Dodaj do ulubionych

Do pań , które rodziły w niemieckich szpitalach

12.01.11, 18:06
Jakie macie zdanie drogie Panie (również Panowie, jeśli mają małzonke , która powiła w Niemczech) na temat ogólnej niemieckiej opieki nad ciężarną.
Jesteście zadowolone? Jaki to system jest?
-Czy tak jak w Holandii kobieta bez problemów ginekologicznych pozostaje jedynie w żaleznym uścisku położnej i nie doprosi się o wizyte u ginekologa?
-Czy kobieta może sobie wybrać poród (domowy lub szpitalny) a nei tak jak w Holandii zdrowwa kobieta jak zaszaleje i zechce powić dziecie w szpitalu to musi zapłacić za ten luksus?
-Jaka posród niemieckich lekarzy panuje mentalność tzn. np. za wszelką cenę poród naturalny, choćby zakończony kleszczami czy późnociągiem czy rozsądek tj. w razie kłopotów cesarka i nie znęcanie sie nad babą 30 godzin?

Troche zniechęcona systemem niderlandzkim myśle o Niemczech. Słusznie czy niesłusznie? Jakie macie doświadczenia w tym względzie?
Obserwuj wątek
    • koelschefrau Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 12.01.11, 18:50
      Nie rodzilam ale mialamkiedys okazje byc na praktyce w Kreißsaal przy porodach i bylo zawsze ok. Zawsze byl lekarz obok poloznej. Gdy cos "ciezko" szlo to on odbieral porod.
      Maz czy nawet matka kobiety byli czesto przy porodzie.

      Bylam tez czym takim o nazwie Geburtshaus - tam nie bylo lekarzy ale tylko polozne, reklamowaly sie, ze zostawiaja kobiecie wiecej czasu...byly rozne mozliwosci do porodu np. w wannie i jeszcze inne. Kasa chorych placi oczywiscie jesli kobieta zdecyduje sie rodzic tam.

      Gorzej bylo ogladac cesarskie ciecie, narkoza, katheter, wyciaganie dziecka glowki specjalnym przyzadem kiwik ( w tym wypadku kobieta miala zapalenie pluc nie mogla sama pressen) potem dziecko zabieraja na Kreißsal a kobieta lezy jeszcze w narkoze, musi byc überwacht.
      Tam prawie zemdlalam...
    • caysee Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 12.01.11, 22:02
      Mnie dopiero czeka porod w czerwcu, wiec z praktyki duzo nie powiem. Wiem ze porod w szpitalu / domu mozna wybrac, wybiera sie tez szpital. Mnie niedlugo wlasnie czeka obejscie kilku szpitali, jest cos takiego organizowane ze mozna sobie ogladnac warunki do porodu, sa regularne terminy dla ciezarnych. Cesarki robia dosc czesto, podobno nawet jak sie ma paniczny strach przed porodem to nawet litosciwy ginekolog moze zalecic cesarke.

      Co mnie dziwi, to fakt, ze mieszkajac w Niderlandach (jak rozumiem z watku), rozwazasz porod w Niemczech czyli za granica. Znasz tak super niemiecki, zeby tu sie oddac pod opieke? Co na to twoja kasa chorych, oplaca porody za granica ot tak? Masz zamiar na pare tygodni wyjechac tu na urlop?
    • kawabe Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 12.01.11, 22:24
      Witaj :) Moje wrazenia sa jak najbardziej pozytywne. Przebieg calej ciazy jak i porodu odbywa sie pod kontrola lekarska . We wlasnym zakresie lezy wybranie sobie poloznej na koncowke ciazy ( szczegolnie jak chce sie rodzic silami natury warto) oraz na opieke ( ok 10 wizyt) nad soba i dzieckiem po rozwiazaniu. Koszty pokrywa kasa chorych. Kobieta moze sama zdecydowac, jak chce urodzic ( naturalnie czy przez ciecie).
      Pozdrawiam.
      • dmuchawcelatawce Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 12.01.11, 23:49
        Pojawiło się pytanie dlaczego chce rodzić w Niemczech. Otóż chce rodzić w szpitalu z powodu mojej astmy, bo boje się, że mogę stracić oddech podczas porodu. Niestety nie jest to jak sie okazało powodem dla lekarza żeby wydać mi zgodę na poród w szpitalu (za zgodą lekarza zaq poród w szpitalu płaci ubezpieczenie). Zatem rodzić w szpitalu mogę - ale jak sobie zapłace. Więc czy ja sobie zapłace w Niemczech czy w Holandii to nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
        Ja nie muszę jechać na urlop do Niemiec bo mieszkam 50 km od Niemiec, więc mogę po prostu tam pojechać. Nie bedzie łatwo bo z godzine by mi to zajęło (do najbliższego szpitala) ale mnie Holendrzy tak wkurzyli i przestraszyli, że nie mam juz ochoty tam rodzić.
        Nie znam niemieckiego, ale znam holenderki.

        Powaznie można sobie wybrać sposób porodu?
        Ja dziś byłam na spotkaniu w miejscowym szpitalu i zapytałam czy można nie zgodzić się na późnociąg i kleszcze bo bywa, ze prowadzi to do uszkodzeń dziecka a np. jesli jest jeszcze taka możliwość to poprosić jednak o cesarkę w razie problemów.
        Spojrzeli na mnie jak na wariatke; ja chce wybierać sposób porodu? Szalona ze mnie kobieta.
        Przyznali sami, że jedno dziecko na 10 po kleszczach czy późnociągu ma problemy zdrowotne a po cesarce dzieci nie maja takich problemow, ale ja jako matka nie mogę zdecydować co uwazam za stosowniejsze: moje problemy po cesarce czy zdrowotne problemy mojego dziecka po kleszczach.
        W Holandii muszę zapłacić za coś na co i tak wpływu nie mam. Mam taka niechęć do holenderskiego systemu zdrowotnego w tym zakresie, że nawet nie potrafie tego opisać.
    • luna_de dmuchawce latawce 14.01.11, 23:37
      Mysle, ze wiecej szczegolow otrzymasz zadajac podobne pytania na forum "Z dala od Polski". Tam pisze duzo mam z De.
      Ja tylko krotko dodam, iz w De latwiej o znieczulenie zzo niz cesarke, opieka jest w porzadku aczkolwiek kasa chorych nie pokrywa juz kosztow wszystkich USG, a jedynie 3 rozlozonych na poczatek, srodek i koniec ciazy. USG na zyczenie kosztuje 20 Euro.
      Porod odbywa sie oczewiscie w szpitalu, jedynie na wyrazne zyczenie rodzacej w domu-wiem, ze w Holandii jest odwrotnie (wspolczuje-nie wyobrazam sobie rodzic w szpitalu gdzie nie ma oddzialu dla noworodkow, co dopiero w domu;).
      Od 30 tc podczas kazdej wizyty robione jest jeszcze ktg. Co do samych wizyt-pierwsze miesiace ciazy co 4 tygodnie, od 30 tc wlasnie co 2 tygodnie.
      I chyba nie wykonuje sie tutaj standardowo tylu badan co w Pl i nie zaleca brania nosp itp. (bodajze tylko magnez)... ale u Was jest z tego co wiem bardzo podobnie pod tym wzgledem.
      Jesli masz taka mozliwosc - polecam Ci porod w De. Pzdr.
      • gaarsch a ja myślałem, że ważniejsze jest gdzie 15.01.11, 00:35
        dziecko zostanie poczęte, a nie gdzie przyjdzie na świat :D
        Kiedyś chciałem (w żartach oczywiście) bonifikaty dla syna w Skalnym w Karpaczu. Sympatyczne recepcjonistki odrzuciły wszelką odpowiedzialność hotelu za rezultaty zachowań gości w pokojach :D
      • annajustyna Re: dmuchawce latawce 15.01.11, 02:01
        Luna, kasa chorych pokrywa USG i co 4 tygodnie - wszystko zalezy od lekarza. A nospy sie nie daje, bo istnieje tzw. syndrom dziecka ponospowego (majacego problemy z wymowa, ze wzgledu na slabosc miesni). W PL to dziewczyny nawet ranigast prawie jak cukierki jedza...
        • luna_de Folksdojczer 15.01.11, 13:02
          Tuz po porodzie robia Twojemu dziecku zdjecie Polaroidem, ktore od razu otrzymujesz na pamiatke.
          Poza tym nie ma juz wizytowek na nozkach a mocno upiete na raczce, swojemu malcowi przecinalismy ja nozyczkami, inaczej nie dalo sie odpiac.
          Oddzial noworodkow na miejscu jest wazny, w razie potrzeby niektore szpitale musza szybko odsylac noworodka do innej kliniki, czasami oddalonej o 20-30 km... te 20 minut moze dziecku uratowac zycie, dlatego moim skromnym zdaniem lepiej rodzic w szpitalu/klinice z oddzialem specjalistycznym.
      • dmuchawcelatawce Re: dmuchawce latawce 16.01.11, 01:12
        Badzo dziękuje Luno za konkretną i (w temacie) odpowiedz. Mnie przeraża to, że w Holandii poród w szpitalu to poród luksusowy (płatny, jeśli nie ma sie wskazań medycznych, przy czym tak jak u mnie 37 latka z astmą nie jest wystarczającym powodem do takiego wskazanie). Dla mnie to jest tak dziwne, tak nienormalne, że zaczęłam czuć ogromną niechęć do mojej nowej ojczyzny i przede wszystkim już nie ufam tutejszej służbie zdrowia. Ta mentalność mnie przerosła. Ten brak kontaktu z ginekologiem przez całą ciąże. Po prostu kobieta, która na oczy przez całe zycie nie widziała ginekologa idzie tak na żywioł do porodu domowego i niech sie dzieje wola Boża. Dzicz.
        Ja nie oczekuje tylu badań ile w Polsce. W Polsce moze nawet przesadzają ale tu w Holandii przesadzają w drugą stronę.
        Jest wiele kobiet bardzo zadowolonych, bo wiadomo, że jak wszystko dobrze pójdzie to taki poród w domu w spokoju moze dać wiele radości ... ale jak nie pójdzie dobrze?
          • dmuchawcelatawce Re: dmuchawce latawce 16.01.11, 15:42
            Annajustyno, otóż to. Ja to przynajmniej jeszcze pare razy w czasach polskich u ginekologa byłam w celach kontrolnych. A tu sie nie chodzi dla kontroli, tylko w ciężkim przypadku. Bo te lżejsze leczy lekarz domowy. I te tłumy bab, który nawet nie wiedzą co to ginekolog, niewybadane (przecież połozna nie bada ginekologicznie) idą na te porody domowe jak te barany na rzeź. I te którym się udało "wygrać w loterii" w miare szczęsliwy poród są zadowolone. A te, którym się nie udało to nawet nie wiedzą, ze mogłoby być lepiej.
      • dmuchawcelatawce Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 16.01.11, 01:20
        W Holandi dla pań po 35 roku życia są bezpłatne badania prenatalna (zatem USG do 14 tygodnia), potem są dla wszystkich USG połowkowe za darmo. I właściwie to wszystko. Jeśli chodzi sie do dobrze wyposażonej praktyki położniczej to niektóre maja własne USG i robią pewnie jakieś dodatkowe. Moja praktyka ostatnio takie USG nabyła, ale już niekoniecznie przy każdej wizycie to robią. Ja ostatnio byłam i pani połozna jakimś aparatem badała czy dziecku serce bije.
        W każdym razie realnie, młoda, zdrowa dziewczyna ma właściwie jedno USG połówkowe.
          • anettchen2306 Re: rodzilam 3 lata temu 16.01.11, 13:29
            Z opieki lekarskiej i polozniczej podczas ciazy bylam w pelni zadowolona. Do wyboru sa trzy opcje, za ktore placi kazda Kasa Chorych: w czasie ciazy opieke nad ciezarna sprawuje albo lekarz ginekolog, albo polozna, albo wybierasz kombinacje z dwoch poprzednich (ja tak zrobilam). Przysluguja sie 3 duze screeningi, ale w razie jakichkolwiek podejrzen lub komplikacji - ciaza "podgladana" jest przez usg czesciej (u mnie byly krwawienia oraz nisko usadowione lozysko plus komplikacje po poprzednim porodzie w Polsce).
            Do lekarki "prowadzacej" chodzilam mniej wiecej co 4-6 tygodnii, podobnie do poloznej.
            Od 25 tc kontrolne ktg u poloznej (przez okolo 30-40 min). Placic dodatkowo musialam za toxo oraz test obciazenia glukoza (robilam dla "widzimisie", nie bylo wskazan medycznych). Wszystkie pozostale uslugi oplacala moja Kasa.
            W mniej wiecej 34-36 tc wybiera sie miejsce narodzin dziecka. Do wyboru 3 opcje: dom (pod opieka wykwalifikowanej poloznej), dom narodzin, szpital/klinika. Za wszystkie 3 opcje placi Kasa.
            Do obowiazkowej nalezy tzw. "zwiedzanie porodowki", w okolicach 34-36 tc. Wowczas udaje sie do wybranego szpitala/kliniki w celu "przedstawienia sie" :-) Tam tez sporzadzaja wstepna dokumentacje, przeprowadzaja wywiad, czesto robia kontrolne badanie usg na wlasnym sprzecie, kopiuja dane z Mutterpass (karta ciazy), pada pytanie odnosnie znieczulenia podczas porodu (jezeli TAK, wowczas kieruja prosto do anestezjologa - w celu przeprowadzenia wywiadu), pytaja w jaki sposob zamierza sie karmic dziecko po porodzie, czy w razie zagrozenia zycia personel ma ochrzcic dziecko (!), czy przy porodzie bedzie obecny ktos jeszcze ...
            Na porodowke trafilam okolo polnocy, zadnych zbednych formalnosci (wszystko zalatwione wczesniej, podczas "zwiedzania"). Zakwaterowano mnie i meza, mnie zbadano, poslano na spacer po szpitalu :-)
            Po negatywnych doswiadczeniach z mojego pierwszego porodu ( super nowoczesna klinika neonatologiczna w Polsce, jedna z najlepszych w kraju, niesamowity jednak "kolchoz", brak prywatnosci, lekcewazace i rutynowe podejscie do rodzacej i to o malo zycia mnie nie kosztowalo) wybralam maly prowincjonalny szpitalik, lekarza pediatry nie mieli "na stanie", lekarz dochodzil co 2 dni. W razie "razu" podpisalam wczesniej zgode na transport dziecka do wiekszej kliniki z neonatologiem (oddalona o 10 min lotu smiglowcem). Gdyby cos podczas porodu bylo nie tak, wzywany jest lekarz ginekolog z dyzuru oraz anestezjolog, oni odpowiadaja wowczas za rodzaca i dziecko.
            Przy porodzie obecne byly dwie polozne. One zbadaly dziecko, wszystko bylo w porzadku.
            Nastawiona bylam na znieczulenie, jednak rozmowa z anestezjologiem skutecznie mnie jakos zniechecila/wystraszyla. Ze znieczuleniem nie byloby jednak najmniejszych problemow ( by je dostac). Wybrany przeze mnie szpital preferowal naturalne porody, naturalne metody usmierzania bolu porodowego (wanna z masazem wodnym, homeopatia, ruch, techniki oddechowe, akupunktura, aromaterapia) oraz porod tzw. aktywny. Nie ingeruja za bardzo w jego przebieg, wszystko ma sie toczyc naturalnym rytmem.
            Po porodzie polozna zastosowala akupunkture (przyspieszyc to mialo odklejenie lozyska, bo przy pierwszym porodzie mialam z tym problem - z winy personelu).
            Wyszlam ze szpitala w 5 dobie (moglam wyjsc na drugi dzien, czekalam jednak za lekarzem neonetologiem i badaniami przesiewowymi na zaburzenia metabolizmu oraz sluchu).
            tyle w wielkim skrocie :-)
              • dmuchawcelatawce Re: rodzilam 3 lata temu 16.01.11, 15:57
                Z tym 10tc to troche przesada, bo zdarzaja sie kobiety, które nawet jeszcze nie wiedza, że są w ciąży. Moze to wynika z obciązenia chętnymi. Jesli ja bym sie zdecydowała to na jakiś niewielki szpital na granicy niemiecko holenderskiej (pólnocny-zachód). Tam moze nie ma takich obciążeń klienteli jak w Monachium.
                • anettchen2306 Re: rodzilam 3 lata temu 17.01.11, 09:59
                  Z polozna nie ma to absolutnie nic wspolnego!
                  Skierowanie na "Geburtsplanung" daje lekarz. Wczesniejsza wizyta na porodowce jest bardzo mile widziana, jest takze odnotowana przy wypisie ze szpitala, ze taka rozmowe i wizyte przed porodem sie odbylo.
                  Ma to swoje dobre strony: kobieta wie, jak wszystko wyglada "od kuchni", ma okazje poznac personel i odbyc rozmowe z anestezjologiem (malo przyjemne jest dyskutowanie w zaawansowanych bolach na temat wczesniejszych znieczulen, alergii, odczynow poszczepiennych ...). Poza tym, szpital robi kopie calej dokumentacji od lekarza prowadzacego, maja okazje poznac ja wczesniej, niz pare godzin przed porodem, ewentualnie przygotowac sie na mogace wystapic komplikacje. W chwili stawienia sie na porodowke wreczasz tylko karte ubezpieczeniowa i reszta cie nie obchodzi :-)
                  Mnie takie "planowanie" bardziej odpowiada i przypada do gustu, niz czekanie na ostatni dzwonek i nerwowe poszukiwanie wszystkich dokumentow gdy wybije godzina G. Ja bylam spokojniejsza: wiedzialam dokad ide, jak wyglada wszystko, jaki jest stosunek szpitala do znieczulen, do porodu neturalnego itp.
                  Przy pierwszym razie tez nie interesowalam sie zbytnio tym, gdzie przyjdzie mi rodzic. Zrobilam tak jak ty: odeszly wody - pojechalam do kliniki, w ktorej nigdy w zyciu wczesniej nie bylam. Najwiekszy blad pod sloncem!
                    • anettchen2306 Re: nie wiem jakie dokumenty 18.01.11, 12:35
                      ... oj, to super poinformowana masz te swoja mame, ze wie, na co uczulona jestes, czy jakies leki ciegiem bierzesz, jak chcesz karmic dziecko przy porodzie, czy mialas problemy ze znieczuleniem w czasie zabiegow stomatologicznych, czy masz sklonnosc do drgawek w czasie podwyzszonej temperatury ... Wolalabym jednak sama na te pytanie odpowiedziec, bez osoby trzeciej.
                      • niki_8 Re: nie wiem jakie dokumenty 31.01.11, 16:26
                        anettchen2306 napisała:

                        > ... oj, to super poinformowana masz te swoja mame, ze wie, na co uczulona jeste
                        > s, czy jakies leki ciegiem bierzesz, jak chcesz karmic dziecko przy porodzie, c
                        > zy mialas problemy ze znieczuleniem w czasie zabiegow stomatologicznych, czy ma
                        > sz sklonnosc do drgawek w czasie podwyzszonej temperatury ... Wolalabym jednak
                        > sama na te pytanie odpowiedziec, bez osoby trzeciej.

                        pewnie ze tak
                        mieszkamy blisko siebie dziwne żeby nie wiedziała będąc codziennie u mnie

                  • luna_de Popieram Anettchen 17.01.11, 15:38
                    Nie wiem po co komplikowac zycie sobie i personalowi szpitalnego, skoro mozna wszystko zalatwic wczesniej.
                    I chyba warto wiedziec jak wyglada porodowka, jakie sa polozne (oczewiscie nie ma gwarancji, ze trafi sie na jej dyzur ale zawsze jakis tam obraz sie ma).
                    • kokolores Re: Popieram Anettchen 17.01.11, 16:58
                      Rodzilam miesiac za wczesnie i zdazylam sobie wprawdzie porodowke obejrzec ,ale mnie bylo wsumie obojetne jak wygladaja te pokoje , czy sa luksusowe czy nie . Dla mnie najwazniejszym argumentem bylo sasiedzwo Kinderintensivstation i pediatry przy porodzie.
                      Ginekolodzy o noworodkach maja blade pojecie.
                      :)

                      Koko
                      • luna_de Re: Popieram Anettchen 17.01.11, 22:26
                        Ja bylam w ubieglym tygodniu zameldowac sie w szpitalu (przy okazji zwiedzac porodowke i pogadac z poloznymi).
                        Nie myslalam, ze to tyle papierow do wypelnienia, najpierw na ginekologii, potem osobno u poloznych na oddziale polozniczym. No wiec... jakis tam sens w tym jest:)
                        Zwlaszcza, ze do kliniki mam ponad 20 km i chcialabym zdazyc na PDA:)
                          • luna_de Koko-czasy sie zmienily 18.01.11, 10:46
                            ja 5 lat temu tez sie nigdzie nie meldowalam bo nikt mi nie kazal, zwiedzalam oddzial gdyz robilam kurs ale nic nie wypelnialam wowczas. Obecnie otrzymuje sie od ginekologa skierowanie do szpitala na przedstawienie sie i wypelnienie wszystkich papierkow, podanie swoich danych itp. U nas na 2 oddzialach wlasnie.
                            Byc moze nie wszedzie to wprowadzili, ale tutaj tak jest. Do tego w 2010 r. zmienily sie regulacje prawne dotyczace wywolywania ciazy -ok. 7 dnia po terminie, a nie 10-14 dni jak kiedys (nie sa wprowadzone w calym kraju jeszcze), oxy (juz sie nie podaje na wywolanie-tzn. nie powinno sie podawac) itp. Czlowiek uczy sie cale zycie:)
                          • niki_8 Re: Popieram Anettchen 31.01.11, 16:28
                            kokolores napisała:

                            > Ja tam sie nigdzie nie meldowalam wczesniej. Owszem bylam na "wieczorku zapozna
                            > wczym" ,ale do szpitala pojechalam jak mi wody odeszly.
                            > Przyjeli mnie , wyjscia nie mieli.
                            >
                            >
                            > :)

                            dokładnie,,he he

                            > Koko
            • dmuchawcelatawce Re: rodzilam 3 lata temu 16.01.11, 15:55
              Anettchen, to brzmi jak opowieść z raju, kobieta spokojna, wymierzona, wybadana przez spejcalistów, mająca wpływ na to co się dzieje z nią, z jej ciałem i dzieckiem, dokładnie o wszystkim poinformowana z wolnym wyborem.
              Niczego więcej nie potrzebuje. To jest spełnienie moich marzeń i oczekiwań.
              Aż trudno uwierzyć, dwa tak podobne kraje a tak wielka mentalna różnica.
          • dmuchawcelatawce Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 16.01.11, 15:50
            Ja też uwazam, ze 35latka jest jeszcze młoda. Ale Holendrzy swój wysoki wynik w śmiertelności noworodków tłumaczą, tym, że w Holandii rodzi wiele starych bab po 35 roku życia. Pomijając taki drobiazg, że w całej Europie taka tendencja przesuwania wieku rodzenia pierwszych dzieci istnieje nie od dziś, również w Niemczech i akurat Niemcy pod tym względem maja dwukrotnie mniejsza śmiertelność noworodków, i tylko biedna Holandia cierpi z powodu tych starych bab, które psują jej statystyke. Oczywiście fakt bycia 35 latką nie jest powodem do udzielenia zgody na poród szpitalny. Sami twierdza, że wiek to ponoć ryzyko (a nie porody domowe, których bronia z pasją wartą lepszej sprawy) ... a mimo to niewiele sobie z tego robią.
            Ta maentalość mnie przerosła. I dlatego myśle o Niemczech, gdzie jak widze, sprawa wygląda bardziej cywilizowanie.
            • anettchen2306 Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 16.01.11, 18:48
              Nam moja prowadzaca ciaze ginekolog powiedziala, ze jezeli ojciec dziecka przekroczyl 40 rok zycia, wowczas juz niektore Kasy tez placa za badania prenatalne! Podobno jakies najnowsze badania sugeruja, ze wiek ojca tez ma znaczenie ...
              Nasza Kasa tez placi za badania prenatalne u kobiet po 35 roku zycia. Masz prawo sie domagac skierowania, nawet pro forma ci skierowanie wystawia (podobnie jak z pierwszym badaniem mammograficznym), co zrobisz t zym skierowaniem - to pozostawione jest oczywiscie tobie. Nikt do niczego zmusic cie nie moze :-)
              Pierwszego syna rodzilam wlasnie w takim wielkim (super wypasionym pod wzgledem sprzetu) "kolchozie" i to mnie do klinik molochow skutecznie zniechecilo :-(
              Skierowanie w naszym landzie (RPL) na tzw. Geburtsplanung (planowanie porodu, "zwiedzanie porodowki")´wystawia albo polozna, albo lekarz prowadzacy wlasnie okolo 34 tc. Jezeli ciaza przebiega z komplikacjami, grozi porod przedwczesny, wowczas nie ma dyskusji: skierowanie do porodu dostaje sie do szpitala lub kliniki posiadajacej oddzial neonatologiczny!
              Chwalilam sobie dobra organizacje, planowanie, wszystko bez zbednego pospiechu i stresu.
              Mimo braku tego calego wielkiego zaplecza, jaki oferuje klinika, czulismy sie bezpiecznie, w dobrych rekach. Gdybym miala rodzic nastepne dziecko - wybralabym tak samo.
              Rodzilam w:
              sites.johanniskrankenhaus.de/st-johannis-krankenhaus-landstuhl/fachbereiche/FRAUENKLINIK
    • folksdojczer4kategorji Poród w Afryce... 16.01.11, 19:10
      www.rp-online.de/panorama/Mosambik-Geburt-auf-dem-Baum_aid_271616.html

      Poród w czasie powodzi...

      A normalnie to tam panie rodzą w czasie pracy na polu...

      Rano wychodzą bez dziecka na pole, po południu wracają z dzieckiem na plecach z pola...
    • lykka1 Re: Do pań , które rodziły w niemieckich szpitala 31.01.11, 11:24
      dmuchawcelatawce, nie ma juz za duzo do dodania - tylko jedna rzecz: w niemczech mozesz zrobic cesarke na zyczenie, (szczegolnie jako stara baba po 35 roku zycia i do tego z astma), ale na wszelki wypadek upewnij sie, czy w szpitalu, w ktorym chcialabys rodzic jest to rowniez mozliwe. czasem szpitale kreca nosem. np. u nas jest jeden taki z lekkim skretem religijnym i tam juz na wstepnej rozmowie dowiadujesz sie, ze zadnych cesarek na zyczenie nie robia kropka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka