Dodaj do ulubionych

Bary na Grochowie

08.08.05, 22:47
Witam!
Czy ktoś z Was pamięta takie bary, jak: "Osiedlanka" przy przy Ludwika
Kickiego albo "Restauracja Zagłoba" przy Grochowskiej? Jak tam było? Pozdr!
Obserwuj wątek
    • pol-a Re: Bary na Grochowie 09.08.05, 06:47
      Pamiętamy: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=292&w=19408460&a=19408460
      • andrzej_b2 Re: Bar Kapitański 10.08.05, 10:08
        „Bar Kapitański” – adres: Grochowska 302!
        Jeszcze przed wojną założył go niejaki p. Dobrzyński, em. kpt. żeglugi
        wielkiej. Widać liczył na sporą, ale niezbyt zamożną klientelę, postawił więc
        na ilość a nie jakość. Wszak w sąsiedztwie były wielkie fabryki przemysłowe:
        Perkun, Perun, PZO, F-ka Braci Borkowskich, F-ka Szpotańskiego, Rygawar, trochę
        dalej Dzwonkowa, PZInż. i Pocisk – to tylko te większe. Lokalizacja idealna,
        wszystkim blisko i po drodze do tramwaju. Można sobie wyobrazić jak duże były
        obroty knajpy w dniach wypłat: zaliczka 10, a wyrównanie 28 dnia miesiąca – to
        dla robotników, a ostatniego dnia dla urzędników. Oczyma wyobraźni widzę już
        sceny, jakie w dniach wypłat odbywały się przed bramami fabryk. Żony i matki,
        jeszcze przed końcem pierwszej zmiany, tj. przed godz. 14-tą, oczekiwały na
        swych mężów i synów, by zapobiec ich wycieczkom po knajpach, od „Kapitańskiej”
        poczynając. Gdy wreszcie zawyły syreny fabryczne, dramaturgia sytuacji sięgała
        zenitu. Wiech tylko mógłby oddać koloryt owych akcji prewencyjnych.
        Po wojnie bar został upaństwowiony, ale kontynuatorzy byli wierni dawnej
        tradycji jeszcze do początku lat 90-tych. Okoliczne zakłady pracy zatrudniały
        wówczas od setek osób do tysięcy, pracujących na trzy zmiany i knajpa pamiętam,
        nigdy nie bywała pusta. Szczyt, jak dawniej, przypadał na trzy dni w miesiącu,
        a poza tym można było tam spotkać stałą klientelę, z zachowaniem właściwego
        dystansu: inżynierowie, referenci, majstrowie, robotnicy, no i miejscowy
        element. Gdy fabryki splajtowały a obroty knajpy spadły, lokal uległ modnej
        restrukturyzacji. Bar przebranżowiono na sklep z chemią gospodarczą.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka