iryska2604
30.12.18, 16:26
Trzy powody apetytu Putina
Wśród przyczyn rosnącego apetytu Moskwy na Białoruś najważniejsze są trzy.
Po pierwsze rosyjsko-białoruskie współżycie bez ślubu kosztuje Rosjan bardzo drogo, a daje im niewiele. Moskiewscy eksperci wyliczają, że w epoce Putina ich państwo, wspomagając sąsiada przede wszystkim tanimi paliwami, straciło 100 mld dolarów. A to mniej więcej dwa razy tyle, ile Rosja wydała w tym roku na swą armię. Dziś gospodarka kraju Putina pogrążyła się w marazmie, perspektyw poprawy nie ma, pieniędzy coraz bardziej brakuje na potrzeby wewnętrzne.
Po drugie: Rosjanie już ochłonęli po „Krymnaszu”. Patriotyczna gorączka wywołana odebraniem Ukrainie jej półwyspu opadła. A razem z nią niebotyczna popularność Putina. Nastroje społeczne bardzo pogorszył trwający od czterech lat spadek realnych dochodów Rosjan, obniżenie wbrew obietnicom składanym przez prezydenta wieku emerytalnego, brak perspektyw wyjścia z kryzysu i izolacji kraju.
W Moskwie od dawna ostrzegają, że gospodarze Kremla tradycyjnie upatrują sposób na przywrócenie niedawnej popularności w „małej zwycięskiej wojnie” – choćby takiej jak aneksja Krymu czy agresja na Gruzję w 2009 r. Chociaż i samej wojny może nie być. Wystarczyłoby przyłączenie do imperium nowej prowincji. „Mińsknasz” byłby więc jak znalazł.
I po trzecie. W Moskwie mówią o „wariancie białoruskim”, który pomógłby Putinowi pozostać gospodarzem Kremla i po - nie tak już odległym - 2024 roku, kiedy kończy się jego ostatnia zgodnie z obowiązującą konstytucją kadencja prezydencka.
Gdyby udało się ostatecznie „zintegrować” Białoruś, powstałoby nowe państwo, w którym trzeba by uchwalić nową ustawę zasadniczą, która dałaby przywódcy prawo pozostania u władzy na długo.
wyborcza.pl/7,75399,24280727,dlaczego-wladimir-putin-chce-pozrec-bialorus-lukaszenki.html
I w końcu pozre - oby sie za bardzo nie rozpędził...