Gość: Gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.09.05, 14:56
Od 170 dni jestem na zwolnieniu lekarskim, ponieważ stopniowo tracę sprawność
prawej ręki, np.: mam problem z utrzymaniem długopisu, nie mam siły pokroić
chleba, wypada mi łyżka z ręki lub szklanka, mam duży problem z pisaniem na
klawiaturze, do tego wszystkiego ręka mi często sinieje, a po lekkim wysiłku
(krojenie chleba) czasami puchnie. Aby nie było wątpliwości: jestem
praworęczna. W miarę możliwości (ciężko dostać termin z NFZ, a prywatnie mnie
nie stać) odwiedzam trzech różnych specjalistów: chirurg-ortopeda, chirurg
naczyniowy, neurolog (tu chodzę prywatnie, bo od lipca brak terminów z NFZ na
ten rok). Z racji braku szczególnych wskazań na jakąś chorobę, byłam
skierowana na badanie, którego termin wyznaczono mi po 2 miesiącach, na
kolejne badanie czekałam już tylko miesiąc. Jak to zazwyczaj bywa "ukochany"
przez wszystkich ZUS wzywał mnie na kontrolę. Ostatnie wezwanie dostałam w
zeszłym tygodniu. Pani lekarz-orzecznik stwierdziła, iż moja ręka jest
zdrowa, bo przecież nią ruszam! (Przepraszam, to dopiero jak mi zesztywnieje
lub odpadnie, to będzie znaczyło, że coś z nią nie tak???). A mało, że nią
ruszam, to z wyników badań (a raczej z wniosków) nic konkretnego nie wynika
więc Pani orzecznik nie rozumie dlaczego ja jestem na zwolnieniu i co lekarz
planuje ze mną dalej robić (na początku wizyty wspomniałam, że dopiero
odebrałam wynik kolejnego badania i u lekarza będę w przyszłym tygodniu)???
po 180 dniach zwolnienia nie przysługuje mi już prawo do dalszego L-4. W
takim wypadku ja się pytam:
GDZIE SĄ PIENIĄDZE Z MOICH SKŁADEK I DLACZEGO JA MAM BYĆ POSZKODOWA, KIEDY W
NFZ NIE MA PIENIĘDZY NA LEKARZY I BADANIA??? CHCĘ BYĆ ZWOLNIONA Z OPŁAT
NA ZUS, WOLĘ SIĘ UBEZPIECZYĆ PRYWATNIE, NAWET ZA GRANICĄ! I NIKT NIE BĘDZIE
MI MÓWIŁ ILE JA MOGĘ CHOROWAĆ!!! Aha, Pani orzecznik miała do mnie pretensje,
że zbyt rzadko chodzę do lekarza...