Gość: joanna
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
29.01.04, 15:56
Spotkałam sie z niechęcią ginekologa do skierowania na badanie
cytologiczne . Mam 31 , 2 dzieci i do tej pory zwykle korzystałam z usług
prywatnych gabinetów a co za tym idzie płaciłam za wykonywanie badań. Nie
muszę dodawać ,że dzięki temu zaoszczędziłam czasu spędzanego w kolejce i
nerwów (moja pierwsza wizyta podczas 2 ciąży spotkała się z agresją lekarki ,
która kategorycznie odmówiła skierowania na podstawowe badania).
tymczasem , uzbrojona w cierpliwość i dobrą wolę zapytałam o badanie
cytologiczne (raz w przeciągu 2 lat ) i spotkała mnie przykra niespodzianka.
to śmieszne ale czuję się okradana . pracuję, płacę składkę na nfz i nic w
zamian.
Zastanawiałam się w jaki sposób mozna to zmienić, bo na najwyższym
szczeblu widocznie bałagan panujący w słuzbie zdrowia jest na rękę. Może
powinniśmy my, maluczcy zacząć coś zmieniać. czy nie powinno się wrócić do
odpisu kosztów leczenia od podatku???