Dodaj do ulubionych

Nieznośna lekkość przystani YMCA

10.07.06, 23:16
Na mapie Praga Południe jest przyklejona do Wisły. Mosty – spinacze łączą ją
z lepszym, lewobrzeżnym światem. Prawy brzeg, wykrojony przyczółkiem Mostu
Poniatowskiego od północy i estakadami Mostu Łazienkowskiego od południa,
ukrywa perełkę architektoniczną – budynek YMCA.:
img378.imageshack.us/img378/1177/pict0675large7oc.jpg
img285.imageshack.us/img285/9869/obraz080large1ru.jpg
img47.imageshack.us/img47/3426/pict0676large2jx.jpg
Niepozorny, zdominowany przez przęsła Mostu Łazienkowskiego, które
prawie „wchodzą” na kaskadową konstrukcję schodów, jest przykładem świetnej,
przedwojennej tradycji polskiej architektury. Zbudowano go
w latach 1947-48 wg projektu Arseniusza Romanowicza, ojca Dworca Centralnego
i awangardowych form stacji linii średnicowej (m.in. Śródmieście i Stadion).
Schyłek lat 40-tych XX wieku był dla architektów ostatnim haustem wolności
przed nastaniem dyktatury socrealizmu. Romanowicz zaznawał wolności
podwójnej – ośrodek wioślarski YMCA (Young Men’s Christian Association ,
czyli Stowarzyszenie Młodzieży Chrześcijańskiej) był finansowany przez
Amerykanów, pieniądze płynęły szeroką rzeką, więc architekt mógł sprowadzać
materiały i technologie, o jakich w powojennej Polsce nikomu się nie śniło.
Budynek otwiera się ku południowi szerokim tarasem i kaskadą schodów z
ciekawie rozwiązaną, ażurową balustradą:
img387.imageshack.us/img387/6144/pict1760large0qv.jpg
img434.imageshack.us/img434/9497/obraz085large2nd.jpg
Prostokątne, geometryczne kształty łuskowatej fasady, symetryczne
rozplanowanie okien, załamana linia dachu wspartego na lekkich kolumienkach,
wachlarzowe schody – to wszystko musiało zniknąć z wyobraźni polskich
architektów na co najmniej dwie dekady. Romanowicz miał dużo szczęścia. Kiedy
projektował gomułkowski Dworzec Wschodni – nie mógł już liczyć na żadną
rozrzutność. Budynek YMCA przy Wale Miedzeszyńskim 379 to pożegnanie z całą
epoką awangardowej, modernistycznej szkoły polskiej architektury. Jej
przebłyski na Pradze Południe widać jeszcze w wyburzanych zakładach Cora przy
Terespolskiej 4. Bulajowe okna, falowane daszki, przeszklony szyb kominowy,
fontanna, mozaiki – lekkie formy już wkrótce zastąpił monumentalizm
urzędowego stalingotyku. Architektura stała się sprawą polityczną.
Życie ośrodka YMCA współgrało z jego formą. Pływania i wiosłowania wyuczyło
się tu kilka pokoleń południowych prażan. Przystań zawsze rozbrzmiewała
śmiechem młodzieży, który niósł się daleko po wodzie. Beztroskie lata nad
Wisłą wspominał Jan Kobuszewski, Agnieszka Osiecka i wielu innych.
Budynek YMCA (już jako Przystań „Ogniska”) trafił na pocztówki. Kadr utrwalił
nieznośnie lekką atmosferę lata na prawym brzegu miasta, które dopiero
dźwigało się z gruzów wojny:
img112.imageshack.us/img112/4412/pict1519large5ia.jpg
Obserwuj wątek
    • e-mka Schodki, których nie ma 11.07.06, 21:23
      Pocztówka z Przystani Ogniska utrwaliła wachlarzowe schodki, po których
      młodzież zbiegała w kierunku plaży nad Wisłą. Kręte, wąskie schody to ulubiony
      motyw projektów w stylu Le Corbusiera, element obowiązkowy architektury
      funkcjonalnej. Oglądać je można na Saskiej Kępie w willach pobudowanych w duchu
      konstruktywizmu w drugiej poł. lat 20-tych XX wieku (np. Katowicka 9-11a).
      Taras budynku YMCA przypomina pokład okrętu, schodki – trap, po którym
      pośpiesznie można zejść na ląd; drabinkę, z której można wykonać skok na
      głęboką wodę.
      Dziś schodków już nie ma. Budynek YMCA nie pełni dawnych funkcji. Kikut
      schodków ironicznie świadczy o przeszłości:
      img379.imageshack.us/img379/6922/pict1722large5vk.jpg
      img348.imageshack.us/img348/3169/pict1723large8rj.jpg
      img348.imageshack.us/img348/3315/pict1726large4ma.jpg
      img159.imageshack.us/img159/8326/pict1727large1ze.jpg
      img159.imageshack.us/img159/8757/pict1730large2wv.jpg
      img159.imageshack.us/img159/8757/pict1730large2wv.jpg
      img159.imageshack.us/img159/8426/pict1735large8pp.jpg
      • zuzia_fruzia Re: Schodki, których nie ma 12.07.06, 12:08
        W latach 70-tych byłam w tym budynku na weselu kuzyna, więc i taką funkcję
        spełniał. Ciekawe czy będą tu coś robić, remontować?
    • chesterfield5 Re: Nieznośna lekkość przystani YMCA 12.07.06, 08:42
      Jak zwykle e-mka, pierwsza klasa. Stalem sie Twoim największym FANEM!
    • Gość: rudy Re: Nieznośna lekkość przystani YMCA IP: *.europarl.eu.int 12.07.06, 14:47
      Czy to nie ten wlasnie budynek pojawil sie w jednym z odcinkow "Stawiam na
      Tolka Banana" ? w tym, gdzie Karioka zamyslona schodzi nad sama Wisle, a w
      srodku jest knajpa, w ktorej Cygan gra na skrzypcach.
      • doko_ksp Re: Nieznośna lekkość przystani YMCA 12.07.06, 18:47
        Gość portalu: rudy napisał(a):

        > Czy to nie ten wlasnie budynek pojawil sie w jednym z odcinkow "Stawiam na
        > Tolka Banana" ? w tym, gdzie Karioka zamyslona schodzi nad sama Wisle, a w
        > srodku jest knajpa, w ktorej Cygan gra na skrzypcach.

        Właśnie! To samo przyszlo mi do głowy! :) (kilka dni wcześniej wspominałam e-mce)
        Sama nei jestem pewna czy to był ten budynek ale skoro jest już nas dwoje z tą
        samą myślą, to chyba coś już znaczy... Może warto jeszcze raz obejrzeć Tolka? ;)
        W wakacje powinny być powtorki (tak przynajmniej z reguly bywa).
        • pol-a Stawiam na tropy nie tylko filmowe 12.07.06, 23:26
          Tolka można kupić, ukazał się na DVD. Zarówno serial St. Jedryki jak i jego
          pierwowzór literacki - książka Adama Bahdaja - są mocno połudiowopraskie. Akcja
          książki rozgrywa się głównie w naszej dzielnicy - na Saskiej Kępie, w
          Skaryszaku, na Stadionie Iks-lecia, przy ul. St. Augusta no i na terenie
          ogródków działkowych przy Waszyngtona (miejsce ukrycia Tolkowego skarbu). W
          filmie grało sporo płd-raskich plenerów (pisaliśmy o tym w wątku poświęconym X
          Muzie w naszych okolicach) - na pewno Pekin, Stadion, Skaryszak, S.Kępa. No i
          może YMCA/Przystań? Bo knajpa rzeczywiście tu była, a chyba nawet jeszcze tamźe
          jakiś lokal dogorywa. Może ktoś pamięta jak wyglądało knajpa w Przystani? Jak
          się tam piło, jadło i bawiło?
          • pantalon Re: Stawiam na tropy nie tylko filmowe 13.07.06, 12:19
            Malgorzata Karolina Piekarska napisala ksioazke na ten temat. Nosila chyba
            tytul Sladami Tolka Banana.
            Autorka z Saskiej Kepy corka red. Piekarskiego - ten z WOT-u. Starszy Pan z
            elegancka muszka.
            Ale chyba kiedys juz p tym wspomnialem :) amoze z upalu mi sie miesza

            sciskam

            PanTalon
            • pol-a Śladami Tolka i Piekarskiej 13.07.06, 14:05
              Jes, jes, jes! (jakby powiedział pewien eks premier).
              O południowopraskich tropach Tolka traktował reportaż Piekarskiej, kt.
              wyemitował WOT (już wiemy dlaczego:)), a potem ukazała się jego literacka wersja
              w Lampie:
              muzyka.onet.pl/lampa/1215734,2007,5,artykul.html
              Piekarska wydała właśnie kolejna książkę, kt. rozgrywa się na S. Kępie (ona tam
              mieszka). Mam egzemplarz, jak tylko czas pozwoli to przeczytam i podzielę się
              odkryciem : )
    • pol-a Re: Nieznośna lekkość przystani YMCA 12.07.06, 17:43
      Emko, trochę za daleko pożeglowałaś : ) żegnając wioślarską agendą YMCA
      awangardową architekturę Pragi Południe na dwie dekady. Otóż już zbudowany
      siedem lat później Stadion Dziesięcielecia, zaprojektowany przez trio
      Hryniewicki/Ihnatowicz/Sołtan był obiektem-rzeźbą, kt. z socrealizmem łączyła
      tylko nazwa. Widać to na starych albumach W-wy z lat 60. Podobnie jak późniejszy
      o dwa lata dworzec Stadion (jego ojcem tylko w połowie jest Romanowicz, stację
      współprojektował Piotr Tymaniecki). Na dobrą sprawę po zburzeniu kina Praha
      dworzec Stadion (z jego niewidocznymi dziś mozaikami, łupinowym dachem,
      corbousierowskimi prześwitami i małą architekturą wnętrz) oraz kilkoma
      konstruktywistycznymi willami z lat 30. na Saskiej Kępie, to jedyne przykłady
      architektury światowego formatu w prawobrzeżnej W-wie. Może jeszcze Przyczółek
      Grochowski Hansenów, ale jako przykład fiaska architektonicznej utopii w skali
      mega. Południowopraski kompleks wioślarski była typowym przykładem Ymcowksiej
      architektury tego okresu na Zachodzie. Materiały, a tym bardziej technologia
      użyte do jego budowy nawet jak na warunki polskie tego czasu nie były aż takie
      spektakularne. W Śródmieściu budowano gmachy publiczne zużywając znacznie
      większe ilości piaskowca, granitu, luksferów czy szlachetnych odmian drewna. Co
      nie zmienia faktu, że kompleks YMKI to jedna z ciekawszych budowli tego okresu w
      W-wie, świetnie wkomponowana swego czasu (przed wybudowaniem mostu) w
      południowopraski brzeg. SARP myśli nawet o objęciu obiektu ochroną konserwatorską.
      Jeśli chodzi o publiczność YMKI, to na przełomie lat 40. i 50. była bardziej
      lewobrzeżna i kosmopolityczna. Bywali tu pracownicy pobliskich ambasad,
      dyplomaci zza Wisły oraz towarzyska śmietanka stolicy. Nawet po tym jak
      koompleks znacjonalizowano i przechszczono na ośrodek Przystań.
      Upolitycznienie architektury nie było wymysłem komunistów. Właściwie to zaczęło
      się już u jej zarania. Pałac czy zamek, a potem bank, dworzec, szkoła, ratusz,
      były nie tylko kompleksami pomieszczeń do mieszkania lecz wyrazami potęgi,
      pozycji społecznej, prestiżu czy aspiracji ich właścicieli. Tak zresztą bywa do
      dziś.
      Niewykluczone, że na terenie YMKI były kręcone filmy. Do lat 80. to było
      popularne miejsce. Może ktoś z forumowiczów coś sobie przypomni?

      • pol-a Korekta 12.07.06, 17:49
        Przepraszam, współtwórcą dworca Stadion był (jest) Piotr SZymaniak, zaś budowlę
        ukończono rok później, w 1958 roku.
        : )
        • pol-a Re: Korekta BIS 12.07.06, 18:17
          Aj! I przepraszam za błąd ortograficzny : \
      • e-mka Nieznośna lekkość - polemika 13.07.06, 23:02
        Pol-a, z przyjemnością podejmę polemikę. Do budynku YMCA mam emocjonalny
        stosunek i słabość, ale daleka jestem od przekłamań, nawet w słusznej sprawie.
        Wytoczyłeś wielkie działo, konfrontując monumentalną formę Stadionu X-lecia z
        kameralną formą budynku YMCA. Zgoda – ustawiony od zachodu, lekki pawilon –
        przeszklona nadbudowa nad trybunami, gdzie znajdowały się stanowiska dla
        sprawozdawców sportowych, metaloplastyczne elementy dekoracyjne, fryz
        ceramiczny obiegający ściany pawilonu od strony północnej, nawet płyty
        piaskowca w różnych odcieniach, którymi wyłożono bramy wjazdowe i wejścia na
        trybuny - to elementy nowoczesne. Trio architektów tej klasy, co Hryniewiecki,
        Rajewski i Leykam ( nie wiem, skąd różnica między nami, jeśli idzie o
        projektodawców stadionu?) nie mogło nie przemycić awangardowych rozwiązań. Mimo
        wszystko – Stadion X-lecia był pokazową realizacją, obarczoną socjalistyczną
        megalomanią, gigantem z 70 tys. m-c na trybunach bez funkcjonalnego zaplecza.
        Diabeł tkwi w szczegółach? Proszę bardzo – w kwestii detali: rzeźba „Sztafeta”
        Adama Romana:
        www.sztuka.net.pl/palio/html.run?_Instance=www.sztuka.net.pl&_PageID=445&newsId=4800&callingPageId=603&_CheckSum=
        55198739,
        plakieta z płaskorzeźbionym orłem na trybunie honorowej autorstwa Zofii
        Demkowskiej, kamieniarska dekoracja oplatająca czaszę stadionu ułożona przez
        140 górali z Podhala. „Jak na drożdżach rośnie festiwalowy stadion” –
        zachwycała się ówczesna prasa. Darzę ten obiekt estymą, ale dla mnie rządziła
        nim już zupełnie inna estetyka. Zamiast prostej formy, odrzucenia zdobnictwa na
        rzecz funkcji – mamy monumentalny manifest władzy ludowej.
        Dworzec Stadion – zgoda, jest awangardowy. Ale współautorstwo Romanowicza
        tłumaczy wszystko. Tak budować w latach 50-tych mógł jedynie architekt
        wykształcony przed wojną. Bogu dzięki, ze mu pozwolono.
        Pożegnanie z awangardową architekturą na Pradze Płd. ogłosiłam na dwie dekady.
        Mrowiskowiec Hansenów jest fascynującym zjawiskiem estetycznym i
        socjologicznym, ale klęską (jak słusznie zauważyłeś), jeśli idzie o funkcję.
        Budynek YMCA, choć niepozorny, kameralny, doskonale pełnił swoje funkcje
        (nieodżałowane schodki!) i w tym pozostanie dla mnie niedościgłym wzorem w
        opisywanym dwudziestoleciu. Zresztą, w odróżnieniu od Stadionu X-lecia i Dw.
        Stadion – nadal urzeka formą, która oparła się bezlitosnemu czasowi.
        • adminppdwir Link emki 14.07.06, 08:54
          tiny.pl/tnpf
          Emko: Każdy dłuuugi link mozna skrocic. Np. na stronie tiny.pl
          pzdr.
          • e-mka Re: Link emki 14.07.06, 11:20
            Dzięki, adminie. Będę ciąć linki - obiecuję!
            Pozdr!
        • pol-a Re: Nieznośna lekkość - polemika i riposta 20.07.06, 22:49
          E-mko, myślę, że mylisz się już u podstaw - to nie forma Stadionu Ikslecia jest
          monumetalna (notabene czy forma może być monumentalna ?) lecz skala. To
          gigantyczny obiekt, górujący nad brzegiem Pragi, zwłaszcza w latach 50.
          Dlaczego nie wymieniam Leykama? Przez nieuwagę, wybacz, mea maxima culpa : ) To
          nie jest tak, że trio H/R/L "nie mogło nie przemycić awangardowych rozwiązań".
          To efektownie brzmi, ale czy nie mija się z prawdą? Wystarczy pogrzebać w
          dossier cenionych architektów tamtego okresu (wyuczonych przed wojną), żeby się
          przekonać, że szli na ustępstwa władzy i projektowali w duchu socrealizmu.
          Stadion był pokazową realizacją obliczoną na propagandowy poklask, ale czy
          rzeczywiście był niefunkcjonalny? Jeśli mierzyć go dzisiejszymi kryteriami -
          tak. Nie było na trybunach plastikowych krzesełek ani zadaszenia, monitoringu
          publiczności, stanowisk dla kamer tv, świateł i podgrzewanej murawy, które
          pozwalałyby kopać piłkę i oglądać zawody nawet w przysłowiową noc listopadową.
          Sęk w tym, że takich stadionów wtedy na świecie jeszcze nie było. Idąc tym
          topem myślowym trzeba podkreślać niefunkcjonalność średniowiecznych zamknów
          albo (po co daleko szukać) dusznych, niedoświetlonych oficyn kamienic na
          Kamionku, zbudowanych w okresie międzywojnia. A chyba nie o to chodzi : ) ?
          Na stadionie rozgrywano mecze międzynarodowoe, mitingi lekkoatletyczne i nikt
          na niefukcjonalność obiektu nie narzekał. To znaczy narzekał Piechniczek jak
          trenowana przez niego reprezentacja skompromitowała się remisem (po samobójczym
          golu niejakiego Pawła Janasa) z Finlandią, co przekreśliło szanse biało-
          czerwonych na awans do MIstrzostw Europy. Dodajmy, że planowano rozbudowę
          zaplecza stadionu, ale projekt odłożono na półki, podobnie jak plany
          dokończenia zabudowy Ronda Waszyngtona.
          Absolutnie zgadzam się, źe diabeł tkwi w szczegółach. Tyle, że ja interpretuję
          je inaczej. Orzeł Demkowskiej i Sztafeta to były kwiatki do kożucha. Minimalne
          ozdobniki socrealistyczne, które maskowały oryginalną formę stadionu, daleką od
          jedynie słusznej koncepcji. Większość publiczności nawet ich (socrealistycznych
          ozdobników) nie dostrzegała. Ja zaś zupełnie nie dostrzegam natomiast
          socjalitycznej myśli w kamieniarskiej dekoarcji korony. Tak się budowało już na
          szeroką skalę przed wojną, w czasach kiedy nikt o socrealu w polskim wydaniu
          nie myślał. Gdzie tu rozbuchane ozdobnictwo dominuje nad funkcją? Przeglądam
          kilka albumów ze zdjęciami W-wy z lat 60. i 70., m.in. Siemaszki i Hartwiga. Są
          zdjęcia lotnicze. Stadion piękny. Wygląda jak gigantyczny latający talerz.
          Wydaje się wirować, jakby zaraz miał się oderwać od ziem . Ze słynnej bramy od
          Zielenieckiej "wylewa" się esowata bieżnia. Sama brama przypomina skrajnie
          funkjonalistyczne konstrukcje z międzywojnia, nawiązujące do architektury
          bunkrów i wojskowych fortyfikacji. Trybuny wznoszą się opadają pionowymi linia
          schodów. Żadnych objawów socbaroku albo stalinogotyku?
          YMCA za to jest dekoracyjna! Elegancka w bardzo dobrym guście (jeśli moźna tak
          powiedzieć), wyważona, chłodna, wedle dzisiejszych standardów już w duźej
          mierze niefunkcjonalna i nieekonomiczna. Ażurowa, ceramiczna balustrada;
          płytkowa, wzorzysta okładzina elewacji, harmonijkowo-esowate strome schodki,
          małe okna. Kto tak dziś buduje? Jeśli idzie o prymat YMKI, to de gustibus. Dla
          mnie najciekawszym, najbadziej nowatorskim i oryginalnym budynkiem
          prawobrzeżnej Warszawy na skalę m-dzynarodową jest Dworzec Stadion. I to nie
          czas go zniszczył lecz ludzie. Pod brudem, dobudówkami, przeróbkami, nadal
          kryje wspaniałą formę.
          • e-mka Polemiki cd - dosłownie i przenośnie 23.07.06, 19:26
            Pol-a, zacznę od wyjaśnienia moich intencji. Pisząc o przystani YMCA chciałam
            upomnieć się o ten zapomniany, a pełen urody budyneczek i pokazać jego
            symboliczną przynależność do przedwojennych tradycji polskiej architektury
            (pomimo powstania w 1949 roku). Dla mnie YMCA (w wymiarze dosłownym i
            przenośnym) jest echem Warszawy sprzed 1939 – eleganckiej stolicy europejskiej,
            która potrafiła się bawić, lekko żyć, cieszyć urodą chwili . Nie przypisuję
            YMCE wagi międzynarodowej, ale wyróżniam jej znaczenie lokalne. Do mojej
            wyobraźni przemawia jej kameralny charakter właśnie, forma podążająca za
            funkcją, niezależność od ideologii. Szczególnie ujmuje mnie lekkość YMKI (znów:
            dosłowna i symboliczna) w obliczu tragicznego doświadczenia wojny. Wiem, że w
            tym uwiedzeniu wyobraźni nie jestem osamotniona : )

            Stadion Dziesięciolecia należy już całkowicie do nowych czasów i dla mnie jest
            realizacją kompromisu. Po części – to nie jego wina. Stadion, jak żadna forma
            architektury, nadaje się do uwodzenia mas (lud zawsze w pierwszej kolejności
            pragnie panem et circenses). Jego funkcja więc z definicji służyć miała
            propagandzie, a forma (i skala) ją wspierać. Funkcjonalność rozumiem
            uniwersalnie, ponadczasowo, nie mierzę jej potrzebą współczesną. Miarą
            wielkości architektury jest zresztą antycypowanie potrzeb i funkcji; stadionów,
            aren nie buduje się na lat kilkanaście, a ich zadania są od tysiącleci
            podobne. Stadion X-lecia przewidziano na 70 tys. ludzi, nierzadko zasiadało na
            jego trybunach i 100 tys. widzów. Parking zaprojektowano na 900 aut. Nie
            przewidziano zaplecza gastronomicznego, sanitarnego. Nie wiem, jak rozwiązana
            była kwestia dróg ewakuacji? Nawet jeśli zagrożenie terrorystyczne w latach 50-
            tych ubiegłego wieku brzmiało, jak „Wojna światów” Wellesa, zapewnienie
            bezpieczeństwa publiczności to priorytet.

            Stadion był wielki – dosłownie - i swoją skalą miał onieśmielać i wywoływać
            wrażenie nowoczesności. Czegoś takiego Warszawa dotąd nie widziała.
            Czy rzeczywiście był tak nowoczesny, jak chciałbyś go widzieć? Podkreślę, że
            nie kwestionuję zastosowanych awangardowych rozwiązań, doceniam i bramę i in.
            wspomniane już przeze mnie elementy. Na świecie jednak już w latach 30-tych
            budowano stadiony znacznie bardziej nowoczesne, z użyciem dźwigarów z
            żelazobetonu, które pozwalały uzyskać ogromną rozpiętość zadaszenia (np.
            stadion we Florencji proj. Nerviego 1930-35 lub już powojenny Palazetto dello
            Sport w Rzymie, 1956-57).

            Czy kamienna dekoracja korony stadionu jest nowoczesna? To nie kamień, ale
            beton zrewolucjonizował sztukę budowniczą. Kamień był zresztą ulubionym
            materiałem wodzów totalitaryzmów, powszechnie wykorzystywanym np. w
            wykończeniach elewacji w niemieckiej architekturze lat 30-tych; symbolizował
            stabilność i potęgę systemu. Nie dziwi mnie, że wybrano go na dekorację
            stadionu, sztandarowej inwestycji władz PRL-u.
            Rzeźba „Sztafeta” – być może jej wielkość mierzyć należy nie gabarytem, nie
            proporcją do całości stadionu, lecz ekspresją zamkniętą w postaciach
            biegaczy? : )
            img453.imageshack.us/img453/8922/pict1860largeoo9.jpg
            img109.imageshack.us/img109/8016/pict1861largedh7.jpg
            Wspomnę tylko, że zideologizowane rzeźby to element sine qua non wielu budynków
            III Rzeszy (np. gmach Kancelarii Rzeszy proj. Speera) i stalinowskiej Rosji;
            w połączeniu z formą architektoniczną rzeźby „ucieleśniały” nacjonalistyczną
            świadomość. Na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku pawilon radziecki
            zdobiła rzeźba „Robotnik i kołchoźnica” Wiery Muchiny, a pawilon niemiecki
            stylizowany orzeł Rzeszy ze swastyką w dłoniach. Elementy rzeźbiarskie Stadionu
            X-lecia, niestety, tradycję tę kontynuują.

            Podsumowując – wg mnie Stadion Dziesięciolecia jest realizacją kompromisu
            pomiędzy awangardowymi ambicjami wybitnych polskich architektów, a
            ideologicznym, propagandowym zapotrzebowaniem ówczesnej władzy. Na taki stadion
            stać było biedne, zniszczone wojną państwo, zdominowane przez totalitarnego
            sąsiada. Stadion był wielki, ale od samego początku niefunkcjonalny. Upływający
            czas pogłębił to zjawisko, by wreszcie, ironicznie, pozbawić stadion jego
            sportowej funkcji na dobre. Kompromis architektów okazał się złą wróżbą.
            ***
            (A jeśli idzie o budynek YMCA – w nim kompromisów nie dostrzegam : )

            • e-mka Orzeł III Rzeszy 23.07.06, 21:07
              Z rozpędu "uczłowieczyłam" orła z pawilonu niemieckiego na wystawie w Paryżu.
              Swastykę dzierży w szponach, nie w dłoniach : )
    • e-mka Jeszcze kilka zdjęć 13.07.06, 23:30
      img440.imageshack.us/img440/8382/pict1741large5za.jpg
      img397.imageshack.us/img397/790/pict1747large5vj.jpg
      img440.imageshack.us/img440/8868/pict1756large3gm.jpg
      • kuleczka_re Re: Jeszcze kilka zdjęć 14.07.06, 14:02
        a co sie tam teraz mieści?
        pzdr
        • stas_g Re: Jeszcze kilka zdjęć 14.07.06, 14:39
          Co się tam mieści - ciągle to samo od przynajmniej 50 lat.
          MKS-SWOS. (Międzyszkolny Klub Sportowy - Szkolny Wopjewódzki Ośrodek Sportowy).
          Warto chyba wiedzieć bo to jeden z najlepszych klubów żeglarskich w Polsce, a w
          konkurencjach juniorskich bodaj najlepszy. Słabo to może widać, ponieważ mają
          przystań w Zegrzu i tam obywają się wszystkie treningi i zawody. Natomiast w
          zimie gdy więcej jest ćwiczeń na siłowni, w sali ośrodek naprawdę tętni
          życiem. A co do knajpy - to wielka mistyfikacja. Ponieważ jest i był to ośrowek
          szkolny o jakiejkolwiek knajpie być nie mogło. Był barek, ale bez wyszynku.
          Bywały dyskoteki dla dojrzałych, organizowane przez okoliczne koło emerytów,
          ale knajpa była tylko w filmie. Pozdrawiam S.
          • e-mka Re: Jeszcze kilka zdjęć 14.07.06, 14:49
            Szyld mówi, że znajduje się tam Bar Magdusia. Byłam pod YMCĄ kilka razy
            ostatnio, ale żadnej działalności gastronomicznej ani innej nie zauważyłam.
            Taras jest zamknięty i zaniedbany.
            W sąsiedztwie budynku jest przechowalnia sprzętu wodniackiego. Widziałam, jak
            go konserwowano. Obok jest ścieżka wyłożona betonowymi płytami, która prowadzi
            ku Wiśle. Z tej perspektywy YMCĘ ładnie otaczają topole.
            Środowisko architektów warszawskich chce objęcia budynku ochroną konserwatorską
            (wspominał o tym pol-a). Obiekt można by wspaniale zagospodarować. Jego
            architektura aż prosi się o gospodarza z wyobraźnią! Kto jest właścicielem
            budynku? Czy nadal stow. YMCA?
          • stas_g Przepraszam - zapomniałem o wioślarzach 14.07.06, 16:16
            W SWOSie działa również bardzo prężna Sekcja Wioślarska też a ogromnymi
            osiągnięciami - bo to i medale olimpijskie, ale mnie było zawsze bliżej do
            żeglarzy i stąd to pominięcie w poprzednim poście. Pozdrawiam S.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka