robisc
26.11.03, 23:01
Uśmiałem się kiedy przeczytałem cytowany ponizej artykuł. Jak zywo stanęły
mi w oczach niektóre wątki z dyskusji na tym forum. Właśnie (niechcący???)
sprzedaliśmy hindusom największe w Europie koksowanie, za pięć dwunasta
przed nagłym skokiem cen na koks na rynkach światowych. Czy tego nie można
było przewidzieć? Niewiarygodne, ale piszemy o nieuchronności wzrostu cen na
węgiel (z którego przecież wytwarza się koks) od kilku miesięcy.
Hajer przytaczał opinie naukowców o wzrostowych trendach cen surowców
energetycznych.
Co nas jeszcze może zaskoczyć?
"Hutnictwo
LNM przejmując PHS, zrobił dobry interes, nie tylko dlatego, że kupił
największego producenta stali w kraju
Koksowa żyła złota
Przejmując Polskie Huty Stali (PHS), Grupa LNM stała się niemal największym
na świecie koncernem hutniczym, ale też jednym z najbardziej znaczących
wytwórców najważniejszego surowca dla hut - koksu. A kto ma koks, może
wpływać na światowy rynek stalowy, osiągając z tego potężne zyski.
Polska jest drugim po Chinach eksporterem koksu na świecie. Ok. 15 proc.
sprzedawanego na całym globie koksu pochodzi z naszego kraju. W samej
Europie jest to 40 proc. Roczna produkcja koksu w Polsce to ok. 10 mln ton.
W sumie nasz rynek może być wart ponad 5 mld zł w skali roku.
Połowa z tego przypada na PHS, a dokładnie na należącą do spółki Koksownię
Zdzieszowice (największego na naszym kontynencie producenta koksu) oraz
koksownię przy hucie Sendzimira.
Zyski dla LNM
Pod koniec października tego roku minister skarbu zdecydował o prywatyzacji
Polskich Hut Stali. Przejmie je, prawdopodobnie w połowie 2004 r., Grupa
LNM, jeden ze światowych liderów w branży. Zdaje się, iż inwestor obejmie
swoją nową własność w momencie najlepszym z możliwych. Rozpoczyna się
właśnie - mająca potrwać przez najbliższe 5 lat - hossa na rynku stalowym.
Równie ważna jest znakomita koniunktura na koks.
Na przełomie lat 2001 i 2002 towar ten na światowych giełdach kosztował ok.
80 USD za tonę. Dziś jest to już ok. 120 dolarów. Co więcej, analitycy
przekonują, iż cena ta utrzyma się przez najbliższe lata, gdyż popyt na koks
przewyższa jego podaż.
Inwestorowi, który niebawem przejmie PHS, koksowa premia może przynieść
niemałe zyski. Przede wszystkim w znacznym stopniu uniezależnia się on od
wysokich światowych cen tego surowca. Dzięki temu może produkować i
sprzedawać tańszą stal, a co za tym idzie - zwiększać swój udział w rynku.
Poza tym LNM może wykorzystać pozycję lidera pośród europejskich wytwórców
koksu, uzależniając od swoich dostaw konkurencyjne spółki stalowe.
Czy rząd wiedział
Jak przekonują przedstawiciele LNM, przejęcie polskiej firmy będzie ich
kosztowało ok. 8 mld zł, i jest to maksymalna cena, jaką mogliby zapłacić. Z
tego ok. 4,5 mld zł to koszty związane z wykupem długów PHS, co bezpośrednio
odciąża państwową kasę. Reszta to nakłady inwestycyjne na rozwój spółki.
Związani z hutnictwem eksperci, z którymi rozmawialiśmy, sugerują, iż polski
rząd mógł za sprzedaż PHS otrzymać więcej, niż wynegocjował, właśnie z
powodu należących do spółki koksowni. - Wydzielając Zdzieszowice, można było
sprywatyzować ten zakład z niemałym zyskiem - mówi jeden z nich. Jak dużym?
Tego nie wiadomo, gdyż rynkowa wycena koksowni nie jest znana.
- Nie zgadzam się z poglądem, iż należało wyjąć z PHS atrakcyjne części i
sprzedawać je osobo. Mogłoby się okazać, iż nie dostaniemy ani grosza za to,
co w hutach pozostało - odpiera zarzuty Andrzej Szarawarski, wiceminister
skarbu.
Przyznaje jednak, iż rząd nie dysponował wyceną należących do PHS koksowni,
z której wynikałoby, ile rzeczywiście są warte. - Nie było potrzeby robienia
takiej wyceny, gdyż nie sprzedawaliśmy koksowni, ale całe PHS. W jego skład
wchodzi niemal 200 spółek. Są wśród nich rodzynki, jak Zdzieszowice, ale i
firmy słabe, które trzeba będzie zrestrukturyzować. Ryzyko poniesie
inwestor - mówi Szarawarski.
Powstanie światowy gigant
Jak się jednak wydaje, ów inwestor, czyli LNM, na współpracy z polskim
rządem nie straci. Jeszcze przed prywatyzacją PHS powstała koncepcja
utworzenia w Polsce jednej z największych na świecie grup koksowo-węglowych.
Miałyby ją utworzyć: państwowa Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), która za
długi przejęłaby drugą największą w Polsce koksownię - Przyjaźń oraz dwa
zakłady koksownicze należące do PHS.
Nowa spółka miałaby ogromny potencjał. Polska jest niemal jedynym w Europie
(poza Czechami i Ukrainą) krajem, który dysponuje złożami tzw. węgla
koksującego, czyli takiego, który da się przerobić na koks. Wydobywa go
właśnie JSW. Węgiel ten przetwarzany byłby przez koksownie, których
produkcja to ok. 40 proc. europejskiego rynku. Włączając do jednego koncernu
spółki o znaczącej międzynarodowej pozycji: dostawcę surowca (JSW),
producenta (koksownie) i odbiorcę (PHS), można by sterować światowym rynkiem
stalowym i koksowniczym.
Andrzej Michalski"
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031125/ekonomia/ekonomia_a_4.html