11.10.05, 10:26
Siedmioletni chłopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoły.
> > Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybkę i mówi :
> > - Wsiadaj do środka to dam Ci 10 złotych i lizaka !
> > Chłopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy się za
nim. Znowu się zatrzymuje przy krawężniku ...
> > - No wsiadaj! Dam Ci 20 złotych, lizaka i chipsy !
> > Chłopczyk ponownie kręci głową i przyspiesza kroku .... Samochód nadal
powoli jedzie za nim. Znowu się zatrzymuje ...
> > - No nie bądź taki ... wsiadaj ! Moja ostatnia oferta - 50 złotych,
chipsy, cola i pudełko chupa-chups !
> > - Oj odczep się Tato! Kupiłeś Matiza to musisz z tym żyć .
> >
>
Obserwuj wątek
    • warszawianka_jedna Re: KV 18.10.05, 11:02
      Przed knajpe zajechal zajebisty wóz sportowy, a zniego wyszedl
      szalowo ubrany elegancki facet.
      Podszedl do niego zebrak - brudny, smierdzacy i prosi o kase.
      - daj troche forsy bo umre z glodu i moje dzieci.
      Po chwili zastanowienia, facet siega do kieszeni i wyciaga
      banknot 100$, i podaje...., ale cofa reke i mówi:
      - Napewno przepijesz!!??
      - Nieeee!!!!! ja jestem abstynentem, nie pilem wódki juz od 10
      lat!!!!
      Znowu facet podaje zebrakowi banknot, ale ponownie cofa reke i
      mówi:
      - Napewno przepalisz!!???
      - Nieee!!!! ja nigdy nie palilem papierosów!!!!!
      Znowu facet podaje pieniadze i ponownie cofa reke:
      - To stracisz na dziwki!!??
      - W zyciu!!!, nie interesuja mnie zadne kobiety, tylko moja zona
      i dzieci!
      Po namysle facet otwiera drzwi od swojej gabloty i mówi:
      - Wsiadaj!!
      - Ja??!!?!!? Przeciez jestem brudny!!, smierdzacy!!! Pobrudze w
      srodku!!!!!
      - Wsiadaj!!!!!!!!! Pojedziemy do mojej zony.... Chce jej pokazac
      jak wyglada facet, który nie pije, nie pali, i nie chodzi na
      dziwki!!!!!
    • warszawianka_jedna Re: KV 18.10.05, 12:51
      W pewnej małej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz, który oprócz
      obowiązków duszpasterskich, lubił hodowle drobiu.
      Któregoś jednak dnia księdzu zginął kogut.
      Początkowo ksiądz myślał, że kogut po prostu uciekł, jednak minął
      jakiś czas, a koguta nie ma.
      Ksiądz zmartwił się doszedł do wniosku, że mu ukradziono koguta.Po niedzielnej
      mszy, kiedy wierni zbierali się już do wychodzenia,ksiądzich powstrzymał:
      > - Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia.

      (W tym miejscu należy wyjaśnić, że po angielsku słowo cock znaczy
      kogut, ale może też oznaczać męskiego członka).

      > - Chciałbym spytać, kto z tu obecnych ma koguta?
      (Wszyscy mężczyźni wstali)
      > - Nie, nie - to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio
      > widział koguta?
      (wszystkie kobiety wstały)
      > - Oj, nie, to też nie o to chodzi, może wyrażę się jeszcze jaśniej,
      > kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy?
      (połowa kobiet wstała)
      > - Parafianie - nie rozumiemy się, spytam, wprost - kto widział
      > ostatnio mojego koguta?
      (Wstał chórek chłopięcy, ministranci i organista)...
      • niegrzeczna_czarna Re: KV 28.11.06, 15:21
        Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski.
        - Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie? - pyta kadrowa.
        - Nie.
        - To po co mi pan głowę zawraca?
        - Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę.
        - Jak to?
        - Proszę o jakieś nuty.
        Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Kowalski przegląda je w
        skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc
        prosi Kowalskiego, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny
        charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
        - A wypierdzi pan 5 symfonię Beethovena?
        - Mogę zobaczyć nuty?
        - Proszę.
        Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi:
        - Nie. Niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć.
        - Dlaczego?
        - Bo tu,tu i tu mogę się zesrać
    • desperately.seeking.something Re: Uwaga polityczny :P 18.10.05, 13:25
      Roman Giertych wypadł z łódki na jeziorze i zaczął tonąć. Na szczęście w
      pobliżu kąpało się trzech uczniów z pobliskiej kolonii. Rzucili się do wody i
      uratowali posła. Gdy ochłonął, zaczął pytać chłopców jakim prezentem mógłby się
      każdemu z nich odwdzięczyć.
      - Ja bym chciał odtwarzacz do kompaktów - powiedzieł pierwszy.
      - A ja rower górski - mówi drugi.
      - A ja - powiada trzeci - proszę o opłacenie mi uroczystego pogrzebu z dębową
      trumną, orkiestrą strażacką i mszą celebrowaną przez biskupa.
      - Jaki pogrzeb? - pyta zdziwiony Giertych. - Skąd tem pomysł?
      - Bo jak się mój ojciec dowie kogo uratowałem, to mnie zatłucze na śmierć.
      • sloag Re: KV 27.10.05, 21:33
        Będzie momentami wulgarnie, momentami obrzydliwie,z gory przepraszam...


        Idą przez las dwa smoki. Jeden mówi do drugiego.
        - Wiesz chce mi się srać!
        - To idź w krzaki!
        Ten poszedł za krzaki i krzyczy.
        - Poroniłem, poroniłem!!!
        Podchodzi drugi:
        - Głupi jesteś, na żabę nasrałeś.

        Przychodzi zajaczek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
        - Misiu, poprosze pól kilo soli.
        - Wiesz zajaczku, nie mam jeszcze wagi, nasypie ci na oko.
        - Do dupy se nasyp debilu

        Jedzą sobie świnie jedzonko w chlewie. Nagle jedna zaczęła rzygać. A inne na to:
        - Nie dolewaj, bo nie zjemy!


        Przychodzi zajączek do burdelu i pyta: - Niedzwiedzica jest?
        - Nie ma.
        - A wilczyca jest?
        - Nie ma.
        - To moze chciaz lisica jest?
        - Nie ma.
        - A która jest?
        - Jest pytonica.
        - No dobra, moze być.
        Poszedł zając na górę, ale gdy tylko wszedł do pokoju pytonica go połknęła. Ale
        zaczyna się zastanawiać:
        - Zaraz... śniadanie jadłam, obiad też już był, a do kolacji jeszcze 3 godziny,
        więc to pewnie klient...
        I wypluła zająca. Na to zając, doprowadzając futerko do ładu:
        - Jak bierzesz do buzi, to mogłabyś uważać!

        Myśliwy poszedł na polowanie i zobaczył zająca. Podszedł na 50 metrów,
        przymierzył, strzelił. Dym się rozwiał, zając dalej siedzi. Podszedł na 20
        metrów - to samo. Zdenerwował się, przyłożył zającowi lufę do głowy,
        strzelił... Dym się rozwiał, zając wstaje, otrzepuje się i mówi:
        - P...... Cię??!!


      • warszawianka_jedna Re: KV 28.10.05, 13:05
        Jezus i apostołowie wędrują rozmyślając. Nagle Jezus mówi.
        -Wiecie, raj jest jak x kwadrat plus trzy x minus osiem.
        -O co mu chodzi?- Zapytał jeden z apostołów drugiego
        -Nie wiem, to chyba jakaś parabola...
    • warszawianka_jedna Re: KV 02.11.05, 11:05
      Sniezka, Herkules i Quasimodo chcieli sprawdzic, czy to, co o nich


      > mówia jest prawda, tzn. Sniezka najpiekniejsza, Herkules


      > najsilniejszy, a Quasimodo najbrzydszy.


      > Postanowili zapytac o to zwierciadelka.


      > Pierwsza od zwierciadelka wychodzi Sniezka i sie cieszy:


      > - Hurra, jestem najpiekniejsza!


      > Potem kolej na Herkulesa:


      > - Hurra, jestem najsilniejszy!


      > Na koncu wychodzi Quasimodo:


      > - Ku**wa! Kto to jest ta Kaczyńska z Warszawy?
    • desperately.seeking.something Re: KV 03.11.05, 13:13
      Noca otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca się w
      przedpokoju, wstaje, wpada ( to dobre słowo ) do kuchni i zrzuca ze stojącego na
      kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie
      garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę
      - Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza - mówi cicho stojąca w progu,
      w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona
      - Kto pijany ? - drze się mąż - Ja ku.. pijany..?
    • warszawianka_jedna Re: KV 09.11.05, 11:56
      Przychodzi Maniuś do domu:

      - Mamo, żenię się!
      - Jak ona ma na imię?
      - Roman.
      - Maniuś , Roman to przecież chłopiec!
      - Kurna, coście się wszyscy uparli - w przyszłym tygodniu Romuś kończy
      czterdzieści lat, a wszyscy w kółko chłopiec i chłopiec!
    • desperately.seeking.something Re: KV 10.11.05, 10:29
      Uciekinier z wiezienia wlamuje sie noca do domu mlodego malzenstwa.
      przywiazuje mloda zone do lozka, meza do krzesla. pochyla sie nagle nad
      kobieta, tak jakby calowal ja w szyje. potem znika w lazience..
      Mlody malzonek skaczac na krzesle przysuwa sie blizej lozka i szepcze do zony:
      "kochanie, ten mezczyzna od lat nie mial kobiety w lozku, widzialem jak on cie
      calowal.. obojetnie czego on od ciebie bedzie zadal-zrob to. nie mozemy go
      przeciez prowokowac. badz silna, kocham cie bardzo!"
      na to zona odpowiada:
      "to cudowne, ze tak myslisz! on mnie nie calowal w szyje, tylko szepnal, ze
      uwaza , ze ty jestes slodki i zapytal czy wazelina jest w lazience. badz
      silny, kocham cie bardzo!"
    • warszawianka_jedna Re: KV 11.11.05, 12:57
      Nowy Jork, Central Park. Mala dziewczynke atakuje pitbull.
      Podbiega mlody mezczyzna i unieszkodliwia psa.
      Obserwujacy cale zajscie policjant podchodzi i mowi:
      - Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napisza:
      Nowojorczyk uratowal zycie dziecku!
      - Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
      - Nie szkodzi, bedzie: Bohaterski Amerykanin uratowal dziecko!
      - Ale ja nie jestem z Ameryki...
      - To skad pan jest?!
      - Z Palestyny.
      Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordowal
      amerykanskiego psa.
    • warszawianka_jedna Re: KV 12.11.05, 15:51
      Plaża, morze, piękna pogoda. Na kocyku wspaniała laseczka posuwistymi,
      erotycznymi wręcz pociągnięciami smaruje swoje idealnie opalone ciało. W
      bliskim sasiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym ręczniku leży z
      przymknietymi oczami facet w średnim wieku. Gdyby nie coraz bardziej
      zwiększające sie gabaryty jego slipek, możnaby uznać, że śpi i kompletnie nie
      zwraca uwagi na dziewczynę. Tym zachowaniem myli panienkę, która zerkając na
      niego widzi tylko jego opuszczone powieki i już bez żadnych zahamowan wklada
      rękę w stringi, kładzie ją na "swym lonie" i półgłosem
      mówi:
      - Ty mój skarbie największy, ty moja pieszczoszko. Mamusia pamięta, że
      wszystko
      ma dzięki tobie. I mieszkanie i samochód i spore oszczędności.
      Chcesz sie wykąpać ? Juz idziemy do wody. Wstała i pobiegła w stronę morza.
      Facet otwiera oczy, unosi sie na łokciu i spogladajac w kierunku swojego
      przyrodzenia warczy :
      - Słyszysz , kurwaa, słyszysz ? A ja przez ciebie straciłem wille, dobrze
      prosperujaca firmę i Mercedesa 600. I jeszcze musze płacić alimenty w trzech
      różnych miejscach kraju. Chciałbyś sie z nią wykąpać, co ? - tutaj przekręca
      się na brzuch - A piasek bydlaku żryj!
    • desperately.seeking.something Re: KV 14.11.05, 08:44
      Pewien człowiek zmarł i normalną koleją rzeczy stanął przed świętym Piotrem.
      Ten mówi:
      - Niestety, przyjacielu. Popełniłeś w życiu straszny grzech i nie zostaniesz
      wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz. Oszukiwałeś mianowicie na
      podatku dochodowym od osób fizycznych. Twoja kara będzie polegała na tym, że
      wrócisz na Ziemię i spędzisz pięć lat z obrzydliwą, otyłą i paskudną babą, ze
      wszystkimi małżeńskimi obowiązkami włącznie. Jeśli ci się uda, wejdziesz do
      nieba.
      Człowiek uznał, że pięć lat to niewiele wobec perspektywy wieczności w niebie,
      wrócił na Ziemię i żył z kaszalotem, którego mu święty Piotr przeznaczył.
      Któregoś dnia, idąc z nią po ulicy, zobaczył swego przyjaciela, idącego z
      naprzeciwka w towarzystwie tak odrażającego babsztyla, że w porównaniu z nią
      kobieta naszego bohatera była niczym nastolatka.
      - Czołem, stary. Jak to się stało, że urzędujesz z taką paszczurą?!
      - Hm, no wiesz. zmarło mi się niedawno. Święty Piotr powiedział mi, że
      popełniłem straszliwy grzech, oszukując na podatku dochodowym od osób
      fizycznych, przez co narżnąłem rząd na grubą kasę, i że muszę odpokutować,
      przeżywając pięć lat na Ziemi z tym mięchem, które widzisz.
      Panowie uścisnęli sobie dłonie w pełnym zrozumieniu i obiecali sobie wspomagać
      się nawzajem w biedzie.
      Kiedy już mieli się rozejść, zauważyli wspólnego znajomego, idącego ulicą w
      towarzystwie kobiety pięknej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej jak
      wszyscy diabli.
      - Hej, stary! Rany boskie, skądżeś ty, stary kawaler, dorwał taką lufę?
      - Hm, szczerze mówiąc nie wiem. Pewnego razu obudziłem się, a ona leżała koło
      mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mogę marzyć: piękną kobietę, cudownie
      prowadzony dom i obłędny, naprawdę bajeczny seks. Nie wiem tylko, dlaczego
      zawsze, kiedy się skończymy kochać, ona odwraca się do ściany i mruczy coś jak:
      cholerny podatek dochodowy od osób fizycznych.
    • warszawianka_jedna Re: KV 16.11.05, 11:40
      Ten list jest w 100% autentyczny, został wysłany do producenta soków KUBUŚ.


      "Drogi Kubusiu ! Chciałem Ci w tym liście serdecznie podziękować za te
      wspaniałe promocje,dzięki którym dzieci mogą się bawić wysyłając do Ciebie
      etykietki z soków, w zamian za co otrzymują drobne upominki. I tak kilka
      miesięcy temu moja córka skusiła się na Kubusiowy Plecaczek. Wszystkie
      pieniążki, które dostawała wydawała na te Twoje zagęszczane soczko smrodki
      licząc na to, że kiedy wyśle założoną ilość etykiet otrzyma obiecany Plecaczek
      z Twoją sympatyczną mordką. Trzeba było zobaczyć jej zawiedzioną
      dziesięcioletnią minkę kiedy zamiast plecaczka otrzymała w liście Przygodową
      Bandankę z rozbrajającym wyjaśnieniem, że Plecaczki się skończyły. Tak więc
      puchaty skurwysynu chciałem Ci napisać,że Jebaną Przygodową Bandankę możesz
      sobie z całym tym twoim posranym działem marketingu wsadzić w dupę, bo nie mam
      szacunku dla kogoś kto oszukuje dzieci. Mam nadzieję, że spotkają cię wszelkie
      możliwe przykrości a najlepiej,żeby przez tysiąc i jedną noc ciebie i tego
      chuja co wymyślił tę promocję rżnął Alibaba i czterdziestu nieogolonych
      rozbójników. Choć znając branżę reklamową obawiam się, że mogłoby to wam się
      spodobać.Powinieneś też zmienić imię - zamiast Kubuś - Kuba rozpruwacz
      (dziecięcych portfeli. Moja córka jest zbyt młoda żeby cię pożegnać w jedyny
      dopuszczalny w tej sytuacji Sposób...Pierdol się Kubusiu...idziemy do Pysia.

      Z poważaniem

      Były Klient"
    • warszawianka_jedna Re: KV 16.11.05, 12:03
      Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
      - Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
      - A co ja na to poradzę.
      - Ubieraj się i idź do sklepu.
      - Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Wejdziesz, naprzeciwko
      kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.

      Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok
      kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
      Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał,
      pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli
      do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
      Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
      Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
      - Masz mąkę?
      - Mam.
      - To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
      Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po
      czym on wybiega z domu.
      W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
      - Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy
      kolację bez masła.
      - Gdzie byłeś?
      - Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu,
      z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a
      laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do
      siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko
      przyjechałem do domu.
      Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie
      powiedziała:
      - Pokaż ręce.
      Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
      -Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.

    • aankaa Re: KV 16.11.05, 15:52
      Przychodzi Jasiek do spowiedzi:
      - Proszę księdza uprawiałem sex oralny.
      - O ciężki grzech. A z kim?
      - Nie mogę księdzu powiedzieć .
      - Może z Kryśką od Zarębów?
      - Nie
      - A może z Kaśką od Kowali?
      - Nie
      - Powiedz bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
      - No naprawdę nie mogę proszę księdza.
      - To może z Zośką od Graboszy?
      - Nie
      - Idź nie dam Ci rozgrzeszenia.
      Wychodzi chłopak z kościoła - czekają na niego kumple:
      - I co?
      - Parę namiarów mam.
    • warszawianka_jedna Re: KV 17.11.05, 13:18
      Jezus postanowił zejść ponownie na ziemię w latach 70. Woodstock, hipisi i te
      sprawy. Akurat trafił pomiędzy większą grupę hipisów

      - można się przysiąść?
      - Siema, siadaj z nami! Zapalisz sobie z nami i zobaczysz, będzie fajnie!
      Tak też Jezus usiadł między hipisami. Ci zaczęli się zaciągać jointem i podawać
      następnemu. W końcu joint doszedł też i do Jezusa. Jezus się zaciągnął,
      zakręciło mu się w głowie, podał dalej... Kolejka przeszła jeszcze kilka razy,
      aż zjarany Jezus mówi:
      - Wiecie... Jezus jestem...
      - I o to bracie chodzi!!
    • marylalysiak Re: KV 17.11.05, 15:49
      Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki.
      Pierwsza mówi: - Wiecie jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne
      jajka.
      Druga mówi: - Faktycznie, jak ja się kocham z moim Frankiem, to on także ma
      zimne jajka.
      Na to trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka mój
      Jacuś w trakcie stosunku.
      Po dwóch dniach ponownie się spotkały w tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta
      od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem.
      Pozostałe dwie pytają się - co ci się stało?
      Ona odpowiada:
      - Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię:
      - Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak Zenek i
      Franek
    • desperately.seeking.something Re: KV 17.11.05, 16:29
      Drogi Mężu:
      Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam
      dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to
      nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie piekłem. Twój szef
      zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę. Ostatniego tygodnia
      wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie
      zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową,
      piękną i kuszącą bieliznę. Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i
      poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie
      kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie
      kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.

      P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja
      przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!

      Twoja Była Małżonka.

      Droga Była Małżonko:

      W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że
      byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci
      naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś mnie
      swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie patrzeć.
      Szkoda że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym
      tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak facet!".
      Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w
      stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso,
      musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia
      wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem
      Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z ceną. Modliłem
      się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego rano pożyczyłem
      mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł. Po
      tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to naprawić.
      Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć
      milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak
      przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się
      nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak
      zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś
      jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić
      majątku. Zatem trzymaj się.

      P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina.
      Mam nadzieję, że to nie problem
    • warszawianka_jedna Re: KV - okropny 19.11.05, 18:48
      Facet przychodzi do gazety zamówić ogłoszenie:
      "Zaginął ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki,
      wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 złotych!"
      - Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
      - Nie ma obawy, sam skurwiela utopiłem.
    • desperately.seeking.something Re: KV 21.11.05, 14:41
      Pewien bywały rycerz, po trudach swej rycerskiej podróży obfitującej w
      niezwykłe, fantastyczne przygody zajechał do niewielkiej wioski, gdzie z miejsca
      udał się do karczmy. Jako, że wioska była niewielka i nic się tam nie działo,
      gawiedź obsiadła przybysza, karczmarz zastawił stół wszelakimi dobrami (nie
      pomijając rzecz jasna kilku dzbanów solidnego miodu) i tłuszcza nastawiła ucha w
      oczekiwaniu barwnych opowieści. Rycerz rozpoczyna gawędę. "Jadę, jadę,
      dostrzegam w oddali zamek wielki. Na przednóżach fortecy pytam napotkanego
      wieśniaka: cóż to za budowla, dobry człowieku? Ten odpowiada: piękna królewna
      tam uwięziona, a smok co jej strzeże na wielkich skarbach zadem siedzi! Nie
      myśląc wiele bramę w drzazgi rozniosłem, bestię pokonałem, skarby zaś rozdałem
      ubogim". Na to słuchacze: A księżniczka ? "Zignorowałem" - odpowiada rycerz.
      Wśród okrzyków zachwytu i pochwał dla swej cnoty, kontynuuje. "Jadę dalej,
      spoglądam, hen, daleko zamek olbrzymi, a przydrożni ubodzy mówią ze strachem, że
      potwora tam zamieszkała nieprzebrane bogactwa skrywa i księżniczkę piękną jak
      marzenie więzi. Nie myśląc wiele, wpadam na dziedziniec, smoka ogromnego
      utłukłem, bogactwa prawowitym właścicielom zwróciłem". A księżniczka - pytają.
      "Zignorowałem" - odpowiada szlachetny wojownik i opowiada. "Niedaleko waszego
      kraju ujrzałem twierdzę trzecią, nie pytając, a czując co się święci, wspiąłem
      się na mury, na dziedziniec zeskoczyłem, w lochach potwora przeobrzydliwego
      napotkałem, łeb mu ściąłem, skarby jego rozdałem potrzerbującym, a w wieży
      księżniczkę najurodziwszą znalazłem". Zachwyceni dobrodziejstwami rycerza
      wieśniacy pytają : i co dalej, co dalej ? "A nic - odpowiada rycerz -
      zingnorowałem ją trzy razy i przyjechałem tutaj."
    • warszawianka_jedna Re: KV - autentyk 21.11.05, 20:49
      Prawdziwa rozmowa nagrana na czestotliwosci morskiej alarmowej
      > canal 106 pomiędzy Hiszpanami a Amerykanami w październiku, 16 X 1997
      roku
      >
      > Hiszpanie:
      > w tle słychać trzaski)...Tu mówi A-853, prosimy zmieńcie kurs o 15
      stopni
      > aby uniknąć kolizji, idziecie wprost na nas, odległość 25 mil
      morskich.
      >
      > Amerykanie:
      > (trzaski w tle)...Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ,
      aby uniknąć kolizji
      >
      > Hiszpanie:
      > Negatywnie...Powtarzamy : zmieńcie swój kurs o 15 stopni na
      południe, aby uniknąć zderzenia....
      >
      > Amerykanie:
      > (słychać inny glos) Tu mówi kapitan jednostki morskiej Stanów
      Zjednoczonych Ameryki, w dalszym ciągu sugerujemy, zmieńcie swój kurs o 15
      stopni na północ, aby uniknąć kolizji
      >
      > Hiszpanie:
      > Nie możemy podjąć takiej decyzji, gdyż nie uważamy jej za słuszną,
      ani możliwą w tym momencie!!! Zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe
      inaczej dojdzie do kolizji...!!!!
      >
      > Amerykanie:
      > TU MÓWI KAPITAN RICHARD JAMES, KTÓRY DOWODZI LOTNISKOWCEM USS
      LINCOLN,MARYNARKI WOJENNEJ STANÓW ZJEDNOCZONYCH...!!!! DRUGIEGO CO DO
      WIELKOŚCI OKRĘTU FLOTY AMERYKAŃSKIEJ.
      JEDNOCZEŚNIE INFORMUJE, ŻE JESTEŚMY ESKORTOWANI PRZEZ 4 OKRĘTY PODWODNE, 6
      NISZCZYCIELI I 2 KRĄŻOWNIKI, UDAJEMY SIĘ W KIERUNKU ZATOKI PERSKIEJ W CELU
      PRZEPROWADZENIA MANEWRÓW.!
      NIE SUGERUJĘ, JA ŻĄDAM, ABYŚCIE ZMIENILI KURS O 15 STOPNI!!!!
      W PRZECIWNYM RAZIE BĘDZIEMY MUSIELI PODJĄĆ DZIAŁANIA KONIECZNE ABY ZAGWARANTOWAĆ
      BEZPIECZEŃSTWO TAK OKRĘTU, JAK ZJEDNOCZONEJ SIŁY TEJ KOALICJI. WY NALEŻYCIE DO
      PAŃSTWA SPRZYMIERZONEGO, JESTEŚCIE CZŁONKIEM NATO I TEJ KOALICJI...ŻĄDAM
      STANOWCZO
      > PODPORZĄDKOWANIA I ZMIANY KURSU...!!!!
      >
      > Hiszpanie:
      > TU MÓWI JUAN MANUEL SALAS ALCANTARA, JESTEŚMY WE DWÓCH, ESKORTUJE
      NAS NASZ PIES, MAMY ZE SOBĄ NASZE JEDZENIE, DWA PIWA I KANARKA, KTÓRY TERAZ
      > ŚPI...MAMY ZA SOBĄ POPARCIE RADIA LA CORUNA I KANAŁU 106 - ALARMÓW
      > MORSKICH...NIE UDAJEMY SIĘ W ŻADNE MIEJSCE I MÓWIMY DO WAS Z LĄDU
      STAŁEGO, Z LATARNI MORSKIEJ A-853, Z WYBRZEŻA GALICJI.
      NIE MAMY ŻADNEJ GÓWNIANEJ INFORMACJI, KTÓRE MIEJSCE ZAJMUJEMY W RANKINGU WŚRÓD
      HISZPAŃSKICH LATARNI MORSKICH...MOŻECIE PRZEDSIĘWZIĄĆ ŚRODKI NA JAKIE TYLKO WAM
      PRZYJDZIE OCHOTA, ABY ZAPEWNIĆ BEZPIECZEŃSTWO WASZEGO ZASRANEGO OKRĘTU, KTÓRY ZA
      CHWILĘ ROZBIJE SIĘ O SKAŁY, DLATEGO RAZ JESZCZE SUGERUJEMY ZMIANĘ KURSU O 15
      STOPNI
      > NA POŁUDNIE, ABY UNIKNĄĆ KOLIZJI, OK. ??????
      >
      >
    • warszawianka_jedna Re: KV - ble! 23.11.05, 12:04
      Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze.
      Z inwentarza domowego zostal tylko glodny kogut, pies i kot.
      Usiedli sobie oni wieczorkiem pod izba i naradzaja sie.

      >Kogut: Nie ma co kurwa zwlekac. Wynosze sie jutro rano do innej wioski.
      Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic kurwa nie ma. Nie ma po kim deptac.

      >Kot: Ja tez stad ide! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie
      ma mleka.

      >Pies: A ja jeszcze zaczekam pare dni.

      >Kogut i Kot chorem: A tobie co?! Oszalales?!

      >Pies: Wczoraj wieczorem slyszalem, jak gospodarz mowil do gospodyni:
      "Jeszcze pare dni takiego glodu i bedziemy chyba chuja ssac Szarikowi."
      >>> > >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka