oddalam owoce aronii sasiadce,bo wlasciwie opuscilam moja dzialke
po serii podpalen i kradziezy,po bestialsko zabijanych kotach,ktore
znajdowaly tam schronienie,nie mam juz sil na dalsza walke z
wiatrakami

aronii mi nie zal ale sasiadka prosi o sprawdzone przepisy,moje
przepisy jej nie odpowiadaja,te z internetu tez