Dodaj do ulubionych

Czy to jest jawna dyskryminacja?

12.12.05, 01:03
Ogłoszenie z www.gumtree.com
Przyznam szczerze, że szczęka mi opadła.
A jeśli to nie dyskryminacja, to ciekawa jestem dlaczego?
Macie jakieś pomysły?

A school for the deaf is looking for teachers (£110 -120/day) and teaching
assistants (£50 - 65 / day) with BSL2. Not American, not Australian, not
Polish. Good old British Sign Language, Level Two. Experience working with
children and a valid CRB are necessary. It is not necessary for you to be be
able to hear to do this job, and I will be happy to take the necessary steps
to make applications from deaf candidates as easy as possible.
--
Don't guess.
Obserwuj wątek
    • hanula Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 01:18
      Ale tu nie chodzi o narodowość, tylko o język: British Sign Language, nie
      American Sign Language albo Polish Sign Language. Języki migowe bardzo się
      między sobą różnią.
      • deadeasy Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 02:23
        Tez mi sie tak wydaje, choc przecinek pomiedzy "BSL2" a "not American...." by
        sie bardziej nadal niz kropka.
        • effata Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 02:39
          Sorry dziewczyny, ale dla mnie ewidentnie chodzi o narodowość. Po pierwsze
          dlatego, że jak ktoś się choć trochę zna, to wie, że np. polski język migowy
          (nie wiem jak amerykański czy australijski) się ma nijak do BSL, czyli nie jest
          tak, że ktoś kto zna polski język migowy się dogada w BSL - bo to są dwa tak
          różne języki jak fiński i włoski. Gdyby to były tylko Am. i Au, to bym się
          zgodziła, bo wydawać by się mogło, że niby podobne języki mówione, to i w
          migowym się da dogadać (a BSL to 'inny' język, bardzo się różniący od
          angielskiego, ma inną składnię, gramatykę itp.)
          A poza tym przecież można by wymieniać że nie francuski, nie niemiecki itp
          (dlaczego akurat tylko te 3).
          Jedyne (w miarę) logiczne wytłumaczenie, które mi przychodzi na myśl, to że
          system kształcenia w tych krajach jest zupełnie inny niż tu i ten ktoś chce
          uniknąć kolejnych nieporozumień w tej kwestii. (Nie pamiętam, czy o tym
          pisałam, ale ja właśnie ostatnio stoczyłam na interview taka batalię z panem z
          LEA, który nie mógł pojąć, jak można być 'teacher of the deaf' nie będąc
          uprzednio 'mainstream school teacher', bo oni tu pedagogiki specjalnej jako
          takiej - takiej w polskim wydaniu - nie mają).
          --
          Don't guess.
          • hanula Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 02:53
            > Sorry dziewczyny, ale dla mnie ewidentnie chodzi o narodowość.

            Przeczytajmy raz jeszcze:

            "BSL2. Not American, not Australian, not Polish. Good old British Sign Language."

            Nie wydaje ci się, że gdyby chodziło o narodowość, byłoby raczej "good old
            British citizens"? Moim zdaniem ewidentnie są to przymiotniki określające Sign
            Language.

            > to są dwa tak
            > różne języki jak fiński i włoski.

            Może jednak nie popadajmy w skrajności. Sama co prawda nie znam języka migowego,
            ale byłam świadkiem, jak się Polka z Angielką dogadywały.

            > (dlaczego akurat tylko te 3).

            Widać akurat z tymi trzema najczęściej mają problemy. W moim odczuciu z tego
            ogłoszenia przebija desperacja osoby, która szuka nauczyciela BSL, a zgłaszają
            się do niej nieznający BSL Polacy i Australijczycy przekonani, że jakoś dadzą
            sobie radę.

            > Jedyne (w miarę) logiczne wytłumaczenie, które mi przychodzi na myśl, to że
            > system kształcenia w tych krajach jest zupełnie inny niż tu

            Nie wydaje ci się, że gdyby rzeczywiście o to chodziło, to dużo łatwiej byłoby
            im w ogłoszeniu po prostu określić wymagania co do wykształcenia kandydatów?
            • effata Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 03:06
              No dobra, Hanula, pocieszaj mnie dalej, bo się wkurzyłam, a może po prostu
              jestem uprzedzona.
              Moim zdaniem, jakby napisała "good old British citizens" to byłby to albo
              baaaaardzo śmieszny żart (normalnie pękam ze śmiechu), albo skrajna
              niepoprawność polityczna.

              > ale byłam świadkiem, jak się Polka z Angielką dogadywały.
              Wiesz, mój tato też się z każdym dogada (nie mówię o językach, które zna :))
              A jak go ręce potem bolą ...
              To nie jest skrajność, niektóre znaki są nawet totalnym przeciwieństwem np. po
              polsku 'facet' oznacza 'kobietę' w BSL :)) itd.

              > Widać akurat z tymi trzema najczęściej mają problemy. W moim odczuciu z tego
              > ogłoszenia przebija desperacja osoby, która szuka nauczyciela BSL, a zgłaszają
              > się do niej nieznający BSL Polacy i Australijczycy przekonani, że jakoś dadzą
              > sobie radę.

              Jakoś mnie nie przekonuje to włożenie do jednego wora Amerykanów,
              Australijczyków i Polaków.


              A tak w ogóle, to może się już za bardzo sugeruję wypowiedziami brytyjskiego
              ambasadora w Polsce :) (nie chodzi mi o ich słuszność, bo ma rację w wielu
              kwestiach, ale raczej o nastawienie względem Polaków, które ja akurat często
              odbieram jako negatywne - i pewnie się trochę zajeżyłam po takim ogłoszeniu)


              --
              Don't guess.
              • effata Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 03:15
                Pewnie, jakby nie chciała Amerykanów i innych, to by napisała No Americans a
                nie Not American :)))

                Ale i tak mi to brzmi podejrzanie.
                --
                Don't guess.
              • hanula Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 13.12.05, 00:02
                > Jakoś mnie nie przekonuje to włożenie do jednego wora Amerykanów,
                > Australijczyków i Polaków.

                A nie sądzisz, że to jeszcze jeden argument, że nie jest to mimo wszystko
                dyskryminacja narodowościowa? Gdyby było "not Polish, not Russian, not Czech",
                byłoby bardziej podejrzanie.

                Inna sprawa, że kiedy się szuka osoby z BSL, to w praktyce chyba Brytyjczyka. No
                bo ilu polskich surdopedagogów zna BSL na tyle dobrze, żeby go uczyć? Czy to nie
                jest trochę tak, jak z szukaniem nauczyciela angielskiego dla angielskich dzieci
                - kto by zatrudnił polskiego anglistę?

                > A tak w ogóle, to może się już za bardzo sugeruję wypowiedziami brytyjskiego
                > ambasadora w Polsce :)

                Nie znam. Stronię od polityki. Widać słusznie. :-)
                • effata Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 13.12.05, 00:16
                  > Inna sprawa, że kiedy się szuka osoby z BSL, to w praktyce chyba Brytyjczyka.
                  No bo ilu polskich surdopedagogów zna BSL na tyle dobrze, żeby go uczyć?

                  No właśnie - na pewno bardzo niewielu. I dlatego tym bardziej podejrzane wydaje
                  mi się takie 'zastrzeganie' sobie że 'Polish' (cokolwiek by to nie znaczyło)
                  nie - jakby nie wiadomo jakie tłumy naiwnych Polaków waliły na
                  stanowiska 'teacher of the deaf' myśląc w swej naiwności, że się dogadają
                  używając polskiego języka migowego.
                  --
                  Don't guess.
                  • deadeasy Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 13.12.05, 10:19
                    Moze jednak mieli nawal tych "niewielu" naiwnych i dla swietego spokoju
                    zastrzegaja, ze nie chca amerykanskiego (bo pewnie Amerykanie mysleli, ze
                    to "wsjo rawno") i polskiego (bo paru zdesperowanych pomyslalo, ze moze
                    nieznajac nawet dobrze angielskiego dogada sie z nieslyszacym anglikiem na
                    migi). No wiec "walneli" to nieszczesne ogloszneie, ktore mogloby byc
                    zgrabniej skonstruowane.
                    :)
                    • effata Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 13.12.05, 10:26
                      Jest rzeczywiście niezgrabne, ale już mi przeszło 'święte' oburzenie.
                      Zareagowałam na podobnej zasadzie, jak szukający mieszkania właściciel
                      najcudowniejszego na świecie pieska, co i rusz natrafia na ogłoszenia 'no dogs'
                      i się oburza, że ktoś coś może mieć do jego pieska.
                      A do pani oczywiście, że napisałam (nie application bo nie mogę powiedzieć, że
                      mój BSL jest na razie na super poziomie, ale z 'pewnym pytaniem') i czekam, co
                      odpowie. Choć myślę, że mnie oleje. Ma ważniejsze sprawy na głowie ;0)
                      --
                      Don't guess.
                      • tuti o bardziej osobistej dyskryminacji 14.12.05, 17:21

    • basiak6 Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 12.12.05, 09:03
      Dla mnie gorzej byloby gdyby nic o narodowosciach nie napisal po czym i tak
      wywalil CVs ktore by od takich ludzi dostal i nikt by o tym nie wiedzial.
      Po prostu chce aby to byl ktos z brytyjskiej szkoly sign language i tyle.
    • tuti Re: Czy to jest jawna dyskryminacja? 13.12.05, 08:19
      a czy ktos tam juz napisal
      ze np jest polakiem ale jezyka migowego nauczyl sie juz w anglii.
      i co wtedy?
      w celu sprawdzenia tego podejrzanego dyskryminujacego okropnego ogloszenia?:)
      • effata Ale cyrk! 14.12.05, 12:14
        Wyobrażcie sobie, że facet (bo okazała się, że to facet) odpisał mi jednak. Oto
        co napisał:

        Personally, I don’t sign much more than very basic Makaton, but the school did
        stress it in their job description.
        I think it’s because some workers take advantage of the fact that agents like
        me often don’t know there’s any difference at all.
        Then when they teach the kids in whatever sign language they want, it takes
        ages to recognize that problem, and ages to repair the confusion.
        I’ll call the school tomorrow and represent what you’re saying to them, then
        come back to you.

        ... czyli dyplomatycznie zwalił na szkołę.

        Ale najlepsze jest dalej:

        As it is, you’re one of the strongest candidates to come forward so far, so if
        they don’t take you [...], - A JA NIE WYSYŁAŁAM MU ŻADNEGO LISTU MOTYWACYJNEGO,
        ANI CV !!! (Napisałam tylko, że jestem teacher of the deaf i że w przyszłości
        BĘDĘ szukać pracy, dlatego z czystej ciekawości proszę go o wyjaśnienie
        takiego 'podejścia do sprawy")

        A teraz uważajcie - ja o mało co nie spadłam z krzesła ze śmichu czytając to:
        ...so if they don’t take you,I’ll FIGHT to find you a job elsewhere.

        Hehehe, ale cyrk. Mam wreszcie kogoś, kto powalczy za mnie i znajdzie mi
        robotę :)))
        (No cóż, facet z tego żyje, co się dziwić)

        --
        Don't guess.
        • princessjobaggy Re: Ale cyrk! 14.12.05, 13:47
          Rzeczywiscie, inaczej tego nazwac nie mozna :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka