adep1
13.04.06, 10:33
W sprawie naszego Okęcia władza zachowuje się tak, jak by port istniał sobie w
szczerym polu i w związku z tym nie trzeba z nikim rozmawiać, nic uzgadniać,
wszystko wolno!
Jakże inaczej wygląda to za naszą zachodnią granicą...
W Internecie znalazłam:
"Przebudowa portu lotniczego Schönefeld na międzynarodowy port lotniczy
Airport Berlin Brandenburg International BBI.
Port lotniczy Schönefeld: na południowo-wschodnich obrzeżach miasta Berlina
powstanie w najbliższych latach nowy port lotniczy dla stolicy regionu -
Airport Berlin Brandenburg International BBI.
Przepustowość początkowa: 20 mln
pasażerów. Porty lotnicze Tegel i Tempelhof usytuowane wewnątrz miasta zostaną
zamknięte.
Jedna miejscowość musi zniknąć z mapy: ponieważ Diepensee leży całkowicie na
terenach przyszłego lotniska Berlin Brandenburg International BBI, 335
mieszkańców gminy zostanie przesiedlonych. Podstawę przesiedleń stanowi umowa
przesiedleńcza (tzw. Umowa Diepensee) zawarta pomiędzy udziałowcami portu
(miasto Berlin, kraj Brandenburgia i Rząd Federalny RFN) a gminą Diepensee.
Umowa reguluje przesiedlenie gminy Diepensee do Königs Wusterhausen bez szkody
dla zainteresowanych stron.
Wolne tereny w Königs Wusterhausen: powstanie tutaj nowa miejscowość Diepensee
jako samodzielna dzielnica miasta Königs Wusterhausen. Przesiedlenie gminy
jest konieczne, ponieważ Diepensee w całości leży na terenie nowego portu
lotniczego Berlin Brandenburg International BBI.
Bardzo ważne współuczestnictwo: przy przesiedleniach spowodowanych budową
lotniska, mieszkańcy gminy Diepensee i Selchow są w centrum zainteresowania
władz. Liczne programy współuczestnictwa mieszkańców w przedsięwzięciu
zapewniają, że przesiedlenia odbywać się będą w sposób zapewniający
bezpieczeństwo socjalne z uwzględnieniem indywidualnych życzeń przesiedlanych
mieszkańców. Tutaj: (zdjęcie) spotkanie z mieszkańcami Diepensee w nowym
miejscu pobytu Königs Wusterhausen dnia 19 stycznia 2002."
Szczególnie wkurzyło mnie porównanie sposobu traktowania Obywateli przez
"władzę" czyli administrację państwa zarządzającą w imieniu Obywateli...
U nas arogancja, ignorancja, lekceważenie - a tam "uczestnictwo", szacunek,
"uwzględnienie indywidualnych życzeń";
Nasze "władze" najwyraźniej mentalnie tkwią w ubiegłym systemie, kiedy władza
nie potrzebowała liczyć się z Obywatelami...