Dodaj do ulubionych

n-power - How sick is that?

26.07.07, 12:25
Oto kolejna historia, która wydarzyła mi się w tym kraju. Nie wiem, może ja
jestem jakaś 'incident prone', ale taki hardcore, to nawet w Polsce za czasów
najgłębszego komunizmu nie miał miejsca.

Wstęp:
Przeprowadziłam się w październiku. Przeniosłam moje rachunki na prąd i gaz,
zostając z British Gas, moim dotychczasowym dostawcą. W styczniu dostałam
rachunek za gaz (za prąd nie!), ale jakoś przeoczyłam (wiem, wiem, moja
głupota, do której się przyznaję), że to był FINAL GAS BILL.
Zorientowałam się w lutym, jak dzwoniłam do BG w jakiejśtam sprawie i okazało
się, że ... nie jestem już ich klientem w kwestii gazu. Bo w kwestii prądu
tak. Powiedziano mi, że przenisłam się do N-power. Zrobiłam wielkie oczy,
zwaliłam to na karb jakiegoś nieporozumienia i z powrotem zażyczyłam sobie
dostarczania gazu przez BG. Dostałam kolejny list (drugi) witający mnie pod
tym adresem. Potem dostawałam jeszcze parę listów zarówno w sprawie prądu jak
i gazu. Przez 3 miesiące nie przychodził żaden rachunek. Już miałam do nich
zadzwonić, ale ubiegł mnie pan z N-power, który przyszedł do mnie i zagroził
odcięciem od gazu, jeśli im nie zapłacę.

Rozwinięcie:
Pan się upierał, że jestem panią Vikira, co rzecz jasna nie jest moim
nazwiskiem i twierdził, że uchylam się od płacenia rachunków. Wszelkie moje
próby wytłumaczenia, że nawet nie wiedziałam, że n-power w swej łaskawości
raczy dostarczać mi gaz oczywiście nie miały żadnego znaczenia.
Krótko mówiąc, ktoś - nieznany mi ani landlordowi, ani sąsiadom zmienił mi
dostawcę gazu.
Cała paranoja polega na tym, że:
- dostawca został zmieniony bez mojej wiedzy i bez powiadomienia mnie o tym
(nie dostałam żadnego listu z BG, typu "przykro nam że pani nas opuszcza itp")
- jak to jest możliwe, że bez pisemnego kontraktu, ktoś sobie zakłada konto
na mój adres i nikt tego nie weryfikuje.
- dostawca dostarcza gaz do danego liczniki (posesji) i właściwie mało go
obchodzi, kto dokładnie mieszka pod tym adresem, czyli ja jestem bezradna, bo
n-power poczytuje sobie prawo do licznika, który jest u mnie w mieszkaniu, a
który został im zgłoszony przez jakąs panią Vikirę (na co oni skrzętnie
przystali)
- jestem zmuszona zapłacić dostawcy, którego sobie nie wybrałam, a na dodatek
rachunki są na nazwisko Vikira (przecież nie będę płacić nie za siebie).

Pisałam do nich tony listów, łącznie z (tak jak chcieli) kopią umowy o
wynajem, żeby udowodnić, że nie jestem p. Vikirą.
Przez miesiąc nie było odzewu i teraz oni twierdzą, że żadnego listu nie
dostali. List oczywiście wysłałam jako polecony. Nie mogłam wysłać za
potwierdzeniem odbioru, bo nie chcą mi podać konkretnej osoby.

Krótko mówiąc, nie mogę teraz się przenieść do British Gas z powrotem (choć
pewnie i tak do nich nie wrócę, bo wpędzili mnie w niezły kocioł, 'oddając'
mnie walkoverem i nie informując mnie o tym), muszę brać gaz od n-power, choć
nie mam wcale ochoty płacić tej złodziejskiej firmie. Nie mogę się od nich
uwolnić,bo nie mogę im zapłacić. Nie mogę im zapłacić, bo oni chcą, żeby
zapłaciła im pani Vikira, a nie ja. Wiem, że i tak będę musiała zapłacić, bo
w końcu z gazu korzystałam, ale dosłownie gotuje się we mnie na samą myśl, że
muszę płacić za coś, czego nie chciałam, do korzystania z czego zmuszono mnie
i to bez informowania mnie o tym.

Dosłownie gotuję z się z bezsilności.
Przez telefon oczywiście nic się nie da załatwić, bo wszyscy są bezradni i
odbijają piłeczkę.

A najlepszy jest numer z prądem. W maju dostałam rachunek od BG, za który
oczywiście zapłaciłam, a teraz BG twierdzi, że też nie jestem ich klientem. N-
power też się nie wyrywa. Istna paranoja!

Z jednej strony piszę to po to, żeby sobie trochę ulżyć.
Z drugiej strony uczulam Was na tego typu cyrki - nie zróbcie takiego
głupiego błędu jak ja (powinnam była zadzwonić do n-power już w styczniu!)

A z trzeciej strony :) to może ktoś ma jakiś pomysł, co z tym fantem zrobić?


***********************************************************
"Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo.
W każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
Obserwuj wątek
    • netimka Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:07
      ja za duzo nie wniose... ale jak masz okazje to do CAB sie wybierz..

      www.citizensadvice.org.uk/
      czasami to az sie wierzyc nie chce co tu wyprawiaja ....
      • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:12
        Już byłam raz ... trzeba stanąć w kolejce od szóstej rano, żeby się w ogóle dostać.
        Może spróbuję :(


        ***********************************************************
        "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
        Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
        każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
        • netimka Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:22
          effata napisała:

          > Już byłam raz ... trzeba stanąć w kolejce od szóstej rano, żeby się w ogóle
          dos
          > tać.
          > Może spróbuję :(
          >
          >
          wlasnie to najgorsze, dlatego napisalam jak mozesz ;-)... my tez mielsimy
          troche problemow, bo sie przeprowadzilismy na nowy flat w lutym... w sumie nie
          nowy, bo w tym budynku bylo kiedys przedszkole a teraz sa dwa lokale na dole i
          2 mieszkania na gorze i nas nie ma w zadnym prawie systemie... ale o tym to by
          mozna pisac i pisac...
          > ***********************************************************
          > "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
          > Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
          > każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
          • netimka Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:30
            netimka napisała:

            > effata napisała:
            >
            > > Już byłam raz ... trzeba stanąć w kolejce od szóstej rano, żeby się w ogó
            > le
            > dos
            > > tać.
            > > Może spróbuję :(
            > >
            > >
            > wlasnie to najgorsze, dlatego napisalam jak mozesz ;-)... my tez mielsimy
            > troche problemow, bo sie przeprowadzilismy na nowy flat w lutym... w sumie
            nie
            > nowy, bo w tym budynku bylo kiedys przedszkole a teraz sa dwa lokale na dole
            i
            > 2 mieszkania na gorze i nas nie ma w zadnym prawie systemie... ale o tym to
            by
            > mozna pisac i pisac...
            jeszcze dodam,ze to jest ostatni terraced house i skrzynke na listy mamy przy
            dzwiach z boku co sa calikem na drugiej ulicy i jeszcze cofniete...
      • steph13 Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:33
        Na Twoim miejscu umowilabym sie na wizyte z Twoim MP. Wiem z doswiadczenia, ze
        oni duzo moga pomoc. Jeden list na papierze House of Commons do Customs &
        Excise rozwiklal meza paroletnie problemy z VAT.
        • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 13:48
          Dzięki Steph13.
          A wiesz, że to jest myśl! Jeszcze tak wysoko nie byłam (najwyżej w lokalnym
          Primary Care Trust :))
          Czekam też na odpowiedź z lokalnego oddziału Trading Standards, choć nie wiem,
          czy oni mogą coś pomóc.

          No i zawsze jeszcze mogę napisać do jakiejś gazety, jeśli się będą chcieli tym
          zająć.

          A żeby jeszcze dodać całej historii smaczku, to koleżanka mieszkająca niedaleko
          mnie powiedziała mi, że u niej w domu też są jakieś listy zaadresowane do
          Vikiry. Aż mi się nie chce w to wierzyć. Muszę to sprawdzić.
          ***********************************************************
          "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
          Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
          każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
          • konstantyn2 Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 15:52
            wspolczuje

            jazda do prawnika i sprawa o nekanie.............

            w przyszlym tyg mam wyrok i sume odszkodowania ewentualnego ... pochwale sie
            • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 17:36
              > jazda do prawnika i sprawa o nekanie
              nawet nie chcę o tym myśleć.
              A sprawa o nękanie ... to może i by się przydała. A przynajmniej za znieważenie
              mnie i oskarżenie o kłamstwo w moim osobistym domu, przy moich osobistych
              dzieciach, które stały i patrzyły na pana, jak ciele na malowane wrota.

              A żeby było jeszcze śmieszniej to pan wręczył mi list o następującej treści:
              Name: Mrs. Vikira/ the occupier (no to już jest cyrk, na niby oficjalnym
              dokumencie!)
              [...]
              During our visit today - i teraz uwaga, uwaga!!! - YOU M A D E an agreement
              to pay the outstanding balance on your npower gas/electricity bill.

              Czyli okazuje się, że teraz umowa to już nawet nie jest ustna (o pisemnej nie
              wspominając). Terez umowę się zawiera ... przez sam fakt wpuszczenia pracownika
              danej firmy za próg. Mój podpis, moje słowo tu nie ma żadnego znaczenia.

              Nie, naprawdę mi nie jest do śmiechu.

              ***********************************************************
              "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
              Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
              każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
              • konstantyn2 Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 23:32
                zachowuj wszystkie dokumenty....... jesli bedziesz chciala zalozyc sprawe
                przeciwko nim to idz do lekarza i niech cCi wystawi opinie o Twym kiepskim
                samopoczuciu itd

                z tym idz do prawnika............. doradzi dalej co i jak
                • effata Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 00:27
                  >jesli bedziesz chciala zalozyc sprawe
                  > przeciwko nim to idz do lekarza i niech cCi wystawi opinie o Twym kiepskim
                  > samopoczuciu itd

                  Konstantyn, dzięki za radę :)
                  ale po pierwsze to nie widzę związku logicznego z moim samopoczuciem (które w
                  końcu takie najgorsze nie jest; depresji nie mam, a wręcz przeciwnie, obudził
                  się we mnie lew, albo jeszcze jakieś bardziej waleczne zwierzę)

                  po drugie nie umiałabym tak zrobić

                  a po trzecie ... mój GP by tak nie umiał zrobić :) I na pewno by nie chciał. Bo
                  my się tak średnio lubimy. Ja go unikam, a on mnie kiwa (tak mi się przynajmniej
                  wydaje - w każdym razie nie wywiązuje się z tego, co mówi).

                  ***********************************************************
                  "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
                  Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
                  każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
                  • konstantyn2 Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 08:56
                    rozumie........... ale jesli raz sobie pozwolisz wejsc na glowe..........
          • zobrien Re: n-power - How sick is that? 06.08.07, 23:39
            Na bbc jest taki program interencyjny dla kosumentow: watchdog -
            jasli mialabys ochote walic z tym do mediow. Zajrzyj na ich strone,
            napisz do nich, moze sie tym zajma. Na pocieszenie (marne) powiem
            ci, ze jak my przeprwoadzilismy sie z Ladka do MAnchesteru, n-power
            zapomnial jakos, ze przenieslismy swoje rachunki. Poprzednie konto
            nam zamkneli, ale nowego nie otworzyli. Moj maz co miesiac dzwonil i
            do starego dostawcy i do n-power, probujac ustalic, komu ma teraz
            placic i dlaczego nie dostaje zadnych rachunkow i stanelo na tym, ze
            oni wyjasnia ta miedzy soba. Zajelo im to 4 miesiace, z czego 2 nie
            placilismy za nic, bo obie firmy stwierdzily, ze to ich wina :-)
            Moja rada: nie poddawaj sie i uzbroj sie w cierpliwosc. Nic ci nie
            moga zrobic, bo racja i prawo jest po twojej stronie. Najlepiej
            dziala dzwonienie do nich do upadlego, branie za kazdym razem danych
            rozmowcy, zasypywanie skargami itd, az im sie znudzi. Do sadu cie
            nie wezma, bo przegraja.
    • jennifer_e Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 14:45
      Effata, Twoja sytuacja jest tak pokręcona że aż śmieszna, choć wiem, że Tobie do śmiechu napewno nie jest!
      Też miałam podobne przygody z różnymi dostawcami, włączając w to komornika nasłanego na mnie za cudze długi, bo ileśtam lat wcześniej mieszkałam z tą osobą pod jednym dachem.

      A do rzeczy, to swego czasu głośno było o tego typu scamach, gdzie bezwzględni sales guys w pogoni za prowizją po prostu przepisywali ludzi do nowych dostawców bez zgody zainteresowanych.
      Bulwersujące było to, że chodzili po domach, podawali się za pracowników BT czy British Gas i ich targetem byli przeważnie starsi ludzie.
      Było też o dostawcach usług telefonicznych którzy przełączali klientów na podstawie danych osobowych przekazywanych z firmy do firmy licząc na to, że ludzie w zabieganiu po prostu nie zauważą.

      Dziwne więc, że pomimo tego jak nagłośnione były podobne przypadki Npower zdaje się kompletnie to ignorować.
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to zażądać od nich kopii kontraktu czy potwierdzenia, na podstawie którego zaczęli dostarczać do Ciebie gas.

      Nie mam jednak pojęcia jak przebić się przez mur bezosobowych call centre i dotrzeć do kogoś, kto mógłby to rozwikłać. Może rzeczywiście uderzyć do MP albo gazet?
      Capital Letters w sobotnim Guardianie zajmuje się takimi przypadkami, czasem jak czytam opisane tam historie to ręce opadają. Ale im zazwyczaj udaje się ludziom pomóc. I jeszcze najczęściej uzyskać jakiś "good will gesture" :o)

      W każdym razie życzę powodzenia!

      ...
      moje fotografie ceramika
      • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 17:19
        Jennifer, o komorniku czytałam i ... wszystkich moich znajomych odsyłam do
        źródła :)), bo mi nie wierzą, że coś takiego może mieć miejsce (ja osobiście
        uważam, że twoja sytuacja jest - lub mam nadzieję, że BYŁA jeszcze bardziej
        chora).

        > A do rzeczy, to swego czasu głośno było o tego typu scamach, gdzie
        >bezwzględni sales guys w pogoni za prowizją po prostu przepisywali ludzi do
        >nowych dostawców bez zgody zainteresowanych.

        A to mi przypomniało pewną sytuację. Właśnie w styczniu przyszedł do mnie
        gostek z n-power i proponował mi przejście do nich. Oczywiście już mi dawał
        jakieś papiery do podpisania, już sie napalał, ale ja go oczywiście spławiłam i
        powiedziałam, że jeśli mają takie rewelacyjne ceny, jak to on zachwalał, to ja
        sobie najpierw to sprawdzę w internecie. I wiesz, co on wtedy zrobił? Dosłownie
        zaczął mnie błagać, żebym podpisała z nim umowę, bo przez internet, to ja to
        zrobię za darmo, a on przecież pracuję mając z tego prowizję!
        Dopiero teraz zaczynam kojarzyć pewne fakty.

        I ręce mi coraz bardziej opadają :(((
        A myślałam, że się trochę nacieszę wakacjami :(((


        ***********************************************************
        "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
        Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
        każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
        • jennifer_e Re: n-power - How sick is that? 30.07.07, 20:55
          effata napisała:

          > Jennifer, o komorniku czytałam i ... wszystkich moich znajomych odsyłam do
          > źródła :)), bo mi nie wierzą, że coś takiego może mieć miejsce (ja osobiście
          > uważam, że twoja sytuacja jest - lub mam nadzieję, że BYŁA jeszcze bardziej
          > chora).
          >

          Effata, moja sytuacja niestety ciągle JEST i cholernie mnie stresuje, szczególnie przy planowanym kupnie domu.

          Dziś dostałam kolejny Final Notice, stwierdzające, że nie skontaktowałam się z nimi i nie podałam im powodu mojego "non-payment" więc wstępują na drogę sądową i mogę się spodziewać wizyty kilku panów w celu zajęcia moich przedmiotów wartościowych.
          Co jest oczywiście bzdurą, ponieważ skontaktowałam się z nimi dokładnie w dniu otrzymania pierwszego listu i wyjaśniłam sytuację i wówczas obiecano mi, że sprawa zostanie "put on hold"!

          Dziś więc znów za telefon i znów potwierdzają, że ściganie tego długu zostało zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy. Żadnego przepraszam ani nic, normalnie rozmawiają ze mną jak ze złodziejem, mimo iż już w tym momencie jasne jest, że to nie ja jestem dłużnikiem tylko ktoś inny, bo mają notkę od wierzyciela by sprawę zawiesić.

          To samo zresztą jest z firmą, która zleciła ściganie długu. Potwierdzili mi po raz kolejny, że dług nie jest mój, tylko na kogoś innego. Oczywiście nic więcej nie chcą mi powiedzieć "because it does not concern you"!

          Czyli ścigać MNIE można i wysyłać do MNIE listy z pogróżkami, MOJE rzeczy konfiskować. Ale już powiedzieć co to za dług, skąd się wziął i skąd na nim moje nazwisko to już nie, bo to NIE JA ten dług zrobiłam więc nie mój zakichany interes! Paranoja normalnie!

          Oczywiście znów nikt nawet nie bąknie durnego przepraszamy za niedogodności i stres. Mimo moich nacisków nie chcą wysłać potwierdzenia, że to nie ja jestem im winna te pieniądze.
          Oni uprzejmie odwołają komorników, w swoim czasie, ale na piśmie też mi tego nie dadzą. Mam póki co ignorować listy od komorników, a jak przestaną przychodzić to znaczy, że wszystko jest ok. I jeszcze mi powiedzieli, że mam się tak nie przejmować!
          Pewnie! Co to było! Durna jakaś jestem bo przejmuję się komornikami nasłanymi na mnie za cudze długi!

          Grrrr! Przepraszam, żę Ci wątek zbaczam, ale właśnie skończyłam kolejną telefoniczną konferencję z komornikami. Oczywiście wszystko przez 0870 number, jeszcze dziady na mnie zarabiają!
          Resztę żalów idę wylać na blogu albo zaraz chyba wezmę karabin i zacznę strzelać :PPP


          ...
          moje fotografie ceramika
          • effata Re: n-power - How sick is that? 31.07.07, 18:00
            Jennifer, to co opisujesz, to jest dopiero paranoja!
            Ty też powinnaś do jakiejś gazety uderzyć :)

            No właśnie to traktowanie cię z założenia, jako złodzieja, kombinatora i
            uchylającego się od płacenia mnie najbardziej dobija.

            Powodzenia w walce!

            ***********************************************************
            "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
            Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
            każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
    • jaleo Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 14:49
      Nie wiem, jak to jest z wynajmowanymi mieszkaniami, ale np. z kupowanymi jest
      tak (a przynajmniej bylo przy naszym ostatnim zakupie kilka lat temu), ze
      dowiadujesz sie najpierw, kto jest dostawca w nowym domu i dopiero z
      nimi "zamykasz kontrakt". Tzn. samo przeniesienie swojego kontraktu z
      mieszkania A do mieszkania B nie zalatwia sprawy, bo nowe mieszkanie moze
      podlegac w chwili obecnej innemu dostawcy, wiec jesli tylko przeniesiesz swoj
      obecny kontrakt, to de facto masz dwoch rownoleglych dostawcow (co sie
      najwyrazniej stalo w Twoim przypadku). Przypuszczam, ze Npower mial kontrakt z
      wczesniejszym lokatorem.
      • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 17:12
        >Przypuszczam, ze Npower mial kontrakt z wczesniejszym lokatorem.
        Otóż nie. Poprzednim dostawcą była firma EDF energy, której to też musieliśmy
        zapłacić, bo dokładnie jest tak, jak piszesz - mieszkanie podlega staremu
        dostawcy jeszcze przez jakiś czas, około półtora miesiąca i dopiero potem
        przejmuje je nowy dostawca. Tak samo miało być teraz. Umówiłam się z British
        Gas (no bo wszystko jest 'na gębę' "as agreed over the phone") po raz 3 na
        dostarczanie gazu w połowie czerwca i powiedzieli mi, że zaczną od 8 sierpnia.
        Ale niestety właśnie dostałam od nich list, że nie mogą, bo na liczniku jest
        dług do zapłacenia. To samo napisało n-power do niejakiej virtualnej pani
        Vikiry. No i dalej dostarcza gaz (dobre i to, że przynajmniej mnie nie odcieli).

        Tzn. samo przeniesienie swojego kontraktu z
        > mieszkania A do mieszkania B nie zalatwia sprawy, bo nowe mieszkanie moze
        > podlegac w chwili obecnej innemu dostawcy, wiec jesli tylko przeniesiesz swoj
        > obecny kontrakt, to de facto masz dwoch rownoleglych dostawcow (co sie
        > najwyrazniej stalo w Twoim przypadku).
    • eutyfrona Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 17:28
      www.energywatch.org.uk/
      może oni coś pomogą...
      • effata Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 17:41
        Dzięki, prześlę im kopię tego, co wysłałam do Trading Standards i może
        faktycznie coś pomogą.
        • edavenpo Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 19:02
          Rowniez polecam Energywatch - ja mialam identyczna sytuacje z London Energy tym
          ze u mnie te rachunki byly do The Occupier i jak dzwonilam to mnie pani w call
          centre usilowala sterroryzowac ze mam jej powiedziec kim jestem bo jestem im
          winn pieniadze ;-)

          Zadzwonilam do Energywatch i dostalam list od nich z kopia zazdresowana do
          London Energy. Po tym sie odczepili
    • 101krotka Re: n-power - How sick is that? 26.07.07, 23:56
      rany,rzeczywiscie co za historia,wspolczuje,bo to ile czlowiek nerwow
      natraci.tak mi sie czasami nasuwa taka refleksja,ze w UK duzo rzeczy zalatwia
      sie na telefon albo papiery sa wysylane poczta do podpisania:wlasciwie nikt tak
      do konca nie wie z kim ma do czynienia na drugim koncu telefonu,przeciez mozna
      sie przedstawic jako ktokolwiek.z jednej strony wygoda,bo mozna mnostwo zeczy
      zalatwic nie wychodzac z domu (w przeciwienstwie do Polski gdzie swoje trzeba
      wystac w urzedach wszedzie machajac wszelkimi ID i dokumentami) ale z drugiej
      strony czy nie otwiera to drogi do mnostwa nieporozumien a nawet przekretow?

      co do tego gazu,ja na ostatnim mieszkaniu mialam tez taka dziwna sytuacje.jak
      sie wprowadzilismy to zadzwonilam pod taki numer,gdzie miano mnie
      poinformowacktojest moim dostawca gazu.juz nie pamietam ale byl to chyba
      british Gas,ktory ku mojemu zdziwieniu stwierdzil,ze niestety ale wcale nie
      jest moim dostawca gazu.zaczelo sie sledztwo w sprawie licznikow,ich
      numerow,mieszkan (w tym samym pionie byly dwa) i nikt nie byl w stanie
      rozwiazac tej zagadki.az gazu jak njbardziej korzystalam.ile ja sie nie
      nadzwonilam,z iloma ludzmi nie rozmawialam.w koncu jak sie wyprowadzalam to
      wymusilam przyslanie mi final bill na nowy adres,nie chcialam,zeby mnie kiedys
      scigano za niezaplacone rachunki (na wypadek gdyby zagadke w koncu
      rozwiazano).mija juz ok 2 lat a tu ani widu ani slychu.tyle tylko,ze w moim
      pzypadku ta sytuacja nie do rozwiazania byl ana moja korzysc.ale ja naprawde
      chcialam zaplacic!
      • effata Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 00:17
        >ale z drugiej strony czy nie otwiera to drogi do mnostwa nieporozumien a nawet
        >przekretow?

        No właśnie! I stawia pod jednym wielkim znakiem zapytania ten cały dziadowski
        'proof of address'. Ja do mojego poprzedniego mieszkania chodzę sobie i po
        prostu oznajmiam, że jestem poprzednim lokatorem, więc chciałabym odebrać sobie
        listy. I oczywiście bez problemu mnie wpuszczają, nie znając mnie.
        Przecież ja bym mogła podać sobie jakiś dowolny adres, chociażby były adres
        mojej koleżanki, zgłosić do jakiegoś providera, że tam mieszkam - telefonicznie,
        potem pójść, powiedzieć że jestem byłą lokatorką (a skąd niby nowy wynajmujący
        ma wiedzieć, czy rzeczywiście tam mieszkałam, czy nie), odebrać za jakiś czas
        przysłany mi rachunek i ... już mam proof of address. A prawdziwy lokator by się
        dopiero zorientował za jakiś czas, że mu dostawcę zmieniłam. He, he ... mam
        nadzieję, że to jednak nie jest takie proste.
        Ale stawia całą procedurę pod jednym wielkim znakiem zapytania.
        Coś, co w założeniu miało być ułatwieniem dla klienta - czyli że nowa firma
        dzwoni i załatwia przeniesienie konta za ciebie - w moim przypadku (a pewnie i
        nie tylko) pułapką.
        I tu właśnie wkurza mnie British Gas, że nawet mnie nie poinformował, ani się
        nie zainteresował. W końcu jeśli umowa była przez telefon, to i chyba
        rozwiązanie umowy powinno się w jakiś sposób odbyć, chociażby telefonicznie.
        Wiem, że się tego nie praktykuje, ale to jest niestety chore.

        ***********************************************************
        "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
        Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
        każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
        • aotearoa Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 00:56
          No wlasnie droga effato poprzedni dostawca wcale nie musi ci wysylac listu ze
          zmienia ci sie dostawca.
          Ja tez mialam przejscia z n-power, bo mnie naciagneli na kontrakt z nimi ze
          niby najtansi, potem nie sprawdzilam na czas i zanim sie obejrzelismy bylismy
          zmienieni (podczas gdy mielismy miec 6 tygodni na ewentualne wycofanie sie z
          umowy czy cs takiego). Niemniej jednak udalo nam sie to wszystko odkrecic a to
          glownie dzieki mojemu nie-mezowi ktory nie dal sie sterroryzowac ludziom z call
          centre, powiedzial ze umowa zostala podpisana na podstawie falszywych faktow
          (bo zostalismy zapewnieni ze n-power jest najtanszy a nie byli) i ze maja nas
          zwrocic do poprzedniego dostawcy. I nas zwrocili! Najpierw niby przeprowadzili
          dochodzenie a potem przyslali list ze jest im przykro i nas zwracaja.
          Poprzedni dostawca przyslal nam jednak list na poczatku "sorry that you're
          leaving us", ale gdy na przyklad staralam sie z nimi dogadac zeby n-powerowi
          nie pozwoliil nas zmienic to nic w tej gestii nie zrobili.
          Nie wiem co ci poradzic - gdybys ewentualnie musiala jeszcze gadac z npowerem
          to im sie nie daj i postrasz kilkoma paragrafami z zakresu praw konsumenckich.
          W naszym przypadku podzialalo.
          Ewentualnie moge cie wypozyczyc mojego nie-meza, ktory jest juz z n-powerem
          zaprawiony w bojach :)
          • effata Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 09:51
            > Ewentualnie moge cie wypozyczyc mojego nie-meza, ktory jest juz z n-powerem
            > zaprawiony w bojach :)

            Nie-męża z chęcią pożyczę, pod warunkiem ... że się nazywa Mrs. Vikira :)) bo
            tylko z taką osobą chcą gadać :)))

            Ja się tak łatwo nie poddam, tylko dlaczego ja muszę swoje cenne młode :)) lata
            tracić na coś takiego. A chciałam się porozkoszować trochę wakacjami.
            Pozdrawiam.
            ***********************************************************
            "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
            Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
            każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
      • effata Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 00:23
        >ktory ku mojemu zdziwieniu stwierdzil,ze niestety ale wcale nie
        > jest moim dostawca gazu.zaczelo sie sledztwo w sprawie licznikow,ich
        > numerow,mieszkan (w tym samym pionie byly dwa) i nikt nie byl w stanie
        > rozwiazac tej zagadki.

        Też tak miałam w poprzednim mieszkaniu. Oficjalnie dostawcą prądu być C-board
        energy ale oni twierdzili, że ... taka posesja nie istnieje (!) i że oni się do
        niej nie przyznają, choć w 'informacji centralnej' (pewnie ten sam numer, pod
        który ty dzwoniłaś) upierano się, że to jednak C-board energy dostarcza prąd. W
        końcu przeniosłam się do British Gas, żeby ... zacząć płacić. Pół roku miałam za
        friko, bo nikt nie chciał moich pieniędzy :) ale bałam się, że jak nagle zachce,
        to może się niezła sumka uzbierać. Ale nikt się przez 2 lata nie zgłosił.
        • evian5 Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 16:43
          wiecie co,jak czytam ten watek to nie wiem czy sie smiac czy plakac. niestety w
          anglii jest takie dziwne prawo, ze wiele umow zawiera sie 'na gebe' a potem
          wychodza rozne kwiatki.
      • mamumilu Re: n-power - How sick is that? 28.07.07, 01:08
        No w Polsce z tymi papierkami to tez niewiele daje. Nas Telekomunikacja oddała
        do firmy windykacyjnej za rachunek sprzed 4 lat, który był zapłacony a im gdzieś
        zginął i upominali się o niego kilka razy, dostawali potwierdzenie wpłaty. Potem
        oddali nas firmie windykacyjnej a raczej oddawali średnio co pół roku aż mąz
        zrobił windykatorom awanturę o nękanie, bo ile razy można wysyłac potwierdznie
        wpłaty? I co ? - po 4 latach dostaliśmy wezwanie do zapłaty tego samego rachunku
        od innej firmy windykacyjnej!!! to sie nazywa paranoja! - dobrze, że coś mnie
        tknęlo i po pierwszym upomnieniu trzymalam to potwierdzenie az do końca.
    • fatemeh Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 19:21
      Effata - wspolczuje. Ja przez prawie 8 miesiecy nie moglam sie doprosic o
      rachunek za prad od Bristish Gas. Nie pomogly telefony, 2 skargi w Energywatch
      zgloszone online i 1 monit telefoniczny - rowniez w Energywatch. Znajomy mial
      tez problem z nPowerem: mimo, ze mial 'prepaid meter' w pwenym momencie zaczal
      dostawac rachunki! Czy myslisz, ze skargi pomogly? Jesli wpiszesz nPower lub BG
      + complaints w Google byc moze (he he) poczujesz sie lepiej - co consumer to
      historia, ktorej Monty Python by nie wymyslil!

      Ktos mi kiedys wspomnial o 'Watchdogu'
      (www.bbc.co.uk/consumer/tv_and_radio/watchdog/), councillor - tego nie
      probowalam, sprobuj tez moze The Energy Supply Ombudsman
      (www.ofgem.gov.uk/Consumers/Complain/Pages/Complain.aspx) i koniecznie
      keep us posted! Powodzenia!!
      • fatemeh Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 19:23
        Jeszcze raz linki
        www.bbc.co.uk/consumer/tv_and_radio/watchdog/
        www.ofgem.gov.uk/Consumers/Complain/Pages/Complain.aspx
      • jaleo Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 19:39
        Moja kolezanka od trzech lat, czyli od kiedy sie wprowadzila do swojego
        wynajmowanego mieszkania, nie placi za gaz, bo za kazdym razem, jak dzwoni do
        British Gas, to oni albo nie moga znalezc adresu, albo obiecuja, ze przysla
        rachunek i nie przysylaja. Licznik w mieszkaniu jest i nabija. Kolezanka
        odklada co miesiac "na poczet" tego nieistniejacego rachunku :-))
    • elajna7 Re: n-power - How sick is that? 27.07.07, 20:37
      Witaj w klubie. Klubie uzerajacych sie z balaganem panujacym w BG.
      • effata Re: n-power - How sick is that? 28.07.07, 14:38
        Ja jeszcze z BG nie walczę, ale chyba też im jakiś liścik wyślę, bo to jest dla
        mnie fenomen, że w maju pieniądze za rachunek przyjęli, a w czerwcu już nie
        byłam ich klientem, o czym mnie nawet nie raczyli powiadomić.

        ***********************************************************
        "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
        Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
        każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
        • ewelina-s-82 Re: n-power - How sick is that? 30.07.07, 09:11
          współczuje walki z nimi..ale własnie to kolejny dowód(kontrakt na pania Vikire)
          jak w Anglii,wierza na słowo,czasem za bardzo..normalnie bajzel na kółkach,pozdr
          • effata Re: n-power - How sick is that? 30.07.07, 10:07
            > jak w Anglii,wierza na słowo,czasem za bardzo.

            Niestety, ja mam wrażenie, że cechy, które zawsze były charakterystyczne dla
            obywateli tego kraju (i były ich chlubą) jak wolność słowa, tolerancja,
            wzajemne zaufanie co raz częściej obracają się przeciwko nim...
            Bo wielu ludzi (niestety śmiem twierdzić napływowych - tylko nie proście mnie o
            statystyki, bo to tylko moja opinia, a nie fakt :))) ma postawę typu:"śmierć
            frajerom" i "skoro da się wykorzystać 'system', to na całego".


            ***********************************************************
            "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
            Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
            każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
    • effata Update :( 31.07.07, 17:58
      Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak:
      Trading Standards mnie odesłało do Energywatch, Energywatch mnie odesłało do
      n-power - wyjaśniać sprawę na własną rękę, ACZKOLWIEK powiedzieli, że jak nic
      nie wskóram, to postarają się mnie wesprzeć. Ale na dzień dzisiejszy zajmują
      postawę wyczekującą.

      I teraz uwaga, uwaga, hop siup tralalala ... ROYAL MAIL *** Z G U B I Ł A ***
      mój list polecony za potwierdzeniem odbioru!!!! (ten, w którym udowadniam, że ja
      to ja, a nie Vikira), który wysłałam miesiąc temu!
      Pani w Royal Mail powiedziała mi, że to się zdarza i że po prostu na mnie padło.
      Mogę sobie złożyć formularz P68, ale co z tego, jak przesyłka nie była
      wartościowa sensu stricte. Zapytałam się panią, czy rekompensata, o którą się
      ew. mogę ubiegać będzie obejmować opłatę za gaz, dostarczany mi przez n-power w
      czasie okresu wydłużenia sprawy, zafundowanego mi przez Royal Mail, ale pani ...
      nie załapała ironii.

      A do npower też dzwoniłam i mi powiedzieli, że jeśli kontrakt został podpisany
      już po mojej przeprowadzce (a wcześniej się dowiadywałam, że tak - tak mi
      powiedziano w customer service), to będę musiała zapłacić. Bo przecież tam
      mieszkam i gaz pobieram.
      A że nie ja ten kontrakt podpisywałam i że nie jest na moje imię, to już ich to
      niewiele obchodzi (no oczywiście wprost tego nie powiedzieli).

      I jak tu się nie wkurzać?


      ***********************************************************
      "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
      Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
      każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
      • jaleo Re: Update :( 31.07.07, 20:17
        Ale Ty juz za ten okres zaplacilas czy jeszcze nie?
        • effata Re: Update :( 31.07.07, 20:28
          No nie zapłaciłam, bo przecież:
          - nie jestem panią Vikirą (a na nią przychodzą rachunki)
          - dlaczego mam płacić, za coś czego nie chciałam, ba nawet nie wiedziałam, że
          mi to potajemnie i nielegalnie wciśnięto.

          Czekam, co npower zamierza z tym fantem zrobić.

          ***********************************************************
          "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
          Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
          każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
          • patka331 Re: Update :( 02.08.07, 15:23
            faktycznie szkoda ze nie dopatrzylas bo po wprowadzeniu sie do nowego miejsca w
            pierwszy dzien nalezy spisac liczniki i podac je aktualnemu dostawcy gazu,
            pradu, wody itd. najlepiej przez e-mail lub na ich stronie internetowej jak i
            przez telefon. w miedzu czasie zmieniasz dostawce na jakiego chcesz. rachunek
            jaki dostanies bedzie wowczas za twoje zuzycie i tylko na twoje nazwisko. ja
            tez mialam podobna historie i nie zaplacilam starych rachunkow na poprzedniego
            wlasciciela ktory otrzymywal same estimaty i roznica miedzy estimatem a stanem
            aktualnym wynosila tysiace kilowatow. napisalam sie wiele listow i nadzwonilam
            tez a najbardziej pomoglo postraszenie ze zwroce sie do energywatch.

            jedyne wyjscie to postraszenie energywatch poniewaz to jest najwyzsza
            instytucja i oni sie ich boja. Energywatch moze ci pomoc ale musisz im
            udowodnic ze sama probowalas i nie dalas rady. ja bym absolutnie nie zaplacila
            rachunku nie na swoje nazwisko chocby mieli mnie wziac do sadu. uwazaj tez co
            podpisujesz.

            a swoja droga npower to najgorszy dostawca w uk ze wzgledu na customer service
            takze serdecznie wspolczuje i trzymam kciuki ze sobie poradzisz. wpisz w google
            npower i zobacz jak ludzie na nich psiocza.
            • effata Re: Update :( 02.08.07, 16:56
              Patka,
              Ależ ja się nie miałam czego dopatrywać!
              Poprzednim lokatorem był sam landlord. Jego dostawcą gazu był EDF - któremu też
              zapłaciliśmy za zużycie gazu w czasie okresu przenoszenia dostawcy czyli
              British Gas.

              Moje konto (a dokładnie konto na mój adres) zostało przejęte nielegalnie! Ktoś
              je założył na jakieś, nikomu bliżej nieznane imię już po naszym wprowadzeniu
              się. My o tym nie wiedzieliśmy, bo rachunki przychodziły co prawda na nasz
              adres, ale nie na nasze imię, więc nawet tych listów nie ruszaliśmy (dlaczego
              byśmy mieli?!) a British Gas zgodnie z obowiązującymi normami oddał nas npower -
              które stwierdziło, że ich klient czyli osoba zamieszkująca pod takim a takim
              adresem (bo licznik jest przypisany do posesji a nie do osoby) życzy sobie
              zmianę dostawcy. BG nawet nie mogło do mnie zadzwonić, bo to by wyglądało jak
              nagabywanie klienta i odwodzenie go od chęci zmiany dostawcy, a tego im robić
              nie wolno.

              > pierwszy dzien nalezy spisac liczniki i podac je aktualnemu dostawcy gazu,
              > pradu
              tak właśnie zrobiłam.

              > takze serdecznie wspolczuje i trzymam kciuki ze sobie poradzisz
              dzięki, też mam taką nadzieję

              ***********************************************************
              "Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
              Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo. W
              każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.
              • patka331 Re: Update :( 06.08.07, 14:03
                a to sorry effata musialam przegapic w twoim poscie. poki co nie musisz placic
                jak rachunki nie sa na ciebie albo odsylaj do nich z notatka 'under query -
                waiting from response from npower' albo 'addressee unknown under this address -
                please do not send anymore' itd! powodzenia! :)
    • deadeasy Re: n-power - How sick is that? 12.08.07, 04:52
      Wiesz co Effata? Obsimalabym sie gdyby nie to, ze piana z pyska jeszcze nie
      skonczyla nam sie toczyc po naszej sesji "ping-ponga" z British Gas. Nasze
      klopoty tez sie zaczely po przeprowadzce w grudniu co na jaw wyszlo w
      marcu/kwietniu jak zaczelismy czerwone listy z pogrozkami dostawac, ze niby
      rachunku za gaz nie placimy (ze nas odetna, ze komornicy, ze 500 funtow trzeba
      bedzie doplacic do rachunku itp.). Kase sciagali jednak regularnie przez DD co
      miesiac za gaz ale nie wedzieli gdzie to idzie, potem przestali sciagac (a kto
      przeglada bank statements?). W koncu sie okazalo, ze pomylili nasz account a
      naszego sasiada (stare mieskanie), jak? - beats me (ponoc mieli problemy z baza
      dancyh Watchdog wspomnial nawet o tym). W koncu i tak mielismy nadplate i byli
      nam winni ok. 200 funtoow.
      Maz sie wkurzal i przysiegal, ze jak sie juz wszystko rozwiaze to sie wyniesiemy
      z BG ale ja juz wole zostac - po tych calych klopotach...kij wie co by sie
      dzialo jakbysmy chcieli sie od nich wyniesc... starch pomyslec...
      Trzymam kciuki.
      • fatemeh Re: n-power - How sick is that? 12.08.07, 13:49
        www.thisismoney.co.uk/consumer/bills/article.html?in_article_id=416924&in_page_id=510
        www.thisismoney.co.uk/consumer/bills/article.html?in_article_id=419560&in_page_id=510:/
    • aotearoa Cholerne n-power! 18.08.07, 13:44
      Wlasnie dostalam kolejny rachunek od n-power pomimo ze konto mam z
      EDF i juz dwukrotnie n-power mnie zapewnialo ze wszelkie moja
      zwiazki z nimi juz nie istnieja i wlasciwie nigdy nie istnialy! Juz
      raz dostalam rachunek po ktorym bylo przepraszanie i kolejne
      zapewnienie ze nie mam z nimi konta no i znowu ta sama spiewka!
      Wlasnie sie zbieram zeby zadzwonic (cholera wie po raz ktory)
      opieprzyc ich i chyba postraszyc jakims sadem za przesladowanie.
      A tobie Effata jak ida potyczki z nimi?
      • effata Re: Cholerne n-power! 22.08.07, 13:12
        Na razie cały czas czekam na odpowiedź. W tzw. międzyczasie dostałam
        już list od BG, że znowu będą mi dostarczać gaz od września i
        następnego dnia, że jednak nie, bo poprzedni mój (!) dostawca nie
        chce mnie wypuścić, bo mu nie zapłaciłam. Potem list z n-power, że
        przyznają, że rachunek został pomyłkowo otworzony nie przeze mnie
        (pod wpływem Energywatch) i że na razie wstrzymują naliczanie opłat -
        łaskawcy. Potem 'pani Vikira' dostła list, że 'sorry you are
        leaving us', potem drugi, że jednak jej nie mogą puścić, bo im nie
        zapłaciła.
        Potem znowu ja list z BG, że jednak będą mi dostarczać prąd, a potem
        znowu 'pani Vikira Ghost', że ma zapłacić.
        Czyli krótko mówiąc do npower NIE DOCIERA FAKT, że pani Vikira nie
        istnieje i że nigdy nie mieszkała pod tym adresem!

        Nie mam pojęcia, jak to się skończy :(

        ***********************************************************
        Jeśli życie da ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.
    • fatemeh Re: n-power - How sick is that? 21.08.07, 23:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=34802232&a=34802232
      Gdzies czytalam o gosciu, ktory mial problem bodajze z EasyJetem i ktory
      postanowil wysylac 1-go maila dziennie do wszystkich czlonkow zarzadu, ktorych
      maile znalazl w sieci. Moze cos przekrecam, ale najwazniejszy jest ten mail
      dziennie... niczym kropla drazaca skale ;o)
      • jennifer_e Re: n-power - How sick is that? 22.08.07, 14:27
        Pamiętam tę historię z Easyjet, to chyba były jednak faxy, gość zatrudnił znajomych do pomocy.
        Easyjet odpowiedziało po tysięcznym faxie...
        money.guardian.co.uk/travel/story/0,,1873612,00.html

        ...
        moje fotografie ceramika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka