znowu ja.
tu daję link do porzedniego watku który dużo rozjasni, bo ja wciąz o
tym samym
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29045&w=72621857&a=72745470
pojechałam z synem na kontrolę, była inna pani doktor, (bo dr kołtun
gdzies wyjechał czy cos)
on ostatniow idział róznice, ona dziś mierzac koslawość kolan
stwierdziła znowu 7 cm, czyli tyle ile na poczatku leczenia
róznica w długości kończyn wciąz 1 cm, kaząła mu nosić wkładki
korytkowe do kazdych butów (do tej pory miał tylko kapcie
ortopedyczne do przedszkola)
i realnie straszyła osteotomią kolan za kilka lat.
przestałam im ufac, zwłaszcza kołtunowi który nie mierzac odległosci
między kostkami wpisuje do karty poprawe!!!!! (tak sie okaząło dziś,
ja mowię ze nie mierzono dziekcu koślawości podczas ostatniej wizyty
a pani dr mówi, ze wpisana 6 cm, czyli cały cm mniej.
poza tym wciąz nikt mi nie potrafi wyjaśnic tej krótszej nózki (i
mniejszej stopy), no wiem ze biodra w antetorsji ale potrzebuję by
lekarz usiadł i wyjasnił mi w szystko dokładnie, ja jestem
pedagogiem a nie lekarzem
pojadę wszedzie,d o poznania, do warszawy, byle tylko miec pewnosc
ze jade do dobrego, wyrozumiałego i cierpliwego lekarza. który
pomoze mojemu dziekcu. bo ja nie mam nic przeciwko operacji jeśłi
będzie NAPRAWDE konieczna. tak na 300%
albo chociaż wspomóżcie dobrym słowem