effata 05.07.05, 11:30 Nie boicie sie kupowac wołowine w kraju BSE? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
urszula.scibior Re: Wołowina 05.07.05, 11:38 Always look on the bright side of life :) Juz chyba wiekszym lekiem napawa mnie ta cala chemia w zywnosci... Odpowiedz Link
eballieu Re: Wołowina 05.07.05, 11:40 Nie, nie boimy sie. A trafilas na takich co sie nie boja i nie bali sie wtedy nawet gdy wybuchla afera BSE. Poniewaz w Polsce z wolowiny do jedzenia nadaje sie tylko poledwica wolowa, z racji tego ze krowy z ktorych pochodzi wolowina w Polsce sa krowami mlecznymi a nie hodowlanymi - na mieso, to my przez dlugi czas korzystallismy z zyczliwosci znajomych i rodzinki z Belgii i stamtad wlasnie przylatywala do nas wolowina. W trakcie afery jedlismy tez. Jemy dzis, uwielbiam wolowine, och stek jeszcze czerwony w srodku, miam, miam, angus filet, oj moglabym na temat wolowiny tutejszej gadac i gadac. Miekka, swieza, mlode mieso, oj pyszne. Tyle gatunkow, kazda czesc miesa nadaje sie do przygotowywania na krotko, po krotkim podsmazeniu mieso jest miekkie. Tatara moge jesc raz na dwa tygodnie. Mieso na niego kupuje u rzeznika we wsi, juz zmielone. Oj uwielbiam. A i tak kiedys na cos umre. Odpowiedz Link
eballieu Re: Wołowina 05.07.05, 11:42 ja to wogole juz po raz kolejny powiem ze roznorodnosc polskij kuchni zabila komuna i socjalizm. Kurczak, wieprzowina, kurczak, wieprzowina, kurczak, wieprzowina, ile mozna................................... grrrrrrrrrrrrrrrrr Odpowiedz Link
agazat Re: Wołowina 05.07.05, 12:10 Nie bo pod latarnia jest przeciez najciemniej. A BSE moze dopasc nie tylko w miesie. Odpowiedz Link
dorotafrancis Re: Wołowina 05.07.05, 13:46 Ogladalam kidys program o BSE, w ktorym mowili, ze czas inkubacji tej choroby moze trwac nawet do 20 lat!!! Jesli to prawda, to moze juz dawno zjedlismy, tylko jeszcze o tym nie wiemy... To prawda - na cos trzeba umrzec... Pozdrawiam Odpowiedz Link
deadeasy Re: Wołowina 05.07.05, 15:34 No wlasnie, ten kurczak. Slyszalam glosy z Polski, ze oni wolowiny nie jedza z oczywistych powodow, a ta w UK to juz wg. nich w ogole do D. - nie wiem skad to wiedza bo nigdy przeciez nie probowali ;) No wiec oni to glownie kurczaki... no wlasnie, wiadomo, ze kurczaki sa "pedzone" na kij wie czym. Wiec wcale przeciez nie az tak "zdrowiej" opychac sie tylko drobiem ;) Najbardziej mi sie smiac chcialo jak znajomy co dopiero wyladowal w UK i przez jakis czas mieszkal w hostelu stwierdzil, ze wolowina w Angii to syf. A powiedzial mu to inny znajomy co przyjechal do UK piec dni wczesniej i tez mieszkal w tym samym hostelu. Pan pewnie kupil "braising steak" i probowal z tego wyczarowac cos na wzor "fillet" ;) Ja z kolei dalam kiedys plame jak kupilam wolowina na zrazy. Poszlam do samu (bo u nas to wszystkie skepy rzeznicze splajtowaly) i kupilam "cos" w plastikowym pojemniku. Kawal miecha, ktory wygladal "ladnie" - owiniety do tego siatka. Po przyjsciu do domu rozpakowlam miesko i ku mojej rozpaczy okazalo sie, ze ten "kawalek" to byl w sumie "rulon" trzymajacy sie kupy tylko za pomoca owej siatki. Odkrylam kiedys wolowine super na zrazy. Od razu w platach. Nazywalo sie to-to "beef olives". :) Odpowiedz Link