Dodaj do ulubionych

praca w instytucjach

30.11.05, 15:03
boje sie, ze zaraz dostane od kogos w ucho, ale co tam, zapytam...Bo tak
obserwuje to forum i to drugie, "zaprzyjaznione" juz od kilku miesiecy i taka
zauwazylam prawidlowosc - aktywnosc forumowiczow z rana, tak do
lunchu...potem oczywiscie cisza do ok. 14....no i potem juz tylko sporadyczne
posty, tak gdzies do 16...i znowu aktywnosc tak gdzies do 18...no, a potem to
juz tylko ci najaktywniejsi i co maja w dodatku net w domu.
Z tych obserwacji wynika, ze tak naprawde, intensywnie, to pracuje sie miedzy
14 a 16....Czy to prawda?...2 godzinki dziennie?..
Oczywiscie, dotyczy ta obserwacja tylko tych, ktorzy sa w ogole aktywni na
forum, bo ci, ktorzy tu sie w ogole nie odzywaja....to nie wiadomo...
No, chyba, ze ci aktywni cale przedpoludnia - to ci, co przy mezu/zonie
pracujacej w instytucjach...to by wiele tlumaczylo :))
A jezeli o mnie chodzi, wyprzedzajac pytanie/atak - tak, przewaznie nudze sie
w pracy i nie mam NIC do roboty (cale szczescie, ze jest internet!!!), przez
co jej nienawidze...ale jeszcze tylko miesiac...:))
Obserwuj wątek
      • minka22 to jest tak 30.11.05, 16:56
        Twoje obserwacje sa poniekad sluszne, bo jak ktos juz to slusznie zauwazyl,
        praca urzednika to ciagla walka - z glodem do lanczu, a po poludniu ze snem :)
        Ja nie wiem, jak to sie dzieje, ale czas rano leci znacznie szybciej i ani sie
        obejrzysz juz jest lancz. Przychodze do pracy na 9.00 - jak wiekszosc. I
        oczywiscie zaczynam od poczty, potem od porannej prasowki internetowej, bo jako
        Polka musze wiedziec co sie w moim kraju dzieje. Potem moze mala kawka, akurat
        ja rano nie lubie, bo pije w domu (moja pol na pol) ale z regulu do 10.00 malo
        kto siedzi za biurkiem :) Wycieczki ciagna na dol do kafeteri, ze hej. Ale to
        nie jest takie jalowe, jakby sie moglow wydawac, przynajmniej tu w Luxie.
        Ludzie sobie rozmawiaja, poznaja sie, czasami sie wiecej dowiesz na kawie, niz
        jakbys sleczyla i liczyla tylko na jakies newsy w Intranecie lub maile od
        szefa. No to masz juz 10.00 - 10.30. Poltorej godziny leci jak z bicza
        strzelil. Potem od 12.00 do 14.00 to problem jest kogos znalezc. Wszystko
        gdzies idzie. Ale popoludniu to rzeczywiscie jest jakby wiecej pracy. Ale kawa
        miedzy 15.00 a 16.00 oczywiscie obowiazkowa. No i do domu. 17.30.
        Trudno powiedziec, czy to jest praca na 2 godziny dziennie, ale niektorzy nie
        maja jej wcale calymi tygodniami, a niektorzy nie wiedza jak sie nazywaja i
        walcza o przetrwanie, a nawet przychodza w weekend (tlumacze - ci to maja
        zapieprz).
        Ja z reguly mam duzo pracy, ale nie powiem, ze zdarzaja sie dni, kiedy po
        prostu sobie siedze i szanuje sobie jakies zadanie do wykonania, bo jesli za
        szybko je zrobie, to mnie zezre nuda. Ogolnie, mysle, nie ma co tu wyskakiwac
        przed szereg z predkoscia wykonywania zadan. Wszystko ma swoj czas, i nie
        powinno sie przyzwyczajac do tego, ze robisz cos w 1 dzien, czy kilka godzin,
        gdzie inna panna sleczy nad tym 1 tydzien. To sa sprawdzone przypadki :)) Ale
        zalezy to wszystko od tego co bedziesz robic. Sa osoby, np. sekretarki, ktore
        slecza z szefem od 8.00 do 20.00 (jak w Polandi) i sa przypadki, kiedy jest
        problem zeby np. pojsc na jakies szkolenie, bo szef kreci nosem.
        Ale generalnie zapomnij o tym, jak bylo w PL. Tutaj to jest francuski typ
        administracji. Sama sie zdziwisz jak szybko sie do niej przyzwyczaisz :))

        Pozdrawiam, Minka
        • bamaza42 Re: to jest tak 30.11.05, 19:17
          minka22 napisała:

          > > Ja z reguly mam duzo pracy, ale nie powiem, ze zdarzaja sie dni, kiedy po
          > prostu sobie siedze i szanuje sobie jakies zadanie do wykonania, bo jesli za
          > szybko je zrobie, to mnie zezre nuda. Ogolnie, mysle, nie ma co tu wyskakiwac
          > przed szereg z predkoscia wykonywania zadan. Wszystko ma swoj czas, i nie
          > powinno sie przyzwyczajac do tego, ze robisz cos w 1 dzien, czy kilka godzin,
          > gdzie inna panna sleczy nad tym 1 tydzien. To sa sprawdzone przypadki :))
          Ale
          > zalezy to wszystko od tego co bedziesz robic. Sa osoby, np. sekretarki, ktore
          > slecza z szefem od 8.00 do 20.00 (jak w Polandi) i sa przypadki, kiedy jest
          > problem zeby np. pojsc na jakies szkolenie, bo szef kreci nosem.
          > Ale generalnie zapomnij o tym, jak bylo w PL. Tutaj to jest francuski typ
          > administracji. Sama sie zdziwisz jak szybko sie do niej przyzwyczaisz :))


          Hmmm...a bardzo trzeba udawac, ze sie cos robi?...Bo sie tego kurcze nigdy nie
          nauczylam...Jak nie mam nic do roboty i sie nudze, to wydaje mi sie, ze wszyscy
          to widza...nic sie nie ukryje...Oj, czeka mnie nauka...Na poczatek musze
          zapisac sie na kurs francuskiego...to chyba zajmie troche czasu?... :)))
          >
          > Pozdrawiam, Minka

          Odpozdrawiam, B.
            • danka44 Re: to jest tak 30.11.05, 22:57
              Jestem zaniedbaną żoną tłumacza ;-((
              Jeszcze go nie ma w domu!!! A pół soboty i pół niedzieli spędził w pracy...
              Mam nadzieję, że czyta teraz forum i pędem przyleci do domu...

              A teraz tak już bez żartów i niedomówień.
              Mąż twierdzi, że trudno się skupić na pracy w godzinach pracy. Bo to ktoś
              na "chwilę" zajrzy, to o coś zapyta, to trzeba iść do kolegi zaparzyć kawę, to
              zebranie szef ogłosi, to dopiero sie wróciło z francuskiego i nie można się
              rozpędzić, a tu już lunch itp.itd. Dlatego on woli w porze kiedy wszyscy idą do
              domu zejść na siłownię i basen, tam rozruszać się i z nowymi siłami usiąść
              spokojnie wieczorkiem.
        • bromba10 Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 13:00
          hej minka, fajnie piszesz. Tez takie odniosłam wrażenie. Ciekawi mnie tylko
          jedno: czy to będzie normalne, jesli np. przyjdę do pracy na 8, nie pójdę na
          lancz (tylko np. zjem pajdę przy biurku) i wybedę np. o 16.30?
          Pytam czysto teoretycznie, wiem, że to czysto PRL-owski styl pracy, ale co
          tam :-).
          • paw_dady Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 13:08
            bromba10 napisała:

            > Pytam czysto teoretycznie, wiem, że to czysto PRL-owski styl pracy, ale co
            > tam :-).

            PRLowski? jak widze kolezanka nigdy na zachodzie nie miala okazji popracowac a
            napewno nie w UK.
            • bromba10 Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 13:15
              paw_dady napisała:

              >
              > PRLowski? jak widze kolezanka nigdy na zachodzie nie miala okazji popracowac
              a
              > napewno nie w UK.

              WRONG.
              Właśnie w UK.
              Ale akurat w instytucji, w której byłam "pajdy na biurku" wynikały bardziej z
              fanaberii niż z konieczności. Bo i tak wszyscy zgodnie pielgrzymowali na
              kafeterii.
              BTW, czy u Was tez jedynym zjadliwym daniem jest pieczony ziemniak posypany
              żółtym serem? Te kanapki to dramat. Potem śniły mi się po nocach.
              Życzę wszystkim miłego weekendu. Bez kanapek :-D

              • paw_dady Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 13:32
                bromba10 napisała:

                > WRONG.
                > Właśnie w UK.
                > Ale akurat w instytucji, w której byłam "pajdy na biurku" wynikały bardziej z
                > fanaberii niż z konieczności. Bo i tak wszyscy zgodnie pielgrzymowali na
                > kafeterii.

                angole nie jedzo nic poza kanapkami bo niec zjadliwego tam nie ma ;P


                > BTW, czy u Was tez jedynym zjadliwym daniem jest pieczony ziemniak posypany
                > żółtym serem? Te kanapki to dramat. Potem śniły mi się po nocach.
                > Życzę wszystkim miłego weekendu. Bez kanapek :-D

                u nas znaczy gdzie w UK juz pare lat w celach roboczych nie bywam ;)
                  • tomi_22 do bromba 01.12.05, 14:05
                    A gdzie ty masz to prace miec? W ktorej szanownej instytucji? To Ci powiem,
                    gdzie serwuja zjadliwe jedzenie.

                    A tak wogole to najlepsze jedzenie jest w Parlamencie.
                    • bromba10 Re: do bromba 01.12.05, 14:36
                      tomi_22 napisał:

                      > A gdzie ty masz to prace miec? W ktorej szanownej instytucji? To Ci powiem,
                      > gdzie serwuja zjadliwe jedzenie.

                      W OPOCE.
                      >
                      > A tak wogole to najlepsze jedzenie jest w Parlamencie.

                      No to chyba nici. Zawsze zostaje taka mała knajpka na rogu, co jedliśmy tam cuś
                      jakby spaghetti w ilościach przemysłowych.

                      • tomi_22 Re: do bromba 01.12.05, 14:48
                        bromba10 napisała:


                        >
                        > No to chyba nici. Zawsze zostaje taka mała knajpka na rogu, co jedliśmy tam
                        cuś
                        >
                        > jakby spaghetti w ilościach przemysłowych.
                        >

                        Ta knajpka na rogu to chyba najlepsza knajpka zeby zjesc spaghetti w Luxie.
                        Powaznie. Zreszta znaja ja masy moich znajomych a ja sam mam do niej OGROMNY
                        sentyment. Niby taniocha a dobre jedzonko maja :)

                        A tak wogole to wlascicielem jest Serb/Czarnogorzec. Fajny koles, kiedys
                        widzialem, jak doskownie "wyprowadzil" awanturujacego sie "klienta". Oj bylo na
                        co popatrzec :)

                        Przerwa na Lunch to 2 godziny, albo i wiecej jak ktos woli, dojedziesz do
                        Parlamentu :)
          • minka22 Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 15:15
            tzn. tak musisz powiedziec szefowi, ze chcesz tak pracowac. Mozecie sobie
            wszystko ustalic. Jesli bedzie mial oczywiscie zastosowanie jakis tam flexi
            work houres. Normalnie to jest tak ze miedzy ustalonymi godzinami HoU musi
            zapewnic sile robocza w swoim unicie. No i akurat 16.30 to jest ta godzina
            kiedy mozna najwczesniej wyjsc z pracy. Mi powiedziano o 9.00 masz byc. Jestem
            9.20 i nikt sie na mnie za to niedrze, tym bardziej ze towarzystwo siedzi w
            kuchni, a szef i tak nadciaga dopiero o 11.00, bo pracuje w domu... ;))))
            Ale w moim unicie najwazniejsze sa zadania, jak zrobisz to spadaj, nie zrobisz
            to siedz chocby i potop...
            Sama zobaczysz, nie ma tu zadnych psow i szpicli. Twoje sumienie wystarczy,
            hi,hi. Tam sie przejmowalam okresem probnym, tyralam jak wolek, na lancz tylko
            30 minut i do biureczka, siedzialam do 20.00 i jeszcze inne glupsze rzeczy
            robilam, ale po miesiacu mi przeszlo. I lanczyk to mam teraz standardowo 12.00-
            14.00, a do domciu 17.30... W koncu po tym co mi dali w dupe w Polandzie, to mi
            sie nalezy... taki azyl dla zbitych i zle traktowanych zwierzat.
            Pozdrawiam,M.

            P.S. Szymbi, herbate pil dzisiaj, ale juz mu sie jego smaki pokonczyly... ;))
            • ma_wi99 Re: to jest tak - czyli jak? 01.12.05, 15:27
              > P.S. Szymbi, herbate pil dzisiaj, ale juz mu sie jego smaki pokonczyly... ;))

              Szymbi, to moze sie dogadaj z moja zona. My mamy jakies 2 tony grejfrutowej
              "SpokoTea", wiec mysle, ze chetnie odstapilaby ci paczuszke. Wypijesz to i gusta
              smakosza zaspokoisz i mniej sie bedziesz nerwowac (o ile ty sie w ogole
              kiedykolwiek denerwujesz ;-)
              • szymbi herbatki 01.12.05, 15:59
                No dzięki za ofertę, ale chyba nie będę musiał korzystać, nie tylko zresztą ze
                względu na jak zauważyłeś wrodzony brak wskazań medycznych... Mince chodziło o
                kantynę, gdzie smakuje mi tylko jeden smak herbaty, a dziś akurat zostały jej 3
                ostatnie woreczki. Jak natomiast pisałem w innym wątku preferuję picie herbaty
                bez robienia przerwy, przy własnym stole i tam już herbatę mam taką jak lubię,
                więc nie narzekam :)

                Pozdrawiam serdecznie i podobnie jak Tomi zachęcam do wyciągnięcia kabla LAN z
                komputera - dla dobra dzieł Twoich (zaplanowanych). caf
    • tomi_22 praca epsa 30.11.05, 16:38
      To nieustanna walka. Z glodem do lunchu, a potem z nuda.

      A na serio, tak, masz racje w sumie, ale zauwaz, ze PL epsow jest jakies 2 tys
      w sumie, nie kazdy sie obija :)
      • jespere eps - ups 30.11.05, 21:23
        musze przyznac ze wspolczuje wszystkim ktorzy w pracy siedza i sie nudza
        ja tak naprawde doswiadczam tego zadko, czyt. nigdy
        i to wlasnie sobie w niej cenie, bo zanim sie obejrze jest wieczor...
        w takiej pracy jaka opisala minka poprostu bym sie wykonczyl
        pozdrawiam wszystkich eurokratow
              • szymbi Re: tak sobie mysle 01.12.05, 10:43
                gorzej jak ktos jak ja nie pije kawy, a herbaty w kantynie mu nie smakują... :(

                A tak na poważnie, to chyba te ceremoniały kawowe to też specyfika danego
                unitu, choc nie wiem, czy zależna od lokalnych tradycji czy związana z
                obłożeniem pracą. U mnie w każdym razie nikt nie chodzi na kawę ani przed
                południem, ani po (a przynajmniej nie jest to zachowanie stadne). Tłumnie za to
                nawiedzana jest kuchnia i używany czajnik elektryczny, wszyscy popijają sobie
                przy własnym biurku. Dla mnie osobiście takie przerwy na kawę to strata czasu
                (choć wiem że cenna czasem z punktu widzenia poznawania ludzi i zdobywania
                informacji), więc ich sam też nie stosuję, wolę szybciej wyjść do domu.
                • tomi_22 Re: tak sobie mysle 01.12.05, 10:47
                  Jak nie smakuje, to zawsze mozna forumowac :))), np na europracownikach jest
                  ciekawy temat:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=9&w=32828148
                  Co do tej "wlasnej" kawy. No ba, pija i pewnie licytuja na ebayu :)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka