Dodaj do ulubionych

Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ?

30.03.05, 20:58
Napiszcie , proszę .
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Bez problemu 30.03.05, 21:51
      Jest to trudne, ale sie da. Nawet w najwiekszej metropolii.
      Trzeba zapomniec o luksusach, komorkach i TV kablowej.
      He he he.
    • Gość: PROWOKATOR ZADYMY Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 22:01
      A co v.ci, tyle Ci zaproponowali pensji w Instytucie W. Willsona za tłumaczenie
      Amerykanom meandrów polskich przemian ustrojowych i zastanawiasz się czy
      wyżyjesz, jak czmychniesz tam wzorem Leszka "zmyłera" Millera, któremu też to
      podobno zaproponowali? :-)))
    • Gość: felusiak pewnie ze sia da IP: *.nyc.res.rr.com 31.03.05, 02:38
      jak zwykle zadajecie pytanie z sufitu. zescie sie wyalienowali, towarzyszu.
      jedno podstawowe pytanie brzmi: GDZIE W USA ?. USA to duzy kraj i bardzo
      zroznicowany, nawt wam to towarzyszu przez glowe nie przechodzi jak zroznicowany.
      • Gość: JGA Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.03.05, 04:20
        Mozna w pokoiku "przy rodzinie", ale zapomnij o oszczednosciach. Jednym slowem,
        niewolnicza egzystencja...
        • Gość: Zza Big Wody Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.union01.nj.comcast.net 31.03.05, 05:26
          Zdefiniuj "przeżyć".

          Bardzo dużo kryje sie w tym tajemniczym sformułowaniu.
          Mój koleżka wyciąga średnio 4 tys. (U$D) tygodniowo na remontach i budowach
          masta Nowy Jork i ciągle narzeka, że nie ma kasy, że brakuje mu na to czy
          tamto. Jeździ 10 letnim autem i o 6tej rano już nie ma go w domu a o 19-tej
          jeszcze nie ma. Teoretycznie więc to co zarabia powinno mu wystarczyć na 2-3
          godziny zanim nie zaśnie. Dodam że w sobotę pracuje prawie tak jak w tygodniu
          (zaczynają godzinkę-półtorej później a w niedzielę ciągną TYLKO pół dnia).
          Ciągnie tak już 33 lata. Ma 5 domów z których 2 nie widział wcale a 2
          następnych ostatnio (~5 lat temu 1 raz). Ostani urlop na jakim był był 5 lat
          temu i trwał tydzień w tym 3 dni rejsu na Karaiby i nazad i 4 dni na dojazd na
          rejs + oglądanie 2-ch domów.

          Wymieniona suma (~$900) to jest typowa amerykańska emerytura lub zasiłek
          społeczny więc cała kupa starych, biednych (lub i to i to) ludzi jakoś
          przeżywa.
          Niektórych potem nawet po śmierci potrafią za pomocą rurki i Prezydenta i sądu
          utrzymać przy życiu.
          • Gość: Zza Big Wody Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.union01.nj.comcast.net 31.03.05, 05:29
            A podatek?
            • Gość: yeah Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.vf.shawcable.net 31.03.05, 14:20
              ...no pewnie ! Bo Zycie to Picie!
              PS
              A moze kolega jest z takiego zycia zadowolony ???
              Tylko czy na pewno on ciebie uwaza za kolege,hehehe
            • Gość: Roman Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.ct.gemini.ntplx.com 31.03.05, 22:25
              Jak masz tylko tyle na miesiac, to nieplacisz podatku(nawet dostaniesz dodatek
              od uzedu podatkowego jak masz dzieci na utrzymanu ponizej 18lat), dostajesz za
              darmo swiadczenia medyczne, darmowe studia itd. Jak myslales czarni dochodza do
              wyzszego wyksztalcenia. Oczywiscie pod warunkiem, ze jestes tutaj legalnie.
              Nawet mozesz pracowac "pod stolem" za gotowke. Pare godzin na tydzien zupelnie
              wystarczy. Nikt w Polsce nie uwierzy, ze pracujesz mniej niz 60godzin na
              tydzien mimowszystko. Napewno rodzina w Polsce nie bedzie Ciebie lubiala, ale
              jak sie puzniej, po wyslanu setek paczek i pieniedzy do rodziny, ze najlepiej
              wychodzi sie z rodzina na zdjeciu.
          • vip-1 Cholernie nieudolny ten Twoj kolega, hehe. 31.03.05, 15:43
            Albo przyglupi. Bo 4000 / tyg. daje 208 000 rocznie, wiec po 33 latach takiej
            morderczej tyry gosciu zarobil 6,864, 000.00 dolarow. Prawie 7 baniek !.
            Nawet biorac poprawke na to, ze to kasa brutto ( choocuiaz pewnie nie brutto,
            bo skoro to construction to pewnie gotowka pod stolem) , ze wydaje cos tam "na
            zycie" w te wolne 2-3 godziny dziennie,ze na poczatku zarabial mniej-
            powienien miec juz z 20 domow albo lepiej, jesli sie w RE zdecydowal
            inwestowac. Szczegolnie ze pare/parenascie lat temu nawet w dzis drogich
            rejonach domy kosztowaly 200-300 tysiecy max. No i w koncu z tych "5 domow" ma
            zysk, bo nie podejrzewam zeby tak pazerny kolega tych domow nie wynajmowal
            komus.
            Tak ze albo jest on bardzo tepy i nieudolny albo ty zmyslasz....
            No ale jesli to prawda to pogratulowac znajomosci, bedziesz mial niedlugo
            kolege na pewno najbogatszego na calym cmentarzu.
            • Gość: Zza Big Wody Polska cecha. IP: *.union01.nj.comcast.net 31.03.05, 20:15
              vip-1 napisał:

              > Albo przyglupi. Bo 4000 / tyg. daje 208 000 rocznie, wiec po 33 latach takiej
              > morderczej tyry gosciu zarobil 6,864, 000.00 dolarow. Prawie 7 baniek !...

              Bardzo ładnie to przeliczyłeś. Szybkie liczenie cudzych pieniędzy to taka
              specyficzna polska cecha.
              Przyznaj, że po prostu napiasłeś szybciej niż pomyślałeś. Czyli chlapnąłeś i
              tyle. O ile 4 tys. tygodniowo daje rzeczywiście sporą kwotę, ale LOGIKA
              ZDAWAŁBY SIĘ PODPOWIADAĆ, że 33 lata zap. rzadko kiedy równają się 7 milionom w
              banku. Pierwszego, drugiego i conajmniej kilku innych tygodni pracy gościu
              raczej nie zarabiał dzisiejszych 4000/tydzień więc Twoje wyliczenie jest po
              prostu "tęgo-omyłkowe".

              Oceniajac go jako "pazernego" również popełniasz błąd określany w nauce o
              błędach jako "gruby" budując na tej podstawie kolejną teorię o cmentarzach itd.

              Facet po prostu jest pracoholikiem - typowa amerykańska cecha-przywara: dla
              jednych zaleta - dla innych - wada. W Chinach byłby bohaterem - w Polsce jest
              zapewne frajerem. Lub kimś kogo mozna prosić o pożyczkę której nie zamierza się
              oddawać i to zdarza mu się na porządku dziennym.

              Dodam tylko, że z wykształcenia jest inżynierem - technologiem. Na wizytówce
              nie wpisuje jednak po polsku tytułu mgr. inż. ani przed nazwisko - ani za. Nie
              chce się afiszować. Jest to naprawdę dosyc skromny facet. Mógłby jeździć
              Lexusem czy Mercem - ale nie jeździ.

              kobieta.gazeta.pl/edziecko/1%2C55003%2C2140987.html
              • vip-1 Re: Polska cecha. 31.03.05, 20:28
                Gość portalu: Zza Big Wody napisał(a):

                > vip-1 napisał:
                >


                > Bardzo ładnie to przeliczyłeś. Szybkie liczenie cudzych pieniędzy to taka
                > specyficzna polska cecha.

                Swoje mam policzone. Swoich liczyc nie musze.

                33 lata zap. rzadko kiedy równają się 7 milionom w
                >
                > banku.

                Ale gdzie ja napisalem, ze 7 milionom w banku???Chyba szybciej piszesz, niz
                myslisz, co???
                Napisalem, ze to bardzo marny wynik, 5 domkow pod wynajem po 33 latach pracy 15
                godzin na dobe. wyszlaby mediana cenowa takiej chalupy w NJ ( bo zakladam ze
                jest z NJ jak ty...) w ciagu tych ostanich 3
                3 lat? 150K? Moze 200K? No to gdyby madrze lokowal kase w te domy i nie wydawal
                na luksusy to spoko mialby ich ze 20 gdyby glowe mial nie od parady, prawda?


                > Facet po prostu jest pracoholikiem - typowa amerykańska cecha-przywara: dla
                > jednych zaleta - dla innych - wada. W Chinach byłby bohaterem - w Polsce jest
                > zapewne frajerem. Lub kimś kogo mozna prosić o pożyczkę której nie zamierza
                się oddawać i to zdarza mu się na porządku dziennym.


                Frajerem jestt wszedzie, a szczegolnie wlasnie w USA, gdzie powinien sie leczyc
                u lekarza psychiatry z intensywan pomoca psychologa/ psychoterapeuty. Z
                uzaleznien mozna skutecznie leczyc, tylko podejrzewam , ze mu troche szkoda
                pirniedzy na lekarzy. No coz, uzyzni predzej glebe, to tez jakis pozytek.

                > jezdzic Lexusem?
                A toz mi big fucking deal :)Doprawdy dowod "luksusu".
          • Gość: GENIALNY SYSTEM! Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.cvx.algx.net 31.03.05, 17:04
            Czy to nie jest genialny system, zeby zrobic z ludzi takie woly robocze?!!! :)

            Niewolnictwo, feudalizm, kazda odmiana dyktatury, komunizm MARZYŁ o tym aby
            jakis sposobem zmusic ludzi do pracy: pejczami, nakazami, wiezieniami,
            zsylkami, czynami spolecznymi i cholera wie czym jeszcze.

            Tymczasem sprawa jest prosta: oglupic szolowizna z TV, dać kanape i chipsy,
            platne laski, duuuuzy i pusty dom i blyszczacy samochod i robotę tak prostacką
            jacy tak naprawde sa ludzie w swoim prozniactwie.

            Na wszystkim 3mają łapę preferujący myślenie niż fizolowanie, ktorzy sponsorują
            demokracje i wszystkim jest klawo. Kocham ten kraj ! :)
            • vip-1 Re: mozna, ale co to za zycie... 31.03.05, 17:10
              Nikt tu z ludzi nie robi wolow roboczych. Ludzie sami z siebie robia woly
              robocze....
              Generalnie kazdy ma wolna reke- przylozyc sie do ksztalcenia w mlodosci i
              odcinac kupony pozniej, pracowac za b. przyswoite pieniadze dzieki umiejetnosci
              ustawienia sie ( jak ja na przyklad) albo zap...alac jak kolega dyskutanta z NJ.
              Kazdy robi to co woli. Chipsow tez Ci nikt do buzi nie wmusza. I ta akurat
              swoboda wyboru sprawia, ze z wielkimi oporami ale jednak pochwalam ten
              system....przynajmniej w tym zakresie.
              • Gość: LastBoyScout=GS! Re: mozna, ale co to za zycie... IP: *.cvx.algx.net 31.03.05, 17:24
                Oczywiscie masz racje. Wlasnie dlatego napisalem bez sarkazmu ze kocham ten
                kraj.
                Jezeli jakis Lomzyniak nie wie co robic z zyciem to ugniata cale zycie tylko
                kanape lub kafelki na budowie w Nowym Jorku.
                Jezeli ktos ma jakis pomysl na zycie to w tym samym Nowym Jorku robi to o czym
                cale zycie marzyl ...
                Pozdrawiam ;)
                • Gość: Zza Big Wody Re: polska cecha IP: *.union01.nj.comcast.net 31.03.05, 23:02
                  vip-1 napisał:

                  > Frajerem jestt wszedzie, a szczegolnie wlasnie w USA,
                  > gdzie powinien sie leczyc
                  > u lekarza psychiatry z intensywan pomoca psychologa/ psychoterapeuty. Z
                  > uzaleznien mozna skutecznie leczyc, tylko podejrzewam , ze mu troche szkoda
                  > pirniedzy na lekarzy. No coz, uzyzni predzej glebe, to tez jakis pozytek.

                  Może masz rację a może nie masz choć bez wątpienia trzeba Ci przyznać że
                  starasz się mieć tylko Ci troszkę nie wychodzi. ;)

                  Jedno jeszcze dodam jeśli to nie było dotąd oczywiste i może to rozświeci
                  pechową sytuację tego Polaka z 5-ma domami i tęgim kontem: Ten gość uwielbia
                  pracować. Po prostu tym żyje. Taką ma naturę i możesz to nazywać jak chcesz i
                  wysyłać gdzie chcesz ale życzę ci takiego jak on fachowca kiedy będziesz zlecał
                  budowę swojego domu. Jeśli kiedykolwiek miałeś do czynienia z fachowcami
                  budowlanymi (obojętnie w jakim kraju) to byc może wiesz, że można od tego
                  samemu znaleźć się na oddziale intensywnej terapii psychiatrycznej i to bez
                  kasy a z niedokończonym domem.
                  • vip-1 A moze to Tobie nie wychodzi ? 31.03.05, 23:48
                    Bo nie rozumiesz powagi tematu?
                    Albo uwazasz, ze pracoholik to czlowiek zdrowy, tylko taki ktory lubi pracowac?
                    Przyjmujac ten tok myslenia mozesz natychmiast dojsc do wniosku, ze alkoholik
                    to czlowiek normalny, tylko taki, ktory lubi non-stop pic. Zadna tam choroba.
                    A narkoman to taki , ktory sobie lubi strzelic w zyle, a poza tym to fajny
                    chlop.
                    A tymczasem, gdybys uwaznie poczytal swoj wlasny link to bys sam zobaczyl,
                    jakie przxeje..e i niebezpieczne dla niego i otoczenia jest bycie takim
                    czlowiekiem.
                    Najpierw pada rodzina (albo go wykorzystuje, bo goscia nigdy w domu nie ma, zqa
                    to kase do domu przynosi). Zone po roku malzenstwa obraca gach, dzieci ide w
                    narkotyki albo crime bo sie nimi nie zajmuje, a w koncu facio spokojnie kona z
                    przemeczenia i tyle.
                    Tak jak Japonce, siada sobie relatywnie mlody facet na lawce w parku na 2
                    minutki , lapie krotki oddech i odwoza go na cmentarz.
          • viper39 Re: mozna, ale co to za zycie... 11.04.05, 17:21
            Gość portalu: Zza Big Wody napisał(a):

            > Zdefiniuj "przeżyć".
            >
            > Bardzo dużo kryje sie w tym tajemniczym sformułowaniu.
            > Mój koleżka wyciąga średnio 4 tys. (U$D) tygodniowo na remontach i budowach
            > masta Nowy Jork i ciągle narzeka, że nie ma kasy, że brakuje mu na to czy
            > tamto.

            jesli pracuje w firmie zwiazkowej jako elektryk, hydraulik (plumber),
            instalator klimatyzacji (pipefitter / sheetmetal worker) jego stawka "unijna"
            jest mniej wiecej $40/hr, praca w NYC (mniemam ze tutaj bo tutaj najlepiej
            zarabiaja) 35h/tygodniowo co daje przed podatkami $1400 / tygodniowo, powiedzmy
            ze udealo mu sie i przez ostatnie lata mial jakies nadgodziny co dawalo mu
            zarobek okolo $1800-2000/tygodniowo, to jeszcze daleko do $4000 tygodniowo,
            koles pieprzysz jak maly kazio po duzym piwie, i to w sumie sa zarobki jakie
            dostaje osoba pracujaca w "unijnych" firmach ostatnio, kiedys te zarobki byly
            mniejsze (mniemam ze to wiesz)...
            przestan kreowac historyjki ktore maja malo wspolnego z rzeczywistoscia..

            dla mnie gosc moze zarabiac i $1M miesiecznie, jesli wie jak, jak widze to ani
            ty ani twoj znajomy takiej wiedzy nie posiada...
            przestan klamac wiec...............


            > Jeździ 10 letnim autem i o 6tej rano już nie ma go w domu a o 19-tej
            > jeszcze nie ma.

            w usa samochod nie jest zadnym wyznacznikiem stanu posiadania, ludzie uzywaja
            samochodu jak czegos co jest potrzebne im do zycia, czego ty nie mozesz
            zrozumiec do dzis mimo ze piszesz z NJ,

            > Teoretycznie więc to co zarabia powinno mu wystarczyć na 2-3
            > godziny zanim nie zaśnie. Dodam że w sobotę pracuje prawie tak jak w tygodniu
            > (zaczynają godzinkę-półtorej później a w niedzielę ciągną TYLKO pół dnia).

            jesli tak jak mowisz pracuje on w soboty i niedziele wiec nie pracuje w firmie
            zwiazkowej (unijnej), managerowie wiedza ze takie wykorzystywanie sily roboczej
            prowadzi do bardzo malej wydajnosci w pracy, dlatego staraja sie firmy nie
            dawac wiecej niz 10 nadgodzin tygodniowo (no chyba ze musza) aby nie zmiejszac
            produktywnosci, popatrz sobie na wykresy jak sie ma produktywnosc do ilosci
            godzin przepracowanych dziennie/ tygodniowo/ miesiecznie.
            nie masz gosc pojecia o czym mowisz

            > Ciągnie tak już 33 lata. Ma 5 domów z których 2 nie widział wcale a 2
            > następnych ostatnio (~5 lat temu 1 raz).

            to akurat nie ma nic wspolengo z tym ile i gdzie gosc pracuje,

            > Ostani urlop na jakim był był 5 lat
            > temu i trwał tydzień w tym 3 dni rejsu na Karaiby i nazad i 4 dni na dojazd
            > na rejs + oglądanie 2-ch domów.

            krotko i zwiezle, pieprzysz jak potracony

            >
            > Wymieniona suma (~$900) to jest typowa amerykańska emerytura lub zasiłek
            > społeczny więc cała kupa starych, biednych (lub i to i to) ludzi jakoś
            > przeżywa.

            nie masz zupelnie pojecia o czym mowisz,
            emerytura?
            mozesz miec wyplaty z SS oraz z np 401k (prywatne konto emerytalne) SS (social
            security) zalezy od tego ile zarabiales i ile tzw "kwartalow" przepracowales,
            dostaje sie to po ukonczeniu 65 roku zycia. pieniadze z kont typu 401 czy IRA
            moga byc pobierane po ukonczeniu 59.5 roku zycia....
            minimum okreslane jest zupelnie inaczej wiec nie mozesz tak tego sprecyzowac.


            > Niektórych potem nawet po śmierci potrafią za pomocą rurki i Prezydenta i
            sądu
            > utrzymać przy życiu.

            jestes glupek, to mozna przeczytac....
    • stary-wyjadacz Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? 01.04.05, 00:55
      To daje nieco ponad 10 tys. rocznie. przy takiej sumie dpchodu
      otrzymuje sie z tzw Section 8 doplate do czynszu lub tez czynsz pokrywany jest w
      calosci. Otrzymuje sie tez food stamps czyli bony zywnosciowe i jesli nie
      mieszka sie w NY, SF i LA to mozna sobie dac rade.

      PS. Kolego vip twoj znajomy nie zarabia a przerabia 4 tys tygodniowo co jest
      skromna suma. Ile mu z tego zostaje po oplaceniu pracownikow, materialow,
      transportu, ubezpieczen i podatkow? dlatego ciagle narzeka, ze mu brakuje.
      • vip-1 Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? 01.04.05, 14:52
        Kolego Wyjadacz, pomylili Ci sie koledzy.
        Kolega vip-1 nie ma kolegow-pracoholikow, to kolega ZzaBigWody(no tak, z NJ, za
        Hudsonem :) ma takowych.
        Co do 4 tys- podejrzewam ze masz racje .
        • stary-wyjadacz Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? 01.04.05, 15:51
          Mea culpa. Zaslepilo mnie na czas pisania. Uklony z przeprosinami. Kajam sie i
          do Canossy we wlosiennicy podazam.
          • Gość: Zza Big Wody Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.union01.nj.comcast.net 01.04.05, 21:05
            Dlaczego trzeba przepraszać jeśli posądzi się kogoś o znajomość z kimś innym
            kto rękami zarabia 200 tys. USD rocznie?
            Pojebało Was z tymi polskimi poradami leczenia psychiatrycznego i porównywania
            ciężko pracujących ludzi do narkomanów.
            • Gość: Zza Big Wody Dodam... IP: *.union01.nj.comcast.net 01.04.05, 22:08
              ...że ten gość UTRZYMUJE ok 6-7 osób w Polsce i 3 tutaj.
              Ostatnio zapłacił za wizę studencką, przelot i teraz płaci za pobyt i studia
              dziewczyny z Polski, która po pierwszym roku studiów w PL chciała zrezygnować i
              iść do jakiejkolwiek pracy. Owszem jest to rodzina ale wcale nie musział.
              Pierwszy pomysł był żeby przyjechała tutaj na wakacje popracować przy
              sprzątaniu ale 2-3 miesiące nie miały sensu i od słowa do słowa załatwili jej
              studia w NYC. Owszem w weekendy dziewczyna rzeczywiście sprząta ale są to jej
              kieszonkowe.

              A komu Ty ostatnio pomogłeś inaczej niż radą o leczeniu?
              • jorl Re: Dodam... 01.04.05, 23:38
                O widze ze utrzymywanie dziewczyn zaczyna byc w modzie! A ja myslalem ze to
                tylko moj patent.

                A tak naprawde to ciekawe ile ten koles zza wielkiej wody ma dlugow w bankach.
                Bo jakos ludzie pokazuja co to nie maja ale ze na kredyt to nie mowia.
                A ja tez na Zachodzie. Co prawda w Niemczech ale tu podobnie. I gadania Polakow
                jak to zarabiaja.
                Pozdrowienia
    • Gość: poinformowany Re: Are You A Slave? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.04.05, 21:08
      The average American in the year 2005 lives a fragile existence, in a struggle
      for survival that can be ended by missing a few paychecks. The carrot at the
      end of the stick which was formerly known as "the American dream" has been
      replaced by a whip that can best be described as the American nightmare of
      homelessness, and slow, early death. You no longer work to achieve a better
      life for yourselves and your children. You work to keep a roof over your head,
      and you pray that you don't lose it. You became a slave when fear replaced
      incentive as your motivation to work, but I still suggest that you work while
      you can, because if the company you work for can't send your job overseas, the
      U.S. government is allowing 2000 people per day to enter this country
      illegally, because they're willing to do your job for less.


      portland.indymedia.org/en/2005/04/314741.shtml
      • Gość: Roman Re: Are You A Slave? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.05, 03:21
        Boja sie, ze jak straca pare wyplat to beda bezdomni. To prawda, jak ktos byl
        GLUPI(Jezus powiedzial cos tak: "moi ludzie gina z braku wiedzy") i uwierzyl
        propagandzie, ktora uczy BEZ PRZERWY, ze absolutnie musisz miec np. dom lub
        nowy samochod. Najlepiej na raty oczywiscie, bo "jutro" napewno zdrozeje. Ja
        juz obserwuje ten amerykanski problem z NAFTA od chwili podpisania(1992). Po
        kolezensku. Jak masz podobne watpliwosci, to zainteresuj sie np. zeglarstwem.
        Da sie zyc w 4-ke na lodce 34 stopowe(lub wiekszej) bardzo wygodnie i umozliwia
        to przemieszczanie sie za praca. A, ze tutaj nie wielu umie prowadzic zaglowke,
        to kupisz to obecnie tanio. Jest to najtansza forma domku letniskowego nad
        oceanem. Nawet mieszkania nie kupisz za te pieniadze, co kosztuje tutaj
        zaglowka. W wiekszosci stejtow nawet nie trzeba miec szkolenia z bespieczestwa
        (szkolenie trwa kilkanascie godzin), nie placi sie podatkow i jak dlugo nie
        wplywasz do "marine" lub nie uzywasz cudzej kotwicy, nie placisz
        za "parkowanie". Powodzenia.
    • Gość: Nie Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.fl-miami0.sa.earthlink.net 03.04.05, 23:57
      Nie, nigdzie w zadnym stanie, w zadnym zadupiu nie przezyjesz za te grosze.
      Wynajecie pokoju/kawalerki kosztuje wiecej niz tyle, a czesto musisz dolozyc za
      ogrzewanie+energia+telefon. Zywnosc w tanim sklepie kosztuje wiecej na jedna
      osobe niz $50/70 na miesiac, razy cztery to juz $200-300,o lekarskim
      ubezpieczeniu jesli kupujesz sam nawet nie mysl, za mloda rodzine trzech osob
      $1000 to minimum.
      • Gość: Roman Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.05, 03:43
        Pewnie, ze mozesz myslec, ze nie da sie zyc za tyle. Ale ja sie z Toba nie
        zgadzam. Ulatwilo by jak by napisala osoba postujaca, w jakim stejcie ma on
        mieszkac i czy jest tutaj legalnie. W tym kraju jeszcze sa miejsca gdzie za
        hektar placi sie ok. $300 (za nieuzytki nawet mniej). Uzywane przyczepy
        turystyczne mozna kupic za mniej niz $1000 czasami. Uszkodzona zaglowke po
        huraganie dobre do mieszkania mozna bylo dostac za ok. $2000. Ja jako osoba
        samotna potrafilbym zyc, mieszkac z wygodami i dobrym odzywianiem za mniejsza
        sume nawet. Jak bym mnial np. w tej chwili $300 na miesiac i zadnej innej
        mozliwosci na zarabianie(ale obecnie pracuje), to nie odstraszylo by mnie
        mieszkanie w Ameryce. Prawdza jest, ze juz sie do takiej sytuacji
        przygotowalem. Tak ze wszystko zalezy od indywidalnej wiedzy, umiejetnosci i
        osobistej sytuacji. Napewno nie popelnial bym samo....a jak to robia emeryci w
        wielu krajach. Czasmi to juz chce byc emerytem i cieszyc sie otwartymi
        przestrzeniami.
        • Gość: axx Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.155.popsite.net 04.04.05, 04:50
          Ciezkie jest zycie kontraktora. Najlepiej jest sie o tym przekonac samemu.
          W stanie Maryland unemloyment compensation wynosi $ 310 na tydzien i podlega
          opodatkowaniu. Przez 6 miesiecy a jezeli sytuacja jest trudna na rynku pracy do
          do 1 roku. No i trzeba solidnie pracowac (na czarno)bo nie wystarczy na splate
          samych kart kredytowych a o innych wydatkach nie mowiac.
          • Gość: Zza Big Wody A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.union01.nj.comcast.net 04.04.05, 14:32
            Jeśli nie jest się niewidomym, chorym, starym itd to dlaczego koniecznie jako
            jedyne źródło dochodu traktować niepełny wymiar godzin będąc ustrojonym w
            kamizelkę z dużym napisem "How can I help you" Walmartu? (Pełnego nie dają żeby
            nie dawać świadczeń.)

            W U$A roboty jest od zawalenia. Oczywiście bycie spikatym, posiadanie legalnego
            statusu i wykształcenia znacznie pomaga.
            • Gość: Roman Re: A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.05, 18:07
              Zza Big Wody. Sorry, moze juz pisales. Czy muglbys sie pochwalic w jakim
              rejonie USA mieszkasz i od jakiej stawki na godzine dla Ciebie zaczyna sie
              dobra praca, ktora bez "problemow" mozesz znalesc. Thanks.
              • Gość: Zza Big Wody Re: A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.union01.nj.comcast.net 04.04.05, 19:53
                Gość portalu: Roman napisał(a):

                > Zza Big Wody. Sorry, moze juz pisales. Czy muglbys sie pochwalic w jakim
                > rejonie USA mieszkasz i od jakiej stawki na godzine dla Ciebie zaczyna sie
                > dobra praca, ktora bez "problemow" mozesz znalesc. Thanks.

                Proszę bardzo.
                W New Jersey. "Tuż na wprost od (na zachód) Nowego Jorku.

                Potrzebuję instalatorów do LEKKICH prac wewnętrznych.
                Warunki: chęć do pracy, niepalenie, brak nadwagi, komunikatywny jęz. ang.,
                pozwolenie na pracę, niekaralność, Prawo Jazdy.

                Oferuję: $10/godz. na start i conajmniej 7 godzin dziennie przez conajmniej 6
                dni w tygodniu + możliwośc poznania kompletnie nowej dziedziny budownictwa z
                szybką możliwością "przejścia na swoje" bo wiem że jeśli jest rynek i można
                zarobić $500 dziennie, pracownik to widzi to długo nie jest się go w stanie
                utrzymać za $12-13/godz. Nawet tylko "startowe" $10 to jest (najczęściej)
                conajmniej $500/tydz. zaraz po "dzień dobry" czyli ~2.5 raza więcej niż
                przedmiot tej dyskusji.

                A wcale nie jest tak prosto znaleźć chętnych.
                • Gość: Roman Re: A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.05, 20:10
                  Dzieki za odpowiedz. Mysle, ze wielu czyta ta strone, wiec za nie dlugo
                  bedziesz mial chetnych do pracy. Chyba ze "RealEstate Bubo" peknie wczesniej w
                  NJ jak np. produkcja czesci samolotowych w moim stanie sie skonczyla.
                  Zarabialismy srednio $22.00/godzine, nadgodziny(x 1.5) + ubespieczenie medyczne
                  oczywiscie. Cena taniego domu byla ok. 250K. Powodzenia.
                  • Gość: Zza Big Wody Re: A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.union01.nj.comcast.net 05.04.05, 06:49
                    > Zarabialismy srednio $22.00/godzine, nadgodziny(x 1.5) + ubespieczenie
                    medyczne
                    >

                    Jest to pokazane w filmie "Roger and I" n/t (m.in.) sytuacji w miasteczku
                    Flint, Michigan.
                    Takich miejsc jest cala masa.
                    • Gość: Roman Re: A dlaczego 872 $ / mies. ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 06.04.05, 02:07
                      Widzialem. Dobra czesc jest takze w tym filmie o zagrozenu z polnocy. Pasuje do
                      obecnego wymyslonego zagrozenia. Hahaha. Ale jak juz wiemy czego sie spodziewac
                      w gospodarce, to czy Ty juz powoli przygotowojesz sie do niewatpiwych problemow
                      nas czekajacych tutaj(zaraz potem w rescie swiata)? Co jest wedlug Ciebie
                      najlepsza inwestycia w tej chwili?
          • Gość: Roman Re: Czy w USA da się przeżyć za 872 $ / mies. ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.05, 17:53
            Ja mialem cos poddobnego w Nowej Anglji. Jak masz problem z kredyt kartami to
            moze sprawdz strone www.1-2-3nodebt.com. Ja kozystalem z ich pomocy i
            wyczyscilem swoje karty w ciagu jednego roku. Nawet z MBNA wygralem, ktora robi
            duze problemy. Jak masz jakies posiadlosci(sprawdz nowe prawo w tej sprawie) w
            Twoim stejcie, zdaje sie, ze mozesz to rowniesz odpisac w bankropcji(ja nie
            musialem bankrutowac). Moze Ty rowniesz dostaniesz za rok te wspaniale uczucie
            towazyszace nie posiadania ZADNEGO kredytu. Jak masz jakies pytania, to pytaj
            niekoniecznie pod tym postem. Powodzenia
            • v.ci 872 $ to średnia, państwowa emerytura w USA... 12.04.05, 20:10
              Wiem oczywiście, że większość Amerykanów dostaje też emerytury z zakładowych
              funduszy emerytalnych , jednak - jak podaje tygodnik "Polityka" ( nr 8 , 2005 )-
              22 % amerykańskich emerytów otrzymuje tylko emerytury gwarantowane przez
              państwo .

              872 $ to średnia emerytura , a więc są pewnie tacy , którzy dostają tylko 500
              $ , a może mniej !? A więc to poziom zblizony do polskich realiów !

              Tak wygląda american dream w detalach ...
              • Gość: Roman Re: 872 $ to średnia, państwowa emerytura w USA.. IP: *.ct.gemini.ntplx.com 12.04.05, 22:46
                To dobrze czy zle twim zdaniem. Do Polnocnej Ameryki przyjezdza sie aby miec
                wolnosc. To do Poludniowej jedzilo sie za pieniedzmi. Ale, ze z pomoca Boska
                akurat tak sie stalo, ze wlasnie ta ponocna(jak dlugo byla chrzscianska)stala
                sie bogata. Jak dlugo jestes w Polsce to wydaje sie Tobie, ze tam jest
                najlepiej. Ja od paru juz lat przymiezam sie do powrotu do Polaki i kiedy
                sprawdze wasze warunki, to mi sie odechciewa. Ale widomo takie rzeczy sa
                prywatnymi odczuciami. Jedno moge tobie napisac, ze nawet jak bym nie mial
                tutaj wiekszej emerytury, to wiecej dostalbym na siebie i zone z opieki
                spolecznej tutaj, z darmowymi swiadczeniami medycznymi, darmowym ogzewaniem
                itd. A oczywiscie znasz polskie ceny chciazby na zywanosc i amerykanskie? Do
                tego jak jest tu czysto w porownanu z Polska. Ile miejsc do zwiedzania. Ile
                zwizad do zobacznia. Jaki spokuj z niewidziana rodzina. "Polityka" zasze pisala
                artykuly na zamowienie, jak pamietam. Wiec jakie ma to znaczenie co pisza.
                Widomo musza was przekonac, ze wszystko jest dobrze w Polsce.Dochodzi do tego,
                ze nawet komunizm sie wam podoba. A co to kamitalizm to pojejecia dzieki
                podobnym gazeta nie macie. Dam Tonie przyklad. W XXwieki i XXI zadna wojna nie
                byla zaczeta przez kapitalizm. Natomiast byly przez socjalizm, imperializm, czy
                nawet korporacje w zmowie z rzadami. Natomist dzieki dobrej propagandzie
                myslicie, ze to wlasnie kapitalizm jest zly. Ten nowy system, ktory wierzycie,
                ze bedzie czyms lepszym, to bedzie wlasnie polaczenie korporacji i panstwa.
                Przeciwko ktoremu tutaj swiadomie sie protestuje. Bez zalu, Pozdrowienia.
                • Gość: Zza Big Wody 2,5 mld dla f-my Haliburton za karmienie Armii IP: *.union01.nj.comcast.net 13.04.05, 16:39
                  >Dam Tonie przyklad. W XXwieki i XXI zadna wojna nie
                  > byla zaczeta przez kapitalizm. Natomiast byly przez socjalizm, imperializm,
                  czy
                  >
                  > nawet korporacje w zmowie z rzadami.

                  Co za stek bzdur! Kompletny brak logiki i/lub wiedzy albo po prostu efekt
                  prania mózgu wielu lat wieczorowych kursów Akademii Politycznej KC.

                  Bo - przepraszam - czym różni wojna zaczęta przez "kapitalizm" od wojny
                  zaczętej przez "korporacje w zmowie z rzadami" ?? Czy te Twoje "korporacje w
                  zmowie z rzadami" to jest jakiś nowy twój socjopatyczno-filozoficzny?

                  U$A trudno nazwać państwem innym niż kapitalistyczne żeby nie wiem jak
                  próbować. Może nie jest w tym względzie ideałem ale nie jest dużo dalej niż
                  Korea Półnona od Komunizmu.

                  A jednak jakby ostatnio trochę goździkami i różami bez kolców napier..li Arabów
                  w Iraku po szmacianych głupich łbach zgodnie z żydowską teorią pokoju
                  p.t. "unilateral military preemptive strike" takich "gołąbków Pokoju jak
                  Wolfowitz czy Rove.
                  en.wikipedia.org/wiki/Preemptive_war
                  Oczywiście w porównaniu do innych wojen skromne 120 tys. ofiar to prawie
                  kolizja drogowa z kilkoma ofiarami nie mniej jest to kolego Roman NORMALNA
                  wojna, której ofiarom nikt nie pali świeczek a rannym nie wysyła namiotów i
                  plasterków jak ofiarom Tsunami.

                  W tym wypadku Tsunami p.t. "U$A" jest silniejsze niż inni a silniejsi mają
                  rację czyli słabsi sami są sobie winni.

                  Czy ktoś Ci wspomniał, że za tę wojnę płacisz? Nie zapomnij o rozliczeniu
                  podatkowym za 3 dni!

                  Wszystko jednak ma swoja cenę. Jest takie wyliczeni,e że gdyby nie wojna w
                  Wietnamie to sztuczne serce kosztowałoby dzisiaj $50. Niestety nie ma tam nic o
                  nowym mózgu a taki jest Ci potrzebny.

                  Podali wczoraj w wiadomosciach (ale i tylko tu i owdzie) że za „prace nad
                  odbudowa Iraku” f-mie Haliburton, ktorej do wyborow prezesem byl aktualny V-ce
                  Prez. Pentagon wyplacil za 2003 i 2004 2,5 mld USD.

                  Czyli pieniedzy z podatkow.

                  V-ce Prez. Podkresla ze on z ta f-ma (Haliburton, bo trudno mu to powiedziec o
                  Pentagonie) nie ma juz nic wspolnego.

                  Pozostaje mu wierzyc na slowo. Slowo polityka to jak zloto. No, powiedzmy
                  czarne zloto.

                  Na pensji „konsultanta-doradcy” w Haliburtonie jest tez Papa-Busz i kilku
                  innych „znanych emerytow” ale oni z kolei nie maja „kompletnie zadnych
                  zwiazkow” z aktualna wladza.

                  No ale niech szlag trafi polityke i politykow.

                  I tak pojdą do piekla i cała w tym nadzieja.

                  Wszyscy na calym swiecie jednakowo kombinuja jak z rzadowej kasy wyprowadzic
                  dla siebie jak najwiecej dowolnymi metodami. U$A naprawde niczym sie od reszty
                  w tym wzgledzie nie różni

                  • Gość: Roman Re: 2,5 mld dla f-my Haliburton za karmienie Armi IP: *.ct.gemini.ntplx.com 14.04.05, 17:39
                    Kapitalizm ma JEDANA wazna ceche. Jest nia prawo posiadania wlasnosci
                    prywatnej. Jak za cos MUSISZ placic podatki to nie jestes wlascicielem tej
                    rzeczy. Podatki od zarobkow sa od czasow IIWS a podatki za np. domy po IIWS.
                    Korkoracje rowniesz placa podatki(panstwo jest ich wlascicielem w sekrecie, ale
                    pozwala ich CEO dobrze zarabiac)od okolo ich wprowadzenia w USA(przedtem
                    nielegalne) XIX wieku. Ze USA udaje ze jest kapitalistycznym krajem to prawda.
                    Takze "B" udaje, ze jest konserwatysta. Wiec o co Tobie chodzi jak twierdze, ze
                    kapitalizm jako najlepszy system spoleczny nie zaczol zadnej wojny w XX I XXI
                    wieku. Chodzilo mi o to ze kapitalizmu sie nie zana w Europie i europejaska
                    propaganda robi wszystko aby go nikt nie poznal. Robi to nawet nasz obecny rzad
                    w USA i wszystkie poprzednie od 1913 roku. Wiadomo maja cel w tym, bo chodzi im
                    o wprowadzenie nowego jednego rzadu swiatowego.
    • meerkat1 Albo byc bogatym w USA, albo biednym!!!! 10.04.05, 17:13
      Biednym byc lepiej!

      Dlaczego?

      Nie placi sie ZADNYCH podatkow! Przeciwnie! otrzymuje sie jeszcze zapomoge od
      rzadu federalnego i wladz stanowych, darmowe leczenie w krytycznych
      przypadkach, opieke socjalna nad dziecimi (jesli muisz isc do pracy), doplate
      do czynszu lub tz. mieszkania subsydiowane, zas w kazdym stanie twoje pociechy
      beda studiowaly za friko w dowolnym copmmunity college, a na uniwerkach
      stanowych za czesne zgola symboliczne. I UROBIC sie nie musisz!!!!

      Na to zeby miec dobrze przy wysokich zarobkach ( obecnie uwaza sie za takie
      min. od $120,000. rocznie do $350,000.00- trzeba sie solidnie napracowac: i to
      albo na wysokim stanowisku (odpowiedzialnosc!) albo w wolnym zawodzie (lekarz,
      adwokat, niezalezny programista/informatyk, wziety dziennikarz, itp.).

      Ulg nie ma sie zadnych, placi sie nie 15% czy 25%, ale 35% podatku od dochodu
      (przed "W" bylo jeszcze gorzej!), odpowiedzialna opieka nad dziecmi kosztuje -
      np. przedszkole typu Montesori ok.$1500.00 miesiecznie!- zas od inwestycji (np.
      w papierach wartosciowych) placisz DODATKOWO tzw. capital gains tax, czyli
      podatek od zysku, bowiem, "dzieki" Demokratom, zadem republikanski prezydent,
      od Reagana po Busha, nie moze przeforsowac w Kongresie USA ustawy, ktora
      zabranialaby PODOWJNEGO OPODATKOWANIA ( a inwestujesz przeciez pieniadze
      UZYSKANE, a wiec juz raz OPODATKOWANE!).

      Dobry prywatny uniwerek (Stanford, USC, Yale, Columbia, Priceton, MIT, Caltech,
      Harvard, Wharton, Johns Hopkins, Dartmouth,itp.) to czesne w wysokosci ok.
      $35,000.00-$40,000.00 rocznie i to bez stolowki i akademika (czesciej:
      mieszkania na miescie)!!
      Jesli, co typowe, masz dwie takie pociechy w wieku 17-19tu lat (potem z reguly
      uzyskuja stypendia i granty, jesli sa zdolne), to od razu zegnasz sie z
      dochodem rocznym rzedu $80,000.00-@100,000.00 !!!

      Tak wiec , podobnie jak przy przechodzeniu od predkosci poddzwiekowej do
      nadzwiekowej (kazdy kto pilotowal samolot szybki wie o czym mowie) trzeba ten
      etap posredni jak najszybciej przebyc, by zmniejszyc "buffeting" do minimum!

      Jesli zarabiasz juz pare milionow rocznie ( o co nie jest wcale tak trudno,
      jesli sie wie co sie robi, i madrze inwestuje), to masz w CO UCIEC!

      Mozesz przeniesc znaczna czesc produkcji za granice (tak np. zrobil sen. Kerry
      z koncernem Heinz) do rajow podatkowych o taniej robociznie, mozesz nabyc
      drugie (i trzecie) obywatelstwo pozwalajce ci na zakup nieruchomosci i
      inwestycje w innych krajach. Mozesz tez, jesli chcesz miec dodatkowa
      satysfkacje osobista, zalozyc jakas fundacje (charytatywna, naukowa,
      kulturalna) i przeniesc do niej wiekszosc swych pieniedzy, wyplacajac sobie
      jedynie gola pensje (jako CEO korzystasz oczywiscie bezplatnie z nalezacych do
      niej samolotow, osrodkow rekreacyjnych, odpisujesz podroze po swiecie jako tak
      zwane "fact-finding" business trips) itp.
      No, ale i tu, trzeba sie naglowkowac i wlozyc w to sporo czasu i wysilku.

      Tak wiec, powtarzam, najgorzej jest tym z nas ktorzy mieszcza sie owej
      nieszczesnej definicji "upper middle class" ($120-350,000.00 rocznie- PRZED
      podatkami!), bo nie dostajemy zadnych ulg, a w dodatku placimy za tych, ktorych
      na placenie nie stac, jako ze oficjalnie nie pracuja, albo pracuja za psi grosz.

      A co do lokalizacji, do <felusiak> ma racje.

      Np. Na Alasce, nie tylko nie zaplacisz zadnych podatkow, ale jeszcze dostaniesz
      od stanu corocznie $4,000.00-5,000.000 dolarow z tytulu tzw. royalties
      uzyskiwanych przez ow stan ze sprzedazy ropy.

      Podobnie, w Nevadzie, podatek stanowy wynosi 0 (slownie: ZERO), a koszty
      mieszan sa b. niskie, jak np. w Idaho, Montanie, Wyoming, Washington, Dakotach,
      Utah, Nowym Meksyku, Arizonie itp., gdzie ceny ziemi sa b. niskie, dostepnosc
      wolnych terenow wciaz ogromna, a gestosc zaludnienia- znikoma!.

      Konkluzja: jesli nie musisz siedziec fizycznie w NYC, SF, Silicon Valley, D.C.,
      Bostonie, itp., albo masz zawod pozwalajacy ci pracowac z dowolnego miejsca
      (jak np. ja) to jedz tam gdzie najtaniej, najrzadziej i najblizej natury.

      Pozyjesz sobie, bo przy zblizonych zarobach do osob mieszkajacych -z
      koniecznosci!- w wymienionych metropoliach, dasz sobie natychmiast 30-40%
      podwyzki de facto, a jakosc zycia w sensie niematerialnym -skazenie, widoki,
      czas dojazdu do pracy, itp.) -tez ci sie zdecydowanie poprawi.

      P.S. A propos lodek. Racja!
      Znam tez milionerow, ktorzy ZYJA na pelnomorskich jachtach plywajacych po
      morzach i oceanach, wyposazonych we wszelkie mozliwe satelitarne srodki
      lacznosci (z gielda np. czy z biurem), praktycznie EKSTERYTORIALNIE( bandera
      Liberii, Ivory Coast, Turcji, itp.) odpisujac tez wszystkie koszty deprecjacji
      jachtu, jego eksploatacji i-rzecz jasna-pensje zalogi. Ech! :-(((

      • Gość: Roman Re: Albo byc bogatym w USA, albo biednym!!!! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 10.04.05, 21:21
        Oj to prawda. Jak jestesmy biedni to rzad nas kocha. A jak tylko sie troche
        wzbogacimy, to obpodatkowuje nas na smierc. Hahaha. No ale trzeba sie
        przystosowac. Ja nie mialem na mysli duzych lodek. Te kosztuja miliony,
        wymagaja zalogi, od ktorej jest sie zalezny, pieniedzy na paliwo, oplaty
        portowe itd. Ja myslalem o lodce ,ktora sie prowadzi samemu i na zagle
        oczywiscie. Tutaj nie zawodowo mozemy miec do 65 stop dlugosci. 65 stop juz
        napewno trzeba miec kogos do pomocy. Przy moich umiejetnosciach zupelnie mi
        odopida 35. Z ta komunikacja to dzisiaj nie problem. Mozna miec przez satelite
        oczywiscie. Ale taniej przez SSB radio(np. Icom m700pro + pactor modem) moze
        byc rowniesz. Przez radio internet polaczenie kosztuje na rok ok. $250.
        Oczywiscie zgadzam sie, ze zajecie umozliwiajace przemieszczanie sie jest
        bardzo wazne. Nie jestem pewien, ale zdaje sie, ze Pan inwestuje. Ja jaesze mam
        z tym zajeciem troche problem, bo musze byc na miejscu dwa razy na tydzien po
        6godzin. I napewno przez inwestowanie da sie zarobic wiecej. Obecnie musze
        wymyslec jak "schowac" lodke, aby mozna bylo ja uzywac, a dla reszty swiat byc
        ciagle "biednym". Jesze nie obilo mi sie jak takie male lodki rejestrowac
        zagranica itd. Jak by ktos cos o tym wiedzial, to ja bardzo chetnie
        slucham/czytam. A to co Pan wspominal o tych trostach, to sa wiadono rozne.
        Generalnie: jedne sa na zasadach rzadowych danego kraju i te zmieniaja sie
        zaleznie od rzadu, drugie oparte sa na zasadach z Pisam Swietego. Oczywiscie te
        ostatnie sa bez zmian prze setki i czasmi(zaleznie od daty zalozenia) tysiace
        lat. O tych wlasnie ostatnich mowi na radio i odczytach Brent Jonhnson. Po
        znalezienu odpowiedniego trosti(nie moze byc ktos z rodziny), koszt zalozenia
        takiego trostu to ok. $1200(tanio, porownawczo). Jego strona to
        www.freedomradio.us Pozdrowienia.
        • Gość: Zza Big Wody Re: Albo byc bogatym w USA, albo biednym!!!! IP: *.union01.nj.comcast.net 14.04.05, 01:55
          A najladniej jest w San Francisco:
          www.onejewel.com/images/bared_and_beautiful.jpg
      • vip-1 Re: Albo byc bogatym w USA, albo biednym!!!! 14.04.05, 15:07
        meerkat1 napisał:


        >
        > Na to zeby miec dobrze przy wysokich zarobkach ( obecnie uwaza sie za takie
        > min. od $120,000. rocznie do $350,000.00- trzeba sie solidnie napracowac: i
        to
        > albo na wysokim stanowisku (odpowiedzialnosc!) albo w wolnym zawodzie
        (lekarz,
        > adwokat, niezalezny programista/informatyk, wziety dziennikarz, itp.).
        >
        > Ulg nie ma sie zadnych, placi sie nie 15% czy 25%, ale 35% podatku od
        dochodu
        > (przed "W" bylo jeszcze gorzej!), odpowiedzialna opieka nad dziecmi
        kosztuje -
        > np. przedszkole typu Montesori ok.$1500.00 miesiecznie!- zas od inwestycji
        (np.

        Dlaczego akurat magiczne 120 K?
        Osoba, ktora mieszka w NY i zarabia 30K zyje praktycznie w ubostwie ale podatki
        musi bulic i nie kwalifikuje sie do absolutnie zadnej pomocy, obserwujac
        zapewne z przykroscia np. Rosjan lub Spykow , placacych w deli za kazde gowno
        karta, ktora zastapila niegdysiejsze Food Stamps. Do tanszych mieszkan rowniez
        nie kwalifikuje sie, o darmowym ubezpieczeniu moze pomarzyc.
        Zaiste, zarabiajac dzis 30-40K lepiej dac sie wywalic i uzywac
        miejskiej /rzadowej kasy7 !
        • Gość: Zza Big Wody 40 tys. USD, w kupce na stole. IP: *.union01.nj.comcast.net 14.04.05, 18:25
          vip-1 napisał:

          > Osoba, ktora mieszka w NY i zarabia 30K zyje praktycznie w ubostwie ale
          podatki
          >
          > musi bulic i nie kwalifikuje sie do absolutnie zadnej pomocy, obserwujac
          > zapewne z przykroscia np. Rosjan lub Spykow , placacych w deli za kazde gowno
          > karta, ktora zastapila niegdysiejsze Food Stamps. Do tanszych mieszkan rowniez
          >
          > nie kwalifikuje sie, o darmowym ubezpieczeniu moze pomarzyc.
          > Zaiste, zarabiajac dzis 30-40K lepiej dac sie wywalic i uzywac
          > miejskiej /rzadowej kasy7 !

          Oczywiście ale:
          -jeśli rzeczywiście zarabia nawet 40 tys. rocznie (~30 po podatkach) i jest sam
          (a) (czyt.:ponosi w pojedynkę koszty życia, gazu, prądu, czynszu, żeby wciągnąć
          jakiegoś partnera do łóżka choćby raz na miesiąc musi wydać na knajpę, kino,
          koncert itd)
          - jeśli nie za bardzo kontroluje wydatki a szczególnie karty kredytowe
          - jesli jest niezbyt zdrowa (zdrów)
          - jeśli chce mieszkać we W MIARĘ dobrej (nieodległej, czystej itd) okolicy
          - mieć/nie mieć samochód czyli b. drogą w mieście N. Jork zabawka
          (NIEUNIKNIONE mandaty za parkowanie: $100/szt., okazjonalne zholowanie:
          $300/szt. ubezpieczenie w zależności od kierowcy, auta i dzielnicy nawet kilka
          tys./rok przy czystym stanie konta wykroczeń a więcej brzy zabrudzonym) itd.

          Nie jeste to więc dobry przykład bo samo miasto N. Jork należy do jednych z
          najbardziej syfiastych i drogich jak szlag a hastło 40 tys. USD/rok + NYC jest
          NIEŚCISŁE.

          A CAŁE MNÓSTWO AMERYKANÓW zarabia 30-40 tys. USB/rok i żyje OK (choś oczywiście
          nie na Manhattanie).
          • vip-1 Re: 40 tys. USD, w kupce na stole. 14.04.05, 20:50
            Nie bardzo lapie intencje Twego postu. Chcesz sugerowac, ze za 40K mozna zyc?
            Nawet w NY?

            >Nie jeste to więc dobry przykład bo samo miasto N. Jork należy do jednych z
            >najbardziej syfiastych i drogich jak szlag a hastło 40 tys. USD/rok + NYC jest
            >NIEŚCISŁE.

            Co nie jest dobry przyklad i co jest niescisle?

            To znaczy ze Kalifornii mozna godnie zyc za 4 dychy rocznie?
            Z 40K rocznie nawet w Tenessee chyba trudno sobie pozwolic na kupno domu inp.
            samochodu oraz posiadanie dziecka.
            A w NY, Kalifornii, NJ, CT, MA, DC, i kilku innych miejscach 40K rocznie to
            dolna granica ludzkiej egzystencji.
        • Gość: Roman Re: Albo byc bogatym w USA, albo biednym!!!! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 14.04.05, 19:56
          Wlasnie o to chodzi aby uzywac rzadowej kasy jak najwiecej i byc biednym. Wiele
          podatow jest absolutnie nie legalnych w USA. #1, to od zarobkow. #2 rzad robi
          wszystko aby nasze prace "odplynely" z tego kraju i nie pobiera cel na import.
          #3 od wszystkich naszych oszczednosci rzad pobiera exstra podatki(od
          posiadlosci, od spadku po np. rodzine itd.). Oczywiscie uzywa tych podatkow do
          wymuszania swojej(nie wiekszisci obywateli USA) woli na innych(obecnie Irak).
          Co czyni go organizacja ter0rystyczna. Oczywiscie placenie podatkow dla takiego
          rzadu jest popieraniem TER0RYZMU. Naszym wzorem powinny byc najbogatsze rodziny
          tego kraju, ktore WSZYSTKO trzymaja w trostach i "na papierze" sa biedne.
          Smiejemy sie czesto np. z Puerto Rico obywateli. A wiemy, ze oni nie placa
          podatku od zarobkow i posiadlosci ziemskich u siebie na wyspie? Tak, ci ludzie
          z tymi golymi tylkami na plazy, widac maja rozum. Oczywiscie barak podatkow
          jest powodem, ze oni nie chca byc przylaczeni do USA jako stejt. Tak samo wiele
          krajow centralnej ameryki nie chce byc w wspulnym wolnym chandlu z ameryka
          polnocna. Polacy jak to czytaj w Polsce to pewnie ich "zkreca". Oni oddali by
          wlasne mamy aby byc jednym z np. stejtow USA. Dowodem poparcie dla UE. Hahaha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka