pia.ed
16.11.09, 00:23
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7252095,Do_sanatorium_jada_najchetniej_z_psem_lub_sasiadka.html
"Sanatoria nie przyjmują chorego z psem, a ja nie mogę go teraz
nikomu oddać pod opiekę. Wolę jechać kiedy indziej" - to kolejny
list od niezadowolonego pacjenta.
- Ludzie piszą też, że nie stać ich na wyjazd w listopadzie,
ale w maju staną już finansowo na nogi.
Albo że mają ogrzewanie etażowe, co uniemożliwia opuszczenie domu.
Niektóre panie proszą o przesunięcie terminu, ponieważ wolą jechać
z sąsiadką, która planuje leczenie w lipcu.
... każdy przypadek rezygnacji to prawdziwy problem.
Tylko w ubiegłym roku ubezpieczeni zwrócili prawie 17 tys. wniosków.
"