Dodaj do ulubionych

CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 16:01
Witam!
Czy jest mozliwe, aby w obrebie jednego osiedla zdechly 2 psy na pewna
chorobe( niewaidomo jaka ) o tych samych symptomach?????
Mieszkam na Natolinie w okolicach Alejki Kasztanowej.Wczoraj zdechl moj
ukochany psiak, a przedwczoraj pies mojej bliskiej kolezanki.Mieszkamy na 100
metrow od siebie.
Symptomy chroby byly takie same: bardzo szybki przyspieszony oddech, problem
z poruszaniem sie, brak sil aby wstac lub stac na lapach, po pewnym czasie
brak apetytu, brak wydalania kalu, metny wzrok, pobolewanie brzucha gdy
chcialo sie sprawedzic czy poglaskac, w pozniejszym czasie brak wydalania
moczu, ogolne oslabienie. Pies moj zaczal chorowac w srode rano, jeszcze 12
godzin wczesniej czul sie swietnie, biegal-byl pelny zycia i werwy.
Jak bylem u weterynarza, to zrobili badanie krwi na obecnosc
babesziozy.Badania nie wykazaly jej. Ogolnie pies byl leczony na....pluca, bo
lekarzom wydawalo sie ze cos z nimi jest nie tak.
Byl na wszystko szczepiony, reguralnie.
Pewien znajomy mowil mi, ze truja psy w okolicach Alejki. Slyszal ktos o
tym?? Moze ktos mial podobne problemy?? Moze jest jakis fachowiec, ktory zna
sie na truciznach pomoze.
Moj pies juz sobie spi wiecznym snem. Chce ustrzec innych;Strata ukochanego
przyjaciela to wielki bol!
POMOZCIE !!!!!!!!
NAPISZ NA FORUM LUB NA MAILA.DZIEKUJE
Obserwuj wątek
        • Gość: jac. Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: 148.81.119.* 29.03.04, 08:49
          Z pewnością można cię nazwać psiarzem-chamem, skoro uciekasz się do takiego
          słownictwa. Tak się składa, że posiadam dużego psa, zawsze wyprowadzam go na
          smyczy i pilnuję, powtarzam pilnuję aby nie "wpieprzył" czegoś szkodliwego.
          Pilnuję również aby mój pies nie był niebezpieczny dla otoczenia i, co jest dla
          ciebie pewnie niezrozumiałe, sprzątam po swoim psie, czym często wzbudzam
          zdziwienie i drwiące usmieszki u osobników tobie podobnych.
          P.S. Nie chciej się ze mną spotkać :).
        • Gość: Ewa Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:29
          Uważam, że zwracanie sie do kogokolwiek per "skurwielu" jest , mówiąc
          delikatnie, niezbyt grzeczne. Ale ad rem - jestem lekarzem ( od ludzi, nie
          weterynarzem) i podejrzewam, że rzeczywiście rozrzucone zostało jakieś
          swiństwo. Uważam to za haniebne, ale proszę, zrozum ludzi zdesperowanych
          wszechobecnymi psimi odchodami! Spójrz na dyskusję na forum ogólnowarszawskim!
          Wszyscy, z właścicielami psów włącznie, którzy też przecież chodzą po ulicach,
          jesteśmy zmuszeni do oglądania, wąchania, przemykania się wśród psich odchodów.
          Prawdopodobnie autorem tego, podkreslam głęboko nagannego czynu, był ktoś taki.
          Proponuję, aby właściciele psów WŁASNIE PO TO, ABY WSPOMNIANE SYTUACJE NIE
          MIAŁY MIEJSCA, stworzyli swoiste lobby - SPRZĄTANIA PO SWOICH ULUBIEŃCACH.
          Będzie to z korzyścia dla wszystkich. Popatrz jak wygląda Ursynów!
          Pozdrawiam.
          • alterdog Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 30.03.04, 12:34
            Zgadzam sie,
            uznanie przez wlascicieli psow potrzeby zachowania czystosci w Warszawie na
            pewno spowodowaloby wieksza akceptacje dla psow na ulicy.
            Niestety ciagle obrazek psa napinajacego sie przy robieniu kupy na chodniku
            albo tuz obok jest nagminny - a wlasciciele odwracaja sie, jakby nie chcieli
            tego widziec...
            Dla mnie to jest nieestetyczne...

            Wszyscy wiemy, ze pies musi zrobic, ale wlasciciele powinni po psach sprzatac -
            w dzisiejszej Stolecznej jest list od pana z Nowej Zelandii, ktory dziwi sie,
            ze w Warszawie zanieczyszczanie miasta przez psy nie jest karane...


            Gość portalu: Ewa napisał(a):

            > Uważam, że zwracanie sie do kogokolwiek per "skurwielu" jest , mówiąc
            > delikatnie, niezbyt grzeczne. Ale ad rem - jestem lekarzem ( od ludzi, nie
            > weterynarzem) i podejrzewam, że rzeczywiście rozrzucone zostało jakieś
            > swiństwo. Uważam to za haniebne, ale proszę, zrozum ludzi zdesperowanych
            > wszechobecnymi psimi odchodami! Spójrz na dyskusję na forum ogólnowarszawskim!
            > Wszyscy, z właścicielami psów włącznie, którzy też przecież chodzą po
            ulicach,
            > jesteśmy zmuszeni do oglądania, wąchania, przemykania się wśród psich
            odchodów.
            >
            > Prawdopodobnie autorem tego, podkreslam głęboko nagannego czynu, był ktoś
            taki.
            > Proponuję, aby właściciele psów WŁASNIE PO TO, ABY WSPOMNIANE SYTUACJE NIE
            > MIAŁY MIEJSCA, stworzyli swoiste lobby - SPRZĄTANIA PO SWOICH ULUBIEŃCACH.
            > Będzie to z korzyścia dla wszystkich. Popatrz jak wygląda Ursynów!
            > Pozdrawiam.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 28.03.04, 18:10
      Gość portalu: kajaczi@wp.pl napisał(a):

      > Witam!
      > Czy jest mozliwe, aby w obrebie jednego osiedla zdechly 2 psy na pewna
      > chorobe( niewaidomo jaka ) o tych samych symptomach?????
      > Mieszkam na Natolinie w okolicach Alejki Kasztanowej.Wczoraj zdechl moj
      > ukochany psiak, a przedwczoraj pies mojej bliskiej kolezanki.Mieszkamy na 100
      > metrow od siebie.
      > Symptomy chroby byly takie same: bardzo szybki przyspieszony oddech, problem
      > z poruszaniem sie, brak sil aby wstac lub stac na lapach, po pewnym czasie
      > brak apetytu, brak wydalania kalu, metny wzrok, pobolewanie brzucha gdy
      > chcialo sie sprawedzic czy poglaskac, w pozniejszym czasie brak wydalania
      > moczu, ogolne oslabienie. Pies moj zaczal chorowac w srode rano, jeszcze 12
      > godzin wczesniej czul sie swietnie, biegal-byl pelny zycia i werwy.
      > Jak bylem u weterynarza, to zrobili badanie krwi na obecnosc
      > babesziozy.Badania nie wykazaly jej. Ogolnie pies byl leczony na....pluca, bo
      > lekarzom wydawalo sie ze cos z nimi jest nie tak.
      > Byl na wszystko szczepiony, reguralnie.
      > Pewien znajomy mowil mi, ze truja psy w okolicach Alejki. Slyszal ktos o
      > tym?? Moze ktos mial podobne problemy?? Moze jest jakis fachowiec, ktory zna
      > sie na truciznach pomoze.
      > Moj pies juz sobie spi wiecznym snem. Chce ustrzec innych;Strata ukochanego
      > przyjaciela to wielki bol!
      > POMOZCIE !!!!!!!!
      > NAPISZ NA FORUM LUB NA MAILA.DZIEKUJE
      Makabra !! ale tu i teraz wszystko chyba jest możliwe i dziwi NIC ! Szkoda, że
      nie zrobiona psince sekcji pod kątem otrucia. Podejrzewam trutkę na szczury -
      ARSEN ??? może zawinięta w jakiś smakołyku. Co za skandal! Bardzo współczuję
      ci i koleżance.:((
    • frunze Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 29.03.04, 08:59
      Bardzo Ci współczuję :((( Co do poprzednich wypowiedzi, to ja też wyprowadzam
      psa na smyczy i niestety, ale zdarza się, że coś zje. Smycz przed tym nie
      chroni, a pies bywa szybszy ode mnie. Dlatego często wyprowadzam go w kagańcu
      (z bólem, bo to szczeniak, kagańca nie cierpi), bo nie chcę stracić najlepszego
      przyjaciela i członka rodziny. Pozdrawiam, F.
          • Gość: przepraszam FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.03.04, 18:32
            przepraszam, uniosłem się
            wiem, że otrucie pieska jest z pewnością dla jego właściciela BARDZO bolesne (o
            ile dana osba nie jest psychopatą)
            naprawdę przepraszam!
            ale dlaczegóż właściciele psów są gotowi tak walczyć z gorliwością godną
            (naprawdę) lepszej sprawy i tak fałszywie rozumieją utratę swej "godności"?
            przecież są już sprawdzone w wielu krajach rozwiązania: specjalne kosze i
            torebki czy szufelki które władze gminne gotowe są rozpowszechniać w swobodnie
            dostępnych miejscach - stosowanie tego nie musi wcale aż tak wiele kosztować, a
            że to nie jest miłe dla sprzątającego to niech właściciele psów zważą, że
            jeszce mniej miłe jest ciągłe czyszczenie z psich odchodów obuwia i odzieży
            swojego dziecka i ciągłe denerwowanie się o pewne zagrożenie z medycznego
            punktu widzenia (niechże się tu wypowie jakiś lekarz, bardzo proszę!)

            wszystkiego co tutaj trzeba to przecież "tylko" dobra wola!
            • Gość: kajaczi@wp.pl Re: FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:17
              Czy na Ursynowie rozdaja torebki na psie odchody?? Jezeli tak to gdzie, ja sie
              nie spotkalem z tym. Wiem, ze na Zachodzie jest cos takiego propagowane, ale w
              naszym kraju-nie wiem, slyszalem ze gdzies pilotazowo. Rozumiem ludzi, ktorzy
              skarza sie na psy, ktore robia kupe na chodniki-to jest obrzydliwe. Jednak nie
              mozna miec do wlascicieli psow pretensje, jezeli pies robi na trawniku, przy
              krzaku. Psa nie nauczysz, jak kota zalatwiac sie do kuwety.
              • Gość: . na trawnik MOCZ OK, ALE KAŁ NIE !!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 00:20
                > Czy na Ursynowie rozdaja torebki na psie odchody?? Jezeli tak to gdzie,
                > ja sie nie spotkalem z tym

                wiesz, na Kabatach w paru miejscach (np. koło bankomatu na Ekologicznej)
                zauważyłem specjalnie do tego przeznaczone i odpowiednio oznaczone kosze - ale
                NIKT sie nimi raczej nie interesuje a okolica tonie w psim łajnie, nawet
                rabatki odgrodzone SPECJALNIE płotkami, których pies nie potrafi samodzielnie
                przesadzić, i z jednoznacznymi tabliczkami - o czym tu mówić...

                > Jednak nie
                > mozna miec do wlascicieli psow pretensje, jezeli pies robi na trawniku, przy
                > krzaku. Psa nie nauczysz, jak kota zalatwiac sie do kuwety.

                Nie zgadzam się z Tobą! Trawników mamy tu jak na lekarstwo a psów bardzo dużo i
                zanieczyszczanie trawników które pełnią tutaj ZAISTE INNĄ FUNCJĘ - estetyczno-
                dekoracyjną, albo np. jako miejsce zabaw dla dzieci - to jednak BARBARZYŃSTWO!

                Owszem na trawniku piesek może się wysiusiać - to oczywiste - ale "coś innego"
                to właściciel pieska powinien, niestety, sprzątnąć tak jak z chodnika. Nie ma
                innej możliwości jeśli nie chcemy KOMPLETNIE TU ZDZICZEĆ I ZGŁUPIEĆ i być
                pośmiewiskiem dla innych narodów!

                • igraszka Re: na trawnik MOCZ OK, ALE KAŁ NIE !!! 19.04.04, 17:43
                  > wiesz, na Kabatach w paru miejscach (np. koło bankomatu na Ekologicznej)
                  > zauważyłem specjalnie do tego przeznaczone i odpowiednio oznaczone kosze -
                  ale
                  > NIKT sie nimi raczej nie interesuje a okolica tonie w psim łajnie, nawet
                  > rabatki odgrodzone SPECJALNIE płotkami, których pies nie potrafi samodzielnie
                  > przesadzić, i z jednoznacznymi tabliczkami - o czym tu mówić...

                  Niestety gdy wychodzę na spacer z psem (okolica Wełnianej) nie ma tam ANI
                  JEDNEGO kosza. Nie zapuszczam się jednak aż na tak daleko (na Ekologiczną). A
                  torebki i łopatkę mam. Ino kosza brakuje - a jak powszechnie wiadomo
                  zwierzęcych odchodów NIE WOLNO wrzucać do zwykłych koszy na śmieci.
                  Co do koszów na psie odchody udało nam się przekonać swego czasu gminę, by
                  ustawiła takowe na ul. Sandomierskiej (Mokotów). Po krótkim czasie były
                  przepełnione workami ze śmieciami okolicznych mieszkańców, a w końcu
                  zdemolowane, przez "złotą młodzież". Oby na Ekologicznej utrzymały się dłużej.
              • Gość: Ewa Re: FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:36
                Czy muszą od razu rozdawać? Wystarczy wziąć reklamówkę, rękawiczki, papier
                toaletowy i.....sprzątnąć. Zacznijcie Państwo tak robic- dla dobra swoich
                zwierzat.
                P.S. Inną sprawa jest niewyprowadzanie psów na smyczy. Nie wszyscy ludzie musza
                lubic psy, nie wszyscy chcieć być obwąchiwani lub narażać się na pogryzienie.
                Pamiętajcie, że psu w każdej chwili może coś strzelić do głowy i pogryzie.
                Nie bronię osoby trującej psy, wierzę, że dla właściciela śmierć psa jest czymś
                podobnym do śmierci członka rodziny, ale dlatego właśnie DBAJCIE O PSY TAK JAK
                O SWOICH BLISKICH.
                • igraszka Re: FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( 19.04.04, 18:05
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                  > Czy muszą od razu rozdawać?

                  A dlaczego nie? Coś się chyba za te podatki należy? Jak na razie zadnych innych
                  korzyści z płacenia podatków nie widzę. Więc chociażby darmowe woreczki (nie
                  dla mnie, bo mnie stać, ale chociażby dla emerytów).

                  > P.S. Inną sprawa jest niewyprowadzanie psów na smyczy. Nie wszyscy ludzie
                  musza
                  >
                  > lubic psy,

                  Ponawiam swoje pytanie - to gdzie te wyznaczone tereny, parki, gdzie pies się
                  może wybiegać, pobawić? I nie mówcie, że w lesie, bo tam też psy muszą być na
                  smyczy, żeby dla odmiany dzikich zwierząt nie wystraszyć.
                  Poza tym jest jeszcze coś takiego jak ubezpieczenie swojego psa - jak kogoś
                  pogryzie, płaci ubezpieczenie.
                  W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
                  swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
                  Odchody w parkach sprzątają służby miejskie, a z chodników właściciele i powiem
                  wam, że bez trudu mi przyszło sprzątanie po psie w Kopenhadze. To miasto jest
                  przystosowane i dla posiadaczy czworonogów i dla tych, którzy lubią higienę - i
                  to się nie wyklucza.
                  • Gość: X Re: FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( IP: *.com / *.u.mcnet.pl 20.04.04, 12:32
                    W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
                    > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.


                    To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
                    przeciez mam wykupione OC...
                    Psy bywaja po prostu niebezpieczne (wszystkie, czasami) i musza byc na smyczy,
                    bo nie dasz sobie glowy uciac, ze twoj pies kiedys kogos nie ugryzie...?
                    • igraszka Re: FAŁSZYWE ROZUMIENIE SWEGO "HONORU" :( 20.04.04, 17:33
                      Gość portalu: X napisał(a):

                      > W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
                      > > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
                      >
                      >
                      > To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
                      > przeciez mam wykupione OC...

                      Nie - to tak jakbym powiedziała: mam motocykl, więc jeżdżę po ulicy, ale GDYBYM
                      spowodowała wypadek, to mam wykupione OC i nie ucieknę poszkodowanej osobie nie
                      zostawiając żadnych danych. Ponadto OC pokrywa nie tylko szkody w postaci
                      pogryzienia przez psa, ale także, jeśli piesek pobrudzi/zniszczy komuś
                      garnitur, płaszcz, zniszczy cudzemu dziecku piłeczkę, którą omyłkową wziął za
                      swoją zabawkę etc, etc.
                      A gwoli ścisłości - na chodniku też trzymam swoje psy na smyczy (chociażby dla
                      ich bezpieczeństwa, żeby nie wpadły pod samochód itp.) ale w parku je
                      spuszczam - tyle, że cały czas obserwuję, czy nie nadchodzi ktoś, kto wygląda,
                      jakby się bał psów, czy moje psy nie wykazują nadmiernego zainteresowania
                      innymi osobami, które mogłyby to odebrać jako atak. Innymi słowy, tak jak
                      rodzice pilnują (a przynajmniej powinni pilnować) swoje pociechy, tak samo ja
                      pilnuję swoich psów i w stu procentach odpowiadam za nie i za powstałe przez
                      nie ewentualne szkody.
                      A nawiązując do tematu kup - jak się mojemu psu zdarzy załatwić na chodniku (a
                      zdarza się to bardzo rzadko), to zapewniam, że jak najbardziej po nim sprzątam,
                      bo też nie rajcuje mnie widok kup na chodniku. A trawniki to zupełnie osobna
                      historia. Na szczęście chwilowo mnie nie dotyczy.

                      > Psy bywaja po prostu niebezpieczne (wszystkie, czasami) i musza byc na
                      smyczy,
                      > bo nie dasz sobie glowy uciac, ze twoj pies kiedys kogos nie ugryzie...?

                      Wiesz, jak się miało 13 lat jednego psa, 8 lat drugiego (jeszcze żyje) i 5 lat
                      trzeciego (też ma się dobrze) i żaden z tych psów NIGDY nikogo nie zaatakował i
                      nie pogryzł, to ma się coś takiego jak wiarę w swoje zdolności pedagogiczne, co
                      oczywiście nie zwalnia właściciela od czujności.
                      Myśląc twoimi kategoriami musiałabym wychodzić z założenia, że wszyscy ludzie
                      są potencjalnymi zabójcami i gwałcicielami (bo przecież słyszy się o
                      morderstwach i gwałtach), że wszyscy pracujący z małymi dziećmi są
                      potencjalnymi pedofilami i że wszyscy ludzie katują lub zabijąja swoje dzieci,
                      a wszystkie dzieci są potencjalnymi chuliganami i młodocianymi przestępcami.
                      Może więc nie popadajmy w absurdy, tylko zaufajmy trochę "psiarzom", bo tak jak
                      wy znacie swoje dzieci, tak my znamy mowę ciała naszych zwierząt i zwykle wiemy
                      kiedy interweniować a kiedy zwierzę jest nieszkodliwe.
                      Osoboście byłabym za obostrzeniem przepisów wobec osób nabywających psy - tak
                      jak się zdaje egzamin na prawo jazdy, tak samo powinno się przechodzić testy
                      psychologiczne na zdolność do posiadania psa, a nabycie psa powinno być - jak w
                      przypadku zwierząt egzotycznych - skrupulatnie odnotowywane.
                      Za znęcanie się nad swoim podopiecznymi - wysokie kary i dożywotni zakaz
                      posiadania zwierząt, itp, itd. Może wtedy ludzie by bardziej świadomie brali
                      zwierzaki (nie takie ze sklepu w hipermarkecie), nie traktując ich jak
                      przedmioty, którymi można zaszpanować przed kumplami, czy na wystawie i które
                      można po pół roku wyrzucić, bo nasiusiały na dywan, albo znudziły się dzieciom.
                      • igraszka Obowiązkowe OC za psa także w Polsce! 22.04.04, 20:23
                        igraszka napisała:

                        > Gość portalu: X napisał(a):
                        >
                        > > W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
                        > > > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
                        > >
                        > >
                        > > To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
                        >
                        > > przeciez mam wykupione OC...
                        >
                        > Nie - to tak jakbym powiedziała: mam motocykl, więc jeżdżę po ulicy, ale
                        GDYBYM
                        >
                        > spowodowała wypadek, to mam wykupione OC i nie ucieknę poszkodowanej osobie
                        nie
                        >
                        > zostawiając żadnych danych. Ponadto OC pokrywa nie tylko szkody w postaci
                        > pogryzienia przez psa, ale także, jeśli piesek pobrudzi/zniszczy komuś
                        > garnitur, płaszcz, zniszczy cudzemu dziecku piłeczkę, którą omyłkową wziął za
                        > swoją zabawkę etc, etc.

                        No i proszę wszystko wskazuje na to, że w Polsce jednak trzeba będzie wykupić
                        OC za psa - na razie miałoby to dotyczyć psów tzw. "ras agresywnych" i
                        pochodzących od nich mieszańców. I bardzo dobrze!
                        Uważam, że właściciele ras nieagresywnych także powinni dobrowolnie ubezpieczać
                        swoje psy - mój Silky Terrier (7 kg) miał w Danii przez 8 lat wykupione OC i
                        chociaż nigdy nikogo nie pogryzł, będę go dalej ubezpieczać.

                        > Osoboście byłabym za obostrzeniem przepisów wobec osób nabywających psy - tak
                        > jak się zdaje egzamin na prawo jazdy, tak samo powinno się przechodzić testy
                        > psychologiczne na zdolność do posiadania psa, a nabycie psa powinno być - jak
                        w
                        >
                        > przypadku zwierząt egzotycznych - skrupulatnie odnotowywane.

                        I znowu okazuje się, że ktoś pomyślał (a może przeczytał mój post ;-)) - jak
                        podano w dzisiejszych "Wiadomościach" osoby nabywające psy "ras agresywnych"
                        mają być poddawane dodatkowym badaniom psychologicznym. I znów jestem za!
                        Skoro trzeba przechodzić badania psychologiczne, żeby dostać zezwolenie na
                        broń, to także należy badać osoby nabywające psy zwłaszcza te z tzw. ras
                        agresywnych - w nieodpowiednich rękach mogą się stać niebezpieczną bronią, a
                        potem słyszy się o pogryzieniach i jest nagonka na wszystkie psy i ich
                        właścicieli.
        • alterdog Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 29.03.04, 22:53
          no wlasnie, nie wyprowadzales psa na smyczy, a moze jednak powinienes - tylu
          jest nerwowych ludzi teraz, takie czasy...

          a moze twoj pies postraszyl czujes dziecko? Rodzic moglby sie zdenerwowac - ty
          kochasz psa, a on koch swoje dziecko...

          a w ogole to coraz wiecej pisza o trutkach rozrzucanych na trawnikach w
          Warszawie... moze tych psow rzezczywiscie jest za duzo....?

          P.S. Co zrobiles z cialem... psa? Chyba nie wyrzuciles gdzies na pole?
            • Gość: maja sielska Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.03.04, 09:42
              strasznie ci współczuję... ja tez mieszkam na Natolinie i mój psiak mimo że
              chodzi na smyczy, ma tendencje do "łapania" w ząbki różnych rzeczy...
              jeżli chodzi o sprzątanie psich kupek - to na natolinie rzadko kiedy spotyka
              się NORMALNY kosz na smieci, a co dopiero taki psi, z woreczkami. Może te osoby
              które inwestują w trucizny dla BOGU DUCHA WINNYCH PSÓW które męczą się i
              umieraja w cierpieniu, zainwestują pieniądze zamiast na trutki - na kosze.

              jesteście bezmyślni
              • Gość: bezmyślny Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 10:20
                Odpowiadasz na :
                Gość portalu: maja sielska napisał(a):

                > strasznie ci współczuję... ja tez mieszkam na Natolinie i mój psiak mimo że
                > chodzi na smyczy, ma tendencje do "łapania" w ząbki różnych rzeczy...
                > jeżli chodzi o sprzątanie psich kupek - to na natolinie rzadko kiedy spotyka
                > się NORMALNY kosz na smieci, a co dopiero taki psi, z woreczkami. Może te
                osoby
                >
                > które inwestują w trucizny dla BOGU DUCHA WINNYCH PSÓW które męczą się i
                > umieraja w cierpieniu, zainwestują pieniądze zamiast na trutki - na kosze.
                >
                > jesteście bezmyślni

                Twoje wspułczucie nie ma nic wspólnego jeszcze z mysleniem i jest odczuciem
                bardziej związanym na odczuwaniem ciepła lub zimna.
                Dlatego pytanie : ile jeszcze trzeba cierpienia takiego unaocznionego
                przykładowego żebyś zaczeła w sposób cywilizowany zastosować się do wymogów
                związanych z zaspokojeniem Twoich instynków posiadania rzeczy i przy tym
                zauważać że rzecz twoja kala przyrodę.
                Innymi słowy jak trzeba być brudnym ,żeby brudu niedostrzegać.
                Jak mozna być bezmyślnym tępym żeby wniosków z tych otruć nie wyciągnąć
                dla dobra swojego pupilka i zacząć po nim sprzątać.
                No chyba że jest to brudna tępa baba.
                Tu rada: zanim twój pupilek zoś złapie ząbkami to sprawdż to sama !
                • alterdog Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 30.03.04, 12:36
                  Niestety, posiadanie psa to rowniez obowiazki - trzeba sprzatac!

                  Drodzy wlasciciele psow - zrozumcie to wreszcie... Poproscie urzad dzielnicy
                  lub spoldzielnie o kosze na psie kupki... Szanujcie innych sasiadow, rowniez
                  tych bez psow...
                  • Gość: Ewa Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: *.chello.pl 30.03.04, 12:59
                    Bardzo mi żal właścicieli otrutych zwierzat, ale może śmierć ich pupili nie
                    pójdzie na darmo, gdy oni sami zaczną zachowywać się tak, aby psy nie
                    utrudniały życia innym!
                    A wiec sprzatanie w pierwszej kolejności, wyprowadzanie zwierząt na smyczy,
                    respektowanie praw innych ludzi do spokojnego przejścia bez narażania sie na
                    kontakt z cudzym zwierzęciem.
                    Obawiam sie, że jeśli psiarze sami nie zastosuja sie do tych zasad - przypadków
                    trucia psów będzie znacznie więcej.
                    P.S. Dziś dysponujemy szeregiem preparatów o różnym działaniu , które mogą
                    doprowadzic do śmierci zwierzęcia. Wcale nie muszą być to środki powodujące
                    zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego ( te sa stosunkowo łatwe i do
                    zauważenia i podjęcia szybkiego leczenia). Psy można pozbawić życia w inny
                    sposób - u zwierzęcia może dojść do zaburzeń czynności nerek, płuc, może zostać
                    upośledzona funkcja krzepniecia krwi i wiele innych. Nikogo nie chce straszyć,
                    ale jeśli nie chcecie, aby np. Wasz pies dostał krwotoku- ostatniego w życiu -
                    SPRZĄTAJCIE PO NIM I NAMAWIAJCIE ZNAJOMYCH PSIARZY
                    Pozdrawiam wszystkich lubiących czystość, w tym także właścicieli czworonogów.
                      • igraszka Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 19.04.04, 17:52
                        Gość portalu: X napisał(a):
                        > Co do smyczy - sa obowiazkowe! Psiarze, zrozumcie to wreszcie...

                        Więc może jakaś wskazóweczka gdzie tego biednego psa MOŻNA spuścić ze smyczy,
                        żeby się mógł wyhasać nikomu nie wadząc? Bo w Lesie Kabackim też jak wół stoi
                        (tablica) z napisem "psy prowadzimy na smyczy i w kagańcu".
                        Same zakazy a żadnych praw? I podatek też płaćcie, ale i tak guzik dostaniecie
                        w zamian? Brzmi troszkę nie fair, czy mam przywidzenia?
              • Gość: Ewa Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:41
                Aż strach pomyśleć co będzie jak Twój pies zacznie "łapać w ząbki"
                przechodzących ludzi............
                Dawno, dawno temu, kiedy mój syn nosił jeszcze pampersy ( które dopiero co
                pojawiły się w Polsce), zdarzało się, że z przyczyn oczywistych trzeba było
                zmienic na spacerze pieluszkę. Koszy na śmieci w parku napewno nie było więcej.
                I zapewniam Cię, że pampersa wraz z zawartościa nie zostawiałam ani pod ławka,
                ani na środku alejki, ani na trawniku.......
                • igraszka Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! 19.04.04, 18:22
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                  > Aż strach pomyśleć co będzie jak Twój pies zacznie "łapać w ząbki"
                  > przechodzących ludzi............

                  Wiesz, myślę że to kwestia tego jak właściciel wychowa swojego psa - są psy
                  których się boję, bo podbiegają do mnie i moich psów, a właściciela ani widu
                  ani słychu - a są tacy właściciele jak ja, którzy na spacerze oka nie
                  spuszczają z psa - zwłaszcza gdy biega luzem, a kiedy zbliża się jakiś
                  człowiek, przywołują psa, który karnie przychodzi do nogi. Poza tym mój pies ma
                  wykupione OC i w razie pogryzienia człowieka (co jest wielce nieprawdopodobne)
                  lub innego psa (już prędzej) ubezpieczenie wypłaci odszkodowanie.

                  > Dawno, dawno temu, kiedy mój syn nosił jeszcze pampersy ( które dopiero co
                  > pojawiły się w Polsce), zdarzało się, że z przyczyn oczywistych trzeba było
                  > zmienic na spacerze pieluszkę. Koszy na śmieci w parku napewno nie było
                  więcej.
                  >
                  > I zapewniam Cię, że pampersa wraz z zawartościa nie zostawiałam ani pod
                  ławka,
                  > ani na środku alejki, ani na trawniku.......

                  W takim razie ze świecą szukać takich jak ty, bo gdy chodzę z psem w okolicy
                  Moczydłowskiej (tam są takie zagajniki brzozowe i stawik) to niestety widziałam
                  już sporo takich papmpersów i nie tylko - zdarzają się stare pralki, a butelki
                  i puszki to już normalka...
    • frunze Re: I tak oto... 30.03.04, 13:20
      ...przeszliśmy prościusieńko od głównego tematu, którym jest śmierć bliskiego
      przyjaciela do tematu, który Polacy lubią najbardziej - psiego gówna.
      Nie rozumiem tylko jednego - Waszego przyzwolenia na zabicie czyjegoś
      zwierzaka. Rozpaczacie nad nóżką dziecięcia utytłaną w kupie, a guzik Was
      obchodzi śmierć psa. Gratuluję skali wartości.
      • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: *.chello.pl 30.03.04, 13:35
        Przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi. Nigdzie nie dałam nikomu pozwolenia
        trucia zwierząt, współczułam właścicielom, którzy stracili swojego ulubieńca,
        ALE OBAWIAM SIĘ, ŻE KTOŚ KTO DOPUŚCIŁ SIE ROZSYPANIA TRUCIZNY BYŁ ZDESPEROWANY.
        Dla jednego będzie to strach przed wypuszczeniem dziecka na podwórko, inny sie
        wściekł, że po raz 30 wdepnął w psie nieczystości, a jeszcze ktos inny został
        właśnie pogryziony a właściciel sobie poszedł i miał to gdzieś.
        Raz jeszcze podkreślam - jestem przeciwna truciu, znęcaniu sie czy
        maltretowaniu zwierząt, ale ludzie też maja swoje prawa.
        Pamietam jak przed laty pies pogryzł moja matkę, a właścicielka odmówiła
        pokazania świadectwa szczepienia. Zapewniam, że byłam o krok od otrucia bestii.
        Doprowadziłam ( a było to w poprzedniej epoce), do bardzo surowego ukarania
        właścicielki . Było to jednak mozliwe tylko dlatego, że z racji pracy w
        Pogotowiu Ratunkowym miałam sporo do czynienia z milicją. Dla przeciętnego
        Kowalskiego skończyłoby sie to seria szczepień przeciw wściekliźnie.
        • frunze Re: I tak oto... 30.03.04, 14:16
          Ewo, jak bardzo byłabym zdesperowana nie otrułabym czyjegoś psa. Podobnie,
          gdyby pies pogryzł bliską mi osobę, nie rozsypałabym trutki, którą może zjeść
          jakikolwiek zwierzak, tylko dochodziłabym sprawiedliwości w stosunku do
          właściciela TEGO konkretnego psa.
          Nie mówię, że psie odchody mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie. Ale robicie
          z tego dramat i usprawiedliwienie dla działań, którymi pogardzam.
          • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.03.04, 18:33
            tylko dochodziłabym sprawiedliwości w stosunku do
            > właściciela TEGO konkretnego psa.


            Ciekawe jak bys dochodzila, gdyby rosly "kark" odwrocil sie na piecie i albo
            powiedzial, ze pies nie jest jego albo opierd...lil cie, ze nie uwazasz i jego
            piesek mogl sie zadlawic twoja noga?

            i co?
            • frunze Re: I tak oto... 30.03.04, 22:44
              Powtarzam jeszcze raz, na pewno nie rozsypałabym trutki, żeby Bogu ducha winny
              pies ją zjadł. Nie rozumiesz? To nie jest wina psa, że robi kupę, czy się rzuca
              na ludzi. To winna bezmyślnych i nieodpowiedzialnych właścicieli. Więc czemu
              zabijać zwierzę, chcąc ukarać jego właściciela?? Rany, ja się chyba nie nadaję
              na ten powalony świat, gdzie ludzie zabijają sobie zwierzęta, bo te robią kupę.
              Paranoja.
              • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 08:54
                Ty nie chcesz zrozumiec - psiarze sa proszeni, tlumaczy sie im, a oni olewaja...

                W koncu zdarza sie ktos, kto nie wytrzymuje nerwowo, ze jego dziecko albo
                brudzi sie psim gownem albo ciagle ucieka przed psami biegajacymi po chodnikach
                bez smyczy i podejmuje skrajne kroki.

                My tego nie popieramy, ale trzeba miec swiadomosc, ze to moze sie zdarzyc...
                lepiej ostrzezcie znajomych psiarzy o zagrozeniu - tylko oni moga to zmienic...
                • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: *.chello.pl 31.03.04, 10:20
                  Chyba od tygodnia tłumaczymy psiarzom, z anielska cierpliwością, że jesteśmy
                  przeciwnikami trucia, zabijania itp, ale nie możemy zgodzić sie na psi terror.
                  My, piszący te słowa, nie siegniemy po trucizne, ale są ludzie, którzy
                  zdesperowani to uczynią. I dlatego niech właściciele psów w swoim interesie i
                  trosce o swoich pupili, sprzataja, trzymaja na smyczy i dbaja o to, aby pies
                  nie zagrażał ludziom. Psy- Tak, brudy po nich i terror - NIE!
                  Pozdrawiam
                  • alterdog Re: I tak oto... 31.03.04, 15:01
                    Macie moje poparcie...


                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                    > Chyba od tygodnia tłumaczymy psiarzom, z anielska cierpliwością, że jesteśmy
                    > przeciwnikami trucia, zabijania itp, ale nie możemy zgodzić sie na psi
                    terror.
                    > My, piszący te słowa, nie siegniemy po trucizne, ale są ludzie, którzy
                    > zdesperowani to uczynią. I dlatego niech właściciele psów w swoim interesie i
                    > trosce o swoich pupili, sprzataja, trzymaja na smyczy i dbaja o to, aby pies
                    > nie zagrażał ludziom. Psy- Tak, brudy po nich i terror - NIE!
                    > Pozdrawiam
                • igraszka Re: I tak oto... 19.04.04, 18:42
                  Gość portalu: X napisał(a):

                  > Ty nie chcesz zrozumiec - psiarze sa proszeni, tlumaczy sie im, a oni
                  olewaja...
                  >

                  Bo też są zdesperowani. Pozostaje odwrócić się na pięcie.

                  > W koncu zdarza sie ktos, kto nie wytrzymuje nerwowo, ze jego dziecko albo
                  > brudzi sie psim gownem albo ciagle ucieka przed psami biegajacymi po
                  chodnikach

                  To może by tak dzieci też prowadzić na szeleczkach i na smyczy? W sumie bardzo
                  bezpieczne rozwiązanie i dla dziecka i dla rodzica.
                  Rzoumiem, że jeśli mój pies po raz kolejny wyląduje u weterynarza z rozwaloną
                  na potłuczonym szkle łapą, to w desperacji mogę zacząć strzelać do "złotej
                  młodzieży" tłukącej butelki na ulicy? I może jeszcze dostanę okoliczności
                  łagodzące, bo działałam w "akcie desperacji"?
                  Ile razy moja koleżanka ma spokojnie tłumaczyć jakiemuś bachorowi, albo
                  pijaczkowi, żeby nie drażnił jej psa (który jest na smyczy, ale może się
                  wyrwać, jak ktoś go przedrzeźnia)?
        • Gość: kajaczi@wp.pl Re: I tak oto... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 14:20
          Pamietajcie, ze male dzieci tez biora wszystko do buzi co popadnie. Nie mysle
          tytaj o psich odchodach, ale np o innych rzeczach. Rodzic moze sie zagapic - i
          bedzie tragedia. Czytalem ostatnio w necie (jak znajde to napisze adres strony)
          o substancjach, ktorych tylko mala lyzeczka(!!) potrafi zabic malucha. Uwazam,
          ze nie powinnismy tutaj rozstrzygac sprzatac czy nie, a jezeli tak to czym i
          gdzie wrzucac. CHCIALEM WAS OSTRZEC!! Cika jestem czy krytycy psich odchodwo
          maja jakies zwierzeta?? To moze sie zdarzyc kazdemu.
          • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 15:20
            Nigdzie nie pisałam, że popieram osoby trujące psy. Przeczytaj dokładnie moje
            posty. Tym nie miej psie odchody przeszkadzaja mi i będę o tym pisała gdzie
            tylko się da. To forum słuzy temu również.
            Zwierzat w domu nie mam i mieć nie będę. Nie mieszkam poza miastem, często nie
            ma mnie w domu przez wiele godzin i nie czuję sie na siłach zapewnić zwierzęciu
            dobrych warunków.
            A sprzątac psie kupki można przez papier toaletowy i/lub małą foliową
            torebeczkę. Kochasz swojego czworonoga wiec chyba nie czujesz do niego
            obrzydzenia - ja przed laty też bez obrzydzenia prałam pieluchy mojego dziecka.
            • frunze Re: I tak oto... 30.03.04, 15:26
              Ewo, widziałaś kiedyś kupę dużego psa? To zapomnij o papierze toaletowym i
              malutkiej siateczce foliowej (tylko prostuję, nie jest to moje miganie się od
              sprzątania, ani tłumaczenie dlaczego tego nie robię).
              Oczywiście pisać możesz gdzie się da, ale chyba tylko po to, żeby wylać swoje
              żale. Tych wątków na samej gazecie jest kilkanaście i niestety, do żadnej
              konkluzji, sprawiedliwej dla obu stron konfliktu, nie doszło.
              • Gość: ja tak tylko truje Re: I tak to. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 15:56
                Och frunze!!!

                Ta Twoja sygnaturka :

                Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
                ----
                Dla takich filozofów szczególnie potrzebny jest drut kolczasty aby nie poszli
                za daleko i krzywdy sobie nie zrobił.

                I noś na wierzchu swój wskażnik naładowania bateryjek bo ja nieprzestaje myśleć
                aby orientować się w sytuacji. Ty jesteś taką osobą która zmusza innych do
                działania za Ciebie i brania za Ciebie odpowiedzialności .





              • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.03.04, 18:38
                Konkluzja:
                albo wlasciciele beda sprzatac odchody swoich psow albo nalezy nalozyc podatek
                od posiadania psa, zrobic prawdziwa ewidencje psow, szczepic, kontrolowac - jak
                w innych normalnych krajach.

                Ciekawe, ile osob zarejestrowalo psa, placi ten malutki podatek 1 zloty,
                regularnie szczepi psa a po jego zdechnieciu troszczy sie o godny "pochowek".
                Pewnie wiekszosc oszzczedza i na szczepieniu i na podatku i na "pochowku"...
              • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 19:34
                Kupy dużych psow widuję , niestety, codziennie - na chodnikach, na trawnikach,
                w windzie, na ścieżkach rowerowych, na wjazdach do garażu - wszędzie. Prawdę
                mówiąc nie interesuje mnie fakt, że właściciele psów maja trudności techniczne.
                Jeśli nie chcą lub nie mogą ewentualnie bierze ich obrzydzenie na samą myśl o
                sprzataniu - niech płacą. Płacą na tyle dużo, aby znalazła się firma mająca
                interes aby sprzątac psie odchody. Alternatywą jest zastanowienie się, czy
                właściciel psa ma warunki na trzymanie w domu zwierząt.
                Jestem oburzona wydarzeniami związanymi z rozsypaniem trucizny, ale ludzie też
                nie chca zyć wśród psich odchodów. I póki psiarze nie zrozumieja tego prostego
                faktu znajdą się osoby używajace trucizny jako narzędzia "do rozprawienia się"
                z czworonogami. Złego, niebezpiecznego, nagannego, ale pewnie w jakimś stopniu
                skutecznego.
                Niedawno na naszym osiedlu posadzono iglaki. Były ładne, cieszyły oko na
                kamiennej pustyni Kabat. Dziś pozostało kilka żółtych krzaczków systematycznie
                podlewanych przez psy. Iglaki posadzono także za moje pieniądze - nie chce ,
                aby cudzy pies je niszczył i mam ku temu prawo.
                • frunze Re: I tak oto... 30.03.04, 22:40
                  Jeżeli tylko dzielnica wykazałaby się inicjatywą zatrudnienia firmy
                  sprzątającej jestem gotowa płacić dużo większy podatek za mojego psa. Złotówka,
                  którą płacę teraz to śmieszne pieniądze, za które można sobie kupić co najwyżej
                  lizaka (i mimo że to takie małe pieniądze to się zastanawiam, czy aby dobrze
                  zrobiłam płacąc je, bo na pewno nie poszły na żadne psie potrzeby, ale to
                  osobny temat).
                  Ludzie, zrozumcie też właścicieli psów! Chcecie nas zamknąc w jakimś gettcie,
                  bo nasze psy sikają, robią kupę, niszczą Wam iglaki, hałasują nocami, i Bóg wie
                  co jeszcze. A ja Wam powiem że wolę te obsrane trawniki, niż widok przed
                  blokiem po nocnej balandze ursynowskiej młodzieży - widok stosu petów, puszek
                  po piwie i zarzyganych chodników.
                  • Gość: Maa Re: I tak oto... IP: *.acn.pl 30.03.04, 23:11
                    Jest coś takiego jak poczucie przyzwoitości,tylko mało kto pamięta co to
                    takiego.Osobiście nie cierpię zasranych chodników i trawników oraz pamiątek po
                    osiedlowych libacjach małolatów.Tu nie ma,że coś się "woli"lub nie.Gdyby
                    właściciele psów oraz rodzice gnojków byli przyzwoitymi i odpowiedzialnymi za
                    podopiecznych ludźmi,nie byłyby potrzebne takie dyskusje.
                    • frunze Re: I tak oto... 31.03.04, 08:16
                      Gdyby ludzie nie rzucali niedopałków, gdyby młodzież nie zostawiała puszek po
                      piwie i butelek po wódce, gdyby ludzie nie wiercili po 22, gdyby kierowcy nie
                      parkowali bez sensu, gdyby, gdyby, gdyby. Nigdy nie będzie tak, jak my tego
                      sobie życzymy, bo zawsze znajdą się ludzie niewychowani i bez kultury. Dlatego
                      ta dyskusja ma na celu tylko i wyłacznie pogadanie sobie. Bo nie zmieni się
                      całej społeczności naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego państwa.
                      Jakbym się przejmowała każdą z wymienionych przeze mnie na początku rzeczy to
                      chybabym dostała spazmów z wściekłości. Nie można narzekac na wszystko, a już
                      zupełnie bez sensu jest narzekać na coś, na co się nie ma wpływu.
                      • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:04
                        Piszesz bez sensu - mozna to zmienic, ale trzeba cos zrobic:
                        jesli ktos ci wierci po 22 to zwroc mu uwage, albo zadzwon do Strazy Miejskiej
                        jesli widzisz gnojkow pijacych na lawce i halasujacych, zadzon do Sm (na pewno
                        przyjada) itd.

                        ALE PEWNIE PO PROSTU NIE CHCE CI SIE (JAK WIELU INNYM)...


                        frunze napisała:

                        > Gdyby ludzie nie rzucali niedopałków, gdyby młodzież nie zostawiała puszek po
                        > piwie i butelek po wódce, gdyby ludzie nie wiercili po 22, gdyby kierowcy nie
                        > parkowali bez sensu, gdyby, gdyby, gdyby. Nigdy nie będzie tak, jak my tego
                        > sobie życzymy, bo zawsze znajdą się ludzie niewychowani i bez kultury.
                        Dlatego
                        > ta dyskusja ma na celu tylko i wyłacznie pogadanie sobie. Bo nie zmieni się
                        > całej społeczności naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego
                        państwa.
                        >
                        > Jakbym się przejmowała każdą z wymienionych przeze mnie na początku rzeczy to
                        > chybabym dostała spazmów z wściekłości. Nie można narzekac na wszystko, a już
                        > zupełnie bez sensu jest narzekać na coś, na co się nie ma wpływu
                    • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:44
                      Oczywiście, że tak. Przed laty mój brat urządził głosna prywatkę ( nie pijacką
                      libację, ale huczną zabawę)- sąsiedzi się poskarżyli. Była to pierwsza i
                      ostatnia tego typu impreza - musiał przeprosic w s z y s t k i c h sąsiadów.
                      Mimo, że brat był juz studentem, ja w klasie maturalnej dostalismy od rodziców
                      taka burę, że do dziś ja pamiętamy!
                      • igraszka Re: I tak oto... 19.04.04, 19:20
                        Gość portalu: Ewa napisał(a):

                        > Oczywiście, że tak. Przed laty mój brat urządził głosna prywatkę ( nie
                        pijacką
                        > libację, ale huczną zabawę)- sąsiedzi się poskarżyli. Była to pierwsza i
                        > ostatnia tego typu impreza - musiał przeprosic w s z y s t k i c h sąsiadów.
                        > Mimo, że brat był juz studentem, ja w klasie maturalnej dostalismy od
                        rodziców
                        > taka burę, że do dziś ja pamiętamy!

                        Bo można też tak jak ja robię - na tydzień przed imprezą wywiesić informację na
                        drzwiach wejściowych, że tego a tego dnia o tej i o tej godzinie bedzie
                        impreza. Można też ewentualnie zaprosić sąsiadów. Zapewniam, że zabawa będzie
                        przednia, a nikt się nie będzie skarżył, a nawet jeśli, to już sam sobie
                        winien, bo ogłoszenie było.
                  • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:41
                    A ja nie lubię ani jednego ani drugiego widoku - choc przyznam, że na Kabatach
                    grupki wracającej z balang pijanej młodziezy zdarzają się raczej sporadycznie.
                    I oby tak było dalej. Brudne chodniki są natomiast normą.
                    Nikt z nas nie domaga sie zamknięcia w gettach właścicieli psów - chcemy
                    natomiast, aby psy nie byy dokuczliwe dla ludzi. Pod tym twierdzeniem rozumiem:
                    sprzatanie przez właścicieli ich odchodów, nie niszczenie trawników, iglaków
                    itp, wyprowadzanie na smyczy- a przez to minimalizowanie szansy pogryzienia,
                    przestraszenia czy ubrudzenia ludzi.
                    Czy to aż tak wiele? Bo przymykam uszy na wyjące, pozostawone w domu na cały
                    dzien zwierzęta ( dziś mam ostatni dzień pracy własnej , jutro wracam do pracy
                    i nie będę tego wysłuchiwała).
                    Dziś ok. 7.20 wybiegłam po bułki. 10 metrów od klatki schodowej - na granicy
                    trawnika ( a raczej tego co miało nim być z założenia) a trotuarem załatwiał
                    sie duży, rasowy, biały pies wyprowadzany przez elegancka kobietę. Na zwrócona
                    uwagę, że może psia ubikacja powinna znajdować sie 50 metrów dalej na ugorze,
                    usłyszałam, że owa pani ŚPIESZY SIĘ DO PRACY I NIE MA CZASU NA PORANNE SPACERY,
                    A PSA WYPROWADZIĆ MUSI.
                    Pies to obowiązek i a jeśli sie go podjęlismy to trzeba, zamiast wylegiwać się
                    w łóżku do ostatniej chwili, wstać godzinę wcześniej i iść na spacer.
                    Oto obraz WIĘKSZOŚCI psiarzy.
                      • igraszka Re: I tak oto... 19.04.04, 19:28
                        Gość portalu: X napisał(a):

                        > Dodam, ze "milosnicy" psow wynajmuja juz osoby do wyprowadzania psow ;-(
                        >
                        > Tak je niby kochaja po kilku godzinach samotnosci dla psa...

                        Człowieku! Ty się zastanów co piszesz! To ty uważasz, że jak się bierze psa to
                        jest status quo? Nic już się nigdy w życiu psiarza nie zmieni? A jak miał fajną
                        pracę i stać go było na długie spacery z psem, a potem stracił pracę i musiał
                        złapać coś, co pochłania więcej czasu? To co? Ma oddać psa? Sama wielokrotnie
                        zostawiałam klucze sąsiadowi i prosiłam, żeby wyprowadził mojego psa, jak
                        wiedziałam, że późno wróci. To chyba raczej się chwali, że ktoś myśli o swoim
                        zwierzaku, żeby pies nie "trzymał" do wieczora, co?

                        Wy czasem myślcie, co piszecie, dobrze?
                  • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:01
                    A ja Wam powiem że wolę te obsrane trawniki, niż widok przed
                    > blokiem po nocnej balandze ursynowskiej młodzieży - widok stosu petów, puszek
                    > po piwie i zarzyganych chodników.


                    Ty nie chcesz zrozumiec -
                    masz moje pelne poparcie dla tepienia choloty z blokowisk, ale masz rowniez
                    moje zapewnienie, ze bede szukal sposobu pozbycia sie psiego gowna z ulic i
                    chodnikow (trawnikow rowniez)!

                    Ta mlodziez halasuje pewnie z godzine - czy dzwonilas do Strazy Miejskiej? Bo
                    wiekszosci ludzi nie chce sie zadzwinic.
                    Mozna to wytepic, potrzeba tylko kilku interwencji do policji lub SM.

                    A pies sra cicho i odchodzi...GOWNO ZOSTAJE. Dlatego trudno jest karac za
                    sranie na chodnikach.
                    • frunze Re: I tak oto... 31.03.04, 09:07
                      "bede szukal sposobu pozbycia sie psiego gowna z ulic i
                      chodnikow (trawnikow rowniez)!"
                      Posprzątasz?? (żartuję oczywiście, nie gniewaj się ;)
                      Dobrze, kończę chyba tę dyskusję, bo nie widzę możliwości porozumienia. Kazdy z
                      nas ma swoje zdanie, każdy ma swoją rację, której zaciekle będzie bronił. I
                      oczywiście dopuszczam myśl, że za jakiś czas wstapię do obozu przeciwnika ;) A
                      Ewę zapraszam do siebie na spacer z moim psem o 6 rano (wcześnie, żeby pożądnie
                      wybiegać psa i jeszcze zdążyc do pracy), moze wtedy uwierzy, że są na Ursynowie
                      eleganckie "paniusie", które sprzątają po swoim psie. Pozdrawiam seredcznie. F.
                      • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 09:56
                        We wszystkich postach pisałam o WIĘKSZOŚCI właścicieli psów - nigdzie nie padło
                        sformułowanie WSZYSCY, ZAWSZE, NIGDY. Wierzę, że są właściciele, którzy wstają
                        bladym świtem i pozwalają psu sie wyhasać, ale moje obserwacje ulic na
                        Kabatach, niestety, potwierdzaja teze, że WIĘKSZOŚĆ tego nie czyni.
                        O 6 zwykle jestem już na nogach zajeta wyprawianiem rodziny i siebie do
                        codziennych zajęć, ale nie wykluczam, że kiedyś w czasie wakacji wybiorę się na
                        poranny spacer i chętnie pogawędzę z cywilizowanymi właścicielami psów.
                        Podobnie jak od X tak ode mnie masz pełne poparcie do walki z menelami,
                        chołotą, chuliganerią. Mamy SM i policję - płacimy na to podatek - więc
                        korzystajmy z możliwości ich pomocy. Nie chcę bronic panów w mundurach, ale nie
                        moga być wszędzie - jak jest awantura trzeba po nich dzwonić i liczyć się z
                        koniecznością składania zeznań jako świadek. Tym nie mniej róbmy to - tak samo
                        jak walczmy wszelkimi przyzwoitymi metodami, o czyste chodniki i trawniki!
                • igraszka Re: I tak oto... 19.04.04, 19:12
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                  > Kupy dużych psow widuję , niestety, codziennie - na chodnikach, na
                  trawnikach,
                  > w windzie,

                  W windzie to chyba ludzkie?

                  > na ścieżkach rowerowych, na wjazdach do garażu - wszędzie. Prawdę
                  > mówiąc nie interesuje mnie fakt, że właściciele psów maja trudności
                  techniczne.

                  Panią nie interesuje fakt, ale krzyczeć to pani krzyczy. To powinien być
                  wspólny interes i pani i psiarzy, a nie "mnie nie interesuje", bo tak jest
                  najprościej. Tak Polacy potrafią najlepiej - powiedzieć, że nie interesuje i
                  cześć. Jak na starym osiedlu chodziły mamuśki i zbierały podpisy, żeby zrobić
                  plac zabaw dla dzieci to podpisałam (choć tych wrzeszczacych bachorków nie
                  cierpię), a jak potem prosiłam, żeby mnie poparły (te same mamuśki, którym
                  pisemko podpisałam), żeby jakieś kosze na psie odchody, teren wydzielony dla
                  psów, to gdzie tam! Nas to NIE INTERESUJE.
                  Taka jest polska mentalność. Każdy patrzy swojego, reszta go nie interesuje.
                  Krytykować tylko potraficie, ale żeby coś zdziałać to już "nie interesuje".
                  Nawet poprzeć nie poprzecie, tylko siedzicie z założonymi rączkami i krytykować
                  potraficie.

                  > Alternatywą jest zastanowienie się, czy
                  > właściciel psa ma warunki na trzymanie w domu zwierząt.

                  A przyszło pani do głowy, pani Ewo, że ktoś jest zmuszony (ma możliwość) się
                  przeprowadzić i... co? ma oddać swojego psiaka, bo warunki nie takie? A pani by
                  swoje dziecko oddała, gdyby się przenosiła z domu z ogródkiem do mieszkanka w
                  centrum, gdzie nie ma ogródka? Niech pani czasem pomyśli, co pisze - tu nie
                  Hameryka, gdzie mają osiedla, gdzie nie wolno trzymać psów (dzieci zresztą
                  też). Może kiedyś tak będzie, bo ja wolałabym mieszkać jak najdalej od pani, a
                  pani ode mnie.

                  > znajdą się osoby używajace trucizny jako narzędzia "do rozprawienia się"
                  > z czworonogami. Złego, niebezpiecznego, nagannego, ale pewnie w jakimś
                  stopniu
                  > skutecznego.

                  Wie pani co - kupy to kupy, ale takie słowa mogłyby zostać potraktowane jako
                  podżeganie do zabijania psów - a to już podchodzi pod paragraf.

                  > Niedawno na naszym osiedlu posadzono iglaki. Były ładne, cieszyły oko na
                  > kamiennej pustyni Kabat. Dziś pozostało kilka żółtych krzaczków
                  systematycznie
                  > podlewanych przez psy. Iglaki posadzono także za moje pieniądze - nie chce ,
                  > aby cudzy pies je niszczył i mam ku temu prawo.

                  Ogrodzić, pani Ewo, ogrodzić! Trzeba tylko troszkę pomyśleć.
                  U mnie też posadzono iglaki (także za moje pieniądze) i ponieważ wiemy jak są
                  wrażliwe na psi mocz, zostały ogrodzone estetycznym zielonym płotkiem. Teraz
                  psy sikają na plastik, który - jak drzewka podrosną - się zdejmie i wyrzuci.
            • Gość: Lena Re: I tak oto... IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 31.03.04, 06:49
              Mieszkam w Kanadzie i jest tu duzo psow ale naprawde jest to bardzo sporadyczne
              zeby zobaczyc gdzies na trawniku psie kupy.Kazdy wlasciciel sprzata po swoim
              pupilu(niezaleznie od tego czy malym czy duzym)a jesli chodzi o jakies specjalne
              kosze czy pojemniki to ja nigdzie tego nie widzialam.Wlasciciel zbiera "to"w
              torebke plastikowa zabiera do domu i poprostu spuszcza wode w toalecie.Proste i
              niekosztowne
              • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:47
                Ale wymagające minimalnej fatygi, do której większość psiarzy nieprzywykła.
                Przeczytaj jeden z moich poprzednich postow. Nie mogę sobie wyobrazić
                uperfumowanej "damy" śpieszącej sie do biura i zbierającej do plastikowej
                torebki kupe swego psa. To byłoby ponizej jej godności!
                • Gość: ha ha ha Re: I tak oto... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 09:02
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):


                  Nie mogę sobie wyobrazić
                  > uperfumowanej "damy" śpieszącej sie do biura i zbierającej do plastikowej
                  > torebki kupe swego psa. To byłoby ponizej jej godności!

                  A w pracy jet tak samo...

                  Nie mogę sobie wyobrazić uperfumowanej "damy" pracującej w pracy.
                  To błoby poniżej jej godności!
                • Gość: kajaczi@wp.pl Re: I tak oto... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 12:06
                  Zgadzam sie, jezeli ktos ma psa, to powinien wychodzic z psem na normalny
                  spacer. Pies powinien sie wybiegac. Nie znam nikogo(!!!) kto wychodzi na "20m
                  od wejscia do domu i tam pies sra". Z waszych wypowiedzi wynika, ze najlepiej
                  jezeli czlowiek ma chomika lub male zwierzatko, ktorym nie trzeba sie zajmowac,
                  do tego nie wychodzi wieczorami tylko siedzi cicho w domu, nie zaprasza
                  znajomych i nie puszcza troche glosniej muzyki, male remonty robi w poludnie,
                  gdy wiekszosc ludzi w pracy . Ci, ktorzy krytykuja wszystkich i wszystko
                  doodkola musza byc strasznie zestresowani. Przeciez zycie ze zwierzeciem-chocby
                  psem-to naprawde fajna sprawa.
                  • Gość: X Re: I tak oto... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 12:26
                    Gość portalu: kajaczi@wp.pl napisał(a):

                    > Zgadzam sie, jezeli ktos ma psa, to powinien wychodzic z psem na normalny
                    > spacer. Pies powinien sie wybiegac. Nie znam nikogo(!!!) kto wychodzi na "20m
                    > od wejscia do domu i tam pies sra".

                    Twoje szczescie - gdybys mieszkal w okilicy, gdzie sa tacy ludzie, pewnie
                    zradykalizowalbys poglady (gdyby twoje dziecko co kilka dni wdepnelo w kupe...


                    Z waszych wypowiedzi wynika, ze najlepiej
                    > jezeli czlowiek ma chomika lub male zwierzatko, ktorym nie trzeba sie
                    zajmowac,

                    Ty bzdury wierutne gadasz - kazdym zwierzeciem nalezy sie zajmowac, a ty
                    piszesz, ze chomikiem nie trzeba? Co z ciebie za milosnik zwierzat?


                    >
                    > do tego nie wychodzi wieczorami tylko siedzi cicho w domu, nie zaprasza
                    > znajomych i nie puszcza troche glosniej muzyki,

                    Oczywiscie, ze moze spacerowac wieczorem- nawet zadamy (tacy jak ja i Ewa),
                    zeby mozna bylo pospacerowac noca bez mozliwosci wdepniecia w gowno zostawione
                    przez psa na chodniku.
                    Kto zabrania ci zapraszac znajomych? Ale co do puszczania muzyki np. do rana,
                    kiedy w mieszkaniu obok sa niemowlaki, to jestem przeciwny. Kulturalny
                    czlowiek, ktory mieszka w bloku, informuje sasiadow o "imprezie", bo czasami
                    tezeba ja odwolac - sasiad moze byc chory, ktos z jego bliskich mogl umrzec...
                    I co ma tolerowac imprezy obok?

                    male remonty robi w poludnie,
                    > gdy wiekszosc ludzi w pracy .

                    Na pewno nie powinien wiercic w plycie po 22:00!

                    Ci, ktorzy krytykuja wszystkich i wszystko
                    > doodkola musza byc strasznie zestresowani. Przeciez zycie ze zwierzeciem-
                    chocby >
                    > psem-to naprawde fajna sprawa.


                    Nikt nie broni ci posiadania psa - chcemy tylko, zebys ty (i inni) po nim
                    sprzatal...!!!
                  • Gość: Ewa Re: I tak oto... IP: *.chello.pl 31.03.04, 18:30
                    Podpisuję się pod tym co pisze X. Każdym zwierzęciem - bez względu na to czy to
                    pies, żółw czy kanarek należy się opiekować. Z tym, że małe domowe zwierzęta,
                    nie wychodzące na dwór, nie utrudniają życia innym.
                    Każdy z nas remontuje mieszkanie i jest to normalne. Problem polega na tym, aby
                    nie wiercić dziur po nocach a o planowanych zakręceniach pionów uprzedzić
                    sąsiadów. No i oczywiście nie zostawiać gruzów!
                    Ja to robię - niedawno przeprowadzałam spory remont.
                    Balangi też są dla ludzi, ale pod warunkiem, że cały dom w nich ie uczestniczy.
                    Kilkakrotnie "sprowadziłam syna do parteru" gdy zbyt głośno słuchał muzyki. Nie
                    chciałam, mimo, że było to stosunkowo wczesne popołudnie, budził maleńkie
                    dziecko sasiadów.
                    Ja niestety znam ludzi, którzy wyprowadzają psy 20 metrów od klatki
                    schodowej, "spacer" trwa 5 minut . Znam równiez ludzi, którzy bezmyslnie
                    wypuszczaja psy na jezdnię- nie tak dawno na Stryjeńskich mój mąż o mały włos
                    nie przejechał jakiegos psa.
                    X, ja i jeszcze kilka osób na tym forum chcemy jednego - czystych chodników i
                    przyjęcia do wiadomości przez psiarzy, że nie wszyscy muszą znosić zachowania
                    ich zwierząt oraz, że nie wszyscy kochają ich psy!
      • Gość: law Re: pozdrawiam wierzacych i praktykujących IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 23:43
        a Pan co tak z tym wyskoczył?

        Czyżby stara taktyka psiarzy: szybko zmienić temat?

        Co do miłości do zwierząt, to niech mi nie mówi jakiś psiarz, że kocha zwierze
        ale nie chce się nim opiekować (bo nie ma czasu, bo mieszka w bloku itd.), bo
        opieka dotyczy również sprzątania po swoim zwierzęciu: w domu i na zewnątrz!

        Ale ... lepiej przecież zmienić temat, no nie?

        P.S. Wierzący ma również prawo zwrócić uwagę innemu człowiekowi, o ile nie
        obowiązek...
        Jeśli porusza Pan tematy religijne w takim wątku, to widać, że z Pana to ani
        wierzący ani kulturalny człowiek ...
        • frunze Re: pozdrawiam wierzacych i praktykujących 01.04.04, 10:41
          Uprzejmie informuję, iż wątek ten ma już 70 wpisów (teraz już 71) i jak do tej
          pory żaden psiarz, ani niepsiarz nie zmienił tematu, więc proszę uprzejmie, by
          nie nazywał Pan wyskoku kolegi Franka starą taktyką psiarzy, bo czuję się
          urażona ;)
          P.S. Rzekałbym nawet że to niepsiarze ochoczo zmienili temat na ulubiony - psie
          kupy, unicestwiając tym samym meritum sprawy i temat niniejszego wątku.
          • Gość: kajaczi@wp.pl Paranoja!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 12:54
            Napisalem na forum, aby zobaczyc czy jest ktos, kto mial taki sam problem jak
            ja i przy okazji przestrzec przed zachowaniem ludzi-debili ktorzy
            prawdopodobnie truja zwierzeta. Widac najbardziej "zmartwieni" ta sprawa sa ci,
            ktorzy chyba nie maja psow i nie wiedza co to znaczy miec jakies zwierze.
            Nagonka na maxa na imprezy, zwierzeta, kupy, siki itp. Ciekaw jestem jacy WY
            jestescie?? Uwazacie sie za porzadnych obywateli???? Pewnie tak, jednak ja mam
            inne zdanie.
            • Gość: Ewa Re: Paranoja!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 13:36
              Bardzo Ci współczuje straty psa. Zrozum jednak nie KAŻDY musi chcieć miec w
              domu zwierzę, mieć na to czas i warunki oraz nie każdy musi lubić cudze
              zwierzeta ( szczególnie gdy te paskudzą). Nie oznacza to, że mozna je truć. To
              dwie odmienne sprawy.
              Mieszkam na Kabatach. Nasza Spółdzielnia za NASZE pieniądze zrobiła ładny teren
              zabaw dla dzieci - piaskownica, zabawki, duzo zieleni ( dla jasności - mój syn
              dawno już wyrósł z placu zabaw). Teren jest ogrodzony i wizi na nim tabliczka
              zakazująca wstepu psom. Ale nie do wszystkich właścicieli to dociera. Pewna
              pani z uporem maniaka wyprowadzała pieska własnie na plac zabaw - bo on taki
              maleńki, taki łagodny, taki milusi. Oczywiście pies zostawiał tam kupki,
              siusiał na trawniki, ale to nie obchodziło właścicielki. Na bardziej lub mniej
              grzeczne uwagi mam i babć odpowiadała, że to piesek nie pies. Do czasu.....
              Kilka tygodni temu pieseczek rozstał sie z tym światem. Prawdopodobnie został
              otruty. Trucizne podłozono nie na placu zabaw, bowiem wtedy padały deszcze i
              nie był tam wyprowadzany. Łzy ( także małych właścicieli zwierzęcia), żal. A
              przecież współwinnymi śmierci psa byli równiez jego właściciele. Absolutnie nie
              pochwalam tych metod, ale prawdopodobnie posunął sie do nich zdesperowany
              rodzic bawiących się na placu zabaw dzieci, a może ktos ze spółdzielni, kto
              miał już dość sprzatania po psach. Nie wiem.
              • Gość: X Re: Paranoja!! IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 13:49
                no widzisz Ewo - wlasciciele psow, z uporem godnym lepszej sprawy, bronia sie
                jak moga przed sprzataniem po swoich psach...

                Nie chodzi przeciez o trucie psow - niech sobie zyja (chociaz co to za zycie w
                blokowisku, kiedy wlasciciele sa w pracy), ale niech ktos po nich sprzata...

                Tez mam wiele "wspomnien", gdy idac sobie jakas nowa alejka wylozona nowa
                kostka widzialem duze psie odchody na srodku... I wlascicielom psow to nie
                przeszkadza?
                A moze ich psy powinny zalatwiac sie na ich balkonach...?
            • Gość: X Re: Paranoja? IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 13:41
              Ano jestesmy normalnymi ludzmi: pracujemy, placimy podatki, wychowujemy dzieci,
              chodzimy na zakupy. Nie mamy czasu truc psow, ale tez je lubimy.

              Ale, gdy wieczorem po pracy chcemy przejsc sie wieczorem na spacer nie chcemy
              wejsc w kupe...

              Gdy idziemy rano do pracy - nie chcemy wejsc w kupe...

              Gdy nasze dzieci ida do szkoly - nie chcemy , aby weszly w kupe ...

              Gdy chcemy sobie pobiegac lub pojezdzic rowerem - nie chcemy wejsc w kupe, albo
              uciekac przed psem...


              Tacy jestesmy - NORMALNI LUDZIE MIESZKAJACY W MIESCIE...
              Od psiarzy chcemy, aby po swoich psach sprzatali - TYLKO TYLE!


              P.S. Nie halasujemy w nocy, nie smiecimy na chodnikach, nie robimy imprez bez
              powiadomienia sasiadow - tacy normalni ludzie...
              • frunze Re: Paranoja? 01.04.04, 15:14
                Nie, Wy nie jesteście normalni, jesteście wprost idealni. Aż miło popatrzeć,
                zazdroszczę Waszym sąsiadom, tacy milusi jesteście. Aż mdli od tej słodyczy.
                • Gość: X Re: Paranoja? IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 18:01
                  Pewnie, ze mozesz kpic - przeciez argumentow nie masz zadnych...

                  A swoja droga polecam ci wyjazd z tego kraju (chocby na 1 miesiac do normalnego
                  kraju: Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Belgia) a zobaczysz, ze tam ludzi nie mdli
                  od porzadku na ulicy.
                  A ciebie wyraznie mdli od kontaktu z normalnymi ludzmi i czystymi ulicami,
                  chodnikami i trawnikami...

                  I tylko szkoda ciebie...
                  • frunze Re: Paranoja? 01.04.04, 18:11
                    Oho, troszkę przesadziłeś.
                    Ale to fakt, od kontaktu z takimi za normalnymi mnie mdli. A co do trawników.
                    Gdyby mi to nie przeszkadzało, to bym nie sprzątała.
                    Poza tym ja Wam się naprawdę dziwię. Ja w kupę psią nie wlazłam od paru dobrych
                    lat, mimo że wchodzę z moi psem na trawnik, chodzę po trawnikach. Jak Wy to
                    robicie, że w nie wdeptujecie (idąc do pracy, wracając z pracy, itd.)??
                    Zagadka. Mała rada - patrzeć pod nogi.
                  • igraszka Re: Paranoja? 19.04.04, 19:50
                    Gość portalu: X napisał(a):

                    > Pewnie, ze mozesz kpic - przeciez argumentow nie masz zadnych...
                    >
                    > A swoja droga polecam ci wyjazd z tego kraju (chocby na 1 miesiac do
                    normalnego
                    >
                    > kraju: Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Belgia) a zobaczysz, ze tam ludzi nie
                    mdli
                    > od porzadku na ulicy.

                    To prawda, ale tam nikt nie truje psów i nie przymusza ich do chodzenia na
                    smyczy - pojedź sobie do Danii, tam psy biegają w parku luzem - ale każdy
                    właściciel ma wykupione OC - jak pies kogoś pogryzie, ubezpieczenie wypłaca
                    odszkodowanie i tak samo powinno być u nas. A jak pies zbyt agresywny, to wtedy
                    kaganiec, smycz. Aha a kupy w parkach sprząta SM, a z chodników właściciele.
                    A jedyni, którzy się boją psów to Turcy i Arabowie, a jak ktoś się boi, to nie
                    chodzi do parku jeśli widzi zgraję biegających psów.
                    Tyle że tam psy też mają prawa.
              • Gość: Ewa Re: Paranoja? IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 16:40
                Moja rodzina jest dokładnie taka jaką opisałeś. Staramy się nikomu nie wadzić,
                a jak zdarza się, że musimy przeprowadzić remont lub chcemy urządzić imprezę -
                informujemy o tym sąsiadów i upewniamy się czy nie zakłócimy im spokoju.
                Pracujemy, syn chodzi do szkoły, aktywnie spędzamy wolny czas. Nie wydaje mi
                się, żebyśmy zachowywali się w sposób odbiegający od tego co nazywa sie
                normą . Nie akceptujemy chamsta i przemocy oraz buntujemy sie przed zmuszaniem
                nas do znoszenia cudzych fanaberii. W tym przypadku mam na myśli przebywanie w
                psich brudach. I nie interesuje nas czy posiadanie psa to fajna czy niefajna
                rzecz - interesuje nas to, żeby właściciel miał obowiązek, jesli nie inny to
                prawny, sprzatania po swoim pupilu i wyprowadzania go w sposób nie stanowiący
                dla innych uciążliwości.
                Pozdrawiam. Ewa
                • frunze Re: Paranoja? 01.04.04, 17:48
                  I rozumiem, że jak sąsiedzi będą nieprzychylnym okiem patrzeć na Wasz
                  ewentualny remont, to go nie przeprowadzicie? Na pewno tak, w końcu jesteście
                  taaaacy normalni ;)
                  I wyobraź sobie, że mając psa też można aktywnie spędzać czas, nie akceptować
                  chamstwa i przemocy, pracować nawet można i pokończyć szkoły. Nie do wiary,
                  nie? W ogóle to jesteśmy fajnymi ludźmi, ale co z tego, mamy te okropne,
                  obrzydliwe, uciążliwe dla każdego psy. A fe. To nas absolutnie
                  dykwalifikuje...;)
                  • Gość: Ewa Re: Paranoja? IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 18:54
                    Bardzo Cię proszę nie przeinaczaj moich słów i nie wmawiaj we mnie tego czego
                    nie napisałam.
                    Na forum nikt nikomu niczego nie wmawia. Spora grupa ludzi, w tym również niżej
                    podpisana, usiłuje nakłonić psiarzy do sprzatania po swoich ulubieńcach oraz
                    trzymania ich na smyczy/w kagańcach . Nie chcemy mieć bezpośredniego kontaktu z
                    cudzym psem nawet jeśli on łasi się do nas w przyjaznych zamiarach. Tylko tyle.
                    Właściciele psów usiłują wcisnąć w nasze usta ( czy też klawiatury) treści,
                    których nie wypowiadamy.
                    Jeśli naprawdę kochacie psy i pragniecie ich dobra( choćby takiego, aby ktoś
                    nieodpowiedzialny a zdesperowany nie posłuzył się trucizną jako "argumentem"
                    walki z psami) sprzątajcie po swoich ulubieńcach i namawiajcie do tego innych
                    psiarzy. Być może gdy porozmawiacie jak właściciel z właścicielem efekt ędzie
                    lepszy niż jak uwagę zwróci osoba nie posiadająca zwierzęcia - czyli uznana
                    przez Was jako wróg zwierząt.
                    Nie chcę powtarzać tego co napisałam już wielokrotnie - psie odchody są
                    szkodliwe( choćby z epidemiologicznego punktu widzenia), nieestetyczne i
                    uciążliwe. To, że ktoś inny śmieci hałasuje czy zachowuje się po chamsku nie
                    oznacza, że ma się bezmyślnie brudzić!
                    P.S. Remont przeprowadzę, nigdy nie spotkałam się z niezadowoleniem sąsiadów,
                    ale dlatego, że staram się, aby był jak najmniej uciążliwy. To samo dotyczy
                    psów- możecie je sobie mieć, ale niech one nie będą udręką dla innych.
                    Robotnicy nie wala po nocach i nie brudzą klatek schodowych, więc psy niech nie
                    załatwiają się na chodnikach i nie atakują( nawet przyjaźnie) ludzi. Chyba się
                    zgadzamy?
                    • Gość: kajaczi@wp.pl Re: Paranoja? Mysle ze tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 21:05
                      Nie rozumiem caly czas tego, iz KAZDY z was wchodzi w psie kupy! Gdyby tak
                      bylo, to w autobusach, tramwajch czy w metrze smierdzialoby jak w smietniku.
                      Naprawde, aby wejsc w psia kupe trzeba byc "zdolnym". Nie powiem ze niegdy nie
                      wszedlem, ale to bylo tak rzadko, ze nawet nie pamietam kiedy. Do tego, moze ja
                      mieszkam w takiej dziwnej okolicy, ale nie widuje sie na chodnikach czy
                      trawnikach kup w takicjh ilosciach jak wy to opisujecie. Czesciej widuje puszki
                      po piwie lub butelki, niz psie odchody. Wcale nie pisze, ze nie zwracam uwagi
                      na estetyke naszych osiedli! To jest wazne. Kazdy z nas lubi mieszkac w
                      przyjemnym miejscu. Wspolczuje tylko tym, co mieszkaja w zamknietych osiedlach
                      etc. Jednak nie zgadzam sie z opinia ze trawniki, to jedna wielka kupa!!
                          • Gość: X Re: Paranoja? Mysle ze tak IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 17:58
                            Wiesz Ewa, chyba mam wyjasnienie tego, ze "tu jest brudno, a tam jest czysto"...

                            Otoz my piszemy o stanie, ktory urzymuje sie od pewnego czasu (np. ostatni
                            rok), a niektorzy nasi interlokutorzy mowia, ze TERAZ jest czysto - i moze maja
                            troche racji, bo w wielu miejscach robi sie wiosenne porzadki i sprzata
                            trawniki. Po jakims czasie wrocimy do stanu "normalnego" ...

                            Inna sprawa, ze niektorym ludziom przeszkadza jedna kupa na dlugosci 50m a
                            innym nie przeszkadza 10 na 10m ... kwestia poczucia estetyki...


                            P.S. Cos jest na rzeczy: zauwazylas, ze wielu psiarzy (chyba wiekszosc) unika
                            zabierania glosu?
                            Wiedza, ze w gruncie rzeczy mamy racje, ale wygodniej jest udawac, ze problemu
                            nie ma. Gdyby tak namowic kilku psiarzy do sprzatania i "rozmow" z kolegami
                            psiarzami, to moze by sie udalo ...
    • Gość: jo-aszka Re: CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 22:53
      Od 15 minut czytam Waszą dyskusję. Nie znoszę widoku ulicy w psich kupach,
      szczególnie kiedy wiosną topnieją śniegi i wyłaniają się piękne "kwiatki".
      Zawsze mnie to denerwowało, a bywało, że idąc do pracy przez Natolin dostawałam
      z tego powodu mdłości. Mieszkam b. blisko Nowoursynowskiej i przede wszystkim
      ze względu na bliskość tej ulicy, która jest na pewnym odcinku zamknięta dla
      ruchu kołowego i jeszcze nie tak dawno mało uczęszczana - zdecydowałam się na
      kupno psa. Od pierwszego wyjścia na dwór, a potem ucząc go załatwiać się poza
      osiedlem nawet w środku nocy wyprowadzałam go na Nowoursynowską, aby ludzie
      między blokami nie wchodzili na kupy mojego psa. W dodatku kupiłam suczkę, bo
      widok psów obsikujących każdy krzaczek zasadzony ręką któregoś z sąsiadów
      doprowadzał mnie do pasji, tak jak obsikiwanie budynków i kół samochodów (co
      jest nagminne). Ale do czego zmierzam: na Nowoursynowskiej widuję bardzo wiele
      psów.jest to miejsce, gdzie te grzeczne mogą nawet się wybiegać. No i
      oczywiście załatwiają tam swoje potrzeby. Psa mam od ponad 3 lat. Przez ten
      CAŁY CZAS nie zdarzyło mi się ANI RAZU wdepnąć w psią kupę. Co więcej, widuję
      ich mniej, niż przeciętnie w osiedlach, a są tam wyprowadzane na okrągło. Nie
      rozumiem więc jak forumowicze mogą mieć z tymi kupami problemy. Jeżeli
      zagrodzimy wszystkie trawniki, to kupy będą leżały na chodnikach (i powinny być
      oczywiście zbierane przez właścicieli psów. Nawiązuję do wielkiej dyskusji
      o "zakupowanej Alei Kasztanowe, która to dyskusja toczyła się rok temu nawet w
      mediach. Dlaczego nie widać kup na Nowoursynowskiej, a w Al. Kasztanowej widać?
      Mój pies nie spaceruje poza Nowoursynowską i Skarpą. Nie chodzi do sklepów ani
      na bazary. Jeździ na działkę. Niestety, dzisiaj spotkałam na spacerze 5 matek z
      wózkami na tej ulicyi obawiam się, że moja suka, która nie potrzebuje smyczy bo
      od zawsze przychodzi na każde wezwanie natychmiast, a całą jej radością jest
      bieganie za piłką będzie musiała chodzić wkrótce na smyczy i w kagańcu, bo
      mamusie mnie inaczej "zjedzą".
        • Gość: spacerowicz Re: Czy ktoś wie??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.04, 17:45
          Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
          psa?

          Jakie parametry pradu możliwe byłoby do zastosowania?

          Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
          przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
          zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.
          • igraszka Re: Czy ktoś wie??? 20.04.04, 17:57
            Gość portalu: spacerowicz napisał(a):

            > Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
            > psa?

            Nie można i za użycie czegoś takiego możesz mieć poważne kłopoty - udowodnią
            ci, że możesz to wykorzystać także przeciwko ludziom.
            Ale znam lepsze rozwiązanie - przetestowane. GAZ PIEPRZOWY. Chodziłam kiedyś z
            takim, kiedy moja suka miała cieczkę, a właściciele samców nie interesowali się
            tym, że ich pies napastuje mnie i moją sukę, która była na smyczy.
            Jest to całkiem skuteczny środek - psikasz psu w pysk i już mu się odechciewa
            napastowania cię.

            > Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
            > przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
            > zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.

            Co to znaczy "dania pierwszeństwa spacerującej osobie"????????
            • Gość: spacerowicz Re: Czy ktoś wie??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.04, 11:03
              igraszka napisała:

              > Gość portalu: spacerowicz napisał(a):
              >
              > > Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
              > > psa?
              >
              > Nie można i za użycie czegoś takiego możesz mieć poważne kłopoty - udowodnią
              > ci, że możesz to wykorzystać także przeciwko ludziom.
              > Ale znam lepsze rozwiązanie - przetestowane. GAZ PIEPRZOWY. Chodziłam kiedyś
              z
              > takim, kiedy moja suka miała cieczkę, a właściciele samców nie interesowali
              się
              >
              > tym, że ich pies napastuje mnie i moją sukę, która była na smyczy.
              > Jest to całkiem skuteczny środek - psikasz psu w pysk i już mu się odechciewa
              > napastowania cię.
              >
              > > Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
              > > przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
              > > zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.
              >
              > Co to znaczy "dania pierwszeństwa spacerującej osobie"????????


              A to znaczy że jeżeli psiarz nie ściągnie smyczy ze swoim psem, bo wydaje mu
              sie, że nikt nie widzi i może bezkarnie nadużywać czyjejś cierpliwości to może
              się spodziewać ze mu ktoś prądem przypierdoli ,też niezauważenie. :-))))