iryska2604
01.05.20, 18:41
Po zastrzyku strachu - czas na nadzieję. Prezydent Duda pomoże każdemu.
Prezydent Andrzej Duda wybiegł 1 maja na puste boisko i rozegrał zwycięski mecz z samym sobą. Stanął w pozie „ojca narodu”, byśmy uwierzyli, że państwo to on, że on o wszystkim decyduje, obietnice spełnia, nieszczęściom zapobiega, za wszystko bierze odpowiedzialność.
Epidemia koronawirusa, która ludzi osacza, i kryzys gospodarczy, który ich przeraża, były bladym tłem dla sielankowej autorecytacji prezydenckich zasług, przewag i potępień domniemanych wrogów, którzy czyhają, by zdobycze jego pięcioletniej kadencji narodowi odebrać.
Straszył rodziny, że ktoś im odbierze 500 plus i 300 zł „piórnikowego”. Że ktoś podniesie wiek emerytalny, cofnie 13. emeryturę, sprywatyzuje służbę zdrowia... Prezydent uparcie powtarzał te nonsensy, żeby nasze przerażenie rosło i żeby nam się utrwaliło, iż mężem opatrznościowym jest tylko on, Andrzej Duda, bo on na to nie pozwoli.
Po zastrzyku strachu – czas na nadzieję. Prezydent pomoże każdemu, szczególnie polskim rolnikom. Nic to, że pięć lat temu daremnie obiecał wyrównanie dopłat z UE. Poratuje ludzi, którzy stracą pracę z powodu epidemii. Przedsiębiorców zabierze w delegacje, aby świat podbijali, a na dobry początek dostaną 400 mld zł (!), żeby im w tej „ekspansji” nie zawadzała jakaś epidemia. Zapobiegnie suszy i osobiście zadba, by raka leczono u nas najnowocześniejszymi metodami. Był w Teksasie i wie, jak to robić. Tak jak wydzwonił u przewodniczącego Xi maseczki, które uroczyście przyleciały antonowem i nadają się na śmietnik.
Idylliczna Polska z krótką przerwą na epidemię – po trzech miesiącach się podniesiemy, zapewnił prezydent. Dziękował wszystkim, z wyjątkiem „elit” z wielkich miast, które sprawiedliwej Polski sobie nie życzą, bo „skądś mają pieniądze”. Nie dziękował też sędziom, bo naród ich przecież nie ceni.
Prawie trzy godziny mówił, mówił i mówił o wszystkim, o czym sobie przypomniał, i do wszystkich, których chce sobie zjednać, choć już dawno ich sobie zjednał. W uniesieniu powtarzał slogany znane nam do znużenia. Ale on się nie męczy, jakby przerobił podręcznik przemówień pierwszomajowych z PRL, nasłuchał się Castro, Łukaszenki, Putina.
Andrzej Duda poprosił nas o więcej Andrzeja Dudy. Żadnych przeszkód przed jego ponownym wyborem nie ma. Konstytucja, prawo, karty do głosowania walające się po kraju, listonosz Sasin i „żołnierze wyklęci” pilnujący skrzynek pocztowych… Tego po prostu nie ma. Jest dobrze. „Polska plus”. W razie czego ją „obronimy”.
wyborcza.pl/7,75968,25913771,propaganda-strachu-i-sukcesu.html#S.koronawirus-K.P-B.1-L.1.glowka