11.08.05, 22:22
Tak jakos dzis jestem w nastroju refleksyjno folozoficznym... Moze dlatego ze siedze w domu z
naciagnietym miesniem w nodze juz tydzien, nie moge chodzic, boli jak cholera, a lekarz powiedzial
ze fizjoterapeute moge zobaczyc za 3 miesiace ;-/

Mniejsza z tym...

Co pojade do Polski to od wszystkich pytania 'Kiedy dzieci?' I jak mowie wszystkich to mam na mysli
wszystkich.. Rodzina, znajomi, fryzjerka, kosmetyczka i sasiedzi...

Zazwyczaj odpowiadam na te komentarze ze jeszcze nie czas, ze nie mam swojego mieszkania, ze
musze zarabiac wiecej ze to i tamto...

Dziewczyny, mam 28 lat, wspanialego meza i piekna psinke, jamniorka. Mieszkanie chcemy kupic w
przyszlym roku.

Byly juz komentarze odnosnie mojego wieku ze bede za stara na dzieci jak juz sie zdecyduje itd.
Potem ze jak jest dziecko to miejsce i czas sie na nie znajdzie...

Ja mam ciagle to uczucie ze 'Jeszcze nie.." choc bardzo chcialabym miec dziecko...

Co myslicie dziewczyny? Pytam bo jest to duzo mam i nie-mam i zawsze dyskusja z Wami jest
ciekawa... Jak sie zmienilo wasze zycie po dzieciach? Jak dlugo czekalyscie z ta decyzja?

Obserwuj wątek
    • basia313 Re: Dzieci... 11.08.05, 22:39
      Mysle sobie, ze czas na dzieci tak wlasciwie nigdy nie jest dobry, bo zawsze
      cos tam wlasnie sie dzieje w naszym zyciu. U mnie np dzieci sie same
      zaplanowaly i jest dobrze.
      ZYcze udanej decyzji:)
      • jermaldan Re: Dzieci... 18.08.05, 00:18
        U mnie mój synek też się sam 'zaplanował';) Miałam już prawie 30 lat i w sumie
        czas był odpowiedni. Oczywiście niczego nie żałuję, gdyby nie przypadek, to
        pewnie długo nie bylabym jeszcze gotowa.
        Teraz natomiast moja rodzina i znajomi w Polsce pytają się o to kiedy nasz
        synek będzie miał rodzeństwo;), a my już, a może tylko na razie;) nie planujemy.
        Tak na marginesie: mam znajomego, który gdzieś przeczytał jakąś pracę naukową,
        i bardzo w to wierzy, że czym poźniej mężczyzna zostanie ojcem tym potomek
        będzie inteligentniejszy;)
        Przepraszam, nie wiem czy to co napisałam ma jakiś sens, bo od wczoraj leczę
        się z jakiejś wstrętnej choroby. Jednak nie mogłam się powstrzymać i musiłam
        tutaj zajrzeć.
        • violus22 Re: Dzieci... 18.08.05, 10:02
          Juz myslalam, ze tylko ja sie wylamie i bede 'nieplanujaca':) Ale to wynika z
          mojego podejscia do zycia, bo ja niczego nie planuje i nie lubie tego slowa
          nawet, a raczej sie go boje.

          Czaruś sam sie zaplanowal, ale jakiekolwiek uczucie checi posiadania potomstwa
          nie wiazalo sie z wiekiem, czy pozycja majatkowa czy innymi materialnymi
          czynnikami, ale z mezczyzna mojego zycia, moja druga polowa:)
          Jak zaszlam w ciaze, oboje bylismy na ostatnim roku studiow, ale nawet przez
          chwile nie zastanawialismy sie czy sobie poradzimy, bo poprostu mowilismy -
          bedzie dobrze! nawazniejsze ze mamy siebie.
          I jest dobrze:)

          A jak to wyszlo, ze jestesmy w uk juz pisalam tutaj
    • jagienkaa Re: Dzieci... 11.08.05, 23:14
      wiesz zawsze mnie wkurzają takie pytania. Albo kiedy drugie dziecko?
      Moje zdanie jest takie: nie ma co się pakować (świadomie) w dzieci, jeśli się
      ich nie chce i nie ma takiego instynktu czy potrzeby. Oleważ głupie pytania,
      czy hasła typu'najwyższy czas' na dziecko.
      Będziesz czuła że to dobry moment - to wtedy zacznijcie działać. I faktycznie,
      zawsze można znaleźć argument przeciwko dzieciom w tym właśnie czasie, ale są
      tez ludzie którzy pragną dzieci, nawet będąc w trudnej sytuacji
      materialnej/zdrowotnej itp.
      Ważne jest też to, żebyście mieli z mężem podobne zdanie na ten temat.
      Wiem że to trochę chaotycznie napisałam, ale jestem trochę padnięta dzisiaj.
      PS w naszej sytuacji Dominik wywrócił wszystko do góry nogami. My mieszkaliśmy
      sobie w Warszawie,jako expats, jadaliśmy w najlepszych restauracjach, jeździli
      na weekendy, robiliśmy co chcieliśmy...a potem właśnie stwierdziliśmy że to
      jest dobry moment na potomka. I myśleliśmy też, że to trochę potrwa zanim
      zobaczę kreseczki na teście ciążowym, a nam się udało za pierwszym razem a
      potem to tak wszystko poszło szybciutko.
      I teraz całe życie jest podporządkowane Dominikowi, zamiast czytania gazet w
      sobotę w łóżku jest ścieranie siuśków z podłogi...
      Nic nie jest w stanie Cię przygotowac na pojawienie się dziecka, i tak naprawdę
      to trudno znaleźć jakiś namacalny plus posiadania potomstwa. Dlatego uważam, że
      jeśli czegoś ci brakuje w życiu, i imprezy Cię nudzą, i nudno jest, i czujesz
      się niespełniona - to dobry moment na zrobienie sobie dziecka.
      (ale pesymistyczny wywód, co? ale nie ma nic fajniejszego niż ciepłe łapki rano
      takiego małego cipiura na twarzy!)
      • mgna Marzenie 12.08.05, 20:49
        och Jagienko! przypomnialas mi ze trzy lata i cztery miesiace temu jeszcze
        mezulek przynosil mi sniadanie do lozka...przez zawiruche jaka synek w nasze
        zycie wprowadzil zupelnie zapomnialam jak to dawniej bylo.

        Dziecko zawsze chcialam miec, zawsze chcialam zostac mama przed trzydziestka,
        wiec jestem w niebie ze marzenie sie spelnilo, mimo tego ze nie zawsze jest
        latwo, zwlaszcza kiedy ani tesciowej, ani Mamy, ani nikogo z rodziny nie ma
        zeby w ciezkich dniach mogli mi pomoc. Synek wynagradza swoje niehumorki
        caluskami, usciskami i cieplymi lapkami wsmarowujacymi kremy, makijaze,
        szampony w moje nogi - jego ulubiony rytual po kapieli. Ach i jak o wiele
        przyjemniej jest sie budzic do anielskiego glosiku wolajacego z rana "Mummy!
        Mummy!"

        To jest bardzo personalna decyzja czy chcecie dziecko miec i jesli tak to kiedy
        jestescie na to gotowi. Kobiety coraz czesciej decyduja sie na dziecko dlugo po
        trzydziestce, wiec wiele lat przed toba na podwziecie tej decyzji. To prawda ze
        im starszym sie jest tym ciezej zajsc w ciaze (IVF moze temu zaradzic), a kiedy
        juz to sa wieksze szanse na trudniejszy porod lub dziecko z Dawn's Syndrome.
        Ale uwazam ze nie powinno sie zachodzic w ciaze kiedy nie jest sie gotowym
        (chyba ze sie wpadnie i aborcji sie nie popiera) tylko dla tego ze rodzina
        oczekuje. Jesli ludzie w waszym zyciu staja sie zabardzo natarczywi to popros
        ich grzecznie zeby takich pytan nie zadawali wiecej. Jesli to nie podziala to
        warknij zeby sie trzymali swoich wlasnych spraw.

        W miedzy czasie szalej i wyzyj sie za nas wszystkie poki jestescie bez dzietni.
        Mniej bedzie ci brakowalo swobody kiedy juz dzidzius na swiat przyjdzie :)
    • izabelski Re: Dzieci... 11.08.05, 23:40
      ja uwazam, ze jesli ktos chce miec dzieci to powinien je miec jak najwczesniej -
      powod - bedzie sie nimi dluzej cieszyl :-)
    • basiak6 Re: Dzieci... 12.08.05, 08:06
      Ja nie chcialam miec dzieci za wczesnie, wolalam spokojnie skonczyc studia,
      popracowac, potem kupilismy domek, synek urodzil sie kiedy mialam 29 lat. W tym
      czasie mialam juz tutaj dobra prace, wlasny dom, etc.Wczesniej tez duzo
      podrozowalam.
      Z dzieckiem jest super, maly ma 2.5 roku i nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
      Ale wiele rzeczy jest inaczej, np nie moge sobie nagle wyjechac do Japonii na 6
      mcy jak to zrobilam pare lat temu czy na kontrakt do NY.
      Inna sprawa ze teraz wcale mnie juz tam nie ciagnie, chce byc blisko synka.

      Lepiej miec w miare ok sytuacje finansowa, dzieki temu ja moglam pracowac tylko
      2-3 dni w tygodniu od powrotu z urlopu macierzynskiego, i to z domu, a nie
      wracac od razu do biura.

      Nie ma chyba najlepszego czasu aby miec dziecko, ja majac 29 lat bylam
      najmlodsza wsrod moich tutejszych kolezanek;)
    • deadeasy Re: Dzieci... 12.08.05, 11:23
      Ale mnie wkurzaja takie pytania! Jakie to nietaktowne pytac sie o to czy jak
      bede wspolzyla z partnerem to "zarzucimy" antykoncepcje zeby splodzic
      potomstwo... Ja takie gadki staram sie ucinac krotko; na szczescie nie zdarza
      mi sie uczestniczyc w wielu - moze mam malo ciekawskich sasiadow i
      znajomych ;o). Nikomu nic do tego czy chce miec dzieci, kiedy je bede miala i
      czy w ogole moge zajsc w ciaze.

      Mam czasem ochote (jak zdarzy wyjatkowo napierajace inywiduum) powiedziec
      krotko, ze mialam wypadek i nigdy juz nie bede mogla miec dzieci. Tak zeby
      dosrac osobie, ktora G. o mnie wie a pyta sie o tak prywatne sprawy ja moje
      zycie plciowe (bo do tego to sie niestety sprowadza).

      Staratm sie tez nie wdawac w kompletnie, moim zdaniem, jalowe dyskusje
      typu "czy warto miec dzieci" bo potomstwo to nie cos co sie "ma"="posiada" jak
      nowa kanape szy dywan. U nas nie ma dzieci z wyboru/warunkow i kupy innych
      czynnikow. Nie namawiam na "bezdzietnosc" tak samo doprowadza mnie do szalu
      gadka "ty nie wiesz co tracisz przez nieposiadanie dzieci". To jak gadanie ze
      slepym o kolorach.

      Moim zdaniem kazdy czlowiek jest inny i bedzie inaczej wyczuwal i podejmowal
      tak wazna w zyciu decyzje. Jesli ktos nie chce to nie ma sensu "kloc w oczy"
      tekstami "bedziesz zalowac" (bo taki ostatnio mnie spotkal). Jesli ktos chce
      miec dzieci to tez nie ma sensu doradzanie kiedy ma (ehem!) "zadzialac ;o) To
      jest, wydaje mi sie, tak indywidualna sprawa (zalezy miedzy innymi od
      charakteru obojga rodzicow i sposobu patrzenia na swiat), ze ciezko byloby
      udzielac konkretnych rad (=rad, o ktore kusza sie "dobrzy" znajomi, sasiedzi,
      ciotki i inni "obeznani"). Ja zawsze mowilam "go with the flow". Jak
      sie "zdarzy" to bedzie, a jak okolicznosci sie zloza, ze nie - no to nie. Ja
      akurat mam "short fuse" i niewiem czy bylabym akurat dobrym wzorcem do
      nasladowania ;o) Nie chce "sprawdzac" bo macierzynstwo to nie jest cos co
      mozna odniesc do sklepu jak przestanie dzialac.

      Jedynie co moge dodac od siebie to jesli ktos bedzie swiadomie dluzej odwlekal
      decyzje o dzieciach tym moze byc ciezej ja potem podjac - zalezne to bedzie
      jednak od wielu czynnikow (posiadanego czasu, pieniedzy itp.). Im pozniej tym
      czlowiek sie robi leniwszy, wygodnicki i w pewnym stopniu egoistyczny (to
      ja :P). Choc ktos moze powiedziec, ze to raczej pozytywne jak rodzice mysla
      tez o sobie a nie kompletnie i bez granic sie poswiecaja dzieciom, wszystko co
      robia kreci sie naokolo dzieci.

      Ja juz wiem, ze sie nie "nadaje" ;o) Mam okazje od czasu do czasu opiekowac
      sie 3, 4, 7, 13 i 21 latkami. Pierwsze trzy powinny byc wyposazone w
      przycisk "off", 13-tka wymaga duzo cierpliwosci (u mnie w deficycie) a 21-
      latek... no coz. Nie wiem czy ja zapomnialam jak bylam "lelum-po-lelum" czy
      ten konkretny okaz jest wyjatkowo do (doroslego) zycia nieprzystosowany... 24h
      na dobe przezywania mlodosci mojej latorosli chyba by mnie kompletnie dobilo
      (=wypralo emocjonalnie)...

      No...to bylo moje takie paplanie...
      :o)

      Mam nadzieje, ze nikt sie za bardzo nie przejal i nie wzial mojego zrzedzenia
      do serca.
      ;o)
      • steph13 Re: Dzieci... 12.08.05, 13:04
        Bardzo prywatna i indywidualna sprawa. Na pewno nie zachodzilabym w ciaze pod
        presja rodzicow, krewnych, sasiadow czy przyjaciol. Przy moim charakterze, to
        raczej specjalnie potrzymalabym ich wszystkich w dluzszej niepewnosci. Uwazam,
        ze kazda kobieta odkrywa, wczesniej czy pozniej, czy macierzynstwo jest dla
        niej.Znam wiele bezdzietnych par okolo 40tki. Jedni pojeli swiadoma decyzje
        utrzymania status quo bo jest im z tym dobrze i wygodnie i nie odczuwaja
        potrzeby tej dodatkowej plaszczyzny w ich zwiazku. Inni decyduja sie na akcje
        przed ostatnim dzwonkiem, czasami ze strachu przed samotna staroscia a czasem
        jest to zwykla reakcja na 'it's now or never'. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie
        swojego zycia bez dzieci chociaz zdaje sobie sprawe, ze macierzynstwo pozbawilo
        mnie wielu mozliwosci w zakresie wlasnej kariery. Teraz zyje osiagnieciami i
        marzeniami corek i daje mi to satysfakcje wieksza niz sadzilabym ze jest
        mozliwa. Moja najblizsza tutaj przyjaciolka swiadomie postanowila dzieci nie
        miec, doszla do szczytu w swoim zawodzie, zyje w pelnym luksusie i tez jest
        szczesliwa. Jesli zazdroscimy sobie nawzajem pewnych aspektow naszego zycia to
        nie na tyle zeby pragnac mozliwosci zamiany.
    • kingaolsz Re: Dzieci... 12.08.05, 13:40
      No u mnie takie pytania by pewnie szybko sie skonczyly, bo ja raczej z
      tych "krotko i na temat" odpowiadajacych, ze inni wiecej nie draza ;)
      Jednak mam inny "problem" , aczkolwiek podobny i tylko w kontaktach z rodakami
      w kraju, a mianowicie kiedy informuje z promiennym usmiechem i duma
      rozpierajaca piers, ze spodziewam sie drugiego potomka to 90% rozmowcow chce
      skladac kondolencje... sporadycznie ktos pogratuluje czy ucieszy sie moim
      szczesciem. Traktuja mnie jak glupia mlodke (24 lata), ktora znow wpadla (
      nieprawda, ale kogo to obchodzi). Podejrzewam, ze powiazane jest to z sytuacja
      w kraju, tym, ze niewiele osob decyduje sie teraz na drugie, ale czemu
      wszystkich mierzyc ta sama miarka?
      Bardzo mnie to wkurzalo i bolalo.

      Niestety to chyba jedna z "naszych - polskich" przywar, ze za duzo ludzi
      oceniamy i dajemy sobie prawo do wypowiadania niedyskretnych opinii, zamiast
      czasem ugryzc sie w jezyk. Czy to jest w kwestii "dlaczego jeszcze dzieci mie
      masz" czy "a Ty ZNOW w ciazy?!?!?!?"

      Chyba tylko konkretna aserywnosc moze cokolwiek dac , albo
      bardziej "niepoprawne politycznie" - "nie Twoj interes" ;)

      A bardziej w temacie, to tez uwazam, ze jezeli ktos nie czuje wewnetrznej
      potrzeby i gotowosci do bycia rodzicem, to lepiej poczekac. Dzieciaki wywracaja
      nasze zycie do gory nogami i bez naszego pelnego przekonania co do slusznosci
      tym zmian moze byc ciezko.

      Robcie tak , jak Wam pasuje i tyle. A reszta niech sie zajmie swoim
      podworkiem ;))))))))

      Pozdr
      Kinga
    • party5 Re: Dzieci... 12.08.05, 14:20
      Też przechodziłam przez ten etap - na pytania tego typu nie odpowiadałam nic
      tylko uśmiechałam się tajemniczo, żeby pytającego jeszcze bardziej skręciło.
      Też uważam, że to nietaktowne pytać o rzecz było nie było baaaardzo prywatną.
      Na dziecko zdecydowaliśmy się, kiedy miałam 28 lat - synuś urodził się 2
      miesiące po moich 29 urodzinach. Nie będę pisać, że zmienił nasze życie bla bla
      bla bo to oczywiste, ale najważniejsze było to, że oboje z mężem wiedzieliśmy,
      że TERAZ jest ten moment. Mieliśy dużo szczęścia, bo "wyszło nam" (sorry za
      wyrażenie) za pierwszym podejściem - nie wiem, co by było, gdyby z jakichś
      powodów przyszło nam czekać dłużej (u mnie deprecha gotowa).
      Niektórzy ludzie lubią, jak życie ich zaskakuje i pierwsze dziecko niby nie
      planowane pojawia się nagle niewiadomo skąd (hehe).
      Fakt faktem - decyzja to niełatwa, tym bardziej trudno ją podjąć im człowiek
      bardziej ustatkowany i przyzwyczajony do wygody życia tylko we dwójkę.
    • kasia799 Re: Dzieci... 12.08.05, 15:44
      A co twoj maz na ten temat mysli?

      U mie bylo tak, ze obydwoje, szczerze mowiac, za dziecmi po prostu nie
      przepadalismy. Szczegolnie ze croydon gdzie wczesniej mieszkalismy to jeden
      wielki plac zabaw, idac ulica normanie potykasz sie o wozki :/
      Na poczatku nie umialam sobie nas wyobrazic jako rodzicow, balam sie troche jak
      to bedzie...niepotrzebnie :-)

      Teraz czasami tylo zastanawiam sie co by bylo gdyby...ale momentalnie mi
      przechodzi
      Ja to jestem z tych co lubia dlugo sie wylegiwac w lozku wiec wstawanie w nocy
      do dziecka bylo dla mnie duzym wyzwaniem (ale idzie sie przyzwyczaic)

      Najwazniejsze wg mnie jest oparcie w partnerze

      A pytaniami kiedy dziecko, nie ma co sobie zaprzatac glowy.
      Jak bedzie jedno, to beda pytac, kiedy nastepne
      Zawsze cos sie znajdzie

      Ps. A Kevin nie bedzie zazdrosny ;-) ?
    • martini78 Re: Dzieci... 12.08.05, 16:20
      Wlasnie jak czytalam Twoj post zadzwonila do mnie tesciowa zapytac sie o mojego chorego zeba, po
      czym dodala: Wiesz my dear, musisz to zalatwic, bo jak bedziesz w ciazy to nie nie bedziesz mogla
      brac ciagle antybiotykow.Zbaranialam.Powidziala mi to bez cienia zlosliwosci i z troska. W jakiej ciazy?
      Ja nic nie planuje. Mam prawie 28 lat i meza, ale czuje sie jeszcze bardzo nieodpowiedzialna. W Polsce
      jest jeszcze gorzej - kiedy prawnuki? Kiedzy dzidzia? Tyle juz po slubie! A co to kogo obchodzi?
      Chociaz zmrozilo mnie troche kiedy to samo pytanie zadal mi pol roku temu ginekolog.Po tych ciezkich
      przmysleniach poszlam w czasie lunchu na Borough Market i zakupilam torbe brownies dla mnie i
      calego biura(chociaz wcale im sie nie nalezy)Po takim lunchu czuje sie i wygladam jak w ciazy.
      W ogole w Anglii dziewczyny rodza dzieci pozniej niz Polsce - czy mam tylko takie omamy - sama juz
      nie wiem.
      Edavenpo - ja skrecilam kostke 2 miesiace temu i tez lezalam jak kloda.Noga do gory i wcieraj
      ibuprofem.

      pzdr
      • edavenpo Re: Dzieci... 12.08.05, 16:43
        Dzieki dziewczyny! Mysle ze jeszcze pare lat poczekam... Na pewno jak bede naprawde gotowa to bede
        to czuc. Moj maz tez chcialby miec dzieci ale on chce zebysmy mieli wlasny duzy dom i calkowite
        bezpieczenstwo finansowe. Kilka miesiecy temu zrezygnowal z pracy i zaczyna kariere jako wolny
        strzelec w dziennikarstwie medyczny, B. dobrze mu idzie ale ma ciagle straszna paranoje ze musi miec
        wiecej i wecej klientow choc i tak ma ich sporo...

        Jesli chodzi o szczyt nietaktu z 'tym' pytaniem to jak bylam ostatnio w Polsce moja kosmetyczka
        podczas depilacji brwi ;-)) zapytala mnie o dzieci (sama niedawno urodzila). Powiedzialam ze jeszcze
        chce poczekac kilka lat a ona walnela 'A po co? Chcesz urodzic Downa?!" Doslowny cytat... Zatkalo
        mnie, nic nie powiedzialam ale stracila klientke niestety...

        Choc z drugiej strony, jak bylam au pair w Holandii przez 1.5 roku to sie napatrzylam na wiekowych
        rodzicow bo tam wiele malzenstw decyduje sie dzieci pozno. Pewnego dnia podszedl do mnie 6-letni
        chlopiec gdy odbieralam dzieci ze szkoly i zapytal czy moglby bawic sie z moim podopiecznym u nas w
        domu odparlam "Dobrze, tylko najpierw zapytaj babcie". Chlopiec spojrzal na mnie i wskazujac na
        siwawa pania pod 50-tke odparl "Ale to jest moja mama..." Potem sie przyzwyczailam ze rodzice moich
        podopiecznych (3, 5, 7 lat) mieli 43 i 46 lat i ze to byla norma.

        Jamnior bedzie zazdrosny bo on jest zawsze w centrum uwagi ;-) Wiecie ze tu sie mowi mama i tata
        zamias Pan czy Pani psa, wiec moja tesciowa wyciaga kolejna torbe zabawek i mowi do niego "Look
        what Grandma bought you! ;-))))))))))))

        Co do nogi to czuje sie jak inwalida. Wydaje mi sie ze to juz nigdy nie przejdzie ;-((( Cholerne NHS!
        Wywalilam juz kupe kasy na masaze a w przyszlym tygodniu ide do fizjoterapeuty prywatnie bo nie
        bede czekac na fizjoterapeute z NHS przez 3 m-ce! ;-((((

        • martini78 Re: Dzieci... 12.08.05, 17:39
          Sluchaj, ja dostalam fizjoterapeutke od razu (NHS), co prawda niewiele mi to pomoglo bo kazala mi
          plywac.Moze wroc do nich i powiedz, ze cie boli ( slowa "I am in pain" dzialaja na nich jak zaklecie),
          powinni cos zrobic.
          • annamaria0 Re: Dzieci... 12.08.05, 17:54
            Urodzilam synka niecale dwa miesiace temu, majac 31 lat. Czasem, kiedy zasypiam
            stojac, zastanawiam, jak radza sobie matki 40-letnie - te pierwsze miesiace sa
            po prostu fizycznie wyczerpujace, a ja i tak mam szczescie, bo Nicholas jest
            kochanym, pogodnym dzieckiem. Opieka nad dzieckiem jest b. absorbujaca, brak snu
            bardzo meczy, i jest to cos, do czego trudno sie przyzwyczaic. Powiedzialabym
            wiec, ze na dziecko warto decydowac sie wtedy, gdy inne elementy w naszym zyciu:
            zdrowie, finanse, sytuacja zawodowa, a szczegolnie relacje z partnerem, sa
            udane, a przynajmniej nie sa zrodlem problemow.
          • edavenpo Re: Dzieci... 12.08.05, 19:34
            To moze faktycznie wroce do mojego lekarza i zastosuje twoja metode bo juz
            naprawde mi sie to przestaje podobac. Do tego jestem na naprawde silnych
            srodkach przeciwbolowych non-stop i nie dosyc ze siedze taka przygaszona caly
            dzien to na pewno nie jest to dobre dla zdrowia.
    • jagienkaa Re: Dzieci... 12.08.05, 19:29
      ja czekam na wypowiedz mamy5plus:)
      • eballieu Re: Dzieci... 17.08.05, 18:31
        Mama5 plus pewnie w trakcie czekania na "Plusa" choc przesledze forum, moze juz
        jest na swecie "Plus".
        Dzieci - wtedy kiedy chcecie. Kiedy wy chcecie, a nie inni chca!
        Dlaczego? Bo wywracaja zycie do gory nogami.
        Juz nie wyjezdzam poza dom na kazdy weekend (wyjezdzam ale nie sa to tego
        samego rodzaju wypady), a tak bylo do niedawna. Juz nie biegam na koncerty na
        ktore chce, nie wychodze do kina.
        Znalazlam opiekunke, ale wiadomo ze nie stac mnie na nia 3 razy w tygodniu.
        Zmienily sie tez nasze wakacje. Nie jezdzimy na narty, bo placic 2 tys euro w
        naszym przypadku za pobyt i jedna osoba nie jezdzi i siedzi z dzieckiem - nie
        ma sensu. Lepiej jechac w tym czasie w inne m-ce - z dzieckiem, bo bez niego
        nie wyobrazam sobie zycia i wakacji.
        Moj problem jest inny: w Polsce wszyscy stukaja sie w czolo kiedy mowie z
        usmiechem na twarzy - lada dzien jesli natura nie splata figla nastepny
        dzieciak. I tak mi mowiono u fryzjera i w innyc m-cach, a takze na imprezie jak
        robilismy dla znajomych i przyjaciol- oj jeszcze da ci w kosc ten maly i
        odechce ci sie dzieci.
        A mi sie chce dzieci, chce, chce, chce!!!!
        Nie wyobrazamy sobie bez nich naszego zycia.
        Raz bywa lepiej raz gorzej, ale jedno jest niezmienne - trojka to na pewno
        jakim chcemy sie otoczyc! reszta pomyslimy:-)
        Ja rozumiem ludzi ktorzy nie chca miec dzieci wogole lub nie chca miec dzieci
        teraz. Dlatego staram sie unikac romantycznych restauracji i kawiarni, gdzie
        dzieci nie widac. Po co komus nerwy psuc placzacym dzieciakiem.
        Zdarzysz jeszcze z dziecmi, jesli tylko bedziesz chciala.
    • kasia799 Re: Dzieci... 19.08.05, 15:03
      Dla tych, ktorzy mysla o macierzynstwie ;-)
      grzenda.art.pl/
      • aniek133 Re: Dzieci... 25.08.05, 01:00
        A wiecie, ze po przeczytaniu Waszych wypowiedzi na forum, uswiadomilam sobie,
        ze mnie nikt zazwyczaj o dzieci nie pyta? :))) I juz nawet chyba wiem ,
        dlaczego. Jest to zwiazane z nasza polska obyczajowoscia, tym, ze wszystko
        powinno byc w okreslonej kolejnosci. Tak wiec po slubie, dzieci (zreszta, zdaje
        sie, ze jak sie bierze slub to cos tam o tych dzieciach jest mowione -
        wybacznie moja niewiedze), a skoro ja slubu nie wzielam to mnie nikt juz o
        dzieci nie pyta :) Poniewaz jestesmy para od 11 lat, wszyscy sie juz chyba
        przyzwyczaili i nawet o slub nie pytaja. Ale jestem przekonana, ze gdybysmy
        tylko wzieli slub, od pytan o dzieci nie moglibysmy sie opedzic :)))))

        Chce jeszcze dodac, ze bardzo mi sie podobaja Wasze wypowiedzi. Podziwiam Was,
        ze potraficie zaakceptowac niechec do posiadania dzieci i nie robicie z tego
        problemu jak wielu rodzicow. Freedom.
        • gosiash Re: Dzieci... 25.08.05, 17:22
          > Chce jeszcze dodac, ze bardzo mi sie podobaja Wasze wypowiedzi. Podziwiam
          Was,
          > ze potraficie zaakceptowac niechec do posiadania dzieci i nie robicie z tego
          > problemu jak wielu rodzicow. Freedom.

          Ja wlasnie posiadajac dziecko (pomimo, ze je bardzo kocham) jestem w stanie
          bardziej zrozumiec ludzi, ktorzy dzieci nie chca posiadac ;)

          • mgna Re: Dzieci... 25.08.05, 21:38
            Na slubie kuzynki, kilka lat temu, zostalam zapoznana z przeprzystojnym i
            przesympatycznym panem (wyobrazcie sobie Konstantin Levin, gdybym dluzej
            zostala to moglabym sie w nim totalnie zakochac) ktorego zona zostawila z ich 5-
            ciorgiem dzieci (jesli dobrze ilosc pamietam, w kazdym badzi razie bylo ich
            duzo) i wyjechala na zachodznie wybrzeze Kanady....czasami kiedy moj synek
            wpada w swoja temper tantrum (ktorej nie mial od roku az do tego tygodnia, przy
            sklepie sporzywczym az mosialam wrocic do auta...wrzeszczal i krzyczal az
            ludzie przejezdzajacy obok nas zatrzymywali sie zobaczyc czy porywam komus
            dziecko czy je moze krzywdze! Pasy przy swoim siedzonku odpinal, zeslizgiwal
            sie z siedzenia, zuczal sie na podloge, kopal i wrzeszczal na calego. Az
            plakalam jadac do domu. A wszystko poszlo o to ze nie mialam przy sobie
            drobnych pieniedzy zeby zapalcic za te przeklete ruszajace sie autka przed
            kazdym sklepem). Wiec w takich momentach mysle o tej kobiecie i jakbym ja
            rozumiala...czasami dzieci w kosc potrafia dac, a jesli jest ich duzo i
            wszystkie na raz to rozumiem (choc nie zgadzam sie z ich akcja) kobiety ktore
            zuczaja swoje scierki i fartuchy kuchenne, pakuja manatki i w swiat wyruszaja.

            Trzeba sie dobrze zastanowic jak bardzo dziecko sie chce i jesli odpowiedz jest
            ze nie chce sie je miec, to wtedy powinno sie zadac pytanie czy kiedykolwiek
            moglabym tego zalowac (np kiedy juz nie jest sie mlodym, ale pomarszczonym
            ledwo ruszajacym i samotnym...bliscy poumierali, nikt nie odwiedzi...swieta
            samotnie sie spedzi)...
            • aniek133 Re: Dzieci... 27.08.05, 10:07
              > (np kiedy juz nie jest sie mlodym, ale pomarszczonym
              > ledwo ruszajacym i samotnym...bliscy poumierali, nikt nie odwiedzi...swieta
              > samotnie sie spedzi)...
              >

              Cieakwe dlaczego czesto posiadanie dzieci traktuje sie jako inwestycje na
              przyszlosc, cos jak polise ubezpieczeniowa na stare lata...?
              Tyle tylko, ze polisa jest wiarygodna, a dzieci....? Jakze latwo sie
              rozczarowac :((


              • effata Re: Dzieci... 27.08.05, 16:48
                > Cieakwe dlaczego czesto posiadanie dzieci traktuje sie jako inwestycje na
                > przyszlosc, cos jak polise ubezpieczeniowa na stare lata...?
                > Tyle tylko, ze polisa jest wiarygodna, a dzieci....? Jakze latwo sie
                > rozczarowac :((

                Inwestycje emocjonalna (moim zdaniem).
                Czy latwo sie rozczarowac? Nie wiem. Chyba kazdy jednak zaklada wersje
                optymistyczna - ze sie nie rozczaruje. A poza tym chyba nikt normalny tak
                naprawde nie siada przy kawce i nie robi sobie listy pt: "Zalety posiadania
                dzieci".
                Mysle, ze mozna to odniesc do bycia z partnerem. Poznajesz kogos, jest ci z nim
                dobrze, zakochujecie sie i decydujecie sie, ze bedziecie razem, zakladajac
                optymistycznie, ze wam sie uda. I nawet jak mozecie przewidziec pewne problemy
                (znajac np. charakter tej drugiej osoby) to i tak w to wchodzicie. Mi
                przynajmniej jest obce zjawisko chlodnego kalkulowania.

                A jeszcze co do starych lat. To pomysl sobie Aniu, ile czasu spedzasz na
                mysleniu o "starych latach". Bo ja baaardzo malo. To jest raczej taki
                nieprzyjemny temacik, ktory sie wypiera ze swiadomosci. I ja naprawde nie mysle
                o moich dzieciach, ze dobrze ze sa, bo mi na stare lata podadza herbate, czy
                wpadna na swieta. Przeciez ja bede wiecznie mloda!
                Ja raczej sie ciesze, jak mnie obejmuja takie slodkie lapki, albo jak widze
                jakies smieszne minki, albo jak .... a zreszta, to jest nie do opisania, po
                prostu dzieciaki sa kochane i sa darem.
                A ze wiele komplikuja - to juz oddzielne zagadnienie.

                Poza tym patrze na moich rodzicow - jacy oni sa szczesliwi, jak moga byc z
                wnukami (szczegolnie, ze teraz wybylismy z Polski). I mysle, ze na pewno nie
                zastanawiali sie kiedys: "No, mamy dwojke dzieci, to i wnuki beda na
                starosc!" :)))) Ale teraz wnuki sa czescia ich zycia, radoscia, czestym tematem
                rozmow.
              • mgna Re: Dzieci... 28.08.05, 00:25
                aniek133 napisała:

                > > (np kiedy juz nie jest sie mlodym, ale pomarszczonym
                > > ledwo ruszajacym i samotnym...bliscy poumierali, nikt nie odwiedzi...swie
                > ta
                > > samotnie sie spedzi)...
                > >
                >
                > Cieakwe dlaczego czesto posiadanie dzieci traktuje sie jako inwestycje na
                > przyszlosc, cos jak polise ubezpieczeniowa na stare lata...?
                > Tyle tylko, ze polisa jest wiarygodna, a dzieci....? Jakze latwo sie
                > rozczarowac :((
                >

                Moj przyjaciel twierdzi ze chec posiadania dzieci jest odzwierciedleniem
                narcysystosci...
                • mgna Re: Dzieci... 28.08.05, 00:50
                  Uwazam ze posiadajacy dzieci nie uwazaja je (mam nadzieje) za "polise
                  ubezpieczeniowa" - wspominajac stare lata obkrazylam to co naprawde mialam na
                  mysli (nie chcac urazic kobiet tutaj zdecydowanych na bezdzeitnosc): w zyciu
                  poznalam kilka kobiet ktore byly bezdzietne: dwie po czterdziestce, obie
                  strasznie zalowaly ze prowadzily zycie bardzo hedonistyczne i obie twierdzily
                  ze byly zanadto samolubne i rozpuszczone i obie zalowaly ze jako 20-sto i 30-
                  sto latki tweirdzily ze dzieci nie chce i nigdy tego nie beda zalowac. Po
                  czterdziestce zaczely zalowac....moze dlatego ze w ich przypadku ich
                  partnerzy/mezowie upgraded to a younger model i tak naprawde zostaly na lodzie
                  same...wszyscy ich znajomi mieli rodziny, one same, na obiadach i przyjeciach
                  zawsze byly piatym kolem u wozu, jacy kolwiek faceci byli w nich zaitneresowani
                  to zonaci lub jedna stopa w grobie.... Inna kobieta, wraz z mezem zdecydowali
                  sie na bezdzietnosc, poczym ona po trzydziestce zmienila zdanie, jej maz (moj
                  przyjaciel ktory "twierdzi ze chec posiadania dzieci jest odzwierciedleniem
                  narcysystosci...") nadal nie chcial, zona wpadla w depresje, malzenstwo sie
                  rozpadlo. Mojego meza klientka tez jako 20-latka twierdzila ze dzieci nie chce
                  miec i ze tej decyzji nigdy nie bedzie zalowac, jej maz, mezczyzna ktorego
                  szalenie kochala i nadal kocha umarl. Po kilku latach znow byla w zwiazku tym
                  razem chciala dzieci miec, ale jej partner ktory z poprzedniego malzenstwa ma
                  trzy corki wiecej dzieci nie chcial...zwiazek sie rozpadl, ona przeszla rok w
                  bardzo zlym stanie depresji. Teraz sie pogodzila ze swoim losem (jak sobie
                  poscielisz tak sie wyspisz) i szaleje po calym swiecie. Wiec ona przynajmniej
                  nie zostanie rozgoryczona osoba tak jak poprzednie kobiety o ktorych
                  wspomnialam.

                  W kazdym badz razie zegar nie bije godziny dla autorka tej rozmowki, kuupe lat
                  przed nia aby sie zastanowic jaka decyzje podwziasc (jesli zostanie nie
                  zdecydowana to zawsze mozna zamrozic jajeczka :) ). Zreszta rozmyslajac nad
                  tematem podejmowania decyzji przychodzi zwrot "beware what you wish
                  for"...podejmujac decyzje w zyciu tak naprawde nigdy nie bedziemy na 100% pewni
                  czy jest to dobra dla nas decyzja czy nie i jak z ta decyzja bedziemy sie
                  naprawde czuli, az po fakcie...
                  • princessjobaggy Re: Dzieci... 28.08.05, 01:10
                    Rozumiem co chcesz powiedziec. Smutne to co napisalas. Nie sadze jednak, ze
                    dobrym powodem posiadania dzieci jest mysl, ze kiedys moze zmienie zdanie, a
                    wtedy bedzie za pozno. Albo, ze nie bede miala nikogo w razie gdyby moj
                    ukochany zmarl...

                    Mam szczera nadzieje, iz malo osob traktuje dzieci jak 'polise
                    ubezpieczeniowa'. Dla mnie bylby to ostatni z mozliwych powodow, ktory
                    wplynalby na decyzje o posiadaniu dzieci.
                    • mgna Re: Dzieci... 28.08.05, 01:22
                      Tak smutne, ale takie decyzje podwziely. Co jest jeszcze bardziej smutne...moja
                      przyjaciolka od siedmiu lat jest mezatka (meza poznala jako szejsciolatka
                      bodajze, od dziecka byla i nadal jest w nim zakochana, swietnie zgrana para, i
                      wsapnialy przyklad dla dzieci jak malzenstwa powinny sie szanowac i kochac) od
                      siedmiu lat bardzo chca miec dziecko i nie moga. Wszystkie testy na nim i na
                      niej nie wykazuja zadnych zabuzen. Po prostu jak do tej pory nie moga.
    • effata Re: Dzieci... 26.08.05, 23:51
      To moze jeszcze ja sie wypowiem, jako mam trojeczki i to niezbyt zaawansowanej
      wiekowo (dwojka mlodziezy ponizej 18 miesiecy i 5 latek), skoro mama5plus na
      razie milczy - pewnie rzeczywiscie czeka na Plusa.

      Mnie takie pytania zawsze wkurzaly, tym bardziej, ze zaczely sie juz dosc dawno
      od wersji: "A kiedy ty wreszce wyjdziesz za maz?" Ta wersja byla chyba jeszcze
      bardzie krepujaca, bo ja bylam z tych, co to nawet nie mialy kandydata na
      kandydata, wiec tylko ze zloscia odpowiadalam, ze przeciez nie podejde do
      jakiegos faceta i nie zapytam sie, czy sie ze mna ozeni. Na co moj tato
      odpowiadal, ze ... moglabym przeciez troche losowi pomoc.
      Na szczescie sprawa sie rozwiazala i moj wspanialy maz (z ktorym nota bene
      znalam sie juz wtedy siedem lat, ale nie myslalam, ze on w ogole sie kiedys
      ozeni -taki jakis 'swiety Pawel' byl) wyzwolil mnie z haniebnego stanu
      staropanienstwa :)))))))
      Pytan o dzieci nie doswiadczylam, bo... szybko sie postaralismy. Natomiast dosc
      czesto stykalam sie z komentarzami (nawet po pierwszym porodzie), ze chyba nam
      juz starczy tego dobrego.
      Trzecie dziecko nie bylo planowane ... tak szybko. Dowiedzialam sie, ze jestem
      w ciazy tydzien przed przeprowadzka do Anglii. Rodzinie nawet nie mowilam, bo i
      tak juz byli wystarczajaco przerazeni.
      No a teraz wysluchuje komentarzy na temat antykoncepcji, co mnie tez oczywiscie
      wkurza, bo to chyba nie jest az takie dziwne, ze sa dla odmiany ludzie, ktorzy
      CHCA miec duzo dzieci. A poza tym, to jest moj biznesz (szczegolnie, ze nie
      obciazam nikogo czasowo ani finansowo). I niezaleznie od tego co mysle, niejako
      z przekory odpowiadam, ze jeszcze co najmniej jedna coreczka dla rownowagi, tak
      przed czterdziestka.

      Takze calkowicie rozumiem twoje oburzenie.
      Zgadzam sie wlasciwie ze wszystkim, co napisaly wczesniej dziewczyny - wszystko
      ma swoj czas i swoje miejsce.
      Aczkolwiek im pozniej, tym trudniej podjac decyzje, bo czlowiek ma juz swoj
      uporzadkowany swiat i ... starzeje sie.
      Zgadzam sie z Annamaria, ze wazne jest to, jak sie ma dobre relacje z parnerem -
      bo jednak dziecko zmienia bardzo duzo i moze to sie odbic na relacji z facetem.

      Dlatego jestem raczej zwolennikiem tego, zeby ludzie pobyli najpierw troche
      tylko we dwoje.
      Dzieciaki zmieniaja wlasciwie wszystko. Zetknelam sie nawet ze stwierdzeniem,
      ze dzieci to: zycie za zycie, bo inwestujesz w nie wieeele (glownie czas
      wlasny). Ale nawet jesli tak jest, to z drugiej to "inwestycja" naprawde
      oplacalna (oczywiscie wiesz, ze nie mowie o pieniadzach i ze mowie w przenosni)

      I oczywiscie powodzenia w podejmowaniu decyzji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka