Gość: Mysz resortowa
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
27.03.04, 02:51
Instytut Transportu Samochodowego działa tak od lat i nie jest dla nikogo w
resorcie infrastruktury tajemnicą o jego sposobie zarabiania.
Prof. Bauer, kierujący instytutem jest podwładnym... ex ministra transportu
prof. Liberadzkiego, dzisiaj wicszefa sejmowej komisji infrastruktury. Obaj
profesorowie po prostu pracują w katedrze transportu SGH, którą obecnie
kieruje Liberadzki, przedtem kierował nią ...Bauuer. Bauer był promotorem
Liberadzkiego. Znaczna część pacowników tej katedry jest czy to w radzie
naukowej, czy to we władzach instytutu. Do niedawna pracująca przez ponad 20
lat w ministerstwie transportu a potem infrastruktury, żona Liberadzkiego,
pracowała jako dyrektor w departamencie rozwoju transportu i była powiązana z
instytutem. Wystarczy zajrzeć do raportów pokontrolnych.
Raport jest wynikiem kontroli w instytucie, bowiem do premiera wpłynęło w
połowie roku pismo wraz z dowodami świadczącymi, że w instytucie prowadzone
są działania sygnalizujące ... korupcję przy szkoleniu kierowców a prace nad
ustawą dot. szkoleń są robione pod konkretną grupę ludzi zainteresowanych
materialnie treścią tej ustawy. Ustawę rzecz jasna miała potem, jakby wyszła z
resortu opiniować komisja Liberadzkiego. Na początku lipca ub. roku ustawa ta
została po informacji, która dotarla do pramiera - natychmiast wycofana z
Sejmu, w dalszej kolejnosci zarzadzono kontrolę w Instytucie Transportu
samochodowego.
Teraz np. żona Liberadzkiego jest 5-tym wiceprezesem spółki PKP Linie Kolejowe
- gdzie odpowiada za kontakty z UE.
Liberadzki, natomiast ma wpływ i jako wiceprzewodniczący komisji europejskiej
i infrastruktury - na fundusze europejskie przyznawane na kolej i jej
infrastrukturę.
Bauer jak Liberadzki - nie widzi nic zdrożnego w zatrudnianiu całych rodzin.
takie praktyki były za rządów Liberadzkiego w resorcie i są praktykowane do
dzisiaj.
Nepotyzm jest tam cechą charaktrystyczną, żaden z premnierów od 1991 r., od
kiedy to Liberadzki został wicministrem, a potem ministrem - nie miał odwagi
zwrócić mu uwagi na nepotyzm i wywalić jego żonę z resortu. On sam
doprowadził ją do stanowiska . - wicedyrektora departamentu w swoim
ministerstwie.
Jedynym który się to odważył zrobić - był Miller. Żona odeszła z resortu pod
pozorem likwidacji deopartamentu na wyraźne życzenie prezesa Rady Ministrów.
Jeszcze w październiku ubiegłego usiłowała Liberadzka zostać nowym dyrektorem
departamentu transportu morskiego w resorcie infastruktury, mimo,że jej
specjalnością był zawsze transport drogowy. I ten manewr spalił na panewce.
Musiała z dniem 1 listopada pożegnać się z ministerstwem.
Natomiast Liberadzki ciągle marzy o powrocie na stołek ministra i kilka dni
temu, gdy padła pierwsza propozycje dymisji Millera i wymiany go w trybie
błyskawicznym na Oleksego - chodził po korytarzach Sejmu w aureoli ...
przyszłego wicepremiera!
O resorcie infrastruktury raporty NIK stwierdzają jednoznacznie - to
najbardziej skorumopowany od lat resort w rządzie.