Dodaj do ulubionych

ABC hypokryzji pacjenta

IP: *.netpower.pl 04.04.06, 23:45
Znalezione na forum, autor nie zastrzegł sobie praw autorskich więc
dla chcących tylko linki link:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=39695224&v=2&s=0


a dla leniwych : wklejam:
ABC hipokryzji pacjenta

A) KIEDY JEST ZDROWY
1.Wykształcili za "nasze pieniądze" więc mają zwrócić kasę za studia i to z
odsetkami
2.Powinni pracować za darmo bo to powołanie, a najważniejsze jest NASZE zdrowie
bo płacimy na tych nierobów
3.Jak mają wille i samochód - to znaczy że biorą łapówki
4.Jak nie mają willi i samochódu to znaczy że są złymi lekarzami i nie
potrafią leczyć
5.Każdy z nich to niedouczony konował i jedynie dobija pacjentów
6.Każdy obywatel tego kraju zna się lepiej na medycynie
7.Lepsi od polskich lekarzy są Ukraińcy i Wietnamczycy, na pewno tu przyjadą
8.Po wyjeździe za granicę zmywają gary, nie chcemy ich w kraju
9.Byle kto może się dostać na medycynę, a studia nie są takie ciężkie
10.Lekarze nic nie robią "tylko" wypisują recepty - to każdy potrafi

B) KIEDY JEST CHORY
1. Ratujcie, ratujcie mnie ! Ratujcie ratujcie mnie !
2. Doktorze no wie Pan tak badanie trzeba przyśpieszyć... tyle dobrze będzie...
3. Poleciła mnie Pana znajoma bo Pan jest najlepszy
4. Wie Pan doktorze moja rodzina już tam panu się odwdzięczy
5. Wiem że szpital to nie hotel... może by tu jednak poleżała kilka tygodni...
6. To zły doktor komputera i rezonansa mi nie zrobił na pewno chce w łapę
7. Rządam najlepszych leków...
8. Nie będę leżał na sześcio osobowej sali nie po to płacę składki (rencista
42 lata)
9. Doktorze może by tak rente załatwić... poszedłbym sobie na rentę, i tu, tam
drobił
10.Pan nic nie umiesz, na zachodzie to są lekarze. Dlaczego więc pani nie
jedzie na zachód ? - co pan - TAM TRZEBA PŁACIĆ.

C) JAK JUŻ ZOSTANIE WYLECZONY
Właściwie to tylko jedno : Jest już Pani/Pan zdrowa, taaaak, ooo, TO WSZYSTKO
DZIĘKI BOGU
Obserwuj wątek
    • Gość: brrr3 Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 09:39
      zapomiałeś napisać na konic drugi wariant...Dziękuję panu dr....narazie... :-)
      • Gość: Vlad Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 10:04
        Starsi oledzy nauczyli grzeczeni odpowiadać : na razie życzę zdrowia
        • Gość: brrr3 Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 11:10
          :-)
    • connie1 Re: ABC hypokryzji pacjenta 06.04.06, 12:06
      Kwintesencja naszej rzeczywistosci!!!!
    • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 19:25
      Baaaaardzo okrutne to co ktoś napisał. I to nie jest prawda my pacjenci nie
      prosimy sie o pomoc w taki sposób raczej niegrzeczni bywają lekarze
      • Gość: anEstezjolog Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.chello.pl 07.04.06, 19:50
        Na 10 pacjentów 2-3 jest grzecznych, kulturalnych, reszta to bardziej czy mniej
        roszczeniowi, niegrzeczni i chamscy ludzie.
        Czasem, gdy sami lub ich rodziny są w stanach zagrożenia życia lub zdrowia,
        przybierają maskę, która opada, gdy niebezpieczeństwo mija.
        Wyjście ze szpitala i nie pożegnanie się z ludźmi, którzy uratowali życie
        mamuśce? Czemu nie?
        Awantury po śmierci szwagra. Traktowanie nas jak służących. Żenująca higiena.
        To nasz chleb codzienny.
        • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:09
          Gość portalu: anEstezjolog napisał(a):

          > Na 10 pacjentów 2-3 jest grzecznych, kulturalnych, reszta to bardziej czy
          mniej
          >
          > roszczeniowi, niegrzeczni i chamscy ludzie.
          > Czasem, gdy sami lub ich rodziny są w stanach zagrożenia życia lub zdrowia,
          > przybierają maskę, która opada, gdy niebezpieczeństwo mija.
          Tak a cierpiałeś kiedyś bardzo, byłeś bardzo na coś chory, tak trudno pomyśleć
          że może mają powód by być niemili, cierpienie strasznie zmienia człowieka. A
          lekarze traktują pacjentow z wyższością nie pytają ich się a zdanie a przecież
          to o zdrowie i życie leczonego chodzi a nie lekarza. I potem chory ma zaufać
          np.takiemu anestezjologowi, ktory dba bardziej o siebie komfort swojejpracy niż
          o chorego!!!
          • felinecaline Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:23
            Owszem, bylam chora i to nawet bardzo powaznie. Przez najgorszy tydzien po
            operacji i powrocie z rea na chirurgie nie zdarzylo mi sie ani razu dzwonic na
            personel, bo wiedzialam, ze i tak przyjda o przewidzianej porze w przewidzianym
            celu, a jesli sie spoznia, to dlatego, ze zatrzymalo ich cos pilnego u ktoregos
            z innych chorych.
            Zalezalo mi bardzo, zeby w dniu operacji cala ekipa operacyjna - od
            anestezjologa poczawszy na asystencie - chirurgu konczac byla w dobrej
            formie,by w swojej pracy mieli pelen komfort dzialania, bo wiedzialam, ze to
            jest jedna z gwarancji mojego bezpieczenstwa.
            I chociaz nie wiem, czy uwierzysz, ale bylam pewna, ze im wszystkim zalezalo na
            moim bezpieczenstwie i maksymalnym komforcie - od momentu hospitalizacji do
            tego, w ktorym opuszczalam oddzial. Co najzabawniejsze - niemal nikt z calego
            zespolu nie wiedzial, ze pracuje w tym samym szpitalu (jest tu nas w sumie 600-
            700 lekarzy i niemozliwoscia jest, aby wszyscy znali wszystkich/w ogole CH..ek
            zatrudnia bagatela 5000 pracownikow.
            • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:34
              Tak tylko że każdy inaczej raguje na przymus pobytu w szpitalu. Dlamnie to
              więzienie i piekło, i nie myśle być miła dla ludzi którzy zachwuja sie jak
              potwory, a tym bardziej im zaufac
              • felinecaline Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:45
                A w tym wlasnie rzecz, ze sukces terapii jest w ogromnej mierze uzalezniony od
                zaufania pacjenta do leczacego.
                Nie jest wina lekarza, ze zachorowalas, to jest po prostu kwestia "wyciagniecia
                zlej karty w loterii zycia" i kazdemu predzej czy pozniej zdarza sie ja
                wyciagnac, chodzi o to, by pomimo tego pecha umiejetnie rozegrac cala partie,
                choc czasem rzeczywiscie jest ciezko i boli. Bol fizyczny zreszta mozna dosc
                latwo zlikwidowac, gorzej z urazem psychicznym, bo czesto leczacy nie ma na to
                ani srodkow, ani czasu.
                A przelewanie swojego rozzalenia na lekarzy z cala pewnoscia cie nie uleczy,
                choc bywa...tak przyjemne, jak dlubanie jezykiem w bolacym zebie.
                Wspolczuje.
                • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:50
                  Nie chce wspólczucia nie od Ciebie!!!!!
                  • pszczolaasia Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:53
                    a od kogo?
                  • felinecaline Re: ABC hypokryzji pacjenta 07.04.06, 23:59
                    Tylko udajesz, a chcesz i to bardzo, zeby ktokolwiek poglaskal cie po glowie,
                    nazwal biedactwem , potrzymal za reke, usmiechnal sie.Wszyscy pacjenci tego
                    chca. Mylisz litosc i wspolczucie.
                    • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 00:03
                      NIe udaje mam Was dosc Was waszych błedów Waszych strajkow Waszego braku
                      szacunku da pacjentow!!!!!!Czemu mam nato podatek płacić. Jakby nie ta
                      comiesięczna strata nie robiłabym afery.
                      • slav_ Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 00:28
                        Pretensje do polityków.
                        Lekarze nie każą płacić żadnych podatków.
                      • daria_nowak Re: ABC hypokryzji pacjenta 10.04.06, 19:49
                        Zawsze mozesz przeżucić sie na wioskowe staruszki- zielarki. nie ma u nas
                        przymusu bywania u lekarzy... Chyba, ze to pzrymusowe leczenie psychiatryczne...
                • joo2 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 00:05
                  felinecaline napisała:

                  > A w tym wlasnie rzecz, ze sukces terapii jest w ogromnej mierze uzalezniony
                  >od zaufania pacjenta do leczacego.

                  Bardzo sluszna uwaga. Ale zwykle pacjenci nie chca lekarzowi zaufac.
                  Lekarz jest wrogiem i tyle.
                  • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 00:10
                    o jest wrogiem i myśli tylko o sobie, swojej rodzinie i życiu prywatnym o tym
                    jakby najwiecej kasy od biednego czlowieka wyciagnac i jak go najdłużej leczyć
                    • joo2 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 00:14
                      To po co lazisz do wroga? Lecz sie sama, napewno efekt bedzie lepszy.
                    • lauralay Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 21:50
                      Jestem świeżo po zabiegu. I po przeczytaniu Ciebie wszystko rozumiem.
                      Chirurg celowo wydłużył moją operację. Nie dlatego, że doszukał się u mnie poważniejszej wady do skorygowania, niż wykazało badanie przed. On chciał, żebym ja sobie dłużej pocierpiała po prostu! Tak znęcał się nade mną pół godziny dłużej, bo przyjemność sprawiało mu moje cierpienie na stole. Jeszcze większą rozkosz na pewno czerpał ze słońca, które grzało go z okna prosto w plecy, przykryte ciężkim fartuchem. Takie zboczenie pewnie.
                      A ten anestezjolog! To dopiero kanalia! Cały czas do mnie mówił, wyobrażasz to sobie?! Niby żeby mnie uspokoić. I głaskał po głowie w dodatku! Zgroza! Jak to oni się potrafią zakamuflować, co?

                      Żal mi Cię...
                      • kate2000 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 22:54
                        Tak ja bym na Twoim miejscu opuściła taki szpitali nawet dotknąć bym się takim
                        ludziom bez serca (a raczej bez sumienia, bo serce każdy ma) nie dała. Ja bym
                        wyszła i trzsnęła dźwiami. Potworność. I podziwiam Cie że zniosłaś tak okrutne
                        traktowanie
                        • lauralay Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 23:00
                          Oj, okrutni byli, prawda? Kontenta jestem, że ktoś się ze mną zgadza. A ja już myślałam, że mi się coś w głowie roi...
                          Trochę trudno by mi było trzasnąć drzwiami, bo miałam operowany łokieć... Trochę by bolało chyba... Tym bardziej, że nie miałam za bardzo możliwości, bo mnie podstępnie na wózek usadzili szykując do drogi powrotnej, mordercy jedni... I jeszcze ten chirurg, zdrajca jeden, rad udzielał na odchodne... To się nazywa tupet!
                          Nadrobię z tym trzaśnięciem przy pierwszej zmianie opatrunku. Postaram się w każdym razie. Acha, i huknę tą zdrową pięścią w stół, nie zaszkodzi, prawda?
          • Gość: anEstezjolog Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.chello.pl 08.04.06, 11:46
            Cierpiałam: po wypadku samochodowym, po 2 operacjach, po złamaniu nogi. Nie
            dzwoniłam, nie domagalam się stałej obecności pielęgniarek, po drugiej operacji
            mąż zapacił za prywatny dyżur pielęgniarski, po pierwszej sam przy mnie
            siedział.
            • Gość: Kasia Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.traco.pl / *.traco.pl 11.04.06, 17:52
              No widzisz nie kazdy ma bliska osobe która bedzie za niego płaciła i koło niego
              siedziała!!
          • daria_nowak Re: ABC hypokryzji pacjenta 10.04.06, 19:48
            Ja też cierpiałam. Najechał na mnie samochód. O zgrozo pod szpitalem! A ja
            zamiast zwiac:) sama do nich posżłam:) Fakt na SORze grzeczna nie byłam, bo nie
            było widzać obrażeń, więc patrzyli na mnie jak na warjatkę i nie rozumieli o co
            mi chodzi(czemu się wcale nie dziwię),ale później juz tylko marzyłam zeby
            spotkac lekarza. Ciekawe czemu? BO MNIE BOLAŁO? Bo miałam ręklę jak harmonię??
            Hmmm... I dla jasności Ci powiem, ze starałam sie nikomu dupy nie zawracać i
            prosiłam o pomoc, tylko jak naprawdę musiałam. W efekcie - szybko personel
            stwierdził, ze jestem normalna i normalnie mnie traktował. Za to sama
            pacyfikowałam pacjentki na sali, które po kilka razy ganiały pielęgniartki, bo
            costam... Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Czytając Cie ciesze się, ze nie jestem
            lekarzem i w moim zawodzie, nawet jeśli Cię spotkam, to zawsze mogę pokazać Ci
            drzwi.
            • Gość: Kasia Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.traco.pl / *.traco.pl 11.04.06, 18:00
              Taaaaak to jeszcze trzeba się wkupić w łaski personelu i podlizywać się im bo
              inaczej uznają cie za psychczna. Przecież to normalne że człowiek boi się
              operacji a w szpitlu jest wielokrotnie z przymusu i czuje sie źle bo coś go
              napewno boli i jeszcze personel powie ze ma go gdzieś albo ze jest nienormalny,
              tylko dlatego żę się boi, źle czuje i wielkoroptnie jęczy (nie kazdy jest
              twardy i potrafi bez jeku i strachu znosic takie cierpienia, przecież on (ten
              pacjent) czuje sie gorzej niż w więzieniu. To jest też rodzaj szntażu (jak
              będziesz miły bedziesz mniej cierpieć), to jest okrutne!!! Myślicie że bredze,
              poczytajcie karte praw pacjenta, to zobaczycie że lekarze robia wiele rzeczy
              niezgodnych z prawem
              • felinecaline Re: ABC hypokryzji pacjenta 11.04.06, 18:19
                Kasiu, bardzo Cie prosze, jesli piszesz na tym forum, to pisz nie ogolnikami,
                tylko to, co Tobie osobiscie sie przytrafilo. nie: "kazdy wie, ze..."
                tylko "ja, Kasia uwazam, ze". Albo: "mnie, Kasi Takiejowakiej zadrzylo sie, ze
                dr Ttenczyinny (pielegniarka Jakjejtam" tak mnie potraktowala".
                My staramy sie odpowiadac rzeczowo na rzeczowe zarzutu, ale trudno jest
                konkretnie odpowiadac na Twoje fantasmagorie.
                Jesli chcesz, by traktowano Cie powaznie i z wszelkimi atencjami to zachowuj
                sie powaznie a nie jak rozhisteryzowana dzierlatka. Wiesz, taka, co to " i
                chcialabym i bojesie" (tu w kontekscie: "chcialabym byc dobrze leczona ale tak
                sie boje, ze sie upre i nie bede sie leczyla".
                • snajper55 Felinecaline sczerwieniała. ;) ______nt 11.04.06, 20:06

                  • felinecaline Re: Felinecaline sczerwieniała. ;) ______nt 11.04.06, 20:12
                    A czy ja sie kiedys opowiadalam jako "blekitnokrwista"? Nawet parentele z
                    Konstantym zatailam.
                • Gość: Kasia Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.traco.pl / *.traco.pl 11.04.06, 23:00
                  W sumie to masz racja chcialabym być porzadnie leczona,ale niestety niekt nie
                  chce i nie potrafi, a to zaczyna mnie poprostu wkurzac, stad moja nienawisc do
                  Sluzby Zdrowia
                  • felinecaline Re: ABC hypokryzji pacjenta 11.04.06, 23:18
                    Jednym z warunkow dobrego leczenia jest mozliwosc zebrania rzetelnego wywiadu
                    od pacjenta. Sadzac po Twoich postach jestem przekonana, ze to wlasnie stoi na
                    przeszkodzie w Twoim przypadku. Stekasz, kwekasz, narazekasz, jeczysz a
                    najwazniejszej rzeczy nie mowisz: CO wlasciwie do cholery ci dolega? Zdazylam
                    zauwazyc, ze mylisz torbiel z polipem, ale wybacz - tu juz trzeba bylo
                    niemal "wiedzy tajemnej" a lekarz jest tylko lekarzem a nie jasnowidzem -
                    czarownikiem. Jesli juz wymagasz - zacznij od siebie, podporzadkuj sie paru
                    regulom, nigdy nie mow: "nigdy tego (badania) nie zrobie, na tamto sie nie
                    zgodze".
                  • daria_nowak Re: ABC hypokryzji pacjenta 11.04.06, 23:32
                    Wiesz, jak nie patrzeć, to między pacjentem a lekarzem zachodzi interakcja...
                    Co w przypadku "nienawiści" nie jest realne... Może weterynarz pomoże?
              • daria_nowak Re: ABC hypokryzji pacjenta 11.04.06, 23:29
                Nie trzeeba się "wkupiać", wystarczy myśleć. Cierpiącemu każdy lekarz pomoże.
                Histeryk jest załosny... Mało kto idzie do szpitala, na operację, z radością
                (no moze wyjątek stanowią niektóre operacje plastyczne).
                Poza tym - w przeciwieństwie do więzienia - zawsze można się wypisać na własne
                ządanie. Więc droga Kasiu, nie widzę problemu... Karta praw pacjenta to
                jedno... Ale poczytaj ze zrozumieniem - lekarz nie ma obowiązku trzymac Cię za
                rączkę i pocieszać, on ma innych pacjentów do przyjęcia. Kobieto! Nie bądź
                dzieckiem. Lekarz ma Ci pomóc. Na tertapię idź prywatnie...przyda się...
      • aaki prawda 07.04.06, 20:13
        wiele raz nie uslyszałem nawet zwyklego dziekuję
        • poloznik-gin Re: prawda 07.04.06, 20:28
          Nawet dzieńdobry ani dowidzenia ani przepraszam,w dzień swiąteczny nie moge się
          przecisnąc na korytarzu idąc na porodówkę przez ludzi nikt nie ustąpi.
        • Gość: ryba Re: prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 23:27
          Jak jestesmy zdrowi to patrzymy na sluzbe zdrowia jak zwykli obywatele (
          kiepskie warunki, lapowkarstwo, sporo niekompetentnych lekarzy ), ale jak
          jestesmy chorzy to rozum nadal pamieta o zlym, ale serce ma nadzieje, ze
          natrafimy na niezle warunki, uczciwych i kompetentnych medykow. Trzeba
          przyznac, ze czesto tak sie dzieje........problem polega na tym, ze jeden
          nieswiezy skladnik potrafi zohydzic smak calej potrawy. A wsrod sporej grupy
          spoleczenstwa, politykow i pracownikow SZ nadal brak jest przyzwolenia na
          glebokie reformy. Dlatego jest tak jak jest.
    • reszka2 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 08:12
      Relacja lekarz - pacjent jest z definicji asymetryczna. Pacjent jest tu osoba
      zależną, a im bardziej chory i bezradny - tym bardziej zależny. Jest to
      sytuacja rodząca olbrzymi dyskomfort psychiczny dla wiekszości ludzi - przecież
      sa sytuacje, gdy lekarzowi zawdzięcza się życie. Stąd wielu ludzi nie umie
      znieść takiego obciążenia wdzięcznością (tak to nazwijmy, choc to ani nie
      najlepsze słowo a i skojarzenia niecne), i dlatego np. zwiewa z oddziału bez
      powiedzenia "dziękuję", a na ulicy na widok swojego lekarza odwraca łeb w drugą
      stronę i przeprowadza wnikliwe studium płytek chodnikowych.
      I dlatego taka np. Kate pieni sie bezsensownie na forum, bo postepuje dokładnie
      tak jak opisano w poście nr 1.
      P.S. Oczywiście że mysle o mojej rodzinie - więcej ci powiem - jeżeli
      musiałabym wybrac rodzina czy praca - to bez chwili wahania wybiorę rodzinę niz
      pacjentów.
    • baba_ze_wsi Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 09:50

      Gość portalu: Vlad napisał(a):

      > C) JAK JUŻ ZOSTANIE WYLECZONY
      > Właściwie to tylko jedno : Jest już Pani/Pan zdrowa, taaaak, ooo, TO WSZYSTKO
      > DZIĘKI BOGU

      Pozwolę sobie wtrącić moje trzy grosze:
      Chyba wszystkim nam - zrówno Lekarzom jak Pacjentom przydałoby się właśnie
      takie podejście: że nie wszystko jest w rękach LEKARZA. A właściwie nawet, że
      większość zależy właśnie od Boga/Natury/Losu...po prostu Siły Wyższej.
      I dlatego zarówno za niepowodzenie w leczeniu nie wolno obarczać Lekarza
      jak i za powodzenie leczenia nie należy się Lekarzowi "cała chwała".

      A za leczenie/opiekę lekarską jak za każdą pracę należy się zapłata.

      Baba
      • Gość: Vlad Re: ABC hypokryzji pacjenta IP: *.netpower.pl 08.04.06, 11:37
        No cóż , jak sie powiedzie leczenie- zadziałała siła wyższa . jak sie nie
        powiedzie- lekarze sp... robotę. Taka jest rzeczywistość. Nawet jeżeli informuje
        sie pacjenta o możliwości wystąpienia powikłań to jakoś ta info nie jest
        przyjmowana do świadomości.
        • wela479 Re: ABC hypokryzji pacjenta 08.04.06, 21:24
          lekarze to ludzie przecież,podobnie jak policjanci,nauczyciele-jeden taki ,jeden
          siaki.Sądzę jednak ze taki zawód powienien być wybierany przez osoby,które czują
          ze to jest dla nich.Ja miałam być pielęgniarką-bez problemu się dostałam,ale
          wiedziałam ze dla mnie to będzie koszmar-nie mam tyle cierpliwości,współczucia i
          nie należe do altruistów-na szczęście zdawałam tez na inne kierunki,obecnie
          jestem mikrobiologiem,pracuje na grancie z AM i kocham te wirusiki i
          bakterie,którymi się zajmuje:)mój mąż jest lekarzem,i to co robi tez
          uwielbia,ale za tyle lat nauki i poświęcenia dostaje marne grosze-wyjezdzamy
          teraz za granice,tu nie widzimy dla nas przyszłości ani rozwoju-przykre ale
          prawdziwe.Polska jest sto lat za murzynami,a mentalność Polaków dobijająca.Ja
          popieram lekarzy,niech walczą o swoje,ten zawód ich kosztuje
          dużo..ZDROWIA.pozdrawiam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka