Dodaj do ulubionych

Szlak ginących zawodów

IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.13, 13:41
W wątku o księgarniach wspomniano o ty, że zanikają. Przyczyn raczej widziałbym w przenoszeniu się ich do netu, monopolizacji rynku przez sieci oraz - last but not least - spadku czytelnictwa. Są w Polsce miasta gdzie postuluje się wpisanie księgarzy na listę zanikających zawodów - dzięki temu uzyskają preferencyjne stawki przy wynajmowaniu lokali od miasta (czyli ok. 10 zł za metr).
Na Kamionku sytuacja jest odwrotna, w ostatnim czasie pojawiły się dwie księgarnie - na Waszyngtona Farago, na Grochowskiej inna. Kłopot w tym, że jak piszą czytelnicy, Farago jest sklepem papierniczym, a ta druga jest chyba sezonowa, bo handlują tam tylko podręcznikami. Pojawiają się też miejsca, gdzie książki można dostać za darmo (lub wymienić), ja jednak cierpliwie czekam, aż do książek ktoś będzie dopłacał.
Ale zanikają też inne zawody - między innymi z tego powodu, że większość rzeczy, które kupujemy, jest jednorazowego użytku i nie opłaca się ich naprawiać. Rośnie co prawda lista punktów z naprawami obuwia, ale mało kto wie, że nie prowadzą ich szewcy, tylko właściciele odwożą buty do centrali, gdzie siedzi ostatni szewc w Polsce i on te buty naprawia.
Postanowiłem więc założyć wątek o zanikających kamionowskich zawodach. Wspominałem, że trudno jest ufarbować ubranie, znalazłem taki punkt na Stanisława Augusta. Ale ciekawsze było to, że na tej ulicy był jeszcze niedawno punkt naprawy akordeonów (Krasnodębski, Stanisława Augusta 24). Niestety już zamknięty.
Na Grochowskiej 243/245 możecie zamówić abażury: abazury.info/.
Na Zana 24 można natomiast zamówić kabury skórzane (jakby co to rusznikarz jest naprzeciw szpitala na Grenadierów).
Na Kordeckiego 23 jest punkt Autolinki - nie znam się na motoryzacji, ale chyba chodzi o linki do sprzęgła czy coś podobnego.

A czy wy zauważyliście jakichś zanikających zawodników?
Obserwuj wątek
    • Gość: oko Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 15:53
      Czytelnictwo ma się dobrze, ale ma nowe postaci. Przede wszystkim e-booki, starczy popatrzeć choćby w kom. miejskiej. Wygodne bardzo: można zabrać ze sobą całą bibliotekę, przeszukiwać zawartość ksiąg, czytać w różnych językach, pomagać sobie tłumaczeniem słów/zdań.

      Są też audio-booki.

      Zanikają sklepy motoryzacyjne. Miały sens gdy było 5 marek samochodów, obecnie także i tu internet. Ogólnie to ciekawe czasy się trafiły!
      • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.13, 17:04
        Pozwolę się nie zgodzić. E-czytelnictwo książek w Polsce jest na poziomie mniejszym niż 5% ogólnej sprzedaży (podejrzewam że mniejsze o kilka punktów %) i - paradoksalnie - nie będzie rosło. Nie będzie, bo ogólny spadek czytelnictwa będzie większy. Czytelnictwo prasy w wydaniu elektronicznym nie przekracza 5% dla konkretnych tytułów, dla wszystkich liczone jest w promilach i nie rośnie - te akurat są dane dostępne: www.teleskop.org.pl/zkdp/index.jsp?p=publicData.
        Wydawcy z dziedzin innych niż literatura popularna w ogóle nie wchodzą w ebooki.
        Sklepy motoryzacyjne akurat na Kamionku mają się nieźle - vide otwarte niedawno Motoautko na Grochowskiej 172. Sklep debiutował na Allegro, a teraz zajmuje spory lokal w realu.
        • Gość: oko Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 20:14
          Po pierwsze, nie wlicza to zapewne czytania książek, w dużym stopniu ściąganych na własną rękę.

          Po drugie, to trochę błędne koło póki co - np pism które ja czytam nie da się kupować w wersji pdf, więc nie kupuję. Ale wystarczy przejechać się tramwajem i wnioski narzucają się same. Ostatnio w 24 widziałem 4 osoby czytające na czytnikach i jakiś desperat na tablecie, a ja byłem piąty czytnikowy.
          • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.13, 10:26
            A ja na kolejowej trasie Warszawa-Kraków przy 100% zajęciu miejsc i średniej wieku 25 lat jestem z stanie zauważyć w całym wagonie 0 (zero) czytających (zresztą także słuchających czy grających też). To idzie młodość.
            Nie opieram się na subiektywnych odczuciach tylko na badaniach BN. Mamy drugie od dołu miejsce w skali czytelnictwa w Europie i jestem pewien, że lada chwila zajmiemy ostatnie.
            Ale miało być o ginących zawodach...
            • e-mka Re: Szlak ginących zawodów 31.08.13, 10:31
              Torebki naprawiam zawsze u kaletnika przy Szembeku. Tamże u pana zegarmistrza i złotnika naprawiłam złote kolczyki po babci.
              • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.13, 11:25
                Przy Szembeku jest kaletnik koło budynku PAX-u, był też kaletniko-szewc w centralnych pawilonach, ale się przeniósł do wieżowca po drugiej stronie ronda. Obaj sprawni. Jest kaletnik przy Grochowskiej, ale zdecydowanie niesprawny. Inny jest przy placu Szembeka. Tak więc ten zawód zanika, ale wolniej niż księgarz.
    • Gość: tia Re: Szlak ginących zawodów IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.08.13, 09:35
      Może jeszcze nie ginących, ale napiszę.
      Trzeba wiedzieć, że tu, na Kamionku, mamy ciągle jeszcze dwóch czołowych polskich zegarmistrzów. Takich co to potrafią naprawić, a nawet złożyć z niczego, prawdziwy zegarek, a nie tylko wymienić pasek w jakimś gówienku na bateryjkę. To się bardzo chwali.
      Mam tu na myśli Pana Tusińskiego z pawilonu przy Garwolińskiej i Pana (sorry za ewentualne ortografy) Dżarzdżyńskiego z ul. Francuskiej. Warto ich promować i odwiedzać, nawet jeśli tylko wymieniacie bateryjkę w jakimś badziewiu.
      pzdr.
      • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.13, 10:20
        www.zegarmistrz.waw.pl/
        Drzażdżyński. Miałem przyjemność poznać.
        • andrzej_b2 Re: Szlak ginących zawodów 31.08.13, 16:19
          Wymierających rękodzielników w naszej dzielnicy jest coraz więcej: kaletnicy, zegarmistrze, krawcy, tapicerzy, stolarze meblowi, rusznikarze i wielu innych. Jeszcze stosunkowo dobrze trzymają się cukiernicy, piekarze, fryzjerzy, optycy i szewcy. Ale jest zupełny unikat, którym możemy się poszczycić, to „dmuchacz szkła laboratoryjnego”.
          Na ul. Kawczej 49 róg Jarocińskiej ma pan Wiesław Skrobiszerski swą mikro wytwórnię szkła laboratoryjnego. Produkuje tam termometry, szkła do zegarków, pipety, menzurki, różne naczynia laboratoryjne i wszystko, co szklane i drobne. Gdy tylko jest ciepło, gościnne drzwi pracowni są zawsze otwarte, i można się do woli napatrzeć, jak w rękach mistrza szkło przybiera pożądane kształty.
          fotoadres.pl/40749/Warszawa/Kawcza-49
          Inny wymierający zawód to krawiec męski. Na rogu i Tarnowieckiej i Grochowskiej 91 zakład swój prowadzi pan Walenty Piecyk.
          fotoadres.pl/40496/Warszawa/Grochowska-91
          Na wystawie wiszą czasem eleganckie garnitury, czasem fraki i smokingi, a wszystkie jak z przedwojennych żurnali mód. Jakże to inne od powszechnie panującej gotowizy.

          Przy Zamienieckiej 77 sklep rusznikarski prowadzi p. Maria Pęśko, w którym można kupić broń i amunicję, naprawić sztucer i wiartrówkę.
          fotoadres.pl/40614/Warszawa/Zamieniecka-77
          • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.13, 20:50
            A propos szkła laboratoryjnego. Taki zakład przez lata był na ulicy Walecznych 50A, przy Saskiej. Zajmował parter, miał duże przeszklone drzwi, w gorące dni otwierane, można było podejrzeć pracę rzemieślnika. Dlaczego interesowała ona chłopców z okolicznych szkół? Otóż można tam było dostać za darmo szklane rurki, za pomocą których wydmuchiwano owoce z rosnących tam krzaków, takie białe kulki (nie znam nazwy rośliny), które trafiając do celu rozpryskiwały się - to po prostu był zastępnik procy. W dawnych czasach łatwiej było o rurkę szklaną niż plastikową. Dobre kilka lat temu zakład zamknięto, sam budynek poddano bardzo solidnemu liftingowi, teraz jest to całkiem "wypasiony" bliźniak z dobudowaną oranżerią.
            No i chyba te krzaki też zniknęły, albo jest ich bardzo niewiele, nie wspominając o zwyczaju strzelania ze szklanych rurek.

            PS. Odruchowo wrzuciłem w gugla i okazało się, że niektóre bazy wskazują jeszcze firmę pod tym adresem:
            www.katalogbranzowy.pl/503125/wytwarzanie-szkla-technicznego-i-laboratoryjnego-moniewska-kazimiera
    • Gość: księgarz Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 01.09.13, 23:40
      Gizmo :)

      Księgarnia Farago jak choćby sama nazwa na to wskazuje to miejsce gdzie jak najbardziej można kupić książki. Owszem artykuły papiernicze także, ale to głównie umożliwienie dostępu do dobrej lektury jest celem tego miejsca. Mimo, że księgarnia działa niewiele ponad tydzień to właśnie książki cieszą się też największym zainteresowaniem.


      • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 02.09.13, 10:24
        Oparłem się na czyjejś relacji, o czym zresztą napisałem:
        forum.gazeta.pl/forum/w,292,10538593,146631912,Re_ksiegarnie_na_Grochowie.html?wv.x=2
        Ja też z księgarni widziałem na razie pomalowaną żaluzję.
        No i nie wiem co znaczy Farago.
        • Gość: gizmo Szlak ginących zawodów - księgarnie IP: *.adsl.inetia.pl 02.09.13, 19:10
          Księgarnia Farago jest baaardzo mała - a (przynajmniej) połowę tej małości zajmują artykuły papiernicze i gry. Z całym szacunkiem dla chęci sprzedawców, ale moja prywatna biblioteczka jest kilka razy większa niż wasza ekspozycja (a nie mam w niej po kilka egzemplarzy tego samego tytułu).
          Strona www przekierowuje do strony hurtowni Azymut, więc pewnie w przyszłości będzie można przez nią zamawiać tytuły z całej oferty tej firmy, a odbierać na Grochowskiej.
          Księgarnia ma normalny szyld, nie wiem skąd pomysł malowidła na żaluzji.

          Ale jest inna wiadomość. Wydawnictwo Veda (wydawca varsavianów, w tym cyklu książek pana Kasprzyckiego), otworzyło swoją stacjonarną księgarnię (połączoną z galerią) pod adresem Walecznych 61. Niestety do nabycia tylko książki Vedy.
          • andrzej_b2 Re: Szlak ginących zawodów - księgarnie 03.09.13, 11:11
            Gdzie są dawni zduni, kowale, rymarze, czy dorożkarze? Zduni chyba jeszcze istnieją – choć bez szyldu – bo i piece są, a choćby i modne kominki. Często, gdy przechadzam się po Grochowie czuję w powietrzu dymy spalanego drzewa i węgla. Ostatni kowal (ten od kucia koni) jeszcze pół wieku temu miał swą kuźnię w okolicy kanałku przy Grochowskiej. Pamiątką po nim były pieczarki, które przez całe lata rosły na tamtym miejscu. Ostatni rymarz jeszcze 10 lat temu miał warsztat na Kordeckiego, w okolicach szkoły nr 54. Ostatni dorożkarz, jeszcze niedawno, miał swą stajnię na Wygodzie. Stałym jego miejscem postoju był pl. Zamkowy. Dziś już nie widać i dorożek, a miejsce ich zajęły jakieś landa, seryjnej produkcji (podobne do tego, którym jeździł prezydent Wojciechowski), no ale chociaż są konie autentyczne.
            Przeciętne dziecko z Grochowa nie wie, co to jest „cug”, i że gdy kuchnia węglowa go nie miała potrzebna była interwencja zduna, a gdy koń zgubił podkowę lub krowa uszkodziła kopyto zaradził kowal, a uszkodzoną uprząż uratował rymarz.
            Tak, tak, na Saskiej Kępie, na Kępie Gocławskiej, Gocławiu, Witolinie, jeszcze nie tak dawno żyły krowy, konie i inna zwierzyna domowa.
            • andrzej_b2 Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie 03.09.13, 16:47
              Ostatni dziedzic Gocłwia, p. Wolfram, jeszcze 3 – 4 lata temu, na resztówce swojego folwarku przy Międzyborskiej prowadził gospodarstwo rolne. Orał pole, obsiewał, potem kosił i utrzymywał konie. Czasem można było go zobaczyć konno, jak jechał na Gocławek do ówczesnego "Geanta", po zakupy. Ciekawe, kto mu podkuwał konie?
              Kowal to nie lekarz, nie przyjedzie by oporządzić konie, bo to i palenisko, i miech, i kowadło, i różne akcesoria... A i technika kucia nie jest prosta. Trzeba znać anatomię konia i mieć doświadczenie, bo można zwierzęciu zrobić wiele krzywdy. Jak ważna to czynność niech świadczy fakt, że kiedyś w Instytucie Weterynaryjnym przy Grochowskiej była nawet wzorcowa kuźnia.
              • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie IP: *.adsl.inetia.pl 03.09.13, 17:28
                Niesamowita historia z tym Wolframem na koniu - może komuś w dobie wszechobecnych fotoaparatów udało się to uwiecznić?
                Ja już na Pradze Południe ze zwierząt niedomowych widuję tylko gołębie pocztowe.
                • Gość: tia Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.09.13, 17:43
                  A ja pod domem na Gocławiu widuję np. jeże. Nawet ze dwa tygodnie temu jednemu sesję zdjęciową zrobiłem. Fajne stworzenia, dokarmiane przez kocie mamy.
                • andrzej_b2 Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie 03.09.13, 18:15
                  Gość portalu: gizmo napisał(a):

                  > Niesamowita historia z tym Wolframem na koniu - może komuś w dobie wszechobecny
                  > ch fotoaparatów udało się to uwiecznić?

                  Może nie dokładnie to, ale zawsze coś. Oto dwa zdjęcia z 2009 r. resztówki Folwark-Gocław:
                  Międzyborska 11 (od frontu)
                  foto2.m.onet.pl/_m/652e64016aa78b999c2554f178f8676e,21,19,0.jpg
                  Międzyborska 11 pole uprawne (od tyłu)
                  foto2.m.onet.pl/_m/127aa3025a8c520a5eb2e0baffd78926,21,19,0.jpg
                  • andrzej_b2 Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie 03.09.13, 18:43
                    Do wejścia zapraszała otwarta brama:
                    foto0.m.onet.pl/_m/2f623ddbb8d72cfbd9091e5396154210,21,19,0.jpg
                    • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów - na kowala tropie IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.13, 10:48
                      A co tam jest teraz?
    • Gość: oko Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.13, 09:39
      Jeszcze inną specjalnością, która w zasadzie zanikła, była "regeneracja wałów korbowych" silników dwusuwowych. Za czasów PRL były takie warsztaty przy Grochowskiej, jeden w rejonie Wspólnej Drogi.

      A w ostatnich latach zniknęły punkty wywoływania zdjęć.
      • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.13, 10:50
        Dlatego napisałem o Autolinkach - to podobno rarytas na skalę krajową.

        Wywołać zdjęcie coraz trudniej, ale łatwo przenieść wersję cyfrową na papier. Za trzymają się jakoś tradycyjni fotografowie - na Francuskiej są dwa zakłady (od lat).
        Znikają miejsca skąd można wysłać faks, za to z budek telefonicznych (też coraz rzadszych) można wysyłać emaile.
        • Gość: oko Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.13, 11:06
          A z nowszych historii to zupełnie ostatnio padły wypożyczalnie kaset wideo, i DVD, nie oglądam ale kojarzę taką przy Grochowskiej, na wysokości Geanta.

          Za to dobrze się trzyma znajdujący się obok, a znany w całym mieście, sklep "ze śrubą", z szeroką ofertą najróżniejszych śrub i nakrętek.

          Kiedyś przy Grochowskiej był zakład odlewania żyrandoli w stylu Księstwo Warszawskie, hit mody lat 80-tych.

          • Gość: gizmo Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.13, 11:19
            Padła cała sieć wypożyczalni Hollywood, miała oddział przy Łukowskiej, koło kościoła i (chyba) na Grochowskiej, blisko Szembeka. A niedawno wypożyczalnia ze Zwycięzców (kiedyś Francuska w lokalu obecnej Piccola Italia) zmieniła się w sklep modelarski. Zresztą takich sklepów jest coraz więcej - nie wiem dlaczego.
            Sklep ze śrubkami łatwo zauważalny z ulicy, bo za szyld ma olbrzymią... sami wiecie co. A obok sklep z rowerami firmowany przez znane nazwisko z historii polskiego kolarstwa, niestety zapomniałem jakie.
            • Gość: oko Re: Szlak ginących zawodów IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.13, 11:34
              Sklepów modelarskich jest coraz więcej bo to obecnie bardzo modne hobby. A za sprawą tanich chińskich producentów i postępu technologii stało się dostępne cenowo dla prawie każdego. Są modele latające, jeżdżące, pływające i takie co mają ładnie wyglądać. Niby było to hobby znane i w PRL ale modele kleiło się głównie z kartonu i plastiku, a samolot na uwięzi był szczytem marzeń.

              Sklep przy Zwycięzców ma także trochę art. spożywczych, a towary modelarskie sprzedaje też w internecie. To kolejny znak czasu, i w sumie bardzo dobra sprawa. Mieszkając na prowincji nie trzeba jechać "do województwa" po każdy drobiazg, a sklepik ma znacznie więcej klientów niż by się mogło wydawać patrząc na okolicę.
            • wajego Re: Szlak ginących zawodów 04.09.13, 11:36
              Przy Szembeku to była bodajże Beverly Hills Video. Miałem kiedyś ich kartę. Tak czy siak dość durna nazwa;)
              • Gość: gizmo Szklarze IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.13, 11:00
                Nie znikają, ale nie pojawiają się nowi. Szyby w oknach z PCV wymieniają instalatorzy okien (chyba), sporo elementów szklanych zastępują plastikowe, ale nadal mamy w domach meble z elementami szklanymi, szklane półki w lodówkach, oszklone oprawy grafik itp. Jest szklarz na Brazylijskiej, jest szklarz na Grenadierów. Są też ramiarze, na przykład na Sulejkowskiej (chyba uciekinier z osiedla Majdańska).
                • Gość: mz Re: Szklarze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.13, 14:30
                  Szklarz na Brazylijskiej jest "od zawsze" . Aż dziw bierze - w kategorii "ile lat w jednym fachu w jednym miejscu" miałby murowaną nagrodę . A szyby w oknach PCV to też szklarze wymieniają o czy miałem smutną okazje sie przekonac.
                  • Gość: oko Re: Szklarze IP: *.dynamic.chello.pl 06.09.13, 09:59
                    Ale szybę w oknie PCV i tak trzeba zamówić w większym zakładzie, a wymienić to już można samemu co wiele osób robi.

                    Niestety zanikają cukiernie, takie klasyki z wyblakłym dyplomem rzemieślniczym na ścianie, i pysznymi pączkami. Teraz istotna jest cena, więc pączki niby są wszędzie, w sklepach, na bazarach, ale jakie niedobre!

                    Np budka przy przystanku autobusowym Żółkiewskiego (? - przystanek przed Geantem w stronę Wiatracznej, przy Grochowskiej). Była od zawsze, aż tu nagle został po niej kawałek odciśniętej ziemi.

                    Znikają kioski i "salony prasowe", te pierwsze niekiedy były od dawna, te drugie zwykle nie przeżywają roku. Kioski przy Kajki są "do wynajęcia" i zapewne nigdy już nie ruszą. A z "prasowego" przy przystanku Trakt Lubelski chyba już trzeci najemca uciekł po kilku miesiącach. Niby sporo ludzi ale każdy pilnuje by mu autobus nie uciekł, czytelnictwo spada i/albo przenosi się do sieci itd
                    • Gość: gizmo Lublin IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.13, 12:15
                      A propos Traktu Lubelskiego. Byłem w Lublinie, Avon miał tam stoisko w ramach Europejskiego Festiwalu Smaku. Tam na starówce można np. znaleźć biuro matrymonialne lub punkt pod nazwą "protezy zębowe" (robią? wyjmują? malują?). Ale i Lublin idzie z czasem i znalazłem tam reklamę usługi pt. analiza pierwiastkowa włosa.
            • Gość: a Re: Szlak ginących zawodów IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.13, 11:49
              Sklep ze śrubkami przeniósł się z frontowego lokalu na tył budynku. Może dlatego, że obsługa nie zna niuansów branży.
              Sklep modelarski przy Zwycięzców właśnie przeniósł się na Gocław w związku z likwidacją wypożyczalni. Takich sklepów już nie przybywa. Tańszy jest zakup bezpośrednio u Chińczyków. Ot, globalizacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka