Gość: jera
IP: 80.48.4.*
26.04.10, 16:49
Oferta PZU IPO wspomagana socjotechniką
Gra w ciemno, z dozowanym sztucznym oświetleniem i fajerwerkami
Rozpoczynająca się oferta sprzedaży akcji PZU stanowi ciąg dalszy
zaspokajania najskrytszych marzeń EUREKO. Widać wszystkie
oczekiwania holenderskiej spółki znalazły swoje odzwierciedlenie w
działaniach grupy urzędników ministerstwa skarbu, z ministrem
Aleksandrem Gradem na czele. Wcześniej aktualna ekipa rządząca
zawarła kontrowersyjne, korzystne dla Eureko porozumienie.
Skarb Państwa w rękach ministra
Poprzednia prywatyzacja spółki PGE stała się obiektem powszechnej
krytyki. Minister skarbu zgodził się by cena emisyjna akcji PGE była
niższa niż wynikało z ówczesnego popytu. Z jednej strony grupa
uprzywilejowanych podmiotów otrzymała akcje bez redukcji, z drugiej
strony inne podmioty i osoby fizyczne aby nabyć cokolwiek musiały
posiłkować się kosztownym lewarowaniem zapisów. Zatem były dwa różne
koszty nabycia tych samych akcji – jedna cena dla osób
uprzywilejowanych, którzy pozyskali względy oferującego i druga cena
dla pozostałych osób.
Sprzedaż akcji PZU zasadniczo różni się od oferty PGE. W przypadku
PGE była to nowa emisja akcji państwowej spółki, obecnie swoje akcje
sprzedaje głównie prywatny akcjonariusz EUREKO (bezpośrednio oraz
pośrednio przez spółkę celową Kappa).
Mając na uwadze zrozumienie ministra Aleksandra Grada jakim darzy
argumentację EUREKO należy oczekiwać, że w przypadku sprzedaży akcji
PZU (w odróżnieniu od oferty PGE) celem jest uzyskanie możliwie
najwyższej ceny. Skądinąd taka powinna być dewiza każdej oferty,
gdyż sprzedaż poniżej wartości to nieszczególna sztuka ani zasługa –
wówczas najczęściej zarabiają wybrani kosztem sprzedającego.
Akcje na kartki
Oferta sprzedaży akcji PZU została oparta na pomyśle reglamentacji.
Sprzedający akcje doszli do przekonania, że należy wmówić opinii
publicznej, iż reglamentacja jest konieczna z uwagi na niebywałą
atrakcyjność przedmiotu reglamentacji.
W Polsce socjalistycznej były kartki na mięso, masło, papierosy i
wiele innych produktów. Skoro coś jest na kartki to znaczy musi być
wartościowe, w czasie wojny ludność cywilna także otrzymuje talony
na niezbędne produkty. Socjotechniczny zabieg ma bardzo duże szanse
powodzenia, zważywszy iż prywatyzacja największych spółek jest
często postrzegana w Polsce jako wyprzedaż rodowych sreber. W całym
zgiełku może umknąć powszechnej uwadze, że PZU już zostało raz
sprzedane …obecnie sprzedającemu akcje.
Nauka szybkiego czytania
Prospekt emisyjny liczący ponad 700 stron został upubliczniony 19
kwietnia 2010 r., natomiast zapisy inwestorów indywidualnych
rozpoczęły się już od 20 kwietnia i potrwają do 28 kwietnia.
Równocześnie w mediach kreowane jest przekonanie, że mogą pojawić
się kolejki chętnych stąd sugerowane jest złożenie zapisu jak
najwcześniej. Pierwszego dnia zapisów pojawiły się więc w biurach
maklerskich osoby, które dotychczas miały nikły kontakt z rynkiem
papierów wartościowych, w Polsce są to najczęściej osoby starsze na
emeryturze. Informacje o kolejkach (nawet tylko wirtualnych) mają
jeden cel – wykreować kolejki, a te jak wiadomo są dla istot
stadnych drogowskazem.
Zgodnie z prospektem emisyjnym „zapis na Akcje Sprzedawane jest
bezwarunkowy, nieodwołalny, nie może zawierać jakichkolwiek
zastrzeżeń oraz wiąże osobę składającą zapis do czasu przydziału
Akcji Sprzedawanych w Ofercie Publicznej albo do dnia odstąpienia od
przeprowadzenia Oferty” (jedynie aneks do prospektu z mocy prawa
daje możliwość odstąpienia od zapisu).
Skoro nieodwołalne zapisy są przyjmowane od następnego dnia po
upublicznieniu prospektu emisyjnego to należałoby zadać ministerstwu
skarbu pytanie w jakim celu został sporządzony prospekt emisyjny?
Jest oczywiste, że nikt prospektu emisyjnego w ciągu jednego dnia
nie przeczyta, zwłaszcza nie zapozna się z nim dokładnie.
Panie Ministrze,
jaka jest według Pana rola prospektu emisyjnego i komu on ma służyć
(poza osobami, które otrzymały miliony dolarów za jego sporządzenie)?
Im osoba ma mniejszy kontakt z rynkiem tym więcej czasu potrzebuje
na przeanalizowanie prospektu i spółki. Okazuje się natomiast, że
pan minister zaproponował inwestorom lekcję ultra szybkiego
czytania, a osobom fizycznym chcącym złożyć zapis na początku oferty
nadprzyrodzone umiejętności. Równie dobrze można było rozpocząć
przyjmowanie zapisów na kilka dni przed upublicznieniem prospektu,
większej różnicy odnośnie rzetelnego poznania dokumentu by nie było.
W cywilizowanym świecie prospekty emisyjne są udostępniane po to aby
potencjalni inwestorzy mogli zapoznać się z ich treścią, jak i
raportami, opiniami powstałymi na bazie danych zawartych w
prospekcie przed złożeniem zobowiązującego zapisu. Wydaje się to
nadzwyczaj oczywiste. Im bardziej oferta jest skierowana do
szerokiej publiczności tym dłuższy powinien być czas od publikacji
prospektu do dnia rozpoczęcia przyjmowania zapisów na akcje. Wielu
indywidualnych inwestorów wszakże i tak nie przeczyta prospektu
niezależnie od czasu jaki mieliby do dyspozycji, jednak są osoby
które chciałyby wiedzieć co kupują! Ponadto zaś, także ci, którzy
nie mają zamiaru czytać prospektu i są skłonni zagrać w ciemno, w
przypadku pojawienia się opinii, raportów i rekomendacji mogą podjąć
bardziej racjonalną decyzję. Regulacje publicznego obrotu papierami
wartościowymi w cywilizowanym świecie mają na celu ochronę najmniej
doświadczonych inwestorów, właśnie takich którzy są skłonni pod
wpływem impulsu, reklamy dokonać inwestycji. A to jednak nie to samo
co zjeść batonik czekoladowy. Czas życia prospektu emisyjnego w
domenie publicznej przed rozpoczęciem przyjmowania zobowiązujących
zapisów pełni funkcje gwaranta przejrzystości rynku. Tak jest na
świecie.
dalsza część na
www.polandsecurities.com