ma.c
07.10.08, 14:00
Muzułmanie chcą wybudować pierwszy w Warszawie meczet. - To ostatnia wielka
religia, której wyznawcy nie mają tu swojej świątyni - podkreśla mufti Tomasz
Miśkiewicz
Zaczęło się od wpisu na internetowym forum Gazeta.pl: "Polska Rada Islamu
poinformowała, że otrzymała wszystkie pozwolenia na budowę meczetu z
minaretami o wysokości 25 metrów i nagłośnieniem dla muezina 102 dB na
terenach położonych koło Skry. Twarzą tej inicjatywy jest szejk, który
sponsorował rozdzielenie polskich sióstr syjamskich. Tak więc, opowiadając się
przeciw tej monumentalnej świątyni, opowiadasz się przeciwko dobroczyńcy
polskich dzieci" - napisał użytkownik o nicku Uzman.
Od razu wywiązał się zaciekła dyskusja. "Nie takie są korzenie Europy!" -
biadoliła internautka Ania. Z kolei Ritzy był za: "Nie wiem, ilu muzułmanów
mieszka w Warszawie, ale jeśli jest to liczba uzasadniająca budowę meczetu, to
powinni takowy mieć".
O budowie meczetu na Ochocie słychać od stu lat. Na początku XX w. polscy
Tatarzy nosili się z zamiarem postawienia go na swojej działce znajdującej się
tuż za gmachem dzisiejszego Ministerstwa Środowiska (teren dzisiejszego skweru
im. Sue Ryder). Plany nabrały realnych kształtów w latach 30., kiedy kilka
osiadłych wieki temu w Warszawie i wpływowych rodzin tatarskich ogłosiło
konkurs na projekt meczetu. Wygrał go tandem architektów Stanisław Kolendo i
Tadeusz Miazek. Meczet miał mieć cztery wysokie na 20 m minarety, kopułę i
mieścić około 400 osób. Na przedwojennych planach Warszawy można znaleźć
jeszcze ulice Mekki i Medyny wytyczone na istniejącym do dziś skwerze. Ulica
Medyny miała ciąć go na pół, ulica Mekki - otaczać meczet. Do budowy świątyni
jednak nie doszło, bo zabrakło funduszy. Przed wojną zebrane pieniądze Tatarzy
przeznaczyli na Fundusz Obrony Narodowej. Po wojnie odebrano im działkę.
Od początku lat 90. o jej zwrot ubiega się Muzułmański Związek Wyznaniowy. -
Cel mamy jeden: wybudowanie w Warszawie meczetu - mówi mufti Tomasz
Miśkiewicz, przewodniczący związku. Argumentuje, że w stolicy i okolicach
mieszka już około 7 tys. muzułmanów. Mają niewiele miejsc spotkań, a dom
modlitwy przy ul. Wiertniczej pęka w szwach. - To ostatnia wielka religia,
której wyznawcy nie mają swojej świątyni w Warszawie - podkreśla mufti. -
Zwracaliśmy się do urzędu miasta o przyznanie działki zastępczej. Ale
powiedzieli, że nie mają działek na cele sakralne. Meczet zbudujemy więc na
Ochocie.
W meczecie znajdzie się centrum kulturalne i ośrodek dialogu między religiami.
- Nie będzie to monumentalny gmach, lecz skromny, wtapiający się w krajobraz.
Minarety, jeśli będą, to na pewno niższe niż 25 m - zapewnia Miśkiewicz. - W
Polsce są tylko trzy meczety. Ten byłby czwarty.
Ale muzułmanie musieliby najpierw skruszyć opór Ewy Nekandy-Trepki,
stołecznego konserwatora zabytków - park Wielkopolski i skwer Sue Ryder
wpisane są do rejestru zabytków. Na razie o wiele bliższa realizacji jest
budowa nowoczesnej rzeźby upamiętniającej 600-letnią historię obecności
Tatarów w Polsce. Pomysł wypłynął z Zachęty, a rzeźbę tworzy Anna
Niesterowicz. - Projekt uzgadniamy obecnie z panią konserwator - mówi Piotr
Żbikowski, wiceburmistrz Ochoty.
Rzeźba będzie miała kształt metalowej wstęgi gnącej się w kształt arabskiej
litery.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5771442,Na_Ochocie_stanie_meczet_.html?skad=rss