e-mka
10.07.06, 23:16
Na mapie Praga Południe jest przyklejona do Wisły. Mosty – spinacze łączą ją
z lepszym, lewobrzeżnym światem. Prawy brzeg, wykrojony przyczółkiem Mostu
Poniatowskiego od północy i estakadami Mostu Łazienkowskiego od południa,
ukrywa perełkę architektoniczną – budynek YMCA.:
img378.imageshack.us/img378/1177/pict0675large7oc.jpg
img285.imageshack.us/img285/9869/obraz080large1ru.jpg
img47.imageshack.us/img47/3426/pict0676large2jx.jpg
Niepozorny, zdominowany przez przęsła Mostu Łazienkowskiego, które
prawie „wchodzą” na kaskadową konstrukcję schodów, jest przykładem świetnej,
przedwojennej tradycji polskiej architektury. Zbudowano go
w latach 1947-48 wg projektu Arseniusza Romanowicza, ojca Dworca Centralnego
i awangardowych form stacji linii średnicowej (m.in. Śródmieście i Stadion).
Schyłek lat 40-tych XX wieku był dla architektów ostatnim haustem wolności
przed nastaniem dyktatury socrealizmu. Romanowicz zaznawał wolności
podwójnej – ośrodek wioślarski YMCA (Young Men’s Christian Association ,
czyli Stowarzyszenie Młodzieży Chrześcijańskiej) był finansowany przez
Amerykanów, pieniądze płynęły szeroką rzeką, więc architekt mógł sprowadzać
materiały i technologie, o jakich w powojennej Polsce nikomu się nie śniło.
Budynek otwiera się ku południowi szerokim tarasem i kaskadą schodów z
ciekawie rozwiązaną, ażurową balustradą:
img387.imageshack.us/img387/6144/pict1760large0qv.jpg
img434.imageshack.us/img434/9497/obraz085large2nd.jpg
Prostokątne, geometryczne kształty łuskowatej fasady, symetryczne
rozplanowanie okien, załamana linia dachu wspartego na lekkich kolumienkach,
wachlarzowe schody – to wszystko musiało zniknąć z wyobraźni polskich
architektów na co najmniej dwie dekady. Romanowicz miał dużo szczęścia. Kiedy
projektował gomułkowski Dworzec Wschodni – nie mógł już liczyć na żadną
rozrzutność. Budynek YMCA przy Wale Miedzeszyńskim 379 to pożegnanie z całą
epoką awangardowej, modernistycznej szkoły polskiej architektury. Jej
przebłyski na Pradze Południe widać jeszcze w wyburzanych zakładach Cora przy
Terespolskiej 4. Bulajowe okna, falowane daszki, przeszklony szyb kominowy,
fontanna, mozaiki – lekkie formy już wkrótce zastąpił monumentalizm
urzędowego stalingotyku. Architektura stała się sprawą polityczną.
Życie ośrodka YMCA współgrało z jego formą. Pływania i wiosłowania wyuczyło
się tu kilka pokoleń południowych prażan. Przystań zawsze rozbrzmiewała
śmiechem młodzieży, który niósł się daleko po wodzie. Beztroskie lata nad
Wisłą wspominał Jan Kobuszewski, Agnieszka Osiecka i wielu innych.
Budynek YMCA (już jako Przystań „Ogniska”) trafił na pocztówki. Kadr utrwalił
nieznośnie lekką atmosferę lata na prawym brzegu miasta, które dopiero
dźwigało się z gruzów wojny:
img112.imageshack.us/img112/4412/pict1519large5ia.jpg