Dodaj do ulubionych

Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania

21.04.06, 23:16
Ludzie! Mieszkam w USA i nie wiem co to znaczy, ze w Polsce od lat nie ma
planu zagospodarowania przestrzennego. Przeciez w Polsce golym okiem widac,
ze terenow budowlanych jest od cholery! O co chodzi? Chce mi sie plakac bo tu
w Stanach jest od 10 lat boom budowlany i powstaja tysiace nowych dzielnic,
osiedli i nawet calych nowych miast zwlaszcza w Nevadzie i Arizonie.
Obserwuj wątek
    • Gość: corgan Gazeta pisała "kupuj dziś bo taniej jużnie będzie" IP: *.chello.pl 21.04.06, 23:54
      albo "lepiej kupować niż wynajmować". No kto to pisał kilka miesiecy temu, co?
      • dan3iger Moim zdaniem dokładnie odwrotnie 22.04.06, 00:05
        Dziś chory popyt pompuje ceny, bo te nie odstraszają żadnego popytu więc rosną
        sobie jak chcą. Za niedługi czas popyt się skończy bo popyt nigdy nie trwa w
        nieskończoność i ceny polecą na łeb i szyję, być może nawet poniżej kosztów
        budowy bo podaż w pewnym momencie gwałtownie przewyższy popyt. Już dziś te super
        mieszkania za 800.000 zł można nieraz wynająć za 2.000 zł miesięcznie, co
        pokazuje pierwsze symptomy tego zachowania. Proste jak że 2+2=4.
        • Gość: Sasiad Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.ipt.aol.com 22.04.06, 04:20
          Ceny moga przestac rosnac na jakis czas, dopoki rynek pracy nie podgoni lekko
          sredniej unijnej, ale w zyciu nie zaczna spadac - nie u nas. I co ciekawe, na
          calym swiecie zachodzi prawidlowosc ze tam, gdzie ceny sa najwyzsze, beda
          najszybciej rosnac - geograficznie ten rynek sie nigdy nie wyrowna.

          Caly czas poziom naszych cen w Warszawie to niecale 60% tego, co trzeba zaplacic
          w Pradze, a ogolnokrajowy poziom nie przekracza 50% poziomu w Czechach - przy
          czym gonimy Unie, a nie Czechy.
          Nie mowiac juz o tym, ze nasze nieruchomosci sa zadluzone hipotecznie jakies
          4-5% w skali kraju, a w krajach rozwinietych jest to okolo 60-75%. Co oznacza iz
          w kredytach hipotecznych drzemia jeszcze ogromne pieniadze na kolejne podwyzki
          cen. Musielibysmy byc wyjatkiem w swiecie kapitalizmu, aby do pewnego stopnia
          nie popasc w spirale zadluzenia, a jakos mi sie nie chce wierzyc, ze taki
          wyjatkiem bedziemy: do tej pory Polska wiernie odtwarza scenariusze innych
          Panstw, ktore wczesniej przechodzily te samam droge.

          Ale zgadzam sie z kims powyzej - to raczej poziom atrakcyjnosci dzis
          nieatrakcyjnych gruntow sie podniesie, bo mamy ich jeszcze w Polsce do
          dyspozycji mase. Oczywiscie bedzie musiala za tym isc poprawa infrastruktury
          komunikacyjnej, chociazby drog lub kolei podmiejskich, ale jak sa pieniadze (a
          na naszym rynku sa) to w dluzszym okresie czasu nie powinno to stanowic problemu.

          Co do postu dan3igera - mieszkania nie sa dobrem podstawowym, nie beda sie
          zachowywac wedlug najprostszych regul ekonomii, a poza tym w ogole nie bierzesz
          pod uwage naszego czlonkostwa w Unii i rynku, ktory to kreuje...
          • Gość: bigos Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.chello.pl 22.04.06, 14:49
            a jaka jest stopa bezrobocia w Czecach???? jak długo szukasz pacy????? Praga
            jst bardzo atrakcyjna turysycznie i inwestorzy kupuja mieszkania pod turystów.
          • anna-dark Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze czasu) 22.04.06, 17:23
            Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze dotyczący czasu)
            • Gość: ?? Re: Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze cz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 18:30
              Masz okres??
              • anna-dark Mam czas 22.04.06, 22:56
                Mam czas
                • Gość: Sasiad Re: Mam czas IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 10:50
                  Okres nie musi sie odnosic do czasu sensu stricto. Juz pomijajac okres u kobiety
                  mamy jeszcze okresy w utworach muzycznych i w matematyce, zwlaszcza te ostatnie
                  nie maja z czasem nic wspolnego.
                  Ale widac ze mialas twardoglowa polonistke.
                  • anna-dark Poloniści z Bożej łaski... 23.04.06, 14:00
                    Jeśli polityk mówi: "w dłuższym okresie czasu będzie widoczny wzrost gospodarczy..." - to chyba nie ma na myśli okresu muzycznego, albo matematycznego? Poza tym - chłopcze, mój okres powinien cię tyle obchodzić, co mnie twoje zmazy nocne.

                    Gość portalu: Sasiad napisał(a):

                    > Okres nie musi sie odnosic do czasu sensu stricto. Juz pomijajac okres u kobiet
                    > y
                    > mamy jeszcze okresy w utworach muzycznych i w matematyce, zwlaszcza te ostatnie
                    > nie maja z czasem nic wspolnego.
                    > Ale widac ze mialas twardoglowa polonistke.
                    • Gość: Sasiad Re: Poloniści z Bożej łaski... IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 17:55
                      Po pierwsze, od kobiecego okresu sie zdystansowalem, a Twoj mnie nigdy w zyciu
                      nie obszedl - skad masz takie chore pomysly???

                      A po drugie przyklad dalas dosc naiwny, nie mowiac juz o tym ze sama uzylas
                      'okresu czasu', o ktory tak zawziecie walczysz (jakby bylo o co...).

                      Moze tak nie bierz wszystkiego zbyt osobiscie, bo niezbyt Ci to wychodzi.
                      • anna-dark Re: Poloniści z Bożej łaski... 23.04.06, 21:34
                        Nie zauważyłeś/aś, że cytowałam? Okres - NIE okres czasu.

                        Gość portalu: Sasiad napisał(a):

                        > Po pierwsze, od kobiecego okresu sie zdystansowalem, a Twoj mnie nigdy w zyciu
                        > nie obszedl - skad masz takie chore pomysly???
                        >
                        > A po drugie przyklad dalas dosc naiwny, nie mowiac juz o tym ze sama uzylas
                        > 'okresu czasu', o ktory tak zawziecie walczysz (jakby bylo o co...).
                        >
                        > Moze tak nie bierz wszystkiego zbyt osobiscie, bo niezbyt Ci to wychodzi.
                • Gość: as Re: Mam czas IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 23.04.06, 11:04
                  to ile Ty masz lat ?
                  ze juz po okresie jesteś
                  • anna-dark Re: Mam czas 23.04.06, 14:01
                    A ty już masz wąsa, czy jeszcze tylko mleko pod nosem ???

                    Gość portalu: as napisał(a):

                    > to ile Ty masz lat ?
                    > ze juz po okresie jesteś
              • anna-dark Re: Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze cz 22.04.06, 22:59
                A tobie sperma do łba bije ???

                Gość portalu: ?? napisał(a):

                > Masz okres??
                • Gość: tomi_78 Re: Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze cz IP: *.chello.pl 23.04.06, 15:23
                  ja wiem ze to wolny kraj ale jak nie wnosisz nic konstruktywnego do dyskusji
                  merytorycznej to zamiast wysylac tu posty idz sobie z takimi madrujacymi sie
                  kolezankami jak ty na kawe i pogadajcie sobie o tym jak to ludzie nie znaja
                  polskiego, ale nie przeszkadzaj innym w dyskusji na forum, a jeden gosc powyzej
                  ci wykazal ze jestes typowa humanistka co nie ma pojecia o matematyce. jest
                  takie powiedzenie, ktorego nie zna tez pewnie twoja polonistka "uczyl Marcin
                  Marcina a sam glupi jak swinia". Wolalbym nie czytac takich bzdur w
                  kolejnych "okresach czasu".
                  • anna-dark Re: Nie ma "okresu czasu" - jest okres (zawsze cz 23.04.06, 21:40
                    Wolność i demokracja - i będę pisała co chcę, zwłaszcza, że mam rację (w temacie błędu "okresu czasu") i możesz mi - mówiąc kolokwialnie - naskoczyć.
                    Pozdrawiam

                    Gość portalu: tomi_78 napisał(a):

                    > ja wiem ze to wolny kraj ale jak nie wnosisz nic konstruktywnego do dyskusji
                    > merytorycznej to zamiast wysylac tu posty idz sobie z takimi madrujacymi sie
                    > kolezankami jak ty na kawe i pogadajcie sobie o tym jak to ludzie nie znaja
                    > polskiego, ale nie przeszkadzaj innym w dyskusji na forum, a jeden gosc powyzej
                    >
                    > ci wykazal ze jestes typowa humanistka co nie ma pojecia o matematyce. jest
                    > takie powiedzenie, ktorego nie zna tez pewnie twoja polonistka "uczyl Marcin
                    > Marcina a sam glupi jak swinia". Wolalbym nie czytac takich bzdur w
                    > kolejnych "okresach czasu".
          • Gość: LastBoyScout Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.dyn.optonline.net 22.04.06, 20:51
            >>>Nie mowiac juz o tym, ze nasze nieruchomosci sa zadluzone hipotecznie jakies
            >>>4-5% w skali kraju, a w krajach rozwinietych jest to okolo 60-75%.

            I co z tego wynika?
            Sadzisz ze wlasciciel splaconego domu, ktory nawet ma prace i zdolnosc placenia
            swoich biezacych rachunkow splaci pozyczke na swoj drugi dom ?
            Jak?
            • Gość: Sasiad Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 10:54
              Nie rozumiem pytania. Jesli ma ochote na drugi dom i ma prace, zdolnosc placenia
              rachunkow i pieniadze na kolejne raty kredytu, moze sobie kupic kolejny dom. Ale
              to akurat w zaden sposob nie odnosi sie do tego, o czym pisalem.

              U nas wiekszosc ludzi (paradoksalnie) ma nieruchomosci na wlasnosc, a nie na
              kredyt. Pod te nieruchomosci mozna wziac kredyt i pieniadze uzyc na inne
              nieruchomosci badz inwestycje. Wiekszosc (jesli nie wszystkie) gospodarek
              kapitalistycznych funkcjonuje w spirali zadluzenia, ktora u nas dopiero sie
              zaczyna nakrecac. Powoli, bo ludzie nie sa pewni jeszcze swojej przyszlosci i
              perspektyw, ale wraz z poprawa gospodarki to sie zmieni (stety lub niestety).
              • Gość: LastBoyScout Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 17:05
                Tak, byc moze niewyjasnilem tego wystarczajaco jasno.
                Tutaj (w USA) przy udzielaniu kredytu generalnie stosuje sie zasade 28/35.
                Chodzi w niej o to, ze bank nie udzieli kredytu nikomu kogo zobowiazania
                kredytowe w stosunku do dochodu przekraczaja ustalona norme. Uwaza sie bowiem,
                ze taki kredyt nie jest mozliwy do splacenia i musi sie stac w przyszlosci
                problemem samego banku wywolujac fale bankructw, ktora znaczaco wplynie na
                potanienie cen nieruchomosci i byc moze na problemy finansowe pozyczkodawcy.
                Odstepstwem od tej reguly sa kredyty udzielane dla kredytobiorcow dysponujacych
                duza (ponad 25%) przedplata (nie sprawdza sie wtedy dochodu kredytobiorcy)
                poniewaz zaklada sie, ze w razie niemozliwosci splaty pozyczki sprzedana
                nieruchomosc (pozostajaca wciaz faktycznie wlasnoscia banku) w pelni pokryje
                zobowiazania pozyczkowe kredytobiorcy wobec banku poniewaz to tylko niesolidny
                dluznik straci swoja przedplate.
                W mysl powyzszego fakt posiadania pierwszej juz splaconej nieruchomosci w zaden
                sposob NIE gwarantuje bankowi mozliwosci splacenia pozyczki drugiej pozyczki
                hipotecznej bowiem do czasu jej ewentualnego sprzedania nowa pozyczka moze byc
                splacana JEDYNIE z biezacego dochodu pozyczkobiorcy a wiec zdolnosc kredytowa
                pozyczkobiorcy bedzie wyliczana wedlug wczesniej wspomnianej przeze mnie reguly.
                Posiadana wlasnosc moze byc jedynie ulatwic otrzymanie drugiej pozyczki (rodzaj
                zastawu) bowiem jej utrata w przypadku trudnosci ze splata pozyczki bedzie juz
                TYLKO problemem pozyczkobiorcy.
                • Gość: Sasiad Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 17:59
                  Zgadzam sie, nie dostanie sie kredytu (nawet hipotecznego) na piekne oczy, jesli
                  nie ma sie z czego splacac rat. Nie o takich sytuacjach mowie. Po prostu wedlug
                  danych z angielskich czasopism dla inwestorow w nieruchomosci, w krajach
                  rozwinietych duzo wiecej ludzi ma zastawiona hipoteke (oczywiscie maja tez
                  dochody, zeby splacac raty), a w Polsce wiekszosc ludzi jednak nie ma jeszcze
                  kredytow, nawet majac zdolnosc kredytowa - po prostu ten rynek dopiero sie u nas
                  rozwija.
                  • Gość: LastBoyScout Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 19:00
                    Ciagle nie rozumiesz istoty sprawy i na tym bazuja tworcy informacji na ktore
                    sie powolujesz.
                    Tutaj cala noc nadaje sie programy gdzie wczorajsi bankruci i bezrobotni
                    opowiadaja jak stali sie milionerami i poniewaz nie widza powodu aby uczciwie
                    pracowac skoro to hipoteka moze pracowac za nich .....
                    Oczywiscie, ze TEORETYCZNIE mozna kupic dom w minimalna przedplata poczekac az
                    wzrosnie jego equity (nie wiem jaki jest polski odpowiednik tego slowa:
                    niezadluzona czesc wartosci domu?) , z tej equity dac przedplate na nastepna
                    nieruchomosc, poczekac az i to wzrosnie, nastepnie kupic wedlug tego mechanizmu
                    nastepne domy itd. itp. Przy okazji mozna powiekszyc zysk wynajmujac kazda
                    nastepna nieruchomosc a potem dac sie sfilmowac nad nadocenaicznym basenem
                    opowiadajac o genialnosci tego "pomyslu na zycie" nie zapominajac jednak o
                    podaniu konta bankowego gdzie nalezy wplacac pieniadze za ksiazke wyjasniajacej
                    szczegoly dochodzenia do majatku dzieki wzrostowi cen nieruchomosci a nie
                    mozolnej pracy i wyrzeczeniom .....
                    Pytanie brzmi: PO CO taki gosc sprzedaje mi ksiazke skoro moglby w tym samym
                    czasie kupowac swoja nastepna nieruchomosc jezeli jego sposob inwestowania jest
                    tak skuteczny???
                    Warto pamietac, ze media sluza do dowiadywania sie tego CO CHCIELIBYSMY,
                    najczesciej POLPRAWDE bo diabel jak zwykle tkwi w SZCZEGOLACH ....
        • Gość: www Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.entel.pl 22.04.06, 09:35
          zauważyłem w twoim głosie nutę frustrata, którego nie stać na wynajem, tym
          bardziej kredyt.....

          życzeniowe myślenie kolego:)
          • dan3iger Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie 22.04.06, 09:55
            > zauważyłem w twoim głosie nutę frustrata, którego nie stać na wynajem, tym
            > bardziej kredyt.....
            >
            > życzeniowe myślenie kolego:)

            Zapewniam Cię że się mylisz i to bardzo :))
        • Gość: mlynu Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.dbln.cable.ntl.com 22.04.06, 11:25
          Nie dokońca stary. Po pierwsze plan zagospodarowania przestrzennego- jeśli jego
          nie ma tgo nie można budować, a tym samym brak terenów pod budowy i cena idzie
          do góry. Druga rzecz w Polsce ceny mieszkań nie mogą już spaść jest dokładnie
          ta sama sytuacja co na zachodzie, kilka lat temu w Irlandii apart kosztował 50
          Funtów Irlandzkich- ok. 65 tys euro, teraz ceny nie spadają poniżej 250 tys
          Euro. Kto Ci powiedział, że apart za 800tys wynajmiesz za 2000zł?? 2000 ale
          chyba Euro, mieszkanie o wartości 200tys we wrocławiu i dzie pod wynajem ale
          nie dla studentów za ok 1500-1700zł!!
          • robert_zoliborz Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie 22.04.06, 17:11
            Takie cykle z reguły trwaja kilka lat, to nie jest tak ze wzrost lub spadek cen
            trwa rok i po tym okresie tendencja sie zmienia. W Warszawie około roku 2000
            przezyliśmy spadek cen prawie o połowe. Na dostawionym koło mnie osiedlu ludzie
            kupowali mieszkania po 6000,- wierząc ze za rok będą warte dwa razy tyle. cena
            ich mieszkań jak do tej pory jeszcze nie osiagneła pułapu z roku 1999. Mam
            znajomych którzy nie mogli sprzedać bardzo atrakcyjnych mieszkań przez rok po
            cenach agencyjnych, dopiero po znaczącym opuszczeniu ceny mieszkania sprzedali.
            To zjawisko nie dotyczy tylko naszego rynku, w Angli ceny zaczeły w ostatnim
            okresie isc lekko do dołu i uważa sie ze to juz jest sygnałem końca bumu, co
            zapewne będzie miało wpływ także i na nasz rynek.
          • Gość: architekt Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 18:41
            Gość portalu: mlynu napisał(a):

            > Nie dokońca stary. Po pierwsze plan zagospodarowania przestrzennego- jeśli
            jego
            >
            > nie ma tgo nie można budować

            Niestety mylisz się, gdy nie ma MPZP można budować tylko inaczej przebiega
            proces uzyskania pozwolenia na budowę - najpierw występuje się o otrzymanie
            decyzji o warunkach zabudowy, gdy nie ma MPZP praktyka jest taka że za własne
            pieniądze przygotowuje się analizę urbanistyczną i ewentualnie dodatkowe
            uzgodnienia (np. środowisko, ochrona konserwatorska). Projekt musi być zgodny z
            zasadami tzw. dobrego sąsiedztwa (precyzuje to ustawa) oraz Studium Uwarunkowań
            i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego dla danej gminy. Problem z brakiem
            MPZP polega na tym że ich brak oprócz znacznie dłuższego czasu uzyskania zgody
            powoduje możliwość arbitralnego roztrzygania niektórych kwestii przez
            urzędników - a więc stosunkowo duża władza której władze samorządowe nie chcą
            się wyzbywać (czyt. masa korupcji)
        • Gość: marek Re: Moim zdaniem dokładnie odwrotnie IP: *.acn.waw.pl 22.04.06, 19:14
          ty tu chyba nie mieszkasz. niby dlaczego te ceny maja spaść? Gruntów prawie
          wogóle pod budowe nie ma. Mało tego w kazdej gazecie przeczytasz,ze lokowanie
          forsy w nieruchomości to najlepszy interes. więc ludziska biorą szmal z pko i
          biegna kupić mieszkanie ,czy działkę. Na takich Kabatach w Warszawie połowa
          mieszkań jest ciemna od lat. Bo kupiona na lokatę. I mimo takiego popytu nie
          buduje się nic wiecej. Bo gruntów brak. A w gazetach pisza ,ze bedzie jeszcze
          drożej. wieć ludziska biegną po forsę do pko i kredyt hipoteczny do banku. i
          kupuja wirtualne mieszkania których jeszcze nie ma. jak w 1990 roku !!!

          Czy ceny polecą na łeb? Oczywiscie ze tak,ale pierw dojda do 10 tysiaków,przy
          obecnych sześciu. Wiec kupujcie mieszczanie,kupujcie !!!
    • Gość: Marek Problem to brak infrastruktury ... IP: 193.0.122.* 21.04.06, 23:55

      W-wa dusi sie w korkach - brak dobrych drog dojazdowych.

      SKM i metro praktycznie nie istnieja.

      Gdyby szybka kolejka miejsca w 20 minut dojezdzala z centrum
      do Otwocka, LEgionowa, BRwinowa, Piaseczna to byalaby masa niedrogich terenow
      pod budowe.

      Jak mieszkalem w Szwecji do Sztokholmu dojezdzalem z odleglosci 80km,
      kolejka podmiejska jechala 160km/h.

      • Gość: nigdy_we_wroclawiu Re: Problem to brak infrastruktury ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 00:50
        Dokładnie i najlepiej widać to na przykładzie Poznania i Wrocławia.
        Pierwsze z miast ma dobry układ komunikacyjny, trzy tzw ramy (obwodnice) miasta i
        OGROMNY priorytet wobec komunikacji miejskiej (niskie ceny biletów, wydzielone pasy ruchu dla autobusów itp).
        Wrocław nie tylko nie ma obwodnic ale W OGÓLE nie robi nic żeby rozładować korki (np zamiast torowiska w jezdni wydzielic tylko do ruchu tramwajów i autobusów zrobiono tam dokładnie na odwrót. Efekt? - tramwaje zamiast przemykać przez miasto STOJA w korkach zablokowane przez osobówki), miasto ma praktycznie 2-3 dzielnice gdzie warto budowac - reszta sie nie liczy bo i tak stamtad nie dojedziesz do centrum (zupełnie inaczej niż w Poznaniu gdzie nawet z miejscowosci w rodzaju Przezmierowo czy Koziegłowy stosunkowo szybko dotrzesz do miasta)
        Dlatego cena m2 mieszkania w Poznaniu wynosi 3500 i cena ta raczej stoi w miejscu a we Wrocławiu ceny galopują (z 3000zł w 2005 w rok doszły do 4500zł/metr - 50% wzrost cen!) Szczerze współczuje tym co musza mieszkac we Wrocławiu (wiec i sobie, oby już jak najktócej) a zazdroszcze i gratuluje poznaniakom.
        To nie dlatego mieszkania we Wrocławiu są takie drogie że tak atrakcyjne, nie myślcie sobie. Tu po prostu poza Krzykami, Partynicami i ewent. Muchoborem i Kątami Wrocławskimi nie ma sensu budować! Bo i tak nie dotrzesz z innych dzielnic do miasta.
        • Gość: mafjmafj Re: Problem to brak infrastruktury ... IP: 192.168.* / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.06, 10:20
          Mieszkam i w Poznaniu i we Wroclawiu. Kupilem mieszkanie w Poznaniu ( na razie
          dziura w ziemi pod blok) i całkowicie się zgadzam z postem wyzej.
          W poznaniu ciągle brakuje obwodnic i wiaduktów kolejowych, ale jakoś można z tym
          żyć (jeszcze). Z większości dzielnic do miasta dojedziesz calkiem szybko, wiec
          czy kupisz mieszkanie 3km czy 6 od centrum nie wiele to zmienia.

          Oczywiscie utyskuję na POoznańską komunikację, ale mieszkam w Poznaniu 6km od
          centrum i jestem w stanie dojechac autobusem na dworzec w 16 minut.
          Z jednego konca miasta na drugi dojedziesz autem (jesli wyjdziesz tak by trafic
          do roboty za 10 ósma ) w 35 minut.

          We Wrocku pomieszkuję i pracuję od prawie roku.
          Co tu sie wyrabia to masakra przeprowadzilem sie w okolice firmy, ze wzgledu na
          korki w centrum i wolną amerykankę na drogach, a jak ci zamkną przejazd na
          strzegomskiej to szlak trafia.
          Często spod dworca głównego na świebodzki jedzie się 40 minut autobusem.

          To czego trzeba miastom to drogi, wiadukty, obwodnice, S-Bany, U-Bany.
          Czas i energia tracona na dojazdy podcina ludziom skrzydła i to oczywiscie tym
          aktywnym, pracującym i płacącym podatki.
          Nie ma lepszej polityki prorodzinnej niż tej nastawionej na rozwój infrastruktury.
          Dzięki infrastrukturze ludzie mają
          więcej czasu na zajmowanie się dziećmi,
          mogą kupować tańsze mieszkania (bo traci na znaczeniu gdzie konretnie kupią, a
          więc mogą kupić takie na jakie ich stać, a tracony na dojazdy czas jest
          umiarkowany).

          • Gość: FreakyMisfit Re: Problem to brak infrastruktury ... IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 22.04.06, 14:36
            Potwiedzam opinię o Wrocławiu - to jest komunikacyjny stan przedzawałowy!!! A jaki jest stan dróg, to już woła o pomstę do nieba, polecam szczególnie ulicę Karmelkową :) Tam się czas zatrzymał w miejscu, jak Hitler to zostawił, tak zostało, dalej kocie łby na drodze, urozmaicone czasem soczystą dziurą.
            Czy ktoś w tym mieście jeszcze chce organizować jakieś Expo, jakieś mistrzowstwa piłkarskie? Ludzie, przestańcie bo chyba ze śmiechu umrę...
            • anna-dark No ale we Wrocławiu PO rządzi... 22.04.06, 17:27
              No ale we Wrocławiu PO rządzi...

              Gość portalu: FreakyMisfit napisał(a):

              > Potwiedzam opinię o Wrocławiu - to jest komunikacyjny stan przedzawałowy!!! A j
              > aki jest stan dróg, to już woła o pomstę do nieba, polecam szczególnie ulicę Ka
              > rmelkową :) Tam się czas zatrzymał w miejscu, jak Hitler to zostawił, tak zosta
              > ło, dalej kocie łby na drodze, urozmaicone czasem soczystą dziurą.
              > Czy ktoś w tym mieście jeszcze chce organizować jakieś Expo, jakieś mistrzowstw
              > a piłkarskie? Ludzie, przestańcie bo chyba ze śmiechu umrę...
              • Gość: nigdy_we_wroclawiu Re: No ale we Wrocławiu PO rządzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 19:04
                Złośliwie napisałbym - właśnie dlatego tu preferencje są dla limuzyn a nie jakichś głupich tramwajów i autobusów. Ale problem jest trochę szerszy:
                - mieszkałem 5 lat w Poznaniu i od 2 lat mieszkam we Wrocławiu, po pare miesiecy tez pomieszkiwałem w Wawie i 3miescie
                1) W Poznaniu jest tak a nie inaczej DZIĘKI TARGOM i wyobrażni rządzących
                Poznań po prostu MUSIAŁ coś zrobić z korkami "generowanymi" przez mieszkańcow miasta bo targi i ogromne przez to korki ich zahartowały - gdyby do korków "targowych" doszły miejskie w rodzaju wrocławskich miasto by po prostu padło - paraliż. Poza tym - jednak ktoś tam myśli o komunikacji, dlatego
                - są ramy (obwodnice), planuje sie nastepne, rozbudowa miasta jest przemyslana
                - na istniejacych drogach wydziela sie pasy ruchu dla Busów kosztem samochodów - priorytet mają autobusy i tramwaje - w tym np inteligentna sygnalizacja świetlna która zmienia się szybko gdy nadjezdza tramwaj zeby TRAMWAJE JECHAŁY a samochody stały a NIE NA ODWRÓT.
                - bardzo bardzo niskie ceny biletów - zwłaszcza miesiecznych, 3-, 6- i 9- miesiecznych (ok 3x nizsze ceny niz ich odpowiednikow w innych miastach np Wrocku)
                Po co to? NISKIE CENY - Żeby zachęcic wszystkich poznaniaków - zwłaszcza tych mieszkających w obrebie miasta i zasięgu komunikacji do korzystania z tramwajów i autobusów.
                PREFERENCJE DLA AUTOBUSÓW, wydzielone pasy ruchu "kosztem" zwyklego ruchu - żeby zniechęcic do korzystania z samochodów i zeby tramwajem było 2-3 razy szybciej niż autem.
                Dzieki temu ci którzy mieszkają np w Koziegłowach, Przezmierowie czy Suchym Lesie w zasadzie BEZ PROBLEMU docierają do miasta (a przynajmniej nieporownanie szybciej niż we Wrocku z niektórych dzielnic w mieście - polecam np wjazd do Wrocka od strony Lubina (nie zapomnijcie zatankowac - 1,5h stania w korku macie jak w banku!)

                2) Wrocek - poznaniacy maja nad stolica Dolnego Śląska tą przewagę ze tam SĄ obwodnice - we Wrocławiu na skutek róznych niuansów w tych historycznych nie ma tu prawie obwodnic - I DLATEGO tym bardziej i tym mocniej powinni walczyć z korkami
                - dużo tu miejsc gdzie tramwaj ma torowisko w jezdni - ale w niemal 100% przypadków zamiast wydzielic ten pas dla tramwajow i autobusów robi sie na odwrot - wszedzie moga jezdzic osobowki i TIRy przez co trawmaj STOI w korku, po prostu śmieszne.
                - zamiast prostych rozwiazan w lokalnych mediach (np w lokalnej GW) toczy sie jałowa dyskusja o... kolejce linowej (TO NIE ŻART!). Po prostu imbecylizm i kretynizm do kwadratu. Pomijajac kosmiczne koszty to zwiekszyłoby ilosc przesiadek (nie zrobia przeciez kolejki linowej przez cale miasto, gdzies trzeba by sie przesiaść na tramwaj, autobus) a te (pprzesiadki) nie sa przecież zbyt lubiane.
                - wystarczyłoby wydzielic pasy ruchu dla autobusów i tramwajów - by miały ABSOLUTNY PRIORYTET. Obnizyc ceny biletów - miasto musiałoby dac większą dotacje do biletów miesiecznych ale w koncu to kasa mieszkancow i chyba słuzy poprawie życia wrocławian?
                Poza tym nie trzeba by ograniczac nawet specjalnie ruchu - w wielu miejscach ulica jest szeroka na 3 pasy - w koncu to poniemieckie miasto z szerokimi ulicami - tyle ze jeden pas jest wydzielony na parkingi - wywalic to. Kto musi niech parkuje 1-2km od centrum. W kazdym razie 1 pas ruchu wydzielic dla komunikacji miejskiej (tramwaje autobusy). Pozostale 1-2 pasy (zaleznie czy pas "parkingowy" jest naprawde potrzebny czy nie) zostawic dla samochodow. Szybko by to rozladowało korki bo ludzie by sie przesiedli na środki komunikacji miejskiej - teraz kazdy woli jechac swoim samochodem bo trawmaj stoi tak samo w korku - gdyby tramwaj jechal 20 min a samochod 60 szybko proporcje by sie zmienily i wiele dzielnic i podwrocławskich miejscowosci zyskałoby na atrakcyjnosci - bo mozna by z nich dotrzec do miasta - jak w Pozku.
                Ale do tego potrzeba wyobrażni. Albo Międzynarodowych Targów Poznańskich.

                znajomy_jlo
                • bekon6 Mieszkalem troszeczke Poznaniu 23.04.06, 10:10
                  i chwale sobie komunikacje miejska w tym miescie Pozdro dlaa wladz miasta za
                  rozsadna polityke komunikacyjna.
                • Gość: tylko we Wrocławiu masz sporo racji, ale... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 10:41
                  Mieszkam we Wrocławiu, znam też trochę Poznań. Infrastruktura komunikacyjna
                  tych miast jest nieporównywalna, to prawda. Pisałeś, że wynika to z uwarunkowań
                  historycznych, to prawda. Przede wszystkim podczas 45 lat trwania PRL-u oczkiem
                  w głowie naszych władz było 5 miast: Poznań, Kraków, Warszawa, Katowice i
                  Gdańsk. Przez 45 lat nie było wiekszych inwestycji we Wrocławiu i np w
                  Szczecinie. Tak naprawdę dopiero od 1990 r. Wrocław zaczął inwestować w drogi,
                  jeśli znacie to miasto, to wiecie, że cały czas są prowadzone remonty na dużą
                  skalę, które paraliżują komunikacje w mieście. Kolejna kwestią jest Odra. We
                  Wrocławiu jest ponad 100 mostów i kładek, dla ruchu drogowego ważnych jest
                  kilkanaście, pierwszy duży powojenny most powstał dopiero 2 lata temu.
                  Nieprawdą jest, że nie ma priorytetu dla komunikacji miejskiej, tam gdzie się
                  tylko da, są wydzielane osobne pasy. W centrum miasta są miejsca, gdzie się
                  tego zrobić nie da, jest za wąsko, trzeba byłoby wyburzyć historyczną zabudowę.
                  Ogólnie sie zgadzam, że jest kiepsko, ale sytuacja się cały czas poprawia.
                  Powoli rusza też budowa obwodnicy autostradowej, która za kilka lat rozładuje
                  ruch tranzytowy.

                  "PREFERENCJE DLA AUTOBUSÓW, wydzielone pasy ruchu "kosztem" zwyklego ruchu - żeb
                  > y zniechęcic do korzystania z samochodów i zeby tramwajem było 2-3 razy
                  szybcie
                  > j niż autem.
                  > Dzieki temu ci którzy mieszkają np w Koziegłowach, Przezmierowie czy Suchym
                  Les
                  > ie w zasadzie BEZ PROBLEMU docierają do miasta (a przynajmniej nieporownanie
                  sz
                  > ybciej niż we Wrocku z niektórych dzielnic w mieście - polecam np wjazd do
                  Wroc
                  > ka od strony Lubina (nie zapomnijcie zatankowac - 1,5h stania w korku macie
                  jak
                  > w banku!)"

                  Piszesz o komunikacji miejskiej, a za chwilę o jeździe własnym samochodem,
                  tankowaniu i staniu w korku.
                  Zdecyduj się. Akurat od strony Lubina, czyli od Leśnicy jest wydzielone
                  torowisko tramwajowe, długości kilkunastu kilometrow, więc nie trzeba stać w
                  korku, akurat mieszkańcy tych dzielnic, maja bardzo dobry dojazd do centrum

                  W Poznaniu nikt za to nie myśli np o ścieżkach rowerowych, może nie ma to
                  dużego znaczenia, ale nie rozumiem, dlaczego nie ma takich w centrum miasta, w
                  okolicy MTP, czy np na Św. Marcina.

                  Generalnie Wrocław rozwija się szybciej od Poznania, jest więcej inwestycji,
                  powstaje więcej miejsc pracy (chociaż tutaj też nadrabiamy dystans), jeszcze 10
                  lat temu, nikt tych miast nie porównywał,
                  • Gość: nigdy_we_wroclawiu Re: masz sporo racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 11:59
                    Gość portalu: tylko we Wrocławiu napisał(a):

                    > Mieszkam we Wrocławiu, znam też trochę Poznań. Infrastruktura komunikacyjna
                    > tych miast jest nieporównywalna, to prawda. Pisałeś, że wynika to z uwarunkowań
                    >
                    > historycznych, to prawda. Przede wszystkim podczas 45 lat trwania PRL-u oczkiem
                    >
                    > w głowie naszych władz było 5 miast: Poznań, Kraków, Warszawa, Katowice i
                    > Gdańsk. Przez 45 lat nie było wiekszych inwestycji we Wrocławiu i np w
                    > Szczecinie. Tak naprawdę dopiero od 1990 r. Wrocław zaczął inwestować w drogi,
                    > jeśli znacie to miasto, to wiecie, że cały czas są prowadzone remonty na dużą
                    > skalę, które paraliżują komunikacje w mieście.

                    Remonty są i będą jeszcze z 20 lat (brukowe ulice na dużej powierzchni miasta), tu chodzi o KOMPLETNY brak wyobrazni wobec komunikacji miejskiej, TYM BARDZIEJ jesli jest
                    duzo remontow miasto powinno zadbac o to żeby ludzie przesiedli sie na tramwaje i autobusy.

                    Kolejna kwestią jest Odra. We
                    > Wrocławiu jest ponad 100 mostów i kładek,

                    We Wrocławiu jest ponad 200 mostów i mostków. To mogłaby być "Wenecja Północy" - ale tu jest pustynia, nie tylko nie ma tramwaju wodnego (który np funkcjonuje od 2 czy 3 lat w Bydgoszczy- bilet kosztuje tyle samo co na trawmaj zwykly -2,2zł normalny i 1,1zł ulgowy) ale też zadnych stateczków wycieczkowych. Dlaczego? Bo nikt o tym nie pomyśli - po co zrobic kilka przystani/przystanków skoro jest tak super? I to nie "specyfika Odry" ze wieksza od Brdy - w Szczecinie tez jest trawmaj wodny. ale to szczegół, nie chodzi o tworzenie wodnej komunikacji - w kazdym razie potencjału rzek, wysp (!) i 200 mostów w ogole sie tu nei wykorzystuje. Nie II Wenecja a III świat.

                    dla ruchu drogowego ważnych jest
                    > kilkanaście, pierwszy duży powojenny most powstał dopiero 2 lata temu.
                    > Nieprawdą jest, że nie ma priorytetu dla komunikacji miejskiej, tam gdzie się
                    > tylko da, są wydzielane osobne pasy.

                    Ty chyba nie mieszkasz we Wrocławiu. Jest priorytet, sa wydzielone trasy????
                    Gdzie?
                    Ul Podwale -przy sądzie - trawmaje i autobusy stoją zablokowane osobówkami, za to utworzono dodatkowy pas do parkowania
                    Ul. Sądowa - jadąc od Grabiszynskiej - tramwaje stoją tam po 15-20 min zblokowane przez osobówki, pasy sa conajmniej 2 bez problemu mozna wydzielic.
                    Mostek koło Hali Targowej - zamiast zostawic go TYLKO dla autobusów i tramwajów (dla nieznających to wąziutki mostek w centrum) tramwaje - i to kilku linii - stoją w korku. Bo przeciez we Wrocławiu preferencje mają samochodziki. Ostatecznie mozna wprowadzic sygnalizacje swietlna na moscie - ale nie tak jak jest TERAZ - tramwaje stoja po kilkanascie minut na moscie długosci góra 30-40m!
                    Ul Curie Skłodowskiej w strone Pl. Grunwaldzkiego - to samo, korki mniejsze tylko dzieki temu ze to dalej od scisłego centrum
                    Obecny remont ul Pl Grunwaldzki i ronda na środku - zamiast wydzielic pas dla autobusów w tym na moscie - znowu pozostanie po staremu. To tym bardziej smieszne ze na rondzie bedzie tworzony wielki wlasciwie to dworzec przesiadkowy tramwajowo-autobusowy. Pasa dla busow nie bedzie - a pas powinien byc wytyczoony na srodku.

                    A obecnie (od kilku tygodni) pas dla busów na moście jest, a jużci. Tylko wiecie co zrobili we Wrocławiu?
                    Wydzielili pas dla busów... prawy, a srodkowy tam gdzie jest torowisko bedzie dla trammwajów i samochodów tak? Może to tylko przejsciowe - bo tam nie jezdza teraz tramwaje ale po tutejszych zwyczajach sądze ze po remoncie predzej zniknie pas dla busów niz pojawi sie wydzielony tramwajowo-busowy. Obym się mylił.
                    Brak pasa ruchu równiez w innych miejscach (np na trasie wylotowej na Poznan - nie znam wszystkich nazw musiałbym poszukać ale napisz mi GDZIE SĄ TE WYDZIELONE PASY RUCHU? bo ja kurna chyba oślepłem.


                    W centrum miasta są miejsca, gdzie się
                    > tego zrobić nie da, jest za wąsko, trzeba byłoby wyburzyć historyczną zabudowę.

                    Widać że jesteś z Wrocławia - nie obraź sie. Ja nie chce tu nikomu dowalać tylko po prostu wydaje mi sie ze tu albo nikt nie myśli albo to dzieki Targom poznaniacy tacy mądrzy. Bo innego wytłumaczenia nie ma. Otóż da się - podałem kilka przykładów a moge i kilkanascie innych np Świdnicka od Piłsudskiego, Szewska (po remoncie), Jednosci Narodowej, Piastowska itd itd.
                    Tu się da, tu sie nie myśli - zamiast tego własnie pisze się "trzebaby wyburzyć", "zbudujmy kolejkę linową" - naprawdę sie da, nie wierz wszystkiemu co mówią władze.
                    Przeciez to prosciej na pytanie "dlaczego nie jest tak i tak" -bo sie nie da bo trzebaby wyburzyć. W Poznaniu np nie bano sie zamknąc pasa ruchu na wąskiej ulicy przez co jest tam tylko 1 pas dla samochodow (stoją) 1 jeden dla autobusów (jadą) (hmm nie pamietam nazwy ale jak sie jedzie z Roosevelta w strone Winograd). we Wrocławiu nigdy by tego nie zrobiono - bo by mówiono że pas ruchu jest "niewykorzystany" i że TYLE osobówek by mogło przemknąć wiecej gdyby pas byl i dla nich. To po prostu taka filozofia tu jest, niestety. Ile osob zabiera tramwaj a ile wiezie osobówka? (podpowiem zwykle jedną, góra dwie) I naprawde sie da - bez kolejek linowych bo w wiekszosci sa tu po 2 pasy ruchu w kazda strone - wiec juz jest 1 dla samochodow i 1 dla komunikacji. Da się!

                    > Ogólnie sie zgadzam, że jest kiepsko, ale sytuacja się cały czas poprawia.
                    > Powoli rusza też budowa obwodnicy autostradowej, która za kilka lat rozładuje
                    > ruch tranzytowy.

                    Wiesz co, zmartwię Cie - jesli nie zmieni sie podejscie to obwodnica autostradowa NIEWIELE ZMIENI. Bo dużą część ruchu generują mieszkancy i dopóki nie przesadzi sie ich do trawmajów tu sie niewiele zmieni - a pamietaj że ludzi (i samochodów) coraz wiecej - przybywa inwestycji, miejsc pracy - wiec po wybudowaniu obwodnicy autostradowej za kilka lat bedzie co najwyzej... tak jak teraz. Czyli tragicznie.

                    >>> - polecam np wjazd do > Wrocka od strony Lubina (nie zapomnijcie zatankowac - 1,5h >>>stania w korku macie jak w banku!)"

                    > Piszesz o komunikacji miejskiej, a za chwilę o jeździe własnym samochodem,
                    > tankowaniu i staniu w korku.
                    > Zdecyduj się. Akurat od strony Lubina, czyli od Leśnicy jest wydzielone
                    > torowisko tramwajowe, długości kilkunastu kilometrow, więc nie trzeba stać w
                    > korku, akurat mieszkańcy tych dzielnic, maja bardzo dobry dojazd do centrum

                    Czytaj ze zrozumieniem
                    1. Napisłem ze jak tramwaj jedzie 60min i samochod 60 to ludzie wola samochód.
                    2. Na tej trasie która wjezdzałem (wypadłem gdzies na Grabiszynska) akurat tramwajów nie widziałem w ogole - poza wczesniejszymi na Lesnicy (BTW zamiast myslec o budowie tramwaju na Rogowską, tzn jego przedłuzeniu - mieszka tam chyba z 30-40 tys ludzi - we Wrocku mysli sie o kolejce linowej - za to jezdza tramwaje przez jakies pastwiska (ale ok, pewnie jada do dalszych dzielnic np Lesnicy własnie, dziwne tylko ze całe hektary sa puste - pewnie brak planów zagospodarowania)
                    3. Jak WJEZDZASZ do miasta to trudno jechac tramwajem prawda? A artykuł dotyczy budownictwa i chodzi po prostu o to że przez korki generowane przez wrocławian mieszkających w obrebie miasta NIKT spoza nie jest w stanie wjechac do miasta - dlatego tu sie nie buduje nigdzie poza Kątami Wrocławskimi bo z podwrocławskich miejscowosci nie wjedziesz do miasta. Dlatego poza w/w i dzielnicami w rodzaju Krzyków itp niewiele sie buduje - zreszta kto chciałby dojezdzac z np z Rogowskiej godzine?
                    (Tak przy okazji: Mieszkam we Wrocławiu - pisze zebys nie nazwał mnie "mieszkańcem wiochy spod Wrocławia którego jak sie coś nei podoba to moze tu nie wjezdzac") bo mi chodzi o rozwiązania komunikacyjne (a na razie ich brak) a nie obrazanie jednej czy drugiej osoby.
                    4. Dobry tramwaj dd Leśnicy to zgoda ale jak lecisz dalej przez Muchobór, zwłaszcza od południa (duza i stale rozrastająca się dzielnica mieszkaniowa) to stoisz 1,5h w korku (godz 15-18) Mieszkancy dużej częsci Muchobora NIE MAJĄ dobrej komunikacji jak piszesz

                    > W P
                    • Gość: cd Re: masz sporo racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 12:04
                      Mieszkancy dużej częsci Muchobora NIE MAJĄ dobrej komunikacji jak piszesz

                      > W Poznaniu nikt za to nie myśli np o ścieżkach rowerowych, może nie ma to
                      > dużego znaczenia, ale nie rozumiem, dlaczego nie ma takich w centrum miasta, w
                      > okolicy MTP, czy np na Św. Marcina.

                      Hehe, dobre, jak zawsze w takich dyskusjach, zamiast zrozumienia problemu i wpłyniecia na władze - bo wy możecie - domagając sie poprawy komunikacji - ja tu tylko pomieszkuje, pojawia sie argument "a w Ameryce biją Murzynów" tu przerobiony na "a w Poznaniu nie ma dróg rowerowych"
                      Na dodatek trafiłes kula w płot bo po pierwsze w Poznaniu jest sporo ściezek rowerowych - ciągnacysh sie i przez miasto i daleko hen do Parku Krajobrazowego, nie ma tez we Wrocku takich terenów rekreacyjnych jak Malta z okolicami Nowego ZOO - gdzie nie tylko na rowerze ale i na rolkach pośmigasz a po trzecie we Wrocku nie tylko ze nia ma w centrum sciezek rowerowych to np spróbuj pojezdzic rowerem po Rynku - dostajesz chłopie mandat od straży miejskiej - bo po Rynku wrocławskim rowery W OGOŁE nie moga jezdzic, to co tu startujesz z tymi scieżkami rowerowymi?

                      > Generalnie Wrocław rozwija się szybciej od Poznania, jest więcej inwestycji,
                      > powstaje więcej miejsc pracy (chociaż tutaj też nadrabiamy dystans), jeszcze 10
                      > > lat temu, nikt tych miast nie porównywał,

                      Oczywiscie, a w ogle to Wrocław jest lepszy i kropka. To smieszne tym bardziej ze mi nie chodziło które miasto jest lepsze (w ogole) bo g... mnie to obchodzi co kto mysli, niech wrocławianie myślą ze są lepsi i na zdrowie, wysoka samoocena dobrze działa na zdrowie. Ale zróbcie k... w końcu coś z tą komunikacją!

                      Co do porównywania - rzeczywiscie, dopóki nie zamieszkałem we Wrocławiu wydawało mi sie ze miasto jest na poziomie rozwojowym i wszelkim innym Poznania.
                      Wydawało mi sie.
                      znajomy_jlo
                      P.S. Za 50 lat Wrocek przegoni Poznan - być może, o ile wykorzysta OGROMNY potencjał miasta. Pamiętajcie tez ze Poznań nie stoi w miejscu...
                      • Gość: tylo we Wrocławiu nie wiesz, gdzie leży Muchobór IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 16:13
                        Nie pisałem o Muchoborze, tylko na temat wjazdu od Lubina, o którym ktoś bez
                        pojęcia pisał. Muchobór nie leży w tej części miasta, więc nie pisz, że ja o
                        nim piszę. Może jesteś takim przyjezdnym, który nie zna miasta, trafił do niego
                        przypadkiem i się męczy. Co do ścieżek, jeździłem po Poznaniu rowerem i jest
                        katastrofa. Nie mam na myśli beznadziejnych, wielkich blokowisk, jakich nie
                        znajdziesz we Wrocławiu, tylko tereny w okolicy dworca PKP,MTP gdzie jest dużo
                        miejsca a nikt o ścieżkach nie pomyślał. We Wrocławiu jest mniej miejsce i też
                        w centrum jest z tym problem, ale gdzie sie tylko da, ściezki są budowane. W
                        Poznaniu nie wystarcza wyobraźni. Po wrocławskim rynku nie można jeździć
                        rowerem, z drugiej strony poznański jest za mały, aby po nim jeżdzić. Ja nie
                        krytykuję totalnie Poznania, sam pisałem, że ma lepsze drogi i komunikację od
                        Wrocławia, natomiast tylko wytknąłem brak logiki. Wrocław nie ma Malty, za to w
                        pobliżu też jest masa terenów rekreacyjnych, jest Odra, Masyw Ślęży i są
                        Sudety. Zresztą w tej dziedzinie tez się zaczyna zmieniać, budowany jest m.in.
                        największy w Polsce aquapark.
                        Być może Poznań jest ciekawym miastem do mieszkania, nawet na pewno, chociaż
                        mógłby zrobić coś z tą bandą karków, która wiecznie okupuje rynek i tereny
                        przed UAM.
                        • Gość: nigdy_we_Wrocławiu Re: nie wiesz, gdzie leży Muchobór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 18:44
                          plan.naszemiasto.pl/plan_wroclaw.html
                          Na planie nazywa sie to "Muchobór Wielki" a wjezdzam tamtedy zeby chociaz scisłe centrum ominąc w drodze do Krzyków.

                          Męczyć to się męcze i obym najszybciej opuścił miasto ale chciałem cos doradzic bo wymyslacie kolejki linowe (!) co uwidacznia desperacje i... głupotę zarazem więc chcecie cos z tym zrobic tylko zupełnie nie wiecie jak - a mozna prosto.
                          Rozumiem ze jak ktoś 30 czy 50 lat żyje we Wrocławiu to wydaje mu sie że "tak musi być", tak jak jest - bo przeciez jakby mogło byc inaczej to juz dawno by było, prawda?
                          W Poznaniu tylu ludzi nei porusza sie samochodami ile ich stoi w centrum Wrocławia - mniej i drozszych parkingow, szybsza i tansza komunikacja miejska, priorytet (pasy ruchu) dla tramwajów i autobusów i te problemy zniknełyby w miesiac. Tylko trzeba wyrażnej zmiany filozofii - teraz jest - wszystko by ułatwic zycie kierowcom a nie wszystko by mieszkancy korzystali z komunikacji miejskiej.

                          Co do Murzynów, przepraszam ścieżek rowerowych w Poznaniu to zgoda że na Św. Marcinie ich nie ma - bo nie ma tam miejsca (ale do Rynku mozna dojechac np przejezdzając koło wiezowca AE i Półwiejską/szkolną, natomiast w okolicach dworca i targów - w tym bezpośrednio naprzeciwko Iglicy SĄ WYDZIELONE ŚCIEŻKI ROWEROWE, masz nieaktualne dane.
                          I to jest odwracanie kota ogonem tym bardziej ze w ścisłym centrum Wrocławia - jak chcesz juz sie skupic na tych rowerach - nie ma W OGOLE sciezek rowerowych - chyba ze Ty widziałes np na Kazimierza Wlk, Swidnickiej, Oławskiej i przed PKP itd a nikt na Rynku nie wlepi Ci mandatu tak jak jest to w "przyjaznym" Wrocławiu. Poza tym najgorsze nie jest to ze nie ma dróg rowerowych w centrum a to że jest ich b.mało w całym miescie, zwłaszcza rekreacyjnych - nie jezdze do fabryki na rowerze i głownie takie mnie interesują, tyle ze we Wrocławiu mało i rekreacyjnych i "do fabryk i biur".
                          Nie rozśmieszaj mnie - "poznanski Rynek jest za mały zeby po nim jezdzic rowerem". Kurna przeciez to nie chodzi o to zeby popylac po centrum miasta tylko o to żeby PRZEJECHAC przez miasto. Ja rekreacyjnie to jezdze albo poza miastem albo po terenach w rodzaju poznanskiej Malty. Widocznie siedzac we Wrocławiu jako rekreacje uznajesz jezdzenie rowerem po św. Marcinie i w kółko po Rynku.

                          Rzeczywiscie - Wrocław (Wrocław!) MA wspaniałe tereny rekreacyjne - Sudety. To kiedy wybudowaliscie te Sudety? Kpisz czy o droge pytasz? A Trojmiasto ma wspaniałe morze - tez dzieki dobremu zarządzaniu miastem prawda? Chłopie, tu sie naprawde nic nie robi w kwestii rekreacji. Skoroś sie doczepił tej rekreacji - bo temat dotyczy przede wszystkim dlaczego mieszkania we Wrocławiu drozeja 50% rocznei a w Poznaniu 15%.
                          Wiesz ile jest basenów we Wrocławiu? 5 a do niedawna były 3. Wiesz ile basenów jest np w Bydgoszczy? 9 i własnie budują dziesiąty. Wiesz ile kosztuje wstęp na basen we Wrocławiu? Nie, nie 5-6zł. 12zl czyli więcej niż w Dortmundzie (duże miasto w zachodnich Niemczech). Bo po co prawda?
                          We Wrocławiu basen to luksus - tak przynajmniej jest tu traktowany bo jak zarabiasz nawet pare tys to nie wydasz przecież 1200zł/miesiecznie na sam basen (bo dziecko i żona to pies?)
                          A można szybko duzo zmienic - gdy np zadzwoniłem do jednej ze szkół które maja basen - ludzie byli zdziwieni i miałem cały basen wynajmowac - w Bydgoszczy wiedza że po 17, 18stej basen mozna udostępnic mieszkancom - oczywiscie za opłata. To dla nich dodatkowy dochód a dla mieszkańcow korzyśc - blisko basen i niższe ceny. We Wrocławiu o czyms takim sie nie mysli, bo po co myśleć? Lepiej powiedziec "nie da sie" "niestety", "trzebaby wyburzyc/zbudowac/" niepotrzebne skreśl
                          Ale to tez po co - lepiej jak basenów jest 5 bo wtedy ludzie wiedza co to luksus prawda, a baseny we Wrocławiu sa wspanialsze niz w Dortmundzie i woda lepsza niż w jakims wielkim szwabskim miescie, prawda? - dlatego droższe. No i przeciez są góry.

                          Odra? Wolne zarty. Nie tylko że nic nie pływa (gdzie te stateczki? w jakich godzinach odpływaja/dopływaja? Ile kosztują bilety? Na jakich trasach pływaja? Moze jakis link do strony interentowej chocby jednej linii?) to nie ma przystani - pływałes po Odrze? Bo ja tak i powiem Ci ze w centrum prędzej sie utopisz niż wyjdziesz na brzeg - brak przystani, porażka, 3 metrowej wysokosci brzegi. A czy wyspy są zagospodarowane? Nie bo po co, prawda? Teraz dopiero "myśli się" o wykorzystaniu wyspy opatowickiej.

                          "Masyw Ślęży i są
                          > Sudety. Zresztą w tej dziedzinie tez się zaczyna zmieniać, budowany jest m.in.
                          > największy w Polsce aquapark."
                          Aha, myslalem ze jak w tej dziedzinie (Sudety, Masyw Ślęży) to że Wrocław jakies nowe góry buduje. Ale z aquaparkiem zgoda - będzie, kiedyś. Tu wszystko jest na zasadzie "będzie" i "kiedyś".

                          "Wrocław nie ma Malty, za to w
                          > pobliżu też jest masa terenów rekreacyjnych, jest Odra, Masyw Ślęży i są
                          > Sudety"
                          Gdyby Poznan tak na to patrzył to nie budowałby Malty bo przecież jest Park Narodowy Dolina Warty, park krajobrazowy, jezioro Powidz itd, itd. Tak jak Sudety - wybudowane przez wrocławian w poblizu miasta.
                          Masz racje - niech cos zrobią z tymi karkami w Poznaniu. Może przeniosą choć jednego do Wrocławia, bo tu nie ma przecież ANI JEDNEGO. Zupełnie inaczej niż w przestępczym Poznaniu.

                          Czekam cały czas na Twój opis tego priorytetu wobec komunikacji miejskiej i przykładów gdzie tu sa wydzielone pasy ruchu dla busów, bo tyle o nich pisałeś. I dlaczego na prawie 10 przykładów gdzie mozna by to wprowadzic i gdzie tramwaje stoja w korkach nie zanegowałes ani jednego?

                          Wrocław to porażka - zastanówcie sie 2x zanim zdecydujecie sie tu zamieszkać.
                        • Gość: znajomy_jlo Re: nie wiesz, gdzie leży Muchobór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 18:59
                          " Nie mam na myśli beznadziejnych, wielkich blokowisk, jakich nie
                          > znajdziesz we Wrocławiu"

                          Rogowska i Kozanow to co? Dzielnice domków jednorodzinnych???
                          Szczerze mówiac to te "ściany" wiezowców z kominami (nie wiem czym sa te metalowe kominy wystające z wiezowcow - moze ktos wie lepiej?) wentylacyjnymi wyglądają jak
                          jakies fabryki a nie dzielnice mieszkaniowe. W Poznaniu tez są blokowiska ale powiedz mi gdzie sa takie wieżowce jak np na Kozanowie?
                    • Gość: cd Re: masz sporo racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 12:05
                      > W Poznaniu nikt za to nie myśli np o ścieżkach rowerowych, może nie ma to
                      > dużego znaczenia, ale nie rozumiem, dlaczego nie ma takich w centrum miasta, w
                      > okolicy MTP, czy np na Św. Marcina.

                      Hehe, dobre, jak zawsze w takich dyskusjach, zamiast zrozumienia problemu i wpłyniecia na władze - bo wy możecie - domagając sie poprawy komunikacji - ja tu tylko pomieszkuje, pojawia sie argument "a w Ameryce biją Murzynów" tu przerobiony na "a w Poznaniu nie ma dróg rowerowych"
                      Na dodatek trafiłes kula w płot bo po pierwsze w Poznaniu jest sporo ściezek rowerowych - ciągnacysh sie i przez miasto i daleko hen do Parku Krajobrazowego, nie ma tez we Wrocku takich terenów rekreacyjnych jak Malta z okolicami Nowego ZOO - gdzie nie tylko na rowerze ale i na rolkach pośmigasz a po trzecie we Wrocku nie tylko ze nia ma w centrum sciezek rowerowych to np spróbuj pojezdzic rowerem po Rynku - dostajesz chłopie mandat od straży miejskiej - bo po Rynku wrocławskim rowery W OGOŁE nie moga jezdzic, to co tu startujesz z tymi scieżkami rowerowymi?

                      > Generalnie Wrocław rozwija się szybciej od Poznania, jest więcej inwestycji,
                      > powstaje więcej miejsc pracy (chociaż tutaj też nadrabiamy dystans), jeszcze 10
                      > > lat temu, nikt tych miast nie porównywał,

                      Oczywiscie, a w ogle to Wrocław jest lepszy i kropka. To smieszne tym bardziej ze mi nie chodziło które miasto jest lepsze (w ogole) bo g... mnie to obchodzi co kto mysli, niech wrocławianie myślą ze są lepsi i na zdrowie, wysoka samoocena dobrze działa na zdrowie. Ale zróbcie k... w końcu coś z tą komunikacją!

                      Co do porównywania - rzeczywiscie, dopóki nie zamieszkałem we Wrocławiu wydawało mi sie ze miasto jest na poziomie rozwojowym i wszelkim innym Poznania.
                      Wydawało mi sie.
                      znajomy_jlo
                      P.S. Za 50 lat Wrocek przegoni Poznan - być może, o ile wykorzysta OGROMNY potencjał miasta. Pamiętajcie tez ze Poznań nie stoi w miejscu...
                    • Gość: tylko we Wrocławiu nie wiesz, o czym piszesz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 16:16
                      we Wrocławiu nie ma statków spacerowych???? o czym piszesz? nie masz pojęcia,
                      przyjedź kiedyś do Wrocławia, zamiast wypisywać pierdoły
                    • Gość: tylko we Wrocławiu Re: masz sporo racji, ale... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 16:20
                      masz sporo racji, ale nie wiem, skąd wziąłeś ten fragment: "Tak przy okazji:
                      Mieszkam we Wrocławiu - pisze zebys nie nazwał mnie "mieszkań
                      > cem wiochy spod Wrocławia którego jak sie coś nei podoba to moze tu nie
                      wjezdza
                      > c") bo mi chodzi o rozwiązania komunikacyjne (a na razie ich brak) a nie
                      obraza
                      > nie jednej czy drugiej osoby."
                      Ja go nie pisałem
                      • Gość: znajomy_jlo Re: masz sporo racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 18:47
                        Przepraszam masz racje, niesłusznie tak napisałem nauczony przykładem - gdy kiedys podjałem dyskusje przy okazji artykułu w lokalnej GW, połowa wrocławian wypowiadała sie w stylu "jak Ci sie nie podoba to wypier..." i tym podobne. Zamiast zrozumiec ze możecie tu dużo i stosunkowo szybko i niewielkim kosztem zmienić.
                        • Gość: tylko we Wrocławiu Re: masz sporo racji, ale... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 20:25
                          Widać, że jesteś mądrym gościem, wiesz, o czym piszesz, ogolnie masz rację, ja
                          też się tą tematyką interesuję, gdybyśmy się spotkali, w kilku miejscach bym
                          Cię wypunktował, że przesadzasz, ja tez przecież piszę, że we Wrocławiu jest
                          tragiczny układ komunikacyjny, wskazałem kilka tego przyczyn, jak chcesz,
                          umówimy się, nie na bójkę, tylko pokażę Ci KILKA przystani statków spacerowych,
                          aquapark, który będzie gotowy za kilka miesięcy,a także konkretne plany
                          inwestycji drogowych na 2 najblizsze lata. Co do Poznania, jest lepiej
                          zorganizowany, jest miasten nowszym, jest wiecej miejsca, przed wojną Poznń był
                          ponad 2 razy mniejszy od Wrocławia, za komuny rozbudowano Poznań, zbudowano
                          nowe dzielnice, Wrocław był zapomniany, a teraz się dusi w przedwojennym
                          układzie komunikacyjnym. Ale ważne, że to się zmienia.
                          Co do torowisk, są miejsca, gdzie raczej w tej chwili nie można ich wyłączyć,
                          najpierw trzeba zbudować trasy alternatywne, skończyć obwodnicę środmiejską,
                          poszerzyć mosty, a potem można sobie pozwolić na luksus wyłączenia dla ruchu
                          wąskich ulic w centrum miasta. Torowiska sa wyłączone na wielu ulicach, problem
                          jest z ul. Sądową, Podwalem, Pułaskiego i kilkoma innymi. Zresztą juz w tej
                          chwili np Szewska będzie dostępna tylko dla tramwaji i pieszych. Miasto ma
                          pomysł, tylko realizacja wymaga czasu. Nie chodzi tu o kretyńskie projekty
                          kolejek linowych, bo o tym nikt poważnie nie myśli. Jeśli chodzi o rzekę, w
                          mieście jest mnóstwo przepraw, prawie wszystkie mosty pamiętają czasy Adolfa
                          Hitlera, sa stopniowo poszerzane, ale to też wymaga czasu. Cały czas trwa
                          program rewitalizacji Odry, wzdłuż rzeki powstają bulwary, trasy rowerowe i
                          spacerowe.
                          Co do Poznania, mnie akurat miasto nie rzuca na kolana. Jest generalnie
                          zadbane, ale nie czuję się w nim np bezpiecznie. O poznańskich karkach mówią
                          nawet moi znajomi warszawiacy, którzy też przecież maja ich dosyć u siebie.
                          Jeśli chodzi o blokowiska, jest ich wiele we Wrocławiu, ale nie ma żadnego w
                          skali np Winogradów. Pozdrawiam.
                          • Gość: znajomy_jlo Re: masz sporo racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 13:46
                            Gość portalu: tylko we Wrocławiu napisał(a):

                            > Widać, że jesteś mądrym gościem, wiesz, o czym piszesz, ogolnie masz rację, ja
                            > też się tą tematyką interesuję, gdybyśmy się spotkali, w kilku miejscach bym
                            > Cię wypunktował, że przesadzasz, ja tez przecież piszę, że we Wrocławiu jest
                            > tragiczny układ komunikacyjny, wskazałem kilka tego przyczyn, jak chcesz,
                            > umówimy się, nie na bójkę, tylko pokażę Ci KILKA przystani statków spacerowych,

                            Kilka jest chociaz w centrum nie widziałem - raczej dopiero od mostu Grunwaldzkiego poza miasto, w druga strone - do centrum - nie bardzo. Jak bede na spacerze z dziewczyna to poszukam raz jeszcze - tym razem z brzegu ale moze kiedys sie wybierzemy na piwo do Tawerny, tzn w poszukiwaniu przystani, to pogadamy hehe/

                            > aquapark, który będzie gotowy za kilka miesięcy,

                            O Aquaparku na Gaju to wiem (tylko mnie nie zjedz jesli to nie Gaj a juz Tarnogaj, moze wtedy zbyt nonszalancko napisalem o tym "wjezdzie od Lubina" - powinienem byl napisac "jadac od Lubina w strone Krzykow - wiec przez poludniowy Muchobor..."

                            a także konkretne plany > inwestycji drogowych na 2 najblizsze lata.

                            Ja to wiem ale nie jestem takim optymista jak Ty, poniewaz nie robi sie nic z odrebnymi pasami ruchu (nie bede juz Cie molestowal - chyba ze jestes z Urzedu Miasta - ale ja tu naprawde prawie nie widze wydzielonych pasów ruchu, w tym zwlaszcza w centrum gdzie sa najpotrzebniejsze)
                            A remontow tu jest na 10-15 lat - niestety. Zaryzykuje ze we Wroclawiu jest min 20 km brukowanych uliczek (ale nie deptakow a dwupasmówek!) co samo dostarczy pracy na jakies 10 lat. A jeszcze nowe drogi, obwodnice... 15 a moze i 20 lat to minimum. A wtedy... trzeba bedzie remontowac od nowa - te co teraz sa remontowane. Straszna krzywde ktos zrobił temu miastu, nie wiem komuniści czy mało mądre wladze, w kazdym razie IMHO jeszcze przez wiele lat Wrocław sie nie pozbiera z tymi ulicami - choc zycze by było inaczej.

                            Co do Poznania, jest lepiej
                            > zorganizowany, jest miasten nowszym, jest wiecej miejsca, przed wojną Poznń był
                            > > ponad 2 razy mniejszy od Wrocławia, za komuny rozbudowano Poznań, zbudowano
                            > nowe dzielnice, Wrocław był zapomniany, a teraz się dusi w przedwojennym
                            > układzie komunikacyjnym.

                            Oj dusi...

                            Ale ważne, że to się zmienia.
                            > Co do torowisk, są miejsca, gdzie raczej w tej chwili nie można ich wyłączyć,
                            > najpierw trzeba zbudować trasy alternatywne, skończyć obwodnicę środmiejską,
                            > poszerzyć mosty, a potem można sobie pozwolić na luksus wyłączenia dla ruchu
                            > wąskich ulic w centrum miasta. Torowiska sa wyłączone na wielu ulicach, problem
                            > > jest z ul. Sądową, Podwalem, Pułaskiego i kilkoma innymi.

                            Tak, kilkoma innymi - dokładnie to całe centrum - i nic sie z tym nie zmienilo od 2 lat, odkad tu mieszkam, za to w lokalnej GW udostępniają łamy jakimś oszołomom od kolejek linowych (całostronicowe dyskusje w gazecie!) przez co nie wiem czy to sie zmieni - we Wrocławiu priorytetem jest by samochody szybko jechały - pasów nie wydzielaja bo samochody stałyby (w pierwszej fazie zmian) jeszcze dłuzej.
                            Tyle ze szybko ludzie przesiedliby sie na tramwaje a i tych parkingow nie byloby wtedy tyle potrzeba w centrum, na dodatek tłok w tramwajach wcale nie byłby wiekszy bo autobus czy tramwaj "obróciłby" trasę 2x w tym samym czasie zamiast stac teraz w korku. Ergo "odczuwalna ilosc tramwajów i autobusów" ;-)) zwiekszyłaby sie. Tylko trzeba radykalnej zmiany - i postawienia na komunikacje miejską. Plus - przynajmniej czasowa - obnizka cen biletow - wystarczy miesiecznych, dla mieszkanców, jednorazowe mogłyby byc bez zmian.

                            Zresztą juz w tej > chwili np Szewska będzie dostępna tylko dla tramwaji i pieszych.

                            Swiatełko w dłuuuugim tunelu...

                            Miasto ma > pomysł, tylko realizacja wymaga czasu. Nie chodzi tu o kretyńskie projekty > kolejek linowych, bo o tym nikt poważnie nie myśli. Jeśli chodzi o rzekę, w
                            > mieście jest mnóstwo przepraw, prawie wszystkie mosty pamiętają czasy Adolfa
                            > Hitlera, sa stopniowo poszerzane, ale to też wymaga czasu. Cały czas trwa
                            > program rewitalizacji Odry, wzdłuż rzeki powstają bulwary, trasy rowerowe i
                            > spacerowe.

                            Mimo to podtrzymam moje zdanie o znikomym wykorzystaniu turystycznym Odry - a we Wrocławiu mnóstwo pieknych zabytów leży nad rzeką wiec taka wycieczka to byłoby coś wspaniałego, zwłaszcza póżnym popołudniem...

                            > Co do Poznania, mnie akurat miasto nie rzuca na kolana. Jest generalnie
                            > zadbane, ale nie czuję się w nim np bezpiecznie. O poznańskich karkach mówią
                            > nawet moi znajomi warszawiacy, którzy też przecież maja ich dosyć u siebie.

                            Karki są wszedzie, we Wrocku zdarza sie ze "ochroniarze" w pubach robia klientom "łomot" ale moze w Poznaniu jest ich wiecej, zgoda, trudno mi ich policzyc ;-))

                            > Jeśli chodzi o blokowiska, jest ich wiele we Wrocławiu, ale nie ma żadnego w
                            > skali np Winogradów. Pozdrawiam.

                            Winogrady sa wielkie ale IMHO nie ma tam takich strasznych (wyglad) wiezowców jak na Kozanowie - choc zadne bloki do szczególnie pieknych nie należą. Zresztą pewnie chodzi Ci o cale Nowe Miasto - od Winograd, przez os. Kosmonautów, po os Lecha i os. Batorego bo czesc samych Winograd, zwłaszcza ekskluzywne domki 1-, 2-rodzinne w okolicahc Cytadeli sa niczego sobie. Pozdrawiam również.
              • Gość: Marcel we Wrocławiu rządzi PO-PIS dla ścisłości... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 10:54
                • wiecie_kto1 Re: we Wrocławiu rządzi PO-PIS dla ścisłości... 23.04.06, 21:14
                  Poznanscy frustraci znów w akcji. Nie dziwie sie w koncu Poznan
                  taki "gospodarny i wspaniały" a kazdy go olewa i nic sie tam nie dzieje. Druga
                  liga polskich miast :)
                  Ceny mieszkan to jeden z lepszych wskaźników koniunktury gospodarczej. W
                  Poznaniu kicha wiec i ceny stoja, ponadto miasto nieciekawe turystycznie wiec
                  nikt nie kupuje apartamentów tak jak w Krakowie Gdansku czy Wrocławiu.
    • kwiecien45 To jest spekulacja a ze spekulantami się walczy 22.04.06, 00:06
      Niezapomniany rzymski cesarz Klaudiusz dał czadu handlarzom zborza i kazał im
      za karę za spekulowanie cenami wybudować na własny koszt nowy port w Ostii.
      A przy okazji wynaleziono cement.
      Spekulantom mieszkaniowym można zadać podobną karę.
      To co się dzieje z windowaniem cen mieszkań to granda nie mająca ekonomicznych
      uzasadnień!
      Pasożytują dranie na społeczeństwie!
      • komster Re: To jest spekulacja a ze spekulantami się walc 22.04.06, 00:17
        ktoś się kiedyś obudzi z ręką w nocniku, jak nagle na mieszkania nie będzie
        takiego popytu. Podobnie jak ze sprowadzanymi samochodami.
    • Gość: Adi W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.06, 00:26
      Jeżeli mieszkając we WŁASNYM mieszkaniu trzeba dalej płacić czynsz to to nie jest żadna forma własności!! (nie mówię o kosztach eksploatacji, jak wywóz śmieci itd). Sytuacja w Polsce to zalegalizowane ściąganie haraczu, to tak jakbym musiał płacić za to, że chodzę we własnej kurtce.
      "Kupować" mieszkanie w Polsce? Nigdy! Lepiej dołożyć i kupić w jakimś uczciwym państwie, po to by mieć mieszkanie rzeczywiście na własność i nie płacić HARACZU.
      • Gość: Sasiad Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.ipt.aol.com 22.04.06, 04:26
        A o czym Ty w ogole mowisz? Mam mieszkanie i dom w Polsce, za zadne z nich nie
        place czynszu. Za to placa mi go wynajmujacy ode mnie. Cos Ci sie chyba
        pomieszalo, na pewno mowisz o wlasnosci?
        Owszem, w mieszkaniu place zarzadcy nieruchomosci za pewne sprawy, ale to moj
        wybor, zeby placic prywatnemu uslugodawcy za usluge. Za dom nie place nic (poza
        oczywiscie wlasnymi kosztami eksploatacj), na dodatek podatki od nieruchomosci w
        Polsce sa smiesznie niskie w porownaniu z tymi w innych krajach.
        • Gość: Adi Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.06, 06:03
          Gość portalu: Sasiad napisał(a):

          > A o czym Ty w ogole mowisz? Mam mieszkanie i dom w Polsce, za zadne z nich nie
          > place czynszu. Za to placa mi go wynajmujacy ode mnie. Cos Ci sie chyba
          > pomieszalo, na pewno mowisz o wlasnosci?

          Moja krewna ma w Polsce tzw. własnościowe mieszkanie, które sobie kupiła i musi dalej płacić 500 zł czynszu, zresztą wszyscy na tym osiedlu płacą. Nie mówię o opłatach za wywóz śmieci, światło na klatce schodowej, itd. bo to jasne, ale o czynszu.
          • Gość: mlynu Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.dbln.cable.ntl.com 22.04.06, 11:30
            Koleś sprawdź czy nie jest spółsdzielcze, bo developerski ja płace 70 zł m-c
        • Gość: Adi Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.06, 06:18
          Gość portalu: Sasiad napisał(a):

          > A o czym Ty w ogole mowisz? Mam mieszkanie i dom w Polsce, za zadne z nich nie
          > place czynszu. Za to placa mi go wynajmujacy ode mnie. Cos Ci sie chyba
          > pomieszalo, na pewno mowisz o wlasnosci?

          No to zobacz to:
          >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>" target="_blank">mieszkania.gpv.pl/ocena.html>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
          Jak ocenić wartość mieszkania

          Gdy znajdziesz mieszkanie, które ci się spodoba, zawsze trzeba sobie zadać pytanie: ile ono jest warte? Czy cena, której żąda sprzedawca, jest okazyjna, normalna czy zawyżona?
          (...)
          - jak wysoki jest czynsz? Koszt utrzymania mieszkania bywa różny przy takich samych metrażach. Dlatego wysoki czynsz obniża wartość mieszkania.
          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          no comment
          • Gość: Adi Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.06, 06:20
            mialo być:

            mieszkania.gpv.pl/ocena.html
        • Gość: Rangheros Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.vnnyca.adelphia.net 22.04.06, 06:54
          Twoi wynajmujacy, placa za Twoj czynsz - przynajmniej w mieszkaniu, ktore ma
          pewnie forme prawna mieszkania spldzielczo -wlasnosciowego...(to forma
          nieznana):-0, oprocz prezesow spodzielni BTW - serdeczne F**** ode mnie...
          Rece opadaja.,czyzby, te 1,5 mln Polakow, ktora wyjechalo zabrala nie tylko
          swoje mozgi?
          • Gość: Sasiad Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.ipt.aol.com 22.04.06, 13:23
            Najwyrazniej, patrzac po postach i po przytoczonym linku powyzej, Polacy
            zapomnieli swojego wlasnego jezyka... A to jest cos, co mnie zawsze denerwuje.
            Dla dociekliwych, za slownikiem jezyka polskiego PWN:

            czynsz m II, D. -u; lm M. -e, D. -y a. -ów
            «świadczenia z tytułu najmu rzeczy, lokali lub z tytułu dzierżawy»

            Moi wynajmujacy placa MI czynsz, a nie MOJ czynsz. Ja natomiast nie place juz
            zadnego czynszu, bo komu, samemu sobie? Mieszkanie jest moje, gruntu nie
            dzierzawie - mieszkanie nie ma nic wspolnego ze spoldzielnia, a grunt pod
            budynkiem jest rowniez wlasnosciowy, kazdy wlasciciel mieszkania ma
            proporcjonalny w nim udzial.

            Na szczescie juz od ladnych kilkunastu lat nie mam zadnych doswiadczen ze
            spoldzielniami mieszkaniowymi - z tego co rozumiem sa to z reguly za duze
            molochy, zeby miec jakikolwiek wplyw na koszty dodatkowe: wysokosc funduszu
            remontowego czy stawke za zarzadzanie nieruchomoscia. Przy preznych, niewielkich
            wspolnotach tego typu problemow nie ma - mozna negocjowac wszelkie oplaty
            eksploatacyjne i calkiem dobrze na tym wyjsc.

            Pozdrawiam wszystkich, ktorym chce sie myslec, a nie tylko paplac.
      • Gość: pablo Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.sc.res.rr.com 22.04.06, 06:50
        oczywista racja,jak mozna placic za mieszkanie ktore wczesniej zostalo kupione
        na wlasnosc komu sie placi i za co.po wyliczeniu kosztow wyczodzi ze placi sie
        kilkaset procent wieceej niz powinno.chrzanic mieszkanie w zlodziejskim kraju i
        kupic w normalnym
      • Gość: Zenon Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan IP: *.chello.pl 22.04.06, 08:43
        > Jeżeli mieszkając we WŁASNYM mieszkaniu trzeba dalej płacić czynsz to to nie je
        > st żadna forma własności!! (nie mówię o kosztach eksploatacji, jak wywóz śmieci
        > itd). Sytuacja w Polsce to zalegalizowane ściąganie haraczu, to tak jakbym mus
        > iał płacić za to, że chodzę we własnej kurtce.
        > "Kupować" mieszkanie w Polsce? Nigdy! Lepiej dołożyć i kupić w jakimś uczciwym
        > państwie, po to by mieć mieszkanie rzeczywiście na własność i nie płacić HARACZ
        > U.
        =============
        Bredzisz.Wlasciciel mieszkania nie placi czynszu lecz zaliczki na koszty
        eksplowatacji rozliczane w cyklu rocznym - za m.in. zarzadzanie nieruchomoscia,
        centralne ogrzewanie, ochrone,wode zimna i ciepla, winde........
        • swoboda_t Re: W Polsce nie jest możliwe "kupienie" mieszkan 22.04.06, 17:09
          Mieszkania własnościowe w spółdzielniach mają doklądnie takie same koszty
          utrzymania jak lokatorskie. Płacisz identyczny czynsz, plus oczywiście
          eksploatacja, fundusz remontory itd. Faktycznie, kupno mieszkania w spółdzielni
          to kiepski interes, niestety dla wielu ludzi jedyny możliwy :|
    • Gość: LastBoyScout Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 22.04.06, 01:12
      Mieszkania NIE drozeja, mieszkania TANIEJA.

      Potencjalnego kupca interesuje jego cena. Jako, ze znikoma czesc mieszkan jest
      obecnie nabywana za gotowke, praktycznie mozna uznac, ze cena za mieszkanie jest
      wysokosc raty splaty pozyczki nabywanego mieszkania poniewaz wlasnie z takiej
      perspektywy patrzy na cene potencjalny nabywca mieszkania.
      Przy spadajacych stopach procentowych (pozyczki w zlotych) oraz aprecjacji
      zlotowki (pozyczki w innych walutach) rata splaty pozyczki praktycznie MALEJE a
      wiec mieszkania SA coraz TANSZE.
      Faktyczna rynkowa cena mieszkania nie ma tym ZADNEGO znaczenia, przez
      pierwotnego nabywce i jest TYLKO I WYLACZNIE zacheta Balcerowicza (dla
      rozkrecenia koniunktury) i bankow (zyski) do przyjecia iluzyrocznej wiary, ze
      nabywca nieruchomosci faktycznie sie bogaci.
      Jako, ze w Polsce nie istnieja pozyczki hipoteczne o stalym oprocentowaniu
      udzielane w zlotowkach a nikt ROZUMNY nie moze sadzic, ze stopy i zlotowka
      (bezposrednio ze soba zwiazane) nie zmienia kierunku w jakim dotychczas
      podazaja, jest oczywistym, ze cale ryzyko zmiany dotychczasowych tendencji wezma
      na siebie glownie pozyczkobiorcy.
      Skoro nie beda mogli skorzystac z dobrodziejstwa impulsu inflacyjnego, ktory
      "zjada" czesc pozyczki w przypadku pozyczek o stalym oprocentowaniu ani
      mozliwosci przefinansowania, pozyczkobiorcy beda mogli liczyc TYLKO na przyszly
      REALNY WZROST swoich zarobkow aby miec nadzieje na utrzymanie sie cen
      nieruchomosci na polskim rynku a przede wszystkim mozliwosc splaty swoich
      nieruchomosci aby ich nie stracic.
      Gwarancje na taki rozwoj wypadkow moze jednak dac juz tylko Patrycja Maciejewicz
      z Gazety Wyborczej lub Najswietsza Panienka .... ;)
      • Gość: Sasiad Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.ipt.aol.com 22.04.06, 04:34
        Moze tak nie mieszaj pojec? Mieszkania drozeja, a to ze tanieja koszty ich
        zakupu dla kupujacych na kredyt, to zupelnie inna historia.
        Poza tym spojrz troche bardziej dookola - na calym swiecie nabywca mieszkania
        sie bogaci wrac z wzrostem jego wartosci w czasie, a u nas oczywiscie to tylko
        iluzja spowodowana przez Balcerowicza? Ludzie w tym kraju zaczeli uzywac jego
        nazwiska do opisywania procesow rynkowych, ciekawe :>

        A co do Twoich watpliwosci: w wielu innych gospodarkach ludzie traktuja
        mieszkania jako jedna z podstawowych inwestycji. Kupuja, w trakcie zycia
        splacaja i zamieniaja na coraz wieksze i drozsze. Wielu z nich przechodzac na
        emeryture posiada calkiem sporo warte nieruchomosci na wlasnosc - wtedy je
        sprzedaje, za uzyskane pieniadze zyje sobie spokojnie do konca zycia. U nas
        jeszcze ciagle mieszkania sie czesciej przekazuje dzieciom, ale poniewaz mlode
        pokolenie samo teraz kupuje na potege i ten trend sie raczej nie odwroci, wiec w
        przyszlosci ludzie posiadajacy nieruchomosc faktycznie beda mogli spac w miare
        spokojnie o swoja przyszlosc finansowa.
        • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 22.04.06, 20:16
          > Moze tak nie mieszaj pojec? Mieszkania drozeja, a to ze tanieja koszty ich
          > zakupu dla kupujacych na kredyt, to zupelnie inna historia.
          > Poza tym spojrz troche bardziej dookola - na calym swiecie nabywca mieszkania
          > sie bogaci wrac z wzrostem jego wartosci w czasie, a u nas oczywiscie to tylko
          > iluzja spowodowana przez Balcerowicza? Ludzie w tym kraju zaczeli uzywac jego
          > nazwiska do opisywania procesow rynkowych, ciekawe :>

          Nie sadze abym mieszal jakiekolwiek pojecia, moge za to posadzic o to ciebie
          skoro uznajesz za wzrost WARTOSCI mieszakania wzrost jego NOMINALNEJ ceny jak
          rowniez to, ze uznajesz, ze OBECNE ceny mieszkan za CENY ich SPRZEDAZY.

          Twoja nieruchomosc NIE JEST wiecej WARTA tak dlugo jak dlugo ceny koszyka dobr
          jakie bedziesz chcial kupic za pieniadze uzyskane ze spieniezenia twojej
          nieruchomosci beda rowne lub wyzsze od ceny mieszkania w MOMENCIE JEGO SPRZEDAZY
          i po odliczeniu wszelkich KOSZTOW tej transakcji.

          NIE MOZESZ tez uznac OBECNEJ ceny nieruchomosci jako CENY SPRZEDAZY poniewaz w
          przypadku NA PRZYKLAD podwyzki stop procentowych rynkowe relacje podazy i popytu
          zostana odwrocone ZANIZAJAC ceny sprzedazy nieruchomosci uznane za ciebie za
          stale lub rosnace.

          Nie jest tez prawda jakoby na calym swiecie WSZYSCY nabywcy nieruchomosci sie
          bogacili. W praktyce bowiem kupno nieruchomosci jest INWESTYCJA jak kazda inna
          i kiedy KOSZT pozyskania zysku przekracza ZYSK, mamy do czynienia ze STRATA.
          Zachecam cie do przemyslenia ostatniej czesci mojego poprzedniego tekstu w
          ktorej mowie o tendencjach zachowania sie przyszlych stop procentowych i
          wartosci zlotowki w Polsce i KONSEKWENCJI z tym zwiazanych.

          Co porownan sytuacji w Polsce i w swiecie to sugerowalbym ci porzucenie
          zyczeniowego traktowania tematu a zapoznanie sie z nim w sposob mozliwie jak
          najpraktyczniejszy.
          • Gość: murarz Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.cinci.res.rr.com 22.04.06, 22:09
            Kolego, wartosc /w danej chwili/ nieruchomosci nie moze zalezec od tego, czy
            kupujesz ja za gotowke, czy na kredyt (jak w Twoich zalozeniach). Tak ja sadze.
            • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 22.04.06, 23:25
              Cena nieruchomosci jest wyznaczana przez sprzedajacego i jest oczywiscie stala
              (w danej chwili).
              Jej wartosc jest oczywiscie plynna poniewaz zalezy od ogromu czynnikow
              zewnetrznych, czesto bardzo subiektywnych.
              Roznica kosztu pomiedzy zakupem gotowkowym a kredytowym moze byc juz olbrzymia
              poniewaz kredyt KOSZTUJE w sensie oplat pozyczkowych, odsetek itp.
              Jedynym zaleta kredytu jest przerzucenie czesci ryzyka inwestycyjnego na
              pozyczkodawce (tymbardziej im mniejszy jest nasz wklad wlasny) i w przypadku
              powodzenia splaty pozyczki, wyrobienie sobie dobrej historii kredytowej.
              • Gość: murarz Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.cinci.res.rr.com 23.04.06, 03:19
                Owszem, kredyt KOSZTUJE. Ale my tu mowimy o cenie/wartosci mieszkania!
                • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 04:28
                  Specyzujesz o co ci wlasciwie chodzi bo jak sie zdaje wystarczajaco wyraznie sie
                  o tym wypowiedzialem?
                  • Gość: Sasiad Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 11:03
                    To co napisales pod moim postem ma troche sensu, ale nie wydaje mi sie, zebym
                    sie az tak drastycznie mylil. Jesli wartosc nominalna mojego mieszkania wzrosla
                    przez 4 lata o 50%, a w miedzyczasie inflacja wyliczona w oparciu o wspomniany
                    koszyk wzrosla mniej niz 10%, to mimo wszystko realna wartosc nieruchomosci
                    wzrosla jak najbardziej, nawet uwzgledniajac koszty zakupu/sprzedazy.

                    Moze faktycznie troche sie zagalopowalem piszac ze 'wszedzie na swiecie', bo
                    porownuje glownie rynki UE, tu jednakze w dluzszej perspektywie caly czas
                    inwestycje w nieruchomosci sa korzystne, uwzgledniajac koszty transakcji, a
                    jakze. Oczywiscie nie wszedzie jest to tak oplacalne jak u nas, ze juz po
                    roku-dwoch sie oplaca, a w wypadku kupna na kredyt czesto sie oplaca dopiero po
                    8-10 latach, ale jednak poza specyficznymi lokalizacjami na nieruchomosciach sie
                    w UE zyskuje, a nie traci.

                    Masz tez racje w jednym - nie jestem jakims ekspertem a tematem interesuje sie
                    dopiero od paru lat i to sporadycznie, ale jednak zglebiam wiedze z roznych
                    zrodel i wydaje mi sie ze az tak powierzchownej jej nie mam. Moze po prostu
                    uzywam zbyt duzych skrotow myslowych :)
                    • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 15:42
                      Rozsadna odpowiedz.
                      Jeszcze raz chce zwrocic uwage na to, ze oceniasz sprawe ze zbyt krotkiej
                      perspektywy czasowej skoro bierzesz pod uwage tak NOWY rynek nieruchomosciowy
                      oparty na WIELOLETNICH pozyczkach hipotecznych o ZMIENNEJ stopie procentowej lub
                      walutowych.
                      Musisz zrozumiec, ze jakiekolwiek powazniejsze zachwiania rynku walutowego lub
                      powazniejszy ruch stop w gore bez ujawnienia sie adekwatnej inflacji placowej
                      wywola kolaps cen nieruchomosci w Polsce na bezprecedensowa skale.
                      Zwroc uwage, ze w Stanach Zjednoczonych gdzie pozyczki o zmiennej stopie
                      stanowia tylko polowe (pozyczki w innych walutach praktycznie nie istnieja)
                      pozyczek hipotecznych kazda recesja przynosi bardzo gwaltowny spadek
                      nieruchomosci a przeciez jezeli recesje poprzedza duze uderzenie inflacji
                      placowej pozyczkobiorcy ze stala stopa odczuwaja to wrecz jako ulge w splacie
                      swojej pozyczki wiec moga mniej odczuc skutki recesji i poniekad amortyzuja jej
                      skutki.
                      Zauwaz, ze mamy obecnie na swiecie wyjatkowo niekorzystny uklad.
                      Stany Zjednoczone nie zaprzestaja podnoszenia stop, podaza za nimi Europa.
                      Jezeli w Polsce pojawi sie inflacja Balcerowicz BEDZIE musial zaczac robic to
                      samo. Podnoszenie stop najpierw uderzy w pozyczkobiorcow ze zmienna stopa,
                      ktorych dochody nie wzrosna a potem w pozyczkobiorcow walutowych jezeli podwyzka
                      stop nie bedzie odpowiednio wysoka aby utrzymac atrakcyjnosc polskich obligacji.
                      Biorac pod uwage skale tych zjawisk, twierdzenie, ze polskie inwestycje beda
                      nieustannie drozaly jest niepowazne a dalsze inwestowanie w nie jest zwyczajnym
                      samobojstwem.
      • Gość: wlodek Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.entel.pl 22.04.06, 12:16
        tylko pamiętaj, że gwarancje na jakikolwiek rozwój wypadków są bardzo
        iluzoryczne.

        a co do rynku nieruchomości, to mamy do czynienia z prostą prawidłowościa -
        popyt rośnie w tempie geometrycznym - procent składany od oszczędności (nie
        tylko polskich, ale światowych), a podaż rośnie arytmetycznie (jeśli w ogóle).
        I nieruchomości drożeją. W Helsinkach cena M2 mieszkania wzrosła w ciągu
        ostatnich 5 lat o 100%, mimo że realne zarobki wzrosły może o 15%. Szczególnie
        nieruchomości w centrach miast są dobrem unikalnym. Oczywiście może się zmienić
        moda i będziemy chcieli mieszkać np. w polskich Las Vegas (nowo budowane
        miasta) tylko do tego droga jest bardzo daleka.

        pozdrawiam
        • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 22.04.06, 20:38
          > a co do rynku nieruchomości, to mamy do czynienia z prostą prawidłowościa -
          > popyt rośnie w tempie geometrycznym - procent składany od oszczędności (nie
          > tylko polskich, ale światowych), a podaż rośnie arytmetycznie (jeśli w ogóle).

          >W Helsinkach cena M2 mieszkania wzrosła w ciągu
          > ostatnich 5 lat o 100%, mimo że realne zarobki wzrosły może o 15%.


          Jedno twoje powyzsze zdanie przeczy drugiemu! :)

          Przede wszystkim: pieniadze NIE rosna na drzewach a juz na pewno NIE pomnazaja
          sie oszczednosci (a procent skladany moze dotyczyc rowniez STRATY).
          CZASEM udaje sie WYPRACOWAC zyski z inwestycji. Z I N W E T Y C J I !
          (zaznaczam, ze trudno za inwestycje uznac BALON nieruchomosciowy lub gieldowy
          jaki zapewne masz na mysli ...)

          Jezeli podane przez ciebie zarobki roslyby REALNIE o 15 % to TYLKO o te 15 %
          wzrosla ilosc pieniadzy na rynku z ktorych CZESC mogla byc przeznaczona na zakup
          nieruchomosci. Pozostala czesc pieniedzy MUSIALA byc POZYCZONA i tak sie
          dokladnie stalo biorac pod uwage wyjatkowo niskie stopy procentowe jakie
          mielismy w ostatnich latach praktycznie na calym swiecie.

          Tak, w Polsce bedzie sie mieszkalo z dala od dotychczasowych wielkich miast,
          zaraz za ogrodzeniem... montowni im. Balcerowicza ale niekoniecznie w ...domach.






          • Gość: Sasiad Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 13:31
            Czy nie jest tak, ze cala gospodarka rynkowa to pewnego rodzaju ogromny balon,
            napedzany magicznym procesem zwanym 'rozwoj'? Przeciez gdyby zalozyc, ze nie
            byloby doplywu cieplego powietrza, czyli wlasnie rozwoju, nowych mozliwosci i
            perspektyw co chwila, to caly kapitalizm juz dawno by przestal funcjonowac. A
            jednak jakims cudem, mimo iz jedni bogaca sie kosztem drugich, to jakos ta
            gospodarka funkcjonuje (nie mowie o naszym kraju, tylkko generalnie).
            Tak wiec wybacz, stosowanie matematycznych regul bardzo zaciemnia obrac - do
            rownania nie wprowadzasz co chwila nowych skladnikow po jednej stronie tylko i
            wylacznie (bo naturalnym katastrofom juz sie w miare nauczylismy przeciwdzialac).

            I owszem, oszczednosci sie czasem (a nawet dosc czesto) pomnazaja, wlasnie
            dzieki takim zmianom zwiazanym z postepem. I tylko dlatego kazda genialna
            inwestycja nie jest poczatkiem konca, bo po niej przychodzi nastepna, genialniejsza.
            • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 17:12
              > Czy nie jest tak, ze cala gospodarka rynkowa to pewnego rodzaju ogromny balon,
              > napedzany magicznym procesem zwanym 'rozwoj'?

              Mozna tak w duzym uproszczeniu przyjac ale my rozmawiamy o pozycji jednostki a
              nie calej gospodarki a to oznacza, ze tak jak piszesz jedni sie bogaca KOSZTEM
              drugich a ty nie wiem dlaczego zakladasz, ze w temacie nieruchomosci bogaca sie
              ...wszyscy i zawsze ... :)

              > I owszem, oszczednosci sie czasem (a nawet dosc czesto) pomnazaja, wlasnie
              > dzieki takim zmianom zwiazanym z postepem.

              NIE. Oszczednosci (rozumiane jako pieniadze w skarpecie a nawet jako konto
              oszczednosciowe w banku) sie NIE pomanazaja a wrecz odwrotnie systematycznie,
              szybciej lub wolniej (zaleznie od poziomu inflacji)traca na swojej wartosci.
              Zapobiegac moze temu TYLKO inwestycja tych pieniedzy przy uwzglednieniu kosztu
              inwestycji i ryzyka.

              P.S. W zyciu nie spotkalem wiekszego optymisty od ciebie ! :)
              • Gość: Sasiad Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 18:10
                Z optymizmem masz racje. Ale to jest tak - wiedza pozwala mi stopniowo
                dostrzegac rozne zagrozenia dla gospodarki i mnie, jako jej uczestnika.
                Natomiast stwierdzilem, ze skoro to wszystko jakos dziala od dluzszego czasu, to
                przejmujac sie tym za bardzo trace czas :)

                Masz racje ze oszczednosci trzymane w skarpecie na ogol traca, w dluzszym
                okresie czasu praktycznie zawsze. Ale zapomnialem juz, ze oszczednosci mozna
                trzymac w skarpecie, a nie chociaz na jakis minimalnie oprocentowanych rachunkach :)

                A co do nieruchomosci - wydaje mi sie ze to jedno z najbardziej ograniczonych
                dobr powszechnych - bo na wszelkie inne wynajdujemy substytuty, jesli nie
                potrafimy ich odnawiac, a na nieruchomosci jakos sie nie da, jesli nie liczyc
                budowania wzwyz ;) Dlatego troche ciezko mi przyjac, ze mozna na nich stracic
                per saldo. Oczywiscie - jesli ktos kupuje spekulacyjnie, to moze stracic jesli
                bedzie staral sie spieniezyc w momencie ktory sam wyznaczy, co niekoniecznie
                musi byc dobrym momentem na rynku. Albo jesli ktos kupuje na kredyt, moze latwo
                (w miare) stracic na kredycie.

                Mam wrazenie ze gdzies tam w rozwazaniach umknelo nam, ze ja raczej mowie o
                nieruchomosciach w ogole, a kredyty w RP wskazalem tylko jako jedno z mozliwych
                zrodel kapitalu, a Ty chyba glownie mowisz o rynku kupowania nieruchomosci na
                kredyt. Tym niemniej dzieki za dyskusje :)
                • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 19:24
                  >>>wszystko jakos dziala od dluzszego czasu<<<

                  Opowiem ci o pewnym gosciu o nazwisku Ponzi.
                  Otoz ten gosc, ktoregos dnia publicznieoglosil, ze WIE w ktorym kierunku pojda
                  inwestycje nastepnego dnia: w dol czy w gore. Zadeklarowal jednoczesnie, ze
                  udzieli tej porady calkowicie za darmo. Poprosil jednak zainteresowanych jego
                  informacjami o bezposredni aczkolwiek dyskretny kontakt.
                  Jak latwo bylo sie spodziawac Ponzi otrzymal ogrom listow nam ktore natychmiast
                  odpowiedzial informujac polowe zainteresowanych, ze inwestycje pojda w gore a
                  druga polowe, ze inwestycje pojda w dol. Oczywiscie nastepnego dnia inwestycje
                  poszly w gore lub w dol i polowa jego klientow uznala go za skonczonego idiote
                  za to druga polowa inwestorow z duzo wiekszym zaciekawieniem podeszla do jego
                  prognoz inwestycyjnych skoro poprzednie tak bezblednie sie sprawdzily.
                  Ponzi nastepnym razem zrobil dokladnie tak samo jak poprzednio czyli
                  poinformowal polowe swoich klientow, ze inwestycje pojda w gore a druga polowe ,
                  ze w dol. Poprosil jednak o symboliczna wplate na jego konto od kazdego kto
                  chcial skorzystac z jego porad. Oczywiscie i tym razem inwestycje poszly w dol
                  albo w gore i oczywiscie czesc jego klientow zrezygnowala z jego pomocy ale ta
                  druga czesc inwestorow nabrala coraz wiekszego przekonania o inwestycyjnej
                  skutecznosci Ponziego. Ponzi powtarzal swoje przepowiednie inwestycyjne od tego
                  czasu wielkrotnie coraz bardziej utwierdzajac zmniejszajaca sie ale wciaz
                  wystarczajaco liczna grupe swoich klientow, ze z Ponzim warto inwestowac.
                  Ze wzgledu na CORAZ WIEKSZA skutecznosc swoich inwestycji ludzie ci inwestowali
                  coraz wiekszy kapital majac coraz wieksza pewnosc, pomnozenia swoich zyskow.
                  Latwo zgadnac jak zakonczyla sie dzialanosc Pana Ponziego. Otoz poinformowal on
                  swoich inwestorow, ze obecnie warto inwestowac inwestycje XXX ale NIE wspomnial,
                  ze inwestycja XXX nalezy do niego samego. Wszyscy zainwestowali wiec bardzo
                  powazny kapital w inwestycje XXX spodziewajac sie ogromnych zyskow.
                  Inwestycja XXX nastepnego dnia oczywiscie zwyzkowala ( w sensie wirtualnym) ale
                  w chwile po tym kiedy inwestorzy chcieli odebrac swoje zyski w realnych
                  pieniadzach, Pan Ponzi wytransferowal caly swoj kapital(a dokladnie swoich
                  inwestorow) do bezpiecznego dla niego kraju i wyjechal cieszyc sie SWOIM
                  dostatnim zyciem.

                  Hmmm...wciaz jestes pewny, ze inwestycja, ktora przynosi zysk "od dluzszego
                  czasu" to DOBRA inwestycja? ;)
                  • Gość: Sasiad Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.ipt.aol.com 23.04.06, 20:34
                    A tu sie znowu nie zrozumielismy :) Ja mowilem o rynku, cyklach koniunkturalnych
                    i gospodarce swiatowej. A wspominajac czas, mialem na mysli jakies 100 lat :) I
                    owszem, byc moze za kolejne 50 czy 100 nagle sie wszystko zawali, albo nagle
                    ktos wpadnie na jakies lepsze rozwiazanie niz kapitalizm i to, co ludzie
                    wypracowali do tej pory okaze sie nic nie warte. Ale zdziwie sie bardzo, jesli
                    to sie stanie za lat 5 czy 10.

                    To tak jak bylo w kabarecie Dudek, kiedy chyba Dziewonski przekonywal
                    Michnikowskiego do pozyczki/zainwestowania 100zl. I tlumaczyl, ze gwarantem jest
                    ktostam. Na to Michnikowski: no dobrze, ale co bedzie jesli ten ktostam
                    zbankrutuje? Na to Dziewonski: ale on ma bank, ktory gwarantuje jego
                    wyplacalnosc. Na to Michnikowski: a co bedzie jak bank zbankrutuje? Dziewonski:
                    Bank inwestuje w nasze obligacje, wiec to tak jakby Panstwo Polskie Ci
                    gwarantowalo Twoje 100zl! A na to Michnikowski: a co bedzie jesli Panstwo
                    zbankrutuje? Dziewonski: Jak Panstwo Polskie zbankrutuje, to naprawde Ci bedzie
                    zal te Twoje 100zl???

                    I parafrazujac - jesli caly system sie zawali za mojego zycia, to moje
                    oszczednosci nie beda przy tym mialy wielkiego znaczenia. Co nie znaczy, ze bede
                    ignorowal sposby zabezpieczania sie, jak dywersyfikacje inwestycji, a nawet
                    jakies ubezpieczenia majatkowe, czy inne rozwiazania mogace mnie zabezpieczyc.

                    No i na koniec - gospodarka stoi optymizmem takich jak ja, wiec bede
                    optymistyczny i bede zachecal do tego innych - ja chce zyc w dostatku :)
                    • Gość: LastBoyScout Re: Mieszkania tanieja a nie drozeja! IP: *.dyn.optonline.net 23.04.06, 21:13
                      Coz pozostaje ci zyczyc duzo szczescia ;)
    • Gość: POLSKA MUROWANA Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.nycmny.east.verizon.net 22.04.06, 05:54
      Plakac sie chce jak czytam o tych kartonowych osiedlach w Arizonie itd.,gdzie
      1/100 000 ma sciany z cegly :(
      • Gość: FreakyMisfit Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 22.04.06, 14:44
        To też jest ciekawa sprawa. Te domki zrobione z tektury, gumy do żucia i taśmy klejącej :) A potem się dziwią, że najsłabszy huraganik obraca to w perzynę...
      • Gość: z-usa Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.cinci.res.rr.com 22.04.06, 19:44
        Tu domy buduje sie szybko i nie z cegly, gdyz przede wszystkim ogrzewanie jest
        bardzo tanie i nie nie trzeba stawiac termicznych bunkrow. Domy sa
        ubezpieczone, wiec nawet jak przejdzie tornado, to wlasciciel nie pozostaje na
        lodzie.
    • Gość: Kopytko Ekonomia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 06:15
      Panie "dziennikarzu" ceny mieszkań rosną głównie dlatego, że popyt rośnie dużo
      szybciej niż podaż mieszkań, a nie dlatego, że ziemia pod budowę drożeje.
      • Gość: keram Re: Ekonomia IP: *.aster.pl 22.04.06, 07:28
        Panie złośliwcze, krótki test na inteligencję: kto to napisał?

        "Ponieważ z rynku znikają w pierwszej kolejności tańsze mieszkania, to te, które
        pozostają, podnoszą średnią cenę. Jeśli kupujący zaakceptują wyższe ceny, to
        wówczas mieszkania, które dopiero trafią na rynek, będą jeszcze droższe".

        "Ceny przestałyby rosnąć, gdyby podaż mieszkań nadążała za popytem. Tak jednak
        nie jest, bo - jak tłumaczy prezes Reas Konsulting Kazimierz Kirejczyk - oprócz
        popytu naturalnego wynikającego z przyczyn demograficznych dochodzi popyt
        inwestycyjny i spekulacyjny."

        "Rosnącą konkurencję na rynku deweloperskim odczują w pierwszej kolejności
        właściciele atrakcyjnych terenów budowlanych. W Polsce brakuje dobrych działek
        pod budowę z powodu braku planów zagospodarowania przestrzennego i kiepskiej
        infrastruktury. Dlatego możemy się spodziewać gwałtownego wzrostu cen działek.
        Warszawscy deweloperzy podają już te ceny w przeliczeniu na m kw. powierzchni
        mieszkania. Puchała twierdzi, że w przypadku zrealizowanej przez jego firmę
        inwestycji cena gruntu w cenie mieszkania wzrosła w ciągu trzech lat z 300 do
        ok. 1500 zł za m kw."

        "Deweloperzy uważają, że sprawą priorytetową są plany zagospodarowania
        przestrzennego, które odblokowałyby podaż gruntów".
    • Gość: Grfyit Chcesz zrozumieć?Poczytaj pismo radnego Szczecina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 07:30
      Plany zagospodarowania uchwalaja gminy. Jak plan jest niekatualny lub wymaga
      zmian to wówczas inwestor rzuca kasą korupcyjną dla partii w radzie miasta.
      Partie robią za kasę co chcą bo maja tak rozgarniętych radnych jak ten
      przykładowy (poniżej link) radny SLD ze Szczecina. Przeczytaj jego pisemną
      interpelację i spróbuj ja zrozumieć. Napisz co zrozumiałeś.
      bip.um.szczecin.pl/showpage?chapter=11201&soid=C05A8B01F6C347EE9B5C384FF74D7CB2
      Dzięki takim radnym , szefowie partii i kierownictwo miasta może kasować
      inwestora i budować wille na jeziorem. To ich tylko interesuje.
      Przecież gdyby plany były mądre i uchwalone to z czego by zyli ! Z pensji ?
      Zdurniałeś :-)
    • Gość: hm Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 08:10
      "W normalnym świecie jest tak, że jak rośnie chęć produkowania, to spadają ceny"

      kto tego gebiusza ekonomi zrobił prezesem czegoś tam ?
      Jak rośnie chęc produkowania czołgów to rośnie cena stali, jak chińczykom
      wzrosła chęć jeżdzenia samochodami wzrosła cena ropy, a jak nasi budowlańcy
      zapragneli budować mieszkania to dziwią się, że wzrosły ceny ograniczonego dobra
      jakim jest ziemia w np. W-wie - no to zapraszamy pod Ostrołękę - tylko 3 godziny
      do centrum Warszawy.
      • Gość: jo-asiunka Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 10:33
        mieszkanie, które kupiłam w styczniu za 227 tys, teraz (identyczne, w klatce
        obok, to samo piętro) kosztuje 272!! Prawie 50 tys róznicy, szok jakiś!
    • Gość: chodi Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.aster.pl 22.04.06, 10:45
      niech korekta wyborczej poprawi tabelkę. cyfry nie są prawidłowo przypisane, co
      powoduje iż nie wiadomo czy do miasta prawidlowo przypisany jest wykres czy cyfry.
    • citoyen Re: To oznacza kryzys na rynku nieruchomości 22.04.06, 11:18
      Typowe oznaki "bańki inwestycyjnej". Narastający lawinowo dług publiczny,
      zadłużanie się gospodarstw domowych i rychła presja na Fundusz Ubezpieczeń
      Społecznych spowoduje, że ceny mieszkań będą maleć, a udzielone kredyty
      hipoteczne staną się trudne w obsłudze. Hiszpanie mają zadłużone konta osobiste
      w wysokości ponad 80% ich PKB. Sytuacja Polski jest znacznie gorsza ze względu
      na poziom bezrobocia i efekt przesunięcia rynku pracy. Banki pozostawać będą z
      mieszkaniami przejętymi od dłużników.
    • Gość: corgan wynajem mieszkań nie drozejie tak jak ich zakup IP: *.chello.pl 22.04.06, 11:28
      ciekawe dlaczego?
      • Gość: znajomy_jlo Dobre pytanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 14:56
        Patrząc na to z pozycji ekonomii akademickiej nie rosnie bo popyt zrównał sie z podażą
        Ilość mieszkań i pokoi na wynajem podąża za ilością chętnych do ich wynajmowania.

        Co innego z produkcją mieszkań.
        - niska podaż (plany zagospodarowania, brak wydolnej komunikacji miejskiej=mało atrakcyjnych terenów, mała ilość developerów)
        - wysoki popyt a własciwie "3 popyty" (popyt "zwykły" ludzi szukających mieszkania dla siebie, popyt Polaków kupujących 2. 3. 4te mieszkanie - na wynajem, popyt generowany przez Hiszpanów, Anglików traktujących mieszkanie jako inwestycje długoterminową)
        Pytanie kiedy to sie zatrzyma to prawdziwa zagadka - dopóki rata kredytu bedzie nie tylko nie wyższa ale niższa od mozliwej do uzyskania kwoty za wynajem chetnych na kupno mieszkania (z przeznaczeniem na wynajem) nie bedzie malała a rosła - nie tylko nie dokładasz do mieszkania a jeszcze zarabiasz, a spłaca je ktos inny (wynajmujący)/

        Ceny mieszkań sa absurdalne i... będą rosły dalej.


        Gość portalu: corgan napisał(a):

        > ciekawe dlaczego?
    • srac_na_gazete Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania 22.04.06, 11:32
      Przestancie kupowac palanty jakby koniec swiata mial nastapic za dwa tygodnie
      (szczegolnie ze kupujecie na kredyt)!!! To i ceny spadna.

      Banda kretynow.
      • aborpol Perspektywa maczania rąk w wielu apartnocnikach! 22.04.06, 12:03
        Polska nie jest Irlandią, ni Hiszpanią, ani nawet Czechami! Jest natomiast
        krajem bez perspektym, przyszłości i będzie pariasem Europy dla co najmniej
        dwóch pokoleń Polaków! O ile kiedykolwiek zmieni trend?! Za około 2, 3 dekady
        przy obecnym exodusie młodych, pomnożonym przez wskaźnik demograficzny oraz
        starzeniu społeczeństwa, większość dzisiejszych hurrainwestorów zostanie z
        rękami w nocniczkach w każdym pokoju z osobna swoich pustych apartlokali!
        • Gość: Sasiad Re: Perspektywa maczania rąk w wielu apartnocnik IP: *.ipt.aol.com 22.04.06, 13:28
          Mam nadzieje ze Twoj scenariusz sie nie sprawdzi - jest zbyt skrajny. Chociaz
          musze przyznac, prawie wszystko wskazuje ze idziemy w tym kierunku :/

          Mam jedynie nadzieje, ze Ci mlodzi ktorzy uciekaja, za kilkanascie lat sie
          wkurza, ze ktos im kraj zabral i wroca zrobic porzadek. Bo alternatywa do tego
          sa Stany Zjednoczone Europy i brak poczucia przynaleznosci do okreslonego stanu,
          a na to sie u nas nie zanosi.
      • Gość: Nataniel Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.xpect.pl 22.04.06, 17:30
        LOL, place 900 zl za wynajem a rate kredytu bede placil 1500 zl. Pewnie,
        powinienem przestac byc kretynem i napychac dalej kase wlascicielowi
        wynajmowanego mieszkania zamiast zainwestowac we wlasne. Zanim cos napiszesz -
        zastanow sie.

        A co do kredytu - to najtansze pieniadze na rynku. Nawet gdybym mial gotowke,
        wolalbym wziac kredyt.
        • poszi Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania 22.04.06, 19:18
          > LOL, place 900 zl za wynajem a rate kredytu bede placil 1500 zl. Pewnie,
          > powinienem przestac byc kretynem i napychac dalej kase wlascicielowi

          A zdajesz sobie sprawę, że z tych 1500 zł raty kredytu, tylko kilkaset idzie na
          jego spłate, a reszta to odsetki, którymi "napychasz kasę bankowi". Wybór między
          wynajmowaniem, a kupnem na kredyt, to wybór między wynajmowaniem mieszkania, a
          "wynajmowaniem" pieniędzy. I to nie jest takie oczywiste, co jest bardziej
          opłacalne. Jasne, ze jeśli mieszkania drożeją, to lepiej kupić, ale czy bedą
          ciagle rosnąć i nie spadną, nie jest wcale takie pewne. Już taki boom i
          załamanie przeżywaliśmy parę lat temu.
          • Gość: Delfina Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 22.04.06, 20:13
            Tak, tylko pomyśl, skoro zapłaci za wynajem to z czego odłoży na ewentualny
            zakup własnego mieszkania? Wniosek: będzie całe życie mieszkał w wynajętym. Gdy
            zrobisz prostą kalkulację, dojdziesz do wniosku, że i tak bardziej opłaca się
            wziąć kredyt
            • poszi Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania 22.04.06, 20:49
              > Tak, tylko pomyśl, skoro zapłaci za wynajem to z czego odłoży na ewentualny
              > zakup własnego mieszkania? Wniosek: będzie całe życie mieszkał w wynajętym. Gdy
              > zrobisz prostą kalkulację, dojdziesz do wniosku, że i tak bardziej opłaca się
              > wziąć kredyt

              Ta kalkulacja nie jest taka oczywista, bo pisał, że wydaje 900 zl za wynajem
              albo 1500 zł za ratę kredytu (z czego spora część to odsetki). Więc wynajmując
              może 600 zł miesięcznie odkładać (trudno mi powiedzieć, ile na spłate idzie z
              rat kredytu, bo to zależy od długości i warunków, ale raczej nie więcej niż te
              600 zł). Po kilku latach z odsetkami zbiera się tego już niezła sumka, nie na
              całe mieszkanie oczywiscie, ale na pewno na spory wkład własny. I teraz jest
              największa niewiadoma. Jeśli mieszkania podrożeją znacząco, to bardziej się
              opłaca kupić już. Ale jeśli nie albo co najlepsze ceny spadną, to ponieważ za
              kilka lat kredyt wzięty obecnie i tak będzie ciągle w dużej części niespłacony,
              może być dużo korzystniej kupić wtedy mając w kieszeni dodatkowy wkład własny.
              Jeśli ceny by spadły to może sie za kilka lat okazać, że kupiwszy teraz ma się
              do spłacenia więcej niż to mieszkanie jest warte. To zaś, czy mieszkania
              podrożeją, czy nie, to już pytanie do wróżki. Jeden i drugi scenariusz jest
              możliwy.

              Nie ma zresztą prostej odpowiedzi na takie pytania. Zależy też jak dlugo
              zamierza się w danym miejscu mieszkać (koszty zakupu i sprzedaży są spore i
              spokojnie mogą zniwelować jakiekolwiek wzrosty wartości zwłaszcza w krótkim
              terminie). Też zależy to od różnicy między kosztami wynajmu, a wielkościa rat.
              Być może 1500/900 to jeszcze jest taka różnica, że może się opłacać wziąć kredyt
              (zwłaszcza jeśli ma zamiar się mieszkać dłużej), ale w przypadku większej
              rożnicy ta korzyść robi się coraz mniejsza i kiedyś jest taki punkt, że
              wynajmowanie jest korzystniejsze. W USA w niektórych miejscach np. w Kalifornii
              różnica między ratami kredytu, a kosztem wynajmu jest i trzykrotna. W takiej
              sytuacji zdecydowanie lepiej wynajmować i poczekac spokojnie aż ci, którzy
              kupili (i musza wydawać ogromną część zarobków na raty) będą bankrutować, bo np.
              stopy wzrosną i banki, żeby odzyskać kredyt, będą zmuszone sprzedawać ich
              nieruchomości sporo taniej.
      • Gość: Delfina Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 22.04.06, 17:59
        A gdzie mamy mieszkać, kretynie? Może mam napychać komuś kabzę płacąc co miesiąc
        tysiala za wynajem? To ja już wolę kredyt
        • Gość: fioletowy Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: 80.72.38.* 23.04.06, 09:04
          a bankowi to kabzy nie napychasz ?, i do tego bez możliwości wycofania się z
          "inwestycji", i będziesz napychał jeszcze więcej jak wzrosną stopy procentowe.
    • Gość: FreakyMisfit Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 22.04.06, 14:24
      Ach te plany zagospodarowania :) Kurcze, chyba je zacznę sprzedawać/produkować, taki biznes! :)))
    • premier_pacynka W cywilizowanych krajach to i owszem ceny spadaja 22.04.06, 14:53
      ALE kto mowi ze Polska to cywilizowany kraj??? To kraj absurdow - to kraj gdzie
      srednia cena metra mieszkania rowna sie 2 miesiecznym pensjom; to kraj gdzie
      materialy, robocizna jest tansza niz na zachodzie a ceny mieszkan juz zaczynaja
      doganiac ceny na zachodzie (oczywiscie o porownywalnym standardzie), bo chyba
      mieszkanie w bloku z plyty za 5 tys z metra (tj. 1.250 EUR) to na zachodzie by
      nawet chyba nie poszlo:)
      • Gość: Michal nejpierw sprawdz jakie są ceny na zachodzie, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.06, 15:27
        a potem pisz dyrdymaly.
        • poszi A sprawdziłeś ceny? 22.04.06, 19:32
          > a potem pisz dyrdymaly.

          A do czego chcesz porównywać? Bo ceny są różne. I nie są takie kosmiczne. W
          Berlinie jest tanio (1500-2000 EUR/m2 i to w zachodniej części, a nie w
          blokowiskach NRD), w zasadzie tyle, ile w Warszawie (Berlin miał ogromny boom po
          przeniesieniu stolicy, który skończył się solidnym spadkiem cen, po którym wciąż
          nie może się otrząsnąć). W Wiedniu jest ok 50% drożej. W Madrycie jest ze 2 razy
          drożej niż w Wwie, a w Londynie to ze 3-4 razy drożej. Wszędzie tam mieszkania
          są tańsze w stosunku do zarobków niż w Polsce. Ciekaw też jestem, kto tam
          kupiłby mieszkanie w bloku z wielkiej płyty za 1250 EUR/m2 (w Londynie to pewnie
          cały blok, żeby wyburzyć). Bo tamte mieszkania są w lepszym stanie niż polskie.
        • premier_pacynka Re: nejpierw sprawdz jakie są ceny na zachodzie, 22.04.06, 19:55
          Chyba dosc jasno napisalem 5tys z metra za mieszkanie w bloku z wielkiem plyty
          na zachodzie by sie nie sprzedalo a tyle chca np. za mieszkanie w Wawie
          ABSURD!! O "pseudoapartamentowcach" nie pisze bo blok 300 mieszkaniowy o pow.
          mieszkania 50 metrów trudno nazwac apartamentem...
        • Gość: tomi_78 Re: nejpierw sprawdz jakie są ceny na zachodzie, IP: *.chello.pl 23.04.06, 16:05
          to ty sobie sprawdz! Mieszkanie w bloku z wielkiej plyty w Berlinie kosztuje do
          1000 euro za metr. W Brukseli (wyzszy standard niz wielka plyta) 1500 euro za
          metr. Jak ludzie chca za ta cene kupowac bloki z lat 60-tych na Zoliborzu to
          powodzenia:-)))
      • samentu Cena blokowiska w Berlinie to 23.04.06, 18:56
        mniej 500 euro/ metr ale i tak nieschodzą i Berlin się wyludnia
        a u nas
        smiać się chce
    • Gość: gniazdo21@wp.pl Obywatele, tak być nie musi ! IP: *.itelekom.pl 22.04.06, 15:59
      Możemy założyć spółki lub spółdzielnie i sami budować na nasz
      rachunek !! Grupka ludzi w Krakowie tak postanowiła. Jest nas już 12
      ale czekamy na więkcej. Pisz na E-maila: gniazdo21@wp.pl.
    • Gość: atheix_mail Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.04.06, 18:06
      HA HA HA! Polska znów ugina się pod ciężarem budownictwa mieszkaniowego.
      • Gość: rysiu najlepsza jest mina wlasciciela gdy dostaje mniej IP: *.chello.pl 22.04.06, 18:21
        mieszkanie które mam kupiłem na totalnych spadkach. mogłem wtedy przebierac
        wybierac i placic cene nizsza niz wlasciciel zaplacil. kupilem od ludzi ktorzy
        kupili wieksze. logicznie sobie wytlumaczyli ze na tym traca ale na wiekszym
        zarabiaja. obecne tez juz jest za male. czyzbym za 1-2 lata kupowal wieksze
        mieszkanie???? nieladnie sie bogacic na czyims nieszczesciu ale takie to jzu
        jest zycie. ps. nigdy nie zaponmne miny babki która zaplacila 130 k PLN a ja
        jej oferowalem 90 k. nie zdecydowala sie w ciagu 7 dni a pozniej dzwonila zebym
        kupil. ale ja juz znalazlem lepszy strzal.
    • Gość: smutny ja kupiłem i bardzo żałuję IP: *.wroclaw.mm.pl 22.04.06, 19:42
      Ja kupiłem niedawno na kredyt mieszkanie i bardzo żałuję tego kroku. Zdałem
      sobie sprawę że ładowanie się w kredyt na 30 lat to ogromne ryzyko i może mi to
      naprawdę wyjść bokiem. Cóż z tego, skoro za późno - mądry Polak po szkodzie :(((
      Gdy wszystko zapnę na ostatni guzik (tzn. sprawy z ustanowieniem hipoteki itd.),
      będę chciał je sprzedać jak najszybciej, nawet gdybym miał na tym stracić. To
      była najgłupsza decyzja mojego życia i więcej takiego błędu nie powtórzę -
      solidna nauczka na całe życie.
      • Gość: zdziwiony Re: ja kupiłem i bardzo żałuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 14:27
        Nie rozumiem

        Kupując np 4 pokojowe mieszkanie za 200-300k i biorąc kredyt na 100% na 30 lat koszt kredytu to 700-1200zł. Mieszkanie wynajmujesz za najmarniej 1400+ czynsz i opłaty. Wiec nawet jak nie masz nic to nic nie ryzykujesz bo mieszkanie spłaca sie samo.
        Jak Cie nie stac to tam po prostu nie mieszkaj - jeszcze bedziesz zarabiał pare stów. Gdzie tu żal i strata?
        • samentu Pod warunkiem że masz stałe obłozenie 23.04.06, 18:45
          a duża ilośc mieszkań na wynajem i łatwość dostępnosci kredytu powoduje że
          wynajmujący to teraz skarb
          jak nie znajdziesz nikogo to musisz sięgnąć do kiesy po kase na rate
          a jak podskocza stopy/ spadnie wartośc PLN to może w potfelu kasy nie starczyć
        • Gość: sigma Re: ja kupiłem i bardzo żałuję IP: *.osk.enformatic.pl 23.04.06, 21:51
          Powiedz jeszcze, jak obliczyłeś te koszty kredytu 200-300 tys. zł równe 700-
          1200 zł. Lub który z banków zaczął prowadzić działalność charytatywną.
    • vitek25 Skutki mitu o o "oszczędnej samorządności" 22.04.06, 19:57
      Przygotowania planów zagospodarowania powinno być naczelnym i prawnie
      rozliczanym obowiązkiem władz lokalnych, a nie ich przywilejem! Jest to jeden z
      typowych przykładów, jak tzw. samorządność lokalna odbija się czkawką na
      interesie ludzi, i jeden z przykładów REALNYCH problemów do rozwiązania, a nie
      fikcyjnych zasłon dymnych w rodzaju lustracji, becikowych, podatku liniowego i
      tego typu zastępczych idiotyzmów, jakimi karmią elektorat partie prawicowe...
    • tales1 Koniunktura podbija ceny? Co na to GW za 1,50? 22.04.06, 20:12
      GW w odwrocie? Wasza Balcerowiczowska ekonomia was wykańcza! Koniunktura
      podbija cenę!- tak to było w socjalizmie! Do czego więc Balcerek nas
      doprowadził?! Jutro zbieram podpisy wśród bezdomnych i ubogich o odwołanie go z
      prezesostwa NBP! W tydzień uzbieram ze 4 mln podpisów!
      • Gość: azor Re: Koniunktura podbija ceny? Co na to GW za 1,50 IP: *.adsl.alicedsl.de 22.04.06, 22:31
        Jestem za,opedzlowal nasze banki na bruk z dziadem!!!!!:
    • jsb22 Najtaniej - wybudować samemu 23.04.06, 08:57
      Grupka młodych osób z Krakowa postanowiła "wziąć byka za rogi" i sama
      poprowadzić inwestycję: mały bloczek mieszkaniowy w dobrym miejscu.
      Jeszcze przyjmujemy chętnych. Kontakt: e- mail: gniazdo21@wp.pl
    • jkammer Re: Mieszkania drożeją, bo drożeją... mieszkania 23.04.06, 10:31
      > ... Z najnowszego raportu ministerstwa pokazującego stan na koniec 2004 r.
      wynika, że taki doping przyda się nie tylko władzom Warszawy czy Krakowa, ale
      także m.in. ... Koszalina.

      Ja z Koszalina. Już miałem "odszczeknąć" ale na innej stronie "Gazety Wyborczej
      " zauważyłem plakat z mottem "jak mi się nie chce myśleć sięgam po statystyki".
      Jak ulał pasuje do P. Marka Wielgo i jego rozmówców.
      Mimo wszystko pozdrawiam z nadmorskiego Koszalina.
    • samentu A kto naganiał wulgarnie na kupowanie PKC 23.04.06, 18:10
      mieszkań?
      bo mi sie jakoś tak kojarzą redaktorzy z "GW"
      którzy pisali że ceny beda rosły do nieba i kupuj dzis bo jutro nawet
      wirtualnego mieszkania nie kupisz
      jak widać redaktory juz przystąpiły do wybielania siebie przed nieuchronnym
      tfuj!
      wulgarne naganiactwo
      a nofiary redaktorów maja zycie przerabane z kredytami x razy przewyzszajacymi
      usredniona wartość i to tuz przed cyklem podwyzek stóp
    • Gość: sigma Co za inteligent sprawdzał tę infografikę... IP: *.osk.enformatic.pl 23.04.06, 21:33
      ... przed publikacją. Przecież tam jest błąd na błędzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka