Gość: Greg
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.03.08, 16:44
Pracuję w branży rolnej od kilku lat i mam świadomość tego jak
sytuacja z GMO wygląda w środowisku, w którym cała historia się
zaczyna. Po pierwsze należałoby zapytać ludzi w owych sondażach czy
wiedzą co jedzą? Podstawowym dodatkiem w żywieniu zwierząt jest
soja - modyfikowana genetycznie właśnie, a więc większość kurczaków,
krów i świń w mniejszym lub większym stopniu jest skarmiana paszą z
dodatkiem takiej soji. Zatem zajadamy się mięsem zwierząt
zajadających się soją GMO. Zapowiedzi naszego ministerstwa o zakazie
używania GMO do celów żywieniowych mocno poruszyły środowisko rolne
z bardzo prostej przyczyny - zastapienie soji innym dodatkiem
białkowym np. bobikiem lub soją nie modyfikowaną jest możliwe ale
strasznie podniesie koszty produkcji zatem kto kupi dużo droższą
kurę nie karmioną GMO? (zadeklarowało się około 60% polaków -
chciałbym to widzieć, skoro wszyscy kupują żywność najniżej jakości
w marketach kierując się tylko jej niską ceną). Inna sprawa że nie
uprawiając roślin GMO (nas póki co dotyczy tylko temat kukurydzy i
może w małym stopniu rzepaku) jesteśmy mniej konkurencyjni na
rynkach europejskich z prostej przyczyny - GMO nie jest sztuką samą
w sobie ale bardzo konkretną odpowiedzią na problemy związane z
uprawą, o których konsument nie ma pojęcia. Podstawowym szkodnikiem
w uprawie kukurydzy jest omacnica prosowianka która w dużym
nasileniu potrafi spowodować straty około 40-60% plonu, czyli
zamiast 10T ziarna mamy np.5 ale już w czechach gdzie wolno uprawiać
kukurydzę GMO odporną na tego szkodnika rolnik zbierze "normalny"
plon z nie porażonych roślin a więc zarobi dużo więcej niż polak
(czy nie jest to dyskryminacja???). Jak wiemy nie mam nic za darmo -
rolnik też nie pozwoli sobie "odebrać" plonu i jak mam możliwości
techniczne zaczyna ochronę chemiczną plantacji po której jak łatwo
się domyślić pozostają resztki w roślinie a więc i w ziarnie
kukurydzy, pewnie nie przekroczą ilości dopuszczalnych ale pojawią
się, na kukurydzy GMO ich nie będzie. Zatem nie zgodzę się z Panią
rolnik, gospodarstwa rolne CHCĄ uprawiać LEGALNIE kukurydzę GMO. Do
wszystkiego trzeba jednak podchodzić rozsądnie nie jestem
zwolennikiem bezkrytycznego stosowania każdej nowości (warto
wspomnieć DDT) regulacja prawna jest prosta na każdym produkcie
zawierającym GMO powinna się znaleźć informacja czy jest surowiec
GMO czy nie ma, w ten prosty sposób to konsument będzie decydował
czy chce kupić taki produkt czy też nie. Dopóki minister rolnictwa
nie dopuści możliwości uprawy roślin GMO w Polsce odbiera nam
możliwość swobodnego podejmowania decyzji, bo podjął decyzję za nas
wszystkich. Czy to jest demokracja? Owszem zgodzę się z Greenpeace
że pewne niewygodne faty są ukrywane ale spójrzmy prawdzie w oczy
NIGDY konsument nie dowie się prawdy o produkcie, wyborca nie pozna
kulis wyborów i podziału władzy. GMO nie jest cudownym lekiem na
wszystko a taki właśnie obraz często się kreuje, przeciwnicy z kolei
mówią że to zło najgorsze. Jak łatwo się domyślić ani jedno ani
drugie nie jest prawdą. Nie pamiętam statystyk ale duża większość
upraw kukurydzy uprawianej w USA to GMO ( myślę że popcorny też są
GMO) i tam koszt ochrony tych upraw jest 3x niższy niż w Polsce. Na
koniec dodam że kukurydza nie jest naszą rodzimą rośliną i nie
krzyżuje się z żadną rośliną w naszych rodzimych ekosystemach więc
jak ma zagrozić bioróżnorodności? Długo by na ten temat mówić.
Powtórzę najważniejsze - Czy nas na to stać??? żeby nie uprawiać GMO
i niech każdy zadecyduje ale w sklepie a nie na referendum, bo co
będzie gdy rząd stwiedzi że wieprzowina jest niezdrowa ( a jest
napewno) i zakaże handlu tym mięsem odbierając nam podstawowe prawo
o swobodzie podejmowania decyzji - jak mniemam 60 % Polaków
dbających o swoje zdrowie radośnie zawtóruje i wyrzuci ją ze swej
diety. pozdrawiam wszystkich.