Gość: lelu
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
16.12.01, 17:08
Dzisiaj, jeżdziliśmy z córką po Białołęce. Zdarzylo nam się coś takiego, o czym
nie możemy zapomnieć. Naprzeciwko posesji przy ul. Słonecznej 5 jest dom w
budowie. Na zamkniętym placu stoją na łańcuchach dwa psy. Ten mniejszy,
przypominający drobnego wyżła jest w strasznym stanie. Wychudzony do
ostateczności, z otwartym złamaniem ogona- własciwie duzy fragment wisi na
skórze. Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy jedzenie, zaczęliśmy oba psy karmić.
Z naprzeciwka wyszedl Pan z pretensjami, że karmimy. Twierdził, że jest
właścicielem psów, ze były podtrute i nie chciały jeść. Po tym, jak lapczywie
jadły- nie bardzo w to wierzę. Obdzwoniliśmy wszędzie, bez rezultatu. Wszędzie
odesyłano nas do TOZ, ale tam niedziela. Pomóżcie nam, pomóżcie temu
nieszczęsnemu psy. Przejeżdzajac tamtęty dajcie mu jeść, pogadajcie z nim. Ja
sprobuję działac dalej.