effata
22.08.07, 13:02
Temat za mną chodzi już od dawna.
I nie chodzi mi tu o to, że pod jakimśtam nickiem łatwiej jest o
agresję, autokreację itp. (choć to też ciekawe zagadnienie).
Bardziej chodzi mi o to, czy rzeczywiście jest się anonimowym czy b.
łatwo jest zostać namierzonym - także przez osoby nieporządane.
Już kiedyś romawiałyśmy o tym, że np. osobę można b. łatwo rozpoznać
po stylu wypowiadania się (w co wierzę), a także po przykładach,
które podaje - bo przecież nie da się wszystkiego wyssać z palca
(chyba że jest się jakimś nieprzeciętnym mitomanem - ale wtedy łatwo
namierzyć niespójności).
Chdzi mi o to, czy czujecie się bezpiecznie publikując w sieci swoje
blogi, zdjęcia (często b. osobiste)? Niedawno na sąsiednim forum
jedna z dziewczyn napisała, że miała bardzo bolesne doświadczenia z
internetem i dlatego teraz jest b. ostrożna w podawaniu
jakichkolwiek swoich danych.
Ja prowadzę bloga, który co prawda jest zastrzeżony i nikt
niepożądany na niego wejść nie może (mam nadzieję!), ale strona
tytułowa, czyli wstęp oraz linki są ogólnie dostępne. Na blogu
miałam też swoje portfolio, ale ...
Mam zamontowany licznik, który oprócz liczby odwiedzających pokazuje
mi także hasła wklepywane do wyszukiwarki. I przyznam szczerze, że
trochę mnie przeraziło, jak łatwo jest tego bloga znaleźć (a co za
tym idzie wejść na linki do moich osobistych zdjęć i video), a także
przeczytać moje portfolio z adresem włącznie :)) Oczywiście jak
tylko to odkryłam, to zdjęcia też zablokowałam (tzn. link jest
nadal, ale trzeba mieć hasło dostępu, aby oglądać album), portfolio
też zablokowałam (na razie nie szukam pracy). Ludzie wchodzili na
bloga wklepując w wyszukiwarkę:
- portfolio,
- słowa w tytułach moich ulubionych linków
- nazwiska czytelników bloga (np. jedna z osób loguje się pod
nickiem powiedzmy malinowski i wyszukiwarka zapamiętuje, że
malinowski zalogował się tego a tego dnia i po wpisaniu w
google 'malinowski' pojawia się na wcale nie tak dalekiej stronie
mój blog z info, że malinowski logował się tu a tu)
- podpisy pod zdjęciami np. London :))
itp.
Ponadto zaczęłam dostawać maile z pytaniem, czy jedno z moich zdjęć
można zlinkować do innego bloga (trackback) i ... okazało się, że to
jakiś pornograficzny blog (skądinąnd nie wiem, po co im było zdjęcie
Londynu :))
Pomijam już fakt, że jak ktoś sobie zada trud i prześledzi chociażby
moje wypowiedzi na forum, lub podpisy pod moimi zdjęciami, to ...
już ma dość sporą część układanki ułożoną. Czyli że, mimo moich
usilnych starań, żeby jednak mieć odrobinę anonimowości, okazuje
się, że tak wcale łatwo nie jest.
I mi ten stan przeszkadza - a wam?
A z drugiej strony, jak tego uniknąć, jak już się jest częścią
netowej społeczności przez parę lat?
Ps. Nawet ostatnio czytałam ten artykuł, który niby miał zapewnić
osobie taką wielką anonimowość, z została namierzona natychmiast:
www.gazetawyborcza.pl/1,81388,4396007.html
***********************************************************
Jeśli życie da ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.