawód to ciągła spekulacja i niepewność. A pieniądze, które za
              tym stoją w ogóle nie rekompensują tych niedostatków.
        • pan_i_wladca_mx Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:27
          pozwol ze stane w obronie socjologii, ta w wersji matematycznej wypuszcza na
          rynek analitykow, osobiscie dawno nie czytalam ksiazki a studia wlasciwie koncze
          bo siedze nad wspanialymi zakamarkami statystyki i analizy statystycznej, nie
          slyszalam zeby po tej specjalizacji byly jakies straszne problemy z praca

          no chyba ze ktos wybral socjologie zeby czytac szackiego, freuda i giddensa, to
          pewnie moze byc problem
          • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:31
            Z tego co wiem, po filozofii, też nietrudno znaleźć sobie zajęcie.
          • miang Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 11:33
            > osobiscie dawno nie czytalam ksiazki
            też powód do dumy
            • Gość: lol Re: A to niespodzianka;))) IP: *.netis.net.pl 07.08.09, 11:34
              Taki sam powod do dumy jak ten [wypowiadany z duma]: "a ja matematyki niegdy nie
              umialem"
          • Gość: Kingston Re: A to niespodzianka;))) IP: *.opera-mini.net 07.08.09, 11:39
            Nauk humanistycznych w ogole nie potrzeba bronic. Ktos, kto stwierdza, ze jakas dziedzina badz wrecz cala grupa dziedzin wiedzy jest niepotrzebna, nie stanowi zadnego dla nich zagrozenia, tylko sie zwyczajnie osmiesza.
            • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:48
              Oczywiście. Na szczęście na tym wątku, póki co, nie ma nikogo kto by
              tak twierdził:)
          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:46
            Bardzo możliwe, że masz racje w kwestii socjologii - nie upieram
            się, nie znam na tyle tematu by się upierać:)
            Jak ktoś jest dobry, skończył dobrą państwową uczelnię i ogólnie wie
            czego chce od życia, to poradzi sobie pewno po absolutnie każdym
            kierunku, choćby to była teologia z tańcem klasycznym:))
            Ja raczej odnosze sie do przeciętniaków czyli tych których jest
            najwięcej, bo sądzę, ze łatwiej jest zostać przeciętnym politologiem
            czy polonistą niż przeciętnym inżynierem automatykiem, natomiast
            łatwiej jest być tym drugim.
        • wilma.flintstone Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:54
          kot_behemot8 napisała:

          >
          > Będą i tacy co polubią. A ci którzy nie polubią, ale będą zmuszeni
          > się jej przez 5 lat uczyć, będą przynajmniej mieli jakiś wybór -
          >być kolejnym bezrobotnym socjologiem (


          Tu nie chodzi o lubienie czy nie, jedni po prostu maja wieksze a
          inni mniejsze predyspozycje, bo gdyby wszyscy mieli tak samo
          wysokie, to nie byloby komu ulic zamiatac. Moja mlodsza siostra jest
          wlasnie w humanistycznej klasie maturalnej i jedyne co sie zmienilo
          to to, ze oni juz teraz opracowuja strategie jak by tu zerznac na
          maturze lub jak tu zrobic zeby dostac zaliczajace minimum. Uwazasz,
          ze absolwenci klas humanistycznych zostana nagle informatykami tylko
          dlatego ze musza zdawac mature z matmy? Czytalam zreszta artykul o
          tym jak wygladaja nowe matury z polskiego i jesli z matematyki
          poziom jest podobny, to tabliczka mnozenia plus twierdzenie
          Pitagorasa najzupelniej wystarcza do przeslizgniecia sie...


          > Teraz tego wyboru nie mają, bo 13 latek jest za mało dojrzały by
          > świadomie planować swoją przyszłość


          Ja wlasnie jako 13-latka przestalam matematyke rozumiec i tak mi juz
          zostalo. I nie mial ten fakt nic wspolnego z moimi planami na
          przyszlosc, bo ich wtedy jeszcze nie mialam, wiec bylam otwarta na
          kazda opcje.
          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:02
            wilma.flintstone napisała:

            >
            > Tu nie chodzi o lubienie czy nie, jedni po prostu maja wieksze a
            > inni mniejsze predyspozycje,


            Oczywiście, że tak jest. Tyle że są jeszcze i tacy, którzy mają
            podobne predyspozycje do nauk ścisłych jak i do humanistycznych oraz
            tacy którzy sami jeszcze nie wiedzą w czym są dobrzy.



            bo gdyby wszyscy mieli tak samo
            > wysokie, to nie byloby komu ulic zamiatac. Moja mlodsza siostra
            jest
            > wlasnie w humanistycznej klasie maturalnej i jedyne co sie
            zmienilo
            > to to, ze oni juz teraz opracowuja strategie jak by tu zerznac na
            > maturze lub jak tu zrobic zeby dostac zaliczajace minimum.


            To normalne, że ktoś o wybitnie humanistycznych predyspozycjach
            będzie tak postępował. Ja tylko twierdzę, że takich 100% humanistów
            jak np twoja siostra jest w szkołach mniej niż mogłyby to sugerowac
            preferencje w wyborze kierunków studiów. Za tzw moich czasów więcej
            niż połowa klasy wybierała uczelnie "ścisłe" - teraz czyni to mniej
            niż 20% uczniów!


            Uwazasz,
            > ze absolwenci klas humanistycznych zostana nagle informatykami
            tylko
            > dlatego ze musza zdawac mature z matmy?


            Najbardziej uzdolnieni humanistycznie na pewno nie. Pozostali,
            jeżeli będą zmuszeni poważnie traktować matematykę, mogą w sobie
            odkryć zamiłowanie do przedmiotów ścisłych i być może, gdy
            przyjdzie im decydować o wyborze kierunku studiów, zdecydują się
            jednak na kierunek dający lepsze szanse zatrudnienia i zarabiania
            sensownych pieniędzy.


            Czytalam zreszta artykul o
            > tym jak wygladaja nowe matury z polskiego i jesli z matematyki
            > poziom jest podobny, to tabliczka mnozenia plus twierdzenie
            > Pitagorasa najzupelniej wystarcza do przeslizgniecia sie...


            Nie są łatwe, przynajmniej na poziomie rozszerzonym. Tegoroczna
            matura z matematyki była może trochę łatwiejsza od mojej, ale tylko
            troche. Fatalne są za to wyniki tych matur czyli poziom uczniów
            (późniejszych studentów - czy wiesz, że niektóre politechniki
            organizują dodatkowe zajęcia dla studentów z programu szkoły
            średniej??)
            • wilma.flintstone Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:58
              kot_behemot8 napisała:

              > Tyle że są jeszcze i tacy, którzy mają
              > podobne predyspozycje do nauk ścisłych jak i do humanistycznych
              >oraz tacy którzy sami jeszcze nie wiedzą w czym są dobrzy.

              Hmmm, niby masz troche racji, aczkolwiek nie wiem czy przypadkiem
              nie poruszasz problemu tzw. przecietniakow. A tym, rezczywiscie,
              latwiej bedzie sie uchowac na jakichs studiach humanistycznych,
              zwlaszcza w Prywatnej Wyzszej Szkole Czytania i Pisania, niz zostac
              inzynierami (czyli potwierdzamy Twoja teorie).


              >Ja tylko twierdzę, że takich 100% humanistów
              > jak np twoja siostra jest w szkołach mniej niż mogłyby to
              sugerowac
              > preferencje w wyborze kierunków studiów.


              To prawda, ale moze wiec trzeba by cos bylo zrobic w temacie poziomu
              studiow humanistycznych? Zreszta ja sadze, ze w panstwowej,
              renomowanej uczelni, tez nie jest latwo sobie przezimowac. Moja
              druga siostra jest po iberystyce na UW i stamtad wywalali, ze az
              furczalo (ze nie wspomne o 15 kandydatach na mijsce na wstepnych).
              Socjologia to zreszta tez kierunek oblegany do granic mozliwosci i
              an pewno nie dla "zimowiczow". Problemem jest wiec, wydaje mi sie,
              istnienie zenujacych poziomem szkol prywatnych. Bo moja kumpela po
              politologii na UW ma znakomita prace w Londynie, bynajniej nie na
              zmywaku...;)
              • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 18:23
                wilma.flintstone napisała:

                >
                > Hmmm, niby masz troche racji, aczkolwiek nie wiem czy przypadkiem
                > nie poruszasz problemu tzw. przecietniakow.


                Tak właśnie, o nich mi chodzi - czyli o zdecydowaną większość.
                Powiedzmy sobie szczerze, ludzie wybitnie uzdolnieni nie mają
                problemu z wyborem kierunku kształcenia, oni świetnie wiedza czy sa
                humanistami czy ścisłowcami. Chodzi mi o całą resztę.
                >
                >
                >
                > To prawda, ale moze wiec trzeba by cos bylo zrobic w temacie
                poziomu
                > studiow humanistycznych? Zreszta ja sadze, ze w panstwowej,
                > renomowanej uczelni, tez nie jest latwo sobie przezimowac. Moja
                > druga siostra jest po iberystyce na UW i stamtad wywalali, ze az
                > furczalo (ze nie wspomne o 15 kandydatach na mijsce na wstepnych).
                > Socjologia to zreszta tez kierunek oblegany do granic mozliwosci i
                > an pewno nie dla "zimowiczow". Problemem jest wiec, wydaje mi sie,
                > istnienie zenujacych poziomem szkol prywatnych. Bo moja kumpela po
                > politologii na UW ma znakomita prace w Londynie, bynajniej nie na
                > zmywaku...;)


                I tutaj mogę tylko potwierdzić - tak, chodzi mi o ludzi studiujacych
                marne kierunki na marnych uczelniach a nie o elitę z najlepszych,
                państwowych uniwerków. Dla nich naprawdę byłoby lepiej nauczyć się
                czegoś po czym łatwo znajdą pracę, zwłaszcza że zazwyczaj są to
                ludzie z niezbyt bogatych czy ustosunkowanych rodzin.
    • niedo-wiarek Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 12:16
      Każdy gada o studiowanie "tego co potrzebne", a prawda jest taka, że w Polsce dla absolwentów kierunków politechnicznych bez doświadczenia nie ma po studiach pracy. Często pracują nie w zawodzie, poniżej kwalifikacji. Strata czasu, bo do zajęć, które wykonują, wystarczyłoby przyzwoite technikum.
      • piwi77 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 13:42
        Dokładnie tak jest. I niech nas nie mylą wycia pracodawców, że
        specjalistów w tych dziedzinach brakuje. Bo u nich jest tak, że
        jeżeli nie mogą znaleźć kandydata, co za niewielkie pieniądze w
        całości pokrywa ich wymagania, to mówią o braku fachowców i
        wszczynają larum.
      • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 14:39
        Poruszyłeś inny ważny temat, czyli brak fachowców z wykształceniem
        średnim technicznym. To kolejny feler nasszego systemu szkolnego
        który powinno się naprawić.
        • niedo-wiarek Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:33
          No i co to da absolwentom? Będzie tak jak z tymi nieszczęśnikami, którzy biorą kredyt, podnoszą sobie kategorię prawa jazdy, a po kursie okazuje się, że nikt nie chce ich zatrudnić, bo poszukiwani są kierowcy z doświadczeniem. I później ci sami pracodawcy narzekają, że nie mogą znaleźć pracownika ;)
          • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 18:01

            Niedowiarku, jak sie tak ciebie czyta to nic tylko się powiesić. No
            bo skoro nic się w tym życiu nie opłaca...
            • niedo-wiarek Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 22:09
              Po prostu nieśmiało zauważam, że projekty zmian w systemie edukacji to takie sobie oderwane od rzeczywistości działanie, które nieźle nawet wygląda, ale sprawdza się tylko w telewizyjnych reklamówkach.
              Związek między wykształceniem a wykonywaną pracą jest w większości przypadków minimalny.
      • dritte_dame Doświadczenie 07.08.09, 20:48
        niedo-wiarek napisał:

        > prawda jest taka, że w Polsce d
        > la absolwentów kierunków politechnicznych bez doświadczenia nie ma po studiach
        > pracy.

