effata
28.07.07, 10:54
Tym razem ja dostałam zaproszenie na angielski ślub.
Zaproszenie trochę dziwne, bo ... grupowe. To znaczy z osobą biorącą ślub
znam się dość luźno (spotykamy się czasami na pewnych spotkaniach). I
dziewczyna ta zaprosiła nas na swój ślub i 'champagne & canapes afterwards'.
Zaprosiła zbiorowo - 4 osoby na jednym zaproszeniu (no ale to nie wydało mi
się aż takie dziwne).
Dziwne wydało mi się to, że ... nie mogę tam przyjść z mężem (o dzieciach nie
wspominając :)).
Nie piszę tego, żeby krytykować.
Tylko ... o mały włos bym się tam zwaliła z całą ferajną. Dobrze, że mnie coś
tknęło i zadzwoniłam do wspólnej znajomej. I ona potwierdziła moje
przypuszczenia - że mąż i dzieci absolutnie nie!
No niby na zaproszeniu nie było napisane, że z partnerem, ale przyjęłam to
jako pewnik, bo w Polsce nigdy by chyba nikomu nie przyszło do głowy, żeby
zaprosić na ślub tylko jedną "połówkę", szczególnie tylko na szampana i
kanapki, a nie jakieś wielkie, kosztowne party (bo że dzieci niemile
widziane, to akurat jestem w stanie przełknąć).
Piszę o tym, bo ... to kolejny przykład, jak często zakładamy coś z góry, w
oparciu o nasze doświadczenia z Polski :))
Więc może komuś też się przyda na przyszłość.
***********************************************************
"Fakt": Jest pan gotowy objąć stanowisko Ministra Rolnictwa?
Syn Leppera: No pewnie. Skończyłem Akademię Rolniczą, prowadzę gospodarstwo.
W każdej chwili jestem gotowy przejąć resort.