Gość: Dziewanna
IP: *.chomiczowka.waw.pl
04.05.09, 21:02
Nietknięta palcem. Wiem ,że jakiś czas temu została sprzedana, a przynajmniej
usiłowano ją sprzedać. Zmiany są, owszem, naprawiono płot dookoła (gmina
zabezpiecza przed nalotami ludu oglądającego ruiny grożące zawaleniem w każdej
chwili- zgaduję), jednak sama willa betonu nie widziała. Patrząc na krzewiącą
się dziką roślinność przypomina się opowieść o tajemniczym ogrodzie. Tu nie ma
jednak ukrytego klucza do zakamuflowanych drzwi. Jest kilka cegieł już
leżących na ziemi i torujących przestronne wejście na teren. Nie wiem kto i
jakich kontaktów musiałby użyć, żeby odratować Grancówkę nad którą
najwyraźniej wisi fatum. Jeszcze jest przecież szansa... niknąca z każdym dniem...