Dodaj do ulubionych

kolejny pierwszy raz, tym razem w Jastrzębiu Zdrój

31.12.09, 17:39
Kolejna relacja z Polski o stwiedzeniu zgonu żyjącego pacjenta:

wiadomosci.onet.pl/2699,2103747,lekarka_stwierdzila_zgon__choc_pacjent_wciaz_zyl,wydarzenie_lokalne.html


tym razem ze Śląska.

W relacji czytamy:

"- Ta akcja ratunkowa będzie wnikliwie zbadana pod kątem
zastosowanych procedur medycznych. Stwierdzenie zgonu nie jest
bowiem łatwe. Ze wstępnych ustaleń wynika, że reanimowany pacjent
mógł znajdować się np. w stanie śmierci klinicznej - poinformował
rzecznik pogotowia, Jerzy Wiśniewski."

Dalej czytamy:

"Trzy godziny później dyspozytor pogotowia drugi raz odebrał
wezwanie pod ten sam adres. Tym razem dzwonił pracownik miejscowego
zakładu pogrzebowego, który poinformował, że u mężczyzny, dla
którego zamówiono usługę pochówkową, wyczuł prawdopodobnie oznaki
życia. Na miejsce wysłano ten sam zespół pogotowia.

Mężczyźnie wykonano badanie EKG, które wykazało tzw. elektryczną
akcję serca (bicie serca 20-30 razy na minutę). Stwierdzono też
śladowe oznaki krążenia. Lekarka podjęła reanimację krążeniowo-
oddechową i zdecydowała o odwiezieniu pacjenta do najbliższego
szpitala."

Mam pytanie do specjalistów. Czy badanie EKG nie jest standardem w
wypadkach stwierdzania zgonu?
Obserwuj wątek
    • andnow2 Czy zgodne ze standardami było powtórne wysłanie 31.12.09, 19:30
      tego samego zespołu ratowników?
      • pct3 Re: Czy zgodne ze standardami było powtórne wysła 31.12.09, 21:00
        nie jest z nimi sprzeczne.
        • andnow2 Trochę dziwne te standardy 31.12.09, 21:58
          pct3 napisał:

          > nie jest z nimi sprzeczne.


          Moja intuicja mówi, że użycie tego samego zespołu ratowników powinno
          nastąpić tylko, gdyby nie było możliwe wysłanie kogoś innego. Zasada
          ta powinna moim zdaniem dotyczyć przede wszystkim lekarki, która
          popełniła błąd.
          • young_doc Re: Trochę dziwne te standardy 31.12.09, 22:20
            Może napiszę w ten sposób - to jest JEDYNA karetka z lekarzem w Jastrzębiu, a
            jedynie lekarz może stwierdzic zgon. Wręcz przeciwnie, to było postępowanie
            zgodne z przyjętymi standardami.
            • andnow2 Czyżbyś uważał, że ta lekarka powinna wrócić, 31.12.09, 23:47
              young_doc napisał:

              > Może napiszę w ten sposób - to jest JEDYNA karetka z lekarzem w
              > Jastrzębiu, a jedynie lekarz może stwierdzic zgon.
              >
              > Wręcz przeciwnie, to było postępowanie zgodne z przyjętymi
              > standardami.


              nawet gdyby w Jastrzębiu były dostępne karetki z innymi lekarzami?
          • szlachcic Re: Trochę dziwne te standardy 01.01.10, 20:54
            > ta powinna moim zdaniem dotyczyć przede wszystkim lekarki, która
            > popełniła błąd.

            spojrz andnow na statystyki bladow lekarskich w Polsce
            polscy lekarze nie popelniaja bledow
    • pct3 Re: kolejny pierwszy raz, tym razem w Jastrzębiu 31.12.09, 21:05
      "Stwierdzenie zgonu nie jest bowiem łatwe."

      Mężczyźnie wykonano badanie EKG, które wykazało tzw. elektryczną
      akcję serca (bicie serca 20-30 razy na minutę).


      Nie jest mi znane pojęcie elektrycznej akcji serca ale prawda jest taka, że skoro w 2 zapisie po 3 godzinach stwierdzono coś takiego (spodziewam się, że chodzi o PEA), to prawdopodobieństwo asystolii w zapisie pierwszym jest raczej znikome. A tylko asystolia w zapisie pierwszym może dawać - obok innych objawów- podstawy do rozpoznania zgonu. Wniosek - zapewne za pierwszym razem ekg nie było.
      • andnow2 A powinno było być? 31.12.09, 21:54
        pct3 napisał:

        > ... Wniosek - zapewne za pierwszym razem ekg nie było.

        Wymagają tego standardy?
        • young_doc Re: A powinno było być? 31.12.09, 22:14
          Technicznie rzecz biorąc w Polsce obowiązuje jeśli chodzi o akty prawne jedynie
          antyczne rozporządzenie z 1961 r.

          www.nil.org.pl/xml/oil/oil56/gazeta/numery/n2006/n200610/n20061003
          "Żaden z obowiązujących aktów nie precyzuje, jakie badania powinny być
          przeprowadzone przez lekarza celem stwierdzenia zgonu i jego przyczyny.
          Niewątpliwie jednak podstawową czynnością jest w tym wypadku dokonanie oględzin
          zwłok. Zgodnie z przepisem § 6 ust. 1 cytowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia
          i Opieki Społecznej z 1961 r. lekarz, który ma stwierdzić zgon powinien:
          1) ustalić tożsamość zwłok i dokonać osobiście ich oględzin,
          2) przeprowadzić wywiad wśród osób z otoczenia osoby zmarłej w celu ustalenia
          okoliczności, w których zgon nastąpił,
          3) zapoznać się z dokumentami dotyczącymi stanu zdrowia danej osoby w okresie
          poprzedzającym zgon.

          Z kolei § 8 ust. 1 tego samego rozporządzenia stanowi, że: „Jeżeli brak
          podejrzeń, że przyczyną zgonu było przestępstwo, wolno ograniczyć się do
          zewnętrznych oględzin zwłok”.

          www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/zgon_stwierdz.htm
          Nie zmienia to faktu że ostatnio jednak biegli często gęsto różnią się we
          wnioskach swoich ekspertyz: jedni piszą tak, inni inaczej. Na przykład:

          Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wydał opinię
          dotyczącą lekarki pogotowia, która wezwana w czerwcu br. do 84-letniej
          mieszkanki Jabłonowa k. Zwolenia (Mazowieckie), gdyż spadła ona z łóżka i
          straciła przytomność, stwierdziła zgon żyjącej kobiety. Lekarka błędnie
          rozpoznając zgon postąpiła niezgodnie z zasadami wiedzy lekarskiej.

          Biegli są zdania, że brak pewnych znamion śmierci na ciele tej kobiety,
          niepodjęte przez lekarza czynności diagnostyczne w postaci monitorowania pracy
          serca za pomocą aparatury dostępnej w karetce pogotowia, a jedynie stwierdzenie
          niepewnych klinicznych cech śmierci nie dawały podstaw do pewnego uznania jej za
          osobę zmarłą, obligowały do podjęcia obowiązku udzielenia pomocy i ratowania życia.

          Problem się zaczyna w momencie gdy padnie pytanie - jakie są pewne objawy
          śmierci. Sztandarowym przykładem są pośmiertne plamy opadowe - tak powinna
          rozpoczyna się odpowiedź na to pytanie na egzaminie. Niemniej mogą pojawić się
          jeszcze za życia, w trakcie agonii w postaci tzw. "róż cmentarnych". Rozkład
          gnilny zwłok? Widziałem już cechy rozkładu gnilnego kończyny i żyjącej osoby.
          Itd., itp.

          www.mp.pl/kurier/?aid=48934
          Choroby jednak aktów prawnych nie czytają, przykład z ostatnich dni:
          wiadomosci.wp.pl/kat,1023303,title,Wigilijny-cud---matka-ozyla-gdy-uslyszala-placz-dziecka,wid,11818424,wiadomosc.html?ticaid=19615
          Sam pamiętam jak raz ze specjalistą poszedłem takiego staruszka reanimowałem na
          szpitalu. 40 minut asystolii nie reagującej na RKO, etc., stwierdzamy zgon,
          wypełniamy kartę, pielęgniarki poszły przygotowac zwłoki... i wołają że coś na
          tym monitorze takiego dziwnego widac... Dziadek co prawda i tak zmarł dwa dni
          później na OIT, ale kluczowa jest tutaj inna kwestia - on nie miał prawa tak
          zrobic zgodnie z wiedzą medyczną!!! Innymi słowy - można stwierdzic czasem
          zgodnie z wszystkimi regułami zgon i się pomylic.

          A jak zawsze przy mrozach będą się zdarzac pomyłki częściej. Po prostu w
          hipotermii można się bardzo łatwo rąbnąc.

          I jeszcze jedno - w przypadku urazów brak tętna na dużych tętnicach, oddechu
          oraz brak reakcji źrenic na światło przy jednoczesnej niemożliwości
          natychmiastowego, tj. w przeciągu sekund uwolnienia ciała z wraku upoważnia do
          odstąpienia od akcji reanimacyjnej zgodnie z oficjalnie zalecanymi w Polsce
          wytycznymi European Resuscitation Council.

          To tak na wypadek gdybyś miał ochotę dyskutowac o czymś o czym ja z Tobą
          dyskutowac po prostu nie zamierzam. Takie już moje prawo.
          • andnow2 A mógłbyś wskazać linka lub inne źródło tej reguły 31.12.09, 22:38
            young_doc napisał:

            > ...
            > I jeszcze jedno - w przypadku urazów brak tętna na dużych
            > tętnicach, oddechu oraz brak reakcji źrenic na światło przy
            > jednoczesnej niemożliwości natychmiastowego, tj. w przeciągu
            > sekund uwolnienia ciała z wraku upoważnia do odstąpienia od akcji
            > reanimacyjnej zgodnie z oficjalnie zalecanymi w Polsce
            > wytycznymi European Resuscitation Council.
            > ...


            Ciekaw byłbym również poglądu innych ludzi z branży na ten temat.
          • andnow2 A co sądzi-sz/cie o takiej opinii? 31.12.09, 23:05
            young_doc napisał:

            > ...
            > Nie zmienia to faktu że ostatnio jednak biegli często gęsto różnią
            > się we wnioskach swoich ekspertyz: jedni piszą tak, inni inaczej.
            > Na przykład:
            > Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku
            > wydał opinię dotyczącą lekarki pogotowia, która wezwana w czerwcu
            > br. do 84-letniej mieszkanki Jabłonowa k. Zwolenia (Mazowieckie),
            > gdyż spadła ona z łóżka i straciła przytomność, stwierdziła zgon
            > żyjącej kobiety. Lekarka błędnie rozpoznając zgon postąpiła
            > niezgodnie z zasadami wiedzy lekarskiej.
            >
            > Biegli są zdania, że brak pewnych znamion śmierci na ciele tej
            > kobiety, niepodjęte przez lekarza czynności diagnostyczne w
            > postaci monitorowania pracy serca za pomocą aparatury dostępnej w
            > karetce pogotowia, a jedynie stwierdzenie niepewnych klinicznych
            > cech śmierci nie dawały podstaw do pewnego uznania jej za
            > osobę zmarłą, obligowały do podjęcia obowiązku udzielenia pomocy i
            > ratowania życia.
            > ...

            Mnie zacytowana przez young_doc opinia przekonuje.

            Ciekaw byłbym natomiast ocen takiej opinii w innej sprawie
            stwierdzenia zgonu żywej osoby:

            „Dr Andrzej M. w zaistniałym wyżej opisanym przypadku nie zastosował
            obowiązującego postępowania medycznego obowiązującego przy
            stwierdzaniu zgonu osoby znajdującej się we wraku samochodu.
            Nie można stwierdzić zgonu (szczególnie młodego mężczyzny) tylko na
            podstawie badania lekarskiego (ocena parametrów życiowych – oddechu
            i tętna oraz źrenic) który nie został wydobyty z samochodu, a
            zdarzenie wypadkowe miało miejsce w warunkach nocnych.

            Przy braku ewidentnych oznak życia (np. zmiażdżona kl piersiowa,
            wypływające resztki tkani mózgowej) należy po wyjęciu z samochodu
            natychmiast rozpocząć akcję resuscytacyjną, a stwierdzenie zgonu
            powinno nastąpić po ocenie zapisu EKG z defibrylatora, który
            znajduje się na wyposażeniu karetki RW-126.
            Dopisek odręczny: „zrobić EKG – i przy istniejącym zapisie rozpocząć
            akcję resuscytacyjną”
          • andnow2 mieszane uczucia z przewagą rozczarowania 31.12.09, 23:16
            young_doc napisał:

            > ...
            > To tak na wypadek gdybyś miał ochotę dyskutowac o czymś o czym ja
            > z Tobą dyskutowac po prostu nie zamierzam. Takie już moje prawo.


            Wypowiem się szczerze.

            Czytałem Twoją wypowiedź z dużym zainteresowaniem, nosząc się nawet
            z zamiarem podziękowania za te interesujące informacje, ... do
            zacytowanego obecnie fragmentu, po czym mocno się rozczarowałem.
            Sprawiło to również moją podejrzliwość co do samodzielności Twego
            poglądu wyrażonego w passusie poprzedzającym ten zgrzyt, a
            dotyczącym udzielania pomocy osobom uwięzionym we wrakach aut.
            Czyżbyś nie mógł wyrazić swojego rzeczywistego i samodzielnego
            poglądu?

            Oczywiście ostatnie pytanie może pozostać retorycznym, bo jak
            słusznie zauważyłeś, takie już Twoje prawo nie podejmowania dyskusji
            ze mną.
        • andnow2 Lekarka w Zwoleniu nie wyk. EKG i trafiła pod sąd, 06.01.10, 08:21
          andnow2 napisał:

          > pct3 napisał:
          > > ... Wniosek - zapewne za pierwszym razem ekg nie było.
          >
          > Wymagają tego standardy?


          jak wynika z relacji Magdaleny Ciepielak zatytułowanej: "Uznała
          pacjentkę za zmarłą, stanie przed sądem" na gazeta.pl:

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7422533,Uznala_pacjentke_za_zmarla__stanie_przed_sadem.html


          Powtórzę więc moje pytanie do fachowców na Forum, czy użycie EKG
          jest standardem przy stwierdzaniu zgonu przy braku pewnych znamion
          śmierci?
    • imponeross Pewne objawy smierci 31.12.09, 21:14
      andnow2 napisał:

      > Kolejna relacja z Polski o stwiedzeniu zgonu żyjącego pacjenta:
      >
      > wiadomosci.onet.pl/2699,2103747,lekarka_stwierdzila_zgon__choc_pacjent_wciaz_zyl,wydarzenie_lokalne.html
      >
      >
      > tym razem ze Śląska.

      Przypomina sie stara prawda, o ktorej czasem przypominaja patomorfolodzy, ale
      zapominaja klinicysci, ze pewne objawy smierci sa tylko dwa:
      1. stezenie posmiertne
      2. rozklad (gnicie) ciala
      Nawet plamy opadowe nie sa pewnym objawem smierci, bo u osob sklonnych moga one
      wystapic przy znacznym spowolnieniu krazenia. Absolutnie nie sa natomiast
      pewnymi objawami smierci: brak oddechu, brak akcji serca, wychłodzenie ciała,
      rozszerzenie zrenic. Te objawy wystepuja w przypadku smierci, ale smierc nie
      zawsze wystepuje w przypadku tych objawow.
      • young_doc Re: Pewne objawy smierci 31.12.09, 22:30
        Stężenie zwłok? Dyskutowałbym. Tężec, porażenie spastyczne, hipotermia mogą
        naśladowac.
        Zresztą tych pewnych różne podręczniki mogą jeszcze kilka wyliczyc. Tak z
        pamięci: dekapitacja, zeszkieletowanie, saponifikacja, strupieszenie,
        przeobrażenie torfowe, jeszcze parę na pewno było.
        • cccykoria Re:To straszne 01.01.10, 10:44
          az czlowiek boi sie pomyslec co byloby dalej ..

          Pisalam kiedys jak w szpitalu zmarla babcia pielegniarki
          anestezj.. ,dziewczyna uciekla ,bylam przy tej kobiecie.Potem
          narobila wielkiego rabanu i zadala zrobienia ekg ,dr to
          zrobil z wielka laska ,bylo widac bo wyrazie twarzy.
        • imponeross Re: Pewne objawy smierci 01.01.10, 17:31
          young_doc napisał:

          > Stężenie zwłok? Dyskutowałbym. Tężec, porażenie spastyczne, hipotermia mogą
          > naśladowac.

          Zgoda, stezenie posmiertne nalezy tez traktowac ostroznie. Niemniej wywiad moze
          wiele wyjasnic, bo jesli byla to wg rodziny zdrowa babcia, ktora dzien wczesniej
          chodzila spokojnie po domu, a nastepnego dnia znaleziono ja w lozku
          zesztywniala, to raczej nie jest to tezec ani porazenie spastyczne. Hipotermia
          owszem, towarzyszy w takich przypadkach zawsze ;)

          > Zresztą tych pewnych różne podręczniki mogą jeszcze kilka wyliczyc. Tak z
          > pamięci: dekapitacja, zeszkieletowanie, saponifikacja, strupieszenie,
          > przeobrażenie torfowe, jeszcze parę na pewno było.

          No owszem, z tym ze to kazuistyka, o ktorej moze i ciekawie wspomniec, ale ktora
          nie ma specjalnie znaczenia. Dekapitacji ulega niewiele cial, a rozkladowi w
          zasadzie wszystkie, nawet te mumifikowane. Zreszta w przywolanych przez ciebie
          przykladach nie bedzie raczej watpliwosci co do tego, ze nastapila smierc.
          • young_doc Masz absolutną rację! 01.01.10, 20:44
            W pełni się zgadzam - wywiad jest zawsze najważniejszy, oj jest. Trzeba jednak z
            tymi cholernymi pacjentami gadac, nie ma co.
            A hipotermia rzeczywiście jest chyba najczęstszą przyczyną pomyłek, pewnie i w
            tym przypadku (bradykardia, pora roku, pozytywne rokowanie).

            No i faktem jest że tak naprawdę pewne absolutnie oznaki śmierci typu
            rozczłonkowanie zwłok zdarzają się bardzo rzadko.

            Pozdrawiam!
            • igor14141 Re: Masz absolutną rację! 02.01.10, 18:46
              jung-doc;czy ja dobrze czytam.Napisałeś,trzeba jednak gadać a tymi cholernymi
              pacjentami-nie ma co.Jestem obrażony takim epitetem..podejrzewam że nie pisał
              tego lekarz.A wracając do wątku.to wygląda na to że najlepszym specjalistą
              okazał się pracownik zakładu pogrzebowego.Pewnie dlatego że nie jest opłacany
              przez NFZ.Uratowanemu panu życze duzo zdrowia.Jak najmniej spotkań z lekarzami
              opłacanymi przez NFZ.yung proszę się zastanowić zanim pan odpowie.
              • practicant Uuu,obrazony... 02.01.10, 21:58
                Nie wiem,co odpowie youngdoc,ale jezeli o mnie chodzi:
                uuuu,obrazamy sie...?Za "cholernych pacjentow"?No jasne,nie ma
                sprawy-ale z drugiej strony,jak ktos klnie na
                "doktorka","konowala","morderce w bialym kiltu","lapowkarza",etc
                /jest duzo wiecej-obaj o tym wiemy/-to jest ok,prawda?Bo tutaj juz
                nie ma sie o co obrazac,hm?

                Ad rem:ilu prawnikow odkrylo po przegranym procesie,ze moglo go
                poprowadzic duzo lepiej,ilu kierowcow spowodowalo wypadek /chocby
                przez ostatni weekend/...Nikt nie jest nieomylny.Tak wiec-odwal
                sie,koles.

                Ps.niestety,zasmuce Cie-tak jak youngdoc-ja tez jestem lekarzem.I nie
                mam zamiaru plaszczyc sie przed jakims becwalem tylko dlatego,iz ten
                ostatni zyczy sobie boskiej nieomylnosci,czy pracy za powolanie,a nie
                pieniadze.
                • igor14141 Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 11:52
                  practicant-o ile praca lekarza byłaby bardziej konstruktywna gdyby nie obecnośc
                  pacjentów prawda?Tak jestem zniesmaczony taką postawa lekarzy na forum-jeżeli Ty
                  jesteś lekarzem to dramat.
                  Po raz pierwszy spotkałem sie ze strony lekarza z określeniem bęcwał odwal
                  śię.Bardzo szanuje lekarzy,dlatego te słowa tak mnie poruszyły.Nigdy,w zadnym
                  miejscu tak nie nazywałem lekarzy w taki sposób jak podaje practicant.Odwal się
                  koleś-tak mówi lekarz??/
                  Nie oczekuje,że ktoś będzie mi się kłaniał w pas-to raczej ja grzecznie powitam
                  lekarza wchodząć do gabinetu.
                  Błędy zdarzaja się wszystkim,jesteśmy tylko ludzmi,ale musimy pracować nad
                  sobą,żeb tych błędów było jak najmniej.
                  Pracować niestety musimy rez nad swoim jezykiem i emocjami,szczególnie pan Drogi
                  Kolego.
                  • practicant Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 15:33
                    Snajper,na litosc boska-co bylo nie tak z tym postem...?

                    Igor:
                    Po pierwsze:nie jestem Twoim lekarzem.A Ty nie jestes moim
                    pacjentem.A co za tym idzie-moge sie do Ciebie zwracac tak,jak mi sie
                    podoba.Nie uwierzysz,ale lekarz to tez czlowiek i przysluguja mu
                    takie same prawa jak innym...

                    Po drugie:nie znasz mojego stosunku do pacjentow.Ciebie oburza jedno
                    okreslenie,niezbyt zreszta obrazliwe /"cholerni pacjenci"-
                    ach,przepraszam,nie "oburzony okresleniem",a "zniesmaczony
                    postawa".Choc,prywatnie nie mam pojecia,jak sie ma JEDNO okreslenie
                    do calkowitej postawy young-doc.../.A ja tylko pytam,czemu duzo
                    ciekawsze okreslenia wzgledem lekarzy nikogo nie bulwersuja.

                    Po trzecie:"Błędy zdarzaja się wszystkim,jesteśmy tylko ludzmi,ale
                    musimy pracować nad sobą,żeb tych błędów było jak najmniej."-no
                    jasne,pracujemy i to ambitnie,linczujac-najlepiej anonimowo-
                    kazdego,co do ktorego praktyki mamy watpliwosci /zaznaczam-nie
                    dowody,czy wyrok sadowy-a WATPLIWOSCI/.To wg.Ciebie normalne?

                    I wreszcie,po czwarte:nie jestesmy kolegami.I raczej nimi nie
                    zostaniemy.
                    • andnow2 Pytasz o post doctor_evil? 03.01.10, 16:36
                      practicant napisał:

                      > Snajper,na litosc boska-co bylo nie tak z tym postem...?


                      Też nie bardzo rozumiem motywy usunięcia postu doctor_evil trafnie
                      określającego stan kultury osobistej autora postu, do którego
                      usunięty post się odnosił.
                      • snajper55 Re: Pytasz o post doctor_evil? 03.01.10, 17:39
                        andnow2 napisał:

                        > Też nie bardzo rozumiem motywy usunięcia postu doctor_evil trafnie
                        > określającego stan kultury osobistej autora postu, do którego
                        > usunięty post się odnosił.

                        Określanie stanu stanu kulturalnego dyskutanta jest prawie zawsze atakiem
                        personalnym a zawsze jest postem nie związanym z tematyką forum.

                        S.
                        • andnow2 Zgadzam się, ale poprawia higienę dyskusji, 03.01.10, 17:53
                          snajper55 napisał:

                          > Określanie stanu stanu kulturalnego dyskutanta jest prawie zawsze
                          > atakiem personalnym a zawsze jest postem nie związanym z tematyką
                          > forum.


                          a często ma również dużą wartość edukacyjną i wychowawczą, co w tym
                          wypadku ma spore znaczenie.
                    • igor14141 Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 20:36
                      Practicant;nie -nie jestes moim lekarzem ,a co za tym idzie nie jestem Twoim
                      pacjentem,co wcale nie upoważnia Cie żebyś w takim stylu odpowiadał.Nie
                      pretenduję do miana Twojego kolegi,nie ten styl.Ale to co wydarzyło się w
                      Jastrzębiu Zdroju nie powie pan ,żeby szczegolnie napawało optymizmem i
                      rozbudzalo,juz i tak małe zaufanie do lekarzy.
                      W ostatnich badaniach opiniipublicznej ,aż 78% badanych twierdzi,że nie ulegnie
                      poprawie system opieki zdrowotnej w Polsce.A co za tym idzie pacjenci w dalszym
                      ciągu sa i będą zagrożeni.CO pan zrobi jak bedzie pan pacjentem,i trafi pan na
                      lekarsa-który w taki sposób wypowiada sie o pacjentach.Bedzie przyjemnie?
                      • doctor_evil Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 21:01
                        CO pan zrobi jak bedzie pan pacjentem,i trafi pan na lekarsa-który w taki sposób wypowiada sie o pacjentach.Bedzie przyjemnie?

                        Pogadają jak równy z równym.
                        Być może nie będzie przyjemnie, natomiast poziom będzie odpowiedni.
                        • igor14141 Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 22:08
                          Są dwa poziomy-obaj panowie bedą rozmawiać na poziomie,gdzie spoczywa
                          Titanic.Jutro poproszę prawnika o wyjaśnienie czy ;cholerni pacjenci:to własciwe
                          okreslenie,używane przez lekarzy.O czyjej kulturze to świadczy???
                          • doctor_evil Re: Uuu,obrazony... 03.01.10, 22:35
                            Są dwa poziomy-obaj panowie bedą rozmawiać na poziomie,gdzie spoczywa Titanic

                            Tak, najniższy z możliwych poziomów czyli dno.
                          • pct3 Re: Uuu,obrazony... 04.01.10, 16:24
                            cholerni pacjenci:to własciwe okreslenie,używane przez
                            lekarzy


                            przecież to było ironiczno-retoryczne.
                            Ludzie, robicie dyskusję z własnego nierozumienia tekstu.
                            • andnow2 Czy ironiczno-retoryczne? 04.01.10, 17:02
                              pct3 napisał:

                              > cholerni pacjenci:to własciwe okreslenie,używane przez
                              > lekarzy

                              >
                              > przecież to było ironiczno-retoryczne.
                              > ...

                              Co do wypowiedzi young_doc mogę się zgodzić, a właściwie chyba nawet
                              mam pewność, za practicanta ... hmm, głowy nie dam.
                              • pct3 Re: Czy ironiczno-retoryczne? 04.01.10, 17:03
                                no ale burza jest o to "cholerni". A tego użył young_doc.
                                • andnow2 Tak z sympatii i w uznaniu zasług young_doc 04.01.10, 17:10
                                  pct3 napisał:

                                  > no ale burza jest o to "cholerni". A tego użył young_doc.


                                  dla edukacji medycznej choćby mojej osoby na tym forum, zaleciłbym
                                  również i jemu więcej dyplomacji w wypowiedziach dostępnych dla osób
                                  postronnych, mniej uodpornionych na żargon szpitalny.
                                  • pct3 Re: Tak z sympatii i w uznaniu zasług young_doc 04.01.10, 17:31
                                    nie odbieram tego jako żargon szpitalny.

                                    To była czysta ironia, bez kontekstów konowalskich.
                                    Stały problem.
                                    Rzecznikiem Twojego poglądu byłby pewnie niezłomny Gazton, który
                                    zaraz dopatrzyłby się tu "wyśmiewania się z pacjentów" i "pogardy
                                    dla pacjentów".
                                    Tak to jest jak się myli formę języka (metafory, retorykę, ironię,
                                    hiperbolę) z treścią wypowiedzi, a zwłaszcza z intencjami.
                                    Tak, wiem, "cholerni pacjenci" wyjęte z kontekstu nie brzmi dobrze.
                                    Ale jest też pogląd, że jeśli ktoś nie rozumie, to jego problem.
                                    Oczywiście, zależy to od tego kto mówi i kto nie rozumie, bo czasami
                                    to problem tego kto mówi.
                                    Ale generalnie w tym przypadku: to była ironia i w mojej skromnej
                                    ocenie nie umieszczona w kontekście "stosunków lekarz-pacjent".
                                    • andnow2 W komunikacji ważniejsza jest treść odebrana, 04.01.10, 17:49
                                      pct3 napisał:

                                      > Tak, wiem, "cholerni pacjenci" wyjęte z kontekstu nie brzmi dobrze.
                                      > Ale jest też pogląd, że jeśli ktoś nie rozumie, to jego problem.
                                      > Oczywiście, zależy to od tego kto mówi i kto nie rozumie, bo
                                      > czasami to problem tego kto mówi.

                                      niż treść wysłana.

                                      Mówca odpowiedzialny mówi językiem zrozumiałym dla interlokutora. No
                                      i przy wypowiedziach publicznych, to chyba jednak częściej złe
                                      zrozumienie jest problemem tego, kto mówi.
                                    • cavitramina kontekst żargonu konowała 04.01.10, 18:02
                                      To była czysta ironia, bez kontekstów konowalskich.

                                      Komunikat wysyła lekarz - dając ponownie dowód mentalnego, ściśle
                                      ogrodzonego rezerwatu, w którym jego myśli(?) daremnie krążą
                                      zupełnie odizolowane od rzeczywistych ocen i zdarzeń.

                                      Tak, wiem, "cholerni pacjenci" wyjęte z kontekstu nie brzmi
                                      dobrze.


                                      Zastrzeżenie, które - jak od razu widać - nie ma dla piszącego
                                      żadnego znaczenia, tak jak nie ma dla niego znaczenia, że w podobny
                                      sposób o pacjentach wyraża się jego kolega, też podobno lekarz.

                                      Oczywiście, zależy to od tego kto mówi i kto nie rozumie, bo
                                      czasami to problem tego kto mówi


                                      Kto oczywiście zależy, ten mówi często choć nie rozumie bo od tego
                                      mówi kto czasami problem......

                                      Pozostaje żywić nadzieję, że podobny bełkot nie jest udziałem każdej
                                      wypowiedzi doktora spod Smoczej Jamy, zwłaszcza wypowiedzi
                                      kierowanej do pacjentów.
                                      Podobny styl - właściwy zadymionej atmosferze Jamy Michalika - nie
                                      przeszkodził jak widać doktorowi spod Smoczej Jamy w uzyskaniu
                                      małopolskiego dyplomu, gdyż jego profesorscy interlokutorzy (w tym,
                                      ci z przodkami chocimskimi) posługiwali się zapewne podobnym stylem.
                                      • andnow2 ciekawy głos na Forum 04.01.10, 20:18
                                        cavitramina napisał:

                                        > ...
                                        > Pozostaje żywić nadzieję, że podobny bełkot nie jest udziałem
                                        > każdej wypowiedzi doktora spod Smoczej Jamy, zwłaszcza wypowiedzi
                                        > kierowanej do pacjentów.
                                        > ...


                                        Pozwolisz na nieco wści...kie pytanie, czy ten krytyczny głos
                                        pochodzi z kręgów pozamedycznych, czy też może od lekarskiej
                                        konkurencji?
                                        • igor14141 Re: ciekawy głos na Forum 04.01.10, 21:12
                                          A może list poręczający?-przecież artystom można więcej,dlaczego lekarzom nie.
                                          Przecież chodzi tu o komentarz dotyczacy tragicznych wydarzeń,chodzi o pana z
                                          Jastrzębia Zdroju,panią z Białegostoku?..

                                          Jeżeli w tym temacie,panowie uważacie,że ironia,epitety są ma miejscu,to tylko
                                          pogratulować wam humoru.
                                          Kryjemy błędy kolegów,,bo jutro mogą przytrafić się nam.
                                          Skąd my to znamy..jednomyślność panowie--prawda?
                                          • andnow2 igor14141 zaszło nieporozumienie 04.01.10, 22:01
                                            igor14141 napisał:

                                            > Kryjemy błędy kolegów,,bo jutro mogą przytrafić się nam.
                                            > Skąd my to znamy..jednomyślność panowie--prawda?


                                            Jeśli chodzi o mnie, to z pewnością uchodzę tutaj na forum raczej za
                                            tropiciela błędów lekarskich, niż za ich kamuflarza.

                                            Co do cavitramina, to trudno mi się wypowiedzieć, bo dzisiaj zabrał
                                            głos bodaj po raz pierwszy na tym forum. Dlatego też spytałem go,
                                            czy jest lekarzem.
                                      • marcinoit Re: kontekst żargonu konowała 05.01.10, 10:39
                                        witaj gazton :)
                                        • andnow2 gdybym miał spekulować, też bym tak obstawiał, 05.01.10, 11:25
                                          marcinoit napisał:

                                          > witaj gazton :)


                                          a co na to cavitramina?
                                          • gazton51 niepotrzebne spekulacje 06.01.10, 08:58
                                            Wzrusza mnie coraz szersze grono stęsknionych za gaztonem.
                                            Tęsknota tak silna, że z braku gaztona, pojawiają się na forum kolejni fakeanimatorzy i wywoływacze.
                                            Tymczasem świat realny (a więc poznawalny) jest tak piękny, że ja tej tęsknoty w żadnej mierze nie odwzajemniam.
                                            Nie mam też ani zwyczaju ani potrzeby jednoczasowego występowania na forum pod więcej niż jednym nickiem, ani zafejkowanego ukrywania się za błazeńskimi maskami, czego liczni tubylcy nie są w stanie pojąć w swych projekcjach i praktykach.
                                            Pustą zaś ciekawość co do tożsamości cavitraminy można zaspokoić u źródła - czyli stwórcy, który w cudowny sposób (znowu, z braku gaztona) przewidział ongi jej pojawienie się na forum:

                                            Re: Wzruszyła mnie Twoja historia...
                                            Autor: pct3 18.08.09, 00:09
                                            (...) Nie odpowiesz, wszak Cię tu nie ma, ale może
                                            odpowie - ot, na przykład - Cavitramina, Avoxelyb albo ktoś o
                                            podobnym nicku?


                                            Pozdrowienia i ATB in NY, adnow! :)



    • szlachcic Re: kolejny pierwszy raz, tym razem w Jastrzębiu 01.01.10, 21:01
      Lekarze jak wiemy pracuja po 600 godzin w miesiacu, czesto spiesza
      sie do 2, 3 czy 4 etatu
      to sprawia ze musza pracowac szybko. Konczy sie etat w pogotowiu a
      zaczyna sie gdzies tam. To powoduje ze o bledy latwiej
      Nie jestem naiwny aby nie dac lekarzowi mozliwosci pomylenia sie.
      tylko ze to co sie dzisiaj dzieje z tymi co pracuja po 500-600
      godzin to kpina i jawne narwzanie pacjentow
      Tylko i wylacznie zakaz pracy poza panstwowa SZ moze to uzdrowic
      Tak jest w niemczech. Pracujesz panstwowo nie masz prawa pracowac
      prywatnie.
      to jest tak madry przepis ze trudno o madrzejszy zwlaszcza w kraju
      gdzie lekarze lubia szantazem wywalczac swoje - oczywiscie kazdy
      szantaz w szpitalu to gra na zdrowiu i zyciu
      • imponeross Praca i placa 01.01.10, 23:23
        szlachcic napisał:

        > Lekarze jak wiemy pracuja po 600 godzin w miesiacu, czesto spiesza
        > sie do 2, 3 czy 4 etatu
        > to sprawia ze musza pracowac szybko. Konczy sie etat w pogotowiu a
        > zaczyna sie gdzies tam. To powoduje ze o bledy latwiej
        > Nie jestem naiwny aby nie dac lekarzowi mozliwosci pomylenia sie.
        > tylko ze to co sie dzisiaj dzieje z tymi co pracuja po 500-600
        > godzin to kpina i jawne narwzanie pacjentow
        > Tylko i wylacznie zakaz pracy poza panstwowa SZ moze to uzdrowic
        > Tak jest w niemczech. Pracujesz panstwowo nie masz prawa pracowac
        > prywatnie.
        > to jest tak madry przepis ze trudno o madrzejszy zwlaszcza w kraju
        > gdzie lekarze lubia szantazem wywalczac swoje - oczywiscie kazdy
        > szantaz w szpitalu to gra na zdrowiu i zyciu

        Jestem jak najbardziej za - wobec lekarzy zakaz pracy ponad sily i jednoczesnie
        wobec pracodawcow nakaz godziwej placy dla lekarzy za te prace. Tak jest nie
        tylko w Niemczech. Wydluzone godziny pracy lekarzy to zwiekszone ryzyko bledu
        przy diagnozowaniu i leczeniu pacjenta. Kierowcom ciezarowek nie pozwala sie
        pracowac ponad sily, a lekarzom tak - a przeciez w jednym i drugim przypadku
        grozi to smiercia czlowieka.

        Mnie najbardziej 'podoba sie' zatrudnianie lekarzy na tzw. kontraktach -
        dziewietnastowieczna wolna amerykanka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka