liley11
29.05.06, 16:24
Chyba musze sie wygadac na ta bezsensowana sytauacje. Zaplanowany mamy wyjazd
do Polski. Mialy to byc wakacje. Najpierw lecimy do znajomych na wesele. Na
drugi dzien pociagiem przez cala Polske do rodzicow jednych, pozniej drugich i
do naszego nowego gospodarstwa. Tesciowie zaczeli tam remont i oznajmili, ze
moze tak byc, ze nie zdaza skonczyc przed naszym przyjazdem. Malo tego. Maz
zaprosil naszych angielskich znajomych (malzenstwo), ciekawe wiec gdzie ich
ulokujemy, jesli tam bedzie jeszcze - hotel lub agroturystyka. Ale moze sie
juz skonczyc -fingers cross... Splywamy z nimi pozniej
kajakami...fajnie....prognozy pogody zapowiadaja sie kiepskie...znalazlam www
tylko do 14 czerwca, ale to i tak wystarczy - codziennie leje, wiec jak ma nie
lac po 14??? Czyli z kajakow moze byc poroniona wyprawa. W miedzyczasie
siostrunia meza umyslila chrzest, znowu na drugim koncu Polski. I tesciowie
nie wyobrazaja sobie ze tam nie dotrzemy, bedac w Polsce. Oczywiscie nie ich
samochodem, bo oni wioza babcie. Nic tylko z kajaki w polowie splywu w pociag
i 11 godzim w jedna strone z glowy. A Anglikow zahibernujemy na ten czas!
Odmrozimy pozniej i powiemy, ze cos im sie daty pomylimy. Tesc mowi, ze cos
sie wymysli.... taksowke na ten przyklad! Cholera by to. A my kase na chodniku
zbieramy, zeby stac nas bylo na taksowki po 600km w jedna strone, po to tylko
zeby zjesc kotleta i popatrzec jak ksiadz moczy glowe babasowi?!!! To
paranoja! Ja juz nie chce jechac! Fajne oferty wakacji sa w tym czasie na
first choice i w cieplych krajach pogoda gwarantowana. Maz uparl sie, ze chce
do Polski. Ale ja przeciez tam z nerwow z rodzinka i ze wstydu przed goscmi
zwariuje! Padne ze zmeczenia i dostane zawrotu glowy od podrozowania
pociagami, samolotami, taksowkami...moze nawet paralotnie wynajdziemy, zeby na
ten chcrzest doleciec.... zwlaszcza ze siostra tez uwaza ten pomysl za
bzdurny! I jeszcze gradobicie za oknem!!! Dzis bank holiday a ja siedze w
biurze...i nic jeszcze nie zrobilam.