Gość: Witold
IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net
03.01.04, 05:13
Zycie polegalo na 100 % teatrze gdzie scena byla PRL
a ludzie mieszkancy aktorami oraz za razem widzami.
Niestery scenariusz napisano w MOSKWIE
a rezyserem byli polscy KOMUNISCI.
--
LUDZIE wiedzili tylko tyle ile cnzura przepuscila.
Jezeli ktos pisze ze pod komuna bylo lepiej to niech sie puknie w glowe mlotkiem.
Tak bylo "lepiej" bo ludziom pozwolno ogladac tylko to co komuna chciala
pokazac. Nawet wypadki kolejowe czy inne katastrofy jak sie dalo je ukryc to
nic o nich nie pisano czy pokazywano w TV.
Moj kolega z techikum byl maszynista cudem ocalal w wielkim wypadku kolejowym
pod Trzebina. Prasa czy TV przemilczalo wypadek.
W polsce miala byc sielanka.
-----
Jezeli ktos tego do tej pory nie pojal to niech zaplacze nad swoja glupota i
ignorancja. Jest teraz wystarczajaco duzo statych i odkrywanych nowych
materialow i faktow ze mozna poznac prawde o tym koszmarze 50 lat polski pod
komuna.
---
Pod spodem recenzja bardzo ciekawego filmu.
Nie bede teraz komentowal wypowiedzi ludzi o ktorych mowa ponizej, ale to tez
jest pewnego rodzaju dowodem na OGROMNE OSZUKIWANIE SPOLECZENSTWA POLSKEIGO
w taki sposob ze ludzim sie to w glowach nie miecilo.
WIELKA UCIECZKA CENZORA Film dokumentalny, 56 min,
Polska 1999 Scenariusz i reżyseria: Grzegorz Braun Zdjęcia: Henryk Janas
Opracowanie muzyczne: Zbigniew Zbrowski
Jerzy Giedroyc i Jan Nowak Jeziorański nie chcieli z Tomaszem Strzyżewskim
rozmawiać. Podejrzewali go o mitomaństwo lub - co gorsza - o prowokację.
Rzeczywiście, trudno było uwierzyć, że komuś udało się po kryjomu wywieźć z
Polski tak pilnie strzeżony dokument. Polscy emigranci w Szwecji, wydawcy
"Aneksu", uwierzyli. Wydali ów dokument i przesłali do kraju działaczom KOR-u.
Zainteresowali też nim "Dagens Nyheter", jeden z najpoważniejszych szwedzkich
dzienników, który w grudniu 1977 roku na pierwszych stronach dwóch kolejnych
wydań opublikował wybrane fragmenty. Tym dokumentem była przepisana ręcznie
przez bohatera filmu księga zapisów cenzury PRL - w oryginale opasłe tomisko w
czarnej oprawie. Strzyżewski przepisywał je przez wiele miesięcy podczas
swoich cenzorskich nocnych dyżurów w Domu Prasy w Krakowie. Był wówczas
pracownikiem delegatury krakowskiej Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji
i Widowisk. W marcu 1977 roku pożegnał synka i żonę spodziewającą się drugiego
dziecka i z grubym plikiem kartek wyruszył promem do Szwecji, w swoją pierwszą
zagraniczną podróż. Niemal sparaliżowany strachem. Wszyscy wiedzieli o
istnieniu cenzury, lecz dzięki Strzyżewskiemu ci, którym udało się dotrzeć do
wydanej przez Aneks "Czarnej Księgi Cenzury PRL", mogli poznać porażającą
prawdę o opracowanej w Wydziale Prasy KC PZPR i realizowanej przez delegatury
GUKPPiW precyzyjnej metodzie zmanipulowania rzeczywistości. Jej istotą było
przemilczenie, przez które skazywano na niebyt fakty historyczne, ludzi i
zdarzenia - np. protesty, katastrofy, przestępstwa - kreowano zaś świat w
kształcie nie istniejącym. Zawarte w opasłym tomie zapisy dotyczyły absolutnie
wszystkich dziedzin życia. Ciągle je uzupełniano, w zależności od wydarzeń.
Ocenzurowane było właściwie wszystko, nawet słowo cenzor. W legitymacjach
służbowych pracowników cenzury wpisywano: radca. W filmie Tomasz Strzyżewski
opowiada o swoim życiu, drodze do PZPR i cenzury, motywach działania, momencie
podjęcia decyzji, jej realizacji i konsekwencjach - dla siebie i bliskich. O
jego nieprawdopodobnym wyczynie i późniejszych losach mówią też ludzie, którzy
zajęli się uciekinierem za granicą: Mirosław Chojecki, Eugeniusz Smolar,
Andrzej Koraszewski, Jakub Święcicki i Marek Trokenheim, wiceprezes Kongresu
Polaków w Szwecji. Dokument - dzięki obfitym cytatom z księgi zapisów i
zwierzeniom kilkorga anonimowych krakowskich cenzorów - jest zarazem
interesującą i bardzo sprawnie skonstruowaną opowieścią o cenzurze jako
instytucji, ludziach, którzy w niej pracowali, i czasach, w których działała.
Witold