        A dla pozbawionych doświadczenia zawodowego absolwentów jakich kierunków jest w
        Polsce praca?
        • niedo-wiarek Re: Doświadczenie 07.08.09, 22:06
          dritte_dame napisała:


          > A dla pozbawionych doświadczenia zawodowego absolwentów jakich kierunków jest w
          > Polsce praca?

          politologia
          • dritte_dame Re: Doświadczenie 08.08.09, 03:10
            niedo-wiarek napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            >
            > > A dla pozbawionych doświadczenia zawodowego absolwentów jakich
            kierunków
            > jest w
            > > Polsce praca?
            >
            > politologia

            A co to za zwierzę?
    • chwila.pl Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:52
      W tym co piszesz tkwi nie ziarno, ale cały spichlerz ziaren prawdy. Wielu ludzi
      deklaruje swoją niechęć do matematyki, podkreślając, że jej nie znosi, że nie są
      uzdolnieni matematycznie. A tymczasem prawda jest taka, że mają ogromne braki
      wiedzy matematycznej i po ich wyeliminowaniu nie tylko świetnie sobie z nią
      radzą, ale też często zakochują się w matematyce. Mogłam się o tym wielokrotnie
      przekonać, gdy znajomi prosili mnie o korepetycje dla swoich pociech. Po
      uzupełnieniu materiału i solidnym wytłumaczeniu pojęć, nie tylko nie mieli
      problemów z matematyką ale zaczęli ją autentycznie lubić. O czym to świadczy?
      Ano o tym, że prawdziwych antytalentów matematycznych jest niewielu. Natomiast
      wiedza matematyczna wielu uczniów pozostawia wiele do życzenia. Trzeba
      skoncentrować się nad jakością nauczania i egzekwowania wiedzy młodych ludzi i
      problem samoistnie zniknie.
      • niedo-wiarek Re: A to niespodzianka;))) 07.08.09, 15:58
        System skonstruowany jest tak, żeby po opuszczeniu kilku lekcji nadrobienie materiału bez korepetytora było niemożliwe. Trochę jak kiepska nauka historii - liniowo i bez wychwytywania związków. Albo jak w serialu "Allo, allo": słuchać uważnie, bo nie będę powtarzać! ;)
        • Gość: Lydia Przemądrzały kocie IP: 212.106.27.* 07.08.09, 17:27
          Odpuść ludziom. Wyobraź sobie, że można naprawdę nie mieć zdolności
          matematycznych, jak na ten przykład ja. W mojej klasie było kilka orłów, którzy
          pokończyli tzw. "ścisłe" studia. Żaden kariery wielkiej nie zrobił. Większość
          uczy w szkole. Co z tego, że nawet informatyki?
          • kot_behemot8 Re: Przemądrzały kocie 07.08.09, 18:13
            Gość portalu: Lydia napisał(a):

            > Odpuść ludziom. Wyobraź sobie, że można naprawdę nie mieć zdolności
            > matematycznych,


            Ależ wyobrażam sobie... Więcej nawet: wyobrażam sobie ludzi nie
            mających kompletnie żadnych zdolności. Obawiam się nawet, ze takich
            jest większość. I co, wszystkich na ich posłać na zasiłek czy na
            marketing do wyższej gminnej szkoły wielkiego biznesu w Pacanowie?
            Co skądinąd na jedno wychodzi;)



            jak na ten przykład ja. W mojej klasie było kilka orłów, którzy
            > pokończyli tzw. "ścisłe" studia. Żaden kariery wielkiej nie
            zrobił. Większość
            > uczy w szkole. Co z tego, że nawet informatyki?


            Bez urazy, ale jeśli nawet klasowe orły nie zrobiły kariery, to
            jakaś marna szkoła musiała być.
            Poza tym ja niekoniecznie piszę o robieniu wielkiej kariery, bo
            wielką karierę robia ludzie wybitnie zdolni lub wybitnie
            ustosunkowani, i wtedy rodzaj studiów znaczenia nie ma. Piszę o
            ludziach przeciętnych, takich którzy mają problem ze znalezieniem
            często jakiejkolwiek pracy za która można wyżyć. Bycie nauczycielem
            informatyki to dla takiego przeciętniaka całkiem niezły wybór -
            choćby dlatego, ze szkoły informatykó ciągle potrzebuja a polonistów
            jakby trochę mniej.
            A co do przemądrzałości, to w poście otwierającym wątek niczego
            takiego nie było. Tym razem razem bardziej się postarałam dorosnąć
            do twoich oczekiwań, mam nadzieję, że czujesz się
            usatysfakcjonowana;)
          • Gość: lol Re: Przemądrzały kocie IP: *.netis.net.pl 07.08.09, 18:13
            Dokladnie to samo mozna napisac o obowiazkowej maturze z polskiego i dowodzic,
            ze zniesienie tego obowiazku doprowadzi do spadku ilosci studentow polonistyki
            albo kierunkow pokrewnych.
    • Gość: jaija Re: A to niespodzianka;))) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.08.09, 21:38
      To ja wypowiem się ze swojego podwórka - mojej, humanistycznej klasie pani od
      matmy powiedziała przed maturą tak: widzę 2-3 osoby, które MOGĄ zdawać maturę z
      matematyki. Reszcie zaproponowała zdawanie historii, geografii, czy kto co tam
      lubił. Oczywiście, skorzystaliśmy z jej wskazówek ;) Choć jedna osoba więcej
      zdaje się, porwała się na matmę i poległa. A teraz wyobraź sobie, że inni nie
      mają takiego wyboru.

      Druga sprawa - żeby dobrze zdać maturę z matematyki, trzeba być świetnie jej
      uczonym od małego. Jeżeli ktoś miał kiepskich nauczycieli i uraz do przedmiotu,
      to żadna matura tego nie zmieni, a wręcz pogłębi niechęć do przedmiotu i
      związanych z nim kierunków studiów. W związku z tym, moim zdaniem, za wcześnie
      jest robić obowiązkową maturę z matematyki. trzeba najpierw zmienić jej
      nauczanie. Latami całymi zachodziłam w głowę, co u diabła znaczą te wszystkie
      ciągi, limesy, delty i na jaką cholerę muszę to umieć? Może gdyby ktoś wcześniej
      mi to wytłumaczył, byłoby inaczej?
      • kot_behemot8 Re: A to niespodzianka;))) 08.08.09, 10:45
        Gość portalu: jaija napisał(a):

        > Druga sprawa - żeby dobrze zdać maturę z matematyki, trzeba być
        świetnie jej
        > uczonym od małego. Jeżeli ktoś miał kiepskich nauczycieli i uraz
        do przedmiotu,
        > to żadna matura tego nie zmieni, a wręcz pogłębi niechęć do
        przedmiotu i
        > związanych z nim kierunków studiów. W związku z tym, moim zdaniem,
        za wcześnie
        > jest robić obowiązkową maturę z matematyki. trzeba najpierw
        zmienić jej
        > nauczanie. Latami całymi zachodziłam w głowę, co u diabła znaczą
        te wszystkie
        > ciągi, limesy, delty i na jaką cholerę muszę to umieć? Może gdyby
        ktoś wcześnie
        > j
        > mi to wytłumaczył, byłoby inaczej?


        Zauważ jednak, że już sama nieobowiązkowość matury działa
        rozleniwiająco na wszystkich - samych uczniów, ich rodziców,
        nauczycieli i dyrektorów szkół. Inaczej uczeń przykłada się do nauki
        gdy wie, że jakiś przedmiot, chciał nie chciał, będzie musiał
        zdawać na maturze, inaczej dopilnowują go rodzice i nauczyciele,
        inna wagę do wyników z tego przedmiotu przykłada dyrektor szkoły.
        Własnie w taki sposób, moim zdaniem, tworzy sie ta równia pochyła na
        której końcu jest nadprodukcja niby-humanistów a także fatalny
        poziom studentów pierwszych lat studiów ścisłych (politechniki
        organizujące zajęcia uzupełniające z matematyki na poziomie szkoły
        średniej dla studentów!!)
        • Gość: jaija Re: A to niespodzianka;))) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.08.09, 20:04
          kot_behemot8 napisała:

          > Zauważ jednak, że już sama nieobowiązkowość matury działa
          > rozleniwiająco na wszystkich - samych uczniów, ich rodziców,
          > nauczycieli i dyrektorów szkół. Inaczej uczeń przykłada się do nauki
          > gdy wie, że jakiś przedmiot, chciał nie chciał, będzie musiał
          > zdawać na maturze, inaczej dopilnowują go rodzice i nauczyciele,
          > inna wagę do wyników z tego przedmiotu przykłada dyrektor szkoły.

          Byzydura, jak to mówili w kabarecie. Obowiązkowa matura wpływa na mniej
          uzdolnionych matematycznie uczniów paraliżująco, przygnębiająco, uczy
          kombinowania, kto rozwiąże zadanie i jak puści je w obieg. Żeby wymagać, trzeba
          najpierw nauczyć. Sęk w tym, że naprawdę mało kto potrafi nauczyć matematyki -
          miałam tylko jedną taką nauczycielkę, u której naprawdę rozumiałam, o co biega w
          danym dziale matmy. No i rozumiałam to, co ponoć największy głąb matematyczny
          opanuje śpiewająco - rachunek prawdopodobieństwa.
          I niech mi ktoś wreszcie napisze, OCB z limesami? n-tymi potęgami? Jak to się ma
          do mojego obecnego życia i dlaczego wg propagatorów matury z matmy miałabym to
          umieć?
          • monikate Re: A to niespodzianka;))) 09.08.09, 17:59
            Uparty ten kiciuś :) Nie wytłumaczysz.
            • matylda1001 Re: A to niespodzianka;))) 03.09.09, 15:16
              monikate napisała:

              > Uparty ten kiciuś :) Nie wytłumaczysz.<

              Kiciuś ma rację. Poza tym matura powinna być gwarancją tego, że
              abiturient posiadł wiedze ogólną w średnim zakresie. Matematyka też
              mieści się w zakresie wiedzy ogólnej, jaką powinien posiadać
              człowiek ze średnim wykształceniem. Chyba większość Polaków posiada
              maturę, a tymczasem przeciętny Polak poci się przy trzeciej cyfrze
              po przecinku, a przy szóstej dostaje wylewu :) Wystarczy uważna
              obserwacja w marketach, gdzie wielu ludzi spaceruje z kalkulatorem w
              ręku. Po maturze można sobie wybrać kierunek bez matematyki, ale
              wiedza w jakimś średnim zakresie pozostanie.
              • pocoo Re: A to niespodzianka;))) 04.09.09, 07:39
                Matematyka jest nauką "wyjątkową".Nienawidzi olewania.Jeżeli ktoś ją zlekceważy
                raz,drugi,trzeci...to ona się zemści.I słusznie.
                Uwielbiam matematykę od kiedy pewien nauczyciel wytłumaczył o co w niej
                chodzi."Lubienie" matematyki zależy niemalże całkowicie od nauczyciela.
                Nie używam kalkulatora.
                • krezzzz100 Re: A to niespodzianka;))) 04.09.09, 12:05
                  U mnie było jak u Pocoo- trzeba matmę zrozumieć całościowo, a to już jest
                  pochodną zdolności nauczania nauczyciela. U mnie to była kuzynka bez studiów!
                  Zbiory zadań służyły mi za rozrywkę.Byłam w klasie mat-fiz i zdawałam na maturze
                  dodatkowo matematykę. Co nie przeszkodziło mi zająć się później naukami
                  humanistycznymi.
                  Matematyka jest wspaniała, to najczystsza z nauk i służy każdej innej
                  dziedzinie. Ot, choćby takie modelowanie matematyczne...Ja w każdym razie często
                  ilustruję teorie humanistyczne za pomocą języka matematyki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka