effata
26.07.07, 12:25
Oto kolejna historia, która wydarzyła mi się w tym kraju. Nie wiem, może ja
jestem jakaś 'incident prone', ale taki hardcore, to nawet w Polsce za czasów
najgłębszego komunizmu nie miał miejsca.
Wstęp:
Przeprowadziłam się w październiku. Przeniosłam moje rachunki na prąd i gaz,
zostając z British Gas, moim dotychczasowym dostawcą. W styczniu dostałam
rachunek za gaz (za prąd nie!), ale jakoś przeoczyłam (wiem, wiem, moja
głupota, do której się przyznaję), że to był FINAL GAS BILL.
Zorientowałam się w lutym, jak dzwoniłam do BG w jakiejśtam sprawie i okazało
się, że ... nie jestem już ich klientem w kwestii gazu. Bo w kwestii prądu
tak. Powiedziano mi, że przenisłam się do N-power. Zrobiłam wielkie oczy,
zwaliłam to na karb jakiegoś nieporozumienia i z powrotem zażyczyłam sobie
dostarczania gazu przez BG. Dostałam kolejny list (drugi) witający mnie pod
tym adresem. Potem dostawałam jeszcze parę listów zarówno w sprawie prądu jak
i gazu. Przez 3 miesiące nie przychodził żaden rachunek. Już miałam do nich
zadzwonić, ale ubiegł mnie pan z N-power, który przyszedł do mnie i zagroził
odcięciem od gazu, jeśli im nie zapłacę.
Rozwinięcie:
Pan się upierał, że jestem panią Vikira, co rzecz jasna nie jest moim
nazwiskiem i twierdził, że uchylam się od płacenia rachunków. Wszelkie moje
próby wytłumaczenia, że nawet nie wiedziałam, że n-power w swej łaskawości
raczy dostarczać mi gaz oczywiście nie miały żadnego znaczenia.
Krótko mówiąc, ktoś - nieznany mi ani landlordowi, ani sąsiadom zmienił mi
dostawcę gazu.
Cała paranoja polega na tym, że:
- dostawca został zmieniony bez mojej wiedzy i bez powiadomienia mnie o tym
(nie dostałam żadnego listu z BG, typu "przykro nam że pani nas opuszcza itp")
- jak to jest możliwe, że bez pisemnego kontraktu, ktoś sobie zakłada konto
na mój adres i nikt tego nie weryfikuje.
- dostawca dostarcza gaz do danego liczniki (posesji) i właściwie mało go
obchodzi, kto dokładnie mieszka pod tym adresem, czyli ja jestem bezradna, bo
n-power poczytuje sobie prawo do licznika, który jest u mnie w mieszkaniu, a
który został im zgłoszony przez jakąs panią Vikirę (na co oni skrzętnie
przystali)
- jestem zmuszona zapłacić dostawcy, którego sobie nie wybrałam, a na dodatek
rachunki są na nazwisko Vikira (przecież nie będę płacić nie za siebie).
Pisałam do nich tony listów, łącznie z (tak jak chcieli) kopią umowy o
wynajem, żeby udowodnić, że nie jestem p. Vikirą.
Przez miesiąc nie było odzewu i teraz oni twierdzą, że żadnego listu nie
dostali. List oczywiście wysłałam jako polecony. Nie mogłam wysłać za
potwierdzeniem odbioru, bo nie chcą mi podać konkretnej osoby.
Krótko mówiąc, nie mogę teraz się przenieść do British Gas z powrotem (choć
pewnie i tak do nich nie wrócę, bo wpędzili mnie w niezły kocioł, 'oddając'
mnie walkoverem i nie informując mnie o tym), muszę brać gaz od n-power, choć
nie mam wcale ochoty płacić tej złodziejskiej firmie. Nie mogę się od nich
uwolnić,bo nie mogę im zapłacić. Nie mogę im zapłacić, bo oni chcą, żeby
zapłaciła im pani Vikira, a nie ja. Wiem, że i tak będę musiała zapłacić, bo
w końcu z gazu korzystałam, ale dosłownie gotuje się we mnie na samą myśl, że
muszę płacić za coś, czego nie chciałam, do korzystania z czego zmuszono mnie
i to bez informowania mnie o tym.
Dosłownie gotuję z się z bezsilności.
Przez telefon oczywiście nic się nie da załatwić, bo wszyscy są bezradni i
odbijają piłeczkę.
A najlepszy jest numer z prądem. W maju dostałam rachunek od BG, za który
oczywiście zapłaciłam, a teraz BG twierdzi, że też nie jestem ich klientem. N-
power też się nie wyrywa. Istna paranoja!
Z jednej strony piszę to po to, żeby sobie trochę ulżyć.
Z drugiej strony uczulam Was na tego typu cyrki - nie zróbcie takiego
głupiego błędu jak ja (powinnam była zadzwonić do n-power już w styczniu!)
A z trzeciej strony :) to może ktoś ma jakiś pomysł, co z tym fantem zrobić?
***********************************************************
"Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo.
W każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